Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Dlaczego wkurza mnie twoje “ja jakoś pracowałem za 6 zł za godzinę i nikt nie narzekał”

autor Posted on

Nie stać się na zagraniczne wakacje? Komentujesz pod postem koleżanki, która była na Malediwach, że pod gruszą albo na Mazurach lepiej. Resentyment.

Ja dojeżdżałem do pracy dwie godziny i jakoś nie narzekałem.

Za moich czasów człowiek dostawał do ręki 6 zł za godzinę i nikt nie marudził, a teraz się w dupach poprzewracało.

Jeny…

Ja jakoś…

Bardzo przykro mi słuchać takich słów, a słyszę je często. Ale teraz, gdy przez podwójne roczniki mnóstwo dzieciaków będzie chodzić do szkół w trybie zmianowym i mieć lekcje czasem od 7:10, a czasem do 20:00, coś we mnie pęka. Nie rozumiem, jak można mówić “też tak miałem, nie ma co narzekać”.

Przykro mi, że miałeś kiepskie życie. Naprawdę. Przykro mi, że w dzieciństwie twoja rodzina musiała zaciskać pasa i nie miałeś wielu fajnych rzeczy, które dzisiejsze dzieciaki mają. Ja też nie miałam misia szumisia a w gimnazjum byłam ostatnią osobą, która miała telefon komórkowy. Co więcej – ja w liceum miałam chyba najtańszy możliwy sagem my101x, który był KOLORYZOWANY. Ale w ogóle nie ma we mnie takiego myślenia “ja nie miałam, więc niech inni też nie mają”.

sagem my 101x. Ja jakoś nie narzekałam :D

Jeden z moich ulubionych filozofów, Nietzsche, ujął to w cudownej metaforze mostu. Streszczając ujmę to tak:

Nie znam sensu życia, ale mogę je usensownić, jeśli będę mostem, po którym przejdzie kolejne pokolenie. Mostem na drodze, do czegoś lepszego.

Przykro mi z powodu ludzi, którzy swoją dumę i poczucie wartości biorą jedynie z cierpienia. Ja też nie miałam okazji skorzystać z usług dobrego dentysty na NFZ, ale nie zamierzam wyciągać tego “ja też…” jako argumentu, że ten stan ma trwać. Życzę innym, aby było im lepiej. I aby jakość usług na NFZ uległa poprawie.

Czasy się nieco zmieniły

W ogóle w tym całym “ja jakoś pracowałem za 6 zł za godzinę i nikt nie narzekał” zapominamy, że rzeczywistość była inna. Ceny i wartość nabywcza były inne. Gdy stawka godzinowa za rozdawanie ulotek wynosiła 6 zł za godzinę, bilet PKS z Solca Kujawskiego do Bydgoszczy kosztował 2,80 zł. Teraz? Prawie 6. Kalafiory na targu kosztowały złotówkę, za wielki okaz 2 zł. Dzisiaj? 5.

Więc kiedy ktoś odpowiada, że też chodził do szkoły w trybie zmianowym i wielkie mi halo, nic się tym dzieciakom nie stanie, to mam ochotę zapytać, gdzie jest jego RiGCZ. Znaczy – rozum i godność człowieka.

A gdyby tak…życzyć innym lepiej niż mieliśmy?

Życzę wszystkim dobrze i nawet lepiej niż mam ja. Nie mam żadnego żalu o to, że ktoś ma dzisiaj lepiej, niż ja miałam kiedyś. A już najbardziej boli mnie serce na to pieprzenie, że dzisiaj ludzie są roszczeniowi, bo ty zarabiałeś 6 zł i nie narzekałeś. No ja jakoś nie nie jestem za niewolnictwem.

Żeby było śmieszniej – niewolnik miał gdzie mieszkać i co jeść. Dzisiaj wielu ludzi wydaje 80% wynagrodzenia na mieszkanie, wzrósł poziom ubóstwa i mamy zjawisko biedy wśród ludzi pracujących (working poor). Nie uważam aby to był moment na twoje “ja miałam źle i nie narzekałam, więc ty też masz mieć źle, bo tak!”.

Biała sukienka, słomkowy kapelusz i resentyment
sukienka (100% rayon), kapelusz

Jest mi cholernie przykro, że podwójny rocznik upchany w przepełnionych (po 36 osób) klasach będzie miał utrudniony dostęp do wiedzy i rozwalony przez tryb zmianowy dzień. To nie są odpowiednie warunki do nauki. Jest mi przykro, że wielu studentów jest niedożywionych jakościowo, chociaż łączą studia z pracą. Ja też zarabiałam studiując, też starałam się i miałam stypendium, ale nie zamierzam robić z siebie męczennicy. Życzę innym lepiej. Po prostu.

