Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Zupy dla zdrowia – przepisy, cudowne składniki i orientacyjne ceny ;-)

W dzisiejszym tekście kilka słów o zupach dla zdrowia. Jakie zupy warto jeść, dlaczego niektóre z nich leczą. Przepisy, receptury, tajne składniki i czysta ekonomia – zupy są tanie 🙂

 Błagam też o litość dla ewentualnych literówek – właśnie w piekarniku dochodzą mi frytki z batatów i zapach wywołał nadmiar szczęścia ^^.

_

Wielokrotnie spotykam się z tezą, że “zupą się nie najem”. Pewnie, bo są zupy i zupy. Ja sama mam w swoim repertuarze zupy, które traktuję jako posiłek między posiłkami, oraz takie, którymi zdecydowanie się najadam.
Zupy są bardzo praktyczne, ponieważ można w nich przemycić całą masę bardzo zdrowych substancji. Dla mnie to sposób na jedzenie imbiru (gingerol) kaszy jaglanej (tutaj w najlepszej cenie), cebuli (kwercetyna) i cysteiny/acetylcysteiny. Moje są też zazwyczaj ostre, więc jeszcze dochodzi piperyna i kapsaicyna. To sprawia, że moje zupy są rozgrzewające i dosłownie – dodają energii.
Do tego zupy wychodzą bardzo tanio, bo chyba nigdy nie wychodzi drożej niż 10 zł za garnek 5 litrów, co daje przynajmniej 10 sporych porcji 😉

Zupa Hipokratesa – mityczna zupa popularna w terapii Gersona.

{sekundę temu spaliłam czy może raczej – stopiłam cedzak/durszlak – wyjmowałam bataty z piekarnika a blachę wyciągnęłam przez ścierkę. Nie zauważyłam, że jej końcówka się pali 😛 . Rzuciłam ścierkę na szafkę a po chwili zauważyłam ogień. Brawo dla perfekcyjnej pani domu 😀 }

Przejdę zatem do składników zupy Hipokratesa :

1 korzeń pietruszki
1 seler korzeniowy średniej wielkości lub 3-4 łodygi selera naciowego
70 dag pomidorów (zimą lepiej z nich zrezygnować)
2 średnie cebule
2 małe pory
3 ząbki czosnku
1/2 kg ziemniaków
troszkę natki pietruszki

Ważne : warzywa powinny być ekologiczne. Nie obieramy ich, tylko dobrze myjemy i szorujemy. kroimy grubo w kostkę i wrzucamy do garnka (z tych składników to taki 2 – 2,5 l będzie ok), zalewamy wodą i przykrywamy. Gotujemy jakieś 2-3 h, na małym ogniu. A potem całość ubija się ubijakiem do ziemniaków i blenduje na papkę. Zimna jest paskudna.
Lepiej widać to na filmie :

Jeśli mam być szczera – dla mnie ta zupa jest mdła i gumiasta 😀 Niby ma świetne właściwości zdrowotne, jest dobra dla wegetarian, ale ja szukam innych wrażeń.

Grubo krojone, wyszorowane warzywa są dla mnie oczywiście bazą przy innych zupach, ale… są inne sposoby na zdrowie.

Sekretny składnik – cysteina. Bliźniaczo podobny dla acetylcystiny (główny składnik leku ACC). Jeden z powodów, dla których nie będę wegetarianką ani weganką.
w XII wieku wybitny lekarz, Mojżesz Majmonides (pomyśleć, że kiedyś narzekałam na swoje imię!:)), polecił zupę swojemu synowi Saladynowi.(co za imię! 😀 ) Pomogło. Rosół wszedł na stałe w kanony medycyny ludowej i nikt raczej nie zawracał sobie głowy, dlaczego rosołek działa 😉 Przez pewien czas tłumaczono to jako comfort food. Rosół kojarzy się z domem, opieką – sprawdzano czy to nie jest zwykłe placebo i myślenie życzeniowe.
Recepturę na rosół z czosnkiem opracował pulmunolog Irwin Ziment i przy okazji potwierdził wyniki badań innego specjalisty – Stephena Rennarda. Pan Rennard był ordynatorem w jednym ze szpitali i dowiódł, że rosół jest świetnym lekiem między innymi na astmę czy choroby oskrzeli.
Rosół hamuje migrację białych ciałek krwi (neutrofilii) , hamuje stany zapalne, silny kaszel i wzmożone wydzielanie śluzu w oskrzelach.
Przypomnę – to działa jak ACC, tylko lepiej 😀

Tylko skąd brać ten sekretny składnik? Cysteina wytwarza się przy gotowaniu drobiu. Zatem rosół najlepiej gotować na kawałku kurczaka – lub w mojej ulubionej wersji – na indyczej szyi.

UWAGA : Badania dowiodły, że takie same właściwości uzyskujemy nawet z bulionu rozcieńczonego 200x! Ciekawskim, scpetykom i innym “anty” sugeruję wejść na pubmed i wpisać “chicken soup” + “cold” albo “common cold”  ;-). Masa badań naukowych na ten temat 😉

Rosół możemy podkręcić dodając do niego imbir i / lub cebulę

O właściwościach imbiru pisałam w tekście “O co chodzi z tym imbirem“, a o kwercetynie w tekście “5 naturalnych sposobów na przeziębienie“. Jest jeszcze 3 składnik robiący cuda – kapsaicyna. O niej z kolei pisała w tekście “jedzenie, które pomoże przetrwać Ci zimę“.
Opcjonalnie – można stosować piperynę, substancję z czarnego pieprzu. Mielimy ten w ziarnach i gotowe.

