Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z detoksem od mediów społecznościowych było mi bardzo potrzebne. Musiałam się zastanowić, na ile jestem tu z przyzwyczajenia, a na ile z własnej, autentycznej chęci. Oczywiście godzina dziennie to utopia, moja średnia to 1h 35 minut. Nie jest usprawiedliwieniem poniedziałkowy live ani Q&A, po prostu - nie ogarniałam w godzinę! A to i tak czas, do którego nie wlicza się przeglądanie insta z fejkowego konta 🤣
Tęskniłam! Zrobiłam właśnie śliwki w boczku na blogowigilię i uciekam nagadać się z ludźmi, bo z niektórymi rzadko jest okazja się spotkać! Ale tęskniłam też za niektórymi stories i czuję, że śledzę tu na IG fajnych ludzi, skoro brakowało mi ich paplania.

Przy okazji! Chłopaku, nie polecam siebie na koleżankę twojej dziewczyny! Mam małą obsesję na punkcie zastanawiania się, czy każda sytuacja w której jestem, jest moim świadomym wyborem. Już 2 razy mi się zdarzyło, że jakaś koleżanka powiedziała „wiesz co Ania? Tak sobie myślałam o tym co mówiłaś, wiesz, o rzeczach, które robimy z przyzwyczajenia albo nawyku i doszłam do wniosku, że muszę się rozstać z Tomkiem”

Baduum-tss🥁

#aniamaluje #szczerze_pisząc #blogowigilia #śliwkiwboczku #grudzień #gotowanie #blogerka

Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z...

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska) musiała się tłumaczyć, że może być jednocześnie feministką i być zauroczona postacią Berlina z La casa de papel. Chwilę później ktoś udostępnił artykuł z pytaniem, „Czy feministka może być uległa w łóżku?” w tytule. 
W książce, którą właśnie czytam jest mnóstwo głosów przerażonych mężczyzn, którzy mają jakieś tam fantazje aby ich partnerka (kobieta!) dokonała na nich penetracji albo chcą być stroną otrzymującą przyjemność podczas rimmingu. No i to rodzi w ich głowie pytanie, czy nie czyni ich to mniej hetero, albo czy mężczyzna hetero w ogóle może mieć takie fantazje.

Czy można być za prawami kobiet i nie lubić Tarantino za to, że brzydko traktował Umę Thurman, ale jednocześnie uważać, że „Pulp fiction” to dobry film? 
Czy można wierzyć ofiarom (prawdziwej lub nie, już się nie dowiemy) pedofilii Jacksona, ale jednocześnie tupać nóżką do jego piosenek?

Miałam w głowie te wszystkie pytania, które widziałam ostatnio w sieci, gdy tłukłam się z myślami, czy napisać ten tekst o tym, co fascynuje mnie w Putinie, czy nie.
I napisałam, bo w moim świecie ludzie są na tyle inteligentni by wiedzieć, że rzeczy nie są czarne lub białe, bo miedzy nimi jest tyle odcieni szarości, że tylko osoby wybierające odcień ściany w salonie zdają sobie sprawę.
Bo wierzę, że żyjemy w świecie, w którym można rozdzielić czyn albo dzieło od człowieka i że działa to w dwie strony, bo dzieło też nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla niegodziwości.

Ale myśląc o pytaniach zadawanych Basi, chciałabym tylko poprosić - jeśli nadajecie sobie jakieś etykietki, to proszę uważajcie, by nie stać się ich niewolnikami. 
Nie wiem czemu jako tło do tego wpisu wybrałam zdjęcie z San Marino💁🏻‍♀️ Wiem natomiast, że tekst o tym, co kręci mnie we Vladimirze Putinie jest na blogu. I jest napisany szczerze.

#szczerze_pisząc #sanmarino #zamek #castle #jesieniara #liście #jesień #autumn #etykietki #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #girlwhotravels

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska)...

- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Mata Pranamat po roku – czy nadal polecam?

autor Posted on

Mam najbardziej spięte plecy na świecie. Serio. Zaskoczyło to nawet tajską masażystkę na Phuket, która skacząc po mnie wciskała mi palce między mięśnie, a w pewnym momencie westchnęła wyraźnie zrezygnowana.

Mam siedzący tryb pracy i często na niemal siedząco śpię. Wiem, wiem, powinno się dbać o właściwe ułożenie kręgosłupa także podczas snu, ale ja często kaszlę i zawsze mam poduszki wysoko. Lepiej dla kwestii związanej z kaszleniem, gorzej dla pleców. Częste podróżowanie i niewygodne pozycje, które przybieram w samolotach i busach też nie są dla mnie zbyt korzystne, ale jak tu żyć bez podróżowania?

