Cześć doktorku! Czyli jak nie zdiagnozować sobie w Google raka.

Pamiętacie, jak ostatnio rozmawialiśmy o piersiach? Napisała do mnie dziewczyna zaniepokojona tym, że jej sutki nie sterczą cały czas, tylko są “rozlane”. Czyli… normalne. Gdy anonimowo opublikowałam to pytanie i moją odpowiedź, dostałam dwojakie reakcje. Z jednej strony pojawiło się MNÓSTWO pytań o i inne kwestie dotyczące piersi. Kolor brodawki sutkowej, włoski wokół niej, jedną pierś pół rozmiaru większą od drugiej. Oprócz tego dostałam też dużo wiadomości w duchu:

JAK MOŻNA TEGO NIE WIEDZIEĆ?

??? Nie mamy w Polsce kultury przebywania nago nawet w saunie. Na basenie w damskiej szatni kobiety w popłochu szukają przebieralni z parawanem i biorą prysznic w strojach kąpielowych. Skąd mamy wiedzieć, jak wyglądają ciała innych ludzi? W mediach czy kulturze masowej widzimy głównie ciała w określonym kanonie. Mnie martwi głównie jedna rzecz. Że pytamy nieodpowiednich ludzi. Już dawno przestałam odpowiadać na pytania w stylu “co ci pomogło na kaszel, wydaje mi się, że zmagamy się z tym samym”, bo mogę komuś zaszkodzić. O ile wiedza o wyglądzie sutków nie wymaga wykształcenia medycznego, o tyle z innymi problemami zdrowotnymi już tak lekko nie jest.


Pandemia oprócz wielu złych rzeczy, przyniosła wiele długo oczekiwanych zmian. Zmobilizowała w końcu kilka moich ulubionych knajp do dowozów, na które długo wyczekiwałam. Dzięki niej mogę wreszcie wiele urzędowych spraw załatwiać bez wychodzenia z domu. A kolejna rzeczą, którą doceniam jako dziewczyna z małego miasteczka, bez szerokiego dostępu do specjalistów jest… przeniesienie części usług medycznych do sieci. Nie wszystko da się tak załatwić, ale pamiętam jak frustrujące było robienie wielkiej, całodniowej wyprawy tylko po to, aby 15 minut porozmawiać z lekarzem i dostać kolejną receptę. A teraz można załatwić to właśnie w te 15 minut, bez całej wyprawy. Zanim oświecony czytelnik z wielkiego miasta napisze o dużej siatce prywatnych gabinetów rozmaitych sieci, to zachęcam do odpalenia mapy. Nagle się okaże, że wszystko jest cudowne, dopóki mieszka się w dużym mieście. Mam obie perspektywy, bo do Warszawy przeniosłam się z zadupia. I to nie takiego najgorszego, bo co godzinę jeździł PKS do większego miasta w pobliżu. Na wsi zdarzają się dwa autobusy na dzień.

Cieszę się też, że nie musimy szperać po forach i szukać wśród głupot w sieci, gdzie każda krosta niechybnie oznacza raka, tylko możemy skonsultować się ze specjalistą w rozsądnej cenie. No właśnie, o czym ja w ogóle mówię?

O HeyDoc i HeyCzeker!
HeyDoc to platforma umożliwiająca konsultację lekarską online bez znanych wszystkim gigantycznych kolejek. Oczywiście nie da się w ten sposób załatwić wszystkiego (nikt zdalnie nie pobierze od nas cytologii ani nie wyrwie ósemki), ale jest cała masa okoliczności w życiu, gdy taka wizyta będzie oszczędnością czasu i pieniędzy. W dużych miastach ceny wizyt bywają horrendalnie wysokie, a na wsi czy w małym miasteczku czeka nas jeszcze cała logistyka związana z dojazdem do lekarza.

Ceny e-wizyt w HeyDoc zaczynają się już od 59 zł (pediatra lub internista) lub od 89 zł (inne specjalizacje).

Ostatnio zobaczyłam np. coś takiego na twitterze. I sprawdziłam, w HeyDoc e-wizyta u endokrynologa kosztuje 139 zł. Większość specjalistów wycenia swoje usługi znacznie wyżej.

https://twitter.com/m4yka/status/1413010407812435969

Proszę tylko nie traktujcie tego jako miejsca do kupowania e-zwolnień i e-recept, bo nie o to w HeyDoc chodzi. Można oczywiście skorzystać z e-wizyty i jeśli będą ku temu wskazania, otrzymać e-zwolnienie, ale to platforma, która ma na celu pomagania i ułatwianie życia pacjentom. Wizyty online można odbyć na czacie, przez rozmowę telefoniczną albo wideorozmowę.

Dla kogo to może być przydatne? Mam kilka pomysłów:

  • Masz malutkie dziecko, twoje pierwsze. Zaniepokoiło cię coś w jego rozwoju. Nie chcesz wchodzić na fora dla matek, ale też nie jest to na tyle ważne, by tracić cały dzień na lekarza. W HeyDoc możesz skonsultować się z pediatrą (ale też np. doradcą laktacyjnym, alergologiem dziecięcym).
  • Czujesz się ostatnio osowiały, nic cię nie cieszy. Zatroskana koleżanka zasugerowała konsultację u psychiatry, bo martwi się, że to depresja. Chodzi ci to po głowie, ale nie na tyle, by wybrać się na wizytę. W HeyDoc możesz skonsultować się z psychiatrą nie wychodząc z domu.
  • Masz drugie dziecko i od tej pory zaczęły się problemy między rodzeństwem. Potrzebujesz fachowego wsparcia. Portal umożliwia konsultację z psychologiem.
  • Masz już diagnozę, ale chciałbyś skonsultować ją dodatkowo z drugim specjalistą.

