Metka, które mnie zaskoczyła, oświadczyny Burger Kinga i kilka świetnych linków :)

Tym razem tygodnik najeżę linkami bo sama… sprzątałam. I psułam rzeczy.
Nie, nie zmieniłam zawodu na sprzątaczkę (swoją drogą, to trudna i niewdzięczna robota, chylę czoła!). Potrzebowałam jakieś silniej zmiany. Nadchodzący wrzesień zawsze był dla mnie okazją do przejrzenia notatek, przyszykowania plecaka, odświeżenia swojego wyposażenia i głowy. A teraz jakoś tak smutno, że trzeci stopień studiów dopiero od października. Czułam jakąś lukę, którą musiałam czymś zapełnić.
w tekście ;

Czytnik za złotówkę – czy to się opłaca? Plus książkowe rekomendacje

Przebąknęłam, że przeczytałam “Magię sprzątania”. Spodziewałam się po tej książce… nie wiem sama czego, ale ostatecznie tego nie znalazłam. Mimo to, zabrałam się za to, za co zabrać nie mogłam się od prawie dziesięciu lat – za gruntowne porządki. Do finału zostało mi jeszcze uporządkowanie szpargałów i kabli, kupienie dwóch drążków rozporowych i nowej pościeli oraz -być może – jednego wieszaka na kółkach. Potem uporządkowanie komputera i zmiana systemu na windows 10. Zna ktoś może jakiś fajny program do katalogowania zdjęć np. po tagach? Ah, no i jeszcze wisienka na torcie – wyprzedaż. Książek, ubrań i elektroniki… w postaci jednej prostownicy. 
Książka wywołała we mnie wiele sprzecznych emocji, więc z przyjemnością spróbuję niebawem przedstawić o niej swoją opinię ;-). 
Oprócz tego, że robiłam przemeblowanie i moje porządki przypominają raczej przeprowadzkę niż sprzątanie (za punkt honoru postanowiłam sobie przejrzenie i uporządkowanie WSZYSTKIEGO), to jedynie pracowałam, pisałam bloga, łapałam kilka chwil na balkonie z książką i… psułam rzeczy. Albo raczej same się psuły. Dopiero co przeciekał dach i była porządna naprawa, a potem pasmo nieszczęść :)).  Mój system świruje, zepsuła się myszka oraz tablet. Gdy już pogodziłam się z zakupem kolejnego i wybrałam się na zakupy… miałam ochotę pieprznąć jakimś kamieniem w półkę  z tabletami. Dlaczego one wszystkie są tak koszmarnie grube i toporne?! Nie było absolutnie żadnego, który leżałby mi w dłoni tak fajnie i wygodnie jak mój ukochany Asus nexus 7. Jak na złość – chyba już nieprodukowany.
Kolejną noc spędziłam na wyginaniu kabla by tablet zechciał łaskawie osiągnąć próg 2% na baterii i pozwolił usunąć kopię poufnych danych, przez które bałam się oddać go do naprawy. Rezultat? Jedna stracona noc, jeden bolący kciuk, jeden złamany kabel i jeden gigabajt danych jakościowych ocalony. Jutro idę wymienić gniazdo ładowania, jak mi powiedzą że się nie da, to chyba oszaleję 😀 To jedno z moich narzędzi pracy, które w dodatku bardzo lubię. Trzymajcie kciuki :).
Zdarzyło mi się dzisiaj trafić na dożynki w moim mieście :)). 
Nie jestem fanką takich imprez, byłam raczej ciekawa co (poza darmową kiełbasą ;-)) ściągnęło tam ludzi. Nadal nie wiem 😀 Zdecydowanie wolę gdy takie imprezy są połączone z targami lokalnej żywności – rok temu byłam na Święcie śliwki w Grucznie, właśnie po to, by kupić pyszną konfiturę czy wyborny miód od lokalnych wytwórców. Tym razem troszkę się zawiodłam :).
Za to jest ze mną długo poszukiwany Święty Graal 😀 Pewnie od początków bloga przebąkiwałam, że poszukuję dużej torebki, do której będę mogła wrzucić książki, drugie śniadanie, kalendarz i jeszcze kilogram jabłek albo chleb po szybkich zakupach. Rzadko chodzę po sklepach (szczerze nie lubię zakupów), ale ideał się znalazł – z Shein.
Torba jest duża i pojemna, ma też w środku przyczepioną taką saszetkę zapinaną na zamek błyskawiczny. To idealny kompromis między torbą-workiem a torbą, która jednak ma jakieś zapięcie. Telefon, klucze czy portfel spokojnie przebywają sobie w zamkniętej części, a jabłka czy chleb – luzem :). Wspominałam już kiedyś, że kupowane przeze mnie ubrania to raczej nie japan style, tylko owoc tych samych wytwórni, które robią produkty dla sieciówek. Zazwyczaj są bez metek (lub z bardzo śmiesznymi typu “gumuxi”:D:DD), tym razem jednak trafił mi się produkt finalny, już z metkami i piszczącym na bramkach chipem czy jak tam się zwie ten pasek magnetyczny.
Nie nie jaram się Zarą – to nie jest mój ulubiony sklep 🙂 Jaram się torebką, z której po raz pierwszy jestem w 100% zadowolona :). Przy okazji – sorki za obdrapany lakier, właśnie go zmyłam :).
Więcej zdjęć torebki i link do niej w tekście :

