Jedno z moich ulubionych zdjęć, zerkam na nie gdy zapomnę się z treningami (ostatnio się zapomniałam). Ale myślę też o tym jak tanie wakacje na Korfu wtedy upolowałam i jak koszmarnie drogo (proporcjonalnie do zarobków) jest w Polsce. Polska jest piękna, sama w końcu na weekend ruszam za miasto i ogromnie doceniam naszą naturę, ale nie mogę się doczekać aż zjem pizzę we Włoszech (kosztuje tyle, co w Warszawie), albo popiję winem chinkali z serem w Gruzji. 
Jesteśmy koszmarnie drogim do życia krajem, to jest nienormalne aby kawa w kawiarni kosztowała godzinę pracy przeciętnego człowieka.
Kocham Polskę jeśli chodzi o naturę, kuchnię, niektóre zwyczaje, ale światopoglądowo czuję się bardziej obywatelką świata niż patriotką. „Rosjanin był, który – nie jego to wina –
Za brata uważał pewnego Gruzina.
Czas drużby był krótki,
Bo ów nie pił wódki,
Rosjanin nie pijał zaś wina.

Napisał na niego gdzie trzeba więc donos
I łzę nad przyjaźnią utoczył wzmocnioną.
W obozie zaś Gruzin
Odsiedział lat tuzin,
Lecz przecież go w końcu zwolniono!

Narody, narody! Po diabła narody
Stojące na drodze do szczęścia i zgody?
Historia nam daje dobitne dowody:
Pragniecie pokoju? – Usuńcie przeszkody –
Narody, narody, narody!” #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #korfu #lato #tęsknota #maxi #sukienka #travelgirl #podróżemałeiduże

Jedno z moich ulubionych zdjęć,...

Gdy chciałaś loki a wyglądasz jak baran😅
Uczę się nie mieć wysokich oczekiwań odnośnie miejsc, ludzi, sytuacji i po prostu dać się miło zaskoczyć, ale końcówka sagi „Malowany człowiek” mnie jednak rozczarowała. Autor budował napięcie i skomplikowany świat po to, aby ostateczne starcie było takie meh? Tak nie wolno🙈

Jest taki cudowny cytat Junga, że but pasujący na jedną stopę będzie uwierał inną. I ja go bardzo lubię, bo ilekroć pytam was o jakieś polecenia zawsze trafi się głos „koniecznie XYZ, tu cudo!” I „nie wiem co zadziała, ale byle nie XYZ, W ogóle się nie sprawdziło, straciłam tylko kasę”.
Lubię o tym pamiętać za każdym razem, gdy komuś nie spodoba się coś, co zrobiłam. 
Daj mi znać w komentarzu o swoim najnowszym odkryciu, jakiejś perełce z dowolnej kategorii. Chciałabym powrócić do cyklu „ulubieńcy” (halo, czy to rok 2015?!) i nie wiem czy jest sens. Co fajnego ostatnio odkryłeś?

#monstera #aniamaluje #szczerze_pisząc #crazyplantlady #czerwonasukienka #zlumpeksu #zdrugiejszafy #włosy

Gdy chciałaś loki a wyglądasz...

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna dziewczyna!) o tym, jak zmieniało się jej podejście do treningów. A potem zerknęłam w swój stary tekst z aktualizacją włosową i ucieszyła mnie jedna rzecz - nigdy nie miałam takiego podejścia do swojego ciała jakbym była arkuszem w excelu, że tu centymetr miesięcznie a założony cel to było 1,5 i co teraz.
Boziu🙈 miałam taki szał tylko z mierzeniem przyrostu włosów i z perspektywy czasu uważam to za dość toksyczne. 
Jasne, uwielbiam widzieć postępy, to jest super! Ale nie chcę być skupiona tylko na wynikach, jakby cała ta droga nie miała żadnego sensu. To ona mnie kręci najbardziej! To, że mogę zrobić głębszy skłon, wyżej podnieść nogę, albo przebyć dłuższy dystans i nie sapać to dla mnie fajniejszy efekt niż to, co pokazuje waga. Na litość, ja nawet nie mam wagi!
Kiedyś miesiąc do miesiąca porównywałam wyniki odsłon bloga, zarobki i to ile znaków nastukałam jako copywriterka. Jakże wyzwalający był ten moment, gdy odinstalowałam Google analytics i porzuciłam napinkę! Mam takie poczucie, że najfajniejszych rzeczy w życiu nie da się zmierzyć liczbami. Żadna tabelka nie ma rubryki oddającej moją radochę gdy przeczytam wiadomość, że ktoś pod wpływem mojego bloga rozstał się z toksycznym partnerem albo odważył się zmienić pracę na taką super, ale zawsze teoretycznie poza zasięgiem. Bądźcie dla siebie proszę łagodni i wyrozumiali, nie jesteście bezduszną korporacją gdzie liczy się tylko wynik i realizacja planu kwartalnego😘
#monstera #crazyplantlady #rośliny #trening #wdomu #poćwiczone #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna...

