Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Jak robić wszystko na czas? Zasada “Dwa Ce”

Nie wiem jak Ty, ale ja zawsze borykam się z tym problemem – kiedy mam coś ważnego do zrobienia, pojawia się wiele dystraktorów. Kuszących dystraktorów – dodam. Pisząc licencjat wszędzie widziałam zabawne filmiki z kotami a kiedy mam do opracowania długie zadanie, spokoju nie daje mi fakt, czy Tyrion przeżyje kolejny odcinek Gry o Tron. Tak, nie czytałam książki 🙂 Krótko mówiąc, moim problem jest fakt, że zamiast tworzyć (create) mam ochotę konsumować (consume).

Zasada “Dwa Ce”, to taka moja nazwa na banalną, żelazną regułę, której dobrze jest się trzymać.
Create before consume.
W praktyce – kotki poczekają, aż skończę rozdział, a przeglądanie blogów musi poczekać, aż napiszę tekst na własny.

 Dobrze oddaje to zasada jaką stosuje wielu rodziców – najpierw lekcje, potem przyjemności 🙂 w praktyce : Lekcje odrobione? 


Moim zdaniem warto pamiętać też o tym, żeby między dwoma magicznymi “C” zachować równowagę. Niestety, dzisiaj czeka mnie create before create before create i tak jeszcze kilka razy. Planuję więc krótkie przerwy na konsumpcję, może uda mi się w tym czasie obejrzeć jakiegoś kotka, albo odpisać na Wasze komentarze. Koniec semestru na studiach to paskudna sprawa ;-)) 


No, to ja uciekam “kreować” projekty, recenzje artykułów i zaległe zadania z seminarium magisterskiego. Czekam na Twoje wpadki, przemyślenia i sposoby, zazwyczaj komentarze niosą więcej treści niż moje teksty :))


Poprzedni tekst: Jak nie postępować z chorym, nie-poradnik dla bliskich (klik na obrazek wyżej).
Komentarze obecne i zaległe przeczytam później, mam nadzieję, że jeszcze dzisiaj 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

66
Dodaj komentarz

avatar
36 Comment threads
30 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
LifestylloveAniamalujeAgnieszka dzieckowojnyZofianatlusta_papuzka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

właśnie wybrałam niewłaściwe "C", ale się poprawiam 🙂 Magisterka sama się nie skończy,a blogi kuszą jak nigdy wcześniej. Jesteś takim moim wewnętrznym głosem, zawsze trafiasz artykułem w moje potrzeby 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mam tak samo, post zawsze w porę, Ania czyta w myślach 😀

Szara Wiewiórka
Gość

Jak robić wszystko na czas? Wszystko dokładnie zaplanować, u mnie tylko to działa, i usunąć wszystko co kusi z zasięgu wzroku na czas tworzenia. I przede wszystkim wykrzesać z siebie jakimś cudem pokłady motywacji do tych konkretnych czynności. Słowem, wymaga to sporo ciężkiej pracy 😀

Lexie
Gość

Idealnie wpasowałaś się z tym postem – sesja się zbliża, a ochoty na wkuwanie jak nie było tak nie ma. Chyba zacznę stosować Twoją zasadę, powinno wyjść mi to na dobre 🙂 Pozdrawiam

Karola S.
Gość

Ehhh prokrastynacja – mój odwieczny wróg, który szepcze do ucha złe rzeczy. Tyle ważnych i niestety nie do końca przyjemnych zadań czeka – ale przecież trzeba: posprzątać, pooglądać głupie filmiki, poczytać blogi i może z rozdział z książki, pójść na spacer, zrobić przegląd szafy, pooglądać kolejny filmiki i tak dalej. Niestety do fazy create często po prostu zmuszam sie na ostatnią chwilę, kiedy już nie ma szans na ucieczkę :/ Taka głupia rzecz, która mnie wkurza, ale już nie mam żadnego pomysłu na walkę z tym dziadostwem.