Od roku ukojenie przynosi mi moja ukochana mata do akupresury – Pranamat. Chociaż uczciwie przyznam, że jeszcze większą miłością darzę kolczastą poduszkę.

Long story short – dla tych, co śledzą mnie od niedawna – chodzę do fizjoterapeuty i o ile nie mam napadu weny, przez który po pięciu godzinach pisania przypominam sobie, że nie jadłam obiadu – odchodzę od komputera trochę się porozciągać. Kiedyś fizjoterapeuta polecił mi kupić matę do akupresury i taką kolczastą, twardą piłeczkę.

Matę szybko rzuciłam w kąt, bo ulgę przyniosła mi dwa razy w życiu a potem już miałam takie… MEH, to bez sensu. Piłeczki wymieniałam na coraz twardsze i wciąż uwielbiam masować sobie w ten sposób stopy, gdy siedzę przed komputerem.

Zatem, gdy słynna firma produkująca maty do akupresury zaproponowała mi ponad rok temu współpracę… mój entuzjam był mocno umiarkowany.

Do przetestowania przekonały mnie dwie rzeczy – rekomendacje kilku blogerek, którym ufam, bo znam osobiście, oraz nieco bezczelna pewność siebie pana Błażeja z marketingu Pranamat, (którego serdecznie pozdrawiam;) który był przekonany, że po testach na bank nie będę chciała jej odesłać. Jestem przekorna, więc pomyślałam tylko “zobaczymy 😈”

I miał rację! Mata jest cudowna. Pokochałam ją od pierwszego użycia. Chociaż nie. Samo położenie się na niej było bolesne, ale uczucie ulgi po zejściu – cudownie kojące. I uzależniające. Nie umiem tego opisać. Może po prostu pokażę:

Zdjęcia robił mi samowyzwalacz ustawiony z apki sterujące aparatem w moim telefonie (zamocowany na drzwiach szafy po lewej) i tylko dzięki temu mogłam sama zobaczyć jak to diabelnie dobrze działa. Bo nie zdawałam sobie sprawy, że próba stania na macie na jednej nodze to dla mnie zbyt wiele.

Bo z tą matą jest taki problem, że ją trzeba poczuć, by zrozumieć jej magię. Teoretycznie to mata jakich wiele – plastikowe kolce nabite na matę. Kładziesz się, one wbijają się delikatnie w ciało (nie uszkadzając skóry) i uwalniają napięcie. Teoretycznie! Jak wspomniałam, podejście: “kupiłam tańszą wersję z allegro i nie widzę powodu aby przepłacać” to nie jest dobre wyjście. To jak wypicie taniego “soku” pomarańczowego, który jest tak naprawdę napojem z koncentratu 25% i zachwycenie się nim w dzieciństwie, a potem spróbowanie świeżutkiego soku wyciskanego bezpośrednio z pomarańczy tuż przed podaniem. Takiego wyśmienitego, z cząstkami miąższu. No jak spróbujesz tego drugiego, to już nigdy nie zadowoli cię kartonikowy “napój”.

Pokusiłam się zresztą o zakup takiej matki z allegro i zrobienie porównania:

Różnicę widać już na pierwszy rzut oka, ale jeszcze większą czuć. Jeśli ktoś uważa, że tania mata przynosi mu ulgę, tym bardziej powinien spróbować jaką ulgę daje Pranamat! To jest coś, co pokochałam całym Aniowym serduszkiem. Od roku gdy myślę o relaksie i ukojeniu mięśni, oprócz wanny (dla której zdecydowałam się wynająć konkretne mieszkanie!) myślę o tym, że położę się na macie i poczytam na niej książkę, albo połknę odcinek serialu.

I tak, matę (jakąkolwiek) za pierwszym razem kazał mi kupić fizjoterapeuta. Od kiedy mieszkam w Warszawie, chodzę do innego. Przeszłam się do niego z Pranamat zapytać, czy to jest coś, co z czystym sumieniem mogę polecić na blogu. Obejrzał, sprawdził, powiedział, że tak.

Szczerze, to po spróbowaniu porządnie wykonanej maty Pranamat nie mieści mi się w głowie jak fizjoterapeuci mogą polecać nieatestowane, randomowe maty do akupresury z allegro. Wydaje mi się, że co jak co, ale takie sprawy wymagają bezpieczeństwa, a ja nie chciałabym zrobić sobie krzywdy albo wylądować z odłamkiem kiepskiego plastiku w stopie. Jak wygląda różnica między kolcami – zobaczycie w filmie niżej:

Dobra, wdech, wydech… strasznie topornie pisze mi się ten tekst! To jest produkt, który kocham i w który wierzę, ale dosłownie trzeba go poczuć, aby zrozumieć na czym polega cała magia. Komuś, kto nigdy się nie całował, ciężko wytłumaczyć jak przyjemne to uczucie. Tak samo jest z matą. Ja zrozumiałam jak ją kocham, gdy w trakcie testów wyjechałam na weekend i już pierwszego dnia marzyłam o tym, by się na niej położyć. Człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego ;).

