Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Jak robić wszystko na czas? Zasada “Dwa Ce”

Nie wiem jak Ty, ale ja zawsze borykam się z tym problemem – kiedy mam coś ważnego do zrobienia, pojawia się wiele dystraktorów. Kuszących dystraktorów – dodam. Pisząc licencjat wszędzie widziałam zabawne filmiki z kotami a kiedy mam do opracowania długie zadanie, spokoju nie daje mi fakt, czy Tyrion przeżyje kolejny odcinek Gry o Tron. Tak, nie czytałam książki 🙂 Krótko mówiąc, moim problem jest fakt, że zamiast tworzyć (create) mam ochotę konsumować (consume).

Zasada “Dwa Ce”, to taka moja nazwa na banalną, żelazną regułę, której dobrze jest się trzymać.
Create before consume.
W praktyce – kotki poczekają, aż skończę rozdział, a przeglądanie blogów musi poczekać, aż napiszę tekst na własny.

 Dobrze oddaje to zasada jaką stosuje wielu rodziców – najpierw lekcje, potem przyjemności 🙂 w praktyce : Lekcje odrobione? 


Moim zdaniem warto pamiętać też o tym, żeby między dwoma magicznymi “C” zachować równowagę. Niestety, dzisiaj czeka mnie create before create before create i tak jeszcze kilka razy. Planuję więc krótkie przerwy na konsumpcję, może uda mi się w tym czasie obejrzeć jakiegoś kotka, albo odpisać na Wasze komentarze. Koniec semestru na studiach to paskudna sprawa ;-)) 


No, to ja uciekam “kreować” projekty, recenzje artykułów i zaległe zadania z seminarium magisterskiego. Czekam na Twoje wpadki, przemyślenia i sposoby, zazwyczaj komentarze niosą więcej treści niż moje teksty :))


Poprzedni tekst: Jak nie postępować z chorym, nie-poradnik dla bliskich (klik na obrazek wyżej).
Komentarze obecne i zaległe przeczytam później, mam nadzieję, że jeszcze dzisiaj 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

66
Dodaj komentarz

avatar
36 Comment threads
30 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

właśnie wybrałam niewłaściwe "C", ale się poprawiam 🙂 Magisterka sama się nie skończy,a blogi kuszą jak nigdy wcześniej. Jesteś takim moim wewnętrznym głosem, zawsze trafiasz artykułem w moje potrzeby 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mam tak samo, post zawsze w porę, Ania czyta w myślach 😀

Szara Wiewiórka
Gość

Jak robić wszystko na czas? Wszystko dokładnie zaplanować, u mnie tylko to działa, i usunąć wszystko co kusi z zasięgu wzroku na czas tworzenia. I przede wszystkim wykrzesać z siebie jakimś cudem pokłady motywacji do tych konkretnych czynności. Słowem, wymaga to sporo ciężkiej pracy 😀

Lexie
Gość

Idealnie wpasowałaś się z tym postem – sesja się zbliża, a ochoty na wkuwanie jak nie było tak nie ma. Chyba zacznę stosować Twoją zasadę, powinno wyjść mi to na dobre 🙂 Pozdrawiam

Karola S.
Gość

Ehhh prokrastynacja – mój odwieczny wróg, który szepcze do ucha złe rzeczy. Tyle ważnych i niestety nie do końca przyjemnych zadań czeka – ale przecież trzeba: posprzątać, pooglądać głupie filmiki, poczytać blogi i może z rozdział z książki, pójść na spacer, zrobić przegląd szafy, pooglądać kolejny filmiki i tak dalej. Niestety do fazy create często po prostu zmuszam sie na ostatnią chwilę, kiedy już nie ma szans na ucieczkę :/ Taka głupia rzecz, która mnie wkurza, ale już nie mam żadnego pomysłu na walkę z tym dziadostwem.

