Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

100 dni bez spodni – przyłącz się do wyzwania!

Hej kobieto! Czy czujesz się kobieco? Czy może raczej codziennie wsuwasz na tyłek rurki, koszulową bluzkę, przez ramię przewieszasz torbę a na szyję zakładasz ciepły szal-komin? Plus niedbały koczek na czubku głowy i obietnica poprawy składana sobie codziennie w myślach? Chcesz to zmienić?

Ja chcę. Bo mój “codzienny” styl wcale nie odzwierciedla tego, kim jestem.  Lubię sukienki, obcasy, szpilki, spódnice. Lubię ciekawe faktury, lubię miłe w dotyku materiały i zimną skórę. Lubię podkreślona talię, kapelusze. Rurki, koszule i inne rzeczy też lubię. Ale nie mówią nic o tym, kim naprawdę jestem. 

Ok, mówią. Mówią – nie wyrobiłam się rano z niczym, nasunęłam na tyłek spodnie, bo lubię kieszeń, płaskie buty, bo biegłam jakimś błotnistym skrótem i wielką torbę w której mam WSZYSTKO.

Dość.

Sprzątałam ostatnio swoją szafę, stosując autorski klucz. Oglądałam KAŻDĄ rzecz i oceniałam  jak się w tej rzeczy czuję.  Szybko zauważyłam, że najbardziej lubię siebie w sukienkach. Mam ich wiele, nawet raz pytałam Was o radę którą sukienkę wybrać. Spódnic i spódniczek także mam więcej niż spodni a… chodzę w nich najrzadziej.

Bezsęsu.


Jestem kobietą. Kobietą chcę się czuć. I chcę wyglądać jak kobieta, nie jak wyrośnięta gimnazjalistka (rurki+komin).

Dlatego zdecydowałam się projekt – 100 dni bez spodni.


Zasady są proste – mam w jak najkrótszym czasie zaliczyć magiczne 100 wyjść w czymś innym niż spodnie/spodenki/legginsy.

Nie chodzi o to, że przez 100 dni nie będę nasuwać ich na tyłek wcale. Absolutnie!

Za każdym razem kiedy założę spódniczkę, sukienkę lub długą spódnicę będę zamalowywać kwadracik z rozwojowego czwartku na zielono.* Im szybciej zbierze się 100, tym lepiej dla mnie.

Skoro w sukienkach i spódniczkach najlepiej się czuję, mam ich też najwięcej, to bez sensu ciągle biegać w spodniach, prawda?

Kilka moich ulubionych sukienek i spódniczek – biała koronkowa, czerwona, czarna z wcięciem w talii , czarna spódniczka z niebieskimi wstawkami… Spodnie (szczególnie dzwony+obcasy) też lubię, tak samo jak wzorzyste, bo mam dwie pary jegginsów w kwiatki, ale wyglądam w nich tak. Jak gimnazjalistka.


Niech mój ubiór wreszcie zacznie wyrażam mnie.


Jestem ciekawa, ile czasu zajmie mi spełnienie wyzwania. Jeśli zrobię to do końca roku (na co miałabym prawie 300 dni) to byłby to dla mnie wielki sukces. Postaram się to dokumentować.

Pierwszy dzień za mną 

Kto mnie pierwszy zlokalizuje na zdjęciu? 🙂


PS. pisząc pierwszy dzień, nie twierdzę, że ubrałam coś innego niż spodnie pierwszy raz w roku. Jest to pierwszy raz od kiedy w mojej głowie urodził się projekt-wyzwanie. Myślę, że od początku roku miałam na sobie sukienki jakieś 10-15 razy.


Zachęcam do udziału w projekcie :)! Niech żyje kobiecość!



