Znasz to specyficzne uczucie rozczarowania, gdy wszyscy coś polecają i pod wpływem tych rekomendacji radośnie ruszasz do sklepu albo kupujesz wycieczkę i...lipa? Zachwalane miejsce jest rozczarowujące a produkt beznadziejny?
Nie mówię o tych sytuacjach, gdy dziewczyna o tłustej cerze kupuje krem do skóry suchej, bo często zapominamy o „tle”, ale o takich momentach gdy ktoś pokazywał same rajskie zakątki a miejsce okazuje się... brzydkie. Brudne, niebezpieczne, zaniedbane albo z niedobrym jedzeniem. Takie rozczarowanie miałam na #Santorini :D Bawiłam się fajnie, bo był ślub i wesele, byli fajni ludzie, ale tłok jak skurczysyn, ludzie stojący w 30 minutowych kolejkach by zrobić sobie zdjęcie z niebieską kopułą, męczone osiołki i mnóstwo zaniedbanych psów... Bardzo zaniedbanych i bezdomnych psów i wychudzonych kotów, chociaż hotele wyrzucały mnóstwo jedzenia.
To nie był mój jedyny wyjazd 2018, ale gdybym cały rok odkładała na urlop i zaciskała pasa by przekonać się, że Santorini w sezonie ocieka komerchą i nie jest całe białe i jak z pocztówki - chyba bym się popłakała. Jestem zupełnie szczerze ciekawa, czy masz takie swoje wielkie rozczarowanie. Produkt, miejsce, cokolwiek. Coś szeroko zachwalanego, co u ciebie się w ogóle nie sprawdziło ;)
#santorinigreece #santoriniisland #thira #oiasantorini #grecja #greekisland #lovegreece #discovergreece #summeringreece #sukienka #maxidresses #bohodress #stylizacja #instafashionblogger #vacationstyle #polishblogger #blogerka #travelwomen #girlvsglobe #girlsjustwannatravel #lovetravelling #podróż #podróżemałeiduże #travelstory

Znasz to specyficzne uczucie rozczarowania,...

Czasami czuję się jak te małe tarty -wczorajsza. Nie zawsze dzień układa się jakbym chciała. Bez powodu czuję się rozmemłana. A wiem, że jestem człowiekim zadaniowym i niektóre rzeczy muszę jak zadania traktować. Kolega mi się kiedyś żalił, że jego żona potwornie narzeka na to, że nie kupuje jej spontanicznie kwiatów i w ogóle rzadko ją zaskakuje. A kolega z tych, co to nawet zakup plecaka poprzedzają researchem i czytaniem analiz... Więc wpisałam mu te kwiaty w losowych miejscach w kalendarzu. Żona zadowolona, on pamięta o tej zupełnie niespontanicznej spontaniczności, wszystko się zgadza.
Teraz ja wpisałam sobie takie zadanie, by codziennie zrobić jedną rzecz DLA SIEBIE. Taki #selfcare, codziennie minimum jedna rzecz dla mnie. Jutro idę na rzęsy, dzisiaj to było snucie się po domu w pidżamie do piętnastej i przepyszne leniwe śniadanie. Czasem to coś dużego, czasem nie, ale zdecydowanie zbyt często jestem dla wszystkich pomocna i troskliwa, a zapominam o sobie. A Ty? Udało ci się dzisiaj zrobić coś dla siebie? •*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis 
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #różowaśroda #thinkpink #discoverunder50k #aniamaluje

Czasami czuję się jak te...

