Instagram has returned invalid data.

Leczenie naturalne vs. farmakologiczne

Dzisiaj trudny temat, dlatego bardzo, ale to bardzo proszę o podejście do niego z otwartym umysłem. Jeśli jesteś zawsze na “nie” (bo nie), przeczytaj tę zabawną mantrę, a jeśli nie pomogła – nie czytaj mojego tekstu 🙂

Ok, zaczynamy. Jak wiecie, przez wiele lat ślepo wierzyłam, że medycyna chce ludzi wyleczyć. Dzisiaj śmieję się ze swojej naiwności, ale jest to śmiech trochę przez łzy, bo przez akademickie i naukowe podejście lekarzy wiele się nacierpiałam i skutki farmakologicznego leczenia ponoszę niestety do dzisiaj. Kiedy ogłosiłam rodzinie, znajomym oraz Wam, że rezygnuję z przyjmowania leków, nie spotkałam się wsparciem nikogo – poza najbliższymi. Wszyscy mówili, że się na tym przejadę, że sobie zaszkodzę, że z podkulonym ogonem wrócę do lekarzy skomląc z bólu o receptę. W tamtym czasie moja wiedza o leczeniu była bardzo skromna, potoczna ale… miałam dość oszukiwania się, że jest ok, kiedy leczenie sprawiało, że jest coraz gorzej. W desperacji powiedziałam dość i zaczęłam się uczyć, dokształcać, pukać nawet do zamkniętych na dziesięć spustów drzwi (profesor i zespół badawczy z Uniwersytetu Kalifornijskiego).
I nawróciłam się, na medycynę alternatywną. Ludową, prostą, prostacką, pełną zabobonów i dziwnych praktyk. Jakimś cudem nie umarłam, mam się dobrze, dużo lepiej niż w czasach, kiedy leczyłam się w szpitalach i wierzyłam , że słowo nieuleczalne to wyrok śmierci. 
Myślę, że nam ludziom się trochę pomieszało w głowach. Człowiek żyjący 100 lat temu, wchodząc do marketu złapał by się za głowę słysząc, że to, co stoi na półkach jest pożywieniem. Dzisiaj kiedy ktoś słyszy, że lubię jarmuż i piję sok z buraka patrzy na mnie jak na przybysza z obcej planety.
Coś tu jest nie tak. Nie twierdzę, że farmakologia jest zła. Wiem za to, że jeśli natura stworzyła problem, stworzyła też rozwiązanie.
Leczenie farmakologiczne, akademickie czy nie wiem jak to nazwać, jest trochę oderwane od rzeczywistości. Pisałam o tym w tekście o 13 grzechach polskiej służby zdrowia. Co więcej, lekarze brzydzą się słowa “służba”… co jest dla mnie niezrozumiałe, bo ja np. pracuję z dziećmi i jestem dumna z tego, że świadcząc swoje usługi służę im radą, pomocą, wsparciem. Cóż, niektórym ego przesłania obraz.
Załóżmy, że tygodnia boli Cię głowa. Zazwyczaj jest tak, że idziesz do lekarza. Albo Cię spławi dając Ci receptę na “coś silniejszego”, albo skieruje Cię na podstawowe badania z których w większości przypadków nie wyciągnie żadnych wniosków, spławiając Cię tekstem o przemęczeniu albo mówiąc “taka pani uroda” i wypisując receptę na lek przeciwbólowy, najczęściej na K. A po roku dowiadujesz się, że masz raka którego można była zdiagnozować wcześniej. True story – tak wyglądało to u babci mojej znajomej.
Idąc do lekarza alternatywnego, ale nie jakiegoś szarlatana, tylko osoby, która naprawdę się na tym zna (zazwyczaj są to obcokrajowcy) i mówiąc, że od tygodnia boli Cię głowa, doświadczasz czegoś innego. “Lekarz” zaczyna uważnie Cię oglądać. Sprawdza oczy i uważnie ogląda plamki, patrzy na to, jak wyraźny jest pierścień. Pyta Cię o objawy które na pozór nie mają nic wspólnego z bólem głowy. Jak z kupą, jak z brzuchem. Interesuje go to, co jesz. Ogląda Twoje znamiona, opukuje Cię śmiesznym czymś i sprawdza czy nie masz poblokowanych nerwów. Raczej skupia się na szukaniu przyczyny bólu głowy a jeśli wie, że nie wie, szczerze Ci to mówi, zaleca jakieś zioła, ćwiczenia, uczy jak oddychać i odsyła Cię do jakiegoś specjalisty.
Zauważam trzy główne różnice między leczeniem w białych kitlach, a tradycyjnym, ludowym.
Lekarze :
– Skupiają się leczeniu skutków, nie przyczyn
– Patrzą tylko na narząd lub grupę narządów z której mają specjalizację
– Ich celem jest leczenie, nie wyleczenie pacjenta.
Medycyna ludowa, naturalna, działa inaczej:
– Skupia się na szukaniu i eliminowaniu przyczyn dolegliwości i chorób, uderzając w źródło problemu
– Patrzy na człowieka całościowo, widzi powiązania pomiędzy narządami
– W jej interesie jest człowieka wyleczyć
Nie twierdzę, że lekarze nie chcą człowieka “wyleczyć”. Myślę, że duża część z nich naprawdę chce. Ale przez lata studiów ich mózgi zostały wyprane i wszystko co “naturalne” postrzegają jako zabobon. Często znajduję na pubmedzie (portal z artykułami medyczynymi) badania dotyczące różnych ziół czy weryfikujące skuteczność jakiejś ludowej metody – mimo, że często dowodzą jej słuszności, przechodzą bez echa. Bo nikt nie zarobi na oczyszczaniu zatok specjalnym czajniczkiem z długim noskiem. A przynajmniej nie tyle, co zarobiłoby się sprzedając masę tabletek na ból zatok 🙂 
Wiem, mądruję się. Nigdy nie nawróciłabym się na tradycyjne leczenie, gdyby nie wspomniany wcześniej profesor z UCLA, który polecił mi imbir (gingerol) i ostre papryczki (kapsaicynę) w zastępstwie branych przeze mnie leków sterydowych. Kazał mi zapomnieć wszystkiego, co wcześniej słyszałam o leczeniu. Zalecił inspirowanie się wiedzą z Azji, czyli uważne przyglądanie się temu, jak na oskrzela patrzą w Indiach, Chinach, wspomniał o Rosji. Jeśli chodzi o moje pytania o specjalistów z Polski, to powiedział tylko tyle, że specjaliści w medycynie są dzisiaj specjalistami od marketingu leków i że zaczyna się to na uniwersytetach i opłacanych drogo badaniach…
healing herbs
Widzę po sobie ogromną różnicę.

