Rada, którą chciałabym usłyszeć kilka lat temu

autor Posted on
jak sobie radzić z odrzuceniem

Odrzucenie wiąże się z bardzo nieprzyjemnymi uczuciami. Przynajmniej u mnie. Pamiętam ścisk w gardle i żołądku z powodu wielu konkursów, w których nie wygrałam. Wielu moich kolegów rozpamiętuje do dzisiaj, że w podstawówce odrzuciła ich koleżanka. A może ty wysyłasz dziesiątki CV i nic z tego nie wynika? Poza spadkiem twojej samooceny i poczuciem beznadziei? Rozumiem! “Handlowanie” z odmową nie jest miłe. Wiele nas uczy, ale nie znajduje się wysoko w katalogu moich ulubionych przeżyć.

Zawsze byłam słaba z wuefu. Problemy z oddychaniem nie pomagają w wielu sferach.

(Przy okazji nie byłabym sobą, gdybym nie zaapelowała do rodziców: jeśli wasze dzieci oddychają buzią, marsz do lekarza! Oddychanie w ten sposób krzywi zęby, nie pozwala prawidłowo rozwinąć się szczęce i powoduje mnóstwo innych problemów, warto zerknąć tu i tu).

Wracając do tematu…

Moje rozpraszanie się, to też skutek problemów z układem oddechowym. Tak samo jak senność i wiecznie zbolała mina. W każdym razie, należałam do tych, co wybierani do drużyny byli raczej ostatni. No chyba, że nie grało się na ocenę i decydowała sympatia 😉. Zanim przerobiłam to sobie w głowie, to odrzucenie trochę bolało. Czułam się bardzo źle z tym, że słyszę “NIE”. Podobnie było, gdy pierwsi klienci w copywritingu odrzucali moje pomysły, na zrobienie czegoś inaczej. Chciałam prowadzić im blogi firmowe i robić ciekawe rzeczy, a klepałam nudne, suche i pozbawione polotu treści, bo nie miałam zielonego światła na coś ekstra. O! Albo wtedy, gdy prowadzącemu warsztaty dziennikarskie nie spodobał się mój krytyczny tekst o “Pokoleniu JP2” w którym wytknęłam, że wiele tych osób nawet nie wie jakim zwolennikiem patriarchatu był człowiek o żółtym licu. Zakłuło! Wcześniej moje teksty były wybierane do czasopisma, a tu takie ostre NIE!

Nie chcę nawet myśleć co czują uczestnicy jakiegoś talent show, gdy na oczach milionów telewidzów, a wcześniej, na oczach publiczności, 3 razy ktoś wciska czerwony guzik i jest definitywne, mocne NIE.

Muszę jednak przyznać, że te odmowy mnie trochę zahartowały i z każdą kolejną czułam mniejszy dyskomfort, a potem zaakceptowałam, że są częścią życia.

Skoro odrzucenie i odmowa wiążą się z nieprzyjemnymi uczuciami, to… dlaczego robimy to sobie sami? Pytam serio.

Pisałam kiedyś o tym, że gdy nie pytasz, to odpowiedź zawsze brzmi NIE. Jestem bardzo dumna z tego tekstu, bo wielu osobom realnie pomógł. Ale jest jeszcze jedna sprawa, którą chciałabym tu poruszyć.

Nie mów sam sobie NIE

Bo… dlaczego to sobie robić? Jeśli jesteś jedną z tych osób, to jest mi bardzo przykro, że siebie sabotujesz. Że mówisz sobie NIE, nie wysyłając CV i nie aplikując o pracę. Może w ten sposób próbujesz uchronić się przed odrzuceniem, ale hej… właśnie sam powiedziałeś sobie NIE!

Klasyką są chyba historie, gdy chłopak po latach wyznaje dziewczynie, że kiedyś za nią szalał, ale zabrakło mu odwagi i jej tego nie wyznał. Sam powiedział sobie NIE. A ona? Ona o niczym nie wiedziała, ale powiedziałaby “spróbujmy”.

Jest mi przykro, gdy mówisz sobie NIE, bo masz poczucie, że na coś nie zasługujesz. Na porządne buty albo świeży sok pomarańczowy, zamiast tego w kartonie. Pamiętasz, jak nieprzyjemnie było, gdy mama mówiła w sklepie “nie, nie kupimy tego?”. To czemu sam to sobie robisz?