Śmiesznym zbiegiem okoliczności – wszystkie te cuda natury są bardzo tanie.
Imbir kosztuje obecnie ok 25 zł/kg w dyskontach. Kawałek na rosół to koszt- w moim przypadku jakieś 2 zł.
Koncentrat z ostrych papryczek – ok 7 zł za słoiczek, ale używamy pół łyżeczki
Czarny pieprz w ziarnach – grosze.
Cebula –  kilkadziesiąt groszy
Szyja indycza – 4-5 zł / kg , a ja kupuję taką ok 30 dag, rosół gotuję na połowie a potem zjada ją zaprzyjaźniony pies.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) 7 Wrz, 2014 o 12:22 PDT

Przepis na rosół :
– Włoszczyzna
– Szyja indycza bez skóry
– Cebula (duża lub dwie średnie)
– kilka ziarenek ziela angielskiego
– kilka ziarenek pieprzu
– sól
– natka pietruszki

Przygotowanie : do zimnej wody wkładamy opłukane mięso i stawiamy na małym ogniu. Gotujemy ok 1h (takie lekkie pyrkanie:)). W czasie gotowania zbieramy tzw. szumowiny, łyżką cedzakową lub – metoda dla leniwy – przykładając na wierz ręcznik papierowy który to ładnie zbierze. Wtedy znika też tłuszcz ;-). Dodajemy włoszczyznę, wszystkie przyprawy (poza natką pietruszki) i dalej gotujemy na małym ogniu przynajmniej godzinę. Następnie obieramy cebulę tylko z wierzchniej łuski, kroimy wzdłuż na pół i przekrojoną część opalamy nad gazem lub kładziemy na rozgrzaną płytę kuchenną. Dodajemy do rosołu (niepowtarzalny smak i aromat!:)  i gotujemy jeszcze przynajmniej z pół godzinki :).
Ugotowany rosół posypujemy pietruszką. Ja czasem dodaję też koperek :).
jak dla mnie rosół – wyłącznie z domowym makaronem 😀
W zależności od nastroju – dodaję czasami imbir i lub troszkę papryczki, chociaż w rosole wolę duuuużo pieprzu.

Inne zupy:

Znając sekretne zdrowotne składniki, łatwo jest kombinować i wymyślać banalne zupy o dużej mocy 😉 W dni lenia kupuję paczkę mrożonej mieszanki warzyw (o jakiejś kreatywnej nazwie typu “zupa wiosenna”:)). Obecnie są w promocji w biedronce (klik), tanie są też te z lidla. Nie jestem przeciwniczką mrożonek, lepsze mrożone warzywa niż niektóre świeże, np. pomidory zimą 🙂 Staram się mieć zawsze taki miks w zamrażarce i kiedy jest promocja, ładuję do koszyka więcej ;-)).

Procedura gotowania jest podobna – szyja z indyka (lub trochę bulionu, o ile miałam w lodówce) woda i po chwili dosypuję warzywa. Mocno doprawiam pieprzem, łyżeczką koncentratu z papryczek i imbirem. Do zupy z mrożonki dodaję imbir ścierany na tarce. Nie wiem czemu ;-)). Całość najczęściej jem z kaszą jaglaną. Syci i smakuje, a przy tym – leczy ;-).
Kasza jaglana jest obecnie na promocji tutaj

I mój hit :

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) 1 Paź, 2014 o 5:44 PDT

Robię raczej w sezonie z warzyw od zaprzyjaźnionego rolnika :).

Ucieram warzywa* na tarce o grubych oczkach, ziemniaki kroję w drobną kostkę, por w półplasterki. Na dno dużego rondla wlewam łyżkę oliwy, a potem łyżkę masła. Na niezbyt dużym ogniu smażę utarte warzywa. Po 2-3 minutach dodaję ziemniaki i por + 1cm imbiru. Zalewam bulionem* z innego dnia i gotuję ze 30  min aż warzywa zmiękną. Doprawiam pieprzem o solą 🙂
*Marchew, pietruszka, seler, kalarepę

Jestem zwolenniczką gotowania na małym ogniu, ale długo. Szczerze jednak przyznam, że czasami robię zupy na szybko ;-).

BULION – rosół przecedzony bez tłuszczu i warzyw, sama woda. Przelewamy do małych pojemników i przechowujemy w zamrażarce – lub gdy jest duży mróz – na balkonie :)). Baza do innych zup!

Zupy są pożywne (wariant z kaszą jaglaną, albo napakowany warzywami), tanie i rozgrzewające :).

Oczywiście pisząc, że te zupy są zdrowe, uwzględniam moje potrzeby zdrowotne. Jak komuś szkodzi ostre, to nie je ostrego. Proste 🙂

Gdybym była większą estetką, zdjęcia zup codziennie trafiałby na instagram. Niestety – kiedy ostatnio zrobiłam jabłko z cynamonem+lody, napisaliście, że wygląda jak gyros 😀

No, to ja biorę się za wietrzenie kuchni po spalonym cedzaku 😀

Dopisek 15 lipca :
Przy gotowaniu mogą przydać się akcesoria, które dobrze jest kupować na promocji, np. tej:

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak za pomocą prostego ćwiczenia podnieść swoje samopoczucie, samoocenę i…IQ? [ROZWOJOWNIK]
Zupy dla zdrowia – przepisy, cudowne składniki i orientacyjne ceny ;-)