W tym momencie nie biorę żadnych leków. Czasami korzystam z ziołowych suplementów. Wolno żyjące zwierzęta nie czytają badań naukowych, a jakoś żyją.
Obecnie kupujemy wiele suplementów totalnie bez użycia głowy – czasami wystarczy, że na opakowaniu jest napisane “complex” albo wymieniona jest cała litania pierwiastków, a człowiek już to łyka…
Tymczasem większość tych suplementów jest bez sensu, po pierwsze dlatego, że te witaminy to syntetyki, po drugie dlatego, że nie są komponowane na zasadzie synergista z synergistą, a często w jednej tabletce zaklętych jest nawet trzech antagonistów! Np. cynk, chrom i żelazo które są swoimi antagonistami, bo wchłaniają się na tym samym białku – transferynie. Krótko mówiąc, obecność jednego powinna wykluczać obecność drugiego 😉 Nie propaguje się też wiedzy odnośnie tego, kiedy co zażywać, np. magnezu nie łyka się wieczorem… ale kto o tym mówi?
Cóż, ważne, żeby hajs się zgadzał, a że ktoś łyka sobie coś, co nic mu nie daje, to już jego problem ;-))
Czy twierdzę zatem, że farmakologia jest be i nie należy tykać leków?
Nie!
Głęboko wierzę, że na każde schorzenie jest jakiś lek w naturze. Trzeba jednak pamiętać o tym, że zioła i inne rośliny, tak samo jak lekarstwa – mają swoje skutki uboczne i trzeba brać je z głową.
Medycyna świetnie sobie radzi “interwencyjnie” – kiedy trzeba coś wyciąć, zaszyć, działać szybko. Przecież jeśli ktoś ma ostrą reakcję alergiczną, nie poleci mu się ziół, które działają wolniej, tylko szybko poda się leki antyhistaminowe. Ja to doskonale rozumiem! Ba! Nawet popieram! 
Wiele lat brałam sterydy – dzięki temu nie dusiłam się w nocy tak gwałtownie, chociaż pod koniec i to nie pomagało. Stany zapalne od razu były gaszone, ale źródło ognia niestety nie. Takie gaszenie pożaru bez jego ugaszenia trwało bardzo długo i w tym czasie zdążyły mi się trochę popsuć i rozregulować inne narządy, np. wątroba, nadnercza, nerki. Na szczęście nie jakoś strasznie. Dlatego długotrwałe leczenie skutków uważam za głupie.
Trzeba szukać przyczyn! Tego niestety medycyna uparcie nie chce oferować. I wmawia, że ludowe sposoby to zabobon.
Oto jak zabobon podziałał na gronkowca u psa, który był wcześniej bezskutecznie leczony lekami:
A tutaj znajdziecie cały opis jak pozbyć się gronkowca za pomocą brzozy.
Więc co jest w końcu lepsze?
Chciałabym, aby było to całkowicie jasne. Uważam, że w lekach stosowanych z głową nie ma nic złego, jednak warto szukać alternatyw w naturze. Ja na trawienie wolę wypić napar z rumianku, niż łykać tabletki. Jednak jeśli stało się coś nagłego, czasami leki są po prostu niezbędne i też to akceptuję.
Nie jestem fanką przeciwbóli i ich nie biorę, jak boli mnie głowa, stosuję okład, jeśli mam czas – ucinam sobie drzemkę i unikam tego, co ten ból spowodowało (hmmm…czy tego dnia nie byłam czasem w KFC?). Trzeba być ze sobą szczerym i słuchać swojego ciała. Mam natomiast pełną świadomość ograniczeń – pokrzywa świetnie poradziła sobie z moją ostrą anemią, ale imbirowy sposób nie zawsze tak wybitnie działa na migrenę. Albo banalna mikstura Natalii na Atopowe Zapalenie Skóry – działa świetnie,w  połączeniu z dietą pozwala zapomnieć o tym, co znaczy skrót AZS ale… śmierdzi. I znajdą się osoby, które będą wolały jeść i wcierać sterydy lub maści hormonalne, niszcząc sobie zdrowie innych układów i organów, bo tak jest prościej.
Pewnie, jest prościej.
Ale w tej prostocie trzeba zachować umiar. Dla mnie to naturalne, że człowiek z głębokimi niedoborami chętnie sięgnie po witaminowy suplement. Czasami nie jesteśmy w stanie w krótkim czasie zjeść tyle, aby pokryć deficyty. Ale wybierając suplementy warto myśleć logicznie – polecam ekstrakty, algi, spirulinę, nasiona kakaowca… one też mają masę witamin. A witaminę C lepiej brać w koncentracie z aceroli niż synetetyk któr się słabo przyswaja 😉
Podsumowując : Jeśli sypie Ci się jedna część ciała, zadziała efekt domina i posypią się inne. Leczenie tylko jednego nie rozwiązuje problemów i warto spojrzeć na ciało holistycznie. Medycyna ludowa nie zawsze jest zabobonem, działa innymi metodami i daje inne efekty. Najlepszym rozwiązaniem jest czerpanie z obu!

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

168
Dodaj komentarz

avatar
50 Comment threads
118 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowykotabierudolfinagorzkakokoszkaSłonecznik Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

bardzo lubię Twoje podejście, bo nie popadasz w żadną skrajność i to to, co lubię na tym blogu. czekam na obiecny na facebooku tekst o oczyszczaniu 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zapomniałam się pochwalić, że pokrzywa dzięki tobie i mnie wyleczyła z anemii, już wypatruję młodej majowej i zrobię sobie wzmacniającą kurację 😉

Kamila Ziel
Gość

Cieszę się że coraz więcej ludzi skłania się w stronę medycyny naturalnej, sama od kiedy zaczęłam czytać to dokładniej skłaniam się w jej kierunku, i zgadzam się w 100% co do lekarzy i ich podejścia, leczono mnie przez wiele lat z objawów a nie z przyczyny, nikt się nawet nie pokusił o to aby sprawdzić skąd problem pochodzi naprawdę, teraz mądrzejsza nie zapłaciłabym za taką "poradę" ale kiedyś wierzyłam ślepo w każde słowo lekarza…Już nie wierzę!!P.S Spirulina i algi są świetne, ale jeśli ktoś ma problemy z tarczycą raczej nie powinien ich brać (nadczynność0 i Hashimoto.Czekam na post o oczyszczaniu… Czytaj więcej »

olala
Gość

Racja! Tylko na detoks też trzeba organizm przygotować,a czasami taki latami zanieczyszczany organizm nie da sobie rady gdy nagle użyjemy kilku kuracji na raz-może sie okazać,ze sobie zaszkodzimy 🙁 czekam na post i zastanawiam sie czy dowiem sie czegoś nowego z niego!:)

olala
Gość

Przynajmniej utwierdzę się w tym,że nie jestem jedyna normalna a może nienormalna w dążeniu do przyczyn chorob,a nie zaleczaniu ich objawow?(w sumie mam wsparcie w znajomej którą też lekarze przetyrali i jedyne co robili to…zwiększali dawki leków;(

olala
Gość

Na post*z twoimi metodami na oczyszczanie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Super podejście. Jeżeli jesteś w stanie podpowiedzieć, co na astmę/alergię/ egzematyczne dłonie, będe dozgonnie wdzięczna:) Wiem, że mogę poszukać, ale z tego szukania mam sprzeczne informacje i ból głowy :/

Magdalena

Anonimowy
Gość
Anonimowy
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki Wam:)

Magdalena

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam podobne podejście do Ciebie, chyba dzięki rodzicom. Bo to właśnie moja mama nie ciągała mnie do lekarza gdy tylko miałam katar albo lekką gorączkę (a wiele moich koleżanek wtedy leciało do lekarza), tylko dużo płynów i sio pod kołdrę się wygrzewać. Jednak, fakt, jestem alergikiem, i muszę przyjmować tabletki alergiczne, oczywiście nie ciągle tylko gdy mnie złapie jakaś wysypka czy atak kichania :). Plus się odczulam, widzę poprawę po kilku latach odczulania, no ale niestety – niesie to ze sobą dość spore koszty. A jeszcze jedna rzecz jest niesamowita w lekarzach, przynajmniej tych u których byłam. Za każdym razem… Czytaj więcej »

Yoanna
Gość

Drogi anonimie, jeśli tu jeszcze zaglądasz, proszę powiedz mi jak poradziłaś sobie z zatokami? Bo walczę od dawna i końca nie widzę, choć i tak jest dużo lepiej jak przestałam słuchać się lekarzy..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Yoanna, gdybyś zmieniła dietę na leczniczą… 🙂 w zatokach zbiera się śluz, a to boli, gdy się czopuje i przesuwa, a więc potrzeba go usuwać, wysuszać. czytałam też o takim czajniczku do czyszczenia nosa, chyba u blondhaircare.

Kasia Gdańsk
Gość

świetny post. Ja byłam ostatnio w lekarza dermatologa ii… wyprosił mnie z gabinetu ze względu na to, że zaczęłam pytać o przyczyny, o wpływie diety na mój przypadek… normalnie masakra, przysięgłam sobie że już nigdy nie pójdę do żadnego dermatologa……

Thori
Gość

na pewno nie wracaj do tego. zależy co ci dolega, na ile to poważna sprawa, ale może spróbuj u kogoś innego. albo u jakiegoś szamana.

Kasia Gdańsk
Gość

już byłam u wielu, mam ŁZS…

Łojotokowa Głowa
Gość

Ha, no to witam w klubie… 😉

Kasia Gdańsk
Gość

masz bloga o tym! zaraz zajrzę i poczytam:):***

Karola S.
Gość

Wszystko z głową. Czasem jak coś się rozsypie, to wystarczą metody naturalne, a czasem trzeba się trochę pomęczyć z lekami. Banalny przykład: rok temu początki zapalenia pęcherza zlikwidowałam pijąc kwaśne soki. W tym roku cholerstwo zaatakowało z taką mocą, że żadne soki nic nie dawały i dopiero antybiotyk mnie wyleczył. Chociaż nie jestem ich wielką fanką, bo sieją mi spustoszenie w organizmie. Ale póki się da warto próbować naturalnych metod.

Thori
Gość

słuszne podejście!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A zapalenie pęcherza to przypadkiem nie bakterie? Gronkowiec…? Jeśli często atakują, to uklad odpornościowy jest nieszczelny. A na to antybiotyk nie pomoże, nie zapobiegnie, ale aby szybko zadzialać na silny atak to owszem.

Thori
Gość

Ja niedługo zostanę (mam nadzieję) lekarzem i czasami sobie poczytuję jakieś takie wypociny na tematy o relacji lekarz-pacjent. W moim odczuciu masz sporo racji z naturalnym żywieniem, leczeniem i trybem życia, sama się do tego stosuję i sama chętnie tłumaczę pacjentom, że powinno się zacząć od podstaw, tzn. schudnąć, jeść warzywa, pić wodę, a nie słodką colę i kiełbasę… Jednak nie wszystko da się przewidzieć i kiedy już się coś złego komuś przytrafi (wrodzone choroby dziedziczne, wypadki, nowotwory – które nota bene nikt nie wie skąd się biorą, mimo wielu przypuszczeń za wiele na ten temat nie wiemy), okazuje się,… Czytaj więcej »

Kasia Gdańsk
Gość

lekarz, który nie uważa medycyny naturalnej za zabobony? 😮 czapki z głów! jak zostaniesz już lekarzem, z chęcią będę się u Ciebie leczyć:) co do reklam, to to już jest jakaś masakra… 🙁 nic innego nie leci w TV tylko leki, na to na tamto…. ;/

Thori
Gość

Aaa i zapomniałam dodać, że niestety racja z tym leczeniem skutków, niestety tak uczą na uczelniach. Chociaż nie zawsze tak jest, bo czasami przyczyny po prostu nie udaje się znaleźć (medycyna ich po prostu nie zna; mówi się wtedy, że coś jest IDIOPATYCZNE, czyli po prostu "nie mamy pojęcia"), a czasami z całkiem dobrym skutkiem udaje się odnaleźć źródło choroby. Nie zawsze jest tak źle. I nie czytaj za dużo Tombaka, bo lewatywami prawie się do grobu wpędziłam. Jednak kuracja cytrynowa usunęła skutecznie mojej mamie kamienie z nerek 🙂 No i jeszcze jedno – ta cała wiązanka była też trochę… Czytaj więcej »

Thori
Gość

Kasia – nikt nigdy nie udowodnił, że medycyna naturalna czy szamanizm szkodzi, dlatego nie rozumiem skąd te zaskoczenie. Mi kilka lekarek za czasów, kiedy byłam bambino, też mówiły – nie brać leków, tylko leżeć i pić herbatę z miodem… no chyba, że jest to zapalenie płuc.

Kasia Gdańsk
Gość

podpisuję się nogami i rękami! cieszę się że przywróciłaś mi wiarę w przyszłość medycyny:*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja, ja się pochwalę. A raczej lekarza, który mnie operował. Miałam tak straszną wadę stopy, że nie mogłam już chodzić, ból był potworny. Teraz stopa ma normalny kształt, no i chodzę bez bólu, mimo dwóch śrub.
Wiele lat byłam po prostu "chorowita", a w przeciągu ostatniego pół roku dowiedziałam się jakie choroby wrodzone powodują u mnie osłabienie organizmu. Już pisałam tu komentarz, ale zaznaczę jeszcze raz – jestem wdzięczna wszystkim lekarzom, których spotkałam na swojej drodze, ponieważ każdy mi pomógł, ani razu nie spotkałam się ze zbywaniem czy jakąkolwiek złą reakcją.

Thori
Gość

no właśnie – taka praca! jest w tym trochę racji, ale z drugiej strony nie jest to taka o sobie praca, bo jednak potrafi zadziałać wręcz cuda. i tyczy się to z resztą wielu innych zawodów. po prostu brakuje nam wszystkim trochę wdzięczności…z tym idiopatycznym chyba nie wyłapałaś ironii… 😉 masz rację co do zaniedbywania i tłumaczenia, jak najbardziej. ale czasami po prostu nawet po wielu wielu poszukiwaniach nic nie udaje się znaleźć.a co do nowotworów – jest to bardzo szerokie pole do rozmów, oczywiście są udowodnione rzeczy wywołujące raki, typu metale ciężkie, tytoń, promienie UV itd, sam mechanizm też… Czytaj więcej »

Thori
Gość

Aha! Czekam na grzechy główne pacjentów!

Klaudia
Gość

a ja Cię zaskoczę – byłam chora na koklusz 😉 podobnie jak cała moja rodzina i kilkoro znajomych. mój brat spędził miesiąc w szpitalu. ale to tylko tak nawiasem mówiąc, bo generalnie się z Tobą zgadzam – w TV nagłaśniane są tylko sytuacje, kiedy coś się nie uda. podobnie jest z wieloma innymi rzeczami, np. z jazdą autostopem. raz na x lat podaje się, że jakiś autostopowicz został zabity/zgwałcony/zaginął, a nikt nie mówi o TYSIĄCACH osób, które łącznie robią rocznie MILIONY kilometrów po świecie i nic złego się im nie dzieje. i w 100% zgadzam się co do reklam leków!… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"udowodnione rzeczy wywołujące raki, typu metale ciężkie, tytoń, promienie UV itd, sam mechanizm też jest poznany… ale co go powoduje? skąd się to wszystko bierze u ludzi zdrowo żyjących, nieobciążonych? tego nie wie nikt."
To już nie jest tajemnicą, nowotwory powstają na bazie przerośniętego grzyba candidy, ale już zaczyna się o tym mówić/pisać – szukalam wczoraj tekstu opisującego profil osób z depresją i nowotworami i nie znalazlam gdzieś się zagubil w otchlani internetu – także konkretnie w kontekście czynnika psychologicznego, niekochania siebie. Znajdę to wrzucę link.

Natalia Kurowska
Gość

Wirus polio, ospy prawdziwej, gruźlica – myślicie, że to samo zniknęło? A może nawet nie wiecie, że właśnie przez szczepienia i antybiotyki neigdyś śmiertelne choroby dzisiaj stanowią egzotyczny przypadek w szpitalu – krztusiec, szkarlatyna… czytaliście lektury szkolne prawda? Ktoś z was miał może którąś z tych chorób? nie piszę tego broń Boże żeby Ci dociąć- piszę bo tak się składa że mialam obie te choroby pomimo szczepień w dzieciństwie.nie życzę krztuścia nikomu- to straszna choroba. przez pół roku życia każdy oddech był walką a ból całego ciała tak wielki że żadne środki przeciwbólowe nie pomagały:/- miało być żartobliwie a wyszło… Czytaj więcej »

rudolfina
Gość

Ja mogę napisać, że się zgadzam z większością tego co napisałaś. Reklamy kłamią, trzeba się zdrowo odżywiać, nie lecieć do apteki po tabletkę na byle pierdołę, a medycyna jest często niezawodna jeśli trzeba szybko działać i ratować czyjeś życie. Jednak jako, że jestem świeżo po przeczytaniu lektury o szczepionkach, nie zgadzam się z tym, że to dzięki szczepieniom nie ma już tylu "groźnych" chorób. Większość przez ciebie wymienionych, takie jak ospa prawdziwa, gruźlica, polio, ksztusiec, błonnica miały tendencję spadkową na długo przed wprowadzeniem szczepień. Wystarczyła do tego poprawa jakości życia, większa higiena i świadomość ludzi o zarazkach. Dodatkowo, co widać… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chyba mam wyjątkowe szczęście. Chodzę do normalnych lekarzy, nie żadnych alternatywnych, jestem generalnie bardzo schorowaną osobą i miałam kontakt z ich całym zastępem :D, ale żaden nigdy nie wolał leczyć mnie lekami. Kardiolog? Od razu powiedziała mi, że na moją wadę serca są tabletki, ale ona sugeruje raczej odpowiednią dietę. To samo u diabetologa (a konkretnie pięciu różnych) czy ortopedy. Są przypadki i przypadki. Sama wolę leczyć się naturalnie, ale ostatnio przechodziłam operację, która wiązała się z cięciem kości i jestem niesamowicie wdzięczna osobom, które stworzyły te mega silne przeciwbólowce (w tym ten słynny na K. :D).

Thori
Gość

Nie powiedziałabym, że wyjątkowe szczęście, bo mało się mówi o dobrych lekarzach, a sporo o złych (czyżby tych było więcej?). Jednak jakiegoś tam fuksja nie można ci odebrać i życzę oby tak dalej i dużo zdrowia 😉

Thori
Gość

*FUKSA, nie fuksja! róż mi w głowie…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zawsze łatwiej mówić o tych złych i ponarzekać…
Dziękuję i pozdrawiam serdecznie (:

Thori
Gość

racja. jednak jest to w pewnym sensie sztuka i wydaje mi się, że jest trochę niedoceniane. ale to moje osobiste zdanie.

Estimea
Gość

Moze ja dodam swoje 2 grosze 😉 jako dziecko mialam stwierdzona skolioze, okolo 11 roku byla tak silna i cwiczenia korekcyjne jej nie zatrzymaly, ze ortopeda zalecil ROK w "gipsowym lozeczku" jak to ladnie nazwal. Mialo to skolioze zatrzymac, nie wyleczyc! Moj ojciec zaczal szukac alternatywy, taka perspektywa to byl koszmar! Z pomoca przyszla ciotka, ktora slyszala o pewnym Kregarzu, ktory raz w miesiacu przyjezdzal do Poznania (bodajze z Konina), musialam strasznie wczesnie wstac, bo kolejka do niego byla dluuuuuga. Facet przez rok prostowal moja skolioze, raz w miesiacu wbijal klykciami moje kregi na wlasciwa pozycje, po roku skoliozy nie… Czytaj więcej »

Sonnaille
Gość

Bardzo dobry post! Przeczytałam z przyjemnością. 🙂
Mimo, że studiuję farmację i powinnam popierać leczenie farmakologiczne, to zgadzam się z Tobą i uważam, że we wszystkim trzeba znaleźć ten złoty środek, a leczenie naturalne bardzo często może być tą lepszą i bezpieczniejszą dla organizmu alternatywą. Sama nie znoszę faszerować lekami, ale robię to, bo czasami nie ma innej opcji, niestety- tarczycy, czy hormonów zdrowym odżywianiem nie unormujesz…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jako przyszły farmaceuta masz dobre podstawy do zgłębiania zielarstwa.

Alia Maris
Gość

Sonnaille też chciałabym uregulować tarczycę naturalnymi sposobami! Niestety, boję się. Na razie bardzo dużo czytam i zamęczam lekarzy (ich punkt widzenia jest mi potrzebny, choćby po to, żeby poznać opinie obu stron). Przeszłam na dietę bez pszenicy i nabiału, jem dużo warzyw, piję siemię lniane, staram się wzmacniać odporność (choruję na Hashimoto). Mam nadzieję, że kiedyś dowiem się, czy istnieje możliwość wyleczenia się z chorób autoimmunologicznych. Współczesna medycyna twierdzi, że nie. Najśmieszniejsze jest to, że na zawroty głowy związane z tarczycą dostaje lek minimalizujący zawroty (znów leczymy OBJAW!), na palpitacje serca lek zwalniający pracę serca i obniżający ciśnienie, na ból… Czytaj więcej »

margaritum
Gość

Lubię Twój zdrowy rozsądek.
Dla mnie autorytetem w podobnych sprawach jest moja babcia. Mimo że skończyła tylko podstawówkę, ma niesamowitą wiedzę na temat funkcjonowania organizmu i różnych naturalnych metod leczenia. A wszystko to zawdzięcza jakiejś swojej niesłychanej ludowej mądrości, intuicji i łączeniu faktów. Z resztą to nie przypadek, że w wieku 86 lat jest sprawna i bardzo aktywna:) Kiedyś złościłam się kiedy doradzała mi jakieś zioła, aloes czy majeranek. Dzisiaj z ciekawością podpatruję co ona tam sobie pije. Po prostu widzę że to się sprawdza i nikt nie musi mnie przekonywać że naturalne metody są skuteczne.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeju jak dawno nie lykalam żadnych tabletek, pastylek, kapsulek. Nawet probiotyk zaniechalam, bo już nie odczuwam pilnej potrzeby, ale w razie czego to idealny sposób na wzmocnienie bariery immunologicznej. Ziela czystka jeszcze nie dorwalam, dopiero mam zamówiony w zielarni, podobno ludzie znają jego cenne wlaściwości od bardzo dawna, w mojej zielarni schodzi na pniu w 200 g opakowaniach, aż trzeba sobie rezerwować. Niecierpliwie czekam aż zacznę testować, muszę się pozbyć nawracających infekcji, podnieść odporność.A co do sposobów na ból glowy, taki napięciowy, choć może i nie tylko, bo miewam o różnym nasileniu w różnych miejscach, każdy może sobie pomóc sam,… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

Jak byłam dzieckiem i bolała mnie głowa, to przechodziło po tym, jak mama trzymała mi dłoń na czole 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A wlaśnie, w dloniach jest moc 🙂 a generalnie wiąże się to z zadbaniem o stronę emocjonalną poprzez czuly, cieply dotyk, ukojenie. Wielu nie wie, że dlonie reagują w ten sposób i tak samo można sprawdzić jak oddzialywuja na nas rośliny, np. te które trzymamy w mieszkaniu, każda ma inną energię. Samouzdrawianie energią podejrzewam bylo znane od wieków, w sieci pewnie są jakieś publikacje, tylko ludzie dzisiaj już cywilizowani, z dystansem do natury wolą dostać gotową instrukcję jak zadzialać, by zlikwidować ból, niż dowiedzieć się jak funkcjonuje organizm i pomóc sobie bez obciążania narządów. Wielu też nie wie, że zaczynając… Czytaj więcej »

Karalajn
Gość

Aniu tekst świetny, jednak ja mam prośbę – czy możesz podrzucić linki, gdzie będę mogła poczytać sobie o naturalnych metodach leczenia (zależy mi na konkretnych schorzeniach) czy muszę konkretnie wybrać się do specjalisty?? Będę wdzięczna.
Pozdrawiam.

Karalajn
Gość

Aniu – niedoczynność tarczycy w wyniku hashimoto – chcę uniknąć brania leków – bo wiem, że jeśli raz zacznę – dawka będzie zwiększana :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Karlalajn, zerknij tu: http://www.ziolaiprzyprawy.info/

Karalajn
Gość

Poczytam, dzięki 😉

M.
Gość

Ja ostatnio lekarce rodzinnej wręcz dyktowałam receptę, bo kompletnie nie wiedziała, co mi przepisać.
W zielarskim mam taką fajną kobietkę, która wie wszystko na temat każdego schorzenia i sypie jak z rękawa, co pomoże naturalnego na daną dolegliwość. Z przyjemnością przeczytałam ten wpis, bo sama nawracam się na naturę.

