Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Po co mi blog?

Czasami jestem pytana:  po co Ci w ogóle ten blog? Zarabiasz na nim? Padają też różne inne pytania z cyklu po co, na co, dlaczego lub czy coś z tego mam. Tak, mam. Frajdę, satysfakcję, stały kontakt z jakimkolwiek pisaniem.
Kiedyś
Bloguję od dawna, to nie jest mój pierwszy blog. Bywało naprawdę różnie, czasami znikałam z blogosfery, ale zawsze miałam wewnętrzną potrzebę pisania. Tylko  forma jaką jest blog zapewnia mi regularność. Coraz częściej wpada tu ktoś, kto pamięta mnie z photobloga. No cóż, tak, to ja. Zniknęłam wtedy i usunęłam całą zawartość, bo całkiem mnie to przerosło. Kurczę, byłam w liceum a liczba wejść stanowiła dla mnie niewyobrażalną. Czy żałuję? Nie. Dzisiaj śmiałabym się pewnie z tamtych wpisów, trochę tylko mi szkoda, że nie zapisałam sobie gdzieś przynajmniej niektórych.
 A teraz?
Blog pełni MASĘ różnych funkcji. Czasami jest balonikiem do którego wdmuchuję wszystkie emocje których chcę się pozbyć. Innym razem miejscem, gdzie mogę podzielić się swoimi wątpliwościami, myślami, zasięgnąć opinii ludzi, których normalnie nie mogłabym zapytać o zdanie, bo ich nie znam. Opinie przyjaciół są ważne, ale czasami dobrze jest spojrzeć na wszystko innej strony.
Blog jest też miejscem gdzie staram się dokumentować swój rozwój i bardzo się cieszę, że towarzyszy temu feedback. Lubię czytać Wasze komentarze, chociaż coraz rzadziej mam czas, żeby odpisać każdemu z osobna 🙁 
Moje podejście do blogów urodowych i modowych 
Zanim powstał blog aniamaluje w ogóle nie śledziłam powyższych. No, może w minimalnym stopniu czasem na nie zaglądałam. Interesowały mnie głównie blogi o gotowaniu i takie “życiowe”. Do tej całej kategorii beauty/fashion podchodziłam z dużą rezerwą, bo kojarzyły mi się z jednym słowem: próżność.
Hmmm, byłam niesprawiedliwa, bo to działa całkiem na odwrót. Bloger poświęca dużo czasu aby czymś się dzielić. O ile kiedyś niezrozumiałe było dla mnie pisanie recenzji szminki, tak dzisiaj rozumiem, że takie wpisy mają ogromną wartość informacyjną i służą właściwemu podejmowaniu decyzji na zakupach. Nie znam żadnego innego medium, które jest tak subiektywnie obiektywne. Mamy tu masę opinii na różne tematy i to jest piękne.
Dzisiaj zaglądam na blogi z wielu, wielu kategorii. Interesuje mnie rozwój osobisty, ale też racjonalne odżywianie, blogi fit (no bo skąd miałabym wiedzieć o tylu programach ćwiczeń), blogi o włosach (chociażby po to, żeby zobaczyć jaki efekt daje dana farba) czy w zasadzie prawie wszystkie inne blogi. Można tu znaleźć ludzi wyspecjalizowanych w każdej, nawet najbardziej wąskiej dziedzinie i to uwielbiam 🙂  Czytanie blogów prawie całkowicie zastępuje mi czytanie prasy.
Czy coś z tego mam?
Nie zarabiam na blogu, czasami zgadzam się na jakieś współprace, ale staram się robić to rozważnie i nie decydować się na rzeczy których nie potrzebuję czy niezgodne z moimi poglądami. Dzięki blogom zbudowałam masę ciekawych znajomości i poszerzyłam swoje horyzonty, bo codziennie dowiaduję się czegoś nowego. Dla mnie to wiele. Czy chciałabym na tym zarabiać? Jasne, każdy by chciał 🙂 Ale nie za wszelką cenę, nie obwieszę bloga reklamami, nie będę pisała wpisów sponsorowanych o rzeczach które mnie nie interesują i tak dalej. Nie moja bajka.
Wiem, że nie bardzo rozwiałam pewnie wątpliwości osób które pytają “po co”. Kiedyś chciałam być dziennikarką, bo myślałam, że pisanie ma jakiś realny wpływ na świat. Skończyłam warsztaty i studium reportażu, pisałam trochę na zlecenie i wiem, że to nie to. Miałam nawet jednosemestrową przygodę ze studiowaniem dziennikarstwa, bo trochę gryzło mnie takie “a co by było gdyby”. Utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że nie mam ochoty pisać pod czyjeś dyktando 🙂
Blogować lubię i będę robić to nadal, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że jestem raczej jedną z osób które piszą, chociaż nie mają nic szczególnego do powiedzenia 🙂
Po co Wy blogujecie? Dla autoekspresji? Dzielenia się informacjami? A może to dla kogoś sposób na nudę? 🙂
Uściski, Ania

