Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Bosko,włosko i ksiądz co oddał parafianom milion [TYGODNIK]

Kolejny dziwny tydzień za mną. Było włosko, jest polsko a ja leżę pod kocykiem z gorącym imbirem. We Włoszech jeden dzień też przeleżałam. Nie chcę za bardzo mieszać tutaj wątków, bo o wyjeździe pewnie pojawią się jeszcze jakieś wpisy, ale nie wszystko złoto co się świeci i nie każde tanie bilety warto brać. A może im więcej piękna w życiu widzisz, tym trudniej cię potem oczarować i jest jak w kawałku Stonesów – I can’t get no satisfaction?
Nudne i puste Rimini zrekompensowało San Marino, pyszna Bolonia, po której oprowadziła nas czytelniczka Maja, i Pesaro, które pokazała nam Kinga z Lorenzo. Halo, Kinga, będzie blog? Chciałabym mieć co zalinkować we wpisie z Pesaro 😉
Uważam, że ubiór jest w pewnym sensie narzędziem, dlatego mocno zachęcam do tego, by ubierać się po swojemu i nie dać sobie wmówić, że to źle, bo twoje ciało nie jest grzechem i nie ma żadnego powodu, by kobiety miały mniej praw od mężczyzn w tej kwestii ;).  Jako ciekawostkę dodam, że dwa kolejne zdjęcia z kolażu zostały zrobione kilka minut po sobie. Kwestia światła i miny. 

 W Polsce chłodniej, ale staram się tym nie zrażać. Jutro ma być piękny dzień, więc chciałabym być zdrowa i pełna sił, bo mam ostatki bardzo męczącego kaszlu. Ta jesień nie jest tak zła, gdy ma się cieplutkie swetry, parasol, kalosze i zupę-krem z dyni 🙂 Byłaby piękniejsza, gdybym się nie męczyła z kaszlem, ale walczę 🙂


 Oprócz doprowadzenia się do porządku, pichcenia i czytania książek, w tym tygodniu był jeszcze jeden ważny punkt. Los uśmiechnął się do mnie raz i miałam iść na przedpremierowy pokaz Bohemian Rhapsody. Nie mogłam. Jeśli nie mogłam, to  musiał być naprawdę bardzo ważny powód, wierzcie mi  ;).  Ale los uśmiechnął się do mnie drugi raz i film obejrzałam w sobotę. Jeju! Wiem, że do oficjalnej premiery jeszcze chwilka, ale jest jaranko! Oczywiście kilka razy uroniłam łezkę (albo dziesięć), ale to mój najkochańszy zespół ever. Strasznie się bałam, że wyjdzie z tego szmira, o co nietrudno.

Dostaję szału, gdy słyszę reklamę Muller ryż na mleku. Mam mord w oczach, nienawidzę tego, co zrobiono z tym pięknym utworem:

epic.

a to… nawet szkoda słów by komentować. Ice ice baby to szmira bazująca na Under Pressure w sposób nie do końca etyczny. Mam ochotę rzucić czymś w każdego, kto słysząc początek “Under Pressure” mówi “o, ice ice baby!”. Nieeeeeeeeeeeeeeeee

Koniecznie, ale to koniecznie polecam otworzyć sobie w nowej karcie:

Bohemian Rhapsody – film o Freddiem Mercurym z perspektywy fanki 

i jeśli lubisz Queen – koniecznie szoruj od drugiego listopada do kina 🙂
Tak zupełnie szczerze – bardzo mocno ucieszyłam się, że pobyt we Włoszech już się skończył. Rimini jest cholernie nudne po sezonie. Pozbawione charakteru. Pogoda nie dopisała, a może to moje oskrzela… w każdym razie – choruje się lepiej w zaciszu własnego domu i pod własnym kocykiem.
W powrotach z podróży jest jeszcze coś, co cieszy tak samo jak widok bliskich czy skaczącego z radości psa. Własna łazienka. Po prostu własna, sprawdzona i dobrze znana wanna czy muszla klozetowa zapewnia jakieś dziwne poczucie bezpieczeństwa. Mam nadzieję, że nie jestem w tym poczuciu osamotniona ;). Jako posiadaczka skóry suchej, od razu po powrocie z Rimini zafundowałam sobie domowe spa – staram się zdenkować peelingujący mus z czarnuszki z Bydgoskiej Wytwórni Mydła (kończenie ulubionych produktów ma w sobie coś z kończenia dobrej książki, sprawia ogromną satysfakcję!). Niestety z olejkiem oraz różową glinką nie pójdzie już tak łatwo, bo są szalenie wydajne. Olej dodaję albo do kąpieli, albo wmasowuję w ciało po niej.
 Na oczyszczoną twarz nakładam maseczkę z glinki, bo bardzo dobrze łagodzi podrażnienia i zaczerwienia no i zwęża pory. Sucha i wrażliwa skóra nie lubi gorących kąpieli, ale kochają je moje oskrzela. Tym bardziej, że zazwyczaj w wannie mam jakieś zdrowotne olejki eteryczne.  Poza tym gorące kąpiele bardzo mnie odprężają i relaksują, dlatego staram się minimalizować ich negatywne działanie na skórę. Zwężenie porów to bardzo dobry pomysł. Czas z maseczką na twarzy to idealny moment by połknąć odcinek jakiegoś filmu, ja nadrabiam zazwyczaj rozmowy z kanału 7 metrów pod ziemią
Na koniec w ciało wmasowuję olej z drobinkami złota. Jestem przedziwną osobą, bo za czasów wielkiego włosomaniaczego boomu na rozmaite oleje, kupowałam przeróżne i prawie zawsze byłam rozczarowana. A potem okazało się, że tani olejek babydream fur mama (z rossmanna, ze starym składem) sprawdził się idealnie. Mimo przeciętnej receptury.

Nie wiem dlaczego tak jest, ale zarówno moja skóra jak i włosy lubią mieszanki olejów, nie te pojedyncze. Bardzo żałuję, że porozdawałam swoje zapasy innym, bo dzisiaj pewnie próbowałabym tworzyć sobie własne mieszanki. W każdym razie – ten z bydgoskiej wytwórni mydła ma bardzo przyjemny skład i nie jest zbyt ciężki. Jedna z moich ulubionych mieszanek ever. Bydgoska Wytwórnia Mydła to lokalna mała manufaktura z moich rodzinnych stron. Wyrosła z Muzeum Mydła i Historii Brudu, gdy pisałam o tym na instagramie wyraziliście spore zainteresowanie. Dlatego udało mi się uzyskać dla Was rabat – na hasło Aniamaluje20 jest 20% rabatu na produkty z serii ParisNature – rabat trwa do niedzieli i niestety nie łączy się z darmową wysyłką powyżej 50 zł. Jeśli myślisz już o prezentach gwiazdkowych – może lokalne, naturalne produkty będą dobrym pomysłem?

Od kiedy zmieniłam kolor włosów, połowa moje garderoby jakoś przestała do mnie pasować. Na szczęście są ubrania, które odkryłam na nowo. Odkopałam sobie książkę Warsztaty Stylu autorstwa  Marii z ubieraj się klasycznie (super blog, polecam!) i próbuję przyswoić sobie jej zasady.
Maria jest chyba jedyną blogerką, która nie nudzi mnie opowiadaniem o ubraniach. Ma dużą wiedzę z szeroko pojętej kultury i sztuki i właśnie to do mnie przemawia. Że to nie są “tylko ciuchy”. A może rzecz w tym, że opowiada o nich ktoś inteligentny? Chyba jedno i drugie. W każdym razie na nowo muszę przejrzeć swoją szafę i zastanowić się, co lubię, a co do mnie już nie pasuje.
To bardzo luźny kolaż wyrażający moje nastroje. Przeglądając stronę Esprit na dłużej zatrzymałam się przy zakładce damskie bluzki, bo tak się jakoś złożyło, że celując głównie w sukienki, zostałam bez sensownych gór ;). 
Biała klasyczna bluzka z marszczonej satyny (koniecznie zobacz jak wygląda na modelce, bo to zdjęcie nie oddaje jej piękna) przypomina mi jedną z moich bluzek z wiązaniem na biuście.
To z wpisu z 2015 roku, tak, zdjęcie tego nie zapowiada, ale wpis był o tym, jak bycie wolontariuszem pomaga znaleźć sens w życiu.
Uwielbiam tę bluzkę, ale nie sprawdza się w każdej sytuacji, bo nawet mocno zawiązana przyciąga wzrok na biust Potrzebuję czegoś bardziej uniwersalnego.
Morska bluzka z kołnierzem wyglądającym trochę jak golf podoba mi się ze względu na kolor. Na razie zaczęłam z rudym delikatnie, ale zamierzam przy nim trochę trwać więc muszę przeprosić się z tym kolorem :). 
Prosta czerwona bluzka z szerszymi rękawami wydaje się szalenie uniwersalna, ale raczej unikam teraz czerwieni przy twarzy i gdyby tylko występowała w innym kolorze niż czerwony i czarny – dokładnie takiej bym chciała. Poza tym wydaje się całkiem luźna, niedawno wspominałam wam o swojej wrażliwości dotykowej i tym, jak nie cierpię uczucia duszenia się w ubraniach. 
Wreszcie na koniec – nie mam żadnej  cieplutkiej pidżamy na sezon zimowy. A że polubiłam się z kombinezonami, może to jest jakiś kierunek? Ten  kombinezon w serduszka jest wystarczająco pidżamowy, bym nie zaadaptowała go do roli ubrania dziennego, co z innymi pidżamami mi się zdarza 😛

Az innych znalezisk tygodnia, mam dużo dobroci!

Przede wszystkim – tekst o San Marino – nie jest to najchętniej czytany materiał na blogu, a szkoda go przeoczyć. San Marino to urokliwe miejsce!

Skończyłam też czytać książkę Odważna – Rose McGowan – czytało się jednym tchem, książka opowiada o wykorzystywaniu seksualnym w Hollywood (i dzieciństwie w sekcie Dzieci Boga a taże dorastaniu aktorki) i szczerze mówiąc – jest mi cholernie przykro, że zawsze “wszyscy wiedzą” i sama nie wiem, czy mam ochotę np. oglądać wciąż filmy Quentina Tarantino (w jednym z tygodników linkowałam tekst o tym, dlaczego Uma Thurman jest wściekła).
Zresztą, wrzucam z przedmowy książki:

W artykule „New York Timesa”, od którego wszystko się zaczęło, pojawiło się nazwisko McGowan. Dziennikarki dotarły do umowy, jaką Weinstein zawarł z 23-letnią aktorką w 1997 roku. Za milczenie o tym, co zdarzyło się za drzwiami jego pokoju hotelowego podczas festiwalu filmowego w Sundance, dostała 100 tysięcy dolarów. Pytana o to przez dziennikarki odmówiła komentarza.

Zareagowała pięć dni później, 10 października, gdy Ben Affleck wydał mocno wymijające oświadczenie, w którym napisał, że jest „zły” z powodu nadużyć Weinsteina i że: „zadaję sobie pytanie, co mogę zrobić, aby nie spotkało to innych osób”. Affleck zawdzięcza Weinsteinowi swój sukces – to on odkupił napisany przez Afflecka i jego przyjaciela Matta Damona scenariusz filmu Buntownik z wyboru i dał im pieniądze na jego realizację. Affleck i Damon zagrali główne role w filmie i dostali Oscara za scenariusz, co było bramą do dwóch wielkich karier.

„Ben Affleck fuck off” – napisała McGowan na Twitterze. I kwadrans później: „Do cholery! »Powiedziałem mu, żeby przestał to robić« – usłyszałam od ciebie na konferencji prasowej po tym, jak się to stało. Kłamiesz”. „Wiedziałeś! Wszyscy w Hollywood wiedzieliście!”

Dwa dni później publicznie przyznała, że Weinstein wykorzystał ją seksualnie. Może byłaby kolejną „okłamaną, zranioną” i natychmiast zapomnianą ofiarą Hollywood, gdyby nie to, co zdarzyło się chwilę później.