Plus jest coś niesamowicie fajnego, czego mi bardzo brakuje w standardowych wizytach poza HeyDoc. Po wizycie online przez 24h można zadawać pytania bez dodatkowych opłat. To jest cudowne, bo czasami wątpliwości wychodzą w trakcie, czasami pojawia się jakaś jedna nurtująca kwestia, o której wcześniej się nie pamiętało (pro tip ode mnie: na każdą wizytę ever przygotuj sobie zawsze listę pytań oraz dotychczasowe badania).

No dobra, to tyle o opcjach płatnych. Ale HeyDoc to też usługi bezpłatne!

W prawym dolnym rogu witryny (wersja desktop) można znaleźć pole na wpisanie swojego pytania. Odpowiadają na nie specjaliści!
W razie co podrzucam też link do narzędzia: https://www.heydoc.pl/s/zapytaj-lekarza

Jest też druga wspaniała, darmowa opcja, czyli HeyCzeker. Na czym polega? Sami o sobie piszą tak:

HeyCzeker czyli bezpłatne narzędzie przygotowane z wykorzystaniem możliwości
sztucznej inteligencji i wiedzy lekarzy. Pozwoli Ci szybko dokonać wstępnej oceny
stanu Twojego zdrowia. 742+ jednostki chorobowe, 1362+ symptomy i 150+
czynników ryzyka. Nasz system powstaje z pomocą lekarzy, którzy poświęcili już ponad
44,000 godzin, aby rozwijać bazę danych medycznych.

A jak to działa w praktyce?

Przeklikałam cały formularz i jestem nim zachwycona. Przede wszystkim, zostałam zapytana o coś, co zawsze sama mówię lekarzowi, bo żaden nie pyta. O regiony, które ostatnio odwiedziłam (podświetliłam tutaj myszką Amerykę Południową, ale byłam w zachodniej części Afryki). To bardzo ważne, bo niektóre choroby możemy sobie przywieźć jako kosztowną pamiątkę z wakacji.

Druga rzecz, którą HeyCzeker mnie zaskoczył (wpisujemy swoje objawy) to dodatkowe pytania. I to takie, jakie rzeczywiście słyszałam u pulmunologa

Jak to się u mnie skończyło? Zostałam (bardzo słusznie!) odesłana na SOR, bo jako wysokie prawdopodobieństwo wyskoczyła mi choroba płuc, na którą byłam diagnozowana już wcześniej. HeyCzeker zrobił w 11 minut to, co w życiu realnym zajęło mi 3 miesiące chodzenia od lekarza do lekarza. Imponujące. Oprócz tego zasugerowali mi sprawdzenie, czy nie mam AIDS (uzasadniając listą objawów oraz zagraniczną podróżą). Nie mam, robię regularnie wszystkie badania i zachęcam do tego każdą aktywną seksualnie osobę. Na koniec wyszło mi też średnie prawdopodobieństwo napięciowych bóli głowy, które rzeczywiście mam zdiagnozowane. Żadnych opowieści o siostrze szwagra, która ma to samo i pomogły jej okłady z czosnku. Sam konkret. Przeklikałam cały formularz, bo byłam ciekawa, czy portal jest odpowiedzialny i czy nie zbyją moich objawów zachęcając do płatnej wizyty online. Nie zbyli, rekomendowali udanie się na SOR.

Dlatego z czystym sumieniem polecam HeyDoc i HeyCzeker. Kawał dobrej roboty, przystępne ceny. I przełamanie tej bariery czasowej, która czasami wyklucza ludzi z dostępu do opieki medycznej. Łatwiej jest znaleźć 30 minut na wizytę online, niż 4 godziny na jazdę w te i we wtę, bo zawsze na miejscu się okaże, że w kolejce była jeszcze pani Jadzia, której miejsca pilnowała pani Krysia.

Post oczywiście we współpracy z HeyDoc

https://www.heydoc.pl/s/

Uściski, Ania
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Gabriela
4 miesięcy temu

Tego właśnie potrzebowałam :’D
Mieszkam 50 km od większego miasta (kolejki na pierwszą wizytę mają nawet po kilka miesięcy), a w moim miasteczku trudno się dostać do dobrego lekarza rodzinnego, który pomoże zamiast wypisać receptę lub powiedzieć, że w sumie to on nie wie co mi dolega i co może zrobić…

Paulina
4 miesięcy temu

Mialam robione badania krwi i moczu,czy jeśli chodzi o odczytanie wyników (które mam) polecasz te strony czy jednak lekarz rodzinny?

Koci Punkt Widzenia
4 miesięcy temu

Świetna alternatywa! Mi tylko raz udało “się” zdiagnozować przez internet – jeśli chodzi o endometriozę.

Previous
Trik na pewność siebie
Cześć doktorku! Czyli jak nie zdiagnozować sobie w Google raka.

5
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x