Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak robić wszystko na czas? Zasada “Dwa Ce”

Nie wiem jak Ty, ale ja zawsze borykam się z tym problemem – kiedy mam coś ważnego do zrobienia, pojawia się wiele dystraktorów. Kuszących dystraktorów – dodam. Pisząc licencjat wszędzie widziałam zabawne filmiki z kotami a kiedy mam do opracowania długie zadanie, spokoju nie daje mi fakt, czy Tyrion przeżyje kolejny odcinek Gry o Tron. Tak, nie czytałam książki 🙂 Krótko mówiąc, moim problem jest fakt, że zamiast tworzyć (create) mam ochotę konsumować (consume).

Zasada “Dwa Ce”, to taka moja nazwa na banalną, żelazną regułę, której dobrze jest się trzymać.
Create before consume.
W praktyce – kotki poczekają, aż skończę rozdział, a przeglądanie blogów musi poczekać, aż napiszę tekst na własny.

 Dobrze oddaje to zasada jaką stosuje wielu rodziców – najpierw lekcje, potem przyjemności 🙂 w praktyce : Lekcje odrobione? 


Moim zdaniem warto pamiętać też o tym, żeby między dwoma magicznymi “C” zachować równowagę. Niestety, dzisiaj czeka mnie create before create before create i tak jeszcze kilka razy. Planuję więc krótkie przerwy na konsumpcję, może uda mi się w tym czasie obejrzeć jakiegoś kotka, albo odpisać na Wasze komentarze. Koniec semestru na studiach to paskudna sprawa ;-)) 


No, to ja uciekam “kreować” projekty, recenzje artykułów i zaległe zadania z seminarium magisterskiego. Czekam na Twoje wpadki, przemyślenia i sposoby, zazwyczaj komentarze niosą więcej treści niż moje teksty :))


Poprzedni tekst: Jak nie postępować z chorym, nie-poradnik dla bliskich (klik na obrazek wyżej).
Komentarze obecne i zaległe przeczytam później, mam nadzieję, że jeszcze dzisiaj 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

66
Dodaj komentarz

avatar
36 Comment threads
30 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
LifestylloveAniamalujeAgnieszka dzieckowojnyZofianatlusta_papuzka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

właśnie wybrałam niewłaściwe "C", ale się poprawiam 🙂 Magisterka sama się nie skończy,a blogi kuszą jak nigdy wcześniej. Jesteś takim moim wewnętrznym głosem, zawsze trafiasz artykułem w moje potrzeby 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mam tak samo, post zawsze w porę, Ania czyta w myślach 😀

Szara Wiewiórka
Gość

Jak robić wszystko na czas? Wszystko dokładnie zaplanować, u mnie tylko to działa, i usunąć wszystko co kusi z zasięgu wzroku na czas tworzenia. I przede wszystkim wykrzesać z siebie jakimś cudem pokłady motywacji do tych konkretnych czynności. Słowem, wymaga to sporo ciężkiej pracy 😀

Lexie
Gość

Idealnie wpasowałaś się z tym postem – sesja się zbliża, a ochoty na wkuwanie jak nie było tak nie ma. Chyba zacznę stosować Twoją zasadę, powinno wyjść mi to na dobre 🙂 Pozdrawiam

Karola S.
Gość

Ehhh prokrastynacja – mój odwieczny wróg, który szepcze do ucha złe rzeczy. Tyle ważnych i niestety nie do końca przyjemnych zadań czeka – ale przecież trzeba: posprzątać, pooglądać głupie filmiki, poczytać blogi i może z rozdział z książki, pójść na spacer, zrobić przegląd szafy, pooglądać kolejny filmiki i tak dalej. Niestety do fazy create często po prostu zmuszam sie na ostatnią chwilę, kiedy już nie ma szans na ucieczkę :/ Taka głupia rzecz, która mnie wkurza, ale już nie mam żadnego pomysłu na walkę z tym dziadostwem.

