Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

100 dni bez spodni – przyłącz się do wyzwania!

Hej kobieto! Czy czujesz się kobieco? Czy może raczej codziennie wsuwasz na tyłek rurki, koszulową bluzkę, przez ramię przewieszasz torbę a na szyję zakładasz ciepły szal-komin? Plus niedbały koczek na czubku głowy i obietnica poprawy składana sobie codziennie w myślach? Chcesz to zmienić?

Ja chcę. Bo mój “codzienny” styl wcale nie odzwierciedla tego, kim jestem.  Lubię sukienki, obcasy, szpilki, spódnice. Lubię ciekawe faktury, lubię miłe w dotyku materiały i zimną skórę. Lubię podkreślona talię, kapelusze. Rurki, koszule i inne rzeczy też lubię. Ale nie mówią nic o tym, kim naprawdę jestem. 

Ok, mówią. Mówią – nie wyrobiłam się rano z niczym, nasunęłam na tyłek spodnie, bo lubię kieszeń, płaskie buty, bo biegłam jakimś błotnistym skrótem i wielką torbę w której mam WSZYSTKO.

Dość.

Sprzątałam ostatnio swoją szafę, stosując autorski klucz. Oglądałam KAŻDĄ rzecz i oceniałam  jak się w tej rzeczy czuję.  Szybko zauważyłam, że najbardziej lubię siebie w sukienkach. Mam ich wiele, nawet raz pytałam Was o radę którą sukienkę wybrać. Spódnic i spódniczek także mam więcej niż spodni a… chodzę w nich najrzadziej.

Bezsęsu.


Jestem kobietą. Kobietą chcę się czuć. I chcę wyglądać jak kobieta, nie jak wyrośnięta gimnazjalistka (rurki+komin).

Dlatego zdecydowałam się projekt – 100 dni bez spodni.


Zasady są proste – mam w jak najkrótszym czasie zaliczyć magiczne 100 wyjść w czymś innym niż spodnie/spodenki/legginsy.

Nie chodzi o to, że przez 100 dni nie będę nasuwać ich na tyłek wcale. Absolutnie!

Za każdym razem kiedy założę spódniczkę, sukienkę lub długą spódnicę będę zamalowywać kwadracik z rozwojowego czwartku na zielono.* Im szybciej zbierze się 100, tym lepiej dla mnie.

Skoro w sukienkach i spódniczkach najlepiej się czuję, mam ich też najwięcej, to bez sensu ciągle biegać w spodniach, prawda?

Kilka moich ulubionych sukienek i spódniczek – biała koronkowa, czerwona, czarna z wcięciem w talii , czarna spódniczka z niebieskimi wstawkami… Spodnie (szczególnie dzwony+obcasy) też lubię, tak samo jak wzorzyste, bo mam dwie pary jegginsów w kwiatki, ale wyglądam w nich tak. Jak gimnazjalistka.


Niech mój ubiór wreszcie zacznie wyrażam mnie.


Jestem ciekawa, ile czasu zajmie mi spełnienie wyzwania. Jeśli zrobię to do końca roku (na co miałabym prawie 300 dni) to byłby to dla mnie wielki sukces. Postaram się to dokumentować.

Pierwszy dzień za mną 

Kto mnie pierwszy zlokalizuje na zdjęciu? 🙂


PS. pisząc pierwszy dzień, nie twierdzę, że ubrałam coś innego niż spodnie pierwszy raz w roku. Jest to pierwszy raz od kiedy w mojej głowie urodził się projekt-wyzwanie. Myślę, że od początku roku miałam na sobie sukienki jakieś 10-15 razy.


Zachęcam do udziału w projekcie :)! Niech żyje kobiecość!