Czy masz problem z zapłaceniem uczciwej ceny za jakiś produkt? Często słyszę jako argument za kupowaniem podróbki albo piraceniem, „ale mnie nie stać”.
Pomyślmy odwrotnie - ale za swoją pracę to już chcesz być wynagradzany uczciwie?🤔🙈
Pamiętam jak na studiach zostawało mi 300 zł po zapewnieniu sobie minimum egzystencji. Nie było łatwo, ale nie miałam problemu aby kupować legalnie książki, szybko zainwestowałam w abonament w @czytamzlegimi (nadal jestem psychofanką a to nie jest sponsorowane).
Wiesz dlaczego? Bo sama chcę być uczciwie wynagradzana za swoją pracę. @troyann który ogarnia moje maile nigdy nie dostał przelewu ode mnie po czasie, a najczęściej dostaje przed. Dlaczego? Bo nie cierpię gdy ktoś płaci mi po czasie!

Głęboko wierzę w zasadę „traktuj innych tak, jak chcesz być traktowany”. Nie lubię mieć konfliktu wartości.
W tym tygodniu kupiłam kurs robienia landing page, który wygeneruje konwersje (nie mogę go polecić, wszystko wiedziałam🤭) i @thecolorbundle (kilkaset presetów). Napisz mi w komentarzu w co ostatnio zainwestowałeś dla swojego rozwoju!
 Kurs? Książka? Webinar? Daj znać 🙌🏻
#Saigon #Vietnam #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #rozwój #kropki #colorbundlegiveaway

Czy masz problem z zapłaceniem...

Może dawno nikt ci tego nie mówił, ale życie to nie konkurs na bycie NAJ⭐️
Jednych napawa dumą, że mają wysprzątane na błysk, inni ściągają pranie z suszarki dopiero, gdy trzeba powiesić kolejne, albo płacą sprzątaczce. To nie tak, że jedna strona jest leniwa a druga „bez ambicji” bo jesteśmy różni, mamy inne priorytety, style życia, oba są tak samo ok!
👉🏻Ktoś lubi gotować, ktoś inny woli dietę pudełkową - i super! 👉🏻Ktoś robi sam remonty, ktoś płaci fachowcom. 👉🏻Ktoś ma warzywa z ogródka, ktoś z marketu.
Możemy mieć różne wizje swojego życia i nie ma żadnego sensu aby się porównywać!
O mojej wartości nie stanowi to, czy ugotuję dwudaniowy obiad z deserem, czy zjem pierogi z paczki - bywa i tak i tak. 
Ani to, czy zrobiłam w tym tygodniu 5 treningów, czy 2. 
Nie musisz się z nikim ścigać☺️
Ale nie musisz też budować swojego poczucia wartości na umniejszaniu innym, bo nie żyją tak jak ty.
Tak, ja też czasami myślę w duchu „ja bym tak nie mogła!” ale nie mówię tego na głos, bo inna widać mogła i ma się z tym dobrze✌🏻
Ważne, żeby mi z moimi wyborami też było dobrze😊 Nie zapominajmy o tym!
#aniamaluje #niezapominajka #szczerze_pisząc #darlingdaily #postitfortheaesthetics #forgetmenot #aestheticlypleasing #kwiaty #maj

Może dawno nikt ci tego...

