W moje ręce wpadł pierwszy numer Women’s Health. Długo wyczekiwany „pierwszy numer”. Pokładałam w nim dość duże nadzieje. Czy spełnił oczekiwania?
Może najpierw kilka słów o tym, czego od magazynu oczekuję :
– rozsądnej proporcji treści i reklam
– traktowanie czytelnika poważnie, a nie jak analfabetę który czyta jedynie obrazkami
– rzetelności
– innej tematyki niż jak zrobić dla swojego faceta obiad z pięciu dań.
Od WH oczekiwałam czegoś w stylu męskiego odpowiednika – dobrze opracowanych planów posiłków, fajnie opisanych treningów i trochę lifestyle’u na poziomie.
Co otrzymałam?
Dość ładne od strony graficznej i przeciętne od każdej innej czasopismo w cenie 7,99 zł.
Proporcje treści i reklam mocno zaburzone. Możecie sami zerknąć w wersji online jak to wygląda. Jak dla mnie – słabo! Może to nie połowa magazynu, ale myślę, że 30 pełnych stron reklam (+ wiele mniejszych) na pewno można naliczyć. Słabo, jak na magazyn który reklamował się tekstem o minimum 170 stronach… Ja wiem, że za coś trzeba go wydrukować, ale bez przesady :))
Reklamy bym jeszcze przełknęła, ale magazyn jest po prostu czymś w rodzaju brakującego ogniwa między Shape a Cosmo. Znajdziemy tam masę informacji typu „kiełki nie są złe, smaruj się filtrami,czytaj etykiety”, kilka niezbyt imponujących treningów i w miarę solidnie opracowane porady żywieniowe. Artykuł „slow food dla zajętych kobiet” jest w porządku, ale szczerze – to jedyny który przeczytałam z przyjemnością.
Ponadto masa truizmów typu „po trzydziestce spada produkcja kolagenu” czy „śpij 7-8 h na dobę”. Chociaż linia redakcyjna nie do końca dopracowana, bo…
Raz nam mówią, żeby spać 5-7 h, innym razem, że 7-8. To w końcu ile? :))
Dalej np. artykuł o waginie. Serio, nic odkrywczego. Mogę się z niego dowiedzieć, że jeśli stanę naga przed lustrem to część „owłosiona lub wydepilowana w kształcie litery V to wzgórek łonowy” oraz , że łechtaczka „to taka mała, różowa wypukłość”. Aha, zapomniałam – w łazience warto mieć płyn do higieny intymnej. No kurczę, to artykuł dla uczniów 4 klasy szkoły podstawowej? Nie lubię, kiedy traktuje się czytelnika jak kogoś o IQ równym lub mniejszym niż 70.
Cegielska na okładce… nic do kobiety nie mam, ale to raczej kiepski wybór. Liczyłam nie wiem, na Ewę Chodakowską? Kogoś bardziej w tym stylu.
O takich pierdołach jak literówki (np. „peducure” s.18 dodatku uroda) nie wspominam. Rozumiem na blogach, stronach internetowych, ale po coś jest korekta.
Ale żebym była sprawiedliwa, muszę napisać – wielkiej tragedii nie ma (przyjmując za punkt odniesienia inne czasopisma). Przynajmniej nie znajdę tu artykułów typu „Jeśli Twoje dziecko idzie na osiemnastkę, jasno ustal reguły. Powiedz, że oczekujesz aby wróciło do domu o 23 a alkohol jest niedopuszczalny”, „schudnij 5 kilo jedząc samą kapustę” i tak dalej.
Mimo wszystko – w swoim segmencie magazyn jest najlepszy. Ale to nie znaczy, że WH jest super, tylko o tym, że prasa w Polsce ssie.
Jak na pierwszy numer, który powinien zachęcić czytelników – lipa. Chyba wolę kupić shape’a z płytą (nawet jak wiele w nim nie przeczytam) a głód czytelniczy uzupełnić na blogach. Albo dołożyć trochę kasy i kupić jakąś książkę 🙂
Jeśli zerknę na WH, to wyłącznie w celu przekartkowania go w empiku.
