Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Bosko,włosko i ksiądz co oddał parafianom milion [TYGODNIK]

Kolejny dziwny tydzień za mną. Było włosko, jest polsko a ja leżę pod kocykiem z gorącym imbirem. We Włoszech jeden dzień też przeleżałam. Nie chcę za bardzo mieszać tutaj wątków, bo o wyjeździe pewnie pojawią się jeszcze jakieś wpisy, ale nie wszystko złoto co się świeci i nie każde tanie bilety warto brać. A może im więcej piękna w życiu widzisz, tym trudniej cię potem oczarować i jest jak w kawałku Stonesów – I can’t get no satisfaction?
Nudne i puste Rimini zrekompensowało San Marino, pyszna Bolonia, po której oprowadziła nas czytelniczka Maja, i Pesaro, które pokazała nam Kinga z Lorenzo. Halo, Kinga, będzie blog? Chciałabym mieć co zalinkować we wpisie z Pesaro 😉
Uważam, że ubiór jest w pewnym sensie narzędziem, dlatego mocno zachęcam do tego, by ubierać się po swojemu i nie dać sobie wmówić, że to źle, bo twoje ciało nie jest grzechem i nie ma żadnego powodu, by kobiety miały mniej praw od mężczyzn w tej kwestii ;).  Jako ciekawostkę dodam, że dwa kolejne zdjęcia z kolażu zostały zrobione kilka minut po sobie. Kwestia światła i miny. 

 W Polsce chłodniej, ale staram się tym nie zrażać. Jutro ma być piękny dzień, więc chciałabym być zdrowa i pełna sił, bo mam ostatki bardzo męczącego kaszlu. Ta jesień nie jest tak zła, gdy ma się cieplutkie swetry, parasol, kalosze i zupę-krem z dyni 🙂 Byłaby piękniejsza, gdybym się nie męczyła z kaszlem, ale walczę 🙂


 Oprócz doprowadzenia się do porządku, pichcenia i czytania książek, w tym tygodniu był jeszcze jeden ważny punkt. Los uśmiechnął się do mnie raz i miałam iść na przedpremierowy pokaz Bohemian Rhapsody. Nie mogłam. Jeśli nie mogłam, to  musiał być naprawdę bardzo ważny powód, wierzcie mi  ;).  Ale los uśmiechnął się do mnie drugi raz i film obejrzałam w sobotę. Jeju! Wiem, że do oficjalnej premiery jeszcze chwilka, ale jest jaranko! Oczywiście kilka razy uroniłam łezkę (albo dziesięć), ale to mój najkochańszy zespół ever. Strasznie się bałam, że wyjdzie z tego szmira, o co nietrudno.

Dostaję szału, gdy słyszę reklamę Muller ryż na mleku. Mam mord w oczach, nienawidzę tego, co zrobiono z tym pięknym utworem:

epic.

a to… nawet szkoda słów by komentować. Ice ice baby to szmira bazująca na Under Pressure w sposób nie do końca etyczny. Mam ochotę rzucić czymś w każdego, kto słysząc początek “Under Pressure” mówi “o, ice ice baby!”. Nieeeeeeeeeeeeeeeee

Koniecznie, ale to koniecznie polecam otworzyć sobie w nowej karcie:

