Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Jak zdobyć mężczyznę- recenzja książki Facet Idealny (Matthew Hussey)

jak znaleźć faceta

O tej książce jak najęta opowiadała mi koleżanka – trajkotała niemal tylko i wyłącznie o tym, jak ogarnęła się w kontaktach z facetami. Myślałam, że to taka sama fascynacja jak po książce “Dlaczego mężczyźni kochają zołzy”, która była jej poprzednią biblią. Myliłam się.  Swoją drogą – tytuł tej książki totalnie nie oddaje anglojęzycznego “Why men love bitches”. Między bitch a zołza jest wieeeeeeeelka różnica. Oto powód dla którego język polski choć piękny i bogaty, jest w niektórych kwestiach ułomny 🙂

Wracając do głownego wątku, ostatnio trochę jeździłam (właśnie jestem w drodze z Wrocławia do Bydgoszczy :)) i udało mi się książkę przeczytać. Zrzuciłam ją na tablet tylko dlatego, że chciałam mieć jakieś lekkie czytadełko w zapasie.

Zacznę może od tego, że moja koleżanka po dwóch latach uczuciowych powodzeń (kończyło się na maksyalnie drugiej randce ;)) … znalazła faceta nie obniżając swoich standardów. 

A jest to jedna z tych dziewczyn, które są ładne, odnoszą sukcesy i w sume prawie nikt nie wiedział, czemu  ciągle  była sama. (Hahaha, sorki, jak chcesz, abym to usunęła, usunę :)). Ok. Jadę z koksem. 


Matthew Hussey pisze książkę przede wszystkim lekko.  Prowadzi szkolenia dla samotnych facetów i samotnych kobiet, ma dobre opinie. Nie zabrałabym się za czytanie, gdybym nie wygooglała kto to w ogóle jest i co ma do powiedzenia. 

Pamiętacie jak kiedyś pisałam, że nie lubię tych wszystkich programów gdzie wciskają zakompleksioną babkę w szpilki, obciskające majty i sukienkę, robią jej fryzurę i nazywają to metamorfozą? Jeśli nie, odsyłam do tekstu o metamorfozach w 7 dni. Dla mnie to mija się z celem, bo ignorowana jest całkowicie przemiana wewnętrzna tych babeczek. 

Szukając informacji o autorze dowiedziałam się, że jest ekspertem w programie Plain Jane  (polska wersja “Brzydkie kaczątka”). Jeśli nie oglądałaś, warto zobaczyć, jest chyba na stronie mtv. Obejrzałam odcinek i dałam się miło zaskoczyć. Ten program jest INNY. Może trochę przez formułę, ale oprócz ładnych ciuszków i makijażu bohaterki pracują w nim nad swoją pewnością siebie np. w nawiązywaniu relacji by w końcu wyjść ze strefy przyjaźni (bardzo często z pozytywnym skutkiem!).

W każdym razie –  w programie ekspert rzeczywiście dawał praktyczne i skuteczne rady. Miałam  więc powód, aby dać książce szansę :).


(Jej, jak dzisiaj rozwlekam, ciężko mi skupić uwagę w busie :)).


Książka jest praktyczna. Wiedza podana jest w naprawdę ciekawy, błyskotliwy sposób, popatra anegdotkami z warsztatów czy sytuacji  z życia samego autora. Jest to unikalna rzecz, bo mamy książkę prezentującą spojrzenie zarówno mężczyzn jak i kobiet na jedną grupę zagadnień. Jeśli kiedykolwiek zastanawiałaś się, dlaczego nieatrakcyjna dziewczyna którą przed chwilą minęłaś ma przystojnego chłopaka, a Ty wciąż jesteś sama, jesli zastanawiasz się, dlaczego facet do Ciebie nie zagaduje, albo co zrobić, aby to zrobił – znajdziesz odpowiedzi w dość nietypowym poradniku. Do tego książkę wzbogacają materiały video (są podane linki z kodami dostępu:)) więc teoria łączona jest z praktyką.