BEATA REDZIMSKA
Gość

Aniu calkowicie sie z Tobą zgodzę. W medycynie tradycyjnej specjalizacja jest tak daleko posunięta, ze kazdy lekarz leczy swoją grządkę, a w rzeczywistosci przesuwa problem na grządkę innego specjalisty. Ja tez przez wiele lat tulalam się od lekarza laryngologa do lekarza larynologa (chyba wszystkich ich w mojej rodzinnej Bydogszczy zaliczylam) i nic. Budzilam się i zasypialam co dzien, przez ponad 10 lat z bolem gardla. Powiecie bol gardla to nic, ale jak czlowiek zyje z nim latami, to mozna wpasc w depresje. Wyjechalam do Francji i tu trafilam na ksiazki o naturopatii (jest wielu dobrych francuskojezycznych naturopatow jak np Szwajcar… Czytaj więcej »

Klaudia
Gość

chciałabym się z Tobą zgodzić, ale niestety nie mogę. od 2,5 roku mam nieustanny katar, prawdopodobnie alergiczny, ale nikt tego ostatecznie nie stwierdził. miesiącami chodziłam do alergologów, laryngologów, robiłam testy, wymazy z nosa i inne tego typu rzeczy. nikt nie stwierdził, co mi jest, więc jedna pani doktor stwierdziła że na pewno jest to alergia (z tym, że nie wiadomo na co…) i przepisała mi sterydy, po których miałam krwawienia z nosa, więc jakoś po miesiącu je odstawiłam na rzecz różnej maści tabletek. także i ja, zmęczona uciążliwym katarem, sięgnęłam po medycynę alternatywną i poszłam do homeopaty i irydiologa (lekarz,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hmm, ostatnio sporo mówi się o nietolerancjach pokarmowych, a w tym kontekście szczególnie dużo uwagi poświęca się glutenowi. Wiele schorzeń o niewyjaśnionej etiologii może mieć źródło w spozywaniu nietolerowanych pokarmów. Probowalas na jakiś czas wyeliminować z diety glutenowe zboża?

Inspirujące reklamy
Gość

nie wierze w to ze homeopatia dziala, nie wierze tez inne cuda typu "czytanie z teczowki" 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to gratuluje, bo irydologia jest normalną gałęzią MEDYCYNY i to wcale nie ludowej.

Klaudia
Gość

irydiologia niestety, ale nie jest normalną gałęzią medycyny. nie ma żadnego medycznego uzasadnienia… w homeopatię tez nie wierzę, a zwłaszcza w te ich leki – cukier to mogę sobie jeść z cukiernicy, a nie z apteki 😉
jeśli chodzi o nietolerancje pokarmowe, to wydaje mi się, że to mało prawdopodobne, przy nietolerancji ma się raczej dolegliwości od strony układu pokarmowego, ewentualnie wysypki i tym podobne, a nie katar. ale rzeczywiście, może jeszcze przyjrzę się tej diecie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O to to. Wlaśnie nadmierne wydzielanie śluzu, co jest spowodowane wychlodzeniem organizmu, wilgocią, natychmiast przyszlo mi do glowy czytając komentarz, szczególnie fragmenty o diecie, woda (zapewne butelkowana zimna), surowe owoce i warzywa, koktajle, ziarna zbóż glutenowych, wszystko to jest bazie surowej wody, a więc w sumie nie zmienilaś podejścia do diety… organizm uwalnia tę dużą ilość wilgoci (wraz z drobnoustrojami, dla których to idealne środowisko bytowania) przez nos w postaci kataru. Tradycyjna medycyna chińska, ayurveda, tam możesz szukać dobrych metod zwalczania i zapobiegania. Szukaj przez hasla: nadmierna wilgoć, nadmierne wydzielanie śluzu medycyna chińska.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Klaudia: ja też niestety miałam katar niewiadomego pochodzenia (stwierdzono jedynie, że nie alergiczny) przez ok 10 lat życia… (mniej więcej od końca podstawówki). wtedy rodzice prowadzali mnie na badania, więc niewiele kojarze z tamtego okresu, ale sprawdzano właśnie alergie, czy nie mam gronkowca, a czy nie mam krzywej przegrody…z czasem zrezygnowaliśmy z badań, które nic nie wykazały, katar cały czas ze mną był, jak poszłam na studia to było jeszcze gorzej – brałam tabletki antyalergiczne bo one pozwalał w miarę normalnie funkcjonować. chodziłam też do specjalisty medycyny naturalnej – różne terapie, zioła, jakieś specyfiki sprowadzane z azji (ten specjalista był… Czytaj więcej »

Klaudia
Gość

masz rację – średnio wierzę w takie metody. skąd pewność, że to właśnie to Ci pomogło, a nie np. leki, zmiana w otoczeniu (nawet mało zauważalna), albo czy po prostu nie przeszło Ci samo?

AgnieszkaK
Gość

A badałaś sobie nerki? Wiem, że to może śmiesznie zabrzmi, ale znam taki przypadek osoby z przewlekłym katarem, który jak się potem okazało był spowodowany stanem zapalnym nerek.

Ava
Gość
Ava

Odnośnie wpisu Edyty o skuteczności metody BSM.Jakkolwiek zabrzmi to kosmicznie i magicznie, to ta metoda na mnie działa. Stosuję ją od kilku lat w przypadku różnych pojawiających się dolegliwości typu ból głowy, bóle menstruacyjne, przeziębienie, grypa. Przyznam, ze nigdy bym się nią nie zainteresowała, gdyby nie moja wrodzona alergia na lekarzy. Warto poczytać rożne niezależne fora na których wypowiadają się ludzie stosujący tą metodę nie tylko na sobie, ale również na zwierzętach.Sprawdza się w wielu dolegliwościach, nawet tych poważnych, trzeba jednak pamiętać o pewnych przeciwskazaniach. Książeczka na temat stosowania samoleczenia BSM nie jest droga, swoją kupiłam przed laty w zwykłym… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Klaudia: nie była to kwestia ani otoczenia, ani leków, bo leków nie brałam (już jakiś czas), a otoczenia nie zmieniałam 😉 nie będę nikogo zachęcać do wypróbowania, nie powiem, że jest 'och jaka cudowna metoda" 😉 starałam się podejść do tego racjonalnie i nie wmawiać sobie, że coś mi pomaga, jak tak nie jest. metodę tę stosowałam przez 3 miesiące (zeszłe wakacje, ze względu na czas – poświęcałam jej ok. 20minut kilka razy dziennie o różnych porach, a w wakacje miałam najwięcej czasu). nie było tak, że pomogło mi już po kilku pierwszych przyłożeniach dłoni (w książce, o której wspomina… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy
Ava
Gość
Ava

Na końcu książki "Samoleczenie BSM" jest wykaz jakie pozycje stosować na poszczególne jednostki chorobowe.
"Zaburzenia hormonalne – pozycja nr 5 "
To tak na zachętę Ania, w razie gdyby już nic nie pomogło 🙂
Oczywiście tak jak piszesz, często samoczynnie i nieświadomie stosujemy tego typu leczenie. Jednak chcąc leczyć konkretną dolegliwość dobrze jest postępować bardzo precyzyjnie i zgodnie z wytycznymi.
Jest jedno małe "ale" : dolegliwości chroniczne leczy się znacznie dłużej niż pozostałe. Trwa to wtedy kilka tygodni lub nawet miesięcy, dlatego Edyta przy swoim schorzeniu nie zaobserwowała błyskawicznej poprawy.
Jednak jak widać systematyczność i cierpliwość dała całkiem niezłe efekty 🙂

Ava
Gość
Ava

Ależ napisałaś czystą prawdę. Doraźne, niewielkie dolegliwości potrafią zniknąć w ciągu kilku minut. Sprawdzone na sobie 🙂
Jednak na efekty przy chorobach chronicznych, trwających latami trzeba poczekać po prostu znacznie dłużej. Warto mieć tą świadomość i nie zniechęcać się na samym początku.

Na szczęście metod i możliwości działania jest bardzo wiele. Można działać z poziomu ciała, ducha, umysłu. Co kto woli i czego w danej chwili potrzebuje.
Intuicja – to jest to 🙂 !