Nie dziwcie się zatem, że zabrałam matę do Gruzji. Pranamat odezwało się do mnie kolejny raz, tym razem z pytaniem, czy nie wrzuciłabym stories z rabatem a ja miałam ochotę skleić coś bardziej trwałego. Więc wymyśliłam sobie, że zrobię śliczne zdjęcia z widokiem na Kazbeg.

materiały prasowe urzędu turystyki Gruzji

Miała być piękna pogoda a ja sobie wymarzyłam, by pokazać jeden ze swoich najulubieńszych produktów w jakiś ciekawy sposób.

Stąd decyzja o tym, by zabrać Pranamat do Gruzji. Specjalnie dla tej maty wykupiłam większy bagaż! Tymczasem w górach pogoda się załamała i wszystko zasypało. Utkwiliśmy na dwa dni w pełnym babcinego ciepła pensjonacie. Gdybyśmy chcieli wracać (nie chcieliśmy, było pysznie i miło), to nie byłoby szans – zasypało drogi!

I tyle wyszło ze zdjęć. Ale! Zabranie maty do Gruzji było cudowną decyzją, ponieważ ja na tym wyjeździe trochę pracowałam i wiele czasu spędzałam w marszrutkach. Tych małych, ciasnych busikach, po których człowiek jest wygnieciony jak pranie po wirowaniu na wysokich obrotach. Nie było nic milszego, niż położenie się na niej na chwilę i sprowadzenie na siebie wielkie ulgi.

Może i zdjęcia nie wyszły jakbym chciała, może po moim brzuchu na każdym zdjęciu widać, że to był festiwal nieprzyzwoitego obżarstwa, ale mata sprawdziła się przecudownie w warunkach, w których moje plecy dostały 2x bardziej w kość.

Jakie plusy stosowania Pranamat dostrzegam po roku?

  • 15 minut leżenia przynosi mi odczuwalną ulgę i rozluźnienie pleców
  • Rzadziej mam ból głowy
  • Dużo jędrniejszy tyłek i uda, chociaż z różnych powodów ćwiczę mnie niż kiedyś
  • Jestem mniej zestresowana, ten rodzaj ulgi to też frajda!
  • Dużo lepiej mi się śpi. Podobny efekt zaobserwowało 95% uczestników badań klinicznych
  • Potrafię w kilka minut rozluźnić na niej stopy po całym dniu chodzenia na szpilkach
  • Budzi lepiej niż kawa. Nie piję kawy, więc potrzebuję maty Pranamat

Mam obecnie 30% zniżki na zestaw mata+poduszka oraz 20% na każdą z tych rzeczy oddzielnie. Obie promocje z kodem aniamaluje. Nie jest to produkt tani, ale warto pamiętać, że na cenę składają się też godne wynagrodzenia dla pracowników w UE, ekologiczne materiały (Pranamat zamiast taniej gąbki ma przyjazne alergikom włókno kokosowe, poduszka wypełniona jest gryką), atesty, badania kliniczne, bezpieczny plastik medyczny, z którego wykonane są kolce. Nie mam obaw, że coś przebije mi skórę. Tu macie link do strony (klik)

Każdemu, kto ma spięte plecy i kark, bóle pleców czy migreny abo problemy ze snem – polecam po prostu przetestować. Jest 30 dni na zwrot a pranamat oddaje pieniądze. Dowiedziałam się też, że od niedawna pranamat ma możliwość zakupu na raty z pomocą DotPay i usługi PayPo ale tu lepiej się z nimi kontaktować o szczegóły. Ja bez tego zestawu nie potrafię już żyć!  

Uściski, Ania

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
DorisZaczytanaMona Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Doris
Gość

Do kiedy zniżka?

Mona
Gość
Mona

I od kiedy? Bo obecnie jak wpisuje kod to wyskakuje komunikat “Niewłaściwy kupon”.

Doris
Gość

A weszlas przez podany link? Tam promka wyskakuje od razu, bez dodawania do koszyka (30% na zestawy i 20% na pojedyncze produkty).

Zaczytana
Gość

Rewelacja. Bóle pleców to mój odwieczny towarzysz. Czasami odcinek lędźwiowy tak mi doskwiera, że wstać z łóżka mi ciężko. Uroki wieloletniej pracy siedzącej…

Previous
Odrzuciła faceta, więc odciął jej cycki [TYGODNIK]
Mata Pranamat po roku – czy nadal polecam?