Miesiączka, czyli stres i wykluczenie w szkole

Pierwszą miesiączkę dostałam bardzo późno, bo w wieku 16 lat. Długo nie mogłam się jej doczekać. Zastanawiałam się, czy wszystko ze mną okej, bo koleżanki z klasy już miały. Z perspektywy czasu nie wiem, gdzie mi się tak spieszyło!

Tak zupełnie szczerze, nigdy tego nie ukrywałam – jestem z niezamożnej rodziny, chociaż moi rodzice zawsze ciężko pracowali. Pamiętam nawet taki mroczny okres kryzysu, gdy przez chwilę w gimnazjum jadałam w stołówce szkolnej obiady z Pajacyka. Czasami jak rozmawiam ze znajomymi o dzieciństwie, to trudno im to zrozumieć. Może dzisiaj zrozumieć będzie łatwiej – koronawirus pozbawił wiele osób pracy, lub przyciął pensje. Niektórzy z Was dostają wypłaty ze sporymi opóźnieniami i kilkanaście razy dziennie sprawdzają stronę banku wyczekując przelewu. Są sytuacje, gdy ktoś bardzo się stara, a i tak dostaje od życia po tyłku. Pamiętam, jak mój ojciec brał nadgodziny, do pracy jeździł rowerem, a wszystkie psujące się w domu rzeczy naprawiał samodzielnie. I jak mama robiła też wszystko co mogła i potrafiła zawsze upolować taniej dobre produkty z krótkim terminem. Ale wystarczyła sroga zima i konieczność dokupienia węgla, by był finansowy dramat.

Gdy słyszę, że ubóstwa menstruacyjnego nie ma, to aż się we mnie gotuje. Jest. Ludzie raczej nie chwalą się, gdy są w trudnej sytuacji, bo spotka ich jedynie ostracyzm.
I chociaż w moim domu zawsze jakieś podpaski były, to miałam koleżanki, u których ich brakowało. Opowiem Wam trochę o szkolnych wspomnieniach i o tym, jakie zmiany chciałabym zobaczyć na świecie.

Chciałabym opowiedzieć o niepewności młodych dziewcząt, które mają bardzo nieregularne miesiączki i stale muszą być w gotowości. Ja byłam taką dziewczyną. Nigdy nie wiedziałam kiedy pojawi się kolejna miesiączka. 15 dni po poprzedniej, czy 40? Przecież to wcale nie działa jak w zegarku, a przynajmniej – nie na początku. Nie wiedziałam też jaka będzie. Pierwsza była skromna, obfitość drugiej mnie przestraszyła i chociaż miałam dwie podpaski w plecaku, to szybko okazało się, że na cały dzień w szkole to jednak trochę mało. Nerwowo co chwilę sprawdzałam, czy nie mam poplamionych spodni. Wyjść do toalety w trakcie lekcji też nie możesz bo “przecież była przerwa!”. Co z tego, że trwała pięć minut, a ty jeszcze nie wiedziałaś, że w połowie geografii zaczniesz krwawić. Zresztą ogarnięcie tematu w 5 minut w toalecie bez mydła i kosza na śmieci jest niewykonalne, jeśli podczas tych samych 5 minut musisz się jeszcze przemieścić z klasy do klasy.

A wychowanie fizyczne? Czytam różne opracowania na ten temat i miesiączka nie jest przeciwwskazaniem do treningu (wiele kobiet osiąga nawet lepsze wyniki w zawodach) ale no właśnie. Kobiet. Niektóre z nas podczas miesiączki zwijają się z bólu. Obecnie korzystam z kubeczka menstruacyjnego i jest mi z nim bardzo dobrze, ale jako nastolatka wolałam podpaski, bo tampony mnie przerażały i nie umiałam sobie z nimi poradzić. Poza tym wymagają nienagannie czystych rąk, a w kabinie szkolnej toalety strach czegokolwiek dotknąć. Nawet jeśli jakimś cudem było mydło, to przecież trzeba jeszcze otworzyć i zamknąć za sobą drzwi. Jak tu wykonać komfortowo różne ćwiczenia, gdy nie jest się pewnym czy podpaska da radę?

Bo nie wiem czy wiecie, ale ja wiem, więc się podzielę – są dziewczęta, którym rodzice dają paczkę podpasek na cały miesiąc i ma wystarczyć. Ja dostaję od nich wiadomości rozpoczynające się od “jak wytłumaczyć mamie?”. Bo są mamy, które uważały, że jak jej było ciężko, to też sobie poradzisz. Są takie, które mają skąpe miesiączki i nie przyjmują do wiadomości, że córka może mieć inaczej, więc zakładają, że podpaska wystarczy jej na dwie godziny. Są też takie, które same żyją w przemocowych związkach (przemoc ekonomiczna to też przemoc) i tak samo podpaski wylicza im partner.