TikTok made me do it! Zabrałam lustro na spacer i zrobiłam sobie selfie. Tym razem pretekstem nie była nowa fryzura ani sukienka, a nowe ubranko mojego telefonu. Z mocowanym na silny magnes ringiem, który mogę przesuwać gdy mam taką potrzebę (albo zamocować na stałe jeśli wolę). Czad! W ciągu ostatniego roku zepsułam 6 ringów (po czasie puszczał klej) więc jestem ciekawa jak się sprawdzi ten magnetyczny. Wszystko leci mi z rąk, więc ten pierścień ratuje mi zazwyczaj telefon🙈
Z kodem aniamaluje15 macie  15% rabatu na akcesoria @idealofsweden - ja mam case, ring i bezprzewodową ładowarkę, wszystko w tym samym wzorze ✨ Obecnie pojawiła się wiosenna kolekcja oraz firma ruszyła z rabatami 25-70%, które łączą się z moim kodem ;-)
Post we współpracy z marką @idealofsweden 
#tiktokmirrorchallenge #mirrorselfie #mirrorchallenge #portret #aniamaluje #wiosna #maj #maj2020

TikTok made me do it!...

Najbardziej cieszy mnie to, że jestem tak samo szczęśliwa z bukietem majowego bzu w Polsce, co w dalekiej podróży. Tylko w Azji mi się dużo lepiej oddycha! Dostałam na jesień zaproszenie na ślub w Tajlandii, więc z całego serca liczę, że to się uda i będzie dobrze. W zeszłym roku miałam o tej porze tak straszny kryzys, że tylko podróże mnie ratowały. Miło odkryć, że znów dobrze mi ze sobą nawet wtedy, gdy muszę siedzieć na 🍑.
#aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #wietnam #most #goldenbridge

Najbardziej cieszy mnie to, że...

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg szklankę i każe uczniom ją pobrudzić palcami. Gdy🥛 zrobi kółko, stawia ją przed chłopcem i dokłada obok drugą. I pyta -  z której szklanki chcesz się napić, upalcowanej przez wszystkich, czy czystej? 
Szklanka w tym przykładzie jest kobietą, a picie seksem.
Czasami szklanką jest jabłko.
Ci sami ludzie, dla których kobiety są jak szklanki mówią, że kobiety się uprzedmiatawiają nosząc krótkie sukienki i są same winne gwałtom. 
To tylko dwie z największych bzdur, jakie można usłyszeć na lekcji WDŻ od nauczyciela. Więcej na moim kanale w filmie, który nagrałam w lutym z @kasia_coztymseksem 
To skandal, że mamy w szkołach wychowanie do życia w rodzinie zamiast edukacji seksualnej. To skandal, że dzieciaki uczą się tam czasami takich głupot, że głowa mała. Zapraszam na kanał Aniamaluje po więcej, link wrzucam w stories! #aniamaluje #edukacjaseksualna #wdż #szkoła #wrocław

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg...

Pracuję przed komputerem, relaksuję się znowu patrząc w ekran - oglądam film albo czytam książkę na czytniku. Moje oczy nie mają ze mną łatwo!
⠀
Przyznam, że przez chwilę szukałam pomysłu na subtelne ulokowanie produktu, ale hej - ja się nie wstydzę tej współpracy! Nawilżające krople do oczu Hyabak (wiedzieliście, że HY to od hialuronianu sodu a ABAK to technologia pozwalająca kroplom zachować sterylność bez konserwantów?), to bardzo dobre krople, które przynoszą ulgę moim oczom. Szczerze, krótko i na temat - przestałam od Was dostawać troskliwe wiadomości "Ania, proszę, wyśpij się", nie pokazuję się z czerwonymi oczkami, nie mam uczucia piasku pod powiekami ani potrzeby tarcia ich co chwilę.
⠀
Jeśli czujesz zmęczenie oczu - polecam wypróbować. Moje są bardzo wrażliwe, a współpraca zmotywowała mnie do regularnego stosowania Hyabaku i szybko poczułam ulgę. Czemu nie wpadłam na to sama z siebie? Nie wiem, szczerze to pewnie trochę ze strachu przed zakraplaniem czegoś do oczu, ale ten okazał się irracjonalny, bo te krople nie przyniosły mi żadnego cierpienia, tylko dużo ulgi :)
⠀
#hyabak #nieprzeoczyszniczego #nawilzajacekrople  #ulgadlaoka  #bezkonserwantow #aniamaluje
Post we współpracy z marką HYABAK

Pracuję przed komputerem, relaksuję się...

