Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Tylko nie mów mamie! – Czy jesteśmy współwinni seksualnemu wykorzystywaniu dzieci?

Wykorzystywanie seksualne dzieci to bardzo trudny temat. A przy okazji – mój największy strach. Jako osoba, która pracuje z dziećmi, boję się, że kiedyś to przeoczę i nie pomogę. 

Znajoma opowiedziała mi kiedyś o swojej nieudanej próbie samobójczej. Jej ojczym miał dwie twarze – grzecznego mężczyzny, który mówi sąsiadkom dzień dobry i każdej niedzieli jest na mszy w kościele, oraz drugą – kata i oprawcy, któremu bicie sprawia przyjemność. Jak każda menda społeczna bić umiał – słabszych, czyli żonę i dzieci. Znajoma (przyjmijmy fikcyjne imię Asia) twierdzi, że bita była od zawsze. Nie, nie chodziło o klapsy, ale przy okazji możesz zobaczyć, że widzę dla nich alternatywę inną niż bezstresowe wychowanie (klik). Ona była po prostu bita. Po twarzy, po ciele. Dłonią, pięścią, czasami kopniakiem w brzuch, a czasami duszona aż oczy wychodziły jej z orbit. A za co? Za to, że rozlała herbatę, krzywo spojrzała, przyniosła jedynkę albo za sam fakt istnienia. Powód zawsze się znalazł. W tej historii uderzające jest to, że przed terapią w jej dorosłym życiu problemem nie była nienawiść do ojczyma. Z tym się pogodziła. Nienawidziła matki. Bo matka nigdy nie stanęła po jej stronie. Mówiła “nie prowokuj ojca!”, albo wręcz kazała jej się zamknąć, bo sąsiedzi usłyszą. Z czasem, gdy sama dostała któryś raz w zęby, zaczęła żyć w dwóch światach. Naprzemiennie idealizowała ojczyma Asi, oraz snuła wizje ucieczki. “Spakujemy się i wyjedziemy. Zapiszę cię do nowej szkoły, uwolnimy się od niego. Ale nie teraz, poczekaj aż skończy się rok szkolny”. A rok szkolny się kończył i data przesuwała się na wieczne później. “Jesteś w piątej klasie, wytrzymaj jeszcze rok, wyjedziemy…”. Czego to miało nie być w tym nowym wyczekiwanym życiu! Miał być własny pokój, nowy adres, nowa szkoła i brak jego – oprawcy. Ale nowe życie nigdy nie nadchodziło, bo po każdym wybuchu gniewu był czas spokoju. Przepraszał (żonę, nie Asię), obiecywał, że więcej nie będzie. Kupował prezenty dla jednej i drugiej, wręczał kwiaty. Ale żadne kwiaty nie przykrywały siniaków i śladów po duszeniu oraz uczucia niepewności, bo nigdy nie wiedziała w jakim humorze wróci do domu. 
Nie myślcie, że Asia nikomu o tym nie mówiła. Powiedziała babci i nauczycielce. Zero reakcji. Potem dała sobie spokój. Nie zareagował lekarz widząc wielkie siniaki na jej ciele (nawet nie spytał) ani pielęgniarka szkolna podczas bilansu. Nie pytały koleżanki w klasie ani inni nauczyciele. raz zapytał nauczyciel wychowania fizycznego “skąd masz takie siniaki?”. To powiedziała, że dostała od ojczyma. Nauczyciel się złośliwie uśmiechnął i powiedział, że pewnie zasłużyła, bo nastolatkom głupoty w głowach a to bezstresowe wychowanie to tylko więcej szkody niż pożytku przynosi.
Gdy Asia zrozumiała, że cudownej “ucieczki” nigdy nie będzie, uciekała w marzenia o samobójstwie. Godzinami układała treść pożegnalnego listu, który chciała wysłać do gazet a potem połknąć tabletki. w liście chciała napisać, jak bardzo nienawidzi tych wszystkich, którzy jej nie pomogli. Matki, że wybierała zawsze ojczyma, sąsiadów, że nie “nie słyszeli”, nauczycieli, pedagoga, lekarza, pielęgniarki. Że nie reagowali, a ona przez te wszystkie lata podwijała w szkole rękawy by siniaki rzucały się w oczy, zwracała na siebie uwagę, cięła się żyletkami. 
Dziś nie utrzymuje żadnego kontaktu z matką. Terapeuta zachęca ją do wysłania listu, w którym jej przebaczy. Asia twierdzi, że nigdy w życiu. O ojczymie nie wspomina, nienawidzi matki.
____________________________________________
Tak sobie myślę – ludzie są tacy skorzy do plotek, tacy ciekawscy. Zaglądają innym do łóżka przez portale internetowe. Kto z kim sypia, z kim ma dzieci,z  kim kogo zdradza. Interesują się nową sofą sąsiada i brzydką fryzurą ekspedientki. Donoszą na koleżankę z pracy, że za mało wydajnie pracuje. Gdzie ta nasza ciekawość i wtykanie nosa w cudze życia, gdy jest to naprawdę potrzebne?!
Oglądając jakiś reportaż o dziecku molestowanym seksualnie zadałam sobie kiedyś pytanie – czy umiałabym zareagować? Czy zauważyłabym?! Jest to mój największy lęk jako pedagoga – że kiedyś zawiodę i się nie zorientuję, albo oszukam swoje sumienie myśląc, że mi się wydawało. Bo powiem Ci teraz prawdę, która w oczy kole – jeśli WIESZ a nie reagujesz – jesteś współwinny.

