Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

#Luty to najkrótszy miesiąc w roku. Aż się prosi o jakieś #wyzwanie!😁
Uważam, że bycie dobrym nauczycielem, trenerem czy instruktorem jest dużo trudniejsze od bycia w jakiejś dziedzinie świetnym. Zrozumieć coś samemu - spoko, ale potrafić się zniżyć do poziomu początkującego i mu to wytłumaczyć, bez irytowania się, że „nie rozumie oczywistych rzeczy” jest mega trudne! Ja sama za oczywiste uznałam, że wszyscy wiedzą o moich „motywach przewodnich” każdego miesiąca. Zupełnie jakby każdy na tym insta śledził mojego bloga z lat 2012-2013😁. Jeju, przecież część z Was nawet nigdy nie była na blogu (żałujcie, jest super!).
Od dawna wybieram sobie temat przewodni danego miesiąca. Czasami nie jem mięsa, czasami uczę się rozsądniej planować posiłki, innym razem skupiam się na relacjach - zawsze wypływa to naturalnie, w zależności od potrzeb albo zdiagnozowanego deficytu😉.
W lutym chciałabym spróbować oswoić się z obiektywem. Przestać reagować na niego jak na lufę karabinu😏. Częściej się wygłupiać i brać to mniej na serio!
Zanim odwołałam loty ustawiłam się nawet na małą sesję w Bangkoku, ale czy ta cała moja podróż wypali - czas pokaże. Jestem dobrej myśli!
Nie chcę by życie mi upłynęło na „kiedyś się nauczę, kiedyś zrobię”. Lubię działać od razu, nawet jeśli jestem w stanie postawić tylko mały koślawy krok - to jest krok do przodu!
No, to dawaj znać nad czym Ty będziesz pracować w lutym! 👊🏻
#aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #monstera #crazyplantlady #plants #jungle #urbanjungle #onthebed #kubek #herbata #łóżko #blogerka #discoverunder50k

#Luty to najkrótszy miesiąc w...

Czego nie kupować na Aliexpress – te rzeczy są niebezpieczne!

Mam wiele grzechów na sumieniu, tego bloga prowadzę od 2011 roku, więc dokumentuje mnóstwo zmian w moim życiu i myśleniu. Był więc etap, gdy kupowałam różne pierdoły z internetu, np. kosmetyki i gadżety aliexpress, nie zawsze myśląc o swoim bezpieczeństwie. Cieszę się, że ten etap jest już za mną!  

Pierwszym silnym bodźcem do zmiany myślenia były u mnie dziewczyny z Almost Paradise, które opisały słynną czarną maskę do twarzy. Jak wyczytałam, że to zwykły klej, to zrobiło mi się słabo. Mam tendencję do zaskórników na brodzie, więc chwytałam się różnych rzeczy, ale zrobiło mi się słabo, bo czytałam ten wpis z maseczką na twarzy…

To był mój osobisty plask w twarz, który skłonił mnie do głębszej refleksji nad odpowiedzialnością za słowa. Jasne, po zerwaniu takiej maseczki skóra jest gładsza, ale nie mam pojęcia jakim kosztem. Poza tym zrywając z dłoni plaster po 3 dniach, fragment nim pokryty też będzie bardziej hmmm, śliski i milutki w dotyku. Tyle, że to nic nie znaczy.
Ale znaczyłoby, gdybym zrobiła sobie selfie przed i po napisała, że wow, mam fajną gładką skórę, a kilkadziesiąt dziewczyn pobiegłoby po czarne maski do sklepu i poniekąd przeze mnie, nałożyłyby sobie coś o nieznanym składzie na twarz.

Staram się być wolna od osądzania, sama wiem czemu kupowałam niektóre rzeczy i wiem czemu zazwyczaj proszę w aptece o tańszy odpowiednik. Na szczęście jestem mało podatna na mody i wpływy, więc nigdy nie korciły mnie podrabiane torebki i majty z imieniem i nazwiskiem projektanta na gumce. Rozumiem jednak jak to jest naoglądać się tego na instagramie i w najbliższym otoczeniu a potem po prostu chcieć. By pasować do grupy, by nie czuć się gorszym… nie oceniam.