Oludzie
Gość

Jeju jak ja się cieszę, że nie jestem jedyna!
I czytanie postów o tym jak walczyć z prokrastynacją też niczego nie zmienia 🙁

Cukrowy motyl
Gość

Idealny czas dla mnie na ten post, tego mi było trzeba. Zwłaszcza kopa jak to poukładać bo się gubię i przedkładam przyjemność nad obowiązek. Potem biegam i się denerwuje, że nie zdążę z niczym. 🙂 Przydatny kopniak.

margaritum
Gość

Nie lubię tego uczucia, kiedy coś ważnego odkładam na później, a zajmuję się mnóstwem pierdół dookoła. Czuję się wtedy rozmemłana i tracę w swoich własnych oczach. Najchętniej kopnęłabym samą siebie w tyłek:) Lubię ogarniać, mieć poczucie, że robię wszystko co w tej chwili jestem w stanie albo powinnam zrobić. To mi poprawia samopoczucie. A czuć się dobrze ze sobą, to najlepsza motywacja:)

Artinowy Świat
Gość

U mnie nie zawsze działa to, że najpierw praca a potem przyjemność. W sumie to nigdy nie działa ;x Jeśli wracam styrana po 10 godzinach w szkole to na prawdę ostatnią rzeczą którą zrobie jest praca domowa. Najpierw jem obiadek, potem trochę posprzątam, popatrze na bezmyślny serial, poćwiczę (po prostu odpocznę psychicznie) i dopiero potem mogę robić coś co wiąże się z myśleniem. Inaczej przesiedziałabym cały dzień i i tak nic nie zrobiła.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bo szkoła to w pewnym sensie praca, należy się czas na konsumowanie serialu, a potem znowu praca. Wszystko ma swoje miejsce 🙂

Kangarooo
Gość

brakuje mi tylko na koncu albo poczatku zdania " Ania, nie czytaj tego tylko do roboty!" :p

Agnieszka Karolina
Gość

5 zadań z buforów – odcinek serialu. i tak w kółko 🙂

megirosa
Gość

Heh ja bardzo nie lubię, jak się mnie do czegoś zmusza, nawet jak sama to robię 🙂 Dlatego na ogół robię to na co mam ochotę i do niczego się nie zmuszam, liczę na to, że mój rozum sam wie, kiedy przestać. Oczywiście sporo razy się przejechałam, ale generalnie nie narzekam xD

pidzamowa
Gość

hmm… właśnie skonsumowałam Twój post zamiast się uczyć psychologii rehabilitacji… (;

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć Ania, cześć dziewczyny, potrzebuję waszej pomocy.
Zanim napiszę dokładnie o co chodzi, chcę zaznaczyć, że zamierzam się udać z tym także do lekarzy etc., pomyślałam, że może któraś z Was miała podobne objawy/ może wie jak temu zaradzić.
Otóż od mniej więcej tygodnia praktycznie codziennie mam bóle głowy (takie uczucie ucisku gdzieś za oczodołami) + ”napady” dreszczy (takie uderzenia gorąca jak przy gorączce). Dodam, że tygodnia nie zmieniałam nic ani w sposobie życia, ani w diecie, wysypiam się normalnie.

Fobmroweczka
Gość

Z tym uciskiem za oczodołami idź do lekarza, i to już. To może być ciśnienie w gałce ocznej (tak się między innymi objawia). Jeżeli boli cię głowa, zamknij oczy i naciśnij delikatnie na powiekę (DELIKATNIE) gdy gałka oczna jest twarda, to należy szybko się udać do okulisty. Lekarzem nie jestem, ale od lat jestem wyczulona na takie objawy u siebie …

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"gdzieś za oczodołami" nie wiem gdzie to dokładnie masz na myśli, a to nie przypadkiem w zatokach czołowych? Miewałam dawno temu stany zapalne zatok (oraz bólu głowy, moze promieniowac na oczy, może wystąpić drazliwość na światło, przy tym również zapalenie ucha) czyli takie ostre nagłe reakcje bólu uciskowego, kłucia i ostatnio też podczas mocnego przeziębienia powrócił ból zatok, tyle że u mnie też szczękowe, więc cała twarz boląca. A w stanach zapalnych towarzyszy gorączka, też na zmianę z objawami zimna, dreszczami. W każdym razie gorączka jest dobrym objawem, organizm walczy. Laryngolog. Możesz się przejść i sprawdzić czy się potwierdzi.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chcę podzielić się z Wami filmem, który jest rzekomo przesłaniem od pozaziemskiej cywilizacji na temat tego, czy chcemy żeby się ujawnili:
https://www.youtube.com/watch?v=DJ7SEKNVQng