A jeśli jesteś jednym z tych 5% facetów czytających ten blog, może zdecydujesz się na 100 dni w koszuli? 😉


*PS. Stworzyłam nowy arkusz wyzwania, ma 100 krateczek 😉 Można go bezpłatnie pobrać : Arkusz wyzwania 100 dni bez spodni.pdf Możesz też na swoim blogu (jeśli masz) wstawić tytułowy obrazek z linkiem prowadzącym do opisu – im więcej osób dowie się o zabawie, tym weselsze będą ulice 🙂

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

PS. Zachęcam do głosowania na moją książkę, to jeden klik 😉 tytuł “Jak stać się szczęśliwym człowiekiem”, pierwsza na liście 🙂

Uściski, Ania

197
Dodaj komentarz

avatar
110 Comment threads
87 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeFokalokaJanettaodcienie nude Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rewelacyjny pomysł. A Ty to dziewczyna w bialej bluzce i wielkim kapeluszu z zakładki "o mnie" – zgadłam ? 🙂 od jutra ten projekt startuje też u mnie 🙂

Marianna Greenleaf
Gość

Fajna akcja, ale ja te 100 dni to bym chyba ze 2 lata zbierała ;d Mam sporo spódniczek ale poza sezonem letnim rzadko je noszę. Powody są banalne: a to zimno mi w tyłek (zwłaszcza jak jest poniżej 5 stopni na dworze), a to nie chce mi się ubierać odpowiednich butów (czyli na obcasach, bo płaskich do spódnicy nie ubiorę – taka schiza), a to jestem "obrażona" na uczelniane krzesła, które mi zaciągają rajstopy… 😛 I tak dalej, i tak dalej. Spódniczki są fajne, ale rurki są wygodne i bądź tu mądra dziewczyno 🙂

Wiola
Gość

Mam podobne przemyślenia 😀 Poza tym zdążyłam już zauważyć, że do mojej figury pasuje praktycznie tylko jeden fason spódnic i dopiero kompletuję garderobę w tym zakresie. A sukienki wszystkie typowo letnie :p

Katrin
Gość

Hah, ja się nie przyłączę bo nie lubię odkrywać swoich nóg 😀 są szczuplutkie, ale najlepiej czuję się w rurkach albo spodenkach i wtedy jestem pewna, że nic mi nie widać 😮 Każdy mnie namawia na sukienki albo miniówki, bo jestem bardzo dziewczęca – raz na rok mogę założyć 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo dobry pomysł na wiosnę! Też zaczynam projekt, wspaniły 😀

Catherine Wolf
Gość

O nie, ja protestuję! Kocham spodnie i nie oddam ich za nic. 😉 Oczywiście żartuję, pomysł na wyzwanie fajny. Jeśli lubisz siebie w sukienkach oczywiście.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale świetny pomysł! Akurat na dziś zaplanowałam wiosenne porządki w szafie 🙂

Myślę że Cię zlokalizowałam na zdjęciu! W kapeluszu i jasnej bluzce/koszuli, czwarta od lewej?

Pozdrawiam, Ania 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W takim razie świetny kapelusz 😉
Udały się, udały 🙂 Dziś rano od razu poprawił mi się humor kiedy otwierając szafę zobaczyłam spódnice i lżejsze bluzki zamiast grubych zimowych swetrów! 🙂

Balbina Ogryzek
Gość

O matko, Aniu, ale projekt! 100 dni, to duuuużo, choć wiem, że nie pod rząd, ale też duuuuuużo 😀 ale raz kozie śmierć, spróbuję. Mój facet się ucieszy, lubi sukienki i spódniczki, a ja się zachowuję dokładnie tak jak to opisałaś – koczek, rurki, komin. Wygodnie, ciepło. Czas to zmienić 🙂

PS. Jesteś w kapeluszu? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

fajny pomysł, ale ja mam w szafie jedna spódnice ! czarna zwykła dobra na egzaminy i nic wiecej. 😀

margaritum
Gość

Mi też chce się sukienek, może to z powodu wiosennej pogody:-) W tym tygodniu stosunek sukienka do spodni wynosi 2:2. Czyli znacznie ponad normę jak na mnie. Realny cel to sukienka przynajmniej raz w tygodniu:)