Podzielę się jednak listą rzeczy, których nie kupiłabym na aliexpress i postaram się podać argumenty, które trafiłyby do “młodszej mnie”.

Czego nie warto kupować na aliexpress?

1. Kosmetyki

Nie mam pojęcia co naprawdę jest w środku kosmetyków z aliexpress. To, że producent coś tam deklaruje, nie musi być prawdą. Rozumiem, że czasami korci mieć szminkę w identycznym odcieniu jak znanej i bardzo drogiej marki, ale wstrzymałabym się, aż “tańszy odpowiednik” wprowadzi firma obecna na polskim rynku. Nawet, jeśli produkuje swoją kolorówkę w Chinach, to sprzedając ją na polskim rynku musi ją dobrze przebadać. Serio, poczekaj chwilę, za te dwa miesiące (tyle się czeka na paczkę z Ali) podobną szminkę kupisz pewnie w sieciowej drogerii. Ostatecznym, dosadnym i obrazowym argumentem był dla mnie netflixowy dokument “Niebezpieczne produkty” i odcinek o podrabianych kosmetykach. W Twoim kremie z Ali może być nawet koński mocz :O. Dlatego mówię nie podrabianym kosmetykom z aliexpress.

2. Kubeczki menstruacyjne

One są dużo tańsze, to fakt. Marża narzucona na tego typu produkty jest spora, a koszt produkcji prawdopodobnie nie jest zbyt wysoki, ale to są bardzo delikatne okolice a zdrowie to nie miejsce na eksperymenty. Nigdy nie wiem, czy silikon z jakiego wykonany jest taki kubeczek to silikon klasy medycznej i czy da się go w 100% wysterylizować.

3. Podróbki produktów pielęgnacyjnych

Zdarzyło mi się kiedyś zjeść lunch z pewną blogerką. Rozmawiałyśmy o podejściu do pewnej sprawy, nasze poglądy były zupełnie różne. Wysłuchałam jej z zaciekawieniem po czym powiedziałam, że postrzegam to zupełnie inaczej, a to co ona mówi ma sens jedynie na krótką metę i długofalowo odbije się nieprzyjemną czkawką. Poza tym to wyraz braku szacunku wobec odbiorców.

Kilka dni później na jej instagramie zobaczyłam wpis w duchu “wszyscy mówią, by robić tak i tak, ale JA ZAWSZE MYŚLAŁAM INACZEJ i…” poza wszystkowiedzącym wstępem to była niemal dosłownie moja wypowiedź! Nie byłyśmy na tym lunchu same, więc zapytałam drugą koleżankę, czy mam paranoję, czy to rzeczywiście jest zapis moich słów. Był.

To jest bzdura, ale poczułam się rozczarowana. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie mam monopolu na niektóre tematy i rozumiem, że pewne rzeczy są powtarzalne. Często komentujemy te same wydarzenia, pewnie wiele osób robi noworoczne wyzwania, ale są pewne granice.

Wyobraź sobie, że wymyślasz fajny produkt, ale ludzie nie do końca jeszcze rozumieją jego ideę. Wkładasz mnóstwo pieniędzy w badania i atesty, dopieszczasz go w każdym calu. Potem robisz kolejne i kolejne badania, zatrudniasz do tego mnóstwo osób, którym płacisz godnie za wykonaną pracę. Inwestujesz w marketing i rozpromowanie idei produktu, w który całym serduchem wierzysz.

A potem pojawia się firma X, która bez ponoszenia tych wszystkich kosztów wypuszcza “bardzo zbliżone urządzenie”, z tańszych materiałów. Czy to jest fair?

Miałam te rozkminy przy okazji promowania szczoteczki LUNA mini 3 od Foreo. o której
notabene możecie poczytać tutaj. A że miałam okazję zjeść z dziewczynami z
marketingu lunch, to podpytałam o kilka rzeczy na temat podróbek Foreo, ich stosunku
do tańszych zamienników sonicznych szczoteczek oraz tego, co sprawia, że cena ich
produktów jest taka, a nie inna.