Czy jest coś co wygląda bardziej idiotycznie niż influencerka robiąca sobie zdjęcia? Z jednej strony sama się z tego śmieję, z drugiej - jak nie zrobię zdjęcia jedzenia, to nie stworzę tekstu o tym, gdzie najlepiej zjeść w danym mieście. Jakbym nie robiła sobie zdjęć w Kijowie czy na Korfu, nie mogłabym stworzyć sensownego wpisu o tym, co tam zobaczyć i jak nie przepłacić ;). Prawdą jednak jest, że 100 prób uchwycenia jakiegoś kadru wygląda komicznie🙈
Ja obecnie dzięki współpracy z @canonpolska testuję ich nowe maleństwo - zoemini S. Aparat natychmiastowy, który od razu drukuje zdjęcia, ale też pozwala je zapisać na karcie albo wydrukować jakieś zdjęcie wprost z Twojego telefonu.
Na razie jestem na początku swojej zabawy i więcej powiedzieć nie mogę (poza tym, że jest mały i śliczny), ale Ty możesz zgarnąć taki sam w konkursie, który właśnie wystartował na profilu @canonpolska - wystarczy opublikować zdjęcie i oznaczyć je odpowiednimi hashtagami😊. Będę szczęśliwa, jak trafi do kogoś z moich obserwatorów :) #CanonPolska #ZachowajChwile #CanonZoemini #ZoeminiS #LiveAndCreate  #kropki #groszki #sukienka #aniamaluje #summeroutfits #ootd #lookdojour #polkadots #summer #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Czy jest coś co wygląda...

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉 - dlatego na większości zdjęć jestem po prostu uśmiechnięta, tak zwyczajnie. Mój nieszczery uśmiech z zębami wyglada jak uśmiech pana Harolda ze stockowych zdjęć. Równie dobrze można sobie wyobrazić, że poza kadrem porywacz trzyma wymierzony pistolet i każe mi się uśmiechać do zdjęcia, by pokazać rodzinie, że jestem cała i można wpłacić za mnie okup🤪
Dlatego zamiast zdjęcia z balonami i wesołym 4️⃣0️⃣🎉, wrzucam zdjęcie z zeszłego roku, kiedy było mi naprawdę przesuper i szczerze szczerzyłam na wszystko, bo miałam cudowny dzień😊
Nie planowałam konkursu na 40 tysięcy followersów, ale zgodnie z Waszą wolą - zapraszam!🎉 Nie wiem, czy 40 000 to dużo, czy niedużo. Zależy od kontekstu.
👉🏻 aby policzyć od 1 do 40 000 po angielsku, potrzeba 11 godzin.
👉🏻 40 000 znaków to arkusz wydawniczy
👉🏻albo liczba mieszkańców Szczecinka 👉🏻 40 000 ludzi to też liczba osób, które umierają rocznie w Polsce przez smog☹️ 40 tysięcy to bywa dużo, bardzo dużo i za dużo. W porównaniu do wielkich insta kont to pewnie malutko, ale liczy się jakość. 
I dlatego chcę Wam symbolicznie podziękować za obecność. Za czytanie tego, co piszę, dawanie lajków, komentowanie, czasami polemikę (z której sama wiele się uczę, jesteście świadkami tego, jak dojrzewają moje poglądy!) a czasami złośliwość i wbijanie szpilki, dzięki czemu wiem, że przez 12 lat działalności w sieci nabyłam na to całkowitą odporność 😉. Nie adresuję zabawy do osób, które są pazerne na nagrody, tylko do tych, którzy serio lubią tu ze mną spędzać czas. Jeśli chcesz wygrać bon/kartę podarunkową o wartości  200 zł do wybranego przez Ciebie sklepu na terenie Polski,zadanie jest proste:
🎉 wstaw na publiczne instastories w dowolnej formie informację o tym, dlaczego warto mnie śledzić na instagramie i oznacz @aniamaluje #aniamalujecelebruje
Tylko tak będę mogła zobaczyć wszystkie stories. Powinny być dostępne 24h, każda wyświetlona zobowiązuję się zaserduszkować, byś miał pewność, że ją widziałam😊
I tyle! Możesz wstawić link do tekstu, który cię zainspirował; wypisać co mój profil zmienił w twoim życiu, wstawić zdjęcie czegoś upichconego z mojego przepisu. ciąg dalszy w komentarzu👇🏻

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉...