33
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyMo blogujejask-olkaKosmetyki_W_Moim_Świecie Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem jedną z osób, które pamiętają Cię z fotobloga, byłaś tam rzeczywiście popularna 🙂 Śledziłam każdy Twój wpis! Potem zniknęłaś a na ten blog trafiłam niedawno. Początkowo nie skumałam, że Ty to Ty, tylko styl pisania mi coś przypomniał. Na Twoim obecnym blogu zatrzymałam się na dłużej, ale wciąż nie wiedziałam z czym mi się kojarzy 😛 Dopiero we wpisie gdzie pokazywałaś swoje dawne fryzury zobaczyłam zdjęcie z kotem i mnie olśniło 🙂 Mam nadzieję, że już nigdy nie znikniesz z bloga! 🙂
Nowa-stara czytelniczka

Nikola
Gość

I są też ludzie, którzy pamiętają Cię jeszcze z zamierzchłych czasów forum, photobloga, blogspota i mają wrażenie jakby Cię znali. 😀

A dla mnie np. blog jest motorem do dalszego działania, nakręca do samorozwoju. 🙂

kosodrzewina
Gość

Dla mnie blog jest czynnikiem, który pomaga mi trzymać porządek pośród tych "materialnych" spraw 🙂

Eveline
Gość

Dla mnie przede wszystkim jest motywatorem do działania i systematyczności w pielęgnacji. Pozwala na aktywny kontakt ze światem:)

Nadine
Gość

A ja bez bloga bym przepadła. Uwielbiam pisać, a kiedy tego nie robię to mnie nosi. Oczywiście nie mam nic ciekawego do powiedzenia, albo bardzo, bardzo niewiele, ale samo formułowanie zdań sprawia mi ogromną satysfakcję!

PS: O co chodzi z tym fb? I czemu Cię wtedy nie znalazłam? I dlaczego odeszłaś? I o czym on był?

Urocza
Gość

lubię blogowac 🙂 mimo, ze prowadzę bloga urodowego sprawia mi to satysfakcje bo też dzięki temu czytam blogi innych regularniej 🙂 zaglądając na Twój blog dostaję masę poztywnej energii, tu zawsze ktos dyskutuje i to nie na temat czy ta szminka jest dobra czy jednak nie xd blogi fitensową są świetne! mimo, że sama nie cwiczę uwielbiam takie blogi obserwowac! a blogi urodowe… no cóż są fajne! 🙂 mam kilka swoich ulubionych i nie czytam tam tylko o kosmetykach co mnie niezmiernie cieszy ze blogerki nie zatracają się w kosmetyczce i pisze też na inne tematy

Paulaaaa
Gość

Ja jako "dzieciak" miałam jakieś tam blogi – na onecie jeszcze. W sumie były o wszystkim i o niczym. Cieszę się, że nie przetrwały, bo teraz byłoby mi wstyd. Niecałe dwa lata temu spontanicznie zaczęłam na nowo blogować i do teraz mi zostało. Sama nie wiem dlaczego… w jakiś sposób przynosi mi to radość, mam się komu wygadać, mam kogo poprosić o pomoc, wskazówkę, poznałam kilka fantastycznych osób i to naprawdę fajny sposób na wyrażenie siebie i "wyżycie" w internecie 😉