Mam nadzieję, że nikt minie urwie głowy za publikowanie fragmentu prywatnej konwersacji, ale ale oprócz kwestii etycznych, chodzi też o bezpieczeństwo i kluczową funkcję produktu. Nie chodzi przecież o to, aby to była szczoteczka myjąca, ładna, silikonowa (to też ważne, ale nie kluczowe), ale aby była soniczna. Czyli pulsowała, a nie wibrowała. I aby te pulsacje były dobrze dobrane do skóry i były bezpieczne. Nie umiem w żaden ładny sposób opisać różnicy między pulsowaniem a wibrowaniem. Każdy z nas ma puls, wie jaki jest rytm bicia serca, ale na drugim biegunie wie też jak wibruje telefon :). Na grafice poniżej możecie zobaczyć czym są te osławione pulsacje.


Dla mnie to ważne, by coś, co przykładam sobie do twarzy było skuteczne, ale delikatne, a
nie agresywne niczym telefon wibrujący obok kluczy (nie cierpię tego dźwięku, aż
podskakuję!). Nie chciałabym zafundować swojej skórze nic nieprzyjemnego i
agresywnego. Oryginalne szczoteczki soniczne LUNA są świetnie dopracowane. Moja
LUNA mini 3 jest po prostu milutka w dotyku, sprawia mi dużo przyjemności. Gdy
przychodzi pora na wieczorną rutynę, myślę o odprężeniu i relaksie. Wypustki czyści się z
łatwością, szczoteczka nie jest głośna jak stary motocykl albo odkurzacz babci. Nie trzeba
się bać, że dźwięk pulsacji kogoś obudzi.

Mogę też praktycznie zapomnieć o ładowaniu – bateria szczoteczki wystarcza nawet na
650 użyć. Jestem niezdarna, chaotyczna i zapominalska, ale produkt myśli za mnie ;).
Każda ze szczoteczek sonicznych LUNA ma gwarancję wodoodporności. I to takiej
naprawdę całkowitej, bo wodoodporne są także styki do ładowarki. A ja dzięki temu mam
poczucie, że to solidnie wykonany sprzęt na którego nie muszę chuchać i dmuchać :).

No i przyczyny wyższej ceny produktów Foreo – mam 100% pewności, że silikon z którego zostały
wykonane wypustki jest ultrahigieniczny i nieporowaty. Przecież
właśnie o to chodzi, by nie rozsiewać sobie nic po buzi, tylko ją ładnie oczyścić. Silikon tej
klasy jest bezpieczny i biodegradowalny, w szczoteczkach sonicznych LUNA od Foreo nie
znajdziemy ftalanów i bisfenolu A, czyli związków chemicznych, które zmiękczają materiały
plastikowe, a zarazem z łatwością przenikają do naszego organizmu i sieją tam spustoszenie (np.
wpływają na gospodarkę hormonalną czy zwiększają ryzyko alergii).

Kupując produkt oryginalny tej jakości wiem, że wspieram markę, która stworzyła coś od A do Z, zainwestowała w rozwój, badania, uzyskała certyfikaty i nagrody jakości oraz dopieściła szczoteczkę w najmniejszych detalach. Dlatego wydaje mi się, że podrabiane szczoteczki Foreo niekonieczne są warte naszej uwagi. Z takich też względów znalazły się na mojej liście produktów, których lepiej nie kupować na aliexpress.

4. Baterie

Nie wiesz nigdy jaka jest rzeczywista pojemność, poza tym ryzykujesz uszkodzeniem swojego sprzętu. Czy jest to tego warte? Nie sądzę! Baterie mogą się przegrzać albo rozlać, oszczędzisz kilka złotych a później pożegnasz się ze swoim sprzętem.

