Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Tylko nie mów mamie! – Czy jesteśmy współwinni seksualnemu wykorzystywaniu dzieci?

Wykorzystywanie seksualne dzieci to bardzo trudny temat. A przy okazji – mój największy strach. Jako osoba, która pracuje z dziećmi, boję się, że kiedyś to przeoczę i nie pomogę. 

Znajoma opowiedziała mi kiedyś o swojej nieudanej próbie samobójczej. Jej ojczym miał dwie twarze – grzecznego mężczyzny, który mówi sąsiadkom dzień dobry i każdej niedzieli jest na mszy w kościele, oraz drugą – kata i oprawcy, któremu bicie sprawia przyjemność. Jak każda menda społeczna bić umiał – słabszych, czyli żonę i dzieci. Znajoma (przyjmijmy fikcyjne imię Asia) twierdzi, że bita była od zawsze. Nie, nie chodziło o klapsy, ale przy okazji możesz zobaczyć, że widzę dla nich alternatywę inną niż bezstresowe wychowanie (klik). Ona była po prostu bita. Po twarzy, po ciele. Dłonią, pięścią, czasami kopniakiem w brzuch, a czasami duszona aż oczy wychodziły jej z orbit. A za co? Za to, że rozlała herbatę, krzywo spojrzała, przyniosła jedynkę albo za sam fakt istnienia. Powód zawsze się znalazł. W tej historii uderzające jest to, że przed terapią w jej dorosłym życiu problemem nie była nienawiść do ojczyma. Z tym się pogodziła. Nienawidziła matki. Bo matka nigdy nie stanęła po jej stronie. Mówiła “nie prowokuj ojca!”, albo wręcz kazała jej się zamknąć, bo sąsiedzi usłyszą. Z czasem, gdy sama dostała któryś raz w zęby, zaczęła żyć w dwóch światach. Naprzemiennie idealizowała ojczyma Asi, oraz snuła wizje ucieczki. “Spakujemy się i wyjedziemy. Zapiszę cię do nowej szkoły, uwolnimy się od niego. Ale nie teraz, poczekaj aż skończy się rok szkolny”. A rok szkolny się kończył i data przesuwała się na wieczne później. “Jesteś w piątej klasie, wytrzymaj jeszcze rok, wyjedziemy…”. Czego to miało nie być w tym nowym wyczekiwanym życiu! Miał być własny pokój, nowy adres, nowa szkoła i brak jego – oprawcy. Ale nowe życie nigdy nie nadchodziło, bo po każdym wybuchu gniewu był czas spokoju. Przepraszał (żonę, nie Asię), obiecywał, że więcej nie będzie. Kupował prezenty dla jednej i drugiej, wręczał kwiaty. Ale żadne kwiaty nie przykrywały siniaków i śladów po duszeniu oraz uczucia niepewności, bo nigdy nie wiedziała w jakim humorze wróci do domu. 
Nie myślcie, że Asia nikomu o tym nie mówiła. Powiedziała babci i nauczycielce. Zero reakcji. Potem dała sobie spokój. Nie zareagował lekarz widząc wielkie siniaki na jej ciele (nawet nie spytał) ani pielęgniarka szkolna podczas bilansu. Nie pytały koleżanki w klasie ani inni nauczyciele. raz zapytał nauczyciel wychowania fizycznego “skąd masz takie siniaki?”. To powiedziała, że dostała od ojczyma. Nauczyciel się złośliwie uśmiechnął i powiedział, że pewnie zasłużyła, bo nastolatkom głupoty w głowach a to bezstresowe wychowanie to tylko więcej szkody niż pożytku przynosi.
Gdy Asia zrozumiała, że cudownej “ucieczki” nigdy nie będzie, uciekała w marzenia o samobójstwie. Godzinami układała treść pożegnalnego listu, który chciała wysłać do gazet a potem połknąć tabletki. w liście chciała napisać, jak bardzo nienawidzi tych wszystkich, którzy jej nie pomogli. Matki, że wybierała zawsze ojczyma, sąsiadów, że nie “nie słyszeli”, nauczycieli, pedagoga, lekarza, pielęgniarki. Że nie reagowali, a ona przez te wszystkie lata podwijała w szkole rękawy by siniaki rzucały się w oczy, zwracała na siebie uwagę, cięła się żyletkami. 
Dziś nie utrzymuje żadnego kontaktu z matką. Terapeuta zachęca ją do wysłania listu, w którym jej przebaczy. Asia twierdzi, że nigdy w życiu. O ojczymie nie wspomina, nienawidzi matki.
____________________________________________
Tak sobie myślę – ludzie są tacy skorzy do plotek, tacy ciekawscy. Zaglądają innym do łóżka przez portale internetowe. Kto z kim sypia, z kim ma dzieci,z  kim kogo zdradza. Interesują się nową sofą sąsiada i brzydką fryzurą ekspedientki. Donoszą na koleżankę z pracy, że za mało wydajnie pracuje. Gdzie ta nasza ciekawość i wtykanie nosa w cudze życia, gdy jest to naprawdę potrzebne?!
Oglądając jakiś reportaż o dziecku molestowanym seksualnie zadałam sobie kiedyś pytanie – czy umiałabym zareagować? Czy zauważyłabym?! Jest to mój największy lęk jako pedagoga – że kiedyś zawiodę i się nie zorientuję, albo oszukam swoje sumienie myśląc, że mi się wydawało. Bo powiem Ci teraz prawdę, która w oczy kole – jeśli WIESZ a nie reagujesz – jesteś współwinny.