Szczerze mówiąc, sięgając po książkę spodziewałam się gniota 😀 Zaskoczyła mnie totalnie. Od teraz, kiedy jakaś koleżanka zacznie mi się żalić pytając 

-gdzie są porządni faceci?

Albo zastanawiać się, dlaczego po udanej randce on nie dzwoni, wiem już gdzie odsyłać :)) 

W zasadzie, to nie wstawiłabym tutaj tej chaotycznej recenzji gdyby nie fakt, że przed wprowadzeniem przeze mnie regulaminu pisania maili, bardzo często opisywałyście mi w mailach swoje bardzo prywatne problemy. Na 99% z nich odpowiedź zna Matthew Hussey :). 


Są tylko dwie rzeczy do których mogę się przyczepić :

Typografia okładki. Fakt, polska okładka jest ładniejsza (moim zdaniem) od oryginału :



Ale ma dużo gorszą typografię 😀 Głupio się czepiam, bo okładka mojej własnej książki wygląda tak, więc już milczę :). Druga wada jest taka, że na końcu nie ma spisu filmików z linkami. Strona gdzie są dostępne nie zawiera “zakładek” odsyłających do filmów, aby obejrzeć, trzeba znać link. Gdybym chciała teraz obejrzeć wszystkie, musiałabym przekartkować ją znowu :).

Podsumowując – jestem totalnie zaskoczona i to na plus. Nie znam lepszej książki tego gatunku! 


Ja swój egzemplarz czytałam jako e-book w legimi , korzystając z abonamentu (za 32 złote wykupiłam dostęp do wszystkich e-booków na dwa miesiące) W tej cenie mogę przeczytać tyle książek, ile dusza zapragnie ;-)) Można też czytać za darmo, jeśli skorzystasz z okresu próbnego.


Na Albertusie kosztuje 31,20 zł,  w Matrasie 30,17 zł 🙂


Dobra, ja muszę odespać szkolenie we Wrocławiu, więc komentarze odczytam innym razem, wybaczcie 🙂




Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

31
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
HaniaAnonimowyJustyna JEstimeaLucyna M Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

kilka dni temu napisałabym, że nie działają na mnie takie ksiażki, ale kupiłam ją w Lidlu aby dobić do kolejnej zdrapki i też polecam 🙂 Byłam ciekawa Twojej opinii.
Powiększ drugą okładkę bo nie pasuje do szerokości bloga;p

Fanaberie Polki
Gość

Oj skąd ja to znam… Twojej koleżance mogę przybić high5! 😀 Ja mam odpowiedź dlaczego tak się dzieje, że często fajna ładna dziewczyna jest sama – faceci często słyszą, ale nie słuchają i to mi przeszkadza. A to że nieskromnie powiem dobrze wyglądam (a baaardzo pomaga w tym make up) nie znaczy że nie mam nic do powiedzenia mądrego, jednak mam wrażenie że faceci tak myślą 😛 Albo ja na takich trafiałam.

Gaja
Gość

Skoro w Lidlu jest w sprzedaży, to może jeszcze uda mi się ją dorwać, tak z ciekawości. Muszę sprawdzić, jak utrzymać przy sobie mężczyznę, żeby mu nie przyszło do głowy wymieniać mnie na nowszy model, bo wiesz, podobno głowa siwieje – d..a szaleje 😉

tlusta_papuzka
Gość

Z takim nazwiskiem ma facet +20 do wiarygodności 😀

('Plain Jane' powinno być, nie 'Janka od Samolotow' 😉 )

Dzięki za przydatne info o Legimi – mam tam konto 1000 bodajże, ale regularnie przekraczam limit..

Monika Gabas
Gość

Ja swój ideał (celowo bez cudzysłowu!) znalazłam wtedy, kiedy… Najbardziej nie chciałam znaleźć. Po bardzo długim jak na licealne standardy związku, kiedy to zarzekałam się, że teraz przerwa, stop, nikt, nikogo! Im bardziej się broniłam, tym bardziej nie mogłam się oprzeć i całe szczęście! To cudo właśnie leży obok mnie, mieszkamy razem od dwóch lat i jest tak, jak zawsze miało być 🙂

Ale książkę tak czy siak przeczytam, zainteresowałaś mnie opinią – takiej tematyce zazwyczaj ciężko wyjść poza powszechnie powielane schematy.