Bohemian Rhapsody – film o Freddiem Mercurym z perspektywy fanki 

i jeśli lubisz Queen – koniecznie szoruj od drugiego listopada do kina 🙂
Tak zupełnie szczerze – bardzo mocno ucieszyłam się, że pobyt we Włoszech już się skończył. Rimini jest cholernie nudne po sezonie. Pozbawione charakteru. Pogoda nie dopisała, a może to moje oskrzela… w każdym razie – choruje się lepiej w zaciszu własnego domu i pod własnym kocykiem.
W powrotach z podróży jest jeszcze coś, co cieszy tak samo jak widok bliskich czy skaczącego z radości psa. Własna łazienka. Po prostu własna, sprawdzona i dobrze znana wanna czy muszla klozetowa zapewnia jakieś dziwne poczucie bezpieczeństwa. Mam nadzieję, że nie jestem w tym poczuciu osamotniona ;). Jako posiadaczka skóry suchej, od razu po powrocie z Rimini zafundowałam sobie domowe spa – staram się zdenkować peelingujący mus z czarnuszki z Bydgoskiej Wytwórni Mydła (kończenie ulubionych produktów ma w sobie coś z kończenia dobrej książki, sprawia ogromną satysfakcję!). Niestety z olejkiem oraz różową glinką nie pójdzie już tak łatwo, bo są szalenie wydajne. Olej dodaję albo do kąpieli, albo wmasowuję w ciało po niej.
 Na oczyszczoną twarz nakładam maseczkę z glinki, bo bardzo dobrze łagodzi podrażnienia i zaczerwienia no i zwęża pory. Sucha i wrażliwa skóra nie lubi gorących kąpieli, ale kochają je moje oskrzela. Tym bardziej, że zazwyczaj w wannie mam jakieś zdrowotne olejki eteryczne.  Poza tym gorące kąpiele bardzo mnie odprężają i relaksują, dlatego staram się minimalizować ich negatywne działanie na skórę. Zwężenie porów to bardzo dobry pomysł. Czas z maseczką na twarzy to idealny moment by połknąć odcinek jakiegoś filmu, ja nadrabiam zazwyczaj rozmowy z kanału 7 metrów pod ziemią
Na koniec w ciało wmasowuję olej z drobinkami złota. Jestem przedziwną osobą, bo za czasów wielkiego włosomaniaczego boomu na rozmaite oleje, kupowałam przeróżne i prawie zawsze byłam rozczarowana. A potem okazało się, że tani olejek babydream fur mama (z rossmanna, ze starym składem) sprawdził się idealnie. Mimo przeciętnej receptury.

Nie wiem dlaczego tak jest, ale zarówno moja skóra jak i włosy lubią mieszanki olejów, nie te pojedyncze. Bardzo żałuję, że porozdawałam swoje zapasy innym, bo dzisiaj pewnie próbowałabym tworzyć sobie własne mieszanki. W każdym razie – ten z bydgoskiej wytwórni mydła ma bardzo przyjemny skład i nie jest zbyt ciężki. Jedna z moich ulubionych mieszanek ever. Bydgoska Wytwórnia Mydła to lokalna mała manufaktura z moich rodzinnych stron. Wyrosła z Muzeum Mydła i Historii Brudu, gdy pisałam o tym na instagramie wyraziliście spore zainteresowanie. Dlatego udało mi się uzyskać dla Was rabat – na hasło Aniamaluje20 jest 20% rabatu na produkty z serii ParisNature – rabat trwa do niedzieli i niestety nie łączy się z darmową wysyłką powyżej 50 zł. Jeśli myślisz już o prezentach gwiazdkowych – może lokalne, naturalne produkty będą dobrym pomysłem?