Usłyszysz w życiu setki, a może tysiące odmów. Ale proszę, nie bądź tą osobą, która sama sabotuje swój rozwój i mówi sobie NIE, gdy być może… świat powiedziałby tak.

Zostawiam cię z tą krótką myślą i ściskam,

Ania

Uściski, Ania
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
truskawka
1 miesiąc temu

Fajnie, że przypomniałaś ten tekst, że gdy nie pytasz to odpowiedz zawsze brzmi nie 🙂 wrył się w moją psychikę bardzo mocno, stało się to niemal moim mottem, rozmawiałam o tym z moją psycholożką, a także dzięki niemu zaprosiłam kolegę na wesele 😀 wcześniej w życiu bym tego nie zrobiła 🙂 tak że: DZIĘKUJĘ!

Wer
Wer
1 miesiąc temu

dziękuję ❤️ właśnie rozważam zmianę pracy i tylko strach mnie powstrzymuje, boję się bardzo

Ola
Ola
1 miesiąc temu

W nocy czytajac to… balsam dla mojej duszy. ❤️ Dziekuję ci za nie. Zapisac musialam w zeszycie by pamietac.

Natalia
1 miesiąc temu

Można gdzieś przeczytać ten tekst o pokoleniu JP2?

Koci Punkt Widzenia
1 miesiąc temu

Chcę powiedzieć sobie TAK i mimo trudności (noworodek na pokładzie) dopracowuję swoją książkę o endometriozie i będę walczyć o jej wydanie!

Ola
Ola
1 miesiąc temu

Waśnie wróciłam do tekstu “gdy nie pytasz odpowiedź zawsze brzmi nie” ale nie wyświetla mi się okienko do komentowania. Nie wiem czy to tylko u mnie taki problem czy są wyłączone komentarze do tego postu. W każdym razie jestem właśnie przed taką sytuację, gdzie sama sobie mówię, że odpowiedź zabrzmi nie. Bo kolega który mi się podoba, przez kwarantanne wyjechał do siebie, a jest to tak około 350km stąd i z tego co mówi nie zamierza wracać. Więc czy nawet jakbym miała szansę to czy to w ogóle ma sens, skoro pewnie powie nie, bo jest tu gdzie jest i… Czytaj więcej »

Anna
1 miesiąc temu

Aniu, jak wyjść z “biedomyślenia”? Wiem, że Ty nad tym długo pracowałaś i są tego efekty – zapracowałaś na swoje mieszkanie bez kredytu, co dla mnie jest w mojej głowie nieosiągalne. Czytam te różne książki typu: nawyki bogatych, staram się być wdzięczna za to co mam, a mam wiele w porównaniu z ludźmi z Afryki czy Azji, ale jednak gdy komuś kto nie szuka tak jak ja wymówek tylko okazji – “udaje się” osiągnąć coś, czuję ukłucie zazdrości, chociaż nie chcę być taką osobą 🙁 nie chcę być zazdrośnicą, chcę czuć, że mamy te nieograniczone zasoby i inni niczego mi… Czytaj więcej »

Klaudie
1 miesiąc temu

O, jak bliski jest mi ten temat! Częto blokujemy się ze strachu przed odrzuceniem, do którego niekoniecznie musi dojść. A nawet jeśli… to co? Jestem zdania, że musimy się uniezależnić od innych ludzi – zarówno jeśli chodzi o ich komplementy, jak i gorzkie słowa. Nasza wwartość jest niezależna od tego, co powiedzą inni!

Magda
1 miesiąc temu

Super wpis Aniu, dający wiele do myślenia. Czasami rzeczywiście jest tak, że niektóre rzeczy musimy sami sobie “przepracować” (popularne ostatnio sformułowanie). Najczęściej po niepowodzeniach, porażkach czy odmowach trzeba po prostu wstać, otrzepać się i iść dalej, bez zbędnego użalania się na sobą.

PS. Zapisuję blog w zakładach bo robisz świetną robotę!

Previous
Cześć doktorku! Czyli jak nie zdiagnozować sobie w Google raka.
Rada, którą chciałabym usłyszeć kilka lat temu

13
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x