- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

100 dni bez spodni – przyłącz się do wyzwania!

Hej kobieto! Czy czujesz się kobieco? Czy może raczej codziennie wsuwasz na tyłek rurki, koszulową bluzkę, przez ramię przewieszasz torbę a na szyję zakładasz ciepły szal-komin? Plus niedbały koczek na czubku głowy i obietnica poprawy składana sobie codziennie w myślach? Chcesz to zmienić?

Ja chcę. Bo mój “codzienny” styl wcale nie odzwierciedla tego, kim jestem.  Lubię sukienki, obcasy, szpilki, spódnice. Lubię ciekawe faktury, lubię miłe w dotyku materiały i zimną skórę. Lubię podkreślona talię, kapelusze. Rurki, koszule i inne rzeczy też lubię. Ale nie mówią nic o tym, kim naprawdę jestem. 

Ok, mówią. Mówią – nie wyrobiłam się rano z niczym, nasunęłam na tyłek spodnie, bo lubię kieszeń, płaskie buty, bo biegłam jakimś błotnistym skrótem i wielką torbę w której mam WSZYSTKO.

Dość.

Sprzątałam ostatnio swoją szafę, stosując autorski klucz. Oglądałam KAŻDĄ rzecz i oceniałam  jak się w tej rzeczy czuję.  Szybko zauważyłam, że najbardziej lubię siebie w sukienkach. Mam ich wiele, nawet raz pytałam Was o radę którą sukienkę wybrać. Spódnic i spódniczek także mam więcej niż spodni a… chodzę w nich najrzadziej.

Bezsęsu.


Jestem kobietą. Kobietą chcę się czuć. I chcę wyglądać jak kobieta, nie jak wyrośnięta gimnazjalistka (rurki+komin).

Dlatego zdecydowałam się projekt – 100 dni bez spodni.


Zasady są proste – mam w jak najkrótszym czasie zaliczyć magiczne 100 wyjść w czymś innym niż spodnie/spodenki/legginsy.

Nie chodzi o to, że przez 100 dni nie będę nasuwać ich na tyłek wcale. Absolutnie!

Za każdym razem kiedy założę spódniczkę, sukienkę lub długą spódnicę będę zamalowywać kwadracik z rozwojowego czwartku na zielono.* Im szybciej zbierze się 100, tym lepiej dla mnie.

Skoro w sukienkach i spódniczkach najlepiej się czuję, mam ich też najwięcej, to bez sensu ciągle biegać w spodniach, prawda?

Kilka moich ulubionych sukienek i spódniczek – biała koronkowa, czerwona, czarna z wcięciem w talii , czarna spódniczka z niebieskimi wstawkami… Spodnie (szczególnie dzwony+obcasy) też lubię, tak samo jak wzorzyste, bo mam dwie pary jegginsów w kwiatki, ale wyglądam w nich tak. Jak gimnazjalistka.


Niech mój ubiór wreszcie zacznie wyrażam mnie.


Jestem ciekawa, ile czasu zajmie mi spełnienie wyzwania. Jeśli zrobię to do końca roku (na co miałabym prawie 300 dni) to byłby to dla mnie wielki sukces. Postaram się to dokumentować.

Pierwszy dzień za mną 

Kto mnie pierwszy zlokalizuje na zdjęciu? 🙂


PS. pisząc pierwszy dzień, nie twierdzę, że ubrałam coś innego niż spodnie pierwszy raz w roku. Jest to pierwszy raz od kiedy w mojej głowie urodził się projekt-wyzwanie. Myślę, że od początku roku miałam na sobie sukienki jakieś 10-15 razy.


Zachęcam do udziału w projekcie :)! Niech żyje kobiecość!



