Jak robić wszystko na czas? Zasada “Dwa Ce”

Nie wiem jak Ty, ale ja zawsze borykam się z tym problemem – kiedy mam coś ważnego do zrobienia, pojawia się wiele dystraktorów. Kuszących dystraktorów – dodam. Pisząc licencjat wszędzie widziałam zabawne filmiki z kotami a kiedy mam do opracowania długie zadanie, spokoju nie daje mi fakt, czy Tyrion przeżyje kolejny odcinek Gry o Tron. Tak, nie czytałam książki 🙂 Krótko mówiąc, moim problem jest fakt, że zamiast tworzyć (create) mam ochotę konsumować (consume).

Zasada “Dwa Ce”, to taka moja nazwa na banalną, żelazną regułę, której dobrze jest się trzymać.
Create before consume.
W praktyce – kotki poczekają, aż skończę rozdział, a przeglądanie blogów musi poczekać, aż napiszę tekst na własny.

 Dobrze oddaje to zasada jaką stosuje wielu rodziców – najpierw lekcje, potem przyjemności 🙂 w praktyce : Lekcje odrobione? 


Moim zdaniem warto pamiętać też o tym, żeby między dwoma magicznymi “C” zachować równowagę. Niestety, dzisiaj czeka mnie create before create before create i tak jeszcze kilka razy. Planuję więc krótkie przerwy na konsumpcję, może uda mi się w tym czasie obejrzeć jakiegoś kotka, albo odpisać na Wasze komentarze. Koniec semestru na studiach to paskudna sprawa ;-)) 


No, to ja uciekam “kreować” projekty, recenzje artykułów i zaległe zadania z seminarium magisterskiego. Czekam na Twoje wpadki, przemyślenia i sposoby, zazwyczaj komentarze niosą więcej treści niż moje teksty :))


Poprzedni tekst: Jak nie postępować z chorym, nie-poradnik dla bliskich (klik na obrazek wyżej).
Komentarze obecne i zaległe przeczytam później, mam nadzieję, że jeszcze dzisiaj 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

XOXO

Podziel się

Co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

66 Comments
  • Anonimowy
    Czerwiec 4, 2014

    właśnie wybrałam niewłaściwe "C", ale się poprawiam 🙂 Magisterka sama się nie skończy,a blogi kuszą jak nigdy wcześniej. Jesteś takim moim wewnętrznym głosem, zawsze trafiasz artykułem w moje potrzeby 🙂

    • Anonimowy
      Czerwiec 4, 2014

      mam tak samo, post zawsze w porę, Ania czyta w myślach 😀

  • Szara Wiewiórka
    Czerwiec 4, 2014

    Jak robić wszystko na czas? Wszystko dokładnie zaplanować, u mnie tylko to działa, i usunąć wszystko co kusi z zasięgu wzroku na czas tworzenia. I przede wszystkim wykrzesać z siebie jakimś cudem pokłady motywacji do tych konkretnych czynności. Słowem, wymaga to sporo ciężkiej pracy 😀

  • Lexie
    Czerwiec 4, 2014

    Idealnie wpasowałaś się z tym postem – sesja się zbliża, a ochoty na wkuwanie jak nie było tak nie ma. Chyba zacznę stosować Twoją zasadę, powinno wyjść mi to na dobre 🙂 Pozdrawiam

  • Karola S.
    Czerwiec 4, 2014

    Ehhh prokrastynacja – mój odwieczny wróg, który szepcze do ucha złe rzeczy. Tyle ważnych i niestety nie do końca przyjemnych zadań czeka – ale przecież trzeba: posprzątać, pooglądać głupie filmiki, poczytać blogi i może z rozdział z książki, pójść na spacer, zrobić przegląd szafy, pooglądać kolejny filmiki i tak dalej. Niestety do fazy create często po prostu zmuszam sie na ostatnią chwilę, kiedy już nie ma szans na ucieczkę :/ Taka głupia rzecz, która mnie wkurza, ale już nie mam żadnego pomysłu na walkę z tym dziadostwem.

