Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Co przeczytałam w lipcu, czyli wyzwanie czytelnicze… :)

Bez owijania  w bawełnę –  w lipcu przeczytałam MASĘ książek, a jednocześnie nie brakowało mi czasu na świetną zabawę. Kto pamięta jeszcze moją zakładkę “wyzwania” ten wie, że lubię sama ze sobą grać w różne zabawy polegające na narzucaniu sobie zadań. 
Tak też było tym razem.
Postanowiłam, że za każdym razem, kiedy będę miała ochotę sięgnąć po czasopismo, przeczytam dowolny poradnik. Dodatkowym utrudnieniem miało być ograniczenie, aby poradniki pożyczać lub wypożyczać, ale ich nie kupować.
Moje podejście do czasopism znacie… (a jeśli nie, to możecie poznać tu). Dodatkowo po porażce Women’s Health straciłam całkowitą chęć kupowania magazynów. Jeszcze jak jeździłam na uczelnię, to mogłam sobie w 10 minut przeczytać jakieś ciekawe artykuły w empiku, ale teraz utknęłam w małym miasteczku, w dodatku często jeździłam gdzieś wypocząć i dochodził czas spędzony w samochodach… (jeśli jedziecie nad morze, omińcie A1, co z tego, że można nią jechać szybko, jak potem się 2 h stoi..:-)).


Oto co przeczytałam w lipcu:



Wydaje się dużo? Trochę naciągnęłam – 6  z tych książek przeczytałam przed lipcem, ale postanowiłam je tu umieścić i od tej pory tworzyć co miesiąc raporty czytelnicze 😉


Po kolei:

1)Dzieci szczęścia
Dość przyjemnie napisana książka o… nazwijmy to, “sztuce wyszukiwania dobrych okazji”. W zasadzie to książka o pewnym stylu życia i myślenia napisana przez niemieckiego przedsiębiorcę, z masą wątków autobiograficznych. Takie tam gadanie, że warto latać najlepszą klasą w samolotach… autor jet ekstrawaganckim minimalistą (jego zdaniem, dom to skarbonka bez dna i sam swojego nie posiada). Z jednej strony część jego zachowań jest śmiała i interesująca, z drugiej – napisał to koleś który może coś wie o tym, jak wyjść z długów i zostać przedsiębiorcą, ale jego styl życia nie jest stylem który chciałabym powielać. Facet nie ma dzieci ani kobiety na stałe, a dla mnie dzieckiem które stać po prostu na trochę droższe zabawki 🙂


2)Efekt Motyla
Książka do połknięcia w chwilę, o młodym przedsiębiorcy który zaczął od 3 stów pożyczonych od mamy (w wieku 16 czy 17 lat). Całkiem ok, dużo anegdotek które już gdzieś czytałam, ale to typowe w tej kategorii książek 😉 W zasadzie niczego nowego się nie dowiedziałam, poza tym, że w Egipcie za zabicie kota była kara śmierci 😉 Nie mniej jednak – polecam!


3)Gotowa na sukces
Książka z której absolutnie NIC nie wyniosłam! Krótka, duża czcionka, nawet nie wiadomo o czym jest. Kobieto, chcesz odnieść sukces to a) wymyśl produkt b)stwórz go, c) sprzedaj go. Jednak sukces autorce chyba nie wyszedł, bo nie opłaciła nawet domeny gotowanasukces.pl którj adres pojawia się co drugą stronę 😉 Nie polecam!


4)Zeznania niekrytego krytyka
Język przypomina język mówiony, więc książkę czyta się bardzo szybko. Są to przemyślenia młodego chłopaka, czasami trafne, czasami nie. Jeśli ktoś ogląda kanał autora na YT, pewnie to polubi. Jako pożyczona książka do poczytania w korku – może być 🙂


5) Ho’oponopono siła tworzenia
Chyba dokładnie to, co radykalne wybaczanie. Wybaczam Tobie, wybaczam Sobie powtarzane jak mantrę jako recepta na szczęśliwsze życie. I tak, to jest pewna skuteczna recepta, ale ja akurat radykalnie wybaczam od jakiegoś czasu, więc nie dowiedziałam się wiele nowego. warto!


6)Potęga opowieści
To miała być książka z anegdotkami i opowieściami które można wykorzystać w różnych momentach. Lubię anegdoty, ale to był najnudniejsza książką tego typu jaka wpadła mi w ręce.


7) Start up bez pieniędzy
Dość ciekawa pozycja o rozkręcaniu swojego biznesu z ograniczonymi funduszami. Wreszcie ktoś pisze, że dotacje rozleniwiają! Polecam 🙂


8) Spokój i radość
Jedna z tych książek, o których NIC nie mogę powiedzieć. Tak jak o artykule w cosmo 20 minut po przeczytaniu. Niby się przeczytało ale… to chyba było bez sensu.