Daisy K
Gość

Chętnie sobie sprawię jak polecasz, chociaż zaczęłam wątpić w normalnych, wolnych facetów w moim wieku. 🙂

Vashti
Gość

Zawsze unikałam tego typu książek i chociaż mam już swojego osobistego mężczyznę to jednak z chęcią po nią sięgnę:)

Remedy
Gość

Na pewno przeczytam tą książkę 🙂 Akurat ten temat (faceci :D) jest mi ostatnio dość bliski więc może dowiem się czegoś ciekawego i co najważniejsze przydatnego 🙂

Szara Wiewiórka
Gość

Ja też przeczytam. Zawsze miałam wysokie wymagania względem mężczyzn i ostatnio przeszło mi przez myśl, że może powinnam je (drastycznie) obniżyć, ale chyba jednak się wstrzymam, przynajmniej do czasu zapoznania się z lekturą.
'Dlaczego mężczyźni kochają zołzy' nie czytałam (mam tę książkę w Polsce i ciągle o niej zapominam jak jestem w domu…), ale czytałam kilka książek o relacjach międzyludzkich autorstwa Barbary i Alana Paese i też polecam, zwłaszcza 'Mowę Ciała'.

IVONA
Gość

Aniu, chyba rzeczywiście zmęczenie Cię pokonało, bo zdaje się wkradła się malutka literówka do tytułu:)
osobiście dość sceptycznie podchodzę do wszelkiego rodzaju poradników ale zobaczę z ciekawości, cóż to za cudo:)
Pozdrawiam:)

MsMelevis
Gość

Mój facet marzeń odszedł w siną dal, dlatego z chęcią poczytam 😀

ania notuje
Gość

Jakoś jak polecasz poradniki to Ci ufam 😉 Szczególnie kiedy miałam okazję poznać Twój 😉

Seldirima
Gość

Polska okładka mnie wybitnie nie zachęca ;P Akurat całkowite przeciwieństwo "faceta idealnego" jak dla mnie, a opis na okładce kojarzy mi się z Cosmo 🙁

Niemoralna
Gość

Ja ufam Zołzie.
Mam wspaniały związek i jeszcze lepszego faceta, więc się nie wypowiem na temat książki.
W ogóle nie mam zbyt poważnego stosunku do tego typu poradników.
Życie weryfikuje wszystko. 🙂
Pozdrawiam!!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Husseu uzupelnia zołzę, czytalam, polecam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, czy po lekturze możesz odwrócić sytuację i wiesz jak sprawić, aby nie zagadywali do Ciebie natręci ?:)

Ola O.
Gość

Hm jesteś kolejną osobą która przeczytając tę książkę zdecydowanie ją poleca… ja nie mam za sobą ani tej ani zołzy… coraz bardziej skłaniam się do sięgnięcia po nie. Myślę że nie pożałuję.

Anna Tabak
Gość

Wydaje mi się, że już tą tajemną wiedzę posiadłam, bo od kilku miesięcy jestem szczęśliwą mężatką (Boziu jak to staro brzmi…), ale i tak mnie zaciekawiłaś 🙂 okładka ani jedna ani druga nie za bardzo niestety…. no ale po okładce nie powinno się oceniać 🙂

Kangarooo
Gość

hmmm zastanwiam się jaki mam stosunek do takich poradników. Do książki " Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" na pewno negatywny, bo znam chłopaka, który był mega wykorzystywany przez dziewczynę, która stosowała zasady z tej książki, co bardzo źle odbijało się na jego psychice. A o tej, o której piszesz teraz nie wiem za dużo. Nie lubię książek, które piszą jak w jakiś dziwny i tajemniczy sposób rozkochać w sobie faceta. Bo owszem to może i działa, ale jest za razem oszukiwaniem go. A ja, jeśli chciałabym w sobie rozkochać jakiegoś faceta, to chciałabym, żeby zakochał się on we mnie takiej, jaką… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