Oludzie
Gość

Jeju jak ja się cieszę, że nie jestem jedyna!
I czytanie postów o tym jak walczyć z prokrastynacją też niczego nie zmienia 🙁

Cukrowy motyl
Gość

Idealny czas dla mnie na ten post, tego mi było trzeba. Zwłaszcza kopa jak to poukładać bo się gubię i przedkładam przyjemność nad obowiązek. Potem biegam i się denerwuje, że nie zdążę z niczym. 🙂 Przydatny kopniak.

margaritum
Gość

Nie lubię tego uczucia, kiedy coś ważnego odkładam na później, a zajmuję się mnóstwem pierdół dookoła. Czuję się wtedy rozmemłana i tracę w swoich własnych oczach. Najchętniej kopnęłabym samą siebie w tyłek:) Lubię ogarniać, mieć poczucie, że robię wszystko co w tej chwili jestem w stanie albo powinnam zrobić. To mi poprawia samopoczucie. A czuć się dobrze ze sobą, to najlepsza motywacja:)

Artinowy Świat
Gość

U mnie nie zawsze działa to, że najpierw praca a potem przyjemność. W sumie to nigdy nie działa ;x Jeśli wracam styrana po 10 godzinach w szkole to na prawdę ostatnią rzeczą którą zrobie jest praca domowa. Najpierw jem obiadek, potem trochę posprzątam, popatrze na bezmyślny serial, poćwiczę (po prostu odpocznę psychicznie) i dopiero potem mogę robić coś co wiąże się z myśleniem. Inaczej przesiedziałabym cały dzień i i tak nic nie zrobiła.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bo szkoła to w pewnym sensie praca, należy się czas na konsumowanie serialu, a potem znowu praca. Wszystko ma swoje miejsce 🙂

Kangarooo
Gość

brakuje mi tylko na koncu albo poczatku zdania " Ania, nie czytaj tego tylko do roboty!" :p

Agnieszka Karolina
Gość

5 zadań z buforów – odcinek serialu. i tak w kółko 🙂

megirosa
Gość

Heh ja bardzo nie lubię, jak się mnie do czegoś zmusza, nawet jak sama to robię 🙂 Dlatego na ogół robię to na co mam ochotę i do niczego się nie zmuszam, liczę na to, że mój rozum sam wie, kiedy przestać. Oczywiście sporo razy się przejechałam, ale generalnie nie narzekam xD

pidzamowa
Gość

hmm… właśnie skonsumowałam Twój post zamiast się uczyć psychologii rehabilitacji… (;

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć Ania, cześć dziewczyny, potrzebuję waszej pomocy.
Zanim napiszę dokładnie o co chodzi, chcę zaznaczyć, że zamierzam się udać z tym także do lekarzy etc., pomyślałam, że może któraś z Was miała podobne objawy/ może wie jak temu zaradzić.
Otóż od mniej więcej tygodnia praktycznie codziennie mam bóle głowy (takie uczucie ucisku gdzieś za oczodołami) + ”napady” dreszczy (takie uderzenia gorąca jak przy gorączce). Dodam, że tygodnia nie zmieniałam nic ani w sposobie życia, ani w diecie, wysypiam się normalnie.

Fobmroweczka
Gość

Z tym uciskiem za oczodołami idź do lekarza, i to już. To może być ciśnienie w gałce ocznej (tak się między innymi objawia). Jeżeli boli cię głowa, zamknij oczy i naciśnij delikatnie na powiekę (DELIKATNIE) gdy gałka oczna jest twarda, to należy szybko się udać do okulisty. Lekarzem nie jestem, ale od lat jestem wyczulona na takie objawy u siebie …

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"gdzieś za oczodołami" nie wiem gdzie to dokładnie masz na myśli, a to nie przypadkiem w zatokach czołowych? Miewałam dawno temu stany zapalne zatok (oraz bólu głowy, moze promieniowac na oczy, może wystąpić drazliwość na światło, przy tym również zapalenie ucha) czyli takie ostre nagłe reakcje bólu uciskowego, kłucia i ostatnio też podczas mocnego przeziębienia powrócił ból zatok, tyle że u mnie też szczękowe, więc cała twarz boląca. A w stanach zapalnych towarzyszy gorączka, też na zmianę z objawami zimna, dreszczami. W każdym razie gorączka jest dobrym objawem, organizm walczy. Laryngolog. Możesz się przejść i sprawdzić czy się potwierdzi.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chcę podzielić się z Wami filmem, który jest rzekomo przesłaniem od pozaziemskiej cywilizacji na temat tego, czy chcemy żeby się ujawnili:
https://www.youtube.com/watch?v=DJ7SEKNVQng

Życzę Wam wszystkim otwartych umysłów! 😀

Kukania
Gość

znam podobną zasadę ale ze słoikiem, piaskiem i kamieniami. jeśli ktoś próbował zmieścić te dwie rzeczy do słoika, to wie, że aby słoik był wypełniony muszą się tam znaleźć i kamienie i piasek. kamienie, to rzeczy które trzeba zrobić, piasek przyjemności, a słoik czas. jeśli włożymy do słoika tylko kamienie to zostaną nam puste przestrzenie (jednym słowem będziemy nie spełnieni, a nasza praca przestanie nas cieszyć). ponadto jeśli wsypiemy najpierw piasek (czyli jeśli stracimy czas tylko na przyjemności), to kamienie nam się już nie zmieszczą do słoika (znaczy nie zrobimy tego co ważne). więc, aby wypełnić słoik piaskiem i kamieniami… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeeej, świetne porównanie! 🙂 Wielkie dzięki :))))

pidzamowa
Gość

studencka legenda głosi, że można wlać do tego słoika jeszcze piwo… piwo się zawsze zmieści (;

oczywiście to żartobliwy komentarz, ale nie mogłam się opanować znając tę historię! (:

Oludzie
Gość

Podoba mi się ten pomysł 🙂

Agata Tarkowska
Gość

a ja próbuję przedłużyć swój czas create nad consume, bo co siadam do sądowego wymiaru kary to mam 100 innych rzeczy, które muszę sprawdzić i mówią mi "zdążysz się nauczyć". 😀

Unicornis
Gość

Mam czasem wrażenie, że rodzice powinni dać mi na imię prokrastynacja, wtedy przynajmniej byłoby wszystko jasne;) A tak serio, to ja staram się radzić w taki oto sposób. Przeczytałam kiedyś o zasadzie 3 minut i uzupełniłam tę metodę o swoją własną zasadę 15 minut. Otóż chodzi o to, że te rzeczy, które nie zajmują więcej niż 3 min (oddzwonienie do kogoś, napisanie maila, wyniesienie śmieci itp) należy zrobić od razu (ich zapamiętanie i myślenie o nich pochłania sporo energii i komplikuje więcej niż to warte). Dodałam sobie zasadę 15 min, a mianowicie, to co zajmuje więcej niż 3 min ale… Czytaj więcej »

Nysiek
Gość

prokrastynacja, wieczne odwlekanie i rozciąganie w czasie 6 godzin rzeczy, która zajęła by mi 30 minut to moje drugie imię 😉 czasem nawet wydaje mi się że pierwsze 😛 a że mam wrodzoną przekorę i jak coś MUSZĘ zrobić to odwlekam to w nieskończoność. Ehhh ciężko się walczy ze swoją naturą 😉 Wiem, że nie na temat ale muszę Ci Aniu podziękować za polecenie książki "Toksyczni rodzice". Właśnie ją przeczytałam i również polecam wszystkim, którzy takich rodziców mają. Zdać sobie z tego sprawę to jedno (ja do tego doszłam już wiele lat temu) ale co z tym fantem zrobić to… Czytaj więcej »

ejndzel
Gość

W dobrym momencie tu wpadłam, bo właśnie kończę pisanie pracy… także nie obraź się, ale Twoją notkę dokończę czytać jutro! 🙂

MeSzka
Gość

Dzisiaj z koleżankami umówiłyśmy się na wspólne ogarnianie statystyki. Wcześnie się za to zabrałyśmy, zaliczenie dopiero za 9 godzin 😀 Oczywiście to była taaak baaardzo konstruktywna nauka! Koleżanki niedawno poszły do siebie, a ja zamiast się uczyć to wstawiam na fejsa statusy o tym, jak bardzo ciężko nauczyć się statystyki, musiałam też pozmywać wszystkie naczynia, bo przecież byłby koniec swiata, jakby poczekały do rana. Procrastinate now and panic later – chociaż tego "later" już jednak za dużo nie zostało XD W przypadku statystyki to już nie mam czasu na wprowadzanie mądrych sposobów na lepszą naukę, ale nieświadomie stosowałam Twój pomysł… Czytaj więcej »

Agu
Gość
Agu

Ja teraz stosuje inna zasadę jaką opisywałaś, a bardzo ją lubie. Robić kilka rzeczy na raz:). Właśnie jestem w pracy, robie prezentacje na zajecia i ucze sie do kolokwium. Dziwne, że wszystko idzie mi bardzo dobrze: prezentacje już kończe, koło prawie ogarnięte, wysoka norma w pracy. O wiele lepiej niż jak robie to wszystko oddzielnie! A jaka oszczędność czasu!
Tak, sesja…

Ania Abakercja
Gość

u mnie (nie?)stety musi być na odwrót. jeżeli najpierw nie obejrzę filmu lub nie pogram w grę cały czas o tym myślę i nie mogę się skupić na tym, na czym powinnam. natomiast jeżeli zacznę od przyjemności to do pracy podchodzę zrelaksowana i nie myślę przez cały czas o tym, co zrobię jak tylko skończę.

Justinee
Gość
Justinee

Tekst idealny na… sesję! Podczas zimowej właściwie ciągle tak robiłam: nauka, przerwa na internet i czytanie blogów, informacji i z powrotem, także wydaje mi się, że korzystam
z tego pomysłu:) Powodzenia w zaliczeniach Aniu i wszystkim czytelniczkom-studentkom, piszemy/odpowiadamy, żeby zdać! 🙂

Megara
Gość

Nie dystrakt, tylko dystrakcja jak już…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A to ciekawe, ja na ergonomii na studiach miałam "dystrakt" jako coś, co rozprasza uwagę. Nie wiem jak chciałabyś dopasować dystrakcję do kontekstu, przecież to nie trzymałoby się kupy. Uwielbiam te konstruktywne komentarze z trzema kropeczkami, oczyma wyobraźni widzę Twoją znudzoną lub zniesmaczoną minę 🙂 A przecież można napisać coś takiego przyjaźnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mądre słowa. Lubię czytać takie teksty i za sobą mam ich już setki. Jestem jak najbardziej za stosowaniem takich metod, rozumiem je i popieram. Tylko problem w tym, że ciężko mi cokolwiek wprowadzić w swoje życie. Niestety to wina lenistwa, którego chciałabym się wyzbyć, ale jestem zbyt leniwa by coś z tym zrobić. I takie błędne koło. Tak było z nauką do matury – miałam zebrane materiały już we wrześniu, codziennie powtarzałam sobie, że od dziś biorę się za naukę, ale kończyło się to w ten sposób, że chwilę po otworzeniu książek przypominałam sobie tysiąc rzeczy, które miałam sprawdzić/zrobić. I… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A może by tak po prostu spiąć tyłek i wziąć się za to, co trzeba? 😉 Najtrudniejsza rzecz na świecie, ale i najbardziej skuteczna. Wtedy nie musimy dokładać sobie żadnej filozofii do tego. Po prostu pracować na maksa, nawet jeśli miałby to być i tydzień. A potem sobie odpocząć, też maksymalnie. Nie wiem czemu ostatnio lenistwo stało się modne. Każdy mówi, że jest taki leniwy, że tak bardzo chce sobie z tym poradzić, tyle o tym czyta, a blogerzy tyle o tym piszą. Fajnie gadać, trudniej zrobić. Dlatego proponuję zwyczajne spięcie się, wyłączenie komputera i pracę. I będzie po sprawie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję Ci za te słowa. Wyłączyłam tę stronę, zaczęłam czytać kwejka i… nagle uświadomiłam sobie, że Twoje słowa dźwięczą mi w głowie, zwłaszcza "Nie wiem czemu ostatnio lenistwo stało się modne". Bo to jest najszczersza prawda, ostatnio wszyscy, ze mną na czele licytują się, kto mniej zrobił, kto więcej czasu zmarnotrawił i spędził przed kompem. Dlatego w tej sekundzie wyłączam komputer i zabieram się za naukę na jutro. Nie mam pojęcia co takiego jest w Twoim komentarzu, ale to był dla mnie taki kubeł zimnej wody.