9) Sztuka wzbogacania się
Książka ma coś koło stu lat, a jest szczerą prawdą i ja się z tym co pisze autor zgadzam oraz identyfikuje. Sekret, prawo przyciągania i esencja która w każdej księdze religijnej zawsze jest taka sama niezachwiana WIARA. Warto, ale nie dla każdego.


10) Kuchnia weganki
Nic konkretnego, nie polecam. Zjedz obiad oprócz kotleta, jedz surówki…


11) Oswoić atopowe zapalenie skóry
AZS ma moja mama, moja skóra czasami staje się bardzo sucha na nogach, więc postanowiłam przeczytać. W skrócie – unikaj alergenów, stosuj maści sterydowe ale  z umiarem…jednak lepiej sprawdza się olej sojowy w wannie 😉


12) Sztuka Bycia zdrowym
Lubię tego autora, ma rację – niezachwiana wiara itp. ale momentami troszkę przegiął. Wiem, że w większości przypadków ma rację, ale nie pomyślał o chorobach powodowanych przez geny. Mimo to, warto!


13) Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
Ta sama autorka, co pozycji numer 10, ale ta książka była bardziej wartościowa w moim odczuciu. Autorka zrezygnowała z medycyny która jej szkodziła. Okazało się, że Reumatoidalne Zapalenie Stawów (niby nieuleczalne!) w dużej mierze powodowały u Niej leki na… Reumatoidalne Zapalenie Stawów. Zorientowała się, że coś jest nie tak, jak nie było jej lekarza i nie miała do kogo iść po kolejną receptę. Odpowiednia dieta, brak leków i ćwiczenia, a kobieta jest sprawniejsza niż wiele znanych mi osób w sile wieku. Tak wiem, zaraz odezwą się w komentarzach studenci medycyny z tą swoją naukową wiedzą która NIE ZAWSZE się sprawdza. Polecam, chociaż (poza odniesieniem do RZS) niewiele wyniosłam, bo sama się tak “leczę” 🙂


14) Od złotówki do stówki
Do przeczytania maks.w  godzinkę, prosto, krótko, na temat. Facet miał mało kasy, zaczął sprzedawać arbuzy. Oczywiste, ale nie dla “niedasiów”. Takie książki powinny leżeć w poczekalni w pośredniaku, dla wszystkich tych którzy mówią, że nie ma pracy. Praca JEST (grabienie liście, koszenie trawy, mycie okien, odśnieżanie….) tylko nie każdemu chce się schylić w obawie o utratę korony.


15) Dieta surowa która jest smaczna
Raczej bez konkretu, głównie o tym, że nasze organizmy są zakwaszone (o czym wiem), ale mało kto szuka w tym przyczyny chorób. To powinno być na tych zajebiście trudnych studiach medycznych produkujących lekarzy “niedasiów” – od dawna wiadomo, że każdy kto ma raka jest zakwaszony, ale co ja ta wiem… Mimo poruszenia tematu równowagi kwasowo-zasadowej nie polecam książki, bo nie dotyczy tego, o czym mówi tytuł. Jest jedynie kilka pomysłów na szejki.

16) Witaminy, minerały i suplementy
W wielu przypadkach autor ma rację, ale nie poleca nic konkretnego. Jasne, naturalne= lepsze, ale czemu chodzi o naturalne, ale w postaci tabletki? Bardzo dużo wiedzy o pierwiastkach które należy brać razem, a które oddzielnie i ogólnie o witaminach i minerałach. Co się rzadko zdarza, autor nie wykorzystał okazji do promowania żadnej marki, więc książka jest subiektywnie obiektywna, za co plus.


17) 46 zasad zdrowego rozsądku 
Książka jak artykuł w cosmo…


18) Poznaj sekret jak pisać ebooki 
Nie polecam, autor nastawia czytelnika na myślenie wyłącznie w kategorii zysku, w skrócie – przeczytaj 10 książek o jakiejś tematyce i stwórz swoją na ich podstawie. Sorry, książka to nie licencjat (a i mój był bardziej twórczy!)