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna. Przestałam robić rzeczy, których nie lubię, a to co do tej pory mówiłam w myślach - mówię głośno. „Niedziela mi nie pasuje, bo to mój dzień dla siebie” „Nie pożyczę ci danej rzeczy, bo ostatnio wróciła do mnie porysowana.” I tak dalej. Lubię ludzi, nawet uwielbiam! Lubię robić dla nich miłe rzeczy, większość gości dostaje u mnie obiad i jakiś deser (często mam ciasto), sama w gości nigdy nie przychodzę z pustymi rękoma. Pomagam starszemu panu wnieść jego zakupy na czwarte piętro, zanoszę jedzenie i niektóre #darylosu do jadłodzielni, często nocuję znajomych. Ale kiedy odmawiam, jestem podobno NIEMIŁA.
Bo mam czelność jeden, jedyny dzień, który jest tylko dla mnie, woleć spędzić w wannie niż spotkać się z kimś na kawę (w ogóle jak ktoś zaprasza mnie na kawę, to znaczy, że mnie nie zna🤪).
Jestem niemiła, bo nie pożyczę drugi raz aparatu komuś, kto go porysował. „Bo przecież i tak był porysowany”. Niemiła, bo drugi raz nie przenocuję kogoś, kto poprzednio obudził mnie o szóstej pytając, gdzie trzymam kawę (serio, kawa weryfikuje czy się znamy dobrze, nie piję kawy🤪).
Okej, mogę być niemiła. Całkowicie wyrosłam z potrzeby bycia lubianą przez każdego. Jeśli bycie lubianą oznacza bycie wykorzystywaną - wolę jak ten ktoś nie będzie mnie lubić.
I o jeny, jakie to było proste. Serio. Jeśli ktoś mnie szanuje i naprawdę lubi, zrozumie moje nie, gdy czegoś mu odmówię. Jeśli będzie próbował mnie emocjonalnie szantażować - widocznie nigdy tak naprawdę mnie nie szanował.
Takie proste, a jakie trudne było kiedyś. Nie mogę uwierzyć, że kiedyś tak bardzo się z tymi odmowami w środku męczyłam!
#szczerze_pisząc #lato #kapelusz #canotier #hat #sukienka #100dnibezspodni #summeroutfits #ootdfashion #ootdsubmit #parisianstyle #parismood #theparisguru #aniamaluje

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna....

Pamiętacie mój tekst o tym, że byłam kiedyś konkursomaniaczką? Super było zobaczyć, jak zwycięzcy loterii Hochland otrzymują kluczyki do swoich nowych aut. Ja nigdy nie wygrałam tak cennej nagrody, najbardziej wartościową rzeczą jaką dostałam był laptop :). Jestem ciekawa jak to jest u Was, wierzycie w konkursy, czy macie wrażenie, że te nagrody istnieją jedynie na materiałach reklamowych? :) Byłam osobiście, sprawdziłam - zwycięzcy istnieją :D
Co najcenniejszego kiedykolwiek udało Cię się wygrać?

@hochland_pl; #25lathochland; #loteriahochland; #hochland; #szkolniprzyjaciele #konkurs #wygrana #konkursomaniaczka #wakacje #lato #100dnibezspodni #aniamaluje #summeroutfits 
Post we współpracy z @hochland_pl

Pamiętacie mój tekst o tym,...

Dbasz o odpoczynek? Za każdym razem, gdy o nim zapominałam, to trafiał się taki z musu. Np. był czas, że miałam deadline za deadlinem, do tego mnóstwo obowiązków na studiach doktoranckich, blog na głowie i jeszcze zajęcia z dziećmi. Spałam po 3-4h i jebs - w środku tego zapieprzu strasznie się pochorowałam. 
I tak jest zawsze, im bardziej sobie podkręcałam tempo, tym w bardziej niespodziewanym momencie uruchamiała się procedura awaryjnego odłączenia mi zasilania i elo - nie chciałaś babo odpocząć, to będziesz leżeć!
Kiedyś myślałam, że to dokręcanie śrubki to cnota, że tak trzeba. Że uczciwie zarobione pieniądze, to pieniądze zarobione ciężko. I że nie zasługuję na odpoczynek. Mając 33,5 stopnia Celsjusza wyszłam ze szpitala na dwie godziny, by napisać kolokwium i wrócić.

Ogromnym przełomem było wprowadzenie niedziel tylko dla siebie. A jak w środku dnia potrzebuję drzemki, to nie piję kawy ani energetyka, tylko ją sobie ucinam.
Kiedyś pomyślałabym - pff, co za leniwa dziewucha, czym ona się niby tak zmęczyła?
Dzisiaj jestem dumna z tego, że nauczyłam się siebie szanować.

Pssst!!! Na stories jest wielkie Q&A, możecie pytać o wszystko, będę odpowiadać za jakieś 2 godzinki ;)
#szczerze_pisząc #lato #wakacje #blogerka #podróże #korfu #kerkira #grecja #summeroutfit #lookdujour #outfitinspiration #summerdress #travelgirl #girlswhotravel #aniamaluje

Dbasz o odpoczynek? Za każdym...

Jest taki mało śmieszny żart, że diabeł proponuje Polakowi cokolwiek, ale pod warunkiem, że jego sąsiad dostanie dwa razy tyle. Dom, samochód, wspaniała żona, miliony na koncie, szczęśliwe życie... Niby bajka, ale wszystko to Polakowi wydawało się marne, gdy pomyślał, że sąsiad dostanie to x2.Więc po namyśle stwierdził: diable, wyłup mi oko!Nie chcę wierzyć, że tacy jesteśmy! Wielu z nas działa społecznie na rzecz ważnych dla nich spraw. Zgłasza własne wnioski wykorzystania środków z budżetu partycypacyjnego. Gdy pokazuję na stories że sprzątam czasem śmieci po innych ludziach na pikniku czy nad jeziorem, wysyłacie zdjęcia śmieci, które sami pozbieraliście.Wiele osób ma chęci i zapał, ale nie ma po prostu czasu albo pieniędzy.
Myślę, że spodoba im się akcja Cif Witaj Piękna Polsko, gdzie jeszcze do 11.07 możecie zgłaszać miejsca, które Cif powinien poddać renowacji. Wystarczy dodać zdjęcie i opis takiego zaniedbanego murka czy przejścia, a jak uda się trafić do zwycięzkiej ósemki - resztą zajmie się Cif.

Więcej na stronie witajpieknapolsko.pl

Wpis przy współpracy w ramach akcji Cif Witaj Piękna Polsko ————————————— #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk #kropki #polkadots

Jest taki mało śmieszny żart,...

Skok w nadświetlną.
Albo inny głupi podpis.
Uważam, że #Warszawa ma w sobie COŚ. Kiedyś jej nie lubiłam, dzisiaj uwielbiam. Jest pełna kontrastów i różnorodna, czasami szpetna, czasami piękna. Trochę jak taki brzydki patchworkowy koc dla pieska, zrobiony z niepasujących do siebie ścinków i skrawków materiału. Dziwnym trafem to właśnie ten koc pies musi mieć w legowisku, chociaż ma inne, porządne akcesoria i zabawki. 
Warszawa jest jak taki kocyk.
Z @maxozaurus 
#warszawa #warsaw #pkin #palaceofcultureandscience #igerswarsaw #palackultury #polska #poland #lato #wakacje #fontanna

Skok w nadświetlną. Albo inny...

Ładne zdjęcie? To przewiń w palcem w bok i zobacz to zrobione sekundę później :D 
A jak masz ochotę bardziej się pośmiać, to zapraszam na bloga. W najnowszym tygodniku jest streszczenie telenoweli. Płakałam ze śmiechu, bo takie głupoty oglądała moja babcia i wszystkie jej koleżanki.
Pomyśleć, że potem ci sami ludzie nam mówią „tylko w tych komputerach siedzą, nic mądrego tam nie ma” oglądaliście telenowele? Jeśli tak, jakie? Ja oglądałam Luz Clarita🙈🙈🙈 😅 #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #wzbożu #zboże #aniamaluje #lato #lato2019 #wakacje

Ładne zdjęcie? To przewiń w...