A jeśli jesteś jednym z tych 5% facetów czytających ten blog, może zdecydujesz się na 100 dni w koszuli? 😉


*PS. Stworzyłam nowy arkusz wyzwania, ma 100 krateczek 😉 Można go bezpłatnie pobrać : Arkusz wyzwania 100 dni bez spodni.pdf Możesz też na swoim blogu (jeśli masz) wstawić tytułowy obrazek z linkiem prowadzącym do opisu – im więcej osób dowie się o zabawie, tym weselsze będą ulice 🙂

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

PS. Zachęcam do głosowania na moją książkę, to jeden klik 😉 tytuł “Jak stać się szczęśliwym człowiekiem”, pierwsza na liście 🙂

Uściski, Ania

197
Dodaj komentarz

avatar
110 Comment threads
87 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeFokalokaJanettaodcienie nude Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rewelacyjny pomysł. A Ty to dziewczyna w bialej bluzce i wielkim kapeluszu z zakładki "o mnie" – zgadłam ? 🙂 od jutra ten projekt startuje też u mnie 🙂

Marianna Greenleaf
Gość

Fajna akcja, ale ja te 100 dni to bym chyba ze 2 lata zbierała ;d Mam sporo spódniczek ale poza sezonem letnim rzadko je noszę. Powody są banalne: a to zimno mi w tyłek (zwłaszcza jak jest poniżej 5 stopni na dworze), a to nie chce mi się ubierać odpowiednich butów (czyli na obcasach, bo płaskich do spódnicy nie ubiorę – taka schiza), a to jestem "obrażona" na uczelniane krzesła, które mi zaciągają rajstopy… 😛 I tak dalej, i tak dalej. Spódniczki są fajne, ale rurki są wygodne i bądź tu mądra dziewczyno 🙂

Wiola
Gość

Mam podobne przemyślenia 😀 Poza tym zdążyłam już zauważyć, że do mojej figury pasuje praktycznie tylko jeden fason spódnic i dopiero kompletuję garderobę w tym zakresie. A sukienki wszystkie typowo letnie :p

Katrin
Gość

Hah, ja się nie przyłączę bo nie lubię odkrywać swoich nóg 😀 są szczuplutkie, ale najlepiej czuję się w rurkach albo spodenkach i wtedy jestem pewna, że nic mi nie widać 😮 Każdy mnie namawia na sukienki albo miniówki, bo jestem bardzo dziewczęca – raz na rok mogę założyć 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo dobry pomysł na wiosnę! Też zaczynam projekt, wspaniły 😀

Catherine Wolf
Gość

O nie, ja protestuję! Kocham spodnie i nie oddam ich za nic. 😉 Oczywiście żartuję, pomysł na wyzwanie fajny. Jeśli lubisz siebie w sukienkach oczywiście.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale świetny pomysł! Akurat na dziś zaplanowałam wiosenne porządki w szafie 🙂

Myślę że Cię zlokalizowałam na zdjęciu! W kapeluszu i jasnej bluzce/koszuli, czwarta od lewej?

Pozdrawiam, Ania 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W takim razie świetny kapelusz 😉
Udały się, udały 🙂 Dziś rano od razu poprawił mi się humor kiedy otwierając szafę zobaczyłam spódnice i lżejsze bluzki zamiast grubych zimowych swetrów! 🙂

Balbina Ogryzek
Gość

O matko, Aniu, ale projekt! 100 dni, to duuuużo, choć wiem, że nie pod rząd, ale też duuuuuużo 😀 ale raz kozie śmierć, spróbuję. Mój facet się ucieszy, lubi sukienki i spódniczki, a ja się zachowuję dokładnie tak jak to opisałaś – koczek, rurki, komin. Wygodnie, ciepło. Czas to zmienić 🙂

PS. Jesteś w kapeluszu? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

fajny pomysł, ale ja mam w szafie jedna spódnice ! czarna zwykła dobra na egzaminy i nic wiecej. 😀

margaritum
Gość

Mi też chce się sukienek, może to z powodu wiosennej pogody:-) W tym tygodniu stosunek sukienka do spodni wynosi 2:2. Czyli znacznie ponad normę jak na mnie. Realny cel to sukienka przynajmniej raz w tygodniu:)