Melle Coccinelle
Gość

Aniu, ja myślę, że Twoje blogowanie tutaj pomaga też innym zmienić nieco swoje życie na lepsze. Bardzo dużo dajesz innym i mam nadzieję, że stąd nie znikniesz i że wraz z samą sobą będziesz rozwijać również nas 🙂

a mój blog powstaje głównie po to, bym była w stanie się odpowiednio wysławiać w języku ojczystym 😉

mru
Gość

Założyłam bloga dopiero parę dni temu. Zawsze miałam potrzebę tworzenia, ale rysowanie i malowanie mi zupełnie nie idzie . I jakiś czas temu trafiłam na scrapbooking, dzięki któremu nawet ja z moimi marnymi zdolnościami mogę tworzyć ładne rzeczy. Niby mogłabym je robić do szuflady, ale wtedy brak mi motywacji. A jak mam bloga to bardziej mi się chce i nie czuję, że tracę mnóstwo kasy na nic 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I pamiętaj – nie przestawaj pisać bloga:)) bo uwielbiam go czytać, podoba mi się w jaki sposób piszesz:)

Emilka
Gość

U mnie zdecydowanie jest to autoekspresja, może trochę terapia dodająca pewności siebie. Też miałam fb, wisi sobie jeszcze w sieci i czasem do niego wracam, by poprawić sobie humor i odmłodzić się o kilka lat:D

Gaffi
Gość

Wydaje mi sie, ze kazdy kto odczuwa wewnetrzna potrzebe pisania zrozumie dlaczego i ma co. I to nie prawda ze nie masz nic ciekawego do powiedzenia, bo w Twoich postach zawsze znajdzie sie cos ciekawego:) malo tego inspirujacego, wezmy np puszkea szczesliwych chwil:) No i oczywiscie Twoje posty zmuszaja do zastanowienia sie nad samym soba.Ja swojego bloga zaczelam prowadzic ze wzgledu na chec "raportowania" tego w jaki sposob zaczelam dbac o wlosy, potem mialam ochote pisac recenzje produktow, bo sama czerpalam wiedze nt produktow z wizazu i wiem ze to jest bardzo przydatne zrodlo informacji. Wiarygodne. w blogowaniu jest tez… Czytaj więcej »

Gaffi
Gość

Wydaje mi sie, ze kazdy kto odczuwa wewnetrzna potrzebe pisania zrozumie dlaczego i ma co. I to nie prawda ze nie masz nic ciekawego do powiedzenia, bo w Twoich postach zawsze znajdzie sie cos ciekawego:) malo tego inspirujacego, wezmy np puszkea szczesliwych chwil:) No i oczywiscie Twoje posty zmuszaja do zastanowienia sie nad samym soba.Ja swojego bloga zaczelam prowadzic ze wzgledu na chec "raportowania" tego w jaki sposob zaczelam dbac o wlosy, potem mialam ochote pisac recenzje produktow, bo sama czerpalam wiedze nt produktow z wizazu i wiem ze to jest bardzo przydatne zrodlo informacji. Wiarygodne. w blogowaniu jest tez… Czytaj więcej »

Edyta
Gość

Nie umiałabym żyć bez pisania, ani bez bloga. Poznałam dzięki niemu wiele wspaniałych osób, wiele również się nauczyłam. Blog daje i również możliwość wygadania się, powiedzenia wszystkiego co leży na sercu. Pozwala w jakiś sposób wyrazić siebie.
Na Twojego bloga zaglądam często, ale dopiero teraz postanowiłam coś w końcu naskrobać. Wiele razy znalazłam na Twoim blogu inspirację w różnych sprawach i myślę, że jeszcze nie raz coś znajdę.
Cieszę się, że prowadzisz takiego bloga i oczywiście życzę jak najwięcej sukcesów,
Pozdrawiam:)