    • Oludzie
      Czerwiec 4, 2014

      Jeju jak ja się cieszę, że nie jestem jedyna!
      I czytanie postów o tym jak walczyć z prokrastynacją też niczego nie zmienia 🙁

    • Aniamaluje
      Czerwiec 5, 2014

      bo od czytania nikt jeszcze nic nie zmienił, trzeba podjąć akcję lub wcielić zasayd w życie :))

  • Cukrowy motyl
    Czerwiec 4, 2014

    Idealny czas dla mnie na ten post, tego mi było trzeba. Zwłaszcza kopa jak to poukładać bo się gubię i przedkładam przyjemność nad obowiązek. Potem biegam i się denerwuje, że nie zdążę z niczym. 🙂 Przydatny kopniak.

  • margaritum
    Czerwiec 4, 2014

    Nie lubię tego uczucia, kiedy coś ważnego odkładam na później, a zajmuję się mnóstwem pierdół dookoła. Czuję się wtedy rozmemłana i tracę w swoich własnych oczach. Najchętniej kopnęłabym samą siebie w tyłek:) Lubię ogarniać, mieć poczucie, że robię wszystko co w tej chwili jestem w stanie albo powinnam zrobić. To mi poprawia samopoczucie. A czuć się dobrze ze sobą, to najlepsza motywacja:)

  • Artinowy Świat
    Czerwiec 4, 2014

    U mnie nie zawsze działa to, że najpierw praca a potem przyjemność. W sumie to nigdy nie działa ;x Jeśli wracam styrana po 10 godzinach w szkole to na prawdę ostatnią rzeczą którą zrobie jest praca domowa. Najpierw jem obiadek, potem trochę posprzątam, popatrze na bezmyślny serial, poćwiczę (po prostu odpocznę psychicznie) i dopiero potem mogę robić coś co wiąże się z myśleniem. Inaczej przesiedziałabym cały dzień i i tak nic nie zrobiła.

    • Anonimowy
      Czerwiec 4, 2014

      bo szkoła to w pewnym sensie praca, należy się czas na konsumowanie serialu, a potem znowu praca. Wszystko ma swoje miejsce 🙂

  • Kangarooo
    Czerwiec 4, 2014

    brakuje mi tylko na koncu albo poczatku zdania " Ania, nie czytaj tego tylko do roboty!" :p

  • Agnieszka Karolina
    Czerwiec 4, 2014

    5 zadań z buforów – odcinek serialu. i tak w kółko 🙂

  • megirosa
    Czerwiec 4, 2014

    Heh ja bardzo nie lubię, jak się mnie do czegoś zmusza, nawet jak sama to robię 🙂 Dlatego na ogół robię to na co mam ochotę i do niczego się nie zmuszam, liczę na to, że mój rozum sam wie, kiedy przestać. Oczywiście sporo razy się przejechałam, ale generalnie nie narzekam xD

  • pidzamowa
    Czerwiec 4, 2014

    hmm… właśnie skonsumowałam Twój post zamiast się uczyć psychologii rehabilitacji… (;

  • Anonimowy
    Czerwiec 4, 2014

    Cześć Ania, cześć dziewczyny, potrzebuję waszej pomocy.
    Zanim napiszę dokładnie o co chodzi, chcę zaznaczyć, że zamierzam się udać z tym także do lekarzy etc., pomyślałam, że może któraś z Was miała podobne objawy/ może wie jak temu zaradzić.
    Otóż od mniej więcej tygodnia praktycznie codziennie mam bóle głowy (takie uczucie ucisku gdzieś za oczodołami) + ”napady” dreszczy (takie uderzenia gorąca jak przy gorączce). Dodam, że tygodnia nie zmieniałam nic ani w sposobie życia, ani w diecie, wysypiam się normalnie.