Oludzie
Gość

Jeju jak ja się cieszę, że nie jestem jedyna!
I czytanie postów o tym jak walczyć z prokrastynacją też niczego nie zmienia 🙁

Cukrowy motyl
Gość

Idealny czas dla mnie na ten post, tego mi było trzeba. Zwłaszcza kopa jak to poukładać bo się gubię i przedkładam przyjemność nad obowiązek. Potem biegam i się denerwuje, że nie zdążę z niczym. 🙂 Przydatny kopniak.

margaritum
Gość

Nie lubię tego uczucia, kiedy coś ważnego odkładam na później, a zajmuję się mnóstwem pierdół dookoła. Czuję się wtedy rozmemłana i tracę w swoich własnych oczach. Najchętniej kopnęłabym samą siebie w tyłek:) Lubię ogarniać, mieć poczucie, że robię wszystko co w tej chwili jestem w stanie albo powinnam zrobić. To mi poprawia samopoczucie. A czuć się dobrze ze sobą, to najlepsza motywacja:)

Artinowy Świat
Gość

U mnie nie zawsze działa to, że najpierw praca a potem przyjemność. W sumie to nigdy nie działa ;x Jeśli wracam styrana po 10 godzinach w szkole to na prawdę ostatnią rzeczą którą zrobie jest praca domowa. Najpierw jem obiadek, potem trochę posprzątam, popatrze na bezmyślny serial, poćwiczę (po prostu odpocznę psychicznie) i dopiero potem mogę robić coś co wiąże się z myśleniem. Inaczej przesiedziałabym cały dzień i i tak nic nie zrobiła.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bo szkoła to w pewnym sensie praca, należy się czas na konsumowanie serialu, a potem znowu praca. Wszystko ma swoje miejsce 🙂

Kangarooo
Gość

brakuje mi tylko na koncu albo poczatku zdania " Ania, nie czytaj tego tylko do roboty!" :p

Agnieszka Karolina
Gość

5 zadań z buforów – odcinek serialu. i tak w kółko 🙂

megirosa
Gość

Heh ja bardzo nie lubię, jak się mnie do czegoś zmusza, nawet jak sama to robię 🙂 Dlatego na ogół robię to na co mam ochotę i do niczego się nie zmuszam, liczę na to, że mój rozum sam wie, kiedy przestać. Oczywiście sporo razy się przejechałam, ale generalnie nie narzekam xD

pidzamowa
Gość

hmm… właśnie skonsumowałam Twój post zamiast się uczyć psychologii rehabilitacji… (;

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć Ania, cześć dziewczyny, potrzebuję waszej pomocy.
Zanim napiszę dokładnie o co chodzi, chcę zaznaczyć, że zamierzam się udać z tym także do lekarzy etc., pomyślałam, że może któraś z Was miała podobne objawy/ może wie jak temu zaradzić.
Otóż od mniej więcej tygodnia praktycznie codziennie mam bóle głowy (takie uczucie ucisku gdzieś za oczodołami) + ”napady” dreszczy (takie uderzenia gorąca jak przy gorączce). Dodam, że tygodnia nie zmieniałam nic ani w sposobie życia, ani w diecie, wysypiam się normalnie.

Fobmroweczka
Gość

Z tym uciskiem za oczodołami idź do lekarza, i to już. To może być ciśnienie w gałce ocznej (tak się między innymi objawia). Jeżeli boli cię głowa, zamknij oczy i naciśnij delikatnie na powiekę (DELIKATNIE) gdy gałka oczna jest twarda, to należy szybko się udać do okulisty. Lekarzem nie jestem, ale od lat jestem wyczulona na takie objawy u siebie …

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"gdzieś za oczodołami" nie wiem gdzie to dokładnie masz na myśli, a to nie przypadkiem w zatokach czołowych? Miewałam dawno temu stany zapalne zatok (oraz bólu głowy, moze promieniowac na oczy, może wystąpić drazliwość na światło, przy tym również zapalenie ucha) czyli takie ostre nagłe reakcje bólu uciskowego, kłucia i ostatnio też podczas mocnego przeziębienia powrócił ból zatok, tyle że u mnie też szczękowe, więc cała twarz boląca. A w stanach zapalnych towarzyszy gorączka, też na zmianę z objawami zimna, dreszczami. W każdym razie gorączka jest dobrym objawem, organizm walczy. Laryngolog. Możesz się przejść i sprawdzić czy się potwierdzi.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chcę podzielić się z Wami filmem, który jest rzekomo przesłaniem od pozaziemskiej cywilizacji na temat tego, czy chcemy żeby się ujawnili:
https://www.youtube.com/watch?v=DJ7SEKNVQng

