Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Skąd czerpać informacje o zdrowiu?

Często pytacie mnie, jakie książki polecam, gdzie szukam informacji, jak pomogłam sobie i swoim płucom. Postanowiłam zebrać wartościowe linki w jednym miejscu.Motywacją do tego wpisu jest sytuacja brata mojej czytelniczki – Oli. To bardzo inteligentna osoba, którą miałam okazję poznać. Niestety Jej mały brat prawdopodobnie cierpi na to samo, co ja. I klasycznie dla lekarzy jest to nieuleczalne.

Problem polega na tym, że leki, wpłynęły na wchłanianie i trawienie i mały nie może korzystać z imbiru i kapsaicyny. Czyli tego, było u mnie przełomowe. Jest mi strasznie przykro, że nie jestem w stanie nic podpowiedzieć, nic doradzić 🙁 Przeżywam to, bo chłopiec ma 5 lat…

Czasami ktoś myśli, że kontakt do profesora ze Stanów zdobyłam sobie ot tak, pstryknięciem palcem.

A to tak nie działa.


Czytałam artykuł naukowy, który traktował o kapsaicynie. Nie do końca byłam pewna jak to się ma efektu kostek domina, gdzie jeden szwankujący organ wpływa na złą pracę kolejnych. Postanowiłam więc napisać w tej sprawie maila.

Ale wiem jak to wygląda w praktyce, bo sama dostaję masę. maili. Postanowiłam zastanowić się bardzo poważnie co musiałabym napisać, aby ktoś zechciał ten mail w ogóle przeczytać, nie mówiąc nawet o odpisaniu na niego. Uwzględniłam fakt, że profesor jest człowiekiem emerytowanym (prawie 80 lat), pasjonatem i pewnie ma bardzo mało czasu wolnego na takie pierdoły. Byłam pewna, że codziennie spotyka się z mnóstwem osób, które nie szanują jego czasu.
Przeanalizowałam te fakty i napisałam wiadomość.

Byłam wściekła jak osa, kiedy dostałam odpowiedź z uczelni (była to skrzynka uniwersytecka), że ten mail nie jest już aktywny i nie mają kontaktu z profesorem. Ale BARDZO zależało mi na tej sprawie, więc postarałam się o kontakt do kogoś, kto może mieć kontakt…

Znacie teorię 6 uścisków dłoni? Podobno na świecie nie ma takiej osoby, do której nie prowadziłoby więcej niż 6 uścisków dłoni (na zasadzie : zdobywasz kontakt do osoby 1, ona daje ci do osoby 2, osoba 2 do 3 i trafisz w końcu do tej osoby, do której chcesz). Teoria brzmi pięknie i ładnie, ale czy ma coś wspólnego z prawdą? Nie mam pojęcia.


Ja swój kontakt zdobyłam. Między innymi dlatego, że zastanowiłam się, jakie wartości mogą być najcenniejsze dla osoby, która posiada niezbędną dla mnie wiedzę. Nie pomyliłam się – nowe fakty, nowe tropy, nowe zależności w dziedzinie, którą profesor zajmuje się naukowo.

Nie muszę chyba mówić, że wykupiłam wcześniej dostęp do wszystkich artykułów i gruntownie je przeczytałam? Nie ma nic gorszego , niż pisze do Ciebie ktoś :

Cześć, nie mam czasu dokładnie czytać twojego bloga, czy mogłabyś mi  w skrócie napisać o …. ? 


Zdawałam sobie sprawę, że mam prawdopodobnie tylko jedną, jedyną szansę. Byłam zdesperowana i w tamtym momencie najbardziej na świecie zależało mi na zdrowiu.

Ostatecznie napisałam maila, składającego się z dwóch części. Pierwsza była telegraficznym skrótem, który napisałam z takiej perspektywy, aby wyłuszczyć potencjalne korzyści dla mojego adresata. Skupiłam się na tym, że jestem przypadkiem nietypowym, bo do 17- stego roku życia udało mi się uniknąć sterydów a takich badania nie dotyczą. Druga część maila była eleganckim plikiem .pdf wraz z wynikami badań i innymi rzeczami.

Jakimś cudem mail trafił w końcu do samego profesora, który odpowiedział, że nie zajmuje się takimi rzeczami, ale urzekła go moja determinacja i czas, który poświęciłam na przygotowanie wiadomości 😉 Zaproponował konsultację przez skype…za free :).

Tak jak mówiło mi moje przeczucie, odmieniła ona moje spojrzenie na zdrowie. Głównie dlatego, że rozpatrzono mój przypadek holistycznie, czyli uwzględniając całe ciało, a nie same płuca czy oskrzela. Jedyny koszt jaki poniosłam, to wykonanie zasugerowanych badań, przesłanie oryginałów dokumentacji medycznej w ewentualnych celach naukowych. No i czas. Plus zobowiązanie, że uszanuję wolę profesora i nie przekażę nikomu namiarów na niego, bo jedyne, czego obecnie pragnie, to święty spokój.

Zakładam jednak, że nie jesteście ani tak nietypowymi przypadkami, ani też pewnie nie potrzebujecie bezpośredniej konsultacji z profesorami, którzy nierzadko zajmują się medycyną raczej akademicką niż praktyczną.

Często piszecie, że nie wiecie gdzie szukać rzetelnych informacji. Gdzie ja ich szukałam? Jakie lektury polecam?