15 października, dziesięć dni po artykule w „New York Timesie” i trzy dni po wpisie McGowan, aktorka Alyssa Milano (grała z McGowan w Czarodziejkach) napisała na Twitterze: „Jeżeli wszystkie kobiety, które były molestowane, napiszą JA TEŻ – MeToo – pokażemy ludziom ogrom problemu”. Było to około południa, do końca dnia #MeToo zostało użyte więcej niż 200 tysięcy razy. Kolejnego dnia doszło następne 300 tysięcy tweetów. W ciągu pierwszych dwudziestu czterech godzin na Facebooku hasztagu użyło ponad 4,7 miliona osób w 12 milionach postów! Według serwisu 45 procent Amerykanów ma wśród znajomych kogoś, kto dopisał się do akcji #MeToo. Miliony zwyczajnych kobiet i wiele gwiazd, m.in. Patricia Arquette, Sheryl Crow, Ellen DeGeneres, Cara Delevingne, Laura Dern, Lady Gaga, Salma Hayek, Angelina Jolie, Ashley Judd, Jennifer Lawrence, Gwyneth Paltrow, Anna Paquin, Mira Sorvino, Uma Thurman.

W wielu miejscach uważam książkę za przesadzoną, (naprawdę – nie wszyscy mężczyźni są źli), ale muszę sobie to wszystko dobrze ułożyć w głowie.

Dorota z bloga Kameralna zamieściła u siebie tekst o tym, jak mieszka się w domu o powierzchni 18m2. Super ciekawy!
Mrs Gasky wykopała wpis pewnej topowej influencerki, która po prostu wkleiła się w tło. Może zamiast podróżować, niektórzy w ogóle zaczną się wszędzie doklejać? 

A pewnej youtuberce (jak zawsze nie znam ploteczek i nie wiem o kogo chodzi) grozi kara za odpakowanie na kanale paczki z apteki. Zakaz reklamowania aptek jest dla mnie jednym z głupszych, skoro jakoś spokojnie w porze obiadowej można posłuchać sobie reklam środków na problemy z erekcją. Co ciekawe – ten unboxing podobno nie był współpracą, więc prawo trochę niszczy ideę spontanicznego polecania tego, co się lubi. A to dla mnie bardzo ważne.

O ile zachowa się autentyczność, czego zabrakło innej influencerce, tym razem z Rosji. Będąc ambasadorką Samsunga, publicznie korzystała z  telefonu z jabłuszkiem. To nie jest odosobniony przypadek, także na naszym, rodzimym poletku. Jedyną uczciwą pod tym względem osobą (jaką znalazłam) jest Natalia z Jest Rudo  Reklamuje HTC – korzysta z HTC. Wielu blogerów po zakończeniu kampanii z Huawei, Honor itp. – błyskawicznie powróciło do poprzednich telefonów. Niektórzy nawet bez żenady swoje współpracowe telefony sprzedawali.

Pedofilia w kościele nie denerwuje tak bardzo, jak trwonienie pieniędzy. Smutne to, ja wciąż liczę, że polski kościół skończy jak ten niemiecki, albo chociaż powtórzy się scenariusz z Irlandii. Przede wszystkim oczekuję, że jako członek żadnego kościoła nie będę musiała płacić na fundusz kościelny. Obecnie czuję się jak ktoś, kto sponsoruje pedofilię wbrew swojej woli. Polecam artykuł o tym, jak parafianie zmusili księdza do oddania miliona złotych.




“Chciałabym obejrzeć tutorial, w którym wizażysta mówi modelce: „Masz naturalnie rumiane policzki, nie musisz dokładać im różu. Za to Twoje oczy naturalnie się powiększą, jeśli namalujesz na nich kreskę”. Potrzebuję pozytywnego przekazu, że każdy ma w sobie coś fajnego, czego nie musi tuszować lub zmieniać”

Jaki piękny i mądry materiał! Rozmowa z Matyldą i Jagną Górniak.



A na koniec mój stary tekst o tym, co zrobić, aby zły dzień nie zamienił się w złe życie

Tygodnik powstał we współpracy z markami Bydgoska Wytwórnia Mydła oraz Esprit.




Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Strasznie pyszne przekąski na Halloween i zaskakująca tarta snickers
Bosko,włosko i ksiądz co oddał parafianom milion [TYGODNIK]