Od kiedy zmieniłam kolor włosów, połowa moje garderoby jakoś przestała do mnie pasować. Na szczęście są ubrania, które odkryłam na nowo. Odkopałam sobie książkę Warsztaty Stylu autorstwa  Marii z ubieraj się klasycznie (super blog, polecam!) i próbuję przyswoić sobie jej zasady.
Maria jest chyba jedyną blogerką, która nie nudzi mnie opowiadaniem o ubraniach. Ma dużą wiedzę z szeroko pojętej kultury i sztuki i właśnie to do mnie przemawia. Że to nie są “tylko ciuchy”. A może rzecz w tym, że opowiada o nich ktoś inteligentny? Chyba jedno i drugie. W każdym razie na nowo muszę przejrzeć swoją szafę i zastanowić się, co lubię, a co do mnie już nie pasuje.
To bardzo luźny kolaż wyrażający moje nastroje. Przeglądając stronę Esprit na dłużej zatrzymałam się przy zakładce damskie bluzki, bo tak się jakoś złożyło, że celując głównie w sukienki, zostałam bez sensownych gór ;). 
Biała klasyczna bluzka z marszczonej satyny (koniecznie zobacz jak wygląda na modelce, bo to zdjęcie nie oddaje jej piękna) przypomina mi jedną z moich bluzek z wiązaniem na biuście.
To z wpisu z 2015 roku, tak, zdjęcie tego nie zapowiada, ale wpis był o tym, jak bycie wolontariuszem pomaga znaleźć sens w życiu.
Uwielbiam tę bluzkę, ale nie sprawdza się w każdej sytuacji, bo nawet mocno zawiązana przyciąga wzrok na biust Potrzebuję czegoś bardziej uniwersalnego.
Morska bluzka z kołnierzem wyglądającym trochę jak golf podoba mi się ze względu na kolor. Na razie zaczęłam z rudym delikatnie, ale zamierzam przy nim trochę trwać więc muszę przeprosić się z tym kolorem :). 
Prosta czerwona bluzka z szerszymi rękawami wydaje się szalenie uniwersalna, ale raczej unikam teraz czerwieni przy twarzy i gdyby tylko występowała w innym kolorze niż czerwony i czarny – dokładnie takiej bym chciała. Poza tym wydaje się całkiem luźna, niedawno wspominałam wam o swojej wrażliwości dotykowej i tym, jak nie cierpię uczucia duszenia się w ubraniach. 
Wreszcie na koniec – nie mam żadnej  cieplutkiej pidżamy na sezon zimowy. A że polubiłam się z kombinezonami, może to jest jakiś kierunek? Ten  kombinezon w serduszka jest wystarczająco pidżamowy, bym nie zaadaptowała go do roli ubrania dziennego, co z innymi pidżamami mi się zdarza 😛

Az innych znalezisk tygodnia, mam dużo dobroci!

Przede wszystkim – tekst o San Marino – nie jest to najchętniej czytany materiał na blogu, a szkoda go przeoczyć. San Marino to urokliwe miejsce!

Skończyłam też czytać książkę Odważna – Rose McGowan – czytało się jednym tchem, książka opowiada o wykorzystywaniu seksualnym w Hollywood (i dzieciństwie w sekcie Dzieci Boga a taże dorastaniu aktorki) i szczerze mówiąc – jest mi cholernie przykro, że zawsze “wszyscy wiedzą” i sama nie wiem, czy mam ochotę np. oglądać wciąż filmy Quentina Tarantino (w jednym z tygodników linkowałam tekst o tym, dlaczego Uma Thurman jest wściekła).
Zresztą, wrzucam z przedmowy książki:

W artykule „New York Timesa”, od którego wszystko się zaczęło, pojawiło się nazwisko McGowan. Dziennikarki dotarły do umowy, jaką Weinstein zawarł z 23-letnią aktorką w 1997 roku. Za milczenie o tym, co zdarzyło się za drzwiami jego pokoju hotelowego podczas festiwalu filmowego w Sundance, dostała 100 tysięcy dolarów. Pytana o to przez dziennikarki odmówiła komentarza.

Zareagowała pięć dni później, 10 października, gdy Ben Affleck wydał mocno wymijające oświadczenie, w którym napisał, że jest „zły” z powodu nadużyć Weinsteina i że: „zadaję sobie pytanie, co mogę zrobić, aby nie spotkało to innych osób”. Affleck zawdzięcza Weinsteinowi swój sukces – to on odkupił napisany przez Afflecka i jego przyjaciela Matta Damona scenariusz filmu Buntownik z wyboru i dał im pieniądze na jego realizację. Affleck i Damon zagrali główne role w filmie i dostali Oscara za scenariusz, co było bramą do dwóch wielkich karier.

„Ben Affleck fuck off” – napisała McGowan na Twitterze. I kwadrans później: „Do cholery! »Powiedziałem mu, żeby przestał to robić« – usłyszałam od ciebie na konferencji prasowej po tym, jak się to stało. Kłamiesz”. „Wiedziałeś! Wszyscy w Hollywood wiedzieliście!”

Dwa dni później publicznie przyznała, że Weinstein wykorzystał ją seksualnie. Może byłaby kolejną „okłamaną, zranioną” i natychmiast zapomnianą ofiarą Hollywood, gdyby nie to, co zdarzyło się chwilę później.