Kana
Gość

Myślę, że każdy kto bloguje powinien wiedzieć po co ma bloga. Są różne powody do blogowania, jedni chcą zyskać rozgłos, inni liczą na zarabianie, jeszcze inni na współpracę, niektórzy chcą wpływać na innych swoimi poglądami, podejściem do życia.Mnie blogowanie sprawia radość, jest ucieczką od codzienności, od problemów, pomaga rozładować stres, jest źródłem informacji o nas samych, motywuje do działania. Od jakiegoś czasu prowadzę bloga o pielęgnacji włosów, blog jest dla mnie motorem do działania, aby dbać o nie jeszcze bardziej. Ważna jest też publiczność, grono osób które czytają mojego bloga, doradzają. Wiele istotnych rzeczy można się dowiedzieć. Tych ludzi nie… Czytaj więcej »

Bella
Gość

Ja również zdobywam wiedzę na blogach. Głównie włosową i językową, czasem kosmetyczną, a ostatnio dotyczącą zdrowego stylu życia. Nie przekonują mnie tylko blogi modowe. Wiem, że dla kogoś wygląd może być bardzo ważny i że dziewczyny je tworzące wkładają w każdy kolejny wpis masę pracy (co doceniam), ale dla mnie jest to próżność i nie widzę w tym większego sensu… Zwłaszcza, że odnoszę wrażenie, że część blogerek chce pochwalić się swoimi drogimi ubraniami, a niekoniecznie wyglądają dobrze 😛 Ale to moje osobiste zdanie 🙂

Słonecznik
Gość

Bardzo fajny wpis 🙂

Ja swoje blogowanie zaczęłam całkowitym przypadkiem, bardzo spontanicznie. Rok temu jakoś natknęłam się na kilka blogów urodowych i włosomaniaczek, zaczęłam bardziej dbać o włosy itp. W pewnym momencie pomyślałam, że przecież mogę i ja założyć bloga i dzielić się swoimi spostrzeżeniami i opiniami na temat kosmetyków. Najpierw traktowałam to trochę jako zabawę, ale stało się to dla mnie bardzo wciągające i teraz blog to moje dziecko, dopieszczone, ciągle rozwijające się 🙂 Przy okazji i ja się wiele uczę, ćwiczę pisanie, poznaję kosmetyki oraz nowe osoby z różnych zakątków Polski i świata 🙂

Happier at Life
Gość

W książce Andersa "Za darmo" jest dosyć ciekawe wytłumaczenie zasady blogowania, z którym się zgadzam. Owszem, też lubię pisać.
Z drugiej strony, czytając innych, zdobywamy jakąś wiedzę, po jej przemyśleniu, chcemy się z nią podzielić, dodając własne wnioski i sugestie.
No i właśnie dlatego bloguję.

GoodForYouDP
Gość

Uwielbiam pytania z serii- zarabiasz na blogu? nie?! to po co go prowadzisz. Porażka:/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja też jestem od lat w blogosferze, ale dopiero od pół roku z moim obecnym blogiem zżyłam się na tyle, że nie wyobrażam sobie życia bez planowania postów, albo poprawiania szablonu. Nie mam żadnej bliskiej osoby nie wliczając w to rodziny, więc mam kontakt z ludźmi o podobnych problemach, czy statusach społecznych np. mamy, odchudzające się kuleczki ;). Kiedyś niestety rządziła mną chęć zdobywania próbek, partnerów i darmowej reklamy (w przypadku candy itp), na szczęście jedna, bardziej doświadczona blogerka wytłumaczyła mi o co chodzi i na czym rzecz polega i zrozumiałam, że blog to nie zarobek, a DOROBEK własnej pracy,… Czytaj więcej »

MadziaMakeUp
Gość

Lubię to robić, poprostu!

Monika
Gość

Bardzo mądrze piszesz 🙂 Ja założyłam bloga i dopiero małymi kroczkami się rozkręcam. A założyłam go aby pisać o tym co mnie interesuje, aby zobaczyć czy dziennikarstwo jest dla mnie 😀 (grubsza sprawa, jestem na Filologii Polskiej spec. nauczycielska, a chciałabym też tą powyższą) więc blog jest dobrą formą sprawdzenia się, tak myślę. DO tego dochodzą pasję, które mam nadzieję rozwinąć poprzez blogowanie: moda, fotografia, dziennikarstwo itp. 🙂 Gratuluję takie MOCNEGO i WIELKIEGO bloga, chciałabym kiedyś pójść w Twoje ślady. Obserwuję i pozdrawiam 🙂