    • Fobmroweczka
      Czerwiec 4, 2014

      Z tym uciskiem za oczodołami idź do lekarza, i to już. To może być ciśnienie w gałce ocznej (tak się między innymi objawia). Jeżeli boli cię głowa, zamknij oczy i naciśnij delikatnie na powiekę (DELIKATNIE) gdy gałka oczna jest twarda, to należy szybko się udać do okulisty. Lekarzem nie jestem, ale od lat jestem wyczulona na takie objawy u siebie …

    • Anonimowy
      Czerwiec 4, 2014

      "gdzieś za oczodołami" nie wiem gdzie to dokładnie masz na myśli, a to nie przypadkiem w zatokach czołowych? Miewałam dawno temu stany zapalne zatok (oraz bólu głowy, moze promieniowac na oczy, może wystąpić drazliwość na światło, przy tym również zapalenie ucha) czyli takie ostre nagłe reakcje bólu uciskowego, kłucia i ostatnio też podczas mocnego przeziębienia powrócił ból zatok, tyle że u mnie też szczękowe, więc cała twarz boląca. A w stanach zapalnych towarzyszy gorączka, też na zmianę z objawami zimna, dreszczami. W każdym razie gorączka jest dobrym objawem, organizm walczy. Laryngolog. Możesz się przejść i sprawdzić czy się potwierdzi.
      Niki

    • Aniamaluje
      Czerwiec 5, 2014

      Niestety nie mam pojęcia co to, mam nadzieję, ze znalazłaś rozwiązanie problemu 🙂

  • Anonimowy
    Czerwiec 4, 2014

    Chcę podzielić się z Wami filmem, który jest rzekomo przesłaniem od pozaziemskiej cywilizacji na temat tego, czy chcemy żeby się ujawnili:
    https://www.youtube.com/watch?v=DJ7SEKNVQng

    Życzę Wam wszystkim otwartych umysłów! 😀

  • Kukania
    Czerwiec 4, 2014

    znam podobną zasadę ale ze słoikiem, piaskiem i kamieniami. jeśli ktoś próbował zmieścić te dwie rzeczy do słoika, to wie, że aby słoik był wypełniony muszą się tam znaleźć i kamienie i piasek. kamienie, to rzeczy które trzeba zrobić, piasek przyjemności, a słoik czas. jeśli włożymy do słoika tylko kamienie to zostaną nam puste przestrzenie (jednym słowem będziemy nie spełnieni, a nasza praca przestanie nas cieszyć). ponadto jeśli wsypiemy najpierw piasek (czyli jeśli stracimy czas tylko na przyjemności), to kamienie nam się już nie zmieszczą do słoika (znaczy nie zrobimy tego co ważne). więc, aby wypełnić słoik piaskiem i kamieniami należy je układać na przemian warstwami. można sobie taki słoik narysować i powiesić w widocznym miejscu gdzieś obok stanowiska pracy. ja sobie poukładałam po półkach ozdobne słoiki z kamieniami i piaskiem (jeden obowiązkowo stoi nad telewizorem !!!) i co jakiś czas natknę się wzrokiem na taki słoik co mi przypomina o kontrolowaniu czasu w jedną i drugą stronę (bo mam też tak czasami, że jak zacznę zajmować się pracą to nagle okazuje się, że zeszło mi do 5.00 rano, bo fajnie mi szło i chciałam skończyć, a to też nie jest dobre)

    • Anonimowy
      Czerwiec 5, 2014

      Jeeej, świetne porównanie! 🙂 Wielkie dzięki :))))

    • Aniamaluje
      Czerwiec 5, 2014

      Znałam to, świetna ilustracja priorytetów 🙂 Zapomniałam o tej hisotryjce, super, że się podzieliłaś 🙂

    • pidzamowa
      Czerwiec 6, 2014

      studencka legenda głosi, że można wlać do tego słoika jeszcze piwo… piwo się zawsze zmieści (;

      oczywiście to żartobliwy komentarz, ale nie mogłam się opanować znając tę historię! (:

  • Oludzie
    Czerwiec 4, 2014

    Podoba mi się ten pomysł 🙂

  • Agata Tarkowska
    Czerwiec 4, 2014

    a ja próbuję przedłużyć swój czas create nad consume, bo co siadam do sądowego wymiaru kary to mam 100 innych rzeczy, które muszę sprawdzić i mówią mi "zdążysz się nauczyć". 😀

  • Unicornis
    Czerwiec 4, 2014

    Mam czasem wrażenie, że rodzice powinni dać mi na imię prokrastynacja, wtedy przynajmniej byłoby wszystko jasne;) A tak serio, to ja staram się radzić w taki oto sposób. Przeczytałam kiedyś o zasadzie 3 minut i uzupełniłam tę metodę o swoją własną zasadę 15 minut. Otóż chodzi o to, że te rzeczy, które nie zajmują więcej niż 3 min (oddzwonienie do kogoś, napisanie maila, wyniesienie śmieci itp) należy zrobić od razu (ich zapamiętanie i myślenie o nich pochłania sporo energii i komplikuje więcej niż to warte). Dodałam sobie zasadę 15 min, a mianowicie, to co zajmuje więcej niż 3 min ale nie więcej niż 15 min (około oczywiście) robię jeszcze tego samego dnia. Pójście spać 15 min później nie wpływa znacząco na komfort życia, a dzięki temu obowiązki nie nawarstwiają się. Myślę że ranne ptaszki (wiem Aniu, że nie wierzysz w istnienie sów, ale uwierz mi, nie znasz jeszcze MNIE! :)) moga przerzucić te 15 min na rano i po prostu wstawać 15 min wcześniej, ja jednak wolę to zrobić przed pójściem spać.

    • Aniamaluje
      Czerwiec 5, 2014

      😉 Hej, super metoda :)) Wiesz, byłam totalną i nieuelczalną sową, wszystko da się zrobić :))) Ale rzeczywiście bywa to trudne

  • Nysiek
    Czerwiec 4, 2014

    prokrastynacja, wieczne odwlekanie i rozciąganie w czasie 6 godzin rzeczy, która zajęła by mi 30 minut to moje drugie imię 😉 czasem nawet wydaje mi się że pierwsze 😛 a że mam wrodzoną przekorę i jak coś MUSZĘ zrobić to odwlekam to w nieskończoność. Ehhh ciężko się walczy ze swoją naturą 😉

    Wiem, że nie na temat ale muszę Ci Aniu podziękować za polecenie książki "Toksyczni rodzice". Właśnie ją przeczytałam i również polecam wszystkim, którzy takich rodziców mają. Zdać sobie z tego sprawę to jedno (ja do tego doszłam już wiele lat temu) ale co z tym fantem zrobić to już zupełnie inna sprawa… chętnie bym się rozpisała, ale nie będę spamować 😉 dziękuję i pozdrawiam!

    • Aniamaluje
      Czerwiec 5, 2014

      A ja dziękuję za zaufanie do mojej rekomendacji i sięgnięcie po ksiażkę :))) Buziaki dla Ciebie!

  • ejndzel
    Czerwiec 5, 2014

    W dobrym momencie tu wpadłam, bo właśnie kończę pisanie pracy… także nie obraź się, ale Twoją notkę dokończę czytać jutro! 🙂

  • MeSzka
    Czerwiec 5, 2014

    Dzisiaj z koleżankami umówiłyśmy się na wspólne ogarnianie statystyki. Wcześnie się za to zabrałyśmy, zaliczenie dopiero za 9 godzin 😀 Oczywiście to była taaak baaardzo konstruktywna nauka! Koleżanki niedawno poszły do siebie, a ja zamiast się uczyć to wstawiam na fejsa statusy o tym, jak bardzo ciężko nauczyć się statystyki, musiałam też pozmywać wszystkie naczynia, bo przecież byłby koniec swiata, jakby poczekały do rana. Procrastinate now and panic later – chociaż tego "later" już jednak za dużo nie zostało XD W przypadku statystyki to już nie mam czasu na wprowadzanie mądrych sposobów na lepszą naukę, ale nieświadomie stosowałam Twój pomysł ucząc się socjologii – najpierw praca, potem nagroda – chociaż tłumaczyłam to sobie bardziej warunkowaniem (ale to pewnie dlatego, że ostatnio ciągle to mam na zajęciach).