Wiecie co mi się marzy? Siostrzeńska sztama. Poczucie, że możesz liczyć na koleżankę, która będzie miała podpaskę w razie co. Albo pielęgniarkę w szkole czy zaufaną nauczycielkę. A Wy mi często piszecie, że w szkole nie ma pielęgniarki, a jak jest to czujecie się, jakbyście chciały wyłudzić miliony ze spółki skarbu państwa. Albo dostajecie ligininę. I wiecie co? Nawet jak my rozmawiamy z mamami i jesteśmy przygotowane, to nasze koleżanki mogą być w innej sytuacji. Diametralnie różnej.

Często słyszę, że gdyby w każdej szkolnej łazience był koszyczek z tamponami, wkładkami i podpaskami, to wszyscy by kradli. Uważam, że ten argument jest smutny i tylko dowodzi jak postrzegamy podstawowe artykuły higieniczne. Papieru i mydła jakoś masowo się nie kradnie, gdyby taki koszyczek był normą, każda kobieta czułaby się bezpiecznie. A nawet jeśli ktoś spakuje do plecaka pięć podpasek, to co? To będzie tylko znaczyć, że był w potrzebie. Jeśli takie koszyczki byłyby wszędzie, nikt nie miałby potrzeby ich nadużywać.

Obecnie pandemia sprawiła, że w szkolnych toaletach pojawiło się mydło i środki do dezynfekcji. Czasami nawet kosze na śmieci! Nie oznacza to jednak, że sytuacja dziewcząt uległa poprawie, bo szybciutko wróciła edukacja zdalna. Niedawno wiadomość napisała do mnie młoda dziewczyna, która w odpowiedzi na sugestię, by mama dokupiła dodatkową paczkę podpasek usłyszała: “na co ci, przecież i tak siedzisz w domu”. Wyjaśnię od razu – dziewczyna nie może wziąć z zapasu mamy, bo mama jest po menopauzie i już nie korzysta.

Dlatego chciałabym wysunąć propozycje zmian jakie chciałabym widzieć. Skoro system nie działa, możemy spróbować pomóc sobie same. Siostrzeńsko. Jak możesz zostać zmianą?

  • Możesz mieć zawsze awaryjny tampon i podpaskę w torebce czy plecaku, albo kilka.
  • Możesz informować o tym koleżanki i zachęcać je do tego samego. Powiedzieć: słuchajcie, w razie co, ja zawsze mam zapas, także w razie problemów śmiało się do mnie odzywajcie. Dla mnie to nie jest i nie było tabu, ale jeśli bardzo się wstydzisz – możecie ustalić jakieś hasło. Ja jestem zwolenniczką mówienia wprost, żeby nie budować kolejnych barier ani poczucia, że to coś wstydliwego.
  • Możesz i masz prawo zgłaszać do sanepidu, gdy szkoła nie zapewnia koszy na śmieci i mydła. Najpierw najlepiej uderzyć z tematem do dyrektora, ale warto interweniować w tej sprawie. To są podstawowe środki higieniczne i nie można odbierać uczniom godności. Absolutne minimum nie podlega dyskusji.
  • Możesz omówić z wychowawcą lub samorządem szkolnym kwestię wychodzenia do toalety na lekcji. Uczniowie są często zbywani, bo “mogli się wysikać na przerwie”, a dziewczyna, którą zaskoczył w takiej sytuacji okres czuje się przerażona. Warto o tym szczerze pomówić, albo poprosić rodzica, by poruszył kwestię na zebraniu, jeśli atmosfera w szkole nie pozwala na dialog.

Nigdy nie zapomnę, jak chłopcy śmiali się z plamy na spodniach mojej koleżanki, która nie była świadoma, że miesiączka ją właśnie zaskoczyła. Przez resztę przerwy chodziła z tyłkiem zakrytym bluzą, a później uciekła z lekcji i szybciej wróciła do domu. Wiecie, że śmiały się z niej też dziewczyny? Że “JeSt PrZeCieŻ cOś tAkIeGo jAk PoDpAsKa”. Jeny 🥺
Proszę, nie dołączajcie nigdy o takich śmiechów. A jeśli ktoś śmieje się z drugiej osoby, warto zareagować. Marzy mi się siostrzeństwo.

Partnerem tego materiału jest firma Vuokkoset, która produkuje ekologiczne podpaski, wkładki i tampony. Zdrowsze dla środowiska (podpaski i wkładki z linii 100% Bio są biodegradowalne w warunkach domowych, możesz je nawet wrzucić do kompostownika). Więcej informacji znajdziesz na stronie https://vuokkoset.pl/linia-bio/, a jest o czym czytać, bo to produkty, których nie bieli się chlorem, więc znacznie spada ryzyko podrażnień.

I słuchajcie dziewczyny, oni są tak spoko, że po prostu chcą partnerować wpis wiedząc, że używam kubeczka. Zależy im na zrzucaniu tabu z menstruacji. Ja od siebie dodam, że jeśli kogoś nie stać na ekologiczne podpaski, to nie ma co się wpędzać w poczucie winy. To jest właśnie element ubóstwa menstruacyjnego, gdy musisz wybierać tańsze, a nie te, które chcesz. Aż się smutno robi, gdy o tym pomyślę! Produkty Vuokkoset dostępne są od października w sieci Rossmann. Ja dostałam dwa zestawy, a ten drugi trafi do jadłodzielni. To taka szafka i lodówka, gdzie można podzielić się produktami z tymi, którym ich brakuje. Czy to nie jest piękne?