Czarna Wiedźma
Gość

To pierwszy dzień za mną! ^^

Polka w UK
Gość

Swietna akcja!!! ja tez bardzo lubie spodnice i sukienki , mam ich caaala mase na kazda pore roku i okazje wiec chetnie dolacze sie do akcji! 🙂 Zamiast koczka i rurek wole warkocz i sukienkeeee :))))) Szkoda, ze tak malo dziewczyn chodzi w spodnicach i sukienkach, przeciez sa mega kobiece, a jednak wiekszosc z nas kobiet na okraglo nosi jeansy :/

agierra
Gość

Kapelusz, spódniczka czarna i kremowy/biały sweterek, zgadłam? 🙂
Też bardzo lubię sukienki i spódniczki z tym, że nie mam ich za wiele i noszę je raczej rzadko, co by nie było, że ciągle wchodzę w tym samym 😉 Jednak w tym roku mam zamiaru kupić nieco więcej spódniczek/sukienek. Tak więc z przyjemnością dołączam się do projektu! 🙂

Niemoralna
Gość

Bardzo fajne wyzwanie. Ale ja niestety nie mam predyspozycji do noszenia sukienek non stop 😀

hattu
Gość

bardzo fajny pomysł 🙂 p.s. patrząc na zdjęcie, skojarzyłaś mi się z kobiecą wersją Włóczykija <3

Blunotte
Gość

Jeeeej… Szkoda, że mam tylko dwie spódniczki w szafie i żadnej sukienki. :C
Może w lato się bardziej uda. 😀

Blunotte
Gość

Dla chcącego nic trudnego, huh? 😀
No spróbujemy. :3 Chcieć to móc, może znajdę coś ciekawego w lumpku na tygodniu. <3

Czarne Espresso
Gość

Pomysł zacny, pewnie też spróbuję. Tylko u mnie będzie to trwało znacznie dłużej, bo w pracy jednak mi niewygodnie w spódnicy. Ale jeśli chodzi o wyjścia to czemu nie? Tym bardziej, że dziś zakupiłam w SH 2 spódniczki i sukienkę 🙂

akusiewicz
Gość

Ok, dżinsy i koszula to mój ulubiony zestaw, a skoro mówisz ze jest gimnazjalny to juz wiem czemu nawet piwa w biedronce nie sprzedają mi bez pokazania dowodu. Ma to sens. Ostatni raz miałam na sobie sukienkę na sylwestra. Może to dobry pomysł żeby chociaż raz na tydzień być 'piękniejszą' ;). Przyłącze się 😀 I zawsze to jakiś pretekst do zakupów, bo przecież mam za mało sukienek.

Betiiii27
Gość

zdecydowane z ręką na sercu zachęcam do noszenia sukienek i spódnic! 😀 ja akurat jestem osobą, która je uwielbia (przez ostatnie dwa tygodnie miałam na sobie spodnie tylko 2 razy :3) i dla mnie to w sumie nie jest wyzwanie, ale baaaaardzo chętne się przyłącze 😀 pora jechać do domu po więcej sukienek! :3 i jedzonko od mamusi ;p

Kasia
Gość

Codziennie chodzę w spódnicach, poważnie 😀 Do tego baletki,a jak zimniejszy dzień, to kozaczki czy botki. Spodnie jakoś tak nie ciągną mnie, odkąd zostałam mamą, sama nie wiem, czemu 😛

LandOfLaces
Gość

Kobieto, jesteś cudowna!
Dołączam się! Moja prywatna nazwa dla wyzwania – "projekt SUKIENKA" 😉 bo mnie bardziej inspiruje niż wersja zakazowa BEZ spodni.
Swoja drogą jednym z głupszych pomysłów nie wiadomo kogo było ustanowienie "dniem spódnicy" któregośtam października – jak już jest praktycznie zima… nie bardzo zachęcające do zmiany nawyków ubraniowych. Tym bardziej super, że rzucasz to hasło teraz, u progu wiosny!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Można powiedziec, że jaki czas temu wpadłam na podobny pomysł. Od połowy października jakoś do końca stycznia chodziłam tylko w spódniczkach (sukienki posiadam tylko letnie). Teraz jest to tak pół na pół. I wcale nie tęsknię za spodniami 🙂

small saphire
Gość

Wydałaś się na instagramie z tym zdjęciem 😉 A co do tematu, kurczę mam to samo! Wiecej mam sukienek niż spodni, a i tak chodzę non stop w tym samym 😀 Zwykła bluzka, jeansy, torba przewieszona przez ramie 🙂 Jedynie na blogu mogę trochę poszaleć do zdjęć, ale chyba czas wyciągnąć sukienki i kiecki na górę sterty ciuchów. No w końcu idzie prawdziwa wiosna, aż się chce wskoczyć już w coś bardziej kobiecego 🙂 Podsumowując moje dumanie, PRZYŁĄCZAM SIĘ! 🙂