Pierwszym krokiem, były ogólnodostępne w internecie i prasie artykuły o płucach, oskrzelach itp. Nic nowego, ale był to pierwszy krok, bez którego nie doszłoby do kolejnych. Następnie przeszłam do popularnonaukowych książek. Ich zaletą jest to, że są napisane przystępnym, łatwym językiem.

Ale tych książek jest cała masa…

var script = document.createElement(“link”);
script.setAttribute(“type”, “text/css”);
script.setAttribute(“href”, “http://app.ceneostatic.pl/common/style_ap/searchbox/style.css”);
script.setAttribute(“charset”, “utf-8”);
script.setAttribute(“rel”, “stylesheet”);
var head = document.getElementsByTagName(“head”)[0];
head.appendChild(script);

Ja dużym sentymentem darzę te pisane przez Jean Carper. To w nich natrafiłam po raz pierwszy na trop kapsaicyny i gingerolu. To dziennikarka, pisze bardzo przystępnie, ale w tekstach podaje nazwiska naukowców, czasami tytuły książek, więc jeśli ktoś czuje niedosyt – na pewno znajdzie medyczne uzasadnienie zebranych przez autorkę metod. Bardzo rzetelny przegląd badań. Te książki często są z bibliotekach, ale jeśli zamierzacie kupić przez Internet, to polecam porównać ceny, bo rozrzut bywa ogromny :

 Książki o zdrowiu

Następnie zabrałam się literaturę naukową – przeczytałam książki adresowane do pulmunologów. Serdecznie polecam szukanie wszystkich informacji na portalu gromadzącym artykuły naukowe, czyli PubMed. Wyszukiwarka artykułów znajduje się tu : http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed

Wiem, że kiedy pisałam tekst o naturalnej metodzie na gronkowca, dorobiłam się ksywki “szamanka”. Niektórzy mówią, że wiedźma, co też mi zresztą schlebia, bo wiedźma wzięło się od wiedzy, oznacza “kapłankę gnozy” (gnosis-wiedza) co bardzo mi się podoba 😉 A na poważnie – ciężko mi zrozumieć drwienie z metod, że niby nie są naukowe skoro…są potwierdzone badaniami naukowymi i ja do nich linkuję 🙂 

Pozostaje pytanie…czy wiedza jest niebezpieczna?

Moim zdaniem sama wiedza nie. Wiedza w rękach mądrego jest przydatnym narzędziem. Dopiero w rękach głupca może być wykorzystana źle. Ale tutaj kłania się moja dewiza :

ODPOWIADAM TYLKO ZA TO, CO NAPISAŁAM. NIE ZA TO, CO ZROZUMIAŁEŚ.

To tak gwoli jasności :).

Niektórzy ludzie lubują się w przerzucaniu odpowiedzialności na inne osoby, np. pod zdjęciem szczupłej modelki z dużym prawdopodobieństwem pojawią się głosy, że promuje złe wzorce i jest odpowiedzialna za to, że jakaś nastolatka zachorowała na anoreksję. Co ciekawe, nie spotkałam się jeszcze z podobnym oskarżaniem o odpowiedzialność za promowanie szkodliwych wzorców pod zdjęciami osób otyłych z wyboru.

Zanim polecę źródła, z których można czerpać wiedzę, chciałabym zwrócić uwagę na kilka rzeczy.

Po pierwsze – każdy z nas jest INNY. Być może dlatego medycyna europejska i amerykańska sprawdza się tylko do pewnego stopnia. Gdy jest coś nietypowego, ma z tym problem. Analogicznie jest z chorobami, gdzie jedno schorzenie wpływa na drugie, np. masz chorą tarczycę, ale nie możesz zastosować typowej terapii bo… masz też inne, kolidujące z tą terapią schorzenie. Nie oznacza to, że obwiniam lekarzy. Cenię ich dorobek, ale od pewnego etapu muszę zwrócić się ku medycynie holistycznej, Nowej Medycynie Germańskiej i TCM (Tradycyjnej chińskiej medycynie).

Opiszę to na swoim przykładzie.

Pierwszym moim krokiem milowym było pozbycie się anemii. Następnie mogłam uporać się z obecnością metali ciężkich. Dopiero po tych krokach mogłam zawalczyć o odzyskanie miesiączki. Jak część z Was wie, straciłam ją przez leki, które poczochrały mi trochę tarczycę i hormony. Profesor z którym się konsultował od razu odesłał mnie do prac innego profesora z tego uniwersytetu, czyli dr Abrahama, który pracował nad czymś o nazwie “The Iodine Project”. U nas wielu speców od tarczycy twierdzi, że wystarczy nam jodowana sól, a przy Hashimoto jod jest zbrodnią.

I mają rację…oraz są w błędzie jednocześnie.

Gdybym zaczęła od jodu, to pewnie bym sobie nieźle namieszała, mając wciąż w sobie metale ciężkie…Tutaj chciałabym bardzo uwrażliwić na to, że większość badań nad Hashimoto była robiona w Japonii. Zastanówmy się, co jedzą tamtejsi ludzie. Mnóstwo ryb. A to właśnie ryby kumulują rtęć, której miałam za dużo. Nic więc dziwnego, że takie były wnioski z badań – jod niszczy tarczycę, jeśli w ciele jest dużo metali… dlatego bardzo zachęcam do uwzględniania KONTEKSTU, czyli czasu i miejsca danych badań. Ostatecznie właśnie to terapia jodem sprawiła, że moje komórki jajowe miały szansę rozwinąć się do końca a ja odzyskałam upragniony “okres” (okres miałam cały czas, ale niepełny, tj. komórka umierała, zanim dojrzała, dlatego uprzedzam, że to uproszczenie).

