Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Gdynia, Pokemony i nie mam pomysłu na chwytliwy tytuł [TYGODNIK]

Głowa dymi mi o nowych pomysłów, ale najpierw zaległości 😀 – Żenujący fakt z mojego życia – gdybym nie przejrzała zdjęć z ostatniego tygodnia, nie umiałabym odtworzyć z pamięci co (oprócz weekendu w Trójmieście) się działo. Słabo, co?

Więc co działo się przed weekendem? Ech, sprawdza się moja zasada, że im bardziej jestem zajęta tym…więcej mam czasu dla siebie. Gdy pracowałam bardzo dużo to zawsze znalazłam czas na trening i książkę i inne sprawy a teraz mój “urlop” mi mocno namieszał. Niespieszne śniadanie przeciąga się w nieskończoność a ja czuję się taka… taka rozmemłana.Gdyby nie blog przypominający w niektórych elementach pracę (odpisywanie na maile, przycinanie zdjęć, generowanie raportów) to czułabym się jakaś taka…bezużyteczna.
Robienie nic jest spoko na bardzo krótką metę 😀 
Więc co działo się w tym tygodniu? Czytałam, odpoczywałam, załatwiałam sprawy urzędowe i inne formalności, co wiązało się ze spacerami na pocztę i przy okazji po Pokemony. Zrobiłam sobie eksperyment który polega na tym, że chcę przejść z grą 100 kilometrów i wtedy ją usunę. Na razie jestem na 65km, rozchodziłam kontuzję kostki i mam pozytywne wrażenia, ale o tym za jakiś czas ;).
Wiszę Wam tyyyyyyyyyyyyle tekstów, że głowa mała. Pamiętam o obiecanych tematach tylko muszę trafić na “swój czas”. Ja osobiście wierzę w wenę i nie zawsze literki przelatują mi przez klawiaturę. Jasne, umiem pisać kiedy trzeba (piszę blogi firmowe i inne rzeczy zawodowo), ale nie chcę traktować bloga w taki sposób. Blog to blog, tutaj pisze prosto, bez spiny. Jak po zdjęciu szpilek po całym dniu – siedząc po turecku z kokiem-cebulą na głowie. Tak, jak rozmawiam ze znajomymi.
Jakoś nie zachowały mi się żadne fotki z początku tygodnia – wszystko było już w innych tekstach:

Pozwalasz sobie na to zachowanie? Zastanów się czy warto

i
Tak, da się odczuć że miałam małą przerwę. Śmieję się, ale kilka dni to jak dla mnie długi czas milczenia. Brakowało mi bloga!
Nie wszystko co się działo nadaje się do publikacji w tygodniku, ale małe skrawki pewnych zmian w moim życiu widzieliście na snapie (aniamaluje) i pewne rzeczy zostają TYLKO na snapku ;-).
W piątek z rana wsiadłam w pociąg by o dziewiątej znaleźć się w Gdyni. Ponurej Gdyni :).
Zameldowałyśmy się z Anią  w świetnie zlokalizowanym mieszkaniu – 10 minut do morza pieszo :). Oczywiście mieszkanie wyszukane na Airbnb – wychodzi jakieś 60 PLN za osobę – jeśli szukacie noclegu w Trójmieście, to podrzucam link do naszego, oraz kupon na 70 PLN który możecie dostać rezerwując na Airbnb swój pierwszy nocleg powyżej 300 PLN  – Portal jest bardzo prokonsumencki i wszystko załatwia na korzyść użytkowników, więc polecam z całego serca. 
Po rzuceniu walizek ruszyłyśmy oglądać deszczowy Gdańsk…
To moja szarlotka z bitą śmietaną i lodami oraz gorąca czekolada w PiKawa.
Z Gdańska mam mało zdjęć, bo padał deszcz i chodziłam w pelerynie 😀
Gdynia i wakacyjna aura 😀
Pierwsze Sushi w życiu, które mi smakowało – Między Rolkami
A o tym gdzie zjeść w Trójmieście był kiedyś osobny tekst –  muszę go zaktualizować! 

Gdańsk : gdzie zjeść, jak tanio i dobrze wybrać nocleg, co zobaczyć… 

Jej, pisanie dzisiaj idzie mi jak po grudzie 😀 
Sobota i niedziela to konferencja See Bloggers. Super okazja by pogadać ze wszystkim znajomymi z różnych zakątków Polski. Niestety na konferencję przyjeżdża ich tyle, że nie da się z każdym nagadać a gdybym wymieniła teraz ich ciągiem, to chyba tekst miałby dodatkowe dwa metry długości.