Resentyment

Jest taka genialna książka Maxa Schelera (znakomity niemiecki filozof) Resentyment a Moralności. Jeśli nie znasz nietzscheańskiego pojęcia resentyment, nie szkodzi – Scheler je ładnie wyjaśnia, a potem polemizuje z jego twórcą i pięknie je rozszerza. To jest jedna z najważniejszych książek mojego życia.

➡️ Jesteś nieszczęśliwa, zdradzona i nie wierzysz w miłość, więc na widok zakochanej pary rzucasz pod nosem, że fuuuj, wstydu nie mają, ta publicznie okazywać sobie uczucia, bleeh.

➡️ Jesteś stary i czujesz, że wszystko co najlepsze już za tobą? Urządzasz sobie słowną napierdalankę po głupiej młodzieży.

➡️ Nie stać się na zagraniczne wakacje? Komentujesz pod postem koleżanki, która była na Malediwach, że pod gruszą albo na Mazurach lepiej.

➡️ Jesteś niewykształcony? Wyzywasz tych wykształconych, że są oderwanymi od życia wykształciuchami, czy jak mawiał ojciec mojej mamy – “gryzipiórkami”.

Punkt wspólny: gdzieś tam w środku, środeczku, tej najszczerszej myśli którą znasz pewnie tylko ty, ewentualnie ktoś z kim wypiłeś dużo za dużo alkoholu, pragniesz tego wszystkiego. Miłości, młodości, zagranicznych wakacji, wykształcenia. I właśnie dlatego dowalasz innym i w ten sposób znajdujesz w tym gniewie i tej złośliwości jakieś ukojenie.
Resentyment.

Resentyment, to świat pełen goryczy

Ja też jestem czasami bezsilna i smutna, że coś nie ułożyło się tak, jakbym chciała. Ale nie godzę się na świat przepełniony rozgoryczeniem, zawiścią, pretensją i pogardą. I nie zamierzam życzyć innym gorzej.

Więc gdy mówisz “ja jakoś pracowałam od 17 roku życia i nikt się nie litował, nie rozumiem co za dramat” to po pierwsze – cieszę się, że znajdujesz tymczasowe ukojenie w “struggle porn”. Ale jest mi przykro, że miałaś w życiu ciężko i przykro, że szukasz w tym swoim “męczeństwie” walidacji. Naprawdę życzysz innym, żeby nie mogli w spokoju dokończyć edukacji? Życzysz im tego samego cierpienia?

Idź proszę na terapię, upora się ze swoim żalem, zanim jak opisał Scheler – resentyment całkiem wgryzie się w twoją osobowość i z okazjonalnego żalu stanie się częścią ciebie.

innym życz lepiej. Ja życzę.

Biała sukienka, torebka koszyk, kapelusz
Biała sukienka (100% rayon), torebka koszyk, kapelusz


Resentyment a moralności to jedna z ważniejszych książek w moim życiu, resztę zobaczysz tutaj:

Uściski, Ania

30
Dodaj komentarz

avatar
19 Comment threads
11 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
21 Comment authors
Aniamaluje“Starsza” bo po 30Wera P.Eva SilvarenMarta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dorota
Gość

W życiu w to nie uwierzę, że ktoś nie narzekał, sama na to narzekałam 😀 Nigdy nie patrzę w dół czy za siebie, chyba żeby komuś pomóc tak samo jak nigdy nie lubiłam porównywać się do gorzej żyjących. Jak słyszę takie teksty to od razu wychodzę, bo mnie szlag trafia jak można być tak obłudnym. Książkę chętnie też przeczytam. Miłej niedzieli 🙂

Małgorzata
Gość
Małgorzata

Polecam, naprawdę, jedna z ważniejszych książek również w moim życiu 🙂

Krytykant
Gość

Pomijajac to ze ta Pani bardzo madrze mowi/pisze to czy ktorykolwiek zdrowy samiec mogl sie odrazu skupic Na czytaniu po zdjeciu ilustracyjnym…. Pzdr autorke

Ania
Gość

W drugiej klasie liceum na poczatku roku dowiedziałam się, że będę chodzić na II zmianę do szkoły.. Pierwszego dnia po powrocie, po prostu polozylam się jeszcze z plecakiem na plecach i zasnęłam 👍 szczerze? Dałam rade, ale to był najgorszy rok jeżeli chodzi o zmęczenie i bóle głowy. Nie życzę obecnym dzieciakom tego, serio 🤯

Martu.
Gość

Niby masz trochę racji. Ale ja rocznik ’86 pamiętam lekcje w podstawówce na 13 do 18-19. Nikogo to wtedy bardzo nie oburzało. Pierwszą pracę po studiach, w zawodzie miałam za 12zł brutto za godzine, na umowę zlecenie, na której byłam 3 lata i skonczyłam ze stawką 15zł. I nie było to jakoś dawno temu tylko 5 lat temu. Teraz jako mgr fizjoterapii na umowie, z doświadczenkem, scjalistycznymi kursami mam 2900 brutto. I jak przychodzi do pracy osoba po licencjacie, bez doświadczenia i bez kursów i dostaje 2600 brutto i jest niezadowolona i za miesiąc już nie bedzie pracować to mówię… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

I bardzo dobrze, ze młodzi przychodzą i nie chcą robić za półdarmo.