Klaudia
Gość

przeczytałam, Aniu, Twój post na temat śluzu i diety zwalczającej go. w produktach, które go powodują, jest m.in. chleb, produkty pszenne, mięso. w produktach zwalczających natomiast: cytrusy, a więc wszystkie grejpfruty (ja najbardziej lubię izraleskie, zielone), dynia i pestki dyni pieczarki seler sałata kasza jaglana (świetnie osusza, to u mnie produkt numer 1!) surowy miód papaja chińska kapusta rzepa rzodkiew cebula czosnek imbir ostre smaki, szczególnie ostre papryczki, pieprz kajeński (kapsaicyna!) kalafior brokuły ocet jabłkowy limonki szparagi ananas gruszki czy da się żyć, jedząc tylko te produkty? odpowiedzmy sobie racjonalnie. tak, wiem, że mogę zastąpić pieczywo pszenne razowym a makaron… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Klaudia, jest wlaśnie tak jak Ania napisala. Masz problem zdrowotny to szukaj rozwiązania, a nie argumentów przeciw, nie sabotuj się… zmień stare nawyki (choćby wydawaly się dobre i potencjalnie zdrowe, ale nie dla każdego, może i nie szkodzą, ale też nie pomagają, więc efektów żadnych) na takie, które mogą pomóc ci z tego wyjść, każdy dzień zwloki dziala na niekorzyść, bo gromadzisz wszystkie przeciw i oddalasz się od zmiany… wprowadzisz dietę wysokoenergetyczną, to dieta zdrowo tucząca, to za jakiś czas waga ruszy, ale potrzeba systematyczności, dobrego nawyku. Z mięsa nie trzeba rezygnowac zupelnie przy odśluzowaniu. Najbardziej zaśluzowuje wieprzowina, inna mięsa… Czytaj więcej »

Klaudia
Gość

to nie tak, że sabotuję, po prostu jestem już zmęczona myśleniem i mówieniem o moim katarze (mama potrafi się mnie pytać kilka razy w tygodniu 'o, coś od 2 dni mniej kichasz, może jest lepiej?'…). tak naprawdę dieta którą stosowałam wtedy (w ramach leczenia) nie różniła się wiele od tej, o której mówisz – zrezygnowałam z tych tłustych i smażonych potraw, pszennego pieczywa, większości słodyczy i wielu innych rzeczy. wprowadziłam więcej warzyw, ale nie zwróciłam szczególnej uwagi na to, jakich – po prostu chciałam, aby było ich więcej.dziękuję za rady, może zgłębię temat i coś mi się przejaśni. co dokładnie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A nie próbowałaś zwalczyć kataru żyworódką? Daje rewelacyjne efekty. Przy okazji zadziała kompleksowo na organizm, na odporność.

Puszyslawa Kot
Gość

Kurczę. Przeczytałam dziś kolejny raz o betulinie, a głęboko wierzę, że to cholerstwo na mojej twarzy to gronkowiec. Już go nie było, ale trochę czasu od zmiany maści na retinoid bez antybiotyku i wróciło. Sylveco ma fajny preparat do twarzy. Drogi. Ale ja mam ususzone, młode liście brzozy. Za dwa tygodnie będę miała świeże. Od jutra kombinuję.

Aniu, chciałabym poczytać i napisać o suplementach, chyba mam temat, ale zbyt małą wiedzę. Czy mogę Cię znów o coś prosić? Masz jakieś sprawdzone, wiarygodne, Internetowe źródła? Gdzie czytać? Na razie ogarnę pubmed.

I ja nie dam się kupić!

Puszyslawa Kot
Gość

To ogarnianie pubmedu to taki, hehe, żart był oczywiście. Są tam artykuły w języku polskim?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pamiętam w tekście o gronkowcu, kiedy opisywalaś jak wyleczylaś się oparami palonej kory brzozy, w komenatrzach ktoś pisal o wyleczeniu gronkowca z twarzy…

Natalia Kurowska
Gość

Aniu, czy możesz polecić jakiś preparat z betuliną? nie mogę rozpalić sobie ogniska ze świeżej brzozy ponieważ zanim bym się wyleczyła to bym się udusiła (mam uczulenie na brzozę) a chciałabym spróbować tej substancji

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Natalio, godny polecenie jest preparat Betuleco.

paranoJa
Gość

A ja się skupię na czymś innym, bo uderzyło mnie słowo suplementy, które często stosowane jest w przypadku specyfików mających wspomagać odchudzanie. Mam takie małe przesłanie: zapicie tabliczki czekolady saszetką slim under twenty? Robisz to źle. 😉

paranoJa
Gość

Osobiście znam takie przypadki 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I jeszcze coś w temacie 😄: http://www.youtube.com/watch?v=yady9e0vGSQ

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja mimo, ze studiuje medycyne mam takie wrazenie, ze farmakologia to jest cos bardzo oczyszczonego, pewna esencja, ktora nie wystepuje w naturze. Ma sprawic, ze bez wysilku i od razu poczujemy sie lepiej. Odpowiada to bardzo naszej kulturze gdzie musimy natychmiast miec to czego sobie zapragniemy, a chyba najbardziej myslenie takie napedzaja mainstreamowe media i reklamy. Chyba nie o to w tym wszystkim chodzilo. Wraz z rozwojem farmakologii i wyspecjalizowanego sprzetu medycznego chorob wcale nie ubywa a jedynie nakreca sie spirala potrzeb i wydajemy coraz wiecej pieniedzy i coraz wiecej musimy pracowac aby pozwolic sobie na to wszystko (dotyczy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

generalnie z calością wypowiedzi się zgadzam, tylko jedna rzecz "to coś bardzo oczyszczonego" niestety często jest zanieczyszczone, np. metalami 🙁

Daisy K
Gość

Mimo że mam jakieś tam wykształcenie medyczne, dużo też odchorowałam, i zauważyłam że nie wszystkie leki pomagają. Niektóre leki które dostałam na recepcie, po przeczytaniu skutków ubocznych w internecie, nawet nie wykupiłam i nie mam zamiaru. Niektórzy nawet nie biorą pod uwagę tego że człowiek ma uszkodzoną wątrobę. Walą te leki na oślep i patrzą co dalej. Czasem wystarczyłyby jakieś zabiegi rehabilitacyjne, ale nie, trzeba walnąć z grubej rury, zobaczymy co z tego wyjdzie. Wcale Ci się nie dziwię że walnęłaś to leczenie w cholerę, też bym się broniła przed sterydami jak przed monstrum. 🙂 Wystarczyło że brałam pół roku… Czytaj więcej »

akwarelaplus
Gość

Po tym wpisie czuje się zmuszona, pozytywnie :), do poczytania więcej na tema naturalnych metod leczenia, gł. niedoczynności tarczycy, i po prostu zdrowego żywienia. Już się zastosowałam do kilku Twoich rad: odrobaczyłam się czy pije sok z pokrzywy oraz czasem z burka. Niestety pokrzywa po 3,5 miesiącach spożywania zbyt słabo zadziała i wróciłam do wspomagania się też lekami, żeby nie ryzykować zwiększenia, i tak nadmiernego, wypadania włosów. Napisałaś, że próbujesz jakoś wpłynąć na hormony, a czy obiło ci się kiedyś o uszy czy jest możliwość wpłynięcia nie syntetycznymi produktami na kobiece hormony? Nie widzę informacji na ten temat w internecie,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Są takie ziola na hormony, wrzuć haslo, kilka stron się pokaże. Nie wskazuję konkretnie jakie, bo trzeba je dobrać indywidualnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A na uciekające wlosy pomaga korzeń pokrzywy, nie liść. Hamuje wypadanie, wspomaga odrost.

akwarelaplus
Gość

Skoro sok mizernie mi podniósł poziom żelaza i na włosy nie wpłyną. to spróbuje pić herbatkę z korzenia pokrzywy.
To mnie bardzo zaciekawiłaś tymi nasionami.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przy niedoczynności tarczycy warto codziennie zjadać główkę salaty, najlepiej z własnego ogródka, względnie innej organicznej. Mozna zblendowac z bananem, pomarańczą, owocami jagodowymi itp. Rada znajomego endokrynologa.

KasiaS1980
Gość

Osobiście nie jestem przeciwna medycynie alternatywnej. Zioła stosowane z rozmysłem, rozwagą i wiedzą potrafią przynieść wiele wymiernych korzyści. Ale, podobnie jak niewłaściwie przyjmowane leki, mogą też bardzo zaszkodzić. Przede wszystkim należy do wszystkiego podchodzić z głową i rozsądkiem. Uważam też, że są sytuacje, w których należy się zwrócić ku medycynie, gdy same zioła, masaże i oczyszczanie nie pomogą.
I trzeba pamiętać, że żadnych metod leczenia nie należy stosować na własną rękę. Należy wybrać się do specjalisty, który zbada, doradzi i pomoże dobrać odpowiednią metodę leczenia do naszego problemu.
Pozdrawiam.