Nie planowałam tego tekstu – chciałam napisać o książkach, które zmieniły moje życie. Przeglądając ofertę e-booków w abonamencie natknęłam się na pozycję, która mnie zaintrygowała. “Tylko nie mów mamie” Toni Maguire. 
Zrzuciłam na czytnik i usiadłam z nią na balkonie.
Trzy godziny  i kilogram cukierków później nie wiedziałam co myśleć, ani kiedy minął ten czas.
Wspominam o cukierkach, bo już od dawna nie jem kompulsywnie, tym bardziej słodyczy.
Książka wybiła mnie z mojego normalnego rytmu i co rusz sięgałam po kolejną dawkę cukru. Jak zahipnotyzowana. Nawet nie wiem od czego zacząć i co bardziej mnie poruszyło. To, że książka jest autobiograficzna, czy to co opisuje? 
Wydawca zamieścił taką notkę :

Matka i córka. Nie widziały się od lat. Teraz Toni czuwa przy umierającej matce i czeka na prośbę o przebaczenie…
Patrzy na matkę i widzi siebie – małą, śliczną Antoinette, dziewczynkę, którą była. I o której wspomnienie musiała ukryć głęboko w niepamięci. Żeby móc dalej żyć.
Pierwsze lata życia Antoinette to idylla, u boku dystyngowanej matki i kochającej babci. Ale wszystko się zmienia, kiedy tata wraca z wojska. A po przeprowadzce do Irlandii, do rodzinnej wsi ojca, zaczyna się koszmar.
Toni ma sześć lat, gdy po raz pierwszy tatuś całuje ją… nie tak jak ojciec całuje córkę. „Tylko nie mów mamie – ostrzega – bo przestanie cię kochać.” Jednak Toni mówi mamie. A matka nie chce nawet o tym słyszeć…
Od tej chwili Toni ma z tatusiem wspólną „tajemnicę” – przez osiem lat. Molestowanie, gwałty, ciąża, próba samobójcza – to wszystko dzieje się na oczach matki, ślepej i głuchej na krzywdę własnego dziecka. A kiedy wreszcie prawda wychodzi na jaw, Antoinette zostaje osądzona i odrzucona przez otoczenie, wtrącona w otchłań depresji i autodestrukcji, i znów musi polegać tylko na sobie i w sobie znaleźć nadzieję siłę na zbudowanie szczęśliwego życia.