Czarna Wiedźma
Gość

To pierwszy dzień za mną! ^^

Polka w UK
Gość

Swietna akcja!!! ja tez bardzo lubie spodnice i sukienki , mam ich caaala mase na kazda pore roku i okazje wiec chetnie dolacze sie do akcji! 🙂 Zamiast koczka i rurek wole warkocz i sukienkeeee :))))) Szkoda, ze tak malo dziewczyn chodzi w spodnicach i sukienkach, przeciez sa mega kobiece, a jednak wiekszosc z nas kobiet na okraglo nosi jeansy :/

agierra
Gość

Kapelusz, spódniczka czarna i kremowy/biały sweterek, zgadłam? 🙂
Też bardzo lubię sukienki i spódniczki z tym, że nie mam ich za wiele i noszę je raczej rzadko, co by nie było, że ciągle wchodzę w tym samym 😉 Jednak w tym roku mam zamiaru kupić nieco więcej spódniczek/sukienek. Tak więc z przyjemnością dołączam się do projektu! 🙂

Niemoralna
Gość

Bardzo fajne wyzwanie. Ale ja niestety nie mam predyspozycji do noszenia sukienek non stop 😀

hattu
Gość

bardzo fajny pomysł 🙂 p.s. patrząc na zdjęcie, skojarzyłaś mi się z kobiecą wersją Włóczykija <3

Blunotte
Gość

Jeeeej… Szkoda, że mam tylko dwie spódniczki w szafie i żadnej sukienki. :C
Może w lato się bardziej uda. 😀

Blunotte
Gość

Dla chcącego nic trudnego, huh? 😀
No spróbujemy. :3 Chcieć to móc, może znajdę coś ciekawego w lumpku na tygodniu. <3

Czarne Espresso
Gość

Pomysł zacny, pewnie też spróbuję. Tylko u mnie będzie to trwało znacznie dłużej, bo w pracy jednak mi niewygodnie w spódnicy. Ale jeśli chodzi o wyjścia to czemu nie? Tym bardziej, że dziś zakupiłam w SH 2 spódniczki i sukienkę 🙂

akusiewicz
Gość

Ok, dżinsy i koszula to mój ulubiony zestaw, a skoro mówisz ze jest gimnazjalny to juz wiem czemu nawet piwa w biedronce nie sprzedają mi bez pokazania dowodu. Ma to sens. Ostatni raz miałam na sobie sukienkę na sylwestra. Może to dobry pomysł żeby chociaż raz na tydzień być 'piękniejszą' ;). Przyłącze się 😀 I zawsze to jakiś pretekst do zakupów, bo przecież mam za mało sukienek.

Betiiii27
Gość

zdecydowane z ręką na sercu zachęcam do noszenia sukienek i spódnic! 😀 ja akurat jestem osobą, która je uwielbia (przez ostatnie dwa tygodnie miałam na sobie spodnie tylko 2 razy :3) i dla mnie to w sumie nie jest wyzwanie, ale baaaaardzo chętne się przyłącze 😀 pora jechać do domu po więcej sukienek! :3 i jedzonko od mamusi ;p

Kasia
Gość

Codziennie chodzę w spódnicach, poważnie 😀 Do tego baletki,a jak zimniejszy dzień, to kozaczki czy botki. Spodnie jakoś tak nie ciągną mnie, odkąd zostałam mamą, sama nie wiem, czemu 😛

LandOfLaces
Gość

Kobieto, jesteś cudowna!
Dołączam się! Moja prywatna nazwa dla wyzwania – "projekt SUKIENKA" 😉 bo mnie bardziej inspiruje niż wersja zakazowa BEZ spodni.
Swoja drogą jednym z głupszych pomysłów nie wiadomo kogo było ustanowienie "dniem spódnicy" któregośtam października – jak już jest praktycznie zima… nie bardzo zachęcające do zmiany nawyków ubraniowych. Tym bardziej super, że rzucasz to hasło teraz, u progu wiosny!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Można powiedziec, że jaki czas temu wpadłam na podobny pomysł. Od połowy października jakoś do końca stycznia chodziłam tylko w spódniczkach (sukienki posiadam tylko letnie). Teraz jest to tak pół na pół. I wcale nie tęsknię za spodniami 🙂

small saphire
Gość

Wydałaś się na instagramie z tym zdjęciem 😉 A co do tematu, kurczę mam to samo! Wiecej mam sukienek niż spodni, a i tak chodzę non stop w tym samym 😀 Zwykła bluzka, jeansy, torba przewieszona przez ramie 🙂 Jedynie na blogu mogę trochę poszaleć do zdjęć, ale chyba czas wyciągnąć sukienki i kiecki na górę sterty ciuchów. No w końcu idzie prawdziwa wiosna, aż się chce wskoczyć już w coś bardziej kobiecego 🙂 Podsumowując moje dumanie, PRZYŁĄCZAM SIĘ! 🙂