Vashti
Gość

Też jestem zdania, że za mało polegamy na lekach naturalnych. Zresztą, niestety lekarze często nie potrafią nam pomóc, często nie wychodzą poza swoją specjalizację. Na przykład mój chłopak ma duże problemy z kolanami, bolą go bardzo, a czasem kiedy źle zegnie kolano nie może ruszyć nogą. Tak jakby się blokuje. Był u ortopedy kilkukrotnie, ale nikt mu nie pomógł. Ostatnio nawet jeden z lekarzy stwierdził, że mój chłopak wymyśla, bo prześwietlenie nic nie dało… Martwi mnie to bardzo, bo w jego rodzinie kilka osób choruje na stwardnienie rozsiane.Będziemy musieli chyba poszukać jakiegoś innego rozwiązania niż chodzenie do lekarzy, bo po… Czytaj więcej »

Natalia Kurowska
Gość

a czy sprawdzaliście kolana pod kątem martwicy kolan?

Fitterka
Gość

Całe szczęście nigdy poważnie nie chorowałam, więc aż takiego porównania nie jestem w stanie zrobić, ale dieta wpływa na mnie w bardzo dużym stopniu. Wczoraj pierwszy raz od kilku tygodni napiłam się 3 filiżanek kawy… aż do zaśnięcia bolała mnie głowa.
Próbuję mamę przekonać, by naszego pieska, który ma powracającą infekcję wirusową (dla niego bardzo bolesną) karmiła tylko warzywami, bezskutecznie. Może na święta, jak przyjadę, da się przekonać…

Estimea
Gość

Hmmm, dieta warzywna nie jest dieta naturalna dla psa…nie rozumiem jak ma mu to pomoc? Znam przypadki wielu zwierzat ktore przyplacily zyciem lub zdrowiem karmienie je niewlasciwym, ludzkim pozywieniem. Owszem, ludziom tez to nie sluzy ale oni przynajmniej maja wybor.

rudolfina
Gość

Hm, biorąc pod uwagę, że pies jest mięsożercą, karmienie go tylko warzywami to baaaaardzo zły pomysł. Radziłabym raczej podnieść psu odporność ( chociażby beta-glukanem, na mojej kociarni ładnie działa, echinacea i aloes też mogą podnosić odporność, ale nie wiem czy są z nimi preparaty) i jak już, to przejść na zdrową, naturalną, mięsną dietę (BARF). Na pewno bardziej wzmocni organizm psa niż resztki ze stołu, dieta warzywna, czy nawet chrupki z najwyższej półki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki za ten post. Od dłuższego czasu czuję, że z moim ciałem dzieje się coś dziwnego. Niestety mam chorą tarczycę, która pomimo przyjmowanych leków, cały czas "wariuje" i zaczynam poszukiwania przyczyny. Cały czas natrafiam na artykuły o nadwrażliwości na gluten czego skutkiem są choroby autoimmunologiczne.Masz może jakieś informację albo doświadczenie na ten temat?Zastanawiam się również nad wizytą u lekarza medycyny chińskiej, który dodatkowo jest też tradycyjnym akademickim lekarzem i stara się łączyć wiedzę i doświadczenia z obu światów. Mamę przyjaciółki uratował przed rakiem piersi, sugerując się jej problemami z żołądkiem zalecił badanie, i jego diagnoza była bardzo trafna. Może jemu… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jesteś moją ulubiona blogerka, chociaż czytam od niedawna. Zdjęcia tego psa jeszcze mnie w tym umocniły – jestem bardzo wrazliwa na krzywdę zwierząt i przykro mi, że weterynarze nie zainteresowali się metodą z brzozą 🙁 nawet nie chcę myśleć jak ten piesek cierpiał…dziękuję Ci za to, że jesteś i piszesz

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Właśnie się natknęłam na pewien artykuł dotyczący tego właśnie tematu, o którym tu piszesz. Myślę, że może Cię zainteresować. http://alexjones.pl/pl/aj/aj-nwo/aj-kartel-farmaceutyczny/item/15814-leki-naturalne-kt%C3%B3rych-bruksela-i-przemys%C5%82-farmaceutyczny-chc%C4%85-nas-pozbawi%C4%87 – mam nadzieję, że te pomysły nie wejdą w życie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No tak, pisałaś, że Ci wycofano, ale nie wiedziałam, że to z tego powodu. Ja też całego artykułu nie przeczytałam, bo strasznie długi, ale przejrzałam 😉Wiesz, właśnie sobie przypomniałam o takiej kobiecie z Tybetu, gdzieś pod Warszawą przyjmuje. To właśnie taka powiedzmy alternatywna lekarka. Ma niesamowitą wiedzę i potrafi z samej krótkiej obserwacji czy zmierzenia pulsu stwierdzić naprawdę wiele chorób. Leczy naprawdę dużo. Od przeziębień, przez alergie aż po choroby skóry. Nie wiem tylko, jak z poważniejszymi chorobami, bo nigdy nie słyszałam o takim przypadku. Ja u niej nigdy nie byłam, bo nie miałam takiej potrzeby, ale cała zaprzyjaźniona rodzina… Czytaj więcej »

Cukrowy motyl
Gość

W sumie to już drugi tekst i znowu nachodzą mnie mieszane uczucia. Chodzi mi tu o kierunek ze swoim zdrowiem, mam już dość nie wiedzenia co jest grane i tak na prawdę ciągłego bólu mimo tego, że trochę złagodziła to dieta. Nie wiem czy robię dobrze, czy źle idąc do kolejnego lekarza w sprawie diagnozy, ale czas pokaże. Jeżeli moje obserwacje się sprawdzą to raczej bez leków się nie obędzie… te naturalne w tej kwestii są drogie. Jedyny plus to fakt, że nie słuchałam lekarki, że moje objawy są normalne i nie mam się czym przejmować. Co za bzdura i… Czytaj więcej »

Adrianna Kaac
Gość

Aniu napisz prosze skad czerpiesz wiedze. Sama chetnie leczyla bym sie naturalnie ale w internecie mozna spotkac mnostwo bzdur. Nue mam pomysku gdzie jeszcze mozna szukac

2PlanetFromSun
Gość

Polecam jako przykład walki medycyny konwencjonalnej vs naturalnej, stary, doskonały (pewnie dla niektórych nudny) film "Znachor" i fragment o ratowaniu córki.
Najważniejsze wg mnie zdanie w tekście: "specjaliści w medycynie są dzisiaj specjalistami od marketingu leków i że zaczyna się to na uniwersytetach i opłacanych drogo badaniach…". Dziękuję i kropka.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Film jest piękny, tylko trzeba go oglądać ze zrozumieniem, pomyśleć…
dużo komentarzy, niektóre bardzo mądre, czekam na post " grzechy pacjentów" 🙂

Lucyna M
Gość

Coś w tym jest. Wszędzie tylko pakują leki w człowieka. Idę do lekarza a on w ciemno przepisuje mi leki, bez konkretnego wywiadu, badań itp itd. Z lekami w tych czasach jest tak jak z produktami w supermarkecie tzn że koncerny farmaceutyczne ścigają się o miejsce na rynku tak samo jak producenci batoników, chipsów czy mięsa. Zastanawiam się, gdzie w tym momencie jest człowiek? Moim zdaniem nie chodzi tu o dobro człowieka , ale o czołowe miejsce firmy w rankingu. Smutne , ale prawdziwe.