Życzę Wam wszystkim otwartych umysłów! 😀

Kukania
Gość

znam podobną zasadę ale ze słoikiem, piaskiem i kamieniami. jeśli ktoś próbował zmieścić te dwie rzeczy do słoika, to wie, że aby słoik był wypełniony muszą się tam znaleźć i kamienie i piasek. kamienie, to rzeczy które trzeba zrobić, piasek przyjemności, a słoik czas. jeśli włożymy do słoika tylko kamienie to zostaną nam puste przestrzenie (jednym słowem będziemy nie spełnieni, a nasza praca przestanie nas cieszyć). ponadto jeśli wsypiemy najpierw piasek (czyli jeśli stracimy czas tylko na przyjemności), to kamienie nam się już nie zmieszczą do słoika (znaczy nie zrobimy tego co ważne). więc, aby wypełnić słoik piaskiem i kamieniami… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeeej, świetne porównanie! 🙂 Wielkie dzięki :))))

pidzamowa
Gość

studencka legenda głosi, że można wlać do tego słoika jeszcze piwo… piwo się zawsze zmieści (;

oczywiście to żartobliwy komentarz, ale nie mogłam się opanować znając tę historię! (:

Oludzie
Gość

Podoba mi się ten pomysł 🙂

Agata Tarkowska
Gość

a ja próbuję przedłużyć swój czas create nad consume, bo co siadam do sądowego wymiaru kary to mam 100 innych rzeczy, które muszę sprawdzić i mówią mi "zdążysz się nauczyć". 😀

Unicornis
Gość

Mam czasem wrażenie, że rodzice powinni dać mi na imię prokrastynacja, wtedy przynajmniej byłoby wszystko jasne;) A tak serio, to ja staram się radzić w taki oto sposób. Przeczytałam kiedyś o zasadzie 3 minut i uzupełniłam tę metodę o swoją własną zasadę 15 minut. Otóż chodzi o to, że te rzeczy, które nie zajmują więcej niż 3 min (oddzwonienie do kogoś, napisanie maila, wyniesienie śmieci itp) należy zrobić od razu (ich zapamiętanie i myślenie o nich pochłania sporo energii i komplikuje więcej niż to warte). Dodałam sobie zasadę 15 min, a mianowicie, to co zajmuje więcej niż 3 min ale… Czytaj więcej »

Nysiek
Gość

prokrastynacja, wieczne odwlekanie i rozciąganie w czasie 6 godzin rzeczy, która zajęła by mi 30 minut to moje drugie imię 😉 czasem nawet wydaje mi się że pierwsze 😛 a że mam wrodzoną przekorę i jak coś MUSZĘ zrobić to odwlekam to w nieskończoność. Ehhh ciężko się walczy ze swoją naturą 😉 Wiem, że nie na temat ale muszę Ci Aniu podziękować za polecenie książki "Toksyczni rodzice". Właśnie ją przeczytałam i również polecam wszystkim, którzy takich rodziców mają. Zdać sobie z tego sprawę to jedno (ja do tego doszłam już wiele lat temu) ale co z tym fantem zrobić to… Czytaj więcej »

ejndzel
Gość

W dobrym momencie tu wpadłam, bo właśnie kończę pisanie pracy… także nie obraź się, ale Twoją notkę dokończę czytać jutro! 🙂

MeSzka
Gość

Dzisiaj z koleżankami umówiłyśmy się na wspólne ogarnianie statystyki. Wcześnie się za to zabrałyśmy, zaliczenie dopiero za 9 godzin 😀 Oczywiście to była taaak baaardzo konstruktywna nauka! Koleżanki niedawno poszły do siebie, a ja zamiast się uczyć to wstawiam na fejsa statusy o tym, jak bardzo ciężko nauczyć się statystyki, musiałam też pozmywać wszystkie naczynia, bo przecież byłby koniec swiata, jakby poczekały do rana. Procrastinate now and panic later – chociaż tego "later" już jednak za dużo nie zostało XD W przypadku statystyki to już nie mam czasu na wprowadzanie mądrych sposobów na lepszą naukę, ale nieświadomie stosowałam Twój pomysł… Czytaj więcej »