Prosty myk na pozbycie się stresu 🙂

No właśnie, to jest dobry moment na podlinkowanie pozostałych tekstów tego tygodnia.
Z moich ukazały się :
i dwa wcześniej wspomniane – o świetnej promocji na czytnik za złotówkę z książkami w abonamencie, która kończy się dzisiaj (31 sierpnia), oraz ten o stresie :).
Z kolei Monika napisała :
Zauważcie proszę, że moich tekstów wcale nie jest mniej, po prostu doszły te autorstwa M :)). Wiem, ze nie wszystkim się podobają, ale proszę – traktujcie je jak bezpłatny dodatek do gazety – coś, co można wyrzucić i nie ingeruje w żaden sposób w resztę treści ;-).
No właśnie, treści… Wspominałam, ale wspomnę raz jeszcze – nowy wygląd bloga, nowe możliwości. Muszę uprzedzić zanim w końcu to zrobię, więc uprzedzam 3 i ostatni raz – aby widzieć wszystkie teksty, należy subskrybować bloga np. przez feedly lub prościej – via bloglovin (wystarczy stuknąć w guziczek niżej, 2 sekundki) :
Follow on Bloglovin

To nie jest obowiązkowy punkt – to informacja dla tych, którzy chcą widzieć wszystkie teksty. Planuję niektóre publikować tylko dla zaangażowanych czytelników, coś jak dodatkowe treści premium, tylko za free 🙂

Inspiracje z sieci :

  • Pieniądze leżą na ulicy – inspirujące teksty na bardzo fajnym blogu. Polecam część pierwszą (klik) oraz drugą (klik)…a potem cały blog 🙂
  • Cienkie postrączkowane włosy w szczerym tekście napisanym przez Martę (klik)
  • Tydzień XXL, podczas którego opłaca się kupić pyszny sok pomarańczowy lub jabłkowy (klik)…chociaż ja preferuję jabłkowy firmy Klimkiewicz 🙂
  • Bolesny ale prawdziwy tekst o postawie rzoszczeniowej (klik)
  • i jeszcze boleśniejszy o piekle obrzezanych Egipcjanek (klik)
  • inspirujące oświadczyny marki Burger King… które zostały odrzucone. Moim zdaniem Burger King zrobił coś naprawdę fantastycznego a Mc’Donalds popełnił błąd 😉

  • Jeśli lubicie grube zeszyty, to będzie można kupić takie A5 na spirali, które mają aż 160 kartek 🙂 (klik)
  • Fajny pomysł na recykling papierowych toreb (klik)
  • Jeszcze fajniejszy darmowy plan lekcji do wydrukowania (klik
  • i fajne spodnie w Lidlu 🙂 (klik)
    czy nie za często używam słowa “fajne”? ;))
  • 10 pomysłów na wegańskie kotlety (klik)

To by było dzisiaj na tyle ;-). Uściski!

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Previous
9 najlepszych sztuczek z włosami (mój typ to numer siedem)!
Metka, które mnie zaskoczyła, oświadczyny Burger Kinga i kilka świetnych linków :)