Nie planowałam tego tekstu – chciałam napisać o książkach, które zmieniły moje życie. Przeglądając ofertę e-booków w abonamencie natknęłam się na pozycję, która mnie zaintrygowała. “Tylko nie mów mamie” Toni Maguire. 
Zrzuciłam na czytnik i usiadłam z nią na balkonie.
Trzy godziny  i kilogram cukierków później nie wiedziałam co myśleć, ani kiedy minął ten czas.
Wspominam o cukierkach, bo już od dawna nie jem kompulsywnie, tym bardziej słodyczy.
Książka wybiła mnie z mojego normalnego rytmu i co rusz sięgałam po kolejną dawkę cukru. Jak zahipnotyzowana. Nawet nie wiem od czego zacząć i co bardziej mnie poruszyło. To, że książka jest autobiograficzna, czy to co opisuje? 
Wydawca zamieścił taką notkę :

Matka i córka. Nie widziały się od lat. Teraz Toni czuwa przy umierającej matce i czeka na prośbę o przebaczenie…
Patrzy na matkę i widzi siebie – małą, śliczną Antoinette, dziewczynkę, którą była. I o której wspomnienie musiała ukryć głęboko w niepamięci. Żeby móc dalej żyć.
Pierwsze lata życia Antoinette to idylla, u boku dystyngowanej matki i kochającej babci. Ale wszystko się zmienia, kiedy tata wraca z wojska. A po przeprowadzce do Irlandii, do rodzinnej wsi ojca, zaczyna się koszmar.
Toni ma sześć lat, gdy po raz pierwszy tatuś całuje ją… nie tak jak ojciec całuje córkę. „Tylko nie mów mamie – ostrzega – bo przestanie cię kochać.” Jednak Toni mówi mamie. A matka nie chce nawet o tym słyszeć…
Od tej chwili Toni ma z tatusiem wspólną „tajemnicę” – przez osiem lat. Molestowanie, gwałty, ciąża, próba samobójcza – to wszystko dzieje się na oczach matki, ślepej i głuchej na krzywdę własnego dziecka. A kiedy wreszcie prawda wychodzi na jaw, Antoinette zostaje osądzona i odrzucona przez otoczenie, wtrącona w otchłań depresji i autodestrukcji, i znów musi polegać tylko na sobie i w sobie znaleźć nadzieję siłę na zbudowanie szczęśliwego życia.