Wera P.
Gość

Moja współlokatorka jest właśnie tą “po licencjacie bez doświadczenia”. Raz przyznała się ile zarabia, okazało sie, że tyle ile inni po magistrze z doświadczeniem. Współpracownicy robią jej na złość. Mówiła, że już nie może wytrzymać w tej pracy, a ona chce tylko zarobić i zdobyć doświadczenie.

Patrycja
Gość

Z chęcią zajrzę do książki – miałam kiedyś Nietchego na języku polskim w liceum i w sumie za szybko to omówiliśmy. Moja ciocia bardzo często lubi wracać myślami do tego, co było.. no ale kurczę, zyjemy w zupelnie innych czasach. Nic mnie bardizej nie denerwuje niz to slynne ‘kiedyś to było’. Chociaż zdarza się, że w środowisku rodzinnym ja zmagam się z jakimś ważnym problemem, który dla kogoś mi bliskiego jest czymś w stylu “ee ja też cierpialam na depresje i musialam sobie poradzić’.. Nie lubię takiego porównania swoich problemów z czyimiś i uznawaniem, ze skoro ja mialam gorzej i… Czytaj więcej »

Ash_AlexSugar
Gość

A twoja prababcia robila pranie w rzece. I tez nie narzekala.

Tylko **uj z tego, czlowieku.

———
Moja matka, paradoksalnie, cale zycie krzyczala do babci że „mnie nie obchodzi ze ty cale zycie w polu pracowalas, ja tak nie zamierzam! ty tylko ludzi w dól sciagasz za soba!”
A potem odwracala sie do mnie.
„Ja w twoim wieku musialam sie uczyc, a potem w polu robic i w domu sprzatac a nie do miasta jezdzic!”
Ha.
Ha.

Paula
Gość

Mam w domu rodzinnym dwa przykłady: mama, która chce by mi było lepiej i ojciec, który nie mial/nie był, to i po co ja mam być/mieć 😀
Po co mi wakacje, on nie jeździł i żyje. 😀

Szyciownik
Gość

Cześć,
Dobrze mówisz. Te, że kiedyś się pracowało na bezcen, a życie było strasznie ciężkie i brakowało na wszystko (w podstawówce miałam jedną bluzę z lumpeksa, bo na tyle było stać rodziców. Chodziłam jej przez dwa lata do szkoły dzień w dzień i jakoś nie przeszkodziło mi to wyjść na ludzi :D), to nie znaczy, że tak zawsze musi być. Trzeba walczyć o lepsze jutro. Teraz cieszymy się z mężem, bo nie mamy kredytu na 50 lat i mamy skromne oszczędności. A może być jeszcze lepiej, prawda?
Pozdrawiam,
Kasia

Basia
Gość

Też tego nie lubię. Drażni mnie to. Za miesiąc rodzę. Z prywatną położną w prywatnym szpitalu. To moja decyzja i cieszę się, że właśnie nie zarabiam 6 zł i stać mnie na to. Argument: kiedyś kobiety rodziły w polu i dalej pracowały do mnie nie przemawia. A naprawdę… słyszę go od starych i od młodych. Od dziewczyn, które rodziły w państwowym szpitalu i mają traumę do teraz. Wcześniej myślałam że właśnie te ostatnie najbardziej zrozumią moją decyzję. A one kąsają najbardziej. Jakby właśnie nikt nie mógł mieć lepiej od drugiego.

Małgorzata
Gość
Małgorzata

Jeju, uwielbiam tę książkę Maxa Schelera, też jedna z najważniejszych książek, jakie w życiu przeczytałam, i wracam do niej co jakiś czas, chociaż pierwszy raz miałam z nią styczność na studiach. I też w takich sytuacjach zawsze mi się ona przypomina i pojęcie resentymentu, on świetnie tam wyjaśnia, o co w tym chodzi 🙂 Świetny tekst, Ania 🙂

Klaudia
Gość

Znam to niestety… mam w miarę dobrze płatną pracę, a słyszałam już te teksty: bo my jak zaczynaliśmy, to zarabialiśmy mniej i nikt nie narzekał…

