Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

WYZWANIE : Tydzień porządkowania spraw

Przyszyć guzik, iść na pocztę, wyrzucić notatki, przybić dwa gwoździe, ustalić szczegóły dot. praktyk, oddać książki do biblioteki… nagromadziło mi się trochę mniej istotnych spraw do załatwienia. Wybór jest więc oczywisty – po zaliczonej sesji mam dwa tygodnie wolnego, trzeba spożytkować ten czas na uporządkowaniu wszystkich długo odkładanych spraw. Tych ważnych i mniej ważnych. 
Bez spiny i przesady pozbywam się niepotrzebnych rzeczy, ale zgodnie ze swoimi przekonaniami. W końcu znalazłam  dzisiaj czas na załatwienie długo odkładanej papierologii. To  dobry początek wyzwania.
Postanowiłam, że przez tydzień oczyszczę się z wszystkich myśli o długo odkładanych rzeczach które trzeba zrobić/ogarnąć/załatwić. 
 Jutro zabieram się za szafę i puszczam w świat część książek.
 Po co mi to wyzwanie? 
Kiedy nie mam terminu albo wiem, że nikt mnie z czegoś nie rozliczy, to zazwyczaj “zapominam” o sprawie. Potrafię przez miesiąc codziennie myśleć przez kilka sekund, że pora oddać drugie buty do szewca i wcale tego nie zrobić. Ale to, że nie podejmuję żadnego działania sprawia, że jego konieczność zaprząta mi niepotrzebnie myśli przez długi czas. Koniec z tym! 


A co z tygodniem inspiracji?
Uświadomiłam sobie, że inspiruje mnie dużo więcej niż sądziłam. Krótko mówiąc – inspiracja jest wszędzie! Co jakiś czas ukaże się wpis o inspirujących mnie rzeczach 🙂 A jutro długo odkładany wpis o moim tablecie 🙂


Ps. Odniosę się krótko do tragicznej śmierci mojego kota – całkowicie ochłonęłam, choć jest mi nadal przykro z tego powodu. Nie czuję jednak gniewu i nie chcę, abyście Wy go czuli. Gniew jest bez sensu, szkodzi tylko temu, kto się gniewa. 


PPS.

Nie sądzę, że pedofile są tylko w Kościele. Sądzę, że jest ich tam bardzo dużo i uważam, że ludzie którzy znają tajemnice małych dzieci (spowiedź) przy jednoczesnym budowaniu wizerunku nieomylnego autorytetu są wyjątkowo niebezpieczni.

Uściski, Ania

25
Dodaj komentarz

avatar
18 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAniaKróliczek DoświadczalnySłonecznikBella Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Reni-ferek
Gość

Dokument jest wstrzasajacy – dobrze ze przyblizasz nam i przypominasz o wielu trudnych sprawach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No tak, świetnie. Po napisaniu dość wyczerpującego komentarza – usunął się. Ale zrobię to jeszcze raz, bo czuję, że muszę. Twojego bloga czytam już od jakiegoś czasu. Byłam zresztą stałą bywalczynią na fotoblogu, a później na kagamu. Po pewnym czasie znalazłam Cię tu, gdzie malujesz (także mój świat). Dzisiejszy post jest dla mnie swego rodzaju przełomem. Już od dawna chciałam zacząć brać udział w cotygodniowych wyzwaniach, a także w rozwojowych czwartkach. Ale jakoś zawsze czegoś brakowało: a to chęci, a to czasu, albo jednego i drugiego… Kiedy nie udało się w poniedziałek, myślałam: zacznę od następnego! Tak samo było z… Czytaj więcej »

Słomka
Gość

Coś jest na rzeczy, bo ja od soboty też intensywnie ogarniam. 🙂 A dziś nawet dopisałam kilka rzeczy do listy 100 wyrzuconych przedmiotów.
Powodzenia jak zwykle!

paranoJa
Gość

ooo, jak mi by się przydał taki tydzień.