A jeśli jesteś jednym z tych 5% facetów czytających ten blog, może zdecydujesz się na 100 dni w koszuli? 😉


*PS. Stworzyłam nowy arkusz wyzwania, ma 100 krateczek 😉 Można go bezpłatnie pobrać : Arkusz wyzwania 100 dni bez spodni.pdf Możesz też na swoim blogu (jeśli masz) wstawić tytułowy obrazek z linkiem prowadzącym do opisu – im więcej osób dowie się o zabawie, tym weselsze będą ulice 🙂

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

PS. Zachęcam do głosowania na moją książkę, to jeden klik 😉 tytuł “Jak stać się szczęśliwym człowiekiem”, pierwsza na liście 🙂

Uściski, Ania

197
Dodaj komentarz

avatar
110 Comment threads
87 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeFokalokaJanettaodcienie nude Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rewelacyjny pomysł. A Ty to dziewczyna w bialej bluzce i wielkim kapeluszu z zakładki "o mnie" – zgadłam ? 🙂 od jutra ten projekt startuje też u mnie 🙂

Marianna Greenleaf
Gość

Fajna akcja, ale ja te 100 dni to bym chyba ze 2 lata zbierała ;d Mam sporo spódniczek ale poza sezonem letnim rzadko je noszę. Powody są banalne: a to zimno mi w tyłek (zwłaszcza jak jest poniżej 5 stopni na dworze), a to nie chce mi się ubierać odpowiednich butów (czyli na obcasach, bo płaskich do spódnicy nie ubiorę – taka schiza), a to jestem "obrażona" na uczelniane krzesła, które mi zaciągają rajstopy… 😛 I tak dalej, i tak dalej. Spódniczki są fajne, ale rurki są wygodne i bądź tu mądra dziewczyno 🙂

Wiola
Gość

Mam podobne przemyślenia 😀 Poza tym zdążyłam już zauważyć, że do mojej figury pasuje praktycznie tylko jeden fason spódnic i dopiero kompletuję garderobę w tym zakresie. A sukienki wszystkie typowo letnie :p

Katrin
Gość

Hah, ja się nie przyłączę bo nie lubię odkrywać swoich nóg 😀 są szczuplutkie, ale najlepiej czuję się w rurkach albo spodenkach i wtedy jestem pewna, że nic mi nie widać 😮 Każdy mnie namawia na sukienki albo miniówki, bo jestem bardzo dziewczęca – raz na rok mogę założyć 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo dobry pomysł na wiosnę! Też zaczynam projekt, wspaniły 😀

Catherine Wolf
Gość

O nie, ja protestuję! Kocham spodnie i nie oddam ich za nic. 😉 Oczywiście żartuję, pomysł na wyzwanie fajny. Jeśli lubisz siebie w sukienkach oczywiście.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale świetny pomysł! Akurat na dziś zaplanowałam wiosenne porządki w szafie 🙂

Myślę że Cię zlokalizowałam na zdjęciu! W kapeluszu i jasnej bluzce/koszuli, czwarta od lewej?

Pozdrawiam, Ania 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W takim razie świetny kapelusz 😉
Udały się, udały 🙂 Dziś rano od razu poprawił mi się humor kiedy otwierając szafę zobaczyłam spódnice i lżejsze bluzki zamiast grubych zimowych swetrów! 🙂

Balbina Ogryzek
Gość

O matko, Aniu, ale projekt! 100 dni, to duuuużo, choć wiem, że nie pod rząd, ale też duuuuuużo 😀 ale raz kozie śmierć, spróbuję. Mój facet się ucieszy, lubi sukienki i spódniczki, a ja się zachowuję dokładnie tak jak to opisałaś – koczek, rurki, komin. Wygodnie, ciepło. Czas to zmienić 🙂

PS. Jesteś w kapeluszu? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

fajny pomysł, ale ja mam w szafie jedna spódnice ! czarna zwykła dobra na egzaminy i nic wiecej. 😀

margaritum
Gość

Mi też chce się sukienek, może to z powodu wiosennej pogody:-) W tym tygodniu stosunek sukienka do spodni wynosi 2:2. Czyli znacznie ponad normę jak na mnie. Realny cel to sukienka przynajmniej raz w tygodniu:)