5. Formy do ciast

I w ogóle rzeczy mające bezpośredni kontakt z jedzeniem. To jest mój grzeszek, bo kupowałam namiętnie formy do ciast i przeróżne kuchenne gadżety. Nadal kilka z nich sobie zostawiłam, myślę też, że poza ceną nie ma wielkiej różnicy między otwieraczem do słoików z ali i z marketu, ale pozbyłam się wszystkiego, co ma kontakt z jedzeniem przy obróbce cieplnej.

6. Zabawki erotyczne

Totalnie serio. I trochę kontrowersyjnie to piszę, bo te zabawki są zazwyczaj drogie. Wiele osób nieświadomie kupuje je z aliexpress przez polskich pośredników, którzy handlują tym na naszym rynku z solidną marżą. Tyle, że nawet przy tej marży zabawki te są dużo tańsze niż takie bezpieczne i atestowane. Nie będę się rozwodzić nad tym, że te tanie są często głośne i nieergonomiczne, ale odwołam się do higieny. Tańsze materiały często są porowate, a więc trudne do czyszczenia. Nie wiem czy chwila przyjemności jest warta leczenia później infekcji intymnych!

7. Zabawki dla dzieci

A już w ogóle odpadają wszystkie smoczki, gryzaki i inne. Nie chciałabym, aby moje dziecko zrobiło sobie czymś takim krzywdę. Kiepska jakość, coś może się odłamać, ukruszyć, zabawki mogą zawierać ołów – hell no! Szkoda ryzykować, to po prostu niebezpieczne. Różnice w cenach też nie są aż tak kosmiczne, by było to tego warte.

Czego nie kupować na aliexpress – subiektywne
podsumowanie

Ze wstydem przyznam, że kiedyś tak nie myślałam, nie miałam kasy, więc czułam się
usprawiedliwiona do kupowania niekoniecznie sprawdzonych produktów. Jakoś nie spięło
mi się w głowie, że jeśli chcę godnie zarabiać, to nie powinnam wspierać swoimi decyzjami
działających nieetycznie i żerujących na czyjejś pracy.

I myślę, że tak jak ze szczoteczkami sonicznymi LUNA (ja mam mini 3) od Foreo,
podrabianymi kosmetykami znanych marek na aliexpress czy gadżetami erotycznymi
jest z innymi produktami. Nie zawsze zastanawiamy się co stoi za ceną…

Z ręką na sercu zastanów się, z ilu kupionych kiedyś podróbek nadal korzystasz. Nie jest
czasem tak, że się nie sprawdziły, albo błyskawicznie popsuły? 🙂

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
KorneliaAdrianna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adrianna
Gość

Jako aliexpressoholiczka, która ma kilkadziesiąt stron zamówień na przestrzeni kilku ostatnich lat… ze wszystkim się zgodzę! prawie. Przede wszystkim zgadzam się z kosmetykami – nie wiadomo co w nich jest, nie robią żadnej różnicy w porównaniu do tych, które można kupić w Polsce. Jestem na wielu grupach na FB związanych z Ali i liczba postów polecających a to błyszczyk, a to korektor, innym razem krem jest zatrważająca! Kiedyś jeszcze pisałam komentarze “uświadamiające” ale w najlepszym przypadku pozostawały bez echa (w najgorszym zdarzyło mi się, że administrator dał mi bana, po tym jak zostałam zjechana w komentarzach przez inne osoby z… Czytaj więcej »

Kornelia
Gość

Co do kosmetyków masz stuprocentową rację. Nigdy nie wiadomo, co tam może być, kto to dotykał i w jakich warunkach zostało wyprodukowane. Jednak w kwestii np. silikonowych form do ciast myślę, że to nie jest aż taka tragedia. Jeśli produkt przejdzie test sparzenia wrzątkiem i próbę pieczeni w piekarniku w wysokiej temperaturze i nic się produktowi nie stanie (nie stopi się i nie zniekształci), nie widzę problemu. Od razu mam produkt oczyszczony i przetestowany. Jeśli na dodatek wykładam formę papierem do pieczenia – tym bardziej.

Previous
Zdarza mi się kupić wodę w plastiku
Czego nie kupować na Aliexpress – te rzeczy są niebezpieczne!