Linka
Gość

Też niestety mam trochE takich odkładanych rzeczy do zrobienia i codziennie mi nie starcza na nie czasu bo niestety ale po pracy to juz malo rzeczy moge zrobic 😉 pracuję z kalendarzem wiec spinam się w sobie zeby na koniec dnia odhaczyc co zrobilam bo jak później zagladam to mam wyrzuty sumienia że czegoś z listy nie zrobiłam 😉
Ale jestem na dobrej drodze i od wczoraj wypełniam swoje cele na ten rok i jestem o wiele szczęsliwsza!:)

Talia
Gość

Chyba przyłączę się do wyzwania, bo u mnie ostatnio też sporo takich rzeczy się nagromadziło 😉

madzia monika
Gość

Ja jakby w telepatycznej łączności z Tobą wypisałam wczoraj z kalendarza wszystkie nieodhaczone rzeczy i wpisałam je na wczoraj i dzisiaj. Też poczułam chęć pozałatwiania zaległych spraw, chociaż muszę przyznać, że w jedzeniu żab (tych większych i mniejszych też) jestem całkiem dobra 🙂
Pozdrawiam Aniu i życzę szybkiego ogarnięcia 😉

PS mojego gniewu do osób krzywdzących zwierzęta nie da się zniwelować, szczerze nienawidzę każdego kto przyczynia się świadomie do cierpienia zwierząt. Gniew ten wcale mi nie szkodzi, bardziej od niego szkodzi mi świadomość ile jest zła na tym świecie, ale cóż, nie zbawię go przecież.

Sonja
Gość

znam to…uporządkuję szafę, uporządkuję ubrania na sprzedaż, wystawę ubrania na allegro, rozstawię książki na półkach, uporządkuję…
ech…
i tak stoję w miejscu

Ania
Gość

Aniu. Oczywiście, że pedofile są nie tylko w kościele, ale… z imienia i nazwiska mogę wymienić trzech (mówię o takich, których osobiście znałam, z mojego otoczenia z dzieciństwa) i dwaj z nich to księża, a trzeci to świecki śmieć, u którego w domu regularnie były odprawiane msze. I dodam tylko, że nikt, kto nie doświadczył molestowania nie zrozumie w pełni o czym mowa w filmie. Ktoś napisał powyżej, że nie da się zniwelować gniewu do krzywdzących zwierzęta, że szczerze nienawidzi. Oczywiście podpisuję się pod tym. Ale moja nienawiść dla tych, którzy krzywdzą dzieci jest bez porównania większa.

Ania
Gość

Molestowanie zostawia bardzo trwały ślad na psychice i dziecko, a potem dorosły nigdy o tym nie zapomni, bo się nie da. Wiadomo, że nie myśli się o tym przez cały czas, ale mijają lata, 10, 20, 30 czy więcej a wystarczy, że usłyszysz jakąś historię o innym skrzywdzonym dziecku i masz przed oczami siebie sprzed lat i wszystko wraca. Niestety żaden z tych zwyrodnialców, których znałam nie został ukarany. Dwóch już nie żyje, trzeciego kilka lat temu widziałam w parafii w innym mieście, świetnie się miewał. Nie wiem ile osób wiedziało o pedofilskiej działalności owych księży, natomiast jeśli chodzi o… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Świetne postanowienie- sądzę, że każdemu by się przydało coś takiego 🙂

Melle Coccinelle
Gość

Zakochałam się w Twoim blogu 😉 naprawdę jest w nim bardzo dużo pozytywnej energii, która nie tylko motywuje do działania ale także podpowiada jak co zrobić 🙂 za Twoim przykładem i u mnie ten tydzień poświęcę na uporządkowanie pewnych zaległych spraw:)

Charlotte
Gość

ja robię taką czystkę raz w miesiącu 🙂 od dzisiaj startuję ze słoikiem 🙂

Jeżeli chodzi o pedofilów, no to niestety są wszędzie :/ wybierają zawody by być blisko dzieci, a jednocześnie cieszące się dużym zaufaniem społeczeństwa (np.nauczyciele). i resocjalizacja takich osob nie jest mozliwa.. w stanach maja rejestr pedofilów i zawsze przed podpisaniem umowy o najem czy kupno domu sprawdzaja w necie ile w okolicy jest pedofiow. ja znam tylko jednego (i aż) matka całe życie straszyła mnie gwałcicielem z lasu, a po 12 latach okazało się że to stary mojej koleżanki i znajomy rodzicow ;/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

i ja muszę wziąć się za ogarnięcie! 😉 chociaż wolnego mam tydzień (tylko), ale się cieszę/robić coś wolę! 🙂

Kasia
Gość

Taki tydzień jest niezbędny od czasu do czasu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

polecam Ci obejrzec Przekroczyc horyzont zdarzen na yt facet ma niesamowita wiedze o wszechswiecie 🙂

Bella
Gość

Chyba potrzebuję takiego samego wyzwania…

Słonecznik
Gość

dokument jest przerażający 🙁

Króliczek Doświadczalny
Gość

Takie drobne pierdoły, które, chociaż świat się nie zawali jak ich nie załatwię, to jednak zabierają mi energię przez to że ciągle mam je w pamięci:)

Previous
Cat-astrophe.
WYZWANIE : Tydzień porządkowania spraw