Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Tylko nie mów mamie! – Czy jesteśmy współwinni seksualnemu wykorzystywaniu dzieci?

Wykorzystywanie seksualne dzieci to bardzo trudny temat. A przy okazji – mój największy strach. Jako osoba, która pracuje z dziećmi, boję się, że kiedyś to przeoczę i nie pomogę. 

Znajoma opowiedziała mi kiedyś o swojej nieudanej próbie samobójczej. Jej ojczym miał dwie twarze – grzecznego mężczyzny, który mówi sąsiadkom dzień dobry i każdej niedzieli jest na mszy w kościele, oraz drugą – kata i oprawcy, któremu bicie sprawia przyjemność. Jak każda menda społeczna bić umiał – słabszych, czyli żonę i dzieci. Znajoma (przyjmijmy fikcyjne imię Asia) twierdzi, że bita była od zawsze. Nie, nie chodziło o klapsy, ale przy okazji możesz zobaczyć, że widzę dla nich alternatywę inną niż bezstresowe wychowanie (klik). Ona była po prostu bita. Po twarzy, po ciele. Dłonią, pięścią, czasami kopniakiem w brzuch, a czasami duszona aż oczy wychodziły jej z orbit. A za co? Za to, że rozlała herbatę, krzywo spojrzała, przyniosła jedynkę albo za sam fakt istnienia. Powód zawsze się znalazł. W tej historii uderzające jest to, że przed terapią w jej dorosłym życiu problemem nie była nienawiść do ojczyma. Z tym się pogodziła. Nienawidziła matki. Bo matka nigdy nie stanęła po jej stronie. Mówiła “nie prowokuj ojca!”, albo wręcz kazała jej się zamknąć, bo sąsiedzi usłyszą. Z czasem, gdy sama dostała któryś raz w zęby, zaczęła żyć w dwóch światach. Naprzemiennie idealizowała ojczyma Asi, oraz snuła wizje ucieczki. “Spakujemy się i wyjedziemy. Zapiszę cię do nowej szkoły, uwolnimy się od niego. Ale nie teraz, poczekaj aż skończy się rok szkolny”. A rok szkolny się kończył i data przesuwała się na wieczne później. “Jesteś w piątej klasie, wytrzymaj jeszcze rok, wyjedziemy…”. Czego to miało nie być w tym nowym wyczekiwanym życiu! Miał być własny pokój, nowy adres, nowa szkoła i brak jego – oprawcy. Ale nowe życie nigdy nie nadchodziło, bo po każdym wybuchu gniewu był czas spokoju. Przepraszał (żonę, nie Asię), obiecywał, że więcej nie będzie. Kupował prezenty dla jednej i drugiej, wręczał kwiaty. Ale żadne kwiaty nie przykrywały siniaków i śladów po duszeniu oraz uczucia niepewności, bo nigdy nie wiedziała w jakim humorze wróci do domu. 
Nie myślcie, że Asia nikomu o tym nie mówiła. Powiedziała babci i nauczycielce. Zero reakcji. Potem dała sobie spokój. Nie zareagował lekarz widząc wielkie siniaki na jej ciele (nawet nie spytał) ani pielęgniarka szkolna podczas bilansu. Nie pytały koleżanki w klasie ani inni nauczyciele. raz zapytał nauczyciel wychowania fizycznego “skąd masz takie siniaki?”. To powiedziała, że dostała od ojczyma. Nauczyciel się złośliwie uśmiechnął i powiedział, że pewnie zasłużyła, bo nastolatkom głupoty w głowach a to bezstresowe wychowanie to tylko więcej szkody niż pożytku przynosi.
Gdy Asia zrozumiała, że cudownej “ucieczki” nigdy nie będzie, uciekała w marzenia o samobójstwie. Godzinami układała treść pożegnalnego listu, który chciała wysłać do gazet a potem połknąć tabletki. w liście chciała napisać, jak bardzo nienawidzi tych wszystkich, którzy jej nie pomogli. Matki, że wybierała zawsze ojczyma, sąsiadów, że nie “nie słyszeli”, nauczycieli, pedagoga, lekarza, pielęgniarki. Że nie reagowali, a ona przez te wszystkie lata podwijała w szkole rękawy by siniaki rzucały się w oczy, zwracała na siebie uwagę, cięła się żyletkami. 
Dziś nie utrzymuje żadnego kontaktu z matką. Terapeuta zachęca ją do wysłania listu, w którym jej przebaczy. Asia twierdzi, że nigdy w życiu. O ojczymie nie wspomina, nienawidzi matki.
____________________________________________
Tak sobie myślę – ludzie są tacy skorzy do plotek, tacy ciekawscy. Zaglądają innym do łóżka przez portale internetowe. Kto z kim sypia, z kim ma dzieci,z  kim kogo zdradza. Interesują się nową sofą sąsiada i brzydką fryzurą ekspedientki. Donoszą na koleżankę z pracy, że za mało wydajnie pracuje. Gdzie ta nasza ciekawość i wtykanie nosa w cudze życia, gdy jest to naprawdę potrzebne?!
Oglądając jakiś reportaż o dziecku molestowanym seksualnie zadałam sobie kiedyś pytanie – czy umiałabym zareagować? Czy zauważyłabym?! Jest to mój największy lęk jako pedagoga – że kiedyś zawiodę i się nie zorientuję, albo oszukam swoje sumienie myśląc, że mi się wydawało. Bo powiem Ci teraz prawdę, która w oczy kole – jeśli WIESZ a nie reagujesz – jesteś współwinny.