15 października, dziesięć dni po artykule w „New York Timesie” i trzy dni po wpisie McGowan, aktorka Alyssa Milano (grała z McGowan w Czarodziejkach) napisała na Twitterze: „Jeżeli wszystkie kobiety, które były molestowane, napiszą JA TEŻ – MeToo – pokażemy ludziom ogrom problemu”. Było to około południa, do końca dnia #MeToo zostało użyte więcej niż 200 tysięcy razy. Kolejnego dnia doszło następne 300 tysięcy tweetów. W ciągu pierwszych dwudziestu czterech godzin na Facebooku hasztagu użyło ponad 4,7 miliona osób w 12 milionach postów! Według serwisu 45 procent Amerykanów ma wśród znajomych kogoś, kto dopisał się do akcji #MeToo. Miliony zwyczajnych kobiet i wiele gwiazd, m.in. Patricia Arquette, Sheryl Crow, Ellen DeGeneres, Cara Delevingne, Laura Dern, Lady Gaga, Salma Hayek, Angelina Jolie, Ashley Judd, Jennifer Lawrence, Gwyneth Paltrow, Anna Paquin, Mira Sorvino, Uma Thurman.

W wielu miejscach uważam książkę za przesadzoną, (naprawdę – nie wszyscy mężczyźni są źli), ale muszę sobie to wszystko dobrze ułożyć w głowie.

Dorota z bloga Kameralna zamieściła u siebie tekst o tym, jak mieszka się w domu o powierzchni 18m2. Super ciekawy!
Mrs Gasky wykopała wpis pewnej topowej influencerki, która po prostu wkleiła się w tło. Może zamiast podróżować, niektórzy w ogóle zaczną się wszędzie doklejać? 

A pewnej youtuberce (jak zawsze nie znam ploteczek i nie wiem o kogo chodzi) grozi kara za odpakowanie na kanale paczki z apteki. Zakaz reklamowania aptek jest dla mnie jednym z głupszych, skoro jakoś spokojnie w porze obiadowej można posłuchać sobie reklam środków na problemy z erekcją. Co ciekawe – ten unboxing podobno nie był współpracą, więc prawo trochę niszczy ideę spontanicznego polecania tego, co się lubi. A to dla mnie bardzo ważne.

O ile zachowa się autentyczność, czego zabrakło innej influencerce, tym razem z Rosji. Będąc ambasadorką Samsunga, publicznie korzystała z  telefonu z jabłuszkiem. To nie jest odosobniony przypadek, także na naszym, rodzimym poletku. Jedyną uczciwą pod tym względem osobą (jaką znalazłam) jest Natalia z Jest Rudo  Reklamuje HTC – korzysta z HTC. Wielu blogerów po zakończeniu kampanii z Huawei, Honor itp. – błyskawicznie powróciło do poprzednich telefonów. Niektórzy nawet bez żenady swoje współpracowe telefony sprzedawali.

Pedofilia w kościele nie denerwuje tak bardzo, jak trwonienie pieniędzy. Smutne to, ja wciąż liczę, że polski kościół skończy jak ten niemiecki, albo chociaż powtórzy się scenariusz z Irlandii. Przede wszystkim oczekuję, że jako członek żadnego kościoła nie będę musiała płacić na fundusz kościelny. Obecnie czuję się jak ktoś, kto sponsoruje pedofilię wbrew swojej woli. Polecam artykuł o tym, jak parafianie zmusili księdza do oddania miliona złotych.




“Chciałabym obejrzeć tutorial, w którym wizażysta mówi modelce: „Masz naturalnie rumiane policzki, nie musisz dokładać im różu. Za to Twoje oczy naturalnie się powiększą, jeśli namalujesz na nich kreskę”. Potrzebuję pozytywnego przekazu, że każdy ma w sobie coś fajnego, czego nie musi tuszować lub zmieniać”

Jaki piękny i mądry materiał! Rozmowa z Matyldą i Jagną Górniak.



A na koniec mój stary tekst o tym, co zrobić, aby zły dzień nie zamienił się w złe życie

Tygodnik powstał we współpracy z markami Bydgoska Wytwórnia Mydła oraz Esprit.




Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Strasznie pyszne przekąski na Halloween i zaskakująca tarta snickers
Bosko,włosko i ksiądz co oddał parafianom milion [TYGODNIK]