Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Otrzep się i wstań – motywacyjny poniedziałek

Lubię opowiadać historie, bo czasami lepiej przemawiają do człowieka niż zwyczajne słowa. Lubię też bajki terapeutyczne, są niesamowite przy pracy z dziećmi. Tym razem mam dla Was jednak rozwojową historię o tym, jak przekuwać porażki w sukcesy.Opowiedział mi ją pewien staruszek, któremu karmiłam psy gdy on był w sanatorium 😉

Jeśli ktoś zna prawdziwego autora, bardzo proszę odezwać się w komentarzach – chętnie dopiszę jego nazwisko i poznam inne jego teksty 🙂

A ponieważ historię słyszałam dawno, opowiem ją własnymi słowami, być może też coś przekręcę :(.


Był sobie raz osiołek. Jak to zwierzę, lubił sobie dobrze zjeść. Odwiedzał więc pole pewnego gospodarza i podjadał – a to marchewkę, a to sałatę. Trochę niezdara była z tego osła, więc czasem coś podeptał, czasem połamał. Nic więc dziwnego, że gospodarz go nie lubił 🙂
Pewnego dnia,  osiołek pochłonięty wsuwaniem sałaty, zagapił się i wpadł do głębokiej, wkopanej w ziemię beczki. Szans na to, by się wydostać niestety nie było. Osioł skoczny nie był, beczka wąska, ale głęboka, ściany gładkie. Z braku pomysłu głośno zaczął wołać o pomoc. Pozwólcie, że osła nie zacytuję, bo ośle dźwięki brzmią tak :

Cóż, nie ma co się dziwić, że podziałały 😉 Zirytowany gospodarz wybiegł z chałupy w celu zlokalizowania tego paskudnego hałasu.  Nagle zorientował się, że dobiega on ze “studni”.
Gospodarz był już trochę stary, ale bardzo zrzędliwy. Słabo widział,ale słuch miał wystarczający dobry, by stracić do osła cierpliwość. Pomyślał więc, że za jednym zamachem pozbędzie się dwóch problemów – osła i “studni”, którą od dawna kazała mu zasypać równie zrzędliwa żona. Chwycił łopatę i zaczął przerzucać piach do wkopanej w ziemię beczki. 
– Zakopię osła żywcem, należy mu się za te podeptane grządki! – pomyślał.
A osioł początkowo rżał głośniej i z większym przerażeniem, aż w końcu przestał. Gospodarz sypał ziemię z coraz większym zapałem. Tak się zmachał, że spadły mu z nosa okulary, ale się tym nie przejął i machał łopatą z wielką ekscytacją. 
Tymczasem osioł wcale nie umarł. Wciąż żył. Początkowo obserwował spadający na niego piach z przerażeniem. Biernie patrzył na swój koniec i dwa razy się popłakał. Ale kiedy zasypało go po brzuch, pomyślał, że musi coś zrobić. Wtedy też  przypomniał sobie słowa, które powtarzała mu mama, kiedy uczył się chodzić. 
– Otrzep się i wstań!
Więc otrzepał się, oswobodził kopyta i wstał.
Nagle zauważył, że stoi kilka dobrych centymetrów wyżej! Uradowany podziękował mamie w myślach za słowa, których kiedyś nie rozumiał.
 Udeptał dobrze ziemię by stać pewniej. I czekał na każdą kolejną łopatę.Gdy piach spadał mu na głowę, powtarzał sobie w myślach:
– Otrzep się i wstań!, strzepywał piach z sierści, udeptywał ziemię.
W pewnym momencie piachu było tyle, że swobodnie wyskoczył. 
Pech chciał, że wprost na staruszka i trochę go poturbował, ale nawet tego nie zauważył odbiegając w swoją stronę.
————–
Tylko od nas zależy, czy będziemy narzekać na wietrzną okolicę, czy postawimy turbinę wiatrową.




Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

60
Dodaj komentarz

avatar
36 Comment threads
24 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyANA BLOG ZONECoś Szykownegotlusta_papuzka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Piękna historia 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zawsze są dwa wyjścia, wstać albo zginąć. Nikt nie mówi,ze wstaniemy bez siniaków. Ludzie doszli do siebie po auschwitz,wiec jak dla mnie większość "problemów" xxi wieku to problemy,które sobie wymyslamy

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu lub kolego-moderatorze, usuncie,namierzylam defetyzm 🙂 przydalby sie disquss,można wtedy dawać lapkę w dol, takim jak ten z 17:26, którzy nie podają nawet prykladu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję za czujność,pozdrawiam,K.
Namawiam Anię na disquss, na razie bezskutecznie,musicie pomóc 🙂

Ev
Gość

Jak to jest, że w takich banalnych historiach często tkwi ogromna dawka mądrości? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy to był pan Antoni? Slyszalam te historie od babci,która poznała pana Antoniego w Ciechocinku 😀

Sour Girl
Gość

wow, niewiarygodne 🙂

Kinga Kornacka
Gość

Fajna, rzeczywiście mocno obrazowa i idealnie dopasowana do hasła ta historia 🙂

Harley Q
Gość

Idealna na dzisiaj, dzięki 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj! Akurat tak się złożyło, że powinnam wziąć przykład ze sprytnego osiołka 😉 Dzięki za kopa motywacyjnego!

Aniu, to mój pierwszy komentarz na Twoim blogu, który jest wyjątkowy. Obserwuję go od dawna i uwielbiam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

tak, to prawda- przypadkiem trafiłam na Twój blog w wakacje, zaglądam każdego dnia sprawdzjaąc, czy jest coś nowego;)
Mogłabyś napisać coś o introwertykach? Bo wydaje mi się, że mam predyspozycje do bycia kimś takim, ale nie jestem pewna.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem Angela. I również przesyłam Ci wirtualne uściski! 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z tym tekstem o introwertykach to fajny pomysł. Sama mam z tym "problem", a raczej moje otoczenie ma (wiem, że wtedy warto zmienić znajomych, ale środowiska w którym żyjesz nie zmienisz). To nic złego, rzeczywiście ma wiele zalet, ale też wiele strasznych wad z którymi czasem ciężko żyć.Jak wytłumaczyć np kolegom z pracy (którzy są całkiem sympatyczni i lubisz ich, ale nie masz ochoty z nimi ciągle rozmawiać) że nie jesteś np obrażona, albo (to news sprzed kilku dni) wyniosła i zimna…?

tlusta_papuzka
Gość
eWeLa
Gość

dzięki! zmotywowałaś mnie jako człowieka w beznadziejnej sytuacji:) trzeba się po prostu otrzepać i wstać! tak! tak zrobie:) dzięki

ania notuje
Gość

Historię już słyszałam 🙂 Przeszłam na Disqussa, ale niestety nie pojawiają się "drzewka" z komentarzy tylko wszystkie hurtem i można stracić kontekst rozmów 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kolejne mądre z przesłaniem zdanie; Otrzep się i wstań! 😉 Dziękuje Aniu 🙂

P 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Świetna historyjka, naprawdę. Na początku mi się aż żal zrobiło biednego osiołka, ale dobrze że sobie poradził 😀 (_Anonim Pierożkowy)
Miałam zdradzić imię, wybacz że nie odpisałam ale stwierdziłam że i tak pewnie już zapomniałaś o tym. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Wstań i idź!" – Jezus Chrystus 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zważając, iż to postać mitologiczna ze zbioru alegorii, to tak.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jako postac hisoryczna – czlowiek Jezus istnial jako taki, jest ylko kwestia jego boskości 🙂 ale uwazam – i Ania pewnie tez – ze to nie czas ani miejsce na takie dyskusje.

Barbara
Gość

Po co iść, jak czasem można biegnąć? 🙂 Run Forest, run! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

13 października 2014 22:16 Fakt opisania w tekstach źródłowych jeszcze nie czyni z postaci historycznej, tylko autor/autorzy kapłani, rabini wiedzieli jak było i ile w tym zawarli fikcji literackiej 🙂 takich osób jak rzekomy Jezus podobno było kilka, zebrano je w jedną osobę, inne źródła mówią, że niczego nie można potwierdzić… itd. ale gdyby teraz odebrać ludziom wiarę w te biblijne baśnie, byłoby im jeszcze ciężej żyć, niektórzy nie mieliby już po co, tak silnie zakorzenili sobie w świadomości, że to wszystko istniało, na tym zbudowali chwiejny, ale zawsze to jakiś fundament, kręgosłup. Tylko szkoda, że przy okazji zaborczo odbierają… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A jakże, a mówiłam że trzeba się otrzepać i wstać, tudzież podciągnać na linie…? 😉 Nawet w bajkach to promują, ożeż :)) motywująca fest. I jeszcze ta postać pana Antoniego z sanatorium, jakby opowiadał te bajkę ludziom zebranym z całej Polski. I jaką masz pamięć! Nawet opowiedziana swoimi słowami, aby miała ręce i nogi, musi w niej wszystko grać, musi być kompletna, zawierać odpowiednie słowa,zwroty, z których wychodzą następne.
Niki

Czarne Espresso
Gość

Słyszałam już gdzieś tę historię, ale nie pamiętam, gdzie i kiedy. Lubię takie opowieści z przesłaniem 🙂

Paula
Gość

Jesteś moim mistrzem *.*

gorzkakokoszka
Gość

Aniu dziękuję za tę opowieść ;-* podniosła mnie na duchu, ostatnio za dużo narzekam, zamiast się otrzepać i iść dalej.