Agu
Gość
Agu

Ja teraz stosuje inna zasadę jaką opisywałaś, a bardzo ją lubie. Robić kilka rzeczy na raz:). Właśnie jestem w pracy, robie prezentacje na zajecia i ucze sie do kolokwium. Dziwne, że wszystko idzie mi bardzo dobrze: prezentacje już kończe, koło prawie ogarnięte, wysoka norma w pracy. O wiele lepiej niż jak robie to wszystko oddzielnie! A jaka oszczędność czasu!
Tak, sesja…

Ania Abakercja
Gość

u mnie (nie?)stety musi być na odwrót. jeżeli najpierw nie obejrzę filmu lub nie pogram w grę cały czas o tym myślę i nie mogę się skupić na tym, na czym powinnam. natomiast jeżeli zacznę od przyjemności to do pracy podchodzę zrelaksowana i nie myślę przez cały czas o tym, co zrobię jak tylko skończę.

Justinee
Gość
Justinee

Tekst idealny na… sesję! Podczas zimowej właściwie ciągle tak robiłam: nauka, przerwa na internet i czytanie blogów, informacji i z powrotem, także wydaje mi się, że korzystam
z tego pomysłu:) Powodzenia w zaliczeniach Aniu i wszystkim czytelniczkom-studentkom, piszemy/odpowiadamy, żeby zdać! 🙂

Megara
Gość

Nie dystrakt, tylko dystrakcja jak już…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A to ciekawe, ja na ergonomii na studiach miałam "dystrakt" jako coś, co rozprasza uwagę. Nie wiem jak chciałabyś dopasować dystrakcję do kontekstu, przecież to nie trzymałoby się kupy. Uwielbiam te konstruktywne komentarze z trzema kropeczkami, oczyma wyobraźni widzę Twoją znudzoną lub zniesmaczoną minę 🙂 A przecież można napisać coś takiego przyjaźnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mądre słowa. Lubię czytać takie teksty i za sobą mam ich już setki. Jestem jak najbardziej za stosowaniem takich metod, rozumiem je i popieram. Tylko problem w tym, że ciężko mi cokolwiek wprowadzić w swoje życie. Niestety to wina lenistwa, którego chciałabym się wyzbyć, ale jestem zbyt leniwa by coś z tym zrobić. I takie błędne koło. Tak było z nauką do matury – miałam zebrane materiały już we wrześniu, codziennie powtarzałam sobie, że od dziś biorę się za naukę, ale kończyło się to w ten sposób, że chwilę po otworzeniu książek przypominałam sobie tysiąc rzeczy, które miałam sprawdzić/zrobić. I… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A może by tak po prostu spiąć tyłek i wziąć się za to, co trzeba? 😉 Najtrudniejsza rzecz na świecie, ale i najbardziej skuteczna. Wtedy nie musimy dokładać sobie żadnej filozofii do tego. Po prostu pracować na maksa, nawet jeśli miałby to być i tydzień. A potem sobie odpocząć, też maksymalnie. Nie wiem czemu ostatnio lenistwo stało się modne. Każdy mówi, że jest taki leniwy, że tak bardzo chce sobie z tym poradzić, tyle o tym czyta, a blogerzy tyle o tym piszą. Fajnie gadać, trudniej zrobić. Dlatego proponuję zwyczajne spięcie się, wyłączenie komputera i pracę. I będzie po sprawie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję Ci za te słowa. Wyłączyłam tę stronę, zaczęłam czytać kwejka i… nagle uświadomiłam sobie, że Twoje słowa dźwięczą mi w głowie, zwłaszcza "Nie wiem czemu ostatnio lenistwo stało się modne". Bo to jest najszczersza prawda, ostatnio wszyscy, ze mną na czele licytują się, kto mniej zrobił, kto więcej czasu zmarnotrawił i spędził przed kompem. Dlatego w tej sekundzie wyłączam komputer i zabieram się za naukę na jutro. Nie mam pojęcia co takiego jest w Twoim komentarzu, ale to był dla mnie taki kubeł zimnej wody.

