Instagram has returned invalid data.

Zera i jedynki

Gdy byłam młodsza, patrzyłam na świat bardziej zero-jedynkowo. Albo jestem dobra, albo zła. Albo coś całkiem lubię, albo nie lubię wcale. Dzisiaj śmieję się ze swojej głupoty i przy okazji – przestrzegam przed nią innych.

Dlaczego na świecie jest tyle nienawiści przy “bzdurach”? Dziewczyna chce stopniowo przejść na dietę wegańską i zadaje konkretne pytanie na wegańskiej grupie. Od razu jest mieszana z błotem, że nie chce pozbyć się dawno temu kupionych skórzanych butów. Pisze do mnie wiadomość z pytaniem “jak wytrwać w celu”. Bo chciała przejść na weganizm,a skusił ją sernik u rodziców w niedzielę. I w sumie to już bez sensu, bo przecież “zawaliła”. Na grupie już o to, jak początkujący ma wytrwać etap zmiany diety nie zapyta – i tak nikt jej nie pomoże, tylko posypie się lawina krytyki.
Inna znajoma regularnie ćwiczy. Regularnie zawsze przez miesiąc. Gdy “coś” niespodziewanie zaburzy jej harmonogram treningów, rezygnuje całkiem na jakieś 2-3 miesiące. Bo przecież już zawaliła. Bez sensu dalej. 
W liceum fascynowały mnie “silne osoby”. Np. taki Cesare Borgia.
Zapisałam sobie wtedy wielkimi literami jego życiową dewizę :
aut Caesar aut nihil
Albo (być) Cezarem, albo niczym.
(Przy okazji polecam serial “The Borgias” 😉
o którym wspomniałam trochę tutaj 
Chciałam być całkiem zdrowa (bo byłam chora). Całkiem jakaś tam i tak dalej.
Sęk w tym, że takie myślenie jest bardzo zdradzieckie. Bo zamyka nas na inne możliwości. Nie muszę myśleć, że mam być mistrzem świata albo nikim. Mogę przecież każdego dnia starać się być trochę lepsza. Odżywiać się trochę lepiej i zrobić cokolwiek w celu poprawy swojej sprawności ruchowej. 
Są sytuacje, kiedy rzucenie się na głęboką wodę naprawdę działa. nawet dosłownie, moja koleżanka nauczyła się tak pływać gdy spadła z materaca.
Ale w wielu sytuacjach efekt jest odwrotny – zrażamy się i zostajemy z niczym. Ja jestem zwolenniczką stopniowego wychodzenia poza swoją strefę aktualnego rozwoju, do strefy najbliższego rozwoju. Małe kroczki, postępy w naszym indywidualnym tempie.
Radykalizm przynosi odwrotne efekty. Ciekawe ilu potencjalnych wegan zniechęcili “wege-terroryści”. A przecież nawet zachęcenie jakieś grupy ludzi do ograniczenia spożycia produktów zwierzęcych o połowę, przyniosłoby pożądany dla nich rezultat.
Jeśli masz jakiś obszar działania, z którym masz problem bo myślisz w kategorii wszystko albo nic – spróbuj w ramach rozwojownika zmienić myślenie i patrzeć na to w kategorii małych postępów, które możesz robić w swoim tempie. 

W końcu Cesare Borgia  zginął jako “nikt”. Nie rozpoznano jego ciała,  ukradziono wszystko co miał na sobie i zostawiono jak śmiecia…

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Nie taki diabeł ogoniasty, jak pragnęłyby niewiasty – wishlista
Zera i jedynki