Nie planowałam tego tekstu – chciałam napisać o książkach, które zmieniły moje życie. Przeglądając ofertę e-booków w abonamencie natknęłam się na pozycję, która mnie zaintrygowała. “Tylko nie mów mamie” Toni Maguire. 
Zrzuciłam na czytnik i usiadłam z nią na balkonie.
Trzy godziny  i kilogram cukierków później nie wiedziałam co myśleć, ani kiedy minął ten czas.
Wspominam o cukierkach, bo już od dawna nie jem kompulsywnie, tym bardziej słodyczy.
Książka wybiła mnie z mojego normalnego rytmu i co rusz sięgałam po kolejną dawkę cukru. Jak zahipnotyzowana. Nawet nie wiem od czego zacząć i co bardziej mnie poruszyło. To, że książka jest autobiograficzna, czy to co opisuje? 
Wydawca zamieścił taką notkę :

Matka i córka. Nie widziały się od lat. Teraz Toni czuwa przy umierającej matce i czeka na prośbę o przebaczenie…
Patrzy na matkę i widzi siebie – małą, śliczną Antoinette, dziewczynkę, którą była. I o której wspomnienie musiała ukryć głęboko w niepamięci. Żeby móc dalej żyć.
Pierwsze lata życia Antoinette to idylla, u boku dystyngowanej matki i kochającej babci. Ale wszystko się zmienia, kiedy tata wraca z wojska. A po przeprowadzce do Irlandii, do rodzinnej wsi ojca, zaczyna się koszmar.
Toni ma sześć lat, gdy po raz pierwszy tatuś całuje ją… nie tak jak ojciec całuje córkę. „Tylko nie mów mamie – ostrzega – bo przestanie cię kochać.” Jednak Toni mówi mamie. A matka nie chce nawet o tym słyszeć…
Od tej chwili Toni ma z tatusiem wspólną „tajemnicę” – przez osiem lat. Molestowanie, gwałty, ciąża, próba samobójcza – to wszystko dzieje się na oczach matki, ślepej i głuchej na krzywdę własnego dziecka. A kiedy wreszcie prawda wychodzi na jaw, Antoinette zostaje osądzona i odrzucona przez otoczenie, wtrącona w otchłań depresji i autodestrukcji, i znów musi polegać tylko na sobie i w sobie znaleźć nadzieję siłę na zbudowanie szczęśliwego życia.