A jakie są Wasze opinie o WH? 🙂
Haha, rozbawiła mnie to o tej osiemnastce. Ale to prawda, artykuły w babskich pismach są mocno oderwane od rzeczywistości.
PS. mnie też mocno rozbawił artykuł o "najbardziej tajemniczej części mojego ciała" a Wh więcej nie kupię
dobry wpis- zastanawiałam się nad zakupem tego magazynu, ale chyba jednak się wstrzymam 😀 jak będzie mi się bardzo nudziło, to kupię, żeby wyrobić sobie własne zdanie, ale jak na razie widzę, że nie ma się do czego spieszyć. Moim zdaniem to bolesne, że czasopisma na polskim rynku są na tak niskim poziomie- osoby, które to wydają, chyba uważają, że Polacy (a szczególnie Polki), to idioci. Tymczasem sami z siebie robią idiotów, zapodając nam te jakże wysokie treści 😉 no cóż- pożaliłam się, ponarzekałam i mogę iść spać 😀 pozdrawiam, dziękuję za uwagę 😀
Agnieszka powyzej dobrze napisala, dobry do przekartkowania, ale zadnej rewelacji nie ma niestety.
ja się zawiodłam, byłam pewna, że to będzie gazeta o fitnessie, prawidłowym odżywianiu itp, a tu lipa 🙁
Chciałam przejrzeć ten magazyn. Naprawdę. Ale się nie da. Czytanie WH jest jak oglądanie filmu na polsacie. Oglądasz reklamy, a tu nagle trafiasz na jakąś treść.
Pozdrawiam
A mi, o dziwo, się podobał. Czytało mi się znacznie lepiej niż Shape, w którym mam wrażenie wszystko jest naciapane i pstrokate 😛 Zgadzam się jednak, że w WH za wiele nie odkryli i mnóstwo rzeczy się powtarza.
oj to ja jednak nie kupię.
Nie czytam czasopism, więc i tego nie kupię, szczególnie po tym poście 😉
Ja mam mieszane uczucia. Na pewno jest lepszy od Shape'a, ale spodziewałam się czegoś więcej. Kilka artykułów jest ciekawych, ale brakuje mi treningów. Czy kupię ponownie – zdecyduję po przekartkowaniu 🙂 Pierwszy numer w sumie kupiłam głównie dlatego, że zostało mi 10zł na karcie prezentowej do Empiku i nie wiedziałam, na co innego je wydać 🙂
dobre są artykuły o odżywianiu i lista przykładowych menu (w ogóle nie ma porównania z babskimi magazanymi innego typu) ale niestety jedyne co wpadło mi w oko… 🙂
Również kupiłam ten magazyn, w blogosferze o nim głośno.Sama również spodziewałam się czegoś lepszego, właśnie coś na wzór męskiego odpowiednika. Nie jest jednak tak tragicznie, zobaczymy jak będą wyglądały kolejne numery.
A "Men's Health" jest dobry? Miałam w rękach jeden numer – prawie umarłam ze śmiechu czytając artykuł w stylu "71 wypadków, które mogą przytrafić się Twojemu penisowi" oraz "7 sposobów na podkręcenie akcji w łóżku – włóż majtki do lodówki." Takie Cosmo, tylko dla facetów…
Czytuję "Zwierciadło" i "Wysokie Obcasy Extra". To jedyne czasopisma, które mogę rzeczywiście czytać i nie zajmuje mi to 15 minut (to kiepski przelicznik, płacić 5 zł za kwadrans rozrywki).
czytając ten wpis da się wyczuć subiektywne nastawienie… po co mi Chodakowska na okładce? Ewa to cudo, na które wszyscy mają patrzeć? dla mnie nie jest takim fenomenem, wole popatrzeć na normalną kobietę w jeansach i zwykłej bluzce, poza tym artykuły są naprawdę ciekawe – być może lepiej mi się czyta bo jestem osobą pracującą i więcej artykułów mnie dotyczy… i przynajmniej nie czytam "jak mu zrobić dobrze, żeby poczuł się jak w niebie"…
aaa jeszcze co do reklam – MH udostępnia za darmo swoje czasopismo w necie, więc nie oszukujmy się, ale za coś "gazeta" też się musi utrzymać.