Myślałam, że ten czas będzie wyglądał leniwie. Że będzie sporo relaksu i odpoczynku, tymczasem nie wiem w co ręce włożyć!
⠀
Pomysłów mam sporo, rozsadza mnie energia, nie umiem wybrać co jest mniej a co bardziej ważne, przez co robię wszystko. I want it all and I want it now!
⠀
Kocham ten moment; gdy jestem tak naładowana energią, ale znam już siebie 28 lat i wiem, że za ten skok przyjdzie za zapłacić. Że nadejdzie moment, kiedy nie uda mi się zrobić nic kreatywnego a gdy będę chciała napisać tekst na bloga, będę godzinę gapić się w ekran by napisać jedno zdanie i zamknąć klapę laptopa z uczuciem rozczarowania.
⠀
Najbardziej jestem dumna, że to od dawna już nie jest rozczarowanie sobą samą. Zaczęłam akceptować, że tak jak jest dzień i noc, biel i czerń, tak są momenty gdy czujemy się panami świata oraz takie, gdy nic nie wychodzi.
⠀
May the 4th be with you!
⠀
#aniamaluje
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Myślałam, że ten czas będzie...

Sukienka ciążowa i nie najlepsze dni + wygraj ubrania :)

Ostatnio – nie owijając w bawełnę – jest słabo. Nie dosypiam, nie mogę się skupić a w konsekwencji – boli mnie głowa. Oczywiście wszystko to sama sobie zafundowałam i jestem sobie temu winna, no ale nie jest to jakoś wybitnie fajne 😀 

Nie zrozumcie mnie źle – generalnie jest fajnie, ale takie czasowe spadki nastroju po prostu ssą. Na szczęście najgorsze już za mną ;-). Teraz powinno być już tylko lepiej! Dzisiaj na fejsie napisałam, że potrzebuję przerwy od Internetu. Chciałam usiąść przed monitorem i nadrobić zaległości, ale poczułam… niechęć. Zmartwiła mnie ta reakcja, bo blogować uwielbiam i sprawia mi to wielką radość. Zapominam tylko o potrzebie odpoczynku…
A ostatnio było z tym słabiutko, bo ciągnęła się za mną praca magisterska. Strasznie nie lubię czegoś takiego. Konkretnie mam na myśli czekanie. Oddaję rozdział i miesiąc czekam na sprawdzenie, a potem nagle rusza lawina drobnych poprawek z dnia na dzień i tak kilka razy :). Więc mam za sobą kilka nocek po trzy godziny snu, co nie jest dla mnie dobre, ale mus to mus. W końcu poszłam na studia magisterskie ze względu na dyplom (mam wszystkie uprawnienia po licencjacie, a i tak już pracuję i się w tym realizuję :). Teraz tylko w poniedziałek złożyć wersję drukowaną, wklepać w system i zostanie sporo nauki do egzaminu dyplomowego. A potem poczuję się jak na bardzo dziwnej reklamie Halls 😀

Odetchnę z ulgą ;-). To znaczy – mam taką nadzieję, nie oblałam jeszcze na pedagogice żadnego egzaminu i wierzę, że na mecie też się nie wyłożę 😀 

Sometimes I feel I’m always walking too fast (so lonely)


And everything is coming down on me, down on me, I go crazy

Oh so crazy 


W każdym razie, czuję się o kilka ton balastu lżejsza ;).
Postanowiłam wyciągnąć lekcję ze swojej reakcji i spędziłam dzień na ładowaniu baterii i defragmentacji swojego wewnętrznego systemu.
W tekście :