Czarna Wiedźma
Gość

To pierwszy dzień za mną! ^^

Polka w UK
Gość

Swietna akcja!!! ja tez bardzo lubie spodnice i sukienki , mam ich caaala mase na kazda pore roku i okazje wiec chetnie dolacze sie do akcji! 🙂 Zamiast koczka i rurek wole warkocz i sukienkeeee :))))) Szkoda, ze tak malo dziewczyn chodzi w spodnicach i sukienkach, przeciez sa mega kobiece, a jednak wiekszosc z nas kobiet na okraglo nosi jeansy :/

agierra
Gość

Kapelusz, spódniczka czarna i kremowy/biały sweterek, zgadłam? 🙂
Też bardzo lubię sukienki i spódniczki z tym, że nie mam ich za wiele i noszę je raczej rzadko, co by nie było, że ciągle wchodzę w tym samym 😉 Jednak w tym roku mam zamiaru kupić nieco więcej spódniczek/sukienek. Tak więc z przyjemnością dołączam się do projektu! 🙂

Niemoralna
Gość

Bardzo fajne wyzwanie. Ale ja niestety nie mam predyspozycji do noszenia sukienek non stop 😀

hattu
Gość

bardzo fajny pomysł 🙂 p.s. patrząc na zdjęcie, skojarzyłaś mi się z kobiecą wersją Włóczykija <3

Blunotte
Gość

Jeeeej… Szkoda, że mam tylko dwie spódniczki w szafie i żadnej sukienki. :C
Może w lato się bardziej uda. 😀

Blunotte
Gość

Dla chcącego nic trudnego, huh? 😀
No spróbujemy. :3 Chcieć to móc, może znajdę coś ciekawego w lumpku na tygodniu. <3

Czarne Espresso
Gość

Pomysł zacny, pewnie też spróbuję. Tylko u mnie będzie to trwało znacznie dłużej, bo w pracy jednak mi niewygodnie w spódnicy. Ale jeśli chodzi o wyjścia to czemu nie? Tym bardziej, że dziś zakupiłam w SH 2 spódniczki i sukienkę 🙂

akusiewicz
Gość

Ok, dżinsy i koszula to mój ulubiony zestaw, a skoro mówisz ze jest gimnazjalny to juz wiem czemu nawet piwa w biedronce nie sprzedają mi bez pokazania dowodu. Ma to sens. Ostatni raz miałam na sobie sukienkę na sylwestra. Może to dobry pomysł żeby chociaż raz na tydzień być 'piękniejszą' ;). Przyłącze się 😀 I zawsze to jakiś pretekst do zakupów, bo przecież mam za mało sukienek.

Betiiii27
Gość

zdecydowane z ręką na sercu zachęcam do noszenia sukienek i spódnic! 😀 ja akurat jestem osobą, która je uwielbia (przez ostatnie dwa tygodnie miałam na sobie spodnie tylko 2 razy :3) i dla mnie to w sumie nie jest wyzwanie, ale baaaaardzo chętne się przyłącze 😀 pora jechać do domu po więcej sukienek! :3 i jedzonko od mamusi ;p

Kasia
Gość

Codziennie chodzę w spódnicach, poważnie 😀 Do tego baletki,a jak zimniejszy dzień, to kozaczki czy botki. Spodnie jakoś tak nie ciągną mnie, odkąd zostałam mamą, sama nie wiem, czemu 😛

LandOfLaces
Gość

Kobieto, jesteś cudowna!
Dołączam się! Moja prywatna nazwa dla wyzwania – "projekt SUKIENKA" 😉 bo mnie bardziej inspiruje niż wersja zakazowa BEZ spodni.
Swoja drogą jednym z głupszych pomysłów nie wiadomo kogo było ustanowienie "dniem spódnicy" któregośtam października – jak już jest praktycznie zima… nie bardzo zachęcające do zmiany nawyków ubraniowych. Tym bardziej super, że rzucasz to hasło teraz, u progu wiosny!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Można powiedziec, że jaki czas temu wpadłam na podobny pomysł. Od połowy października jakoś do końca stycznia chodziłam tylko w spódniczkach (sukienki posiadam tylko letnie). Teraz jest to tak pół na pół. I wcale nie tęsknię za spodniami 🙂

small saphire
Gość

Wydałaś się na instagramie z tym zdjęciem 😉 A co do tematu, kurczę mam to samo! Wiecej mam sukienek niż spodni, a i tak chodzę non stop w tym samym 😀 Zwykła bluzka, jeansy, torba przewieszona przez ramie 🙂 Jedynie na blogu mogę trochę poszaleć do zdjęć, ale chyba czas wyciągnąć sukienki i kiecki na górę sterty ciuchów. No w końcu idzie prawdziwa wiosna, aż się chce wskoczyć już w coś bardziej kobiecego 🙂 Podsumowując moje dumanie, PRZYŁĄCZAM SIĘ! 🙂