Dawno nie przeczytałam nic za jednym zamachem. Ta książka wciągnęła mnie od pierwszych stron. Jak w opisie – opowiada o żalu do matki, która wiedziała, ale też o przemianie radosnej dziewczynki w cień samej siebie – przestraszoną, zaniedbaną ofiarę gwałtów. Oprócz tego, co szokuje w sposób oczywisty – obrzydliwego zachowania jej ojca-pedofila, szokuje jeszcze co innego – reakcje ludzi po ujawnieniu tragedii.
– Czy to się stało raz? Pyta lekarz, który zauważył u Toni ciążę. Gdy dowiaduje się, że wiele razy, podobnie jak inni – uznał, że sama tego chciała. Pewnie, bo miała dokąd uciec, wszystkie instytucje i krewni otwierali dla niej swoje domy i serca, gotowi bronić ją przed złem całego świata. 
“Tylko nie mów mamie” to poruszająca opowieść o sytuacji bez ucieczki oraz ogromnej znieczulicy, której nie przerwało nawet skazanie ojca po ujawnieniu ciąży. Społeczeństwo obwiniło zagubioną dziewczynkę, matki zakazały córkom spotykania się  z “tą” dziewczyną a dyrektor wyrzucił ją ze szkoły. “Nikt ci nie uwierzy, obwinią ciebie” – groził jej zawsze ojciec. I miał rację, bo tak się stało.
Nie wiem czy bardziej chcę zachęcić do przeczytania książki, czy uczulić na jedną ważną rzecz. DZIECKO NIGDY NIE JEST WINNE. 
Nie ma czegoś takiego, że sprowokowało, ani “za szybko dojrzewa”. Po prostu nie! Całą winę za molestowanie seksualne ponosi oprawca. Całą, zawsze, bezdyskusyjnie.
Jedną z przyczyn dla których tak rzadko zgłasza się i ściga przestępstwa seksualne jest wtórna wiktymizacja ofiar, czyli ich obwinianie.
Dlaczego nie uciekłaś?
Po co ubrałaś krótką sukienkę?
Pewnie sama chciała, a teraz wielka mi ofiara! 
Te kobiety to takie są, najpierw zachęcają, a potem mówią nie, sama sobie winna, rozpaliła chłopa!
Nie chcę usprawiedliwiać, ale skąd czternastolatka zna 30-letniego mężczyznę?

Nigdy nie wypowiadajcie takich słów. Uważam, że obwinianie ofiar przestępstw seksualnych powinno być również karalne.
 Większość przestępców seksualnych to osoby z bliskiego kręgu osoby pokrzywdzonej. Ojciec, ojczym, wujek, sąsiad, ksiądz, nauczyciel, trener.
Ponadto są to osoby często powszechnie lubiane. Lokalny filantrop uwielbiany przez wszystkich,  wiejska dusza towarzystwa albo ulubiony wujek, który sypie najlepszymi dowcipami. Kto uwierzy osobie pokrzywdzonej? To wszystko sprawia, że dziecko czuje się jak w pułapce bez wyjścia. Jeśli dało Ci sygnał, że coś się u niego dzieje – być może jesteś jedyną osobą, która o tym wie. Po prostu zareaguj!
Warto też unikać czegoś powszechnego w naszej kulturze – “zrób cioci przyjemność”, “wujkowi będzie przykro”. Mówię o tych wszystkich całuskach i uściskach na przywitanie, braniu na kolana. Nie powinno się zmuszać dziecka do żadnego kontaktu fizycznego z dorosłym. Niech się nawet ciotka obrazi, po prostu uczenie dzieci, że komfort jakiegoś dorosłego jest ważniejszy od jego potrzeb nie jest dobre. Może dziecko nie chce do wujka na kolana, bo wujek dotyka je niewłaściwie?
Ponadto warto mówić dzieciom o bezwarunkowej miłości i o tym, że nie ma czegoś takiego jak “tajemnica” czy “sekret” z innym dorosłym. Istnieje szansa, że dziecko czujące bezwarunkową miłość nie da się wplątać w szantaż emocjonalny “nie mów mamie, bo przestanie cię kochać”.
Zanim przejdę do tego, jak można pomóc, wrzucę kilka reklam społecznych :
Ta pokazuje, że czasami na pierwszy rzut oka wszystko jest ok. Wykorzystano tu tusz świecący w ciemności, mocny przekaz!
Zły dotyk boli przez całe życie.
Nie mogłaś się obronić? 
Jak rozpoznać symptomy, jak reagować :

Wykorzystywanie seksualne dzieci to aktywność seksualna z udziałem dziecka (do 15 roku życia), podjęta przez dorosłego, nastolatka lub dziecko. Sprawca ma przewagę wiekową, fizyczną lub intelektualną nad swoją ofiarą.
     Wykorzystywanie seksualne ma miejsce wtedy, gdy następuje bezpośredni kontakt fizyczny o charakterze seksualnym (dotykanie dziecka lub nakłanianie go do dotyku dorosłego, bądź do masturbacji), ale także, kiedy nie ma takiego kontaktu (np. obnażanie, pokazywanie pornografii, prowadzenie z dzieckiem rozmów o tematyce erotycznej wykraczających poza edukację seksualną).