Remedy
Gość

Ja niestety nie noszę ciuchów takich jakie bym chciała, ale to głównie kwestia tego, że zazwyczaj to co mi się podoba jest drogie, a w lumpeksach nigdy nie mogę znaleźć nic co by mi w 100% odpowiadało. Na razie staram się popracować nad tym, żeby wybierać ciuchy w których będę wyglądać ciut poważniej i kobieco, bo do tej pory to ubieram się jakbym miała z 13 lat.. A potem Ania się dziwi, że wszyscy biorą mnie za uczennice podstawówki/gimnazjum 😀 (do tego jeszcze jestem niska i baaardzo szczupła i mam taką 'dziecięcą' buźkę co tylko potęguje efekt 'małolaty')

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pewnie te sto dni zbierałabym jakieś… ehm… 10-15 lat? Przy dobrych wiatrach.
Jakoś zupełnie nie czuję potrzeby wyglądania kobieco, czy coś ze mną nie tak? Mam dużo kiecek. Nawet wyglądam w nich dobrze.
Po prostu… nie wiem jak to ująć… Ok. Grubiańsko to ujmę. Ja osobiście nie czuję potrzeby afiszowania się zawartością majtek. Na kimś mi się podobają. Nie na sobie.
Podziwiam kobiety o na tyle wysokim stopniu odporności na niewygodę, że w stanie ubierać spódnice ot tak sobie, bez jakichś nadzwyczajnych okazji.
BTW. Wyobraziłam sobie te kiecki przy tym cemencie i materiałach budowlanych. Hadkorowo;P

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podobają mi się delikatni faceci i męskie kobiety. Kobiece kobiety i męskich facetów podziwiam i tyle;)
Sama chciałabym wyglądać na tyle niekobieco, żeby ludzie musieli się zastanawiać, czy zwracać się do mnie 'proszę pani' czy 'proszę pana'. Nie wiem skąd mi się to wzięło, po prostu tak już mam;P (Syndrom wybrakowanego egzemplarza?)

Seldirima
Gość

Ja rozumiem anonima 😉 A do pracy na budowie oczywiście kiecki odpadają 😉 Nie to, żebym widziała wiele kobiet na budowie (a bywam często), ale pożądane są ciuchy robocze 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam już 5 wyjść;) (Taak… dostałam się na staż w urzędzie i dresscode…)

Kamyczek
Gość

Biorę udział 🙂 1 dzień za mną :)))

M.Ortycja
Gość

ja lubię wygodę, więc częściej noszę spodnie, a spódnice i sukienki raczej głównie latem 😛

PS. zagłosowane! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jakbym czytała o sobie.. Mam sporo spódniczek i lubię je nosić, sukienek również, a i tak wybieram spodnie.. Biorę udział!:) Na zdjęciu 4 od lewej w kapeluszu, białej bluzce i długiej, skórzanej spódnicy,pięknie wyglądasz, Aniu! Pozdrawiam!

megirosa
Gość

Wyzwanie nie dla mnie, bo codziennie chodzę w spódnicach. W ciągu jakiś 4 lat jedyne spodnie, które miałam w szafie i na sobie to dres, kupiony ze względu na wf na studiach. Później nawet go polubiłam. Ale generalnie nie mogłabym wyjść gdzieś w spodniach, zdarzyło mi się parę razy przymierzyć jakieś w sklepie i głupio się czułam 🙂

Mademoiselle Magdalene
Gość

Świetna akcja! Ja raczej też mało chodzę w sukienkach i założyć je 100 razy to byłoby dla mnie praktycznie mission impossible 😉

BlingAlley
Gość

Sama bardzo nie lubię spódnic i sukienek i najlepiej czuję się w spodniach. Sukienkę w szafie mam jedną- tą ze studniówki a spódnicę ubieram może raz lub dwa razy w roku na egzaminy.