Remedy
Gość

Ja niestety nie noszę ciuchów takich jakie bym chciała, ale to głównie kwestia tego, że zazwyczaj to co mi się podoba jest drogie, a w lumpeksach nigdy nie mogę znaleźć nic co by mi w 100% odpowiadało. Na razie staram się popracować nad tym, żeby wybierać ciuchy w których będę wyglądać ciut poważniej i kobieco, bo do tej pory to ubieram się jakbym miała z 13 lat.. A potem Ania się dziwi, że wszyscy biorą mnie za uczennice podstawówki/gimnazjum 😀 (do tego jeszcze jestem niska i baaardzo szczupła i mam taką 'dziecięcą' buźkę co tylko potęguje efekt 'małolaty')

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pewnie te sto dni zbierałabym jakieś… ehm… 10-15 lat? Przy dobrych wiatrach.
Jakoś zupełnie nie czuję potrzeby wyglądania kobieco, czy coś ze mną nie tak? Mam dużo kiecek. Nawet wyglądam w nich dobrze.
Po prostu… nie wiem jak to ująć… Ok. Grubiańsko to ujmę. Ja osobiście nie czuję potrzeby afiszowania się zawartością majtek. Na kimś mi się podobają. Nie na sobie.
Podziwiam kobiety o na tyle wysokim stopniu odporności na niewygodę, że w stanie ubierać spódnice ot tak sobie, bez jakichś nadzwyczajnych okazji.
BTW. Wyobraziłam sobie te kiecki przy tym cemencie i materiałach budowlanych. Hadkorowo;P

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podobają mi się delikatni faceci i męskie kobiety. Kobiece kobiety i męskich facetów podziwiam i tyle;)
Sama chciałabym wyglądać na tyle niekobieco, żeby ludzie musieli się zastanawiać, czy zwracać się do mnie 'proszę pani' czy 'proszę pana'. Nie wiem skąd mi się to wzięło, po prostu tak już mam;P (Syndrom wybrakowanego egzemplarza?)

Seldirima
Gość

Ja rozumiem anonima 😉 A do pracy na budowie oczywiście kiecki odpadają 😉 Nie to, żebym widziała wiele kobiet na budowie (a bywam często), ale pożądane są ciuchy robocze 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam już 5 wyjść;) (Taak… dostałam się na staż w urzędzie i dresscode…)

Kamyczek
Gość

Biorę udział 🙂 1 dzień za mną :)))

M.Ortycja
Gość

ja lubię wygodę, więc częściej noszę spodnie, a spódnice i sukienki raczej głównie latem 😛

PS. zagłosowane! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jakbym czytała o sobie.. Mam sporo spódniczek i lubię je nosić, sukienek również, a i tak wybieram spodnie.. Biorę udział!:) Na zdjęciu 4 od lewej w kapeluszu, białej bluzce i długiej, skórzanej spódnicy,pięknie wyglądasz, Aniu! Pozdrawiam!

megirosa
Gość

Wyzwanie nie dla mnie, bo codziennie chodzę w spódnicach. W ciągu jakiś 4 lat jedyne spodnie, które miałam w szafie i na sobie to dres, kupiony ze względu na wf na studiach. Później nawet go polubiłam. Ale generalnie nie mogłabym wyjść gdzieś w spodniach, zdarzyło mi się parę razy przymierzyć jakieś w sklepie i głupio się czułam 🙂

Mademoiselle Magdalene
Gość

Świetna akcja! Ja raczej też mało chodzę w sukienkach i założyć je 100 razy to byłoby dla mnie praktycznie mission impossible 😉

BlingAlley
Gość

Sama bardzo nie lubię spódnic i sukienek i najlepiej czuję się w spodniach. Sukienkę w szafie mam jedną- tą ze studniówki a spódnicę ubieram może raz lub dwa razy w roku na egzaminy.