    Powodzenia na zaliczeniach! 🙂

    • Aniamaluje
      Czerwiec 5, 2014

      Wzajemnie 🙂 Meszko, co studiujesz na ukw? Może mam notatki albo pytania 😉

  • Agu
    Czerwiec 5, 2014

    Ja teraz stosuje inna zasadę jaką opisywałaś, a bardzo ją lubie. Robić kilka rzeczy na raz:). Właśnie jestem w pracy, robie prezentacje na zajecia i ucze sie do kolokwium. Dziwne, że wszystko idzie mi bardzo dobrze: prezentacje już kończe, koło prawie ogarnięte, wysoka norma w pracy. O wiele lepiej niż jak robie to wszystko oddzielnie! A jaka oszczędność czasu!
    Tak, sesja…

  • Ania Abakercja
    Czerwiec 5, 2014

    u mnie (nie?)stety musi być na odwrót. jeżeli najpierw nie obejrzę filmu lub nie pogram w grę cały czas o tym myślę i nie mogę się skupić na tym, na czym powinnam. natomiast jeżeli zacznę od przyjemności to do pracy podchodzę zrelaksowana i nie myślę przez cały czas o tym, co zrobię jak tylko skończę.

    • Aniamaluje
      Czerwiec 5, 2014

      Ciekawe spostrzeżenia! Mam świadomość, że nie wszystko sprawdza się u wszystkich i fajnie, ze podzieliłaś się wątpliwościami 🙂

  • Justinee
    Czerwiec 5, 2014

    Tekst idealny na… sesję! Podczas zimowej właściwie ciągle tak robiłam: nauka, przerwa na internet i czytanie blogów, informacji i z powrotem, także wydaje mi się, że korzystam
    z tego pomysłu:) Powodzenia w zaliczeniach Aniu i wszystkim czytelniczkom-studentkom, piszemy/odpowiadamy, żeby zdać! 🙂

  • Megara
    Czerwiec 5, 2014

    Nie dystrakt, tylko dystrakcja jak już…

    • Anonimowy
      Czerwiec 5, 2014

      A to ciekawe, ja na ergonomii na studiach miałam "dystrakt" jako coś, co rozprasza uwagę. Nie wiem jak chciałabyś dopasować dystrakcję do kontekstu, przecież to nie trzymałoby się kupy. Uwielbiam te konstruktywne komentarze z trzema kropeczkami, oczyma wyobraźni widzę Twoją znudzoną lub zniesmaczoną minę 🙂 A przecież można napisać coś takiego przyjaźnie.

    • Aniamaluje
      Czerwiec 5, 2014

      🙂

  • Anonimowy
    Czerwiec 5, 2014

    Mądre słowa. Lubię czytać takie teksty i za sobą mam ich już setki. Jestem jak najbardziej za stosowaniem takich metod, rozumiem je i popieram. Tylko problem w tym, że ciężko mi cokolwiek wprowadzić w swoje życie. Niestety to wina lenistwa, którego chciałabym się wyzbyć, ale jestem zbyt leniwa by coś z tym zrobić. I takie błędne koło. Tak było z nauką do matury – miałam zebrane materiały już we wrześniu, codziennie powtarzałam sobie, że od dziś biorę się za naukę, ale kończyło się to w ten sposób, że chwilę po otworzeniu książek przypominałam sobie tysiąc rzeczy, które miałam sprawdzić/zrobić. I takim sposobem przeczytałam pół internetu, znalazłam wiele ciekawych stron/blogów, które zaczęłam czytać od początku do końca (również Twój :)), aż do matury podeszłam praktycznie nieprzygotowana,a prezentację z polskiego zrobiłam na dzień przed egzaminem. Jest mi za siebie wstyd, bo zamiast wziąć życie w swoje ręce, to potrafię tylko patrzeć jak innym się powodzi.