Agnieszka Karolina
Gość

Sama używam ziół, po prostu je lubię 🙂 Co do tabletek, nie lubię ich brać, ale czasem trzeba.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, napisz proszę dlaczego magnezu nie powinno się przyjmować wieczorem. Jestem ostatnio w permanentnym stresie i kuruję się trochę suplami typu inozytol, b6 complex, potas, magnez. Szukam także innych rozwiązań niż leki przepisane od pana doktora. Moim zdaniem należy zawsze znaleźć przyczynę naszego fatalnego samopoczucia. Nie jest łatwo, ale kto powiedział ,że ma być? Jesteśmy istotami poszukującymi:) Oby nas więcej tylko było.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O fak, nie zdawałam sobie sprawy, że "postęp w starożytnych metodach" poszedł tak do przodu.Serio. Ja przed porodem łykałam w pierwszą noc (bo zazwyczaj dostawałam albo w nocy, albo na noc) miesiączki około 3 ketonali, 2 ibumy i czasami jeszcze apap extra. Nie działało. Dzisiaj biorę co prawda pigułki, więc nie wiem, czy to faktycznie po porodzie zmniejszyły mi się bóle, czy to jednak przez pigułki, ale jak dotąd nie brałam już nic na ból brzucha. Głupia sprawa jeszcze: wzdęcia i gazy.Na to akurat pomogły mi ćwiczenia z hantlami (początkowo tez zielona herbata, ale odkąd ćwiczę to znikło). Kuzynka nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No proszę, w ubielgych stuleciach matki i babki nie baly się, nie znaly innych metod niż naturalne, np. kąpały dzieci we wrotyczu, który to wyciąga przez skórę robaki.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję Aniu za podpowiedz, co do tych ziaren kakao; nawet nie wiedziałam ,że są takie w obrocie;) może coś jeszcze przychodzi Ci do głowy odnośnie stresu? Ponoć najgorzej to zacząć łykać psychotropy, wciągają, uzależniają i jaka to w sumie terapia?
Pozdrowienia, jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy:)
Marta

littlebaby
Gość

przytoczylaś mój ulubiony tekst lekarzy – "taka Pani uroda" aczkolwiek mnie akurat lekarze i leki w ostatnim czasie w pewnym sensie uratowali zycie i niestety wszystkiego nie wyleczy medycyna naturalna… aczkolwiek zgadzam sie jest pełno lekarzy splawiających pacjentów wydawanymi na oślep receptami i tym bardziej ciesze sie ze mnie udało sie w cięzkiej sytuacji trafic na naprawdę świetnych specjalistów i dzieki temu slowo nieuleczalna traktuje nie jak wyrok smierci ale jak cos z czym w wiekszosci przypadkow da sie całkiem długo żyć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak piszesz w swojej książce, którą kupiłam i z którą w większości się zgadzam, nie ma jednej drogi. Pragnę jednak zauważyć, że co innego czary-mary, bioenergo nie wiadomo co albo homeopatia, która wg mnie może co najwyżej wywołać biegunkę (od laktozy), a co innego tzw. medycyna ludowa. Nie ma sensu przyporządkowywać wierzby do "dobrej poczciwej medycyny ludowej" a specyfiku z apteki do "złej farmakologicznej substancji". Obie mogą zadziałać, jeśli – tu znów odnoszę się do tego co pisałaś – wchłaniasz dzięki nim jakieś SUBSTANCJE, któe oddziaływują na organizm. Wierzba – dużo substancji, małe stężenia, lek – większe stężenie jednej lub… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A zauważylaś, że autorka tego bloga jako poważnie chora odstawila farmakologię wlaśnie po to, by żyć? Nie tyle poprawić jakość życia, a żyć bez choroby. Wyjątek od reguly? Czy może wola walki, sila do życia, zmiany nastawienia, przewartościowania życia. Każdy może, jeszcze zanim będzie za późno. Odnoszę wrażenie, że piszesz o konieczności farmakologi wlaśnie w odniesieniu do tych, którzy nie wiedzą, że mogą jeszcze zamienić chorobę na zdrowie, o tych, którym już za późno.Zawal i sport? Ale to możliwe i wykonalne, są tacy ludzie, oni biorą udzial w maratonach. Myślę, że to od ciebie jako przyszlego lekarza może wiele zależeć,… Czytaj więcej »

Artinowy Świat
Gość

Za każdym razem gdy czytam na Twoim blogu coś o lekach, lekarzach, medycynie itd, zbieram się do napisania do Ciebie e-maila z moją historią. Ale nigdy nie wiem jak zacząć ;x Ani jak to wytłumaczyć, żeby miało ręce i nogi, żebyś cokolwiek z tego zrozumiała (a tłumaczenie zawiłych historii nie jest moją mocną stroną ;() Ale mam nadzieję, że w końcu mi się uda 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

co z tymi ziarnami kakaowca, gdzie kupić jak jeść zamiast magnezu??

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Eko-sklepy, sklepy zielarskie z eko-żywnością, e-sklepy…

Małgorzata Poznańska
Gość

Ja cierpię na grzybicę ogólnoustrojową… nie mogę się tego paskudztwa pozbyć, lekarze mi nie dowierzali i leczyli objawy. Na własną rękę porobiłam wymazy i wyszło szydła z worka. Dostałam leki, które zaleczyły na chwilę. Sięgnęłam po leki ziołowe – byłam w Bielsku u pewnego zielarza, który przepisał mi specjalną mieszankę na moją słabą odporność. Pomagało. Tylko zaszłam w ciążę i lekarz zabronił mi pić ziół, ponieważ w mieszance mam zioła, które przyspieszają poród. Nie piję, więc i wróciła nasilona grzybica. Źle się czuję. Czytam różne artykuły i książki, gdyż lekarze są nie zaznajomieni z tą chorobą. Jestem przerażona negatywnymi wpływami… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Poszukaj informacji na stronach poświęconych medycynie naturalnej "grzybica dieta odgrzybianie ciąża" coś w tym stylu i skonsultuj ewentualne samoleczenie z lekarzem oczywiście. W ciąży często zdarza się grzybica, niestety takie środowisko, zresztą mimo zdrowia matki to każde dziecko też rodzi się z grzybem. Tyle że tu przypadek jest szczególny. Tak jak Ania pisze, zmień dietę na anty-candida, ale względem wskazań i przeciwwskazań dla ciąży. Nie wiem czy to jedyna możliwość, szukaj informacji.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mogłabyś też zapytać autorkę Tłustego życia i tam poszukać o grzybicy:
http://www.tlustezycie.pl/2014/04/przed-ciaza-20-wskazowek-dla-przyszej.html

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja znów w sprawie kakaowca, jak stosować, ile jeść itp

Słonecznik
Gość

Bardzo dobry post, masz zdrowe podejście. Ja jak byłam młodsza to miałam trochę za złe mamie, że jak byliśmy chorzy to nie prowadzała nas do lekarza (chodzi mi oczywiście o jakieś przeziębienia, grypę żołądkową itp.). Myślałam wtedy, że dlaczego my nie możemy skoro nasi znajomi z najmniejszym katarem już czekali pod gabinetem. Po przeczytaniu Twojego postu uświadomiłam sobie jak mama mądrze postępowała, nie faszerowała nas lekami (wiadomo, że czasami polopiryna się pojawiła albo jakiś syrop), ale częściej był to sok z cebuli, gorąca herbata ze sokiem 🙂

Grafika z produktami jest rewelacyjna!

gorzkakokoszka
Gość

Aniu polecam Ci książkę NATYCHMIASTOWE UZDAWIANIE, hawajskiego autora Serge Khali Kinga. Jest ona o samouzdrwainiu i nastawieniu psychicznym. Myślę, że Ci się spodoba.

kotabie
Gość

a ja pod tym wzgledem polece tlustezycie.pl 😉 to nie reklama, ale pod wzgledem leczenia objawow chorobowych dieta i odpowiednimi suplementami – cudo 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witaj!
Świetny materiał i bardzo fajne wpisy o zdrowiu. Sam od lat walczę z powodzenie z "nieuleczalną chorobą" i opisuję swoje przeżycia na blogu.
Czy mogę podać linki do Twojego?
Pozdrawiam
astaroth

Anonimowy
Gość
Anonimowy

aż wrzuciłem okładkę do siebie, dziękuję <3

Previous
Mój sposób na czkawkę (filmik) + z kim spotkam się w Poznaniu – wyniki
Leczenie naturalne vs. farmakologiczne