Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Wstydzisz się za rodziców?

Słyszeliście pewnie o tej knajpie, która zakazała wstępu dzieciom, które robią bałagan i niszczą rzeczy? Rozmawiałam o tym ostatnio z koleżanką, która zaczynała swoje życie zawodowe jako kelnerka.
– Wiesz, mi to jest czasami szkoda tych matek, które wzrokiem przepraszają wszystkich wokół że ich małe dziecko płacze w samolocie czy autobusie, bo nie mają na to żadnego wpływu. Widzę, że jest im głupio z tymi wszystkimi oskarżycielskimi spojrzeniami… – mówię, a koleżanka mi przerywa
– Słuchaj, ciekawsza kategoria to dzieci, które wstydzą się za rodziców! Nawet nie wiesz ile razy patrzą przepraszająco na kelnera, gdy ich matka robi awanturę o to, że dostała zimną zupę i domaga się rekompensaty, a zamówiła chłodnik.

Czy wstyd za rodziców jest ok?

Chodzi mi to po głowie od kilku dni w związku z inną myślą, która chodzi po głowie jeszcze bardziej. No ale to nie jest jedna z tych pięknych pluszowych myśli, przy których wszyscy przytakują głową jak przy porzekadłach.

Mówię o odpowiedzialności dzieci, za czyny rodziców.

Wstyd ma różne imiona. Jedni wstydzą się się swoich wiejskich nieobytych rodziców gdy odwalają żenadę na weselu, ale nie mają problemu z przyjęciem od nich pieniędzy na to wesele. (Które to pieniądze wzięły się właśnie z tych wiejskich korzeni, czyli sprzedaży kawałka pola). Tego nie rozumiem i nie szanuję.

Wstyd może też wyglądać inaczej.

Kolega powiedział kiedyś wszystkim w przedszkolu, że pani która go odebrała z przedszkola to jego babcia, a nie mama. Wstydził się, że jest starsza od innych mam. Żaden powód do wstydu, ale zanim odsądzicie chłopca od czci i wiary za to, że się wstydził…. czy to jego wina? Nie sądzę. W tamtym czasie lansowano taki model rodziny, a z reklam uśmiechają się prawie wyłącznie młode mamy.

wstydzisz się rodziców? wstyd za rodziców
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mam na myśli inny wstyd za rodziców. Uzasadniony.

Ale też taki, z którym nie żyje się łatwo, bo zewsząd dobiega przekaz: “Czcij ojca swego i matkę swoją”, “Rodziców ma się tylko jednych”, “Ale to jednak matka”.

Nigdy chyba nie zapomnę wiadomości od czytelniczki, którą schorowany ojciec pozwał o alimenty, a ona pytała w tym mailu, czy jest jakaś nieczuła i naprawdę jest wyrodną córką, skoro nie chce go na oczy widzieć?
Po tym co opisała, jej ojciec powinien spędzić resztę życia w więzieniu, a nie mieć czelność wyciągać ręce po jakieś pieniądze.

“No ale rodzina to świętość”.

Moja mama całe dzieciństwo słyszała:

  • przypomnij mamie, że ma mi oddać pieniądze!
  • kiedy mama odda mi za zakupy?
  • przypomniałaś matce o pieniądzach?

Gdzie się nie ruszyła, tam każdy wołał na nią hajs. Na dziecko, które nie ponosiło żadnej odpowiedzialności za swoją matkę. Matkę, której sposobem na życie było pożyczać pieniądze od wszystkich wokół i nigdy nie oddawać. A gdy ktoś po nie przyjdzie, to udawać, że nie ma nikogo w domu. Czy było jej wstyd? Jak cholera! Czy to ona powinna się wstydzić?

Rodzice ponoszą odpowiedzialność za czyny swoich dzieci. Jak dziecko zniszczy okulary koledze, stłucze wazon, rozniesie pół placu zabaw. Ale dzieci nie odpowiadają za czyny swoich rodziców.

Jakiś czas temu na profilu Marii Sadowskiej pojawiła się masa komentarzy w duchu “jak pani nie wstyd za ojca?”, “wypowie się pani o swoim tatusiu?’. Afera pedofilska to straszna rzecz, ale co ma córka do czynów ojca? Zapewniam was, że zbrodniarze bywają prywatnie kochanymi mężami, tatusiami, sąsiadami. Gdy na nowo wybuchła afera z Jacksonem, zastanawiałam się co czują jego dzieci i jak to znoszą.

Błagam, nie obwiniajmy dzieci za czyny ich rodziców. To nie jest wina przedszkolaka, że jego ojciec jest politykiem.
Dorosłej, odrębnej istoty ludzkiej, że jej ojciec był pedofilem.
Dziesięciolatka, z którym nikt nie chce się bawić, że jego matka potrąciła dziecko na pasach.
Młodego Niemca, że jego dziadek był nazistą.

Mroczne historie to też tragedie dzieci, które w żaden sposób nie zawiniły. Im też jest wstyd za rodziców, ale dopóki są pod ich opieką – nie bardzo mogą to wyartykułować.

Odpuściłam sobie ten tekst miesiąc temu, gdy ludzie żyli pedofilską aferą z udziałem Sadowskiego, ale wciąż mnie gdzieś tam gniótł. Jak taki wrzód, tuwimowska tytaniczna krosta.
Potem przemknął mi po głowie jeszcze jeden raz, gdy rozmawiałam z koleżanką o poznańskiej restauracji. No i wreszcie dzisiaj eksplodował, gdy na instagramie napisała do mnie dziewczyna, która obejrzała mój materiał o tym, jak wypisać się z religii. Mówiłam w nim o tym, że gdy osoba prowadząca religię opowiada niezgodne z wiedzą medyczną bzdury (mikropory w prezerwatywach, gwałcące tampony), podżega do nienawiści na tle orientacji seksualnej albo “jest nawiedzona”, to jest to dobry powód, by zrezygnować. Dziewczyna napisała coś w stylu “nawet nie wie pani jak jest mi wstyd, że taką właśnie katechetką jest moja mama. Wstydzę się codziennie w szkole, bo ludzie na początku myślą, że mam takie same poglądy”.