Dawno nie przeczytałam nic za jednym zamachem. Ta książka wciągnęła mnie od pierwszych stron. Jak w opisie – opowiada o żalu do matki, która wiedziała, ale też o przemianie radosnej dziewczynki w cień samej siebie – przestraszoną, zaniedbaną ofiarę gwałtów. Oprócz tego, co szokuje w sposób oczywisty – obrzydliwego zachowania jej ojca-pedofila, szokuje jeszcze co innego – reakcje ludzi po ujawnieniu tragedii.
– Czy to się stało raz? Pyta lekarz, który zauważył u Toni ciążę. Gdy dowiaduje się, że wiele razy, podobnie jak inni – uznał, że sama tego chciała. Pewnie, bo miała dokąd uciec, wszystkie instytucje i krewni otwierali dla niej swoje domy i serca, gotowi bronić ją przed złem całego świata. 
“Tylko nie mów mamie” to poruszająca opowieść o sytuacji bez ucieczki oraz ogromnej znieczulicy, której nie przerwało nawet skazanie ojca po ujawnieniu ciąży. Społeczeństwo obwiniło zagubioną dziewczynkę, matki zakazały córkom spotykania się  z “tą” dziewczyną a dyrektor wyrzucił ją ze szkoły. “Nikt ci nie uwierzy, obwinią ciebie” – groził jej zawsze ojciec. I miał rację, bo tak się stało.
Nie wiem czy bardziej chcę zachęcić do przeczytania książki, czy uczulić na jedną ważną rzecz. DZIECKO NIGDY NIE JEST WINNE. 
Nie ma czegoś takiego, że sprowokowało, ani “za szybko dojrzewa”. Po prostu nie! Całą winę za molestowanie seksualne ponosi oprawca. Całą, zawsze, bezdyskusyjnie.
Jedną z przyczyn dla których tak rzadko zgłasza się i ściga przestępstwa seksualne jest wtórna wiktymizacja ofiar, czyli ich obwinianie.
Dlaczego nie uciekłaś?
Po co ubrałaś krótką sukienkę?
Pewnie sama chciała, a teraz wielka mi ofiara! 
Te kobiety to takie są, najpierw zachęcają, a potem mówią nie, sama sobie winna, rozpaliła chłopa!
Nie chcę usprawiedliwiać, ale skąd czternastolatka zna 30-letniego mężczyznę?

Nigdy nie wypowiadajcie takich słów. Uważam, że obwinianie ofiar przestępstw seksualnych powinno być również karalne.
 Większość przestępców seksualnych to osoby z bliskiego kręgu osoby pokrzywdzonej. Ojciec, ojczym, wujek, sąsiad, ksiądz, nauczyciel, trener.
Ponadto są to osoby często powszechnie lubiane. Lokalny filantrop uwielbiany przez wszystkich,  wiejska dusza towarzystwa albo ulubiony wujek, który sypie najlepszymi dowcipami. Kto uwierzy osobie pokrzywdzonej? To wszystko sprawia, że dziecko czuje się jak w pułapce bez wyjścia. Jeśli dało Ci sygnał, że coś się u niego dzieje – być może jesteś jedyną osobą, która o tym wie. Po prostu zareaguj!
Warto też unikać czegoś powszechnego w naszej kulturze – “zrób cioci przyjemność”, “wujkowi będzie przykro”. Mówię o tych wszystkich całuskach i uściskach na przywitanie, braniu na kolana. Nie powinno się zmuszać dziecka do żadnego kontaktu fizycznego z dorosłym. Niech się nawet ciotka obrazi, po prostu uczenie dzieci, że komfort jakiegoś dorosłego jest ważniejszy od jego potrzeb nie jest dobre. Może dziecko nie chce do wujka na kolana, bo wujek dotyka je niewłaściwie?
Ponadto warto mówić dzieciom o bezwarunkowej miłości i o tym, że nie ma czegoś takiego jak “tajemnica” czy “sekret” z innym dorosłym. Istnieje szansa, że dziecko czujące bezwarunkową miłość nie da się wplątać w szantaż emocjonalny “nie mów mamie, bo przestanie cię kochać”.
Zanim przejdę do tego, jak można pomóc, wrzucę kilka reklam społecznych :
Ta pokazuje, że czasami na pierwszy rzut oka wszystko jest ok. Wykorzystano tu tusz świecący w ciemności, mocny przekaz!
Zły dotyk boli przez całe życie.
Nie mogłaś się obronić? 
Jak rozpoznać symptomy, jak reagować :

Wykorzystywanie seksualne dzieci to aktywność seksualna z udziałem dziecka (do 15 roku życia), podjęta przez dorosłego, nastolatka lub dziecko. Sprawca ma przewagę wiekową, fizyczną lub intelektualną nad swoją ofiarą.
     Wykorzystywanie seksualne ma miejsce wtedy, gdy następuje bezpośredni kontakt fizyczny o charakterze seksualnym (dotykanie dziecka lub nakłanianie go do dotyku dorosłego, bądź do masturbacji), ale także, kiedy nie ma takiego kontaktu (np. obnażanie, pokazywanie pornografii, prowadzenie z dzieckiem rozmów o tematyce erotycznej wykraczających poza edukację seksualną).