Twoja babcia miała więcej racji niż coach, czyli z kim się zadajesz…

Jest takie słynne powiedzenie:
Jesteś średnią pięciu osób, z którymi najczęściej spędzasz czas.
Krąży po internecie i książkach motywacyjnych często opatrzone komentarzem wypierającym je z pierwotnego sensu.
O co w nim chodzi?
Autorem tej sentencji jest ponoć Jim Rohn i czemu wziął sobie pięć osób – nie wiadomo ;). Może tak lepiej brzmi, wszak to jego powiedzenie niesie się po świecie, a nie nasze rodzime porzekadło z kim przestajesz, takim się stajesz
I tak, twoja babcia miała rację, gdy to powtarzała! Myślę, że większą niż Jim Rohn.
Nie chodzi nawet o wpadanie w złe towarzystwo, ale też o drobne rzeczy. Sama w podstawówce miałam tak, że byłam uczennicą piątkową, ale jak siedziałam w ławce z Kornelą, to miałam piątki i szóstki, a jak z Edytą – piątki i czwórki. W każdym z nas jest jakiś duch rywalizacji i bardzo głęboko wierzę w to, że lepiej być najgorszym wśród najlepszych niż najlepszym wśród słabych.
Ale gdyby to nieco rozszerzyć?
Zacznijmy jednak od tego, że nie każdy z kim spędzasz czas ma na ciebie wpływ.  Świetnie pisze o tym w swojej książce o wywieraniu wpływu na ludzi Robert Cialdini. Zawsze w tym miejscu kusi mnie by dodać, że nie każdy kto nazywa się influencerem nim jest, bo tureckich botów raczej stylizacą nie zaisnpirujesz, ale widzę, że zrobiłam to już raz w tekście o tym, jak oszukują influencerzy🙈
 W pierwszym moim miesiącu w Warszawie spędzałam czas ze znajomymi, z którymi wcześniej widywałam się rzadko. Raczej co chwilę widziałam się z kimś innym, niż ze stałym gronem ludzi, chociaż i tacy bliżsi mi też oczywiście byli. Gdybym skupiła się na tej teorii, że  jestem średnią pięciu osób z którymi najczęściej przebywam, to w tamtym czasie na tę piątkę załapałby się przesympatyczny kurier w wieku przedemerytalnym, z którym zamieniałam może z dziesięć grzecznościowych słów.
Czy jakoś na mnie wpłynął? Nie, jego częsta obecność nie wpłynęła nawet na smarowanie krostek maścią ichtiolową, chociaż za każdym razem widziałam, że toczy się w nim wewnętrzna walka by zapytać, czemu jestem brudna.
Nie wpłynęli też na mnie palący znajomi w szkole, bo sama palić nie zaczęłam – za dobrze pamiętałam, jak biegałam do apteki kupować umierającemu na raka płuc dziadowi pampersy dla dorosłych. Ale wpłynęło to na postrzeganie mnie przez nauczycieli, bo gdy wychodziłam co przerwę z koleżanką, która paliła- patrzyli na mnie krzywo i uważali, że się staczam.
Badania [1] jednak pokazują, że wystarczą palący znajomi albo współpracownicy, by bardzo znacznie zwiększyła się szansa, że sam zaczniesz palić. I to aż o 61%! Co więcej – wystarczy, by przyjaciel przyjaciela palił, by takie ryzyko wzrosło o 29% a przyjaciel przyjaciela przyjaciela – by wzrosło o 11%. Dla sprawiedliwości muszę oddać, że równie spektakularne procenty dotyczą sytuacji, gdy przyjaciel rzuci palenie – istnieje wtedy duże prawdopodobieństwo, że przynajmniej podejmiesz próbę rzucenia fajek.
Wydaje się naciągane? Pomyśl, jak spędzasz przerwy w pracy. Jeśli wszyscy wychodzą na fajkę, albo przy dymku toczą się najciekawsze rozmowy – łatwo dać się wciągnąć. Tym bardziej, że przerwa na palenie to szansa na oderwanie się od komputera, wyjście na zewnątrz i rozprostowanie kości.
A jeśli wszyscy w towarzystwie zaczną palić marihuanę albo sięgać po twarde narkotyki? Babcia miała rację strasząc przed wpadaniem w złe towarzystwo. 