Dawno nie przeczytałam nic za jednym zamachem. Ta książka wciągnęła mnie od pierwszych stron. Jak w opisie – opowiada o żalu do matki, która wiedziała, ale też o przemianie radosnej dziewczynki w cień samej siebie – przestraszoną, zaniedbaną ofiarę gwałtów. Oprócz tego, co szokuje w sposób oczywisty – obrzydliwego zachowania jej ojca-pedofila, szokuje jeszcze co innego – reakcje ludzi po ujawnieniu tragedii.
– Czy to się stało raz? Pyta lekarz, który zauważył u Toni ciążę. Gdy dowiaduje się, że wiele razy, podobnie jak inni – uznał, że sama tego chciała. Pewnie, bo miała dokąd uciec, wszystkie instytucje i krewni otwierali dla niej swoje domy i serca, gotowi bronić ją przed złem całego świata. 
“Tylko nie mów mamie” to poruszająca opowieść o sytuacji bez ucieczki oraz ogromnej znieczulicy, której nie przerwało nawet skazanie ojca po ujawnieniu ciąży. Społeczeństwo obwiniło zagubioną dziewczynkę, matki zakazały córkom spotykania się  z “tą” dziewczyną a dyrektor wyrzucił ją ze szkoły. “Nikt ci nie uwierzy, obwinią ciebie” – groził jej zawsze ojciec. I miał rację, bo tak się stało.
Nie wiem czy bardziej chcę zachęcić do przeczytania książki, czy uczulić na jedną ważną rzecz. DZIECKO NIGDY NIE JEST WINNE. 
Nie ma czegoś takiego, że sprowokowało, ani “za szybko dojrzewa”. Po prostu nie! Całą winę za molestowanie seksualne ponosi oprawca. Całą, zawsze, bezdyskusyjnie.
Jedną z przyczyn dla których tak rzadko zgłasza się i ściga przestępstwa seksualne jest wtórna wiktymizacja ofiar, czyli ich obwinianie.
Dlaczego nie uciekłaś?
Po co ubrałaś krótką sukienkę?
Pewnie sama chciała, a teraz wielka mi ofiara! 
Te kobiety to takie są, najpierw zachęcają, a potem mówią nie, sama sobie winna, rozpaliła chłopa!
Nie chcę usprawiedliwiać, ale skąd czternastolatka zna 30-letniego mężczyznę?

Nigdy nie wypowiadajcie takich słów. Uważam, że obwinianie ofiar przestępstw seksualnych powinno być również karalne.
 Większość przestępców seksualnych to osoby z bliskiego kręgu osoby pokrzywdzonej. Ojciec, ojczym, wujek, sąsiad, ksiądz, nauczyciel, trener.
Ponadto są to osoby często powszechnie lubiane. Lokalny filantrop uwielbiany przez wszystkich,  wiejska dusza towarzystwa albo ulubiony wujek, który sypie najlepszymi dowcipami. Kto uwierzy osobie pokrzywdzonej? To wszystko sprawia, że dziecko czuje się jak w pułapce bez wyjścia. Jeśli dało Ci sygnał, że coś się u niego dzieje – być może jesteś jedyną osobą, która o tym wie. Po prostu zareaguj!
Warto też unikać czegoś powszechnego w naszej kulturze – “zrób cioci przyjemność”, “wujkowi będzie przykro”. Mówię o tych wszystkich całuskach i uściskach na przywitanie, braniu na kolana. Nie powinno się zmuszać dziecka do żadnego kontaktu fizycznego z dorosłym. Niech się nawet ciotka obrazi, po prostu uczenie dzieci, że komfort jakiegoś dorosłego jest ważniejszy od jego potrzeb nie jest dobre. Może dziecko nie chce do wujka na kolana, bo wujek dotyka je niewłaściwie?
Ponadto warto mówić dzieciom o bezwarunkowej miłości i o tym, że nie ma czegoś takiego jak “tajemnica” czy “sekret” z innym dorosłym. Istnieje szansa, że dziecko czujące bezwarunkową miłość nie da się wplątać w szantaż emocjonalny “nie mów mamie, bo przestanie cię kochać”.
Zanim przejdę do tego, jak można pomóc, wrzucę kilka reklam społecznych :
Ta pokazuje, że czasami na pierwszy rzut oka wszystko jest ok. Wykorzystano tu tusz świecący w ciemności, mocny przekaz!
Zły dotyk boli przez całe życie.
Nie mogłaś się obronić? 
Jak rozpoznać symptomy, jak reagować :