Właśnie dlatego bardzo lubię medycyną holistyczną – nie patrzy na dany organ jako na organ, tylko na część większej maszynerii, gdzie jedno wynika z drugiego. 

Jeśli kogoś ciekawi jod, serdecznie polecam wpisać w google coś w stylu “Iodine abraham pdf”. Jest masa wyników, jod trzeba łączyć z selenem, trzeba robić to rozważnie i jest cała masa warunków. Robienie takich rzeczy na własną rękę jest nieodpowiedzialne.  Dla leniuszków, po polsku tutaj

________________

Na tej samej zasadzie, ja na czas odbudowy, a konkretniej zarastania się dziur w płucach, porzuciłam dawne nawyki żywieniowe. Obecnie dużo ważniejsze jest dla mnie pobranie jak największej ilości energii z pożywienia.  To co dla jednych jest dobre, innym szkodzi. Jestem daleka od prawd w stylu “wszyscy powinni być wege”, albo wszyscy powinni być paleo” czy “wszyscy powinni jeść 100% RAW”. Gdybym jadła RAW, to przy obecnym stanie długo bym nie pociągnęła, bo organizm potrzebowałby więcej energii aby przerobić żywność, niż by jej uzyskał (mam obecnie między 34 a 35 stopni Celsjusza).

Pamiętajmy, słowa Paracelsusa ” Wszystko jest trucizną, i nic nie jest trucizną, dawka czyni truciznę”.

Dzisiaj kiedy słyszę, że ktoś mówi

“Całe życie jem co chcę i jakoś nic mi nie jest” to…całkowicie mu wierzę. Sprawna zdrowa wątroba po to jest, aby nie odbierać nam przyjemności z życia. :))

Wracając do źródeł…

zakładam, że:

– nie masz potrzeby rozkminiać medyczynych rzeczy, rozgrzebując zagadnienie do samej kości

– nie chce Ci się czytać masy anglojęzycznych artykułów 

– interesują Cię ogólne informacje o żywieniu, zdrowiu

Mam dla Ciebie kilka dobrych linków.

Ale jeszcze jedna uwaga :

Lekarze nie są źli, takie głupoty wciskają mi w usta debile, którzy nie czytają ze zrozumieniem (debil tutaj jako termin medyczny) . Lekarze są bardzo potrzebni.

Natomiast warto zadbać o to, aby nie mieć potrzeby korzystać z ich usług częściej niż to niezbędne. Np. podnosząc odporność.

LINKI, czyli skąd czerpać wiedzę o zdrowiu? 

– książki opisane wcześniej 🙂

– Czasopisma naukowe, np. ja bardzo lubię Japan Hospitals, które linkowałam w tekście o śmiechu jako sposobie na podniesienie odporności

Oraz strony i blogi. Filtrujcie wiedzę,sprawdzajcie, korzystajcie z rozwagą.

Dobrą robotę moim zdaniem robią :

Naturalnie Zdrowy – blog pisany przez technologa żywienia

Mad Tea Party – lekko, na luzie, czasem o rozwoju, czasem o imbirze, ale pozytywnie i gorąco popieram działania autorki 🙂

Tłuste Życie – trochę holistycznie, trochę Paleo. 

Ziołowy Zakątek – o ziołach

Pepsi Eliot  – rzetelności odmówić nie mogę, natomiast język jest dla mnie męczący i przyznam, że czytać nie potrafię. Blog mocno nastawiony na sprzedaż suplementów, aczkolwiek nie mogę nic zarzucić merytoryczności, więc polecam.


Co warto jeść i dlaczego?  – młodziutki blog, który serdecznie polecam. Namawiam autorkę na to, aby trochę upotoczniła swój język, ale jeśli nie macie ochoty przekopywać się przez masę badań, to autorka robi to za Was. Bardzo lubię 🙂

I last but not least – Pogromcy Reklam Farmaceutycznych, czyli rozkładanie reklamy, obietnic i leku na czynniki pierwsze. Polecam szczególnie.

Plus na start warto sięgnąć po polecane książki 

A jeśli znacie inne ciekawe publikacje czy strony – śmiało linkujcie w komentarzach 🙂 

Życzę rozsądnego korzystania  z wiedzy oraz przypominam o konieczności konsultacji z lekarzem lub farmaceutą 🙂 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

80
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
45 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Aleksandra MilewiczBarbara JachtoniaSami ChanAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Od dawna szukałam czegoś takiego, dzięki za zbiór linków i podsumowanie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Co ciekawe, nie spotkałam się jeszcze z podobnym oskarżaniem o odpowiedzialność za promowanie szkodliwych wzorców pod zdjęciami osób otyłych z wyboru." a ja się spotkałam i to bardzo często- pod zdjęciami Grycanek i modelek XXL to norma. Poza tym, jeśli ktoś twierdzi, że anoreksja bierze się od patrzenia na kościstą Rubik tzn. że zupełnie nie ma pojęcia skąd się ta choroba bierze. A linki bardzo ciekawe zamieściłaś, liczę na to, że znajdę tam coś ciekawego 🙂 ale teraz muszę przyznać, ze mam dystans do wszystkiego, po tym jak odkryłam herezje u guru… włosomaniaczek 😀 także lepiej jest wszystko sprawdzić po… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anwen- kocham ją szczerze, ale farbowanie na olej to nie najlepszy pomysł.Blond hair care- kolejny autorytet (bez cienia ironii, ją też uwielbiam 🙂 ), ale promuje chelatowanie, które po prostu nie ma prawa działać. Natomiast kacysko, która ten pomysł obaliła ( i ma wiedzę chemiczną) twierdzi, że kamień osiada się wyłącznie od ciepłej wody, co też mi nie pasuje- mój kot pije zimną kranówę, a jego miska jest totalnie zakamieniona. A może to od temperatury pomieszczenia? Jak widać może zgłupieć w takiej dziedzinie jak włosy, a co dopiero tu mówić o poważnych, medycznych sprawach. Sama mam chorą wątrobę i przy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A może napisz czemu farbowanie na olej to taki zły sposób i czemu chelatowanie nie ma prawa działac?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

