Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Naked hair challenge, rozjaśnianie i regeneracja włosów

Moje włosy ostatnio bardzo dużo przeszły. Rozjaśniło je (z moją małą pomocą) karaibskie słońce, a teraz po latach dbania i chuchania, które nie przynosiło specjalnych efektów przestałam bać się lokówki i suszarki i zaczęłam się włosami bawić. I czuję się z tym super!

Słowem wstępu dla tych, którzy na blogu są nowi – moje włosy po lekach sterydowych są cienkie, słabe i wrażliwe, zupełnie jak bardzo podatna na podrażnienia skóra głowy. A teraz zapragnęłam, by zrobiło się na głowie trochę jaśniej.
Czym i jak rozjaśniłam włosy możecie zobaczyć na moim profilu na → instagramie aniamaluje. Widać tam też, jak cienkie mam warkoczