Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Jakie są moje ulubione produkty spożywcze? :)

Dostaję o to masę pytań, więc w ramach przerwy od pisania magisterki, zrobiłam przegląd moich ulubionych produktów spożywczych wiosny. Ciekawostka jest taka, że większość z nich jest tania 😉 Nie wszystko z tego jest zdrowe w ogólnym rozumieniu, ale dla mnie jest ok, ponieważ żywię się nieco inaczej niż inni. Opisałam to w tekście :

JAKA JEST NAJLEPSZA DIETA DLA WSZYSTKICH?

do którego odsyłam ciekawskich. Ok, formalności stało się zadość, pora na przegląd.

 Mój organizm lubi mi “podszeptywać” co powinnam zjeść. Z tego powodu, oprócz “bazy”, jaką stanowią jedzone codziennie (!) zdrowotne zupy (klik), mam okresowo monotematyczną dietę. Ostatnio miałam “fazę” na śledzie, które mogłam jeść wiadrami. Teraz apetyt na śledzie mi minął, a wiadrami mogłabym jeść pesto. Wczesna wiosna to taki czas, kiedy organizm budzi się na dobre. Niestety jest zdradliwa, bo nowalijki nie są jakoś specjalnie zdrowe, a potrzebna rano zimowa kurtka, grzeje zbyt mocno popołudniu…

Dobra, bez zbędnych wstępów – oto moje ostatnie zachcianki. Postarałam się wyszukać najlepsze oferty ze sklepów, w których kupuję najczęściej (bo mam blisko).

Ciągle jem banany i pomidory. Prawdopodobnie ma to jakiś związek z równowagą sodowo-potasową, bo oba produkty są bogate w potas. Mogłabym jeść na tony! O ile banany mój żołądek lubi mocno dojrzałe i poplamione, na które większość ludzi już nawet nie zerka, o tyle pomidorki lubię o tej porze małe i jędrne, więc wybieram koktajlowe lub inne z importu.  Na owoce i warzywa jest obecnie -20% (klik). Mimo to, codziennie zaglądam do pobliskiego warzywniaka, z nadzieją na zbyt dojrzałe banany, które często przeceniają na 1-2 zł.
Z przekąsek – uwielbiam plasterki jabłka jako chipsy. Niestety te, które co roku próbuję robić w domu, często są bardziej gumiaste i wybieram gotowca (klik) . Uwielbiam też granolę i choć najlepsza na świecie jest samodzielnie robiona, przy moim zapotrzebowaniu energetycznym musiałabym całe dnie spędzać w kuchni. Gdy jestem leniwa, wybieram moją ulubioną, czekoladową granolę z sante (klik)

Leniwy dzień? Błyskawicznym obiadem (jednym z wielu, bo jem codziennie zupę i różne rzeczy 😛 ) jest makaron ze szpinakiem i kurczakiem. Ten szpinak ze śmietaną  zawsze jest w zamrażarce. Do kupienia w lidlu, niestety nie znalazłam żadnej oferty, ale chyba kosztuje ok. 3 zł. Ugotowanie makaronu, podsmażenie kurczaka i ugotowanie szpinaku to razem 10 minut. Jeśli mam ochotę zjeść błyskawicznie coś ciepłego, to wolę tak niż zalewać zupkę chińską.
Do tego Bóg Ojciec mojej trójcy przenajświętszej, czyli imbir, o którym cały elaborat napisałam tutaj : IMBIR A ZDROWIE – JAK JEŚĆ, PO CO JEŚĆ?
Bez niego dawno bym się udusiła. Kupuję w lidlu, nigdy nie robię zapasów, bo robi się sflaczały.
Kasza jaglana – Syn Boży mojej trójcy. zasadotwórcza, pozwala mi zmartwychwstać po chorobie. Od kiedy biedronka wprowadziła opakowania 4x 100g w woreczkach, które gotuje się jak ryż z paczki – nie mam wymówki w dni lenia. Tego nie da się zepsuć (przypaliłam już wiele garnków kaszą pakowaną “normalnie” 😛 ) . Kasza jest tak tania i sycąca, że grzech nie jeść (klik). Btw. chyba muszę zrobić osobny post o kaszy jaglanej, bo ma miliard właściwości dla zdrowia fizycznego i psychicznego! :).
Te mixy do sałatek z biedronki są chyba nowością, bo wcześniej mieli z bakallandu. Oczywiście najtaniej jest kupić po kilka gram każdego rodzaju ziaren, ale gdy mamy mało czasu, mixy będą zbawieniem. Przetestowałam już wszystkie trzy smaki i najbardziej smakuje mi klasyczny (niebieski) (klik)