chelatowanie- odsyłam do: http://kascysko.blogspot.com/2013/04/chelatowanie-wosow-czym-mozna-realnie.html także w chelatowanie nie wierzę farbowanie na olej: http://blogblondbunny.blogspot.com/2012/04/przykre-skutki-farbowania-na-olej.htmllaska jest z fryzjerką, również z wiedzą chemiczną i przyznam się szczerze, że brzmi przekonywająco (natomiast na pielęgnacji włosów już raczej się nie zna), ale pod tym postem wywiązała się spora kłótnia, więc najlepiej samemu wyciągnąć wnioski.Za to na innym blogu trafiłam na:"Na blogu Jak dbać o długie włosy znalazłam informację o farbowaniu na olej. Przemyślałam to sobie pod kątem chemicznym, wypytałam moją korepetytorkę z chemii i zgodnie uznałyśmy, że to świetny sposób! " cóż 😀 a to jeszcze dla Ani: http://www.jaworek.net/kosmetyki/obalanie_mitow_grejpfrut.php Jestem ciekawa co o tym sądzisz,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

'Kamień' osadza się od twardej wody – takiej, która zawiera jakieś jony, czyli np. zwykłej kranówki. Natomiast osadu nie ma przy użyciu wody destylowanej – składającej się wyłącznie z wodoru i tlenu, bez soli mineralnych (co nie jest dla nas zdrowe, bo tych soli potrzebujemy).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sama nie wiem, ja widzę ZDECYDOWANĄ różnicę po stosowaniu szamponu z EDTA, a twardość wody zależy od jej składu, z czego wynika tworzenie się kamienia kotłowego po jej ugotowaniu, co nie zmienia faktu, że to przecież nie ten kamień nam robi źle na skórę, czy włosy, tylko minerały zawarte w tej 'surowej' wodzie, nie trzeba 'włosów gotowac' jak to ironicznie zauważyła kascysko. A osad nie osiada na włosach po jednym myciu, podobnie jak np silikony osiada stopniowo i nawarstwia się, także jedno spłukanie szamponu taką wodą nie sprawi, że chelatowanie nie będzie miało sensu. Co do farbowania na olej, to… Czytaj więcej »

emajla
Gość

😀
W takim razie, muszę powiedzieć – kocham cię moja wątrobo!
Jestem jednym z tych ludzi, którzy całe życie jedzą co chcą i nic im nie jest!
Ale żeby nie było, blogi które poleciłaś już są w zakładkach, bo chcę z jedzenia wynieść jeszcze więcej niż z niego mam. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ale to kiedyś może wyjść, jestem z tych co uważała, że wędzony łosoś+ ferero rocher+ coca cola to najlepsze połączenie. teraz już tak nie potrafię 🙂 a jak zjem cokolwiek beznadziejnego typu fast food albo chipsy to od razu wychodzą mi pryszcze

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nic tak nie łączy jak wspólne boleści! 😀 w takim wieku wspólne jojczenie mocno zbliża 😉

emajla
Gość

No muszę przyznać, że nie wiem co będzie za np. 10 lat ale teraz czuję, że mam żołądek ze stali 😀
Ja uważam, że najważniejszy jest umiar 🙂 Można jeść wszystko, łączyć wszystko, ale nie w proporcjach 6 czekolad do 2 litrów coca-coli 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

emajla, no właśnie łączyć wszystkiego nie można ;D opamiętaj się póki czas (piszę to z autopsji, opamiętałam się po fakcie, ale jeszcze nie było za późno) :] nie chciej się dowiedzieć, co będzie za 10 lat, po co skazywać się na kiepską jakość życia – to jedzenie jest w dużej mierze za to odpowiedzialne, a właściwie nasza świadomość, wiedza i dobry wybór. Kluczem jest właśnie umiejętne dobieranie składników, a to nie wymysł pseudo-naukowca, to sprzyja dobremu trawieniu (a nie wydalaniu niestrawionego pokarmu), co z kolei łączy się z dobrym wchłanianiem składników odżywczych, a te budują nasz organizm (pomyśl co zbuduje… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dorzucę jeszcze moje trzy grosze, bo kiedyś czytałam książkę o wdzięczności (dość kontrowersyjną, przyznam ;)) i tam zwracano uwagę na aspekt… nastawienia do jedzenia i tego jaki fizycznie ono wywołuje wpływ 🙂

emajla
Gość

Niki, może nie do końca mnie zrozumiałaś, ale ja już teraz próbuję jeść lepiej, bo właśnie NIE WIEM do czego złe jedzenie może mnie doprowadzić. I w sumie nie chcę być tam doprowadzona 😀
Anonimowy z 19:27 – ja tam jestem pozytywnie do jedzenia nastawiona ^^