Kasia Gdańsk
Gość

o ja! super sprawa!! muszę odkopać sukienki i spódnice, ale te 100 dni to u mnie chyba bedzie trwało 2 lata 😀

Aleksandrowa
Gość

właśnie dziś miałam na sobie spódniczkę 😀 uwielbiam je nosić ale raczej latem, a poza tym dojeżdżam do szkoły rowerem i troszke za dużo czasu na stylizacje w szkole 😀 ale latem i na imprezy to obowiązkowo~!

Gośka
Gość

A ja nienawidzę chodzić w spodniach. Mało to wygodne,zjeżdża z tyłka,wpija się w boczki.W swojej szafie nie mam ani jednej pary spodni (a nie,mam 2 pary szarawarów) , mam kilka legginsów ale noszę je w zimie na rajstopy gdy jest zimno. Moja mama całe życie chodziła z spódnicach i sukienkach,może dlatego we mnie to też się tak zakorzeniło. Spodni nie miałam na sobie chyba 1,5 roku(w poprzedniej pracy musiałam nosić spodnie) . Kłopotliwe są tylko rajstopy,które drą się niemiłosiernie gdy jestem w pracy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pomysł rewelacyjny 🙂 Czytasz w moich myslach. Po 30. zakochalam sie w sobie w wersji kobiecej. A moja 5-latka nauczyla mnie nosic sukienki

Szara Wiewiórka
Gość

Fajny pomysł 🙂 Uwielbiam spódnice i sukienki, niestety nie na sobie. Ale że spodnie też potrafią być kobiece, zwłaszcza w odpowiednim połączeniu, to czasem zakładam coś innego niż mój nieśmiertelny szary golf, rozpuszczam włosy i-dopóki wiatr nie zrobi ze mnie mopa- czuję się seksbombą 😉

paulina juszczak
Gość

Lubię chodzić w sukienkach, ale mam ich zdecydowanie za mało żeby robić to często (trzy sukienki i jedna spódniczka). Ale i tak planowałam powiększenie kolekcji, więc obecne będą jeszcze intensywniej eksploatowane, a jak wpadnie mi coś w oko, to zakupię:)

Aleksandra Anna
Gość

pomysł świetny, muszę przyznać, że na co dzień noszę leginsy na uczelnię, ale na wyjścia wieczorne, kolacje czy spacery z moim lubym prawie zawsze jest spódnica lub sukienka 🙂

Klaudia
Gość

Świetny pomysł! Zachęciłam dwie koleżanki do podjęcia się tego wyzwania i od jutrzejszego dnia wszystkie zaczynamy. Jesteśmy płcią piękną, więc powinnyśmy podkreślać to, co mamy do podkreślenia.
Powodzenia, kobietki!:)

Sunshine
Gość

Super pomysł! 🙂 Chętnie się przyłączam i odhaczam dzisiejszy dzień, bo tak piękna pogoda nie mogła minąć bez sukienki 😉

Peggy Brown
Gość

no cóż, przyznam, że za młodu kochałam sukienki, ale kąśliwe uwagi koleżanek zniecheciły mnie do ich noszenia- i chyba faktycznie uwierzyłam, że nie mam "warunków" do ich noszenia. w tej chwili nie mam ani jednej kiecki, a wiele razy myślałam, żeby wywrócić moją szafę do góry nogami. a jeszcze bardziej, aby zacząć szyć samodzielnie sukienki. ale nie mogę się przełamać, bo siedzi mi w głowie, że wyglądam w sukience jak transwestyta.. 🙂 w kazdym razie swietny pomysł, postaram się w przeciągu najblizszych tygodni/ miesiecy tez nad tym popracować 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Myślę sobie, że po prostu nie znalazlaś jeszcze tej jedynej sukienki, o wlaśnie tym fasonie, dopasowanej do figury, na widok której w lustrze wykrzyknęlabyś wow! 🙂
Niki