Nie znam nic bardziej orzeźwiającego niż sok z brzozy. Betulinie będę wdzięczna po wsze czasy, bo pomogła mi kiedyś zwalczyć gronkowca…a teraz pomaga czytelnikom tego bloga, którzy trafią na tekst o gronkowcu z google. Maile z podziękowaniami zostawiam sobie w skrzynce i poprawiam nimi humor w podłe dni, albo w takie, gdy blogowanie wydaje mi się dziecinnym zajęciem dla pustych osób… Trzy losowe maile poprawiają mi nastrój na cały tydzień. Albo obejrzenie zdjęcia tego cierpiącego psa, który po mojej radzie przestał cierpieć…. Obecnie testuję nowe zastosowanie brzozy, ale oprócz dymu, uwielbiam sok. Teoretycznie jest dość drogi, ale jeśli ktoś wie jak jest pozyskiwany, na pewno nabierze pokory do jego ceny. Brzozę delikatnie się nacina, a sok skapuje przez całą noc do pojemnika. Przed moim wymarzonym domem będą musiały rosnąć brzózki, nie widzę innej opcji :). Tymczasem chętnie popijam ten z Oskoły. Jest w wielu różnych smakach, mój ulubiony wariant to klasyczny, czyli sama brzoza, lub brzoza z miętą. (klik) Koniecznie spróbujcie, orzeźwienie jakie daje ten sok jest bardzo….specyficzne. Czuje się taki przyjemny chłodek, genialne w ciepłe dni.

Oprócz tego…pesto. Mój kot upodobał sobie obgryzanie bazylii, a i orzeszki piniowe nie są u mnie zbyt dobrze dostępne. Nigdy nie chce bawić mi się w wyciąganie listków z okolic ostrza blendera, więc z czystym sumieniem kupuję gotowca (klik)Wybieram zielone. Jak będzie cieplej, wystawię bazylię na balkon i będę robić pesto sama.

Mam też wielką fazę na kindziuka, który pojawił się już w tekście o przekąskach (klik). Chciałam kupić go na Litwie, ale żaden mnie nie zachwycił :(. Kindziuka nie da się niczym naszprycować, więc być może to jest powód, dla którego jest to jedyna wędlina jaka mi smakuje. Zawsze proszę o pokrojenie na przezroczyste plasterki, za co mnie pewnie w sklepie nienawidzą. Kupuję w sklepach mięsnych Stokłosy i poza kiełbaskami kibica, których już chyba nie sprzedają – to jedyne, co polecam tam kupować.

No i łosoś. Zawsze poluję na promocje w biedronce lub lidlu, nigdy nie rozczarowała mnie świeżość. Niestety, obecnie żadnej promki nie znalazłam.

Kiełki – błyskawiczny sposób na podniesienie wartości odżywczej każdej kanapki. U mnie hitem są kiełki brokuła. Kupowanie jest koszmarnie nieekonomiczne, ale niestety – kot uznał, że wymagają okazjonalnego skropienia ich złotym płynem -.-. Kupuję gotowe (klik)
Sok pomarańczowy – świetnie radzi sobie ze śluzem, więc jest dobry na katar. Mam czas, że przez tydzień piję go codziennie, a potem mi przechodzi i nie piję miesiąc. Wiadomo, najlepszy jest wyciskany, ale ten z lidla też daje radę. Obecnie mają świeżo wyciskany w butelce (klik), ale rzadko jest dostępny, więc kupuję ten widoczny na kolażu. Ze wszystkich kupnych, ten smakuje mi najbardziej. Uwaga – w lidlu są chyba 3 wersje soku – w pomarańczowym kartonie (ble), w błękitnym (ble) i ten wyżej 😀