Życzę Wam wszystkim otwartych umysłów! 😀

Kukania
Gość

znam podobną zasadę ale ze słoikiem, piaskiem i kamieniami. jeśli ktoś próbował zmieścić te dwie rzeczy do słoika, to wie, że aby słoik był wypełniony muszą się tam znaleźć i kamienie i piasek. kamienie, to rzeczy które trzeba zrobić, piasek przyjemności, a słoik czas. jeśli włożymy do słoika tylko kamienie to zostaną nam puste przestrzenie (jednym słowem będziemy nie spełnieni, a nasza praca przestanie nas cieszyć). ponadto jeśli wsypiemy najpierw piasek (czyli jeśli stracimy czas tylko na przyjemności), to kamienie nam się już nie zmieszczą do słoika (znaczy nie zrobimy tego co ważne). więc, aby wypełnić słoik piaskiem i kamieniami… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeeej, świetne porównanie! 🙂 Wielkie dzięki :))))

pidzamowa
Gość

studencka legenda głosi, że można wlać do tego słoika jeszcze piwo… piwo się zawsze zmieści (;

oczywiście to żartobliwy komentarz, ale nie mogłam się opanować znając tę historię! (:

Oludzie
Gość

Podoba mi się ten pomysł 🙂

Agata Tarkowska
Gość

a ja próbuję przedłużyć swój czas create nad consume, bo co siadam do sądowego wymiaru kary to mam 100 innych rzeczy, które muszę sprawdzić i mówią mi "zdążysz się nauczyć". 😀

Unicornis
Gość

Mam czasem wrażenie, że rodzice powinni dać mi na imię prokrastynacja, wtedy przynajmniej byłoby wszystko jasne;) A tak serio, to ja staram się radzić w taki oto sposób. Przeczytałam kiedyś o zasadzie 3 minut i uzupełniłam tę metodę o swoją własną zasadę 15 minut. Otóż chodzi o to, że te rzeczy, które nie zajmują więcej niż 3 min (oddzwonienie do kogoś, napisanie maila, wyniesienie śmieci itp) należy zrobić od razu (ich zapamiętanie i myślenie o nich pochłania sporo energii i komplikuje więcej niż to warte). Dodałam sobie zasadę 15 min, a mianowicie, to co zajmuje więcej niż 3 min ale… Czytaj więcej »

Nysiek
Gość

prokrastynacja, wieczne odwlekanie i rozciąganie w czasie 6 godzin rzeczy, która zajęła by mi 30 minut to moje drugie imię 😉 czasem nawet wydaje mi się że pierwsze 😛 a że mam wrodzoną przekorę i jak coś MUSZĘ zrobić to odwlekam to w nieskończoność. Ehhh ciężko się walczy ze swoją naturą 😉 Wiem, że nie na temat ale muszę Ci Aniu podziękować za polecenie książki "Toksyczni rodzice". Właśnie ją przeczytałam i również polecam wszystkim, którzy takich rodziców mają. Zdać sobie z tego sprawę to jedno (ja do tego doszłam już wiele lat temu) ale co z tym fantem zrobić to… Czytaj więcej »

ejndzel
Gość

W dobrym momencie tu wpadłam, bo właśnie kończę pisanie pracy… także nie obraź się, ale Twoją notkę dokończę czytać jutro! 🙂

MeSzka
Gość

Dzisiaj z koleżankami umówiłyśmy się na wspólne ogarnianie statystyki. Wcześnie się za to zabrałyśmy, zaliczenie dopiero za 9 godzin 😀 Oczywiście to była taaak baaardzo konstruktywna nauka! Koleżanki niedawno poszły do siebie, a ja zamiast się uczyć to wstawiam na fejsa statusy o tym, jak bardzo ciężko nauczyć się statystyki, musiałam też pozmywać wszystkie naczynia, bo przecież byłby koniec swiata, jakby poczekały do rana. Procrastinate now and panic later – chociaż tego "later" już jednak za dużo nie zostało XD W przypadku statystyki to już nie mam czasu na wprowadzanie mądrych sposobów na lepszą naukę, ale nieświadomie stosowałam Twój pomysł… Czytaj więcej »