Anszpi
Gość

Niestety dziesiejsze poglądy są “chore” zamiast iść do przodu, walczyć o lepsze jutro i pomagać sobie. My się cofamy, dokopujemy innym zamiast ich wspierać i motywować. Takie gadanie “a ja miałem to czy tamto…” pokazuje tylko, że zazdrościmy innym bo mają lepiej

Gabriela
Gość

“Jesteś nieszczęśliwa, zdradzona i nie wierzysz w miłość, więc na widok zakochanej pary rzucasz pod nosem, że fuuuj, wstydu nie mają, ta publicznie okazywać sobie uczucia, bleeh”, a co jeśli są mi obojętni, ale wolałabym nie widzieć jak wpychają sobie język do gardła – a nie mogę akurat stamtąd uciec? Wtedy nie jestem nieszczęśliwa itp, tylko po prostu mnie obrzydzają .-.

Ale ogólnie to ja wszystko rozumiem bo część mojej rodziny taka jest, chociaż idą też w drugą stronę:
“ja nie mogłam zrobić studiów, więc ty MUSISZ, bo masz okazję” – nawet jeśli ja nie chcę ;-;

Pozdrawiam 😉

Alicja
Gość

Dużo racji masz w tym co piszesz, chociaż mnie się wydaje, że to wszystko dotyczy raczej starszego pokolenia, które nie potrafi zrozumieć, że cierpienie niekoniecznie uszlachetnia. Starzy, sfrustrowani, z poczuciem że nie przeżyli swojego życia tak, jak chcieli, więc teraz dowalą tym, którzy starają się działać i iść do przodu… To jedno zjawisko. A drugie? Chorobliwa zazdrość, chęć bycia podziwianym i LEPSZYM – niestety podbijane to jest przez kulturę social media, a szczególnie Instagrama. Szkoda tylkko, że poza wszystkim, często zazdrościmy czegoś, co nie istnieje 🙂 Warto skupić się na sobie i swoim życiu – faktycznie, mało jest tak wypalających… Czytaj więcej »

Karola
Gość

Świetny post! To narzekanie “ja nie miałem, więc nikt nie może mieć” jest tak okrutne, że trochę wbrew sobie nie mogę patrzeć z pełnym szacunkiem na osobę, która głosi takie farmazony. Ja rozumiem, że komuś było ciężko i jest mi przykro z tego powodu, ale mszczenie się na kimś i ciśnięcie mu tylko dlatego że ma lepiej jest po prostu podłe!

Marta
Gość

Niestety w dzisiejszym świecie jest pełno nienawiści, zawiści i pogardy. Być może jest to spowodowane pogonią za hajsem i wyścigiem szczurów. Bo przecież trzeba mieć więcej, lepiej niż inni. W momencie kiedy coś nie wychodzi, ludzie sobie nie radzą i zaczynają atakować innych. Ja zaczynałam pracę “sto lat” temu za 4,5 zł za godzinę. Bardzo się cieszę, że dziś uczniowie, którzy chcą sobie dorobić – mają więcej 🙂

Eva Silvaren
Gość

Dajmy wolność niewolnikom ;D polecam wycinek z bajki Asterix i Obelix – https://youtu.be/G35_O8UGci8

Wera P.
Gość

Moi rodzice powtarzaja, że za ich czasów zajęcia na studiach kończyli też o 21 jak ja, a mieli gorszą komunikację miejsca, gorzej było się z kimś porozumieć, nie mieli internetu, nie było telefonów komórkowych. Ok, może tak bylo, ale czy świat nie powinien iść do przodu ? Jest mi przykro, że musieli żyć w PRL, ale że oni mieli tak ciężko nie znaczy ze ja też muszę mieć.

“Starsza” bo po 30
Gość

Bardzo madrze, ciekawie piszesz ale z tym postem tez nie do konca sie zgodze. “Starsze” pokolenie narzeka i niby zazdrosci obecnym “mlodym”? ja jestem z wyzu demograficznego, ktory byl w latach osiemdziesiatych. Dla dzieci urodzonych w tych latach bylo trudno dostac sie do dobrej szkoly, na panstwowe studia, klasy byly przepelnione plan zajec rozny czasem do pozna, nie bylo internetu itd..ale nikt nie narzekal i teraz tez nie narzekam z tego powodu ,co bylo. Okres szkolny, studia wspominam bardzo milo ,takze prosze nie piszcie o zazdrosci. Byl wyz duzo uczniow malo miejsc i trzeba bylo zyc. Malo tego jestem rocznikiem… Czytaj więcej »

Previous
Jaki film na wieczór? 5 pomysłów na to, co obejrzeć na Netflix i HBO GO
Dlaczego wkurza mnie twoje “ja jakoś pracowałem za 6 zł za godzinę i nikt nie narzekał”