Moim zdaniem trzeba trochę zejść z wymagań, żeby znaleźć sobie faceta 😉 (odnośnie tego ostatniego zdania, o tym, że tacy faceci są wszędzie). Pewnie, że większość ma jakiś swój ideał, ale w życiu nie ma ideałów 😉 W sumie… przychodzi mi wiele rzeczy do głowy, ale pewnie pisałabym bez ładu i składu, bo tak naprawdę ja już dawno wypadłam z obiegu i dochodzę do wniosku, że słabo się znam na sprawach damsko-męskich, jeśli chodzi o podryw, kolejne związki, itp., bo jestem w wieloletnim stałym związku 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

głupia teoria, zejść z wymagań

Lucyna M
Gość

Jeżeli chodzi o metamorfozy kobiet to moim zdaniem jest bardzo ważna, a dlaczego? bo każda kobieta chce wyglądać pięknie, daje jej to sił, odwagi i czuję się bardziej pewna siebie. Nie jest to może dogłębna, wewnętrzna metamorfoza, ale już jakiś krok zostaje poczyniony. Sama czuję się lepiej i pewniej, jak wiem, ze wyglądam dobrze.

Estimea
Gość

ten facet z okladki polskiej edycji jest dla mnie totalnie aseksualny, ma lepiej wyregulowane brwi ide mnie , hehehe.
Ksiazka juz napoczeta na kindle, fimiki odpalam i zobacze czy stanie sie cud 😉 na angielskiej okladce autor we wlasnej osobie, troche mnie odrzuca na filmikach ten "amerykancki entuzjazm" w brytyjskim wydaniu, z mojej poespektywy jest tez strasznie mlody! co on moze wiedziec??? i wtedy naszla mnie refleksja o Tobie Aniu i o tym co masz do powiedzenia i ze wstydem przyznaje ze zastosowalam odwrocony "ageism", lekcja przyjeta, jak skoncze ksiazke i cos z niej zastosuje, dam znac :-)))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja wpadam tu przypadkowo i z innego swiata. Przede wszsytkim jestem starsza (prawie 40tka) i takie problemy przerabialam 25,20 i 15 lat temu. Z bolem musze przyznac,ze nic sie nie zmienilo, dziewczyny ciagle maja ten sam problem i dostaja ciegle te same dobre rady z ktorych nic potem nie wynika.Za moich czasow (ok. 15 lat temu) bylo mnostwo mlodych, madrych, inteligentnych, bystrych, ladnych singielek, ktore nie chcialy byc singielkami i uganialy sie za facetami. Po latach moge powiedziec, ze z tego pokolenia singielek malo kto ostal sie singlem. Dziewczyny po30tcegremialnei pozakladaly rodziny (ja tez swojego ksiecia poznalam przypadkowo i… Czytaj więcej »

Justyna J
Gość

w wolnej chwili może uda mi się sięgnąć po tą lekturę 😉

Hania
Gość
Hania

Nigdy..prze nigdy nie myślałam o tym ,że kiedykolwiek wezmę się za tego typu książkę 😉 Kilkadziesiąt stron pochłonęłam chwilę po tym jak ją kupiłam, rozczytując się w pobliskim parku tuż obok księgarni, pewnie dokończyłaby ją w tym miejscu,ale że było późne popołudnie trzeba było wracać do domu 🙂 Książka jest mega wciągająca, dużo celnych uwag/porad. Cieszę się,że trafiłam na Twoją recenzję i chwilę po tym kupiłam i przeczytałam tę książkę. Przynajmniej wiem co było powodem nieudanych relacji, ta książka uświadomiła mnie jak bardzo źle postępowałam,popełniając wszystkie możliwe błędy w relacjach z drugą osobą.. 😉 Z całą pewnością będę do niej… Czytaj więcej »

Previous
Migawka z Wrocławia
Jak zdobyć mężczyznę- recenzja książki Facet Idealny (Matthew Hussey)