Najłatwiej jest w klubie szyderców

Myślę ostatnio nad pewnym zachowaniem, które kiedyś mnie dotyczyło. Myślę o poglądach, które zrewidowałam i zmieniłam. I o tych wszystkich wiadomościach, które od Was dostaję.

Kiedyś byłam niewyobrażalnie bardziej… złośliwa. Wredna. Nie wiem sama jaka jeszcze. Na podstawie piśmiennictwa oraz własnych doświadczeń doskonale wiem, że szyderczy styl bycia to maska skrywająca własną niepewność, niemoc i poczucie niższości.
W gimnazjum razem z koleżanką obgadywałyśmy wszystko i wszystkich. To jak ktoś się ubrał, jak wygląda, co robi. A jednocześnie byłam tak paranoicznie przewrażliwiona, że wszędzie doszukiwałam się oceniania mnie samej. W każdym spojrzeniu czułam złe intencje. 
Byłam niepewna siebie, więc kosztem innych próbowałam tę pewność siebie budować. I zbudowałam – kolosa na glinianych nogach. 
Jak każdy szyderca i krytykant miałam oczywiście usprawiedliwienia dla swojego zachowania. Że przecież chcę dobrze. Że zło i głupotę trzeba piętnować. Że walczę o lepszą jakość xD.
Jasne, “diiip insaaajd” sama  w to nie wierzyłam. I żaden szyderca nie wierzy. Idę o zakład.
Podam Wam przykład, na bazie własnego błędu. Lubię pokazywać swoje własne błędy i zmiany w myśleniu. 
5 lat temu napisałam tekst “Blogerko, nie bądź prostytutką“. Dzisiaj bym go nie napisała. Moje wartości są takie same. Uważam, że współpraca na blogu powinna nieść korzyści dla marki, blogera i czytelnika. I że każda z tych stron ma być zadowolona.
Dzisiaj jednak uważam, że nie mam prawa decydować co KTOŚ POWINIEN. Za przeproszeniem – kij mi do tego. Autor decyduje. Czytelnik decyduje. Nie, nie jestem rycerzem walczącym o lepszy świat przez… dopierdalanie innym. To kiepska droga. Nie prowadzi do niczego dobrego.
Dzisiaj już tak nie robię.
Co zmieniłam? 
Konkretny przykład. Bardzo fajna i poukładana blogerka współpracowała długoterminowo na zasadzie barteru. Promowała produkty porządnej marki z których sama korzystała. Czytelnicy te wpisy lubili, marce zwiększała się sprzedaż. Tylko jakby definicja barteru przestała opisywać wymianę usług. Jej działania przynosiły marce o wiele większe korzyści niż wartość produktów.
Zwiększenie wartości barteru też miałoby specjalnego sensu. Produkty nie są drogie, ale są dobre i bardzo wydajne. Więcej ich zużyć się nie da. Z kolei zrezygnować… też jakoś przykro.
Podpowiedziałam więc jakich argumentów użyć aby zmienić zasady. I udało się – teksty są jakie były,  bardzo przydatne treści instruktażowe poszukiwane przez czytelników. Różnicą jest zapłata. Wszyscy są zadowoleni.
Nie trzeba było krytykować ani osądzać. Wystarczy pomóc.

Krytyka innych nie przynosi skutków. Osoby krytykowane poczują się atakowane, świat nie zmieni się na plus. Będzie w nim tylko więcej złości, pouczania i innych negatywnych emocji.
Super łatwo jest stworzyć parodię lub prześmiewczy kanał. Łatwo jest zdobyć kapitał (pieniądze, lajki, fejm) kosztem drugiej osoby, np. krytykując dzieciaka. I to są przykre sytuacje, bo nie czynią świata ani odrobinę lepszym miejscem. Jest w nim tylko więcej syfu.
Nigdy nie zgodzę się z tym, że portale plotkarskie i inne tego typu miejsca jedynie “ukazują patologię i w inteligentny sposób szydzą ze złych zachowań”. Niby postępowi, niby walczą o takie idee jak feminizm, a dwa posty dalej krytykują gwiazdkę za pokazanie cycków. Hej hej, jej ciało – jej sprawa. Czy czasem tego nie promowaliście chwilę wcześniej? 
 Jaki jest sens w krytykowaniu nastolatki kręcącej komercyjne filmy youtube, skoro sami robicie to samo, sprzedając emocje i wymieniając kliknięcia na pieniądze? Czy ktoś myśli o uczuciach tych dzieci, o ich emocjach? Co konstruktywnego jest w pokazywaniu filmików pani Izabeli Kisio? Po co komuś dopierdalać, a chwilę później krytykować społeczeństwo za hejt np. wobec Dominika z Bieżunia? Wtedy winnych szukają dokładnie ci, którzy sami są oprawcami w innych sytuacjach…
Tym ludziom nie opłaca się walka o lepszy świat. Oni żyją z tego, że na świecie dzieją się czasami przykre sprawy.

Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu. 

Nietzsche

Nie ma wpadek, nie ma klików, nie ma kasy, nie ma portalu.

Klub szyderców to kuszące miejsce. Grupa daje poczucie siły. Kompensuje poczucie niższości i kruchości. Badania dotyczące szyderców wyraźnie pokazują – pod płaszczykiem szyderstwa ukrywają się osoby potrzebujące pomocy oraz niestabilne psychicznie [źródło]. Jak dobrze poszukacie, to znajdziecie artykuł bez płatności 12$.
Tyle teoria.
A co jeśli nie godzę się na świat pełen tandety, kiepskich treści i tak dalej?
Wybacz, może innym taki świat pasuje. Krytykując nie uczynisz świata ani troszkę lepszym. 
Moja propozycja:
Nie wchodź na treści, których nie chcesz promować. Bez odbiorców nie istnieją. Wkurza Cię, że Kim Kardashian zarabia mnóstwo pieniędzy? Nie czytaj o niej i nie oglądaj newsów na jej temat. Ona z tego żyje.
Nie dawaj atencji osobom, które uważasz za tej atencji niegodne.
Drugą opcją jest naparzanie czymś lepszym.

Bardzo łatwo jest skrytykować pokolenie dzieci przykutych do tabletów i laptopów. Trudniej jest stworzyć dla nich ofertę zajęć na tyle atrakcyjną, by przykuła ich uwagę na dłużej.
Bardzo łatwo jest krytykować kiepskie książki – trudniej jest stworzyć bardzo dobrą.
“Nie mogę znieść, że ludzie czytają takie gnioty jak Coelho czy Grey”.
To napisz coś lepszego i spraw, by inni to czytali.
Jeśli chodzi o współpracę, to uważam, że wszyscy jako społeczeństwo gramy do jednej bramki. Wzajemnie się wspierając, osiągniemy więcej. Źródłem powyższej tabeli jest ta prezentacja. Współpraca zamiast rywalizacji. 
Do przemyślenia:

Zamiast krytykować czyjeś nawyki żywieniowe, pokaż jak fantastyczne są Twoje. Negowaniem jedzenia parówek wywołasz u “madki” tylko bunt i obrazę majestatu. Pokaż jak wspaniałe są Twoje posiłki. Jak kolorowe, smaczne, zrównoważone i tanie. Niech sama Cię zapyta jak przyrządzić te pyszne placki dla swojego Kubusia. 
Budujmy pozytywne alternatywy dla kiepskich wzorców. 
Trudne, co? Trudniejsze od szyderstwa. Ale na dłuższą metę – buduje bardziej przyjazny świat.
Rywalizację zamień na współpracę.
Walkę PRZECIW zamień na walkę O.
Krytykę na pomoc lub edukowanie.
Rujnowanie na budowanie.
Gramy do jednej bramki.
Sukienka ze zdjęcia : klik
Podobne teksty:



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
msdrthy
Gość

Mam wrażenie, że przed chwilą przeczytałam opis mniej więcej swojej osoby – pod maską szyderstwa (nawet tego popełnianego jedynie w myślach). Czasem zastanawiam się czy rzeczywiście większość ludzkich, ZWYKŁYCH zachowań musi w mojej głowie spotykać się z krytyką? Zazwyczaj, gdy głośno daję temu komentarz to obracam to w taki dosyć "sarkastyczny żart". I może byłoby wszystko okej, do momentu, gdy nie zdałam sobie sprawy – po Twoich słowach – że sama też z każdej strony dostrzegam okazje do ataku na mnie… Strach przed osądzeniem i budowanie swojej wartości (w dużej mierze) na opinii innych jest niestety moją hmm piętą achillesową?:)… Czytaj więcej »