Natasha
Gość

Świetne! Naprawdę motywacyjne 🙂

Pozytywna Mama
Gość

Mądra historyjka , w sam raz na dziś dla mnie 🙂

MeSzka
Gość

Świetna historia! Muszę ją sobie zapisać, mam już nawet ładny zeszycik na mądre teksty z Twojego bloga 🙂

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Znam to i się zgadzam;).

Ania Abakercja
Gość

w sumie to mi tego staruszka najbardziej żal się zrobiło. nie dość, że mu osiołek niszczył ogródek to jeszcze na końcu go poturbował. i też nawet nie zauważył.

mnie do to historyjki dobrze pasuje inne powiedzenie. jedno z moich ulubionych: "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". tylko trzeba nauczyć się dostrzegać dobre strony w sytuacji, która wydaje się być zła i wykorzystywać złą sytuację tak, żeby wyszło nam na dobre.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Facet chciał zamordować zwierzę,a tobie go żal? 🙂 Mógł ogrodzić marchewki, pogadać z osiołkiem czy coś. Ja nie mam żadnego szacunkundo tych,co krzywdzą zwierzęta. Sąsiad raz po pijaku chwalił się,że ustrzelił z kamienia kota, bo sikał. Gardzę takimi ludźmi.

Ania Abakercja
Gość

spokojnie. przecież to tylko bajka. i jakoś bardziej żal mi się tego staruszka zrobiło, bo osiołek to sam sobie był winny 😉 no ale nie o tym miała być ta notka i zaraz będzie, że znowu nie na temat piszę 😉

Ania Abakercja
Gość

a żeby nie było, bo zaraz się wojna o zwierzęta zrobi 😉 nie uważam, że powinno się go od razu zabić za podjadanie warzyw i dewastację ogródka. chodzi mi tylko o to, że sam się w kłopoty wpakował bo był niezdarą 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Świetna historia, tego mi właśnie było trzeba, dziękuję <3

Seikatsu Yume
Gość

Każdy medal ma dwie strony 😉

caramelandwhite
Gość

Aż ciarki po mnie przeszły 🙂 z radości:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale wiesz, że takie akcje odnoszą zazwyczaj odwrotny skutek?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co za cudowna historia! 🙂

Carrie
Gość

Prosta, motywująca historia-uwielbiam takie, z każdej można coś wynieść dla siebie i to jest wspaniałe 🙂

Catalin
Gość

Świetna opowieść! A często mówi się, że ktoś jest nie tylko uparty, ale i głupi jak osiołek. Z tej historii wynika, że nie kazdy osiołek ma problemy z myśleniem. Ten poradził sobie świetnie.

Nie warto się poddawać. Zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji, chociaż czasami trzeba się trochę namęczyć, żeby je odnaleźć.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu mam pytanie… Czy orientujesz się, gdzie w Bydgoszczy potrzebują wolontariuszy? Wymarzony wolontariat, to byłoby prowadzenie czy współprowadzenie zajęć plastycznych dla dzieci czy coś innego, związanego z opieką z dziećmi. 🙂 Nie mam wykształcenia pedagogicznego. W PAH nie potrzebują na razie, a ja nie mam co ze sobą zrobić 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tylko, że ja nie studiuję na UKW i nie studiuję dziennie, a zaocznie 🙁 Z zewnątrz chyba by mnie nie wzięli. Dzięki za otwartość 🙂 Może znasz jeszcze jakieś grupy wolontariuszy w Bydgoszczy? :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dzięki 🙂

lifestyllove
Gość

Świetna historia ! Tylko skąd wziąć w sobie tyle siły co osiołek ?:(

Coś Szykownego
Gość

Historia wypisz wymaluj jak dla mnie:)
dzieki

ANA BLOG ZONE
Gość

Po raz kolejny oczarowana treścią wpisu !
🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy
Previous
15 X LONG BOB – komu pasuje i jak nosić
Otrzep się i wstań – motywacyjny poniedziałek