Remedy
Gość

Ja niestety nie noszę ciuchów takich jakie bym chciała, ale to głównie kwestia tego, że zazwyczaj to co mi się podoba jest drogie, a w lumpeksach nigdy nie mogę znaleźć nic co by mi w 100% odpowiadało. Na razie staram się popracować nad tym, żeby wybierać ciuchy w których będę wyglądać ciut poważniej i kobieco, bo do tej pory to ubieram się jakbym miała z 13 lat.. A potem Ania się dziwi, że wszyscy biorą mnie za uczennice podstawówki/gimnazjum 😀 (do tego jeszcze jestem niska i baaardzo szczupła i mam taką 'dziecięcą' buźkę co tylko potęguje efekt 'małolaty')

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pewnie te sto dni zbierałabym jakieś… ehm… 10-15 lat? Przy dobrych wiatrach.
Jakoś zupełnie nie czuję potrzeby wyglądania kobieco, czy coś ze mną nie tak? Mam dużo kiecek. Nawet wyglądam w nich dobrze.
Po prostu… nie wiem jak to ująć… Ok. Grubiańsko to ujmę. Ja osobiście nie czuję potrzeby afiszowania się zawartością majtek. Na kimś mi się podobają. Nie na sobie.
Podziwiam kobiety o na tyle wysokim stopniu odporności na niewygodę, że w stanie ubierać spódnice ot tak sobie, bez jakichś nadzwyczajnych okazji.
BTW. Wyobraziłam sobie te kiecki przy tym cemencie i materiałach budowlanych. Hadkorowo;P

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podobają mi się delikatni faceci i męskie kobiety. Kobiece kobiety i męskich facetów podziwiam i tyle;)
Sama chciałabym wyglądać na tyle niekobieco, żeby ludzie musieli się zastanawiać, czy zwracać się do mnie 'proszę pani' czy 'proszę pana'. Nie wiem skąd mi się to wzięło, po prostu tak już mam;P (Syndrom wybrakowanego egzemplarza?)

Seldirima
Gość

Ja rozumiem anonima 😉 A do pracy na budowie oczywiście kiecki odpadają 😉 Nie to, żebym widziała wiele kobiet na budowie (a bywam często), ale pożądane są ciuchy robocze 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam już 5 wyjść;) (Taak… dostałam się na staż w urzędzie i dresscode…)

Kamyczek
Gość

Biorę udział 🙂 1 dzień za mną :)))

M.Ortycja
Gość

ja lubię wygodę, więc częściej noszę spodnie, a spódnice i sukienki raczej głównie latem 😛

PS. zagłosowane! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jakbym czytała o sobie.. Mam sporo spódniczek i lubię je nosić, sukienek również, a i tak wybieram spodnie.. Biorę udział!:) Na zdjęciu 4 od lewej w kapeluszu, białej bluzce i długiej, skórzanej spódnicy,pięknie wyglądasz, Aniu! Pozdrawiam!

megirosa
Gość

Wyzwanie nie dla mnie, bo codziennie chodzę w spódnicach. W ciągu jakiś 4 lat jedyne spodnie, które miałam w szafie i na sobie to dres, kupiony ze względu na wf na studiach. Później nawet go polubiłam. Ale generalnie nie mogłabym wyjść gdzieś w spodniach, zdarzyło mi się parę razy przymierzyć jakieś w sklepie i głupio się czułam 🙂

Mademoiselle Magdalene
Gość

Świetna akcja! Ja raczej też mało chodzę w sukienkach i założyć je 100 razy to byłoby dla mnie praktycznie mission impossible 😉

BlingAlley
Gość

Sama bardzo nie lubię spódnic i sukienek i najlepiej czuję się w spodniach. Sukienkę w szafie mam jedną- tą ze studniówki a spódnicę ubieram może raz lub dwa razy w roku na egzaminy.