Psst, podrzucam też wersję na Youtube. Marka Vuokkoset nawiązała współpracę z Różową Skrzyneczką i wkrótce produkty trafią do skrzyneczek w całej Polsce. Vuokkoset bierze udział w akcji dla szkół.

Wszystkie materiały powstały w ramach akcji #siostrzeństwo

Uściski, Ania
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
TW.
TW.
8 miesięcy temu

To akurat ja jako dzieciak w gimnazjum przeparadowałam raz z wieeeelką plamą krwi w kroku (zobaczyłam dopiero w domu i dopiero wtedy się zorientowałam, dlaczego – zwłaszcza chłopcy – tak się dziwnie przyglądali i pośmiewali… Nie, nikt mnie nie oświecił, a widziało z pół szkoły) i od tamtej pory zawsze mam ze sobą zapasy i daję koleżankom bez zbędnych komentarzy – najpierw w szkole, potem na uczelni. Mi nie ubędzie, wręcz zyskuję. 🙂 Polecam każdemu, kto ma możliwość, bo ten wyraz ulgi i wdzięczności na twarzy koleżanki jest zawsze bezcenny. Też marzy mi się siostrzeństwo i bardzo chwalę wpis.

TW.
TW.
8 miesięcy temu
Reply to  Aniamaluje

Stare dzieje, ale dzięki wpisowi doceniłam też, jak dużo mam.

Ania
Ania
8 miesięcy temu

Szczęściara jestem! Nie tylko dlatego, że u mnie w domu nigdy nie brakowało na podpaski. W szkole, chociaż dziewczyny były różne i zdarzało się wręcz nękanie z ich strony, nigdy, ale to nigdy żadna nie odmówiła ratunkowej podpaski. Okres też nie był powodem do śmiechu nawet ze strony chłopaków.

Monika
Monika
8 miesięcy temu

Ja pamiętam prezentacje w szkołach. Przychodziły panie i dawały próbki i małe pudełeczka gdzie możemy schować podpaski albo tampony, żeby nikt (a zwłaszcza koledzy) nie dowiedzieli się, że mamy okres. I później ja poszłam na studia, zamieszkałam z chłopakiem i jego dwoma kolegami i robiłam wszystko, żeby nie dowiedzieli się, że mam okres bo przecież to wstyd. Okazało się, że oni wiedzą, że dziewczyny mają okres i że to normalne, że to nie powód do wstydu. Nawet czasami je kupowali jak akurat mi brakło 😅

Patryk
Patryk
8 miesięcy temu

No i teraz drogie panie zestawcie sobie to z nowymi przepisami w Szkocji:
https://www.euronews.com/2020/11/25/scotland-becomes-first-nation-in-world-to-provide-free-period-products

To najlepiej pokazuje jaka jest przepaść w myśleniu w samej tylko Europie.
Oby i w Polsce kiedyś tak mogło być.

Calineczka_ 23
Calineczka_ 23
8 miesięcy temu

Pamiętam jak na wdż dostawaliśmy próbki podpasek, tamponów itp. chłopaki nam je zabierali, malowali na czerwono i przyklejali gdzie popadnie. Także jakby były dostępne w WC to pewnie by skończyły tak samo. Wiadomo dzieci.

Dziewczynom, które nie mają pieniędzy polecam produkcję własnych podpasek, wkładek wielokrotnego użytku, albo zakup kubeczka menstruacyjnego wyjdzie taniej niż zakup typowych podpasek co miesiąc.

A co do zapasowych podpasek to moje przyjaciółki i koleżanki,a nawet osoby obce zawsze mogły liczyć na poratowanie. Bądźmy dla siebie przyjazne to itak ciężkie dni 🙂

Benia
Benia
8 miesięcy temu

Też pochodzą z niezamożnej rodziny, ale nigdy nie brakowało mi pieniędzy na środki higieniczne i różne ważne dla nastolatek rzeczy, za co jestem ogromnie wdzięczna moim rodzicom 😊 Kiedy miałam 12 lat mama kupiła mi małą kosmetyczkę, którą nosiłam w plecaku/torebce. Pamiętam, że w gimnazjum strasznie krępował mnie fakt, że muszę iść do łazienki z plecakiem i muszę zmienić podpaskę i to na pewno będzie słychać przez drzwi 🙈 Później, kiedy poznałam mojego męża dodatkowo zawsze nosiłam małe, plastikowe pudełeczko na lekarstwa, w którym idealnie mieściły się 2/3 prezerwatywy 😉 Dawało mi to duży komfort psychiczny, że mam je przy… Czytaj więcej »

Sylwka
8 miesięcy temu

Brawa dla marki!!! Sama również używam kubeczka, ale kupię sobie paczkę tamponów just in case, i żeby wesprzeć Vuokkoset.

Previous
Mój biegun
Miesiączka, czyli stres i wykluczenie w szkole

10
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x