Jogurt naturalny – coś, co długo mogło dla mnie nie istnieć, ale ostatnio chodzi za mną jak kapusta kiszona, którą uwielbiam ;-). Obecnie ten ze zdjęcia jest ulubieńcem (klik).
Warzywa z masełkiem – zawsze spokojnie czekały sobie w zamrażarce na gorszy dzień – kiedy mam takie półprodukty w domu, to nie ulegam kebabom. Warzywa+kuskus i mam ciepłą przekąskę w 5 minut. Warzywa kupowałam w lidlu i od dawna w moim ich nie ma 🙁 Podobne są w Aldi, ale tam mam strasznie daleko.

Znacie kogoś, kto całe życie był wege, a z dnia na dzień poczuł chcicę na mięso i przeszedł na drugą stronę mocy? Albo z paleo przeszedł na wege? Ja znam bardzo dużo takich historii, a podobna przydarzyła się niedawno mnie – miałam niewyobrażalny apetyt na…mleko. Stało się to gdzieś w okolicach mojego przepisu na gorącą czekoladę (klik). Mimo, że mleko zawsze mi szkodziło, teraz mój organizm aż się o nie prosi. Wybieram to bez laktozy (klik).
Ciecierzyca, oraz widoczne pod nią soczewice, są dodatkiem do sycących zup, albo bazą kotletów, które zjadam z rozgrzewającymi sosami.  Z soczewicy robię pyszne i zdrowe placki dosa (bez mąki, instrukcja w tym tygodniku klik). Kupuję w biedrze (klik)
Koncentrat z ostrych papryczek jest dla mojego ciała jak Duch Święty – przenika je całe, działa przeciwzapalnie…kapsaicyna jest moim zbawieniem. Jako ciekawostkę podam fakt, że jest traktowana jako lek na nowotwory – kuracja miesięczna kosztuje 20 tys $ w specjalnej klinice, w której pobyt kosztuje drugie tyle. To wszystko dlatego, że kapsaicyna jest naturalną chemią, która zabija komórki nowotworowe, pozostawiając te zdrowe przy życiu.
Ja sosy, zupy, kurczaka – prawie wszystko wzbogacam koncentratem z papryczek. Firma obojętna, w Bydgoszczy większość sklepów mięsnych ma takie koncentraty w sprzedaży za 6-10 zł, podobno są też w Piotrze i Pawle. :).

Ostatnia czwóreczka : Pestki dyni, które kocham miłością wielką. I na kanapki i do sałatki.
Żelki Pico-Balla od haribo – pycha! Mam ostatnio wielką fazę na żelki, pewnie wkrótce mi minie, ale aktualnym hitem są Haribo. Na obie rzeczy nie udało mi się znaleźć promocji 🙁
Hummus – próbowałam kilka razy, ale nigdy samodzielnie nie wyszedł mi dobry. Gdzie kupujecie dobrą pastę tahini? Ostatecznie ten biedronkowy też daje radę, szczególnie z selerem (klik). Bardzo dobre są hummusy z sante i primavika – niestety u mnie niedostępne. Obecnie mam puszkę z House od Orient i muszę go doprawiać :). No ale to moja wina, bo wybrałam klasyczny.

Ostatni hit-  kakaowe ciasteczka owsiane sante. Lubię tylko ten smak :).

Jestem ciekawa, czy moje typy chociaż w jakiejś części pokrywają się z Waszymi :).
Dajcie znać, czy podobają się Wam takie teksty i szykować za kilka miesięcy kolejną edycję. Ja lubię kosmetycznych ulubieńców u innych blogerek, więc czemu nie pisać też o spożywczych 😀

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Dlaczego warto jeść śniadania? Konkurs :)
Jakie są moje ulubione produkty spożywcze? :)