Kasia Gdańsk
Gość

o ja! super sprawa!! muszę odkopać sukienki i spódnice, ale te 100 dni to u mnie chyba bedzie trwało 2 lata 😀

Aleksandrowa
Gość

właśnie dziś miałam na sobie spódniczkę 😀 uwielbiam je nosić ale raczej latem, a poza tym dojeżdżam do szkoły rowerem i troszke za dużo czasu na stylizacje w szkole 😀 ale latem i na imprezy to obowiązkowo~!

Gośka
Gość

A ja nienawidzę chodzić w spodniach. Mało to wygodne,zjeżdża z tyłka,wpija się w boczki.W swojej szafie nie mam ani jednej pary spodni (a nie,mam 2 pary szarawarów) , mam kilka legginsów ale noszę je w zimie na rajstopy gdy jest zimno. Moja mama całe życie chodziła z spódnicach i sukienkach,może dlatego we mnie to też się tak zakorzeniło. Spodni nie miałam na sobie chyba 1,5 roku(w poprzedniej pracy musiałam nosić spodnie) . Kłopotliwe są tylko rajstopy,które drą się niemiłosiernie gdy jestem w pracy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pomysł rewelacyjny 🙂 Czytasz w moich myslach. Po 30. zakochalam sie w sobie w wersji kobiecej. A moja 5-latka nauczyla mnie nosic sukienki

Szara Wiewiórka
Gość

Fajny pomysł 🙂 Uwielbiam spódnice i sukienki, niestety nie na sobie. Ale że spodnie też potrafią być kobiece, zwłaszcza w odpowiednim połączeniu, to czasem zakładam coś innego niż mój nieśmiertelny szary golf, rozpuszczam włosy i-dopóki wiatr nie zrobi ze mnie mopa- czuję się seksbombą 😉

paulina juszczak
Gość

Lubię chodzić w sukienkach, ale mam ich zdecydowanie za mało żeby robić to często (trzy sukienki i jedna spódniczka). Ale i tak planowałam powiększenie kolekcji, więc obecne będą jeszcze intensywniej eksploatowane, a jak wpadnie mi coś w oko, to zakupię:)

Aleksandra Anna
Gość

pomysł świetny, muszę przyznać, że na co dzień noszę leginsy na uczelnię, ale na wyjścia wieczorne, kolacje czy spacery z moim lubym prawie zawsze jest spódnica lub sukienka 🙂

Klaudia
Gość

Świetny pomysł! Zachęciłam dwie koleżanki do podjęcia się tego wyzwania i od jutrzejszego dnia wszystkie zaczynamy. Jesteśmy płcią piękną, więc powinnyśmy podkreślać to, co mamy do podkreślenia.
Powodzenia, kobietki!:)

Sunshine
Gość

Super pomysł! 🙂 Chętnie się przyłączam i odhaczam dzisiejszy dzień, bo tak piękna pogoda nie mogła minąć bez sukienki 😉

Peggy Brown
Gość

no cóż, przyznam, że za młodu kochałam sukienki, ale kąśliwe uwagi koleżanek zniecheciły mnie do ich noszenia- i chyba faktycznie uwierzyłam, że nie mam "warunków" do ich noszenia. w tej chwili nie mam ani jednej kiecki, a wiele razy myślałam, żeby wywrócić moją szafę do góry nogami. a jeszcze bardziej, aby zacząć szyć samodzielnie sukienki. ale nie mogę się przełamać, bo siedzi mi w głowie, że wyglądam w sukience jak transwestyta.. 🙂 w kazdym razie swietny pomysł, postaram się w przeciągu najblizszych tygodni/ miesiecy tez nad tym popracować 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Myślę sobie, że po prostu nie znalazlaś jeszcze tej jedynej sukienki, o wlaśnie tym fasonie, dopasowanej do figury, na widok której w lustrze wykrzyknęlabyś wow! 🙂
Niki