nika88
Gość

Kocham sukienki i spódnice. Mam ich mnóstwo, a rzadko noszę. Niedługo będę robić wiosenne porządku w szafie i zobaczę co ja tam właściwie mam…
Z chęcią podejmuję się wyzwania i myślę, że dam radę do końca roku bez problemu, wszak wiosna idzie! 🙂
A pomysł dla facetów również bardzo mi się podoba, podpowiem mojemu lubemu, ale byłoby dobrze jakby chociaż 50 razy w roku tę koszulę założył 😀

bognyprogram
Gość

Świetny pomysł:) 100 dni pod rząd na pewno bym nie wytrzymała, a raczej mój pęcherz by mnie zamordował. Myślę, że od kwietnia spróbuję podołać wyzwaniu.

Gośka
Gość

Jak założysz w zimę rajtuzy i getry + spódnica to jest o wiele cieplej niż w spodniach,które sięgają połowy tyłka.Nikt nie mówi o noszeniu tiulówek zimą .

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rajtuzy i getry są za to cholernie niewygodne, a nie wiem jakie spodnie sięgają do połowy tyłka 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chodziło mi o założenie getrów na rajstopy, osobno spoko.

pidzamowa
Gość

lubię wyzwania, ale to nie jest dla mnie (; obecnie cieszy mnie najbardziej wyciąganie wiosenno-letnich spodni właśnie!
ja postęp w tej dziedzinie robię baaardzo stopniowo- na pierwszym roku miałam może jedną spódniczkę, teraz mam 4 spódniczki i 3 sukienki i NAWET CZASEM je zakładam. obowiązkowo- mini! (;

Wilczyca
Gość

Dołączam do wyzwania! Kocham spódnice, chociaż w mojej szkole często są trochę "Obciachowe". Na szczęście kupiłam sobie kiedyś długą spódnicę, szytą własnoręcznie przez kogoś i wszyscy mi jej zazdroszczą. Zawsze lepiej niż z sieciówki. Często noszę długie spódnice i z chęcią policzę dni kiedy w nich chodzę. Na marginesie, uwielbiam Twojego bloga. Bardzo mnie zmotywował i chyba dzięki niemu sama zaczęłam blogować 🙂
Pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie zrobisz 100 dni, wciągniesz się już na zawsze 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"obietnica poprawy składana sobie codziennie w myślach? "
Tak, tak, tak!!! Jakbyś wiedziała co KAŻDEGO DNIA chodzi mi po głowie.. 🙂 genialny pomysł! Biorę udział!! Tylko trzeba wybrać się na zakupy, czekam na wyprzedaże, już sobie to obiecuje od dawna! 🙂

wielokropka
Gość

Noszę spódniczkę codziennie do szkoły (mundurek), ale w szafie mam tylko trzy… Muszę zdecydowanie nadrobić braki zanim zaczną się wakacje!

Artinowy Świat
Gość

Pomysł mi się bardzo podoba 😉 Chociaż jak wróci zima, to pewnie kiepsko będzie z tym moim planem 😉

Puszyslawa Kot
Gość

Najbardziej kobieco czuję się w rurkach i koczku.

Sukienki są takie trudne! Trzeba wybrać odpowiednią długość, żeby nogi były zgrabne, pasujące buty, torebkę, kurtkę niezaburzającą sylwetki i to wszystko musi komponować się idealnie! Przyznaję, że idę na łatwiznę. I ta moja niedokrwiona skóra…

Agata Tarkowska
Gość

dobra,już zrozumiałam 😀 przyłączam się, bo w sumie ostatnio nałożyłam spódnicę 3 razy w ciągu tygodnia i dopiero TŻ mnie o tym uświadomił.
ALe że mam ich mało, to zrobię sobie najpierw 50 dni 😛

Seldirima
Gość

Raczej ilość dodatków xD

Previous
Historia motywacyjna – od patologii do sukcesu
100 dni bez spodni – przyłącz się do wyzwania!