Agu
Gość
Agu

Ja teraz stosuje inna zasadę jaką opisywałaś, a bardzo ją lubie. Robić kilka rzeczy na raz:). Właśnie jestem w pracy, robie prezentacje na zajecia i ucze sie do kolokwium. Dziwne, że wszystko idzie mi bardzo dobrze: prezentacje już kończe, koło prawie ogarnięte, wysoka norma w pracy. O wiele lepiej niż jak robie to wszystko oddzielnie! A jaka oszczędność czasu!
Tak, sesja…

Ania Abakercja
Gość

u mnie (nie?)stety musi być na odwrót. jeżeli najpierw nie obejrzę filmu lub nie pogram w grę cały czas o tym myślę i nie mogę się skupić na tym, na czym powinnam. natomiast jeżeli zacznę od przyjemności to do pracy podchodzę zrelaksowana i nie myślę przez cały czas o tym, co zrobię jak tylko skończę.

Justinee
Gość
Justinee

Tekst idealny na… sesję! Podczas zimowej właściwie ciągle tak robiłam: nauka, przerwa na internet i czytanie blogów, informacji i z powrotem, także wydaje mi się, że korzystam
z tego pomysłu:) Powodzenia w zaliczeniach Aniu i wszystkim czytelniczkom-studentkom, piszemy/odpowiadamy, żeby zdać! 🙂

Megara
Gość

Nie dystrakt, tylko dystrakcja jak już…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A to ciekawe, ja na ergonomii na studiach miałam "dystrakt" jako coś, co rozprasza uwagę. Nie wiem jak chciałabyś dopasować dystrakcję do kontekstu, przecież to nie trzymałoby się kupy. Uwielbiam te konstruktywne komentarze z trzema kropeczkami, oczyma wyobraźni widzę Twoją znudzoną lub zniesmaczoną minę 🙂 A przecież można napisać coś takiego przyjaźnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mądre słowa. Lubię czytać takie teksty i za sobą mam ich już setki. Jestem jak najbardziej za stosowaniem takich metod, rozumiem je i popieram. Tylko problem w tym, że ciężko mi cokolwiek wprowadzić w swoje życie. Niestety to wina lenistwa, którego chciałabym się wyzbyć, ale jestem zbyt leniwa by coś z tym zrobić. I takie błędne koło. Tak było z nauką do matury – miałam zebrane materiały już we wrześniu, codziennie powtarzałam sobie, że od dziś biorę się za naukę, ale kończyło się to w ten sposób, że chwilę po otworzeniu książek przypominałam sobie tysiąc rzeczy, które miałam sprawdzić/zrobić. I… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A może by tak po prostu spiąć tyłek i wziąć się za to, co trzeba? 😉 Najtrudniejsza rzecz na świecie, ale i najbardziej skuteczna. Wtedy nie musimy dokładać sobie żadnej filozofii do tego. Po prostu pracować na maksa, nawet jeśli miałby to być i tydzień. A potem sobie odpocząć, też maksymalnie. Nie wiem czemu ostatnio lenistwo stało się modne. Każdy mówi, że jest taki leniwy, że tak bardzo chce sobie z tym poradzić, tyle o tym czyta, a blogerzy tyle o tym piszą. Fajnie gadać, trudniej zrobić. Dlatego proponuję zwyczajne spięcie się, wyłączenie komputera i pracę. I będzie po sprawie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję Ci za te słowa. Wyłączyłam tę stronę, zaczęłam czytać kwejka i… nagle uświadomiłam sobie, że Twoje słowa dźwięczą mi w głowie, zwłaszcza "Nie wiem czemu ostatnio lenistwo stało się modne". Bo to jest najszczersza prawda, ostatnio wszyscy, ze mną na czele licytują się, kto mniej zrobił, kto więcej czasu zmarnotrawił i spędził przed kompem. Dlatego w tej sekundzie wyłączam komputer i zabieram się za naukę na jutro. Nie mam pojęcia co takiego jest w Twoim komentarzu, ale to był dla mnie taki kubeł zimnej wody.