złydotyk.pl
Zachęcam do przeczytania książki – pomaga zrozumieć ofiarę, może nawet rozpoznać taką w przyszłości? 
Najlepsze oferty jakie znalazłam :

Ja czytałam w abonamencie – za 33 zł można kupić dostęp do wszystkich e-booków z oferty  na miesiąc (klik), jeśli czytacie więcej niż jedną książkę miesięcznie – to dobra oferta. Ja wybrałam opcję z czytnikiem za złotówkę – płacę za dostęp do książek 44,99 zł miesięcznie a czytnik dostałam w abonamencie za złotówkę – link do oferty tutaj .  Tę książkę poznałam właśnie dzięki usłudze.
Najtaniej będzie książkę kupić używaną. To nie jest najnowsza pozycja – powinna być też w bibliotekach, na pewno istnieją podobne książki i będę wdzięczna za sypanie tytułami w komentarzach!
Edukacja :

Istnieje wiele stron internetowych, które powielają stereotypy, nie zawierają konkretnych rad. Oddzieliłam ziarno od plew i sugeruję te ;

na stronie http://www.zlydotyk.pl/ można pobrać broszurki, obejrzeć materiały video i dowiedzieć się o symptomach oraz o tym, jak reagować. Smutny jest fakt, że filmiki mają ok. 3 tysiące odtworzeń, a jakieś dupelki i inne plotki mają zyliony odsłon. Bardzo polecam zapoznanie się z treścią tej strony!
Do pobrania są krótkie książki w plikach .pdf, fani druku mogą zamówić je za ok. 3 zł sztuka.
http://dotykktoryboli.pl/artykuly/jak-pomoc-dziecku-wyk-seksualnie – również interesująca strona internetowa
Rzecznik Praw Dziecka – obecny, Marek Michalak to konkretny człowiek – w grudniu byłam na spotkaniu dotyczącym bicia dzieci i zrobił na mnie dobre wrażenie. Niezależnie od opcji politycznej mam pewność, że to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Deklarował, że można pisać do niego na facebooku.
Ponadto, jeśli nie wiesz jak zareagować, masz podejrzenia, że ktoś jest molestowany lub sam jesteś ofiarą, podaję numer telefonu :
• Centrum Pomocy Dzieciom „Mazowiecka” Fundacji Dzieci Niczyje
00-048 Warszawa, ul. Mazowiecka 12
tel./fax (022) 826 88 62 (telefon dla opiekuna dziecka – ofiary przestępstwa)
mazowiecka@fdn.pl


  • Bezpłatna anonimowa pomoc psychologiczna dla ofiar przemocy seksualnej

    • 77 455 63 90
    • 77 455 63 91
    • 77 455 63 92

Proszę o zapamiętanie przynajmniej tej jednej jedynej informacji z tekstu: nie reagujesz – jesteś współwinny.

Jeśli znacie inne adresy lub tytuły książek wartych przeczytania – koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Martyna K
Gość

Nie wiem czy mój poprzedni komentarz się dodał, dlatego przepraszam jeżeli się powtórzę : )Zauważyłam, że dziewczyny już poleciły literaturę związaną z tym tematem. Pomyślałam, że dla odmiany podam tytuły filmów, które moim zdaniem trzeba obejrzeć. 1. "Hej skarbie " – film opowiadający historię molestowanej dziewczyny, bardzo wzruszający.2. "Aurore"- jeden z niewielu filmów, który tak mocno mną wstrząsnął. Co prawda nie jest o molestowaniu tylko o przemocy fizycznej. Po obejrzeniu nie mogłam się pozbierać, dosłownie, to co się tam wydarzyło jest dla mnie tak niepojęte. Film opowiada o dziewczynce, której matka umiera, a ojciec przyprowadza do domu nową kobietę i… Czytaj więcej »

Previous
Suknie ślubne Julie Vino
Tylko nie mów mamie! – Czy jesteśmy współwinni seksualnemu wykorzystywaniu dzieci?