 Byłam na warsztatach GOSH i fotograficznych Olympus 😉

Na zdjęciu Pata z Patabloguje
Nie byłabym też sobą, gdybym nie urwała się na chwilę na plażę w Orłowie. Było naprawdę słonecznie i żal było siedzieć cały czas w budynku.
Zdjęcia zrobiła mi Ania :). Dostałam mnóstwo pytań o sukienkę i muszę Was zmartwić – kupiłam ją rok temu w którymś ze sklepów online. Najpewniej tutaj, ale tej konkretnej sukienki w kropki już nie widzę, są natomiast podobne. Sandały to Deichmann ;).
Mieszkańcy Trójmiasta to przemili ludzie! Gdy miałam na sobie maxi sukienkę, podeszła do mnie starsza pani i powiedziała – pięknie pani wygląda, bardzo ładna sukienka – aż musiałam to powiedzieć. To raczej….nietypowe ;). Gdy pytałyśmy starszego pana o drogę na stację SKM to nie dość że wytłumaczył, to jeszcze powiedział że miło było na nas popatrzeć 😀 A gdy jechałyśmy autobusem na klif w Orłowie to zapytałam o drogę pasażerki a ona okazała się czytelniczką, czym sprawiła mi przeogromną przyjemność! Wrzucę potem snapa od niej, ale jest moc! Mówiłam już, że bardzo lubię Trójmiasto?
(Przy okazji pozdrawiam też Zuzę którą spotkałam wychodząc z konferencji na pociąg do domu – też czyta mojego bloga i akurat szła odbić Gym w Pokemon go!:)).
Po pierwszym dniu konferencji była impreza.
Na fejsie  zadecydowaliście że bardziej boho jest opcja numer dwa.
No to poszłam w haftowanej sukience 🙂
Tutaj jeszcze pogniecione po wyjęciu z walizki. Polecam w te ubrania kliknąć, bo niebieska sukienka jest przecudna a fotka tego nie oddaje 😀
 Zdecydowanie będę częściej prosić Was o opinie, zatem kto jeszcze mnie nie śledzi – warto wbić na mojego fejsa – będę też pytać jaki temat mam na blogu poruszyć najpierw – moja lista rzeczy o których chcę napisać jest dłuższa niż najdłuższy papier toaletowy, a na raz używa się przecież tylko kilku kawałków – i tak jestem już maksymalnie wielowątkowa 🙂
Z imprezy wracałyśmy UBEREM- dzięki wszystkim, którzy skorzystali z mojego kodu na pierwszy darmowy przejazd do 25 PLN – za każdą taką osobę ja też dostaję swój kod :). (polecam wklepać w apkę UberANIAMALUJEUe – wszystko małymi literami! Jechałyśmy z kierowcą który w trakcie studiów pracuje na Uberze. Nie ma własnego auta więc je  wynajmuje (!) a i tak wyciąga z tego 8 kafli w miesiącu, bo tyle ma kursów w Trójmieście. Ale nie, lepiej jest narzekać że w Polsce nie ma pracy niż ruszyć tyłek i zrobić coś ze swoim życiem 😀 Pozdrowienia dla tego kierowcy – był młodszy od nas a mega ogarnięty życiowo!
Ogólnie wszystko było super, poza moimi małymi perturbacjami zdrowotnymi, ale to zostawiam dla siebie licząc na to, że będzie już tylko lepiej ;).
Chciałam podziękować wszystkim, którzy sprawili że ten weekend był tak udany, mimo mało udanej pogody! Tym których znałam już wcześniej i tym, których dopiero poznałam. Niestety nie nagadałam się z nikim nawet w połowie tak jak chciałam :(.
A potem pora było znowu teleportować się do domu. Jechałam pociągiem i tym razem obyło się bez przygód – brak miejscówki zrekompensował WARS, ale przygodę miało wieeeeelu pasażerów których wsiadło widząc kierunek Warszawa…i myśląc że to Pendolino. Cóż, nowe pociągi wciąż w Polsce dziwią 😀 Ale to nie jest zabawne, współczuję im :(.
Zamieszczam jeszcze tylko miks-snapów od Was (jesteście przekochani!) i idę pod prysznic bo się dzisiaj topię!
Uwielbiam Was!!!
I linki tygodnia:
Co stoi za pięknymi fotkami w social media – warto obejrzeć by nie wierzyć, ze wszystko jest prawdą. U mnie jest, ale warto wiedzieć, że nie każdy tak robi
 Świetna odzież sportowa (sama poluję na szorty)
Wrzucam jeszcze raz spodenki z instagrama – bo padły pytania – pochodzą stąd  i sądząc po ilości pytań, za moment je wykupicie 😀 
Ok, uciekam pod prysznic! Ponieważ coraz trudniej pisze mi się tygodniki, częśc aktywności przerzucam na instagram, gdzie będę pokazywała stroje dnia, swoje jedzenie i czasem pisała coś motywującego , część na fejsa , gdzie będziecie pomagać mi podjąć decyzje w co mam się ubrać, jaki tekst ma być najpierw itp. a reszta na snapie (aniamaluje) – nie będę już linkować do tych treści tutaj w tygodnikach, bo to dla mnie podwójna praca i zanudzam śledzących mnie wszędzie :). Także kto chce niech mnie follownie tu czy tam, a kto nie, niech nie marudzi że coś go omija, bo sam decyduje czy będzie go omijać czy nie.
Najlepszego wszystkim Aniom! Zamiast składać mi życzenia, zróbcie swoje listy i powalczcie o bony na fajne kwoty  tutaj ;).
Buzi!
Pe-es! Przypadkiem wyłączyłam wcześniej komentarze więc jeśli ktoś coś teraz napisze, to poprawi mi humor :DD

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jaki jest mój “magiczny” sposób na to, że zawsze dostaję to czego chcę?
Gdynia, Pokemony i nie mam pomysłu na chwytliwy tytuł [TYGODNIK]