JAK SZYBKO I SKUTECZNIE POPRAWIĆ SOBIE HUMOR? 🙂 MOJE METODY

Zawarłam swoje ulubione sposoby na słaby dzień. Dzisiaj postanowiłam działać w praktyce. Nie lubię wychodzić na narzekacza i staram się nie dopuszczać do sytuacji, gdy zaczynam się nakręcać w tym swoim marudzeniu. Bo to jest bardzo łatwe i bardzo słabe – powód do narzekania znajdzie się zawsze, tylko po co? 
Po pierwsze – ulubiona “kawa” mrożona  – przepis tutaj.
Po drugie – chciałam ubrać się tak, żebym czuła się dobrze. Więc wybrałam sukienkę na ciążę  (spożywczą), bo po mleku zawsze mój brzuch zamienia się w balonik. 
Wybrałam prostą, miętową (?) sukienkę : klik , bransoletę i okulary. Jeśli chodzi o buty – w końcu zdecydowałam się na sandały na koturnie (klik). Nie zawsze lubię kupować w ciemno, ale potrzebowałam butów, które będą bardzo stabilne i wygodne, ale jednak nie całkiem płaskie. Wymarzyłam sobie cielisty buty na koturnie o łagodnym przejściu. Bez pasków wokół kostki i tym bardziej – bez złotych elementów. 
Praktycznie byłam pewna, że kupię sandały Scholl (model Jacy), widoczny gdzieś po lewej, ale miałam z nim spory problem – mimo, że to buty spełniające moje kryteria (nie przecinają nogi w strategicznym miejscu, są w miarę nude), to niepokoiło mnie właśnie zapięcie. Do tej pory wszystkie moje buty z taki paskiem na pięcie albo wchodziły w moje pięty jak nóż w masło, powodując okropne otarcia, albo po prostu się zsuwały. Zdecydowałam się więc na te widoczne na moich zdjęciach. Lepiej kąt nachylenia widać na stronie producenta (klik) Na szczęście pasują idealnie a pasek nie skraca nogi, nawet do tandetnego złota się przekonałam. Kupiłam je dlatego, bo miałam sporo punktów do wykorzystania, z myślą, że najwyżej z podkulonym ogonem wrócę i  zdecyduję się na te Scholla. Podsuwam je tutaj dlatego, że często pytacie mnie o dobór butów :)). Może kogoś zainteresują takie podstawowe, neutralne buty z naturalnej skóry 🙂
Boże, co ja robię, przecież nikogo nie interesują moje butowe dylematy i poszukiwania idealnego kompromisu między płaskimi i wysokimi butami. Bo umówmy się – szpilki na trawę się nie nadają.
Jak chill, to też grill 🙂 
Nie ma dymu bez ognia a grilla bez oliwy. To znaczy – dla mnie nie ma. ;-).
Moim odkryciem ostatnich dni jest pojemnik ze specjalną pompką i dozownikiem do rozpylania oliwy :
Mega! Ostatnio myślałam, że oliwa w aerozolu jest moim wybawieniem i okdryciem. Idealna do natłuszczenia patelni czy blachy delikatną mgiełką tłuszczu. 200 ml takiej oliwy w pojemniku pod ciśnieniem kosztuje ok. 15 zł. Sporo, w porównaniu do ceny tej butelkowanej, ale wciąż warto – tak stosowana oliwa wolniej się zużywa, potrawy nie pływają w tłuszczu i a skropienie lekkiej sałatki jest równomierne jak nigdy wcześniej.
No ale…
dodajmy dwa do dwóch i trzy do trzech – środowisko, kasa… lepiej przelać zwykłą oliwę do pojemnika z rozpylaczem.
Próbowałam.
Aby oliwa się rozpylała, należy dać 4-5 części wody na jedną część oliwy (np. 50 ml wody i 10 ml oliwy). Inaczej nie przechodzi przez tłok. Przed każdym użyciem trzeba to wstrząsnać, ale woda psuje efekt… No i konia z rzędem temu, kto znajdzie pojemnik z rozpylaczem, który będzie przystosowany do żywności. BPA free i te sprawy, bo zafundujemy sobie raka czy inny shit.
Zestaw który kupiłam zawiera dwa szklane  pojemniki z pompką i rozpylaczem – nalewamy samą oliwę, a pryska jak trzeba. Boski wynalazek! Cena? Mniej niż dwie oliwy w sprayu :).Ofertę znajdziecie tutaj, a jeśli jak ja – lubicie delikatne mgiełki z oliwy (lub octu), to będziecie bardzo zadowoleni i nie będziecie szkodzić środowisku :).
Ale o czym ja gadałam? Ach o pysznym grillu 😀 No to poczytałam też grzecznie książkę. Nienaukową. Niezwiązaną z magisterką. Wreszcie! Opaliłam się troszkę i nawet uwieczniłam kota 😀 
Furorę robił mój obiektywnie przepłacony nabytek :
Po co mi słoik do smoothie? No po to, żeby wrzucić maleńkie do torebki i szczelnie zakręcić. Plastik szybko robi się brzydki i porysowany, a ja po prostu lubię ładne rzeczy. Nie zawsze mam ochotę dźwigać ze sobą pięćset kilo wałówki :)). 