Paulina Hurija
Gość

Uwielbiam Twoje podejście do zdrowia. Staram się mieć podobne i dzięki temu zastąpiłam sporo tabletek naturalnymi odpowiednikami. Cieszę się, że Ci się udaje, bo dzięki temu mam nadzieję, że i moje nieuleczalne choroby staną się kiedyś uleczalnymi. 😉

Klaudia
Gość

za każdym razem, jak czytam Twoje wpisy o zdrowiu, strasznie Cię podziwiam za tę determinację. ja sama od ponad 3 lat zmagam się z katarem niewiadomego pochodzenia (najprawdopodobniej alergiczny, z tej racji, że leki na alergię pomagają plus brak innych pomysłów). zaczął się nagle i jest cały czas, niezależnie od miejsca i pory roku. robiłam testy, chodziłam po alergologach, laryngologach (u wszystkich co najmniej po kilka razy) i nikt nie wie, co mi jest, wszyscy przepisują mi leki. no to biorę, kupuję te, co są akurat w promocji i jakoś leci. próbowałam wyeliminować różne rzeczy z otoczenia, diety, przeprowadzać się,… Czytaj więcej »

Klaudia
Gość

tak, badałam, miałam robiony wymaz z nosa. niestety tutaj również nic nie wyszło.Twój tekst też czytałam, ale nie zastosowałam się do niego, ponieważ obawiam się, że przez taką dietę schudnę. niestety raz zastosowałam się do rady lekarza w kwestii diety (która rzekomo miała pomóc mi pozbyć się toksyn z organizmu i zmniejszyć katar) i w ciągu kilku miesięcy schudłam tak bardzo, że przez ponad dwa lata nie mogłam nadrobić wagi.poza tym ta dieta wydaje się być trochę nielogiczna. po "złej" stronie są produkty takie jak pieczywo, mięso, produkty mączna, natomiast po "dobrej" cebula, imbir i inne owoce, warzywa. jak mam… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Może zrób jak ja i tylko odstaw to, co po złej stronie? 🙂 U mnie zdało egzamin, miałam katar w ciągu roku tylko raz, ale ten normalny, tygodniowy. A wcześniej cały czas 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Widzę, że mamy podobny problem. Z katarem męczę się już od jakiś 7-8 lat. Mam go przez cały czas, niezależnie od klimatu czy od pory roku. Byłam już u wielu lekarzy, miałam zarówno badania alergiczne, jak i laryngologiczne, a także wymazy z nosa. Nic nie wykazały. Brałam ogrom leków, kropli do nosa. I nic. Katar jak był, tak jest. Ostatnio staram się wprowadzić do mojej diety produkty eliminujące śluz, ale gorzej z odstawieniem tych powodujących go. Ale nie poddaje się i liczę, że w końcu się go pozbędę. Bo jasne, można się przyzwyczaić i nauczyć z tym żyć, ale to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Katar z nosa to często efekt alergii na jakiś rodzaj żywności i dominuje tutaj laktoza albo gluten. W badaniach może nie wyjść bo nie wszyscy wytwarzają przeciwciała. Najlepiej odstawić na 2 tygodnie oba składniki i potem pojedynczo wprowadzić i obserwować. U mnie pomógł tzw. dieta eliminacyjna: http://www.tlustezycie.pl/p/blog-page_14.html
O katarze zapomniałam, i nie wiem co to przeziębienie od 2.5 roku:-)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Coś mi przypomina opis Klaudii, jakby poruszała temat swojego zdrowia już wcześniej. Klaudia, przede wszystkim to musisz odbudować wiarę w siebie, własną moc sprawczą. To podstawa i absolutna konieczność. Bez tego nie ruszysz z miejsca i nie zaczniesz szukać dla siebie drogi wyjścia. Ktoś jeszcze myśli, że może coś w życiu (zdrowiu) zmienić bez zmiany mentalności? Próżne czekanie. Po tej dobrej stronie jest pokarm kluczowy dla pozbycia się śluzu, osuszający, ogrzewający, który ma za zadanie wyciągnąć z ciała wilgoć. Katar jest sygnałem nadmiaru wilgoci, ale wilgoć wychodzi też innym kanałem, wtedy mówimy o upławach i ciągłych infekcjach gin. bo w… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mhmm mogą, albo osłabić. Jednak wierzę, że póki człowiek żyje, podejmuje jakies działania to ma jakąś siłę życia, coś go trzyma przy życiu. I to coś (jakieś dobre przekonanie o sobie, każdy takie ma) trzeba wzmocnić – sam jesteś odpowiedzialny za swoje emocje, umysł to twój oręż, od ciebie zależy na jaką częstotliwość się zaprogramujesz, czyli co w sobie zasiejesz i jak to wykorzystasz, na swoją korzyść czy przeciwko sobie. Wielu pokazało, że da się, a skoro tak, to można takie przykłady przełożyć na swoje życie. I bardzo dobrze, ze to najtrudniejszy krok, wyzwanie to lekcja, a umysł jest kluczem.… Czytaj więcej »