Więc tak sobie myślę, że ten tekst jest chyba potrzebny. I warto to przemyśleć, a potem zapamiętać, zanim osądzi się dziecko, po czynach jego rodziców. Może ono w środku też płonie ze wstydu, jak dziecko Grażyny żądającej rekompensaty za zimny chłodnik.

Zobacz też:

Uściski, Ania

13
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
KlaudiaAniamalujeKatarzynamaryKasia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ija
Gość

Oj tak tekst bardzo potrzebny. Co więcej, większe dzieci wstydzą się za rodziców, a te małe czują, że coś jest nie tak, że są zażenowani, że tak nie powinno być – nawet jeśli nie potrafią tego ująć słowami. To tak jakby dziecko miało się wstydzić, że jego ojciec jest alkoholikiem!

Kasia
Gość

Aniu dziękuję Ci za kolejny bardzo ważny tekst! Muszę przyznać, że miałam takie same myśli gdy przeczytałam komentarze adresowane do Marii Sadowskiej – jakim trzeba być człowiekiem żeby obwiniać dziecko za czyny rodzica?! To nigdy nie jest wina dziecka i wszyscy “komentujący znawcy tematu” powinni sobie to raz na zawsze zapamiętać. Doskonale ten temat znam i rozumiem – całe swoje życie wstydziłam się za mojego ojca, który jest alkoholikiem, bo niestety w społeczeństwie nadal panuje powszechne postrzeganie dzieci przez pryzmat rodziców ale w końcu dojrzałam do tego aby w dużej części odciąć się od tego, co robi ten człowiek i… Czytaj więcej »

Welka
Gość

Dobrze, że napisałaś ten tekst. To takie przykre, że dzieci są oceniane na podstawie czynów swoich rodziców i czują wstyd za ich zachowanie. Mój dobry znajomy wstydził się cały czas za ojca, który wszędzie domagał się zniżek, upustów, “bo jemu się należy i on tyle płacić nie będzie”, nawet u dentysty (!) potrafił się targować, a w tym czasie dziecko na fotelu siedziało całe czerwone ze wstydu. Ten człowiek skreślił siebie i całą swoją rodzinę w większości sklepów czy gabinetów w miasteczku, kolega jest już dorosły a i tak wszędzie krzywo patrzą na niego, przez pryzmat roszczeniowego ojca. Nie powinno… Czytaj więcej »

Kasia
Gość

Bardzo ważny temat. Wstyd to jedno – drugie to przyznanie do trudnych relacji z rodzicami. I znowu milion pytań – czy jeśli ktoś przez x lat uprzykrzał Ci życie, masz masochistycznie utrzymywać kontakt, “bo to rodzina”? Czy masz znosić zniewagi, godzicić się na przemoc, “bo to rodzina”? Oczywiście to problematyczne kwestie, ale niestety coraz częściej okazuje się, że więzy krwi nie determinują przywiązania, bliskości… Propaganda bliskości i promowanie tylko jednego określonego modelu rodziny sprawia, że ludzie czują się winni i zdołowani, jeśli temu modelowi nie są w stanie sprostać…

mary
Gość

Jestem dorosła i osiągam w życiu cele które sobie założę. W wieku 30 lat ponoszę wstyd za moich rodziców za to kim się stali. Sa alkoholikami choć nie boje się tego przyznać zawsze zostawia To niesmak w moich ustach. Ale oprócz wstydu jest to odpowiedzialność która ponoszę zmartwienie ze nie jestem w stanie in pomoc choć wiem ze to ich wybór i dodatkowa tęsknota za to kim byli wcześniej. Jest to strasznie złożony temat jeśli chodzi o wstyd za rodziców. Ale myśle ze u wielu młodych ludzi to obciążenie u nogi. I jestem tego pewna ze to bardzo ciężki temat… Czytaj więcej »

Katarzyna
Gość

Kolejny tekst, który traktuje w ważnych sprawach – perełka którą należy rozprzestrzenić. W czasach gdzie trudno być anonimowym a bardzo duże grono ludzi to samozwańczy sędziowie…zawsze należałoby postawić się w skórze tego dziecka zanim jakkolwiek się skomentuje do niego zachowanie rodziców (to jest moja dewiza zawsze tam gdzie chcę wyrazić opinię na jakikolwiek temat) Ja w ostatnim czasie miałam sytuację, że wstydziłam się za teściów(!?). Dopiero moja terapeutka mi wyjaśniła, że oni są dorośli, i nikt inteligentny nie powinien oceniać mnie czy mojego męża przez ich pryzmat – my jesteśmy osobnymi jednostkami, które swoimi własnymi czynami budują opinie o sobie.… Czytaj więcej »

Klaudia
Gość

Dobrze, że poruszasz ten temat. Nie powinniśmy odpowiadać za czyny rodziców,ale przeciez i tak nieraz się za nich wstydzimy… czasem jednak społeczeństwo (tudzież inne dzieciaki) są na tyle okrutne, że niestety wyglądamy jakbyśmy tę winę jednak ponosili…

Previous
Jak wypisać się z religii?
Wstydzisz się za rodziców?