strój: klik 
Sprzęt szumnie nazwany “butelka smoothie” pojawił się w niezbyt udanej francuskiej ofercie polo marketu (klik). Nie spodziewałam się, że będzie robił furorę na grillu – tymczasem zakręcany słoje są bardzo praktyczne, bo nie musimy obawiać się, że wypijemy sok z osą czy innym żądłem.

Po leżeniu, opalaniu, czytaniu i grillowaniu, musiałam jeszcze szybko skoczyć na drobne zakupy. Jeśli nie macie wyobrażenia jaki jest klimat małego miasteczka, to jest on właśnie taki :

Tłumy szaleją 😀

Ale właśnie za ciszę, spokój i dużo zieleni lubię miejsce w którym mieszkam.

Ach, zapomniałabym. Zgodziłam się zrobić dla Was błyskawiczny mini-konkurs :).

Można wygrać letnie kombinezony od Romwe (u nich wybrałam sobie sukienkę – mgiełkę). Bez sensu, żebym tylko ja czerpała jakieś profity z bloga, więc skoro już szukam swojego stylu nierzadko korzystając z programów punktowych i afiliacyjnych, to fajnie by było, żebyście też mieli szanse na jakieś nagrody :). Dopiero co zakończyłam duży konkurs, ale co szkodzi dodać maleńkie rozdanie :

wymagania :

1. rejstracja na Romwe : http://www.romwe.com/login_register.php 

2. Polubienie ich fanpage : https://www.facebook.com/Romwe.official
3. Polubienie mojego bloga : https://www.facebook.com/Aniamaluje
4. zostawienie w komentarzu adresu e-mail z którego rejestrowaliście się na Romwe

Romwe nagrodzi 2 osoby, które będą mogły wybrać sobie crop top + spodenki
do wyboru z wymienionych :
jeden, dwa, trzy, cztery 
Swój typ trzeba wskazać dopiero jak się wygra 🙂

Konkurs trwa do 27 czerwca, a organizatorem jest Romwe

Mój tip :

Załóżcie sobie osobne spam-maile do konkursów (tylko je sprawdzajcie) i korzystajcie z każdej okazji. Nietrafioną nagrodę zawsze można opchnąć na allegro :).

Ach, no właśnie – jak będziecie ochoczo brać udział w bieżącym rozdaniu, to pojawi się  na dniach drugie rozdanie, z bonem na ubrania o wartości ponad 400 PLN
Mam nadzieję, że taki lekko smęcący post nie działa na was jakoś drażniąco. Po prostu czasem mam gorsze dni, a nie chcę kreować tutaj nieistniejącej rzeczywistości, w której każdego dnia jestem od rana zmotywowana, uśmiechnięta i gotowa na podbój świata. Otóż nie, czasami trzeba w sobie takie nastawienie wywołać ;-)).
Uściski!
Biorę się za komentarze 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Previous
Uwaga! Wejście grozi uśmiechem :)
Sukienka ciążowa  i nie najlepsze dni + wygraj ubrania :)