Kasia Gdańsk
Gość

o ja! super sprawa!! muszę odkopać sukienki i spódnice, ale te 100 dni to u mnie chyba bedzie trwało 2 lata 😀

Aleksandrowa
Gość

właśnie dziś miałam na sobie spódniczkę 😀 uwielbiam je nosić ale raczej latem, a poza tym dojeżdżam do szkoły rowerem i troszke za dużo czasu na stylizacje w szkole 😀 ale latem i na imprezy to obowiązkowo~!

Gośka
Gość

A ja nienawidzę chodzić w spodniach. Mało to wygodne,zjeżdża z tyłka,wpija się w boczki.W swojej szafie nie mam ani jednej pary spodni (a nie,mam 2 pary szarawarów) , mam kilka legginsów ale noszę je w zimie na rajstopy gdy jest zimno. Moja mama całe życie chodziła z spódnicach i sukienkach,może dlatego we mnie to też się tak zakorzeniło. Spodni nie miałam na sobie chyba 1,5 roku(w poprzedniej pracy musiałam nosić spodnie) . Kłopotliwe są tylko rajstopy,które drą się niemiłosiernie gdy jestem w pracy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pomysł rewelacyjny 🙂 Czytasz w moich myslach. Po 30. zakochalam sie w sobie w wersji kobiecej. A moja 5-latka nauczyla mnie nosic sukienki

Szara Wiewiórka
Gość

Fajny pomysł 🙂 Uwielbiam spódnice i sukienki, niestety nie na sobie. Ale że spodnie też potrafią być kobiece, zwłaszcza w odpowiednim połączeniu, to czasem zakładam coś innego niż mój nieśmiertelny szary golf, rozpuszczam włosy i-dopóki wiatr nie zrobi ze mnie mopa- czuję się seksbombą 😉

paulina juszczak
Gość

Lubię chodzić w sukienkach, ale mam ich zdecydowanie za mało żeby robić to często (trzy sukienki i jedna spódniczka). Ale i tak planowałam powiększenie kolekcji, więc obecne będą jeszcze intensywniej eksploatowane, a jak wpadnie mi coś w oko, to zakupię:)

Aleksandra Anna
Gość

pomysł świetny, muszę przyznać, że na co dzień noszę leginsy na uczelnię, ale na wyjścia wieczorne, kolacje czy spacery z moim lubym prawie zawsze jest spódnica lub sukienka 🙂

Klaudia
Gość

Świetny pomysł! Zachęciłam dwie koleżanki do podjęcia się tego wyzwania i od jutrzejszego dnia wszystkie zaczynamy. Jesteśmy płcią piękną, więc powinnyśmy podkreślać to, co mamy do podkreślenia.
Powodzenia, kobietki!:)

Sunshine
Gość

Super pomysł! 🙂 Chętnie się przyłączam i odhaczam dzisiejszy dzień, bo tak piękna pogoda nie mogła minąć bez sukienki 😉

Peggy Brown
Gość

no cóż, przyznam, że za młodu kochałam sukienki, ale kąśliwe uwagi koleżanek zniecheciły mnie do ich noszenia- i chyba faktycznie uwierzyłam, że nie mam "warunków" do ich noszenia. w tej chwili nie mam ani jednej kiecki, a wiele razy myślałam, żeby wywrócić moją szafę do góry nogami. a jeszcze bardziej, aby zacząć szyć samodzielnie sukienki. ale nie mogę się przełamać, bo siedzi mi w głowie, że wyglądam w sukience jak transwestyta.. 🙂 w kazdym razie swietny pomysł, postaram się w przeciągu najblizszych tygodni/ miesiecy tez nad tym popracować 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Myślę sobie, że po prostu nie znalazlaś jeszcze tej jedynej sukienki, o wlaśnie tym fasonie, dopasowanej do figury, na widok której w lustrze wykrzyknęlabyś wow! 🙂
Niki