Nie chciałabym jednak iść tutaj w stronę utylitarnych rozmyślań odnośnie “opłacalności” pewnych znajomości. Z miesiąc temu na pewnej branżowej konferencji padły takie słowa, by rozważnie dobierać ludzi, których pokazujemy na stories czy z którymi się crossujemy. Coś w tym jest, bo masowy spadek followersów zaliczam w dwóch sytuacjach – gdy mówię o pedofilii w kościele (ludzie nie chcą tego słuchać) i gdy jem lunch z kontrowersyjną youtuberką. Problem w tym, że selekcjonować w ten sposób ludzi nie zamierzam! Można mieć zupełnie różne życia i poglądy, ale cenić kogoś za jakieś cechy czy umiejętności. Naprawdę, nie interesuje mnie czy mój listonosz popiera Korwina czy Razem, jeśli jest pierwszym listonoszem od dawna, który roznosi paczki a nie awiza.
Zresztą pisałam o tym w tekście pięknie jest się różnić, w którym wyjaśniam dlaczego fajnie jest mieć różnych znajomych. Nawet, jeśli ludzie ci piszą “jak możesz się z nią zadawać, unfollow!” ;-).
Zgodzę się jednak z badaniami w tym, że znajomych należy dobierać rozważnie. Warto sobie zadać kilka pytań:
– Czy ta osoba sprawia, że czuję się lepiej?
– A może gorzej?
– Czy wniosła coś do mojego życia?
– A może wysysa ze mnie energię?
Fajnie jest pomagać innym, ale warto dbać też o siebie i swoje potrzeby.
Bo znajomi mają wpływ nie tylko na takie rzeczy jak palenie papierosów, oceny w szkole czy narkotyki. 
Twój przyjaciel jest otyły? Ryzyko, że w ciągu 2-4 lat też będziesz, wzrasta o 45%. Przyjaciel przyjaciela? O 20! [2]. Myślisz, że przesadzam? No to jedziemy – jeśli nabliższe ci osoby spędzają czas jedząc pizzę i chipsy przy serialach, to duża jest szansa, że spędzacie część tego czasu razem. Gdy widzę się ze znajomymi jedzącymi wege albo będącymi na diecie, nie wybieram się z nimi do KFC, tylko na coś zdrowego. Jeśli w pracy wszyscy zamawiają coś z maka – możesz ulec tej presji, ale jeśli większość przygotowuje sobie pudełka i przerwę lunchową spędza w biurze – być może nie będziesz mieć ochoty na wychodzenie jako jedyna osoba i zaczniesz samodzielnie takie lunchyki sobie robić na wynos.
Dodam jeszcze, że szczęśliwi przyjaciele sprawiają, że też jesteś szczęśliwszy. [3] Nawet szczęśliwi przyjaciele przyjaciół zwiększają twoje szanse na szczęście o 6%. Niby niewiele, ale gdyby dobra wróżka zaoferowała ci teraz, że powiększy stan twojego konta o 6%, pewnie byś nie odmówił :).
W tych wszystkich badaniach warto zwrócić uwagę na to, że rozróżniono właśnie przyjaciół od rodziny czy współpracowników i zwracano uwagę na odległość – przyjaciel mieszkający w innym kraju traci ten wpływ.
Ale! Ja bym chciała zwrócić uwagę na coś jeszcze. Coraz więcej czasu spędzamy przed ekranami. Kogo oglądasz na stories? W czasach, gdy w moją piątę najczęściej oglądanych osób wbijał się kurier, dużo większy wpływ miała na mnie Marta z codziennie fit gdy mówiła “hejka! ja już po treningu!”. Wskakiwałam wtedy w sportowe buty i ruszałam na przebieżkę albo odpalałam trening z żyrafami w domu. Ciekawe kto wie o jaki trening chodzi ;-).
Kogo oglądasz na youtube? Kogo czytasz? Kogo śledzisz? Czy te osoby wnoszą coś do twojego życia, czy tylko zabierają czas?
Warto przemyśleć 🙂 
Czy zatem Jim Rohn miał rację? Częściowo. Nie liczy się pięć osób, ale każda osoba, która ma na ciebie wpływ i z którą spędzasz czas. 
[1]https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMsa0706154
[2] https://www.nejm.org/doi/pdf/10.1056/NEJMsa066082
[3] https://www.bmj.com/content/bmj/337/bmj.a2338.full.pdf
Zdjęcia zrobione w Pradze (tej czeskiej) przez Joulenkę, obok mnie Ania z blue-kangaroo i adoptowany przez Julię i Szymka piec Czosnek. 
Uściski, Ania