    Jednak widzę po sobie, że gdy mam więcej obowiązków (praca) to mam więcej siły i chęci na wszystko. Niestety jestem bezrobotna, mam zbyt dużo wolnego czasu i przez to jestem leniwa, taka "rozmemłana" i brak mi chęci do czegokolwiek. A o pracę u mnie ciężko, jak w miasteczku obok wywieszą ogłoszenie, że szukają kelnerki to jest 50 chętnych. Już nie mówię o jakimś bardziej "prestiżowym" stanowisku..
    Wiem, że narzekam, nawet tego nie mogę się wyzbyć (podobno "z kim się zadajesz, takim się stajesz").

    Jestem świadoma tego, że to kwestia zaakceptowania siebie, swoich zalet i wad, zmiany nastawienia do życia, motywacji, dyscypliny. Staram się patrzeć na wszystko w lepszych barwach, mam dni pełne energii, ale jednak nie jestem na tyle pewna siebie, by ten stan utrzymać jak najdłużej.

  • Anonimowy
    Czerwiec 5, 2014

    A może by tak po prostu spiąć tyłek i wziąć się za to, co trzeba? 😉 Najtrudniejsza rzecz na świecie, ale i najbardziej skuteczna. Wtedy nie musimy dokładać sobie żadnej filozofii do tego. Po prostu pracować na maksa, nawet jeśli miałby to być i tydzień. A potem sobie odpocząć, też maksymalnie. Nie wiem czemu ostatnio lenistwo stało się modne. Każdy mówi, że jest taki leniwy, że tak bardzo chce sobie z tym poradzić, tyle o tym czyta, a blogerzy tyle o tym piszą. Fajnie gadać, trudniej zrobić. Dlatego proponuję zwyczajne spięcie się, wyłączenie komputera i pracę. I będzie po sprawie.

    • Anonimowy
      Czerwiec 5, 2014

      Dziękuję Ci za te słowa. Wyłączyłam tę stronę, zaczęłam czytać kwejka i… nagle uświadomiłam sobie, że Twoje słowa dźwięczą mi w głowie, zwłaszcza "Nie wiem czemu ostatnio lenistwo stało się modne". Bo to jest najszczersza prawda, ostatnio wszyscy, ze mną na czele licytują się, kto mniej zrobił, kto więcej czasu zmarnotrawił i spędził przed kompem. Dlatego w tej sekundzie wyłączam komputer i zabieram się za naukę na jutro. Nie mam pojęcia co takiego jest w Twoim komentarzu, ale to był dla mnie taki kubeł zimnej wody.

      Dzięki jeszcze raz!
      Malwina

    • Aniamaluje
      Czerwiec 5, 2014

      Prawda! U mnie właśnie konsumpcja oznacza włączony internet, więc pracując wyłączam ;-))

  • Kasia Gdańsk
    Czerwiec 5, 2014

    przeczytaj książki ! Koniecznie :)) nie ma to jak wiedzieć co się wydarzy, przy czym inni są zaszokowani 😀