Wykorzystywanie seksualne dzieci to aktywność seksualna z udziałem dziecka (do 15 roku życia), podjęta przez dorosłego, nastolatka lub dziecko. Sprawca ma przewagę wiekową, fizyczną lub intelektualną nad swoją ofiarą.
     Wykorzystywanie seksualne ma miejsce wtedy, gdy następuje bezpośredni kontakt fizyczny o charakterze seksualnym (dotykanie dziecka lub nakłanianie go do dotyku dorosłego, bądź do masturbacji), ale także, kiedy nie ma takiego kontaktu (np. obnażanie, pokazywanie pornografii, prowadzenie z dzieckiem rozmów o tematyce erotycznej wykraczających poza edukację seksualną).

złydotyk.pl
Zachęcam do przeczytania książki – pomaga zrozumieć ofiarę, może nawet rozpoznać taką w przyszłości? 
Najlepsze oferty jakie znalazłam :

Ja czytałam w abonamencie – za 33 zł można kupić dostęp do wszystkich e-booków z oferty  na miesiąc (klik), jeśli czytacie więcej niż jedną książkę miesięcznie – to dobra oferta. Ja wybrałam opcję z czytnikiem za złotówkę – płacę za dostęp do książek 44,99 zł miesięcznie a czytnik dostałam w abonamencie za złotówkę – link do oferty tutaj .  Tę książkę poznałam właśnie dzięki usłudze.
Najtaniej będzie książkę kupić używaną. To nie jest najnowsza pozycja – powinna być też w bibliotekach, na pewno istnieją podobne książki i będę wdzięczna za sypanie tytułami w komentarzach!
Edukacja :

Istnieje wiele stron internetowych, które powielają stereotypy, nie zawierają konkretnych rad. Oddzieliłam ziarno od plew i sugeruję te ;

na stronie http://www.zlydotyk.pl/ można pobrać broszurki, obejrzeć materiały video i dowiedzieć się o symptomach oraz o tym, jak reagować. Smutny jest fakt, że filmiki mają ok. 3 tysiące odtworzeń, a jakieś dupelki i inne plotki mają zyliony odsłon. Bardzo polecam zapoznanie się z treścią tej strony!
Do pobrania są krótkie książki w plikach .pdf, fani druku mogą zamówić je za ok. 3 zł sztuka.
http://dotykktoryboli.pl/artykuly/jak-pomoc-dziecku-wyk-seksualnie – również interesująca strona internetowa
Rzecznik Praw Dziecka – obecny, Marek Michalak to konkretny człowiek – w grudniu byłam na spotkaniu dotyczącym bicia dzieci i zrobił na mnie dobre wrażenie. Niezależnie od opcji politycznej mam pewność, że to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Deklarował, że można pisać do niego na facebooku.
Ponadto, jeśli nie wiesz jak zareagować, masz podejrzenia, że ktoś jest molestowany lub sam jesteś ofiarą, podaję numer telefonu :
• Centrum Pomocy Dzieciom „Mazowiecka” Fundacji Dzieci Niczyje
00-048 Warszawa, ul. Mazowiecka 12
tel./fax (022) 826 88 62 (telefon dla opiekuna dziecka – ofiary przestępstwa)
mazowiecka@fdn.pl


  • Bezpłatna anonimowa pomoc psychologiczna dla ofiar przemocy seksualnej

    • 77 455 63 90
    • 77 455 63 91
    • 77 455 63 92

Proszę o zapamiętanie przynajmniej tej jednej jedynej informacji z tekstu: nie reagujesz – jesteś współwinny.

Jeśli znacie inne adresy lub tytuły książek wartych przeczytania – koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Suknie ślubne Julie Vino
Tylko nie mów mamie! – Czy jesteśmy współwinni seksualnemu wykorzystywaniu dzieci?