Dzięki jeszcze raz!
Malwina

Kasia Gdańsk
Gość

przeczytaj książki ! Koniecznie :)) nie ma to jak wiedzieć co się wydarzy, przy czym inni są zaszokowani 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć Aniu i dziewczyny 🙂Ostatnio zauważyłam, że mam na języku po przebudzeniu biały osad..Zastanawiałam się, czy to przypadkiem nie od pasty, czy coś takiego. Sama wiem, że candida objawia się taką białą chmurką, więc wpisałam w gugl 😉Wiele objawów pasuje do mnie. Walczę z nawracającą grzybicą pochwy, która nie chce przejść. Nie mogę przytyć, choć tak bardzo chcę(smuteczki) i mam trądzik!! Dziwą alergię na ciałku , której nie podejrzewałam o coś takiego(ot, zwykła alergia dla alergika) i w tym samym czasie pojawiły się pryszcze. Szczerze mówiąc podejrzewam candide. Chciałabym zrobić jakieś badanie na wykrycie tego, ale podobno nie zawsze wyłazi.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki, że mi odpowiadasz :* A mogą być ogórki kiszone? Bo kapuchy nie lubię 🙂

tlusta_papuzka
Gość

Ogórki, jak mniemam, nie zaszkodzą (vide też post Ani o odrobaczaniu).

Oprócz tego, dla niealergików, jogurt/kefir naturalny.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo trudno jest zastosować zasadę "Najpierw praca, potem przyjemności". Warto jednak zdać sobie sprawę, że życie jest tylko jedno,a czasu się nie rozciągnie. To kwestia wyboru. Zależy na czym komu zależy. Można się ciągle lenić i jakoś tam sobie żyć, a można zawalczyć o więcej i osiągnąć najwyższe szczyty. Samo niestety nic nie przyjdzie. By coś zdobyć, trzeba działać, a nie tylko o tym czytać. Myślę sobie ostatnio – wszystkim naokoło układa się życie, a mnie jakoś nie bardzo. Oczywiście mogłabym popaść w melancholię i marazm, ale wiem, że to do niczego nie doprowadzi i tym sposobem dalej będę w… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przeczytalam ten komentarz i myśle.. Jak bardzo to jest prawdziwe i realne. Tak wiele osób żyje, bo żyje. Tak po prostu. Od wyplaty do wyplaty. Bez emocji, narzekając że znów pralka zepsuta, patrząc i zazdroszcząc innym, że mają lepszy dom, samochód i więcej kasy. Przeglądamy smętnie fejsa oglądając zdjęcia znajomych z wakacji nad morzem i zazdrościmy im. Ale nie robimy nic, by nasze życie zmienić. Mamy miliony marzeń, ale tak naprawdę nieliczni robią coś, by te marzenia spelnić. I dotarlo do mnie to, że ja też taka jestem. Jestem kolejnym szarym, przeciętnym czlowiekiem, który żyje, bo żyje. Mam w glowie… Czytaj więcej »

blondynka w trampkach
Gość

wszyscy wiemy, że tak powinniśmy a jednak… 🙂 dobra, to ja lece brać sie za obowiązki :*

ciekawie tu wiec bede czestym gosciem 🙂

tlusta_papuzka
Gość

'Nie piszę magisterki, bo muszę obierać ziemniaki' – story of my life 😉

Mój partner nigdy nie miał tak perfekcyjnie wyprasowanych koszul, jak podczas moich przygotowań do egzaminu z języka obcego. Ciekawostka.

(Żeby nie było, magistrem jestem, a egzamin zdałam przyzwoicie 😉 )

Zofiana
Gość

W dzisiejszych czasach zachowanie równowagi między create a consume jest niestety dużym wyzwaniem.

Agnieszka dzieckowojny
Gość

Z jednym "C" sobie poradziłam, ale też na drugie "C" muszę poczekać, kilka "create" 🙂 Post w sam raz na koniec sesji i przed obroną 😛

Lifestyllove
Gość

wszystko ładnie, pięknie tylko jak powstrzymać się przed consume 🙁 Pisanie, niedługiej notki na bloga zajeło mi dzisiaj prawie cały dzień, bo a to facebook, a to instagram, a to na maila trzeba było zajrzeć i jeszcze serial w telewizji leci.. Jak się od tego wszystkiego odciąć, żeby można było w spokoju kreaować?:(

Lifestyllove
Gość

dzięki:) będę musiała wypróbować 🙂

Previous
Jak nie postępować z chorym
Jak robić wszystko na czas? Zasada “Dwa Ce”