Dzięki jeszcze raz!
Malwina

Kasia Gdańsk
Gość

przeczytaj książki ! Koniecznie :)) nie ma to jak wiedzieć co się wydarzy, przy czym inni są zaszokowani 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć Aniu i dziewczyny 🙂Ostatnio zauważyłam, że mam na języku po przebudzeniu biały osad..Zastanawiałam się, czy to przypadkiem nie od pasty, czy coś takiego. Sama wiem, że candida objawia się taką białą chmurką, więc wpisałam w gugl 😉Wiele objawów pasuje do mnie. Walczę z nawracającą grzybicą pochwy, która nie chce przejść. Nie mogę przytyć, choć tak bardzo chcę(smuteczki) i mam trądzik!! Dziwą alergię na ciałku , której nie podejrzewałam o coś takiego(ot, zwykła alergia dla alergika) i w tym samym czasie pojawiły się pryszcze. Szczerze mówiąc podejrzewam candide. Chciałabym zrobić jakieś badanie na wykrycie tego, ale podobno nie zawsze wyłazi.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki, że mi odpowiadasz :* A mogą być ogórki kiszone? Bo kapuchy nie lubię 🙂

tlusta_papuzka
Gość

Ogórki, jak mniemam, nie zaszkodzą (vide też post Ani o odrobaczaniu).

Oprócz tego, dla niealergików, jogurt/kefir naturalny.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo trudno jest zastosować zasadę "Najpierw praca, potem przyjemności". Warto jednak zdać sobie sprawę, że życie jest tylko jedno,a czasu się nie rozciągnie. To kwestia wyboru. Zależy na czym komu zależy. Można się ciągle lenić i jakoś tam sobie żyć, a można zawalczyć o więcej i osiągnąć najwyższe szczyty. Samo niestety nic nie przyjdzie. By coś zdobyć, trzeba działać, a nie tylko o tym czytać. Myślę sobie ostatnio – wszystkim naokoło układa się życie, a mnie jakoś nie bardzo. Oczywiście mogłabym popaść w melancholię i marazm, ale wiem, że to do niczego nie doprowadzi i tym sposobem dalej będę w… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przeczytalam ten komentarz i myśle.. Jak bardzo to jest prawdziwe i realne. Tak wiele osób żyje, bo żyje. Tak po prostu. Od wyplaty do wyplaty. Bez emocji, narzekając że znów pralka zepsuta, patrząc i zazdroszcząc innym, że mają lepszy dom, samochód i więcej kasy. Przeglądamy smętnie fejsa oglądając zdjęcia znajomych z wakacji nad morzem i zazdrościmy im. Ale nie robimy nic, by nasze życie zmienić. Mamy miliony marzeń, ale tak naprawdę nieliczni robią coś, by te marzenia spelnić. I dotarlo do mnie to, że ja też taka jestem. Jestem kolejnym szarym, przeciętnym czlowiekiem, który żyje, bo żyje. Mam w glowie… Czytaj więcej »

blondynka w trampkach
Gość

wszyscy wiemy, że tak powinniśmy a jednak… 🙂 dobra, to ja lece brać sie za obowiązki :*

ciekawie tu wiec bede czestym gosciem 🙂

tlusta_papuzka
Gość

'Nie piszę magisterki, bo muszę obierać ziemniaki' – story of my life 😉

Mój partner nigdy nie miał tak perfekcyjnie wyprasowanych koszul, jak podczas moich przygotowań do egzaminu z języka obcego. Ciekawostka.

(Żeby nie było, magistrem jestem, a egzamin zdałam przyzwoicie 😉 )

Zofiana
Gość

W dzisiejszych czasach zachowanie równowagi między create a consume jest niestety dużym wyzwaniem.

Agnieszka dzieckowojny
Gość

Z jednym "C" sobie poradziłam, ale też na drugie "C" muszę poczekać, kilka "create" 🙂 Post w sam raz na koniec sesji i przed obroną 😛

Lifestyllove
Gość

wszystko ładnie, pięknie tylko jak powstrzymać się przed consume 🙁 Pisanie, niedługiej notki na bloga zajeło mi dzisiaj prawie cały dzień, bo a to facebook, a to instagram, a to na maila trzeba było zajrzeć i jeszcze serial w telewizji leci.. Jak się od tego wszystkiego odciąć, żeby można było w spokoju kreaować?:(

Lifestyllove
Gość

dzięki:) będę musiała wypróbować 🙂

Previous
Jak nie postępować z chorym
Jak robić wszystko na czas? Zasada “Dwa Ce”