19) TOXIC, jak radzić sobie z osobami które utrudniają Ci życie
Atutem książki jest posługiwanie się przykładami różnych osób. Lubię książki z przykładami. Radzenie sobie, to szczera rozmowa i odcięcie się od toksycznych osób. Czytałam lepszą książkę na ten temat, ale ta nie jest zła, na dobry początek 😉


20) Nie bój się życia
Kiedy pod koniec lipca zapytałam na blogu “Kto boi się geja?”, dostałam maila polecającego tę książkę. Rzeczywiście, na ten temat był krótki akapit (z mniej więcej podobną refleksją co u mnie). Książka składa się z krótkich felietonów, ale od razu polubiłam autorkę i wypożyczyłam dwie kolejne jej książki 😉


21) Królowe życia
To jest własnie druga książka autorki pozycji wyżej 😉 Również krótkie rozdziały, tym razem będące osobnymi historiami kobiet które wiele przeszły, np. odeszły od bijących mężów itp. Autorka jest psychoterapeutką, więc są to opowieści o sile kobiet które się podnoszą. Polecam 🙂 Krótki, do poczytania w autobusie 🙂


22) Wielki poradnik lesera
Po tę książkę sięgnęłam, jak skończyły się poradniki ;)). Napisane przez ucznia, o tym, jak ściągać. Sama na praktykach widziałam pierwszoklasistę który ściągał, więc się skusiłam. Jednak nie odkryłam żadnego innowacyjnego sposobu na ściąganie, więc nie wykorzystam wiedzy po drugiej stronie barykady 😉


23)MotywAKCJA
Nie mam wrażeń, nic szczególnego ani godnego uwagi


24) SEKS
Chyba każdy z autorów tekstów powinien odejść na emeryturę… nic mnie nie zaciekawiło, żadna historia nie porwała, co więcej – nie dowiedziałam się nic nowego! A o seksie tam tyle, co nic.
______________________________________

Niby wydaje się tego dużo, ale większość książek była krótka… Z jednej strony wyzwanie mnie wzbogaciło, bo czytając poradniki zrozumiałam co mnie w nich irytuje i drażni, a co w nich lubię. Pomogło mi to zastanowić się nad tym, co pozmieniać w mojej książce która jest już na finiszu.
Z drugiej strony – nie mogłam się doczekać końca wyzwania i z radością rzuciłam się na rok 1Q84 Murakamiego – przeczytałam już wszystkie trzy tomy, czyli ponad 1400 stron prawdziwej literatury. Co za ulga!



Co powiecie na comiesięczny raport  z przeczytanych książek? 🙂

Uściski, Ania

48
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
17 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AniamalujeMagda Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ania notuje
Gość

Jestem za raportem 🙂 Natomiast mnie Nieznany Krytyk rozczarował. Nie widziałam wcześniej filmików na YT i czytało mi się to strasznie. Jeszcze gimnazjaliście bym wybaczyła taką książeczkę…

ona
Gość

Dużo tych poradników, czy to nie są czasami e-booki, mnie czytanie w internecie męczy, co innego blogi :), też czytam i o tym piszę, ale lubię mieć książkę w ręku.

hattu
Gość

jestem za! A co do Murakamiego – świetny, sama właśnie czytam "Tańcz, tańcz, tańcz" 🙂

Margerytka
Gość

Mrrrr… też mnie 1Q84 pochłonął, połknęłam:)
Wiesz, ja niedawno u siebie na blogu miałam napisać o lipcowym czytaniu książek, ale po raz pierwszy Blogger mi… zeżarł posta. Może jeszcze do tego wrócę, ale przepadł mi w całości.
Miło się czytało Twój raport, zawsze to jakiegoś rodzaju inspiracja 😉

Margerytka
Gość

Miałam trochę niedosytu, owszem, książka była OK,a jednocześnie jako zakończenie spodziewałabym się czegoś bardziej… mocnego. Choć czytało się naprawdę OK i była wciągająca.

Marcelina
Gość

"Start up bez pieniędzy" muszę przeczytać koniecznie, tylko zastanawiam się skąd go wezmę, skoro nie kupię (jestem zwolenniczką bibliotek i pożyczania między znajomymi). I "Ho'oponopono siła tworzenia" też muszę sprawdzić.
Całkiem sporo różnego rodzaju wiedzy przyswoiłaś, tak czy inaczej na pewno było warto 😉

Ola O.
Gość

O wow ! Podziwiam, jesteś prawdziwym książkowym molem 🙂

olala
Gość

Ja wolę ksiązki z fabułą opowiedzianą historią i to z niej samemu wyciągać wnioski. Ale Twoje pozycje są ciekawe. Hmmm chyba skuszę się na książeczkę:"Toxic…" 😉

un-usual
Gość

sporo tego! mi się udało przeczytać zaledwie dwie. Większości przedstawionych przez Ciebie książek w ogóle nie znam 😛

lubię gotować
Gość

też lubię stawiać sobie mini-wyzwania. Zapisuję je sobie w kalendarzu, a później po miesiącu sprawia mi dużą satysfakcję odhaczenie, że się udało 😉 Ciekawe pozycje, przeczytałabym chętnię te o Ho'oponopono, kiedy się interesowałam tą techniką.