cenię Chodakowską za jej cwiczenia (choc z nia nie cwiczę) ale kurczę no! czy ona musi byc wszechobecna? gazety? facebook? tv? empik? grrrr! bez przesady! też sie cieszę że dali normalnie wyglądającą zdrowo i nie przetrenowaną dziewczynę bo jak nazwa wskazuje gazeta jest o zdrowiu 🙂 jeszcze nie czytałam tej gazety ale moze sie skuszę choc pewnie mnie nie zaciekawią bo nie mam ani stałej pracy ani nie cwiczę lub gotuję sama w domu dla wszystkich ^^
Spoko, napisałam "kogoś w stylu" Chodakowskiej, po prostu jest [pierwszą fit Polką o której pomyślałam 🙂 Cegielska w wywiadzie powiedziała, że śpi nieraz 3h na dobę i specjalnie nie cwiczy, więc raczej nie pasuje do gazety o "zdrowiu" 🙂
Jak kiedyś pisałam – strona reklamy w czasopiśmie o podobnym nakładzie to jakieś 50 tysięcy złotych. Tu jest ich minimum 30, a cena magazynu jest wyższa od innych kobiecych pism…
PS. – Nie wiszę na portfelu rodziców w razie co, więc nie wiem o co chodzi z tą "kobietą pracującą". Masz na myśli fakt, że jak ktoś pracuje to potrzebuje artykułów o treści "łechtaczka to różowy punkt"? 😛
spoko, wiele ludzi myśli najpierw o Ewie 🙂 jak już mówiłam to niestety tego jeszcze nie czytałam, no ale jeśli faktycznie tak mało śpi to średnio pasuje do gwiazdy artykułu, no ale na okładkę pasuje 🙂
Też zakupiłam i liczyłam na coś więcej. Trochę myślałam, że gazeta będzie 'mądrzejsza' a jest dobrze powiedziane przez Ciebie – między shape a cosmo. Uważam, że trochę taka naciągana, okładkowy wybór też średni moim zdaniem i w ogóle jakoś bez szału… może się poprawią?
Mnie takie czasopisma nie interesuja 😉
A artykul o waginie zabawny 😀
Edit. Przejrzalam czasopismo i przepisy wydaja sie nawet fajne 😉 Zrobie sobie tez test 'Ile lat maja towja skora' dla zabawy.
Ja takich magazynów nie kupuję, bo w kwestii zdrowia wyedukowałam się sama przy poprzednim odchudzaniu i widocznie dobrze, bo zrzuciłam ponad 20 kg jedząc zdrowo.
Dla mnie wszystkie Szejpy i jemu podobne, to zbędny wydatek, bo większość informacji w nich zawarta jest logiczna i do wymyślenia samemu. Poza tym płacę za niemałe łącze internetowe, to korzystam 😉
Kiedyś kupowałam całkiem sporo pisemek, ale uznałam, że we wszystkich jest praktycznie to samo. Teraz jeśli jakiś temat mnie zainteresuje to wertuje strony w internecie, a nie te w gazecie. Można zdobyć znacznie więcej informacji 🙂
też miałem duże oczekiwania 🙁
Kolejna bardzo słaba opinia o tej gazecie, chyba sobie ją odpuszczę 😉
Dobrze, że o niej napisałaś. Czaiłam się między WH a Runner's world i teraz już wiem, na co nie stracę pieniędzy 🙂
Masz rację, ciężko o czasopismo, które zaspokoi głód informacji, ciekawostek itd. Co więcej, większość gazet bazuje na tych samych treściach i powiela schematy…
ściskam!
Fajnym czasopismem było happy… diety, treningi, hobby, żadnych "jak zaspokoić faceta ustami" i "wybierz podkład dla siebie". Nie wiem, co się z nim stało, bo w w grudniu przestało wychodzić ;/
czekałam na ten numer, ale w końcu go nie kupiłam i coś mnie nie ciągnie, shape kupowałam przez lata i przez te lata moje życie jakoś extra na plus się nie zmieniło, nie uporałam się ze zbędnymi kg ani nie mam super wyćwiczonej sylwetki, więc zrezygnowałam z kupna, już wolę czytać blogi;)
To by musiała być bardzo fajna, przyjemna dieta – kupujesz gazetę i chudniesz 😉
masz rację, kuleje, mało jest dobrych czasopism w wyborze..
"Jeśli Twoje dziecko idzie na osiemnastkę, jasno ustal reguły. Powiedz, że oczekujesz aby wróciło do domu o 23 a alkohol jest niedopuszczalny" – wg mnie taki artykuł nie byłby zły ;]
Świetnie, że opisałaś swoją opinię, bo zastanawiałam się nad kupnem Women's Health, ale skoro tak go słabo oceniasz i twierdzisz, że to coś pomiędzy Cosmo (za którym nie przepadam) a Shape, to nie zaryzykuje.
Mnie się podobał i choć wiele w nim się powtarza, to ja z przyjemnością go czytałam. Może dlatego, ze przyzwyczaiłam się, ze w polskich czasopismach nie można znaleźć niczego odkrywczego, zawsze tak było i zawsze tak już będzie. Lanie wody po prostu. Z ciekawości kupię następny numer.
Co do reklam, powiem szczerze dla mnie były one niezauważalne, jak na taką ilość stron.
Ta kasa z reklam chyba idzie na stockowe zdjęcia i pensje dla pań "redaktor", które tłumaczą przedruki z obcojęzycznych gazet, bo przecież wydrukowanie magazynu nie kosztuje więcej niż 8 zł.
W sumie zastanawia mnie, dla kogo są takie czasopisma. Dla młodych kobiet… które nie umieją korzystać z Google? 😀
Na tego bloga trafiłam dzięki recenzji WH. Odnosząc się do treści plus komentarzy: Mieszane uczucia są jak najbardziej. Plus za to, że graficznie wygląda lepiej od Shape'a bo ta gazeta odstraszała mnie swoim czasami zbyt agresywnym wyglądem jeśli chodzi o dobór koloru tła i czcionki. Również mnie rozczarował artykuł, o vaginie. Wstępnie łudziłam się, że może zechcą opisać mój żołądek 😉 a tu jednak pojechali tekstem z Cosmo/Joyem. Minus. Kolejny minus to Cegielska. Od 5 lat programy telewizyjne oglądam raz na ruski rok, za bardzo nie interesuję się tym, i musiałam nieźle się nagłowić kim jest Cegielska oraz co ona… Czytaj więcej »
owszem oczekiwania miałam większe po przeczytaniu że dopiero wchodzi na polski rynek i ma być świetne ale… po pierwsze nie oczekujmy od czasopisma nie wiadomo jakiego poziomu czasopismo ma być lekkim przyjemnym czytadłem i to zadanie spełnia jeśli chcę przeczytać coś ambitniejszego sięgam po książkę, zależy również kto czego oczekuje od takiego magazynu jeśli ambitnych artykułów, treningów i zbilansowanej diety z ćwiczeniami na płycie to cóż faktycznie się nie spisali, to tylko czasopismo, lepiej kupić inne lub pójść na siłownię/do dietetyka 🙂 jest to chyba jednak najlepsza wersja do wyboru spośród tych głupich czasopism typu cosmopolitan itp. czasopisma nigdy nie… Czytaj więcej »
Te pierwsze wydania wydawały mi się lepsze, aż dziwię się, że tak słabo wypadł w Twoich oczach – ok, z tą tajemniczą częścią ciała popłynęli. Drugie to może i mój entuzjazm czekanie na coś co jest wszędzie tylko nie w Polsca – jak zwykle. Obecnie zamieściłam recenzję nowego z Shakirą na okładce – większych wpadek nie mają chociaż pokutujący mit o hormonach w drobiu średniozainteresowana biologicznie korekta mogłaby wyłapać. 😉