9
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
aniamalujePatryk - edukacja dla blogeraDominika K.archigame.plKasia (jateżchcę) Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dorota
Gość

Jestem chyba za bardzo twardą sztuką, bo nikt na mnie nie miał nigdy wpływu. Ani nie nauczyłam się palić, ani stoczyłam się na dno mimo różnym znajomościom, a nawet palaczom w rodzinie 😉 Szybciej ludzie przy mnie oduczyli się palić i poprawili na lepsze 😉

aniamaluje
Gość

Czyli to Ty miałaś wpływ 😀 Dlatego mówię,że nie każde 5 osób, tylko te 5, które ma największy wpływ 🙂

Kasia (jateżchcę)
Gość

Chciałam się odnieść do fragmentu o tym, że lepiej być najgorszym wśród najlepszych. Otóż nie do końca. Właśnie czytam “Dawid i Goliat. Jak skazani na niepowodzenie mogą pokonać gigantów” Gladwella, gdzie omawia to na przykładzie najlepszego ucznia, który po przyjęciu na najbardziej prestiżowe uczelnie staje się przeciętnym lub wręcz jednym z gorszych. Mimo że jest to dość oczywiste, to zazwyczaj działa na tyle demotywująco, że osoby te albo nie kończą studiów, albo nie odnoszą później znaczących sukcesów naukowych. Porównując liczbę publikacji lepiej wypadają najlepsi studenci z trochę gorszych uczelni, który w ogólnym rankingu punktów z egzaminu wstępnego wypadli gorzej od… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

No właśnie dlatego napisałam, że i tak byłam piątkową uczennicą ;P W sensie -nie była to dramatyczna różnica, tylko wciąż podobny stopień, ale tej jednej książki Gladwella nie czytałam i nadrobię! uwielbiam go!

Dominika K.
Gość

Trening z żyrafami to jest to! Sama też zauważyłam tą tendencję “z kim przestajesz, takim się stajesz” i widzę że to prawda, chociażby z tymi lunchboxami. Jak widzę że koleżanka przynosi takie na uczelnię, to mam większą ochotę przynieść na drugi dzień taki sam, a nie skoczyć po drożdżówkę z czekoladą 😉

aniamaluje
Gość

Dokładnie tak to działa!

Patryk - edukacja dla blogera
Gość

Aniu, sądzę, że trochę spłyciłaś tę teorię o pięciu osobach. Słyszałem o niej nie raz ale nie z oryginalnej książki, którą tutaj zacytowałaś i nigdy nie odniosłem wrażenia, że chodzi o osoby, które spotykam przypadkowo. Tu chodzi o coś więcej. 5 osób, które z jakiegoś powodu są dla ciebie ważne ma wpływ na Ciebie. Dlatego kurier z którym zamieniłaś zaledwie kilka zdań nie jest taką osobą. Powiem więcej, możesz mieć dziesiątki przyjaciół, spotykać się z nimi tak jak pisałaś tutaj ale to są raczej przelotni znajomi, których nie poznałaś do głębi. Wiem, że to fajnie spotykać się z takimi ludźmi… Czytaj więcej »

archigame.pl
Gość

Ach! Temat palenia! Uwielbiam. Nie paliłem w podstawówce, gimnazjum i w liceum. W wieku 18-stu lat kupiłem sobie sam, za własne pieniądze paczuszkę po czym zamknąłem się w kotłowni i zapaliłem. Bez świadków i bez wymuszonej atmosfery. Paliłem łącznie przez pół roku. Wiele lat już minęło od tamtych dni i nadal nie mam jakoś ochoty wrócić do papierosów. Choć nie będę ukrywał, że mam cygaro na specjalną okazję (ta jeszcze nie nadeszła) oraz miewam chrapkę na zakupienie fajki (taką jak miał dziadek Stefan) by pykać raz w tygodniu. Ale na razie nie. A w temacie. Kurde. Myślę, że coś w… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

Ciężko się nie zgodzić z Tobą i z badaniami ;). Nawet jeśli bezpośredni wpływ może nie być aż taki silny, to chociaż postrzeganie nas wśród ludzi się zmienia, w zależności od tego, z kim się pokazujemy.

Previous
Łatwiej wypaść z tramwaju niż z tych studiów i dobre jedzonko [TYGODNIK]
Twoja babcia miała więcej racji niż coach, czyli z kim się zadajesz…