Robinsonowa
Gość

Dopiero założyłam bloga, właściwie nie wiem o czym on jest. Piszę co mi przyjdzie do głowy 🙂 Blog towarzyszył mi od zawsze, już jako dziecko miałam bloga. Po kilku latach blogowania rzuciłam to bo nie miałam czasu na pisanie. Ale przez cały ten czas gdy nie miałam bloga tęskniłam za pisaniem. Właściwie ciężko jest powiedzieć po co się prowadzi bloga, ja przynajmniej nie umiem tego uzasadnić, ale bardzo to lubię 🙂

NatkaPocket
Gość

Blog jest przede wszystkim spaniałą odskocznią od codzienności 🙂
A ja się pochwalę, że w końcu zawędrowałam do Twoich rozwojowych czwartków i zaczą od tego nr 8 z motywacją! : D
Boże, nawet się już doczekać nie mogę!

Marta
Gość

Jak to nie masz nic do powiedzenia? Z pewnością inspirujesz i motywujesz wielu ludzi (chociażby rozwojowe czwartki), a to już bardzo dużo. Nie znikaj tym razem z blogosfery. 🙂

Kosmetyki_W_Moim_Świecie
Gość

Witam,
Dobre pytanie … po co jest blog? Hehe 🙂 Ja dziś zaczęłam pisać … mój pierwszy wpis był dziś. Pełen wątpliwości i ciekawości. Czy sobie poradzę? Wiem że chce robić coś nowego, ciekawego i poznawać nowych ludzi 🙂 Może nawet Ciebie?! Wiem że to mój początek i będzie bardzo ciężki. Ale mam nadzieje że z kolejnymi postami będzie coraz lepiej. Chociaż wiem że "Stare" blogowiczki nie pomagają nowym i nie pozwalają im się przebić (tak słyszałam).

Pozdrawiam i życzę pozytywnego rozwoju bloga ! 🙂

jask-olka
Gość

Ja założyłam swojego bloga, bo zawsze, ale to zawsze lubiłam pisać – przeróżne formy. Kiedyś, w okresie przedpotopowym blogowałam głównie w celu prowadzenia pamiętnika. Pisałam wierze. Potem przerzuciłam się na opowiadania (które zaczęłam publikować na blogu, który istnieje do dziś i zagląda tam garstka moich znajomych). Śledziłam kilka blogów lifestylowych, aż w końcu postanowiłam spróbować swoich sił. Jest to świetna forma wyrazu, bo zawsze lubiłam wyrażać swoją opinię, tym bardziej jeśli jest w jakiś sposób kontrowersyjna, poza tym myślę, że warto dokumentować i upamiętniać pewne rzeczy, cieszę się korzystając z prawa do wydania o czymś opinii.Czasem myślę, że istnieje coś… Czytaj więcej »

Mo bloguje
Gość

Ja kiedyś blogowałam, bo chciałam, żeby znajomi byli up-to-date z moimi sprawami. Teraz jest trochę inaczej. Mam jakąś historię do opowiedzenia, w dodatku sporo zainteresowań, którymi lubię się dzielić. A jak dostaję fajny feedback od czytelników, to mi się robi miło, więc i dla tego uczucia bloguję. Od kiedy parę bardziej znanych blogerek poleciło u siebie mojego bloga – dostaję nawet jakieś propozycje współpracy, ale wolę się jeszcze z tym wstrzymać, szczególnie, że do tej pory żadna nie była super przekonująca i pasująca do mojego bloga. kto wie, może kiedyś tez uda mi się na tym zarabiać. Ale nie nastawiam… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kiedys pisalam Bloga ale doszlam do wniosku ze tego nie umiem.

Odkrylam tego Bloga niedawno i pomaga mi ulozyc sie na nowo.ostatnio sie troche pogubilam, przeszlam kryzys te rozwojowe czwartki bardzo mi pomagaja sie pozbierac

M.

Previous
Dwie tanie białe kredki
Po co mi blog?