nika88
Gość

Kocham sukienki i spódnice. Mam ich mnóstwo, a rzadko noszę. Niedługo będę robić wiosenne porządku w szafie i zobaczę co ja tam właściwie mam…
Z chęcią podejmuję się wyzwania i myślę, że dam radę do końca roku bez problemu, wszak wiosna idzie! 🙂
A pomysł dla facetów również bardzo mi się podoba, podpowiem mojemu lubemu, ale byłoby dobrze jakby chociaż 50 razy w roku tę koszulę założył 😀

bognyprogram
Gość

Świetny pomysł:) 100 dni pod rząd na pewno bym nie wytrzymała, a raczej mój pęcherz by mnie zamordował. Myślę, że od kwietnia spróbuję podołać wyzwaniu.

Gośka
Gość

Jak założysz w zimę rajtuzy i getry + spódnica to jest o wiele cieplej niż w spodniach,które sięgają połowy tyłka.Nikt nie mówi o noszeniu tiulówek zimą .

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rajtuzy i getry są za to cholernie niewygodne, a nie wiem jakie spodnie sięgają do połowy tyłka 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chodziło mi o założenie getrów na rajstopy, osobno spoko.

pidzamowa
Gość

lubię wyzwania, ale to nie jest dla mnie (; obecnie cieszy mnie najbardziej wyciąganie wiosenno-letnich spodni właśnie!
ja postęp w tej dziedzinie robię baaardzo stopniowo- na pierwszym roku miałam może jedną spódniczkę, teraz mam 4 spódniczki i 3 sukienki i NAWET CZASEM je zakładam. obowiązkowo- mini! (;

Wilczyca
Gość

Dołączam do wyzwania! Kocham spódnice, chociaż w mojej szkole często są trochę "Obciachowe". Na szczęście kupiłam sobie kiedyś długą spódnicę, szytą własnoręcznie przez kogoś i wszyscy mi jej zazdroszczą. Zawsze lepiej niż z sieciówki. Często noszę długie spódnice i z chęcią policzę dni kiedy w nich chodzę. Na marginesie, uwielbiam Twojego bloga. Bardzo mnie zmotywował i chyba dzięki niemu sama zaczęłam blogować 🙂
Pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie zrobisz 100 dni, wciągniesz się już na zawsze 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"obietnica poprawy składana sobie codziennie w myślach? "
Tak, tak, tak!!! Jakbyś wiedziała co KAŻDEGO DNIA chodzi mi po głowie.. 🙂 genialny pomysł! Biorę udział!! Tylko trzeba wybrać się na zakupy, czekam na wyprzedaże, już sobie to obiecuje od dawna! 🙂

wielokropka
Gość

Noszę spódniczkę codziennie do szkoły (mundurek), ale w szafie mam tylko trzy… Muszę zdecydowanie nadrobić braki zanim zaczną się wakacje!

Artinowy Świat
Gość

Pomysł mi się bardzo podoba 😉 Chociaż jak wróci zima, to pewnie kiepsko będzie z tym moim planem 😉

Puszyslawa Kot
Gość

Najbardziej kobieco czuję się w rurkach i koczku.

Sukienki są takie trudne! Trzeba wybrać odpowiednią długość, żeby nogi były zgrabne, pasujące buty, torebkę, kurtkę niezaburzającą sylwetki i to wszystko musi komponować się idealnie! Przyznaję, że idę na łatwiznę. I ta moja niedokrwiona skóra…

Agata Tarkowska
Gość

dobra,już zrozumiałam 😀 przyłączam się, bo w sumie ostatnio nałożyłam spódnicę 3 razy w ciągu tygodnia i dopiero TŻ mnie o tym uświadomił.
ALe że mam ich mało, to zrobię sobie najpierw 50 dni 😛

Seldirima
Gość

Raczej ilość dodatków xD

Previous
Historia motywacyjna – od patologii do sukcesu
100 dni bez spodni – przyłącz się do wyzwania!