BogusiaM
Gość

O losie, ale tego duzo!

Matylda Magdalena
Gość

Omg, podziwiam – nie trawię poradników 🙂 Za to w lipcu przeczytałam i polecam: Bezcenny Miłoszewskiego, Ości Karpowicza i Morfinę Twardocha. Bardzo dobra literatura made in Poland 🙂

coraz-mniej
Gość

Pomysł super, jestem za 🙂

a książek faktycznie sporo 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chcę takie raporty!

Kamila Ziel
Gość

Widzę tutaj moją ulubioną Katarzynę Miller, obie książki czekają w kolejce na przeczytanie ale ja nie wiem jak Ty to robisz ja przez cały Lipiec nie mogłam przeczytać nawet jednej książki…. 🙁 U Ciebie widzę wiele świetnych tytułów które chciałabym "pochłonąć" ale nie wiem jak się za to zabrać…znaleźć na nie czas…

Agnieszka Zyśk
Gość

Nie doczytałam jeszcze do końca, ale zaciekawiłaś mnie tym zakwaszeniem organizmu, dlatego zanim mi to umknie proszę Cię napisz więcej na ten temat, a jeśli nie chcesz poruszać tego tematu, to poleć coś do poczytania o tym. Buziaki:)

Agnieszka Zyśk
Gość

Już nie mogę się doczekać Twojej książki:)

Kwiaty lipy
Gość

koniecznie więcej takich postów!

Bebe
Gość

Zaciekawił mnie Start up bez pieniędzy 🙂

Magdalena
Gość

lubię raporty, bo zawsze coś z nich można dla siebie wyłowić ; )

Ellie
Gość

jestem jak najbardziej za takimi postami, znalazłam coś dla siebie 😀

miki :)
Gość

Strasznie dużo czytasz. Mi jedna książka zajmuje 1 tydz. . Kiedyś na pewno będę czytać tyle co ty. Do tego dążę.

lenna
Gość

Świetny pomysł z tym raportem przeczytanych książek! A przyznam, że i Twojej pozycji jestem bradzo ciekawa:)

MalinowaPanna
Gość

kurde mole, a ja się na filmach zawiesiłam! Szukam odpowiedniej książki, bo czuuuję taki głód pochłonięcia czegoś luźnego i sensownego:)

Ania.
Gość

Nie znam tych książek 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie znam żadnej, ale zapisałam Nie bój się życia i Królowe życia do listy książek do przeczytania : )

akwarelaplus
Gość

Jestem za comiesięcznym raportem z przeczytanych książek :].

Krufka
Gość

Łał, dużo przeczytałaś! Uwielbiam Murakamiego, "1Q84" pochłonęłam w kilka dni.

Weronika - FAJNY BLOG o podróżach
Gość
Weronika - FAJNY BLOG o podróżach

Ooo tak, Murakami to jest to ! 🙂 Ale za to ilość książek (i nieważne, że 6 przed lipcem, a reszta krótka) Cię podziwiam ! 🙂 Teraz będziesz miała zdecydowanie sporo tematów na bloga na przód 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem przeciwna takiemu raportowi, no chyba, że chce się Pani pochwalić. Dla mnie opis z okładki niesie więcej informacji niż opis i refleksja tak ubogo pokazana jak tutaj.

Mała Mi
Gość

Prawie wszystko ,,Jak artykuł w Cosmo…" lub do poczytania ,,w korku", bądź ,,w autobusie"… Może powinnaś zmienić czytelniczą półkę? Nie na ilość, a na jakość. Poradniki z zasady powinny być proste, a widzę, że tych czytasz najwięcej, nie wiadomo czego przy tym oczekując. Opinie też ubogie, ale przy tej liczbie tytułów można jeszcze to zrozumieć. Takie są wyniki mich obserwacji… 😛 Mam nadzieję, że nie czujesz się urażona, bo nie powinnaś. Po blogu widać, że jesteś osobą żyjącą intensywnie, tzn. robisz wiele rzeczy w krótkim czasie. Literatura tu zaprezentowana komponuje się z tak szybkim stylem życia. Pozdrawiam serdecznie i życzę… Czytaj więcej »

:)
Gość

Jestem na tak 🙂

Magda
Gość

O nr. 19 powiedziałaś, że czytałaś lepsze pozycję dotyczące toksycznych ludzi. Czy możesz coś polecić? Często ten temat przewija się na twoim blogu (blogu który bardzo lubię i cenię! :–) ), ale nie pamiętam czy coś rekomendowałaś. Z góry dziękuję!

Previous
Lubię patrzeć w niebo
Co przeczytałam w lipcu, czyli wyzwanie czytelnicze… :)