nika88
Gość

Kocham sukienki i spódnice. Mam ich mnóstwo, a rzadko noszę. Niedługo będę robić wiosenne porządku w szafie i zobaczę co ja tam właściwie mam…
Z chęcią podejmuję się wyzwania i myślę, że dam radę do końca roku bez problemu, wszak wiosna idzie! 🙂
A pomysł dla facetów również bardzo mi się podoba, podpowiem mojemu lubemu, ale byłoby dobrze jakby chociaż 50 razy w roku tę koszulę założył 😀

bognyprogram
Gość

Świetny pomysł:) 100 dni pod rząd na pewno bym nie wytrzymała, a raczej mój pęcherz by mnie zamordował. Myślę, że od kwietnia spróbuję podołać wyzwaniu.

Gośka
Gość

Jak założysz w zimę rajtuzy i getry + spódnica to jest o wiele cieplej niż w spodniach,które sięgają połowy tyłka.Nikt nie mówi o noszeniu tiulówek zimą .

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rajtuzy i getry są za to cholernie niewygodne, a nie wiem jakie spodnie sięgają do połowy tyłka 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chodziło mi o założenie getrów na rajstopy, osobno spoko.

pidzamowa
Gość

lubię wyzwania, ale to nie jest dla mnie (; obecnie cieszy mnie najbardziej wyciąganie wiosenno-letnich spodni właśnie!
ja postęp w tej dziedzinie robię baaardzo stopniowo- na pierwszym roku miałam może jedną spódniczkę, teraz mam 4 spódniczki i 3 sukienki i NAWET CZASEM je zakładam. obowiązkowo- mini! (;

Wilczyca
Gość

Dołączam do wyzwania! Kocham spódnice, chociaż w mojej szkole często są trochę "Obciachowe". Na szczęście kupiłam sobie kiedyś długą spódnicę, szytą własnoręcznie przez kogoś i wszyscy mi jej zazdroszczą. Zawsze lepiej niż z sieciówki. Często noszę długie spódnice i z chęcią policzę dni kiedy w nich chodzę. Na marginesie, uwielbiam Twojego bloga. Bardzo mnie zmotywował i chyba dzięki niemu sama zaczęłam blogować 🙂
Pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie zrobisz 100 dni, wciągniesz się już na zawsze 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"obietnica poprawy składana sobie codziennie w myślach? "
Tak, tak, tak!!! Jakbyś wiedziała co KAŻDEGO DNIA chodzi mi po głowie.. 🙂 genialny pomysł! Biorę udział!! Tylko trzeba wybrać się na zakupy, czekam na wyprzedaże, już sobie to obiecuje od dawna! 🙂

wielokropka
Gość

Noszę spódniczkę codziennie do szkoły (mundurek), ale w szafie mam tylko trzy… Muszę zdecydowanie nadrobić braki zanim zaczną się wakacje!

Artinowy Świat
Gość

Pomysł mi się bardzo podoba 😉 Chociaż jak wróci zima, to pewnie kiepsko będzie z tym moim planem 😉

Puszyslawa Kot
Gość

Najbardziej kobieco czuję się w rurkach i koczku.

Sukienki są takie trudne! Trzeba wybrać odpowiednią długość, żeby nogi były zgrabne, pasujące buty, torebkę, kurtkę niezaburzającą sylwetki i to wszystko musi komponować się idealnie! Przyznaję, że idę na łatwiznę. I ta moja niedokrwiona skóra…

Agata Tarkowska
Gość

dobra,już zrozumiałam 😀 przyłączam się, bo w sumie ostatnio nałożyłam spódnicę 3 razy w ciągu tygodnia i dopiero TŻ mnie o tym uświadomił.
ALe że mam ich mało, to zrobię sobie najpierw 50 dni 😛

Seldirima
Gość

Raczej ilość dodatków xD

Previous
Historia motywacyjna – od patologii do sukcesu
100 dni bez spodni – przyłącz się do wyzwania!