Dzięki jeszcze raz!
Malwina

Kasia Gdańsk
Gość

przeczytaj książki ! Koniecznie :)) nie ma to jak wiedzieć co się wydarzy, przy czym inni są zaszokowani 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć Aniu i dziewczyny 🙂Ostatnio zauważyłam, że mam na języku po przebudzeniu biały osad..Zastanawiałam się, czy to przypadkiem nie od pasty, czy coś takiego. Sama wiem, że candida objawia się taką białą chmurką, więc wpisałam w gugl 😉Wiele objawów pasuje do mnie. Walczę z nawracającą grzybicą pochwy, która nie chce przejść. Nie mogę przytyć, choć tak bardzo chcę(smuteczki) i mam trądzik!! Dziwą alergię na ciałku , której nie podejrzewałam o coś takiego(ot, zwykła alergia dla alergika) i w tym samym czasie pojawiły się pryszcze. Szczerze mówiąc podejrzewam candide. Chciałabym zrobić jakieś badanie na wykrycie tego, ale podobno nie zawsze wyłazi.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki, że mi odpowiadasz :* A mogą być ogórki kiszone? Bo kapuchy nie lubię 🙂

tlusta_papuzka
Gość

Ogórki, jak mniemam, nie zaszkodzą (vide też post Ani o odrobaczaniu).

Oprócz tego, dla niealergików, jogurt/kefir naturalny.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo trudno jest zastosować zasadę "Najpierw praca, potem przyjemności". Warto jednak zdać sobie sprawę, że życie jest tylko jedno,a czasu się nie rozciągnie. To kwestia wyboru. Zależy na czym komu zależy. Można się ciągle lenić i jakoś tam sobie żyć, a można zawalczyć o więcej i osiągnąć najwyższe szczyty. Samo niestety nic nie przyjdzie. By coś zdobyć, trzeba działać, a nie tylko o tym czytać. Myślę sobie ostatnio – wszystkim naokoło układa się życie, a mnie jakoś nie bardzo. Oczywiście mogłabym popaść w melancholię i marazm, ale wiem, że to do niczego nie doprowadzi i tym sposobem dalej będę w… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przeczytalam ten komentarz i myśle.. Jak bardzo to jest prawdziwe i realne. Tak wiele osób żyje, bo żyje. Tak po prostu. Od wyplaty do wyplaty. Bez emocji, narzekając że znów pralka zepsuta, patrząc i zazdroszcząc innym, że mają lepszy dom, samochód i więcej kasy. Przeglądamy smętnie fejsa oglądając zdjęcia znajomych z wakacji nad morzem i zazdrościmy im. Ale nie robimy nic, by nasze życie zmienić. Mamy miliony marzeń, ale tak naprawdę nieliczni robią coś, by te marzenia spelnić. I dotarlo do mnie to, że ja też taka jestem. Jestem kolejnym szarym, przeciętnym czlowiekiem, który żyje, bo żyje. Mam w glowie… Czytaj więcej »

blondynka w trampkach
Gość

wszyscy wiemy, że tak powinniśmy a jednak… 🙂 dobra, to ja lece brać sie za obowiązki :*

ciekawie tu wiec bede czestym gosciem 🙂

tlusta_papuzka
Gość

'Nie piszę magisterki, bo muszę obierać ziemniaki' – story of my life 😉

Mój partner nigdy nie miał tak perfekcyjnie wyprasowanych koszul, jak podczas moich przygotowań do egzaminu z języka obcego. Ciekawostka.

(Żeby nie było, magistrem jestem, a egzamin zdałam przyzwoicie 😉 )

Zofiana
Gość

W dzisiejszych czasach zachowanie równowagi między create a consume jest niestety dużym wyzwaniem.

Agnieszka dzieckowojny
Gość

Z jednym "C" sobie poradziłam, ale też na drugie "C" muszę poczekać, kilka "create" 🙂 Post w sam raz na koniec sesji i przed obroną 😛

Lifestyllove
Gość

wszystko ładnie, pięknie tylko jak powstrzymać się przed consume 🙁 Pisanie, niedługiej notki na bloga zajeło mi dzisiaj prawie cały dzień, bo a to facebook, a to instagram, a to na maila trzeba było zajrzeć i jeszcze serial w telewizji leci.. Jak się od tego wszystkiego odciąć, żeby można było w spokoju kreaować?:(

Lifestyllove
Gość

dzięki:) będę musiała wypróbować 🙂

Previous
Jak nie postępować z chorym
Jak robić wszystko na czas? Zasada “Dwa Ce”