złydotyk.pl
Zachęcam do przeczytania książki – pomaga zrozumieć ofiarę, może nawet rozpoznać taką w przyszłości? 
Najlepsze oferty jakie znalazłam :

Ja czytałam w abonamencie – za 33 zł można kupić dostęp do wszystkich e-booków z oferty  na miesiąc (klik), jeśli czytacie więcej niż jedną książkę miesięcznie – to dobra oferta. Ja wybrałam opcję z czytnikiem za złotówkę – płacę za dostęp do książek 44,99 zł miesięcznie a czytnik dostałam w abonamencie za złotówkę – link do oferty tutaj .  Tę książkę poznałam właśnie dzięki usłudze.
Najtaniej będzie książkę kupić używaną. To nie jest najnowsza pozycja – powinna być też w bibliotekach, na pewno istnieją podobne książki i będę wdzięczna za sypanie tytułami w komentarzach!
Edukacja :

Istnieje wiele stron internetowych, które powielają stereotypy, nie zawierają konkretnych rad. Oddzieliłam ziarno od plew i sugeruję te ;

na stronie http://www.zlydotyk.pl/ można pobrać broszurki, obejrzeć materiały video i dowiedzieć się o symptomach oraz o tym, jak reagować. Smutny jest fakt, że filmiki mają ok. 3 tysiące odtworzeń, a jakieś dupelki i inne plotki mają zyliony odsłon. Bardzo polecam zapoznanie się z treścią tej strony!
Do pobrania są krótkie książki w plikach .pdf, fani druku mogą zamówić je za ok. 3 zł sztuka.
http://dotykktoryboli.pl/artykuly/jak-pomoc-dziecku-wyk-seksualnie – również interesująca strona internetowa
Rzecznik Praw Dziecka – obecny, Marek Michalak to konkretny człowiek – w grudniu byłam na spotkaniu dotyczącym bicia dzieci i zrobił na mnie dobre wrażenie. Niezależnie od opcji politycznej mam pewność, że to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Deklarował, że można pisać do niego na facebooku.
Ponadto, jeśli nie wiesz jak zareagować, masz podejrzenia, że ktoś jest molestowany lub sam jesteś ofiarą, podaję numer telefonu :
• Centrum Pomocy Dzieciom „Mazowiecka” Fundacji Dzieci Niczyje
00-048 Warszawa, ul. Mazowiecka 12
tel./fax (022) 826 88 62 (telefon dla opiekuna dziecka – ofiary przestępstwa)
mazowiecka@fdn.pl


  • Bezpłatna anonimowa pomoc psychologiczna dla ofiar przemocy seksualnej

    • 77 455 63 90
    • 77 455 63 91
    • 77 455 63 92

Proszę o zapamiętanie przynajmniej tej jednej jedynej informacji z tekstu: nie reagujesz – jesteś współwinny.

Jeśli znacie inne adresy lub tytuły książek wartych przeczytania – koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Martyna K
Gość

Nie wiem czy mój poprzedni komentarz się dodał, dlatego przepraszam jeżeli się powtórzę : )Zauważyłam, że dziewczyny już poleciły literaturę związaną z tym tematem. Pomyślałam, że dla odmiany podam tytuły filmów, które moim zdaniem trzeba obejrzeć. 1. "Hej skarbie " – film opowiadający historię molestowanej dziewczyny, bardzo wzruszający.2. "Aurore"- jeden z niewielu filmów, który tak mocno mną wstrząsnął. Co prawda nie jest o molestowaniu tylko o przemocy fizycznej. Po obejrzeniu nie mogłam się pozbierać, dosłownie, to co się tam wydarzyło jest dla mnie tak niepojęte. Film opowiada o dziewczynce, której matka umiera, a ojciec przyprowadza do domu nową kobietę i… Czytaj więcej »

Previous
Suknie ślubne Julie Vino
Tylko nie mów mamie! – Czy jesteśmy współwinni seksualnemu wykorzystywaniu dzieci?