Polowanie na zdrowie
Gość

Dziękuję za polecenie bloga :-). Niektóre z poleconych przez Ciebie blogów również odwiedzam regularnie. Co do podejścia holistycznego, to takie jest ale raczej w szpitalach, jak idziesz do jakiegoś specjalisty to go interesuje tylko dany narząd którym się zajmuje, bez korelacji z innymi (lub w niewielkim stopniu). Mądrości w stylu ''najlepsze jest to i tamto'' ''wszyscy powinni być wege'' ''najzdrowsze na to jest tamto'' ''mój dziadek palił całe życie a umarł po 80'' mówią generalnie Ci, którzy nie znają się kompletnie na takich tematach. Nie wiem czy widziałaś mój komentarz poprzedni z prośbą o zobaczenie e-maila ode mnie :-). Stąd… Czytaj więcej »

Polowanie na zdrowie
Gość

U mnie właśnie 1 pobyt w szpitalu (oddział dzienny) zrobił bardzo dobre wrażenie, 1 raz zrobili mi porządny wywiad (przebyte choroby, dolegliwości, odżywianie, choroby u rodziny itd. itd.) i konkretne badania itd. itd. Co do meila to w porządku :-). Dostałaś go ode mnie już chyba ponad tydzień temu więc pewnie gdzieś daleko sobie siedzi i czeka :-).

Polowanie na zdrowie
Gość

A, jeszcze coś, interesowałaś się wpływem probiotyków (bakterii symbiotycznych żyjących w jelicie) na swoją chorobę? Bo ja właśnie jestem w trakcie przeglądania publikacji naukowych dotyczących L. rhamnosus (a potem L. Salivarius chcę zrobić) i widzę, że one mogą tez istotnie wpływać na stany zapalne płuc przy chorobach autoagresywnych.

Polowanie na zdrowie
Gość

L. salivarius *

Anonimowy
Gość
Anonimowy

w szpitalach medycyna holistyczna? Przecież holistycznej blisko do alternatywnego modelu leczenia, skupianiu się na relacji psyche-ciało. W którym szpitalu państwowym w konwencjonalnym modelu tak jest? 😉

Polowanie na zdrowie
Gość

Mam na myśli łączenie fizjologiczno-metabolicznych zależności.

Polowanie na zdrowie
Gość

Aha, co do książek to polecam ''Żywność prozdrowotna, składniki i technologia''.

Kinga Kornacka
Gość

Otworzyłam wszystkie zlinkowane blogi w nowych kartach – lecę się edukować 😉

Ems
Gość

Ja wprawdzie nie jestem poważnie chora, jednak zaburzenia tarczycy to dziedzina, której diagnostyka jest naprawdę kiepska. Może ja trafiam na złych lekarzy, nie mam pojęcia, jednak jestem już leczona od 4 lat i zmieniłam ostatnio lekarza, który robi badania w innym kierunku (właśnie Hashimoto) podczas gdy cały czas byłam przekonana, że choruję na niedoczynność. 4 lata i brak jednoznacznej diagnozy. 🙁 Poza tym lekarze, którzy nic nie chcą mówić, nic nie tłumaczą- to zmusza nas do sięgania po jakieś artykuły czy też książki. Ja z swojej strony mogę polecić tą stronę: czasopisma.viamedica.pl Swojego czasu często z niej korzystałam. Są tutaj… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zaburzenia pracy tarczycy to poważna sprawa, i tarczyca zwykle jest skutkiem innych zaburzeń, a nie przyczyna. Zajrzyj na tlustezycie.pl i tutaj http://alpacasquare.blogspot.com

Ems
Gość

Wiem, że jest poważna w tym sensie, że wpływa na praktycznie cały organizm, choć jak teraz patrzę, to trochę źle sformułowałam zdanie. 🙂 Chodziło mi o to, że nie jest tak poważna, bo leczona tarczyca zapewnia w pewnym sensie komfort w życiu i nie jest chociażby śmiertelna, a u wielu osób jest stosunkowo łagodna w przebiegu.
Dzięki za adresy, zerknę w wolnej chwili. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niedoczynnosc tarczycy zabija powoli, nadczynność szybko. To co oferuja lekarze nie jest leczeniem tarczycy. Zaburzenia tarczycy zawsze idą w parze z zaburzeńami jelit!
Przy niedoczynności tarczycy zawsze trzeba określić przyczynę, na tłustym masz mnóstwo postów o tym na co zwracać uwagę. Niestety pisze to tez na podstawie własnych doświadczeń:-(
A jeśli w wynikach wyjdzie choroba autoimmunologiczna to niestety ale one chodzą parami, bo układ immunologiczny wybudzony wpływa na cały organizm:-(

Kasia
Gość

Bardzo ciekawy wpis 😉 Dużo się z niego nowego dowiedziałam. A widziałaś może kiedyś taką kosmetyczkę ? Link do Kosmetyczki Zastanawiam się nad nią bo wydaje się pojemna i funkcjonalna 😉

Kinga E.
Gość

Od kilku lat bujam się po szpitalach i zmieniam lekarzy, teraz mam nową nadzieję, czekam na kolejne wyniki. Ciebie, Aniu, najbardziej podziwiam za to, że byłaś w stanie (jesteś) pogodzić wiele spraw naraz (a może to też kwestia zdrowia?). W końcu przeszukiwanie źródeł i czytanie tych wszystkich artykułów i badań zajmuje mnóstwo czasu, a do tego jeszcze szkoła i praca, na które też trzeba znaleźć nie tylko czas, ale i siłę. Ja ciągle sobie mówię "zajmę się tym, ale najpierw…" i nie jest to tylko zwykłe odkładanie na później (choć i to się zdarza :P) ale faktycznie dużo spraw na… Czytaj więcej »

Patrycja Malinowska
Gość

Ja od siebie polecam forum commed i wątki djfafa. Sporo z nich sie dowiedziałam. Jak tylko znajdę dłuższą wolną chwilę odwiedzę wszystki linki które tutaj podałaś. Dzięki Aniu

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, nie umiem zrozumieć tej zależności: dieta Azjatów (Japończyków)/ryby/wchłanianie metali ciężkich. Wpominasz o niej w tym poście, jak i w innym (o tym, jak pozbyłaś się metali ciężkich).Że ryby "wchłaniają" metale ciężkie – ok. Ale czy tym samym my, ludzie, zjadając takie "ciężkometaliczne" ryby, nie wprowadzamy sobie właśnie do organizmu tego całego syfu razem z rybim mięsem? Pisałaś, że miałaś wielki apetyt na ryby podczas oczyszczania się z metali – jak myślisz, dlaczego tak było? Intuicyjnie, bo ryba to "wymiatacz", wiec organizm kusił "zjedz Aniu miotełkę, a będzie posprzątane"? Czy może …brakowało Ci trochę metali (jakieś tam śladowe ilości chyba… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Napisała, że ma apetyt na ryby,ale to było juz po oczyszczaniu.
Jest różnica , ryba rybie nierówna np. Tuńczyk mocno kumuluje rtęć, ale są ryby baedziej bezpieczne.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zaburzenia pracy tarczycy to poważna sprawa, i tarczyca zwykle jest skutkiem innych zaburzeń, a nie przyczyna. Zajrzyj na tlustezycie.pl i tutaj http://alpacasquare.blogspot.com

Ania Kania
Gość

Wow bardzo fajny wpis. Rzetelnie i skrupulatnie napisany. Ja również uważam, że trzeba myśleć "w kontekście" Sama przez to przesłam czytając i oglądając dziewczyny, które wyleczyły się z trądziku. Nie zawsze to co pomaga innym jest dobre dla nas. I zawsze warto sprawdzić w artykułach, czy blogerzy mają rację, bo wiadomo, że to tylko ludzie. Z drugiej strony myślę, że jeśli przypadek nie jest tragiczny, to warto sprawdzać też te niekonwencjonalne metody, bo możemy się miło zaskoczyć 🙂

m@gr farm.
Gość

Miło mi,że mój blog znalazł się na liście:-) pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dorzuciłabym jeszcze podstawy statystyki w badaniach medycznych aby umieć samemu zweryfikować czy badanie ktore czytamy zostało poprawnie przeprowadzone. A to jest istotne w kontekście wniosków jakie możemy wyciągnąć z badań. Dla przykładu choćby udział placebo w badaniu. Jeśli placebo to cukier a badamy lek na cukrzyce, to w takim porównaniu lek zawsze będzie lepiej wpływał na cukrzyka niż cukier z placebo. Taka dość rzetelna metodologie dla lekarzy i laików przedstawia lekarz uczący statystyki Ben Goldacre – na blogu i w książkach. Polecam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak dla mnie to cały system kształcenia lekarzy jest do kitu. Skoro Lutzowi odebrano tytuły bo nie zgadzał sie z wnioskami ze tłuszcze zwierzęce szkodzą i mówił o tym wprost, miał na to dowody ale w tym środowisku trzeba słuchać szefa, a to jest najlepszy przykład jak to wyglada: http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/grazyna-garbos-jedral-stop-bledom-lekarskim,153297.html

M.Ortycja
Gość

Ja jeszcze do tej listy dodałabym Akademię witalności 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć Aniu, mam pytanie do Ciebie lub kogokolwiek innego:
w jaki sposób polecić rodzicom przeczytanie książki,o której pisałaś w innym wpisie: "Toksyczni rodzice", w taki sposób żeby nie poczuli się przez to zaatakowani czy coś w tym stylu (bo tytuł, może sugerować, że tak o nich myślę), a żeby ich po prostu zachęcić do przeczytania ?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki za odpowiedź 🙂
Jestem w trakcie czytania tej książki i widzę, że są w niej opisane zachowania, które "pasują" do moich rodziców, ale tak jak piszesz – mają tendencję do nieprzyznawania się do swoich błędów, właściwie nigdy nie potrafią się przyznać, że zrobili coś źle… U nas nie jest tak tragicznie jak w przypadku osób opisanych w książce, ale myślę, że mogli by zauważyć swoje błędy wychowawcze dzięki przeczytaniu tej książki.
Pomysł z nawiązaniem do ICH dzieciństwa, a nie mojego i rodzeństwa może być dobrym rozwiązaniem 😉

Kreatornia Zmian
Gość

Przypomniałaś mi o Mad Teat Party! Kiedyś czytałam, a potem totalnie gdzieś mi ten blog zginął. Pięknie urósł. Dzięki 🙂Co do tematu to jest jeszcze jeden problem z badaniami naukowymi. NIestety wiele z nich nie ujrzy światła dziennego ze względu na druzgocące w konsekwencji dla firm farmaceutycznych wyniki badań. Dużo naturalnych metod leczenia czy promowanie hiperdawek witamin jest uznawane przez społeczeństwo za szarlataństwo. Ba przez lekarzy też! Tak samo jak ziołolecznictwo, które swoje podstawy naukowe ma i szarlataństwem nie jest. Ludzie wierzą w to co w pudle z 500-stoma kanałami. A tam nie mówią o tym co działa tylko o… Czytaj więcej »

Tillid
Gość

Ja od siebie mogę polecić jeszcze kanał na youtube Magdy Pegowskiej, nie mówi ona o medycznych sprawach, ale kanał jest o zdrowym trybie życia. Swoją drogą medycyna chińska jest bardzo ciekawa, to co się dzieje w naszym organizmie głównie zależy od tego co jemy, ale czy to prawda? Wiem,że w dużym stopniu jedzenie na nas wpływa, ale chorób genetycznych etc nie zwalczy. Pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeśli chodzi o temperaturę ciała to miałam kiedyś 34.9 przez wiele lat. Nie rozumiałam ze to objaw nieoptymalnej pracy tarczycy. Lekarze wzruszali ramionami bo wyniki "w normie" ale proces zapalny się w niej toczył, a mi było niemal non stop zimno. W każdym razie jak już dojrzałam do tego aby samemu działać, odstawiłam "zdrowy gluten, kasze i wiele innych zdrowych medialnie rzeczy", temperatura wróciła mi do 36.3C. Gdy tylko zjem gluten przez najbliższy tydzień mam 35.5C. Mój stan zapalny toczy się w tarczycy i jelitach wiele lat bez odczuwalnych objawów i czasem mała zmiana jak odstawienie zbóż, pseudozbóż (wchodzą w… Czytaj więcej »

Carrie
Gość

A ja podziękuję za rzetelny i przydatny wpis i polecenie kolejnych, interesujących blogów, od razu 'nadrabiam zaległości' w naturalnie zdrowym i mad tea party ;))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania, pisałaś ostatnio że miałaś robioną gastroskopię. W jakimś konkretnym przypadku?

happiness design
Gość

Bardzo fajny, rzetelny post napisałaś, Aniu. Mam nadzieję, że pomoże komuś, kto szuka pomocy tak, jak Ty kiedyś.Ja nauczyłam się sama dbać o swoje zdrowie odkąd mieszkam w UK. Nie chcę narzekać, ale tutejsza służba zdrowia jest bardzo… sformalizowana, że tak powiem. Weźmy na przykład moje problemy z zatokami- zaczęłam leczyć się w Polsce. Zrobili mi prześwietlenie, dostałam dwa antybiotyki i nic. Bez zmian, Leczenie postanowiłam kontynuować tutaj. Pierwsza wizyta zaowocowała sprayem do nosa na alergię, druga innym, troszkę silniejszym sprayem, na trzeciej dostałam receptę na tabletki a dopiero za czwartym razem lekarz dał mi skierowanie na badanie zatok w… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Myślę,że w żywieniu trzeba być racjonalnym. Trzeba dostarczać organizmowi wszystkiego po trochu: tłuszczy, cukru….tak aby dieta była zbilansowana.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu niestety jesteś w dużym błędzie, pisząc że pod zdjęciami osób otyłych nikt nie pisze, że promują otyłość i niezdrowy tryb życia. Zdarza się to dużo częściej niż lincz pod zdjęciami osób bardzo szczupłych. Na facebookowym profilu "Prawdziwe kobiety mają krągłości", notorycznie pojawiają się tego typu komentarze, na wszystkich pudelkach/duperelkach również. Komentarze typu: "jak można się tak spaść, przecież to niezdrowe i promuje obżarstwo i tolerancję dla grubasów" można spotkać pod każdym zdjęciem osoby nawet z 5 kg nadwagą.

Magdalena Sepczyńska
Gość

Wierze z medycynę holistyczną. Tylko chciałabym lepiej to wykorzystywać. Lubię też różne metody oczyszczania organizmu. I stosuje oczyszczanie w praktyce. Aniu a Ciebie podziwiam za właśnie tą upartość i determinację. Poza tym dzięki za linki.

NaturalnieZdrowy
Gość

Właśnie zauważyłem, że mam wejścia na blog z dziwnego linku, a tu taka niespodzianka! Dziękuję bardzo za uznanie 🙂 Cały tekst mi się bardzo podoba i mam podobne odczucia jeżeli chodzi o inne wymienione blogi.
Ps. co by nie było, że jestem tylko technologiem żywienia, to jestem też pasjonatem ziołolecznictwa i praktykiem zdrowego trybu życia 😀
Pozdrawiam bardzo serdecznie

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki Tobie trafiłam na Pepsi Eliot i myślę, że ten język jest świetny 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pubmed nie 🙂 w środowisku pieszczotliwie nazywany Pupmed 🙂 Clinicalkey lepiej

Sami Chan
Gość

O, właśnie szukałam inspiracji do wpisu. Wielkie dzięki! ^^

tonia
Gość

Fajne linki podalas, zapisze sobie do poczytania 😉
Obecnie szukam informacji na temat szczepionek i im dalej brnę tym bardziej jestem zdezorientowana 🙁

Aleksandra Milewicz
Gość
Aleksandra Milewicz

Proszę podaj mi więcej info… mam te same oznaki co Ty… i chwytam się jak tonący brzytwy

Barbara Jach
Gość
Barbara Jach

dużo przydatnych i ciekawych przede wszystkim artykułów na temat zdrowia, medycyny znalazlam na tym portalu- Zdrowy Portal.org , ciekawe źródło wiedzy,k chętnie czytam bo można wiele mądrych rzeczy sie dowiedzieć

Previous
Jak wyretuszować selfie? Aplikacja, która zrobi to w kilka kliknięć. [FILM]
Skąd czerpać informacje o zdrowiu?