  • Anonimowy
    Czerwiec 5, 2014

    Cześć Aniu i dziewczyny 🙂
    Ostatnio zauważyłam, że mam na języku po przebudzeniu biały osad..Zastanawiałam się, czy to przypadkiem nie od pasty, czy coś takiego. Sama wiem, że candida objawia się taką białą chmurką, więc wpisałam w gugl 😉
    Wiele objawów pasuje do mnie. Walczę z nawracającą grzybicą pochwy, która nie chce przejść. Nie mogę przytyć, choć tak bardzo chcę(smuteczki) i mam trądzik!! Dziwą alergię na ciałku , której nie podejrzewałam o coś takiego(ot, zwykła alergia dla alergika) i w tym samym czasie pojawiły się pryszcze. Szczerze mówiąc podejrzewam candide. Chciałabym zrobić jakieś badanie na wykrycie tego, ale podobno nie zawsze wyłazi.
    Tak więc o. Chciałabym przeprowadzić sobie kurację naturalną z tego względu, że antybiotyki "nie do końca" pomagają jak to robić powinny i sama jestem ich przeciwniczką. Jako dzieć dostawałam ich tony. Pamiętam jak uciekałam przed syropem w buźki i wskakiwałam przed rodzicami za łóżko 😛
    Planuję brać olejek oregano i probiotyki, z solgar wszystko, mam nadzieję, że to dobra firma :-)No i ścisła dieta bez śmieci-cukru i mąki białej.
    Może jest ktoś wśród Was, kto zna się na probiotykach. Który będzie lepszy?-http://www.solgar.pl/produkty/blonnik-probiotyki-trawienie/probiotyki/advanced-40-acidophilus
    http://www.solgar.pl/produkty/blonnik-probiotyki-trawienie/probiotyki/advanced-multi-billion-dophilus
    Sama nie wiem, gdzie miałam zapytać się o radę. Wybrałam, że tu 😉 Jeśli zaśmiecam or coś to przepraszam, ale nie wiem, czego się uczepić.
    I może któraś z Was miała podobne objawy?
    Pozdrawiam Aga

    • Aniamaluje
      Czerwiec 5, 2014

      najlepszy probiotyk to kiszona (nie kwaszona) kapusta 😉 piszę serio. Jeśli masz takie objawy, spróbuj odkwasić organizm 😉

    • Anonimowy
      Czerwiec 5, 2014

      Dzięki, że mi odpowiadasz :* A mogą być ogórki kiszone? Bo kapuchy nie lubię 🙂

    • tlusta_papuzka
      Czerwiec 6, 2014

      Ogórki, jak mniemam, nie zaszkodzą (vide też post Ani o odrobaczaniu).

      Oprócz tego, dla niealergików, jogurt/kefir naturalny.

    • Aniamaluje
      Czerwiec 7, 2014

      Odpowiadam, bo lubię to robić, ale nie zawsze mam czas 🙁 Papużka dobrze mówi, ogórki mogą być, jak najbardziej. Podczas kiszenia powstają dobre substancje, warto kiszonki jeść. No i może proszek zasadowy z apteki? Albo kasza jaglana?

  • Anonimowy
    Czerwiec 5, 2014

    Bardzo trudno jest zastosować zasadę "Najpierw praca, potem przyjemności". Warto jednak zdać sobie sprawę, że życie jest tylko jedno,a czasu się nie rozciągnie. To kwestia wyboru. Zależy na czym komu zależy. Można się ciągle lenić i jakoś tam sobie żyć, a można zawalczyć o więcej i osiągnąć najwyższe szczyty. Samo niestety nic nie przyjdzie. By coś zdobyć, trzeba działać, a nie tylko o tym czytać.

    Myślę sobie ostatnio – wszystkim naokoło układa się życie, a mnie jakoś nie bardzo. Oczywiście mogłabym popaść w melancholię i marazm, ale wiem, że to do niczego nie doprowadzi i tym sposobem dalej będę w punkcie, w którym się znajduję obecnie. Wolę się postarać i zawalczyć o to na czym mi zależy i można tutaj wymienić dosłownie wszystko: przyjaźń, miłość, pracę, pasje, umiejętności, wygląd itd. Niestety, bez walki niczego nie ma, a te wszystkie rozpraszacze to swego rodzaju przeszkody, z którymi trzeba sobie poradzić. Od czytania blogów prawo jazdy się samo nie zrobi,

    Pozytywka

    • Aniamaluje
      Czerwiec 5, 2014

      zawsze to powtarzam, od czytania czy oglądania ćwiczeń na YT efekty się nie pojawią 🙂

    • Anonimowy
      Czerwiec 6, 2014

      Przeczytalam ten komentarz i myśle.. Jak bardzo to jest prawdziwe i realne. Tak wiele osób żyje, bo żyje. Tak po prostu. Od wyplaty do wyplaty. Bez emocji, narzekając że znów pralka zepsuta, patrząc i zazdroszcząc innym, że mają lepszy dom, samochód i więcej kasy. Przeglądamy smętnie fejsa oglądając zdjęcia znajomych z wakacji nad morzem i zazdrościmy im. Ale nie robimy nic, by nasze życie zmienić. Mamy miliony marzeń, ale tak naprawdę nieliczni robią coś, by te marzenia spelnić.

      I dotarlo do mnie to, że ja też taka jestem. Jestem kolejnym szarym, przeciętnym czlowiekiem, który żyje, bo żyje. Mam w glowie obraz tej "lepszej siebie", ale nic nie robię by to zmienić. Slucham się "rad" innych, które nie dają mi nic. W moim życiu przez ostatnie 4 lata nie zmienilo się wiele.. Mam 20 lat, skończone lo bez matury, robię technikum policealne, tylko po to by mieć "jakiś" zawód. Dotarlo do to, mnie że życie z dnia na dzień nie daje nic. Ciągle tylko narzekam, że brak kasy, że dupa za wielka..
      Chyba najwyższy czas, by podsumować te zmarnowane lata. By zakończyć ten rozdzial w życiu, wziąć się w garść, ruszyć tylek z fotela i zacząć naprawdę żyć.

    • Aniamaluje
      Czerwiec 7, 2014

      Hej! Ja też kiedyś żyłam bez celu i z poczuciem bezsensu, ale wszystko da się zmienić. wierzę w Ciebie i trzymam kciuki 🙂

  • Aniamaluje
    Czerwiec 5, 2014

    hahaha prawidłowo!

  • Aniamaluje
    Czerwiec 5, 2014

    Ciekawe spostrzeżenia! Mam świadomość, że nie wszystko sprawdza się u wszystkich i fajnie, ze podzieliłaś się wątpliwościami 🙂

  • blondynka w trampkach
    Czerwiec 6, 2014

    wszyscy wiemy, że tak powinniśmy a jednak… 🙂 dobra, to ja lece brać sie za obowiązki :*

    ciekawie tu wiec bede czestym gosciem 🙂

  • tlusta_papuzka
    Czerwiec 6, 2014

    'Nie piszę magisterki, bo muszę obierać ziemniaki' – story of my life 😉

    Mój partner nigdy nie miał tak perfekcyjnie wyprasowanych koszul, jak podczas moich przygotowań do egzaminu z języka obcego. Ciekawostka.

    (Żeby nie było, magistrem jestem, a egzamin zdałam przyzwoicie 😉 )

  • Zofiana
    Czerwiec 16, 2014

    W dzisiejszych czasach zachowanie równowagi między create a consume jest niestety dużym wyzwaniem.

  • Agnieszka dzieckowojny
    Czerwiec 29, 2014

    Z jednym "C" sobie poradziłam, ale też na drugie "C" muszę poczekać, kilka "create" 🙂 Post w sam raz na koniec sesji i przed obroną 😛

  • Lifestyllove
    Lipiec 28, 2014

    wszystko ładnie, pięknie tylko jak powstrzymać się przed consume 🙁 Pisanie, niedługiej notki na bloga zajeło mi dzisiaj prawie cały dzień, bo a to facebook, a to instagram, a to na maila trzeba było zajrzeć i jeszcze serial w telewizji leci.. Jak się od tego wszystkiego odciąć, żeby można było w spokoju kreaować?:(

    • Aniamaluje
      Lipiec 28, 2014

      np. jest wtyczka stayfocused, przypisujesz sobie czas (np. 30 minut) na takie strony i więcej nie wejdziesz :)) Warto narzucić sobie stałe godizny "pracy" 😉

    • Lifestyllove
      Lipiec 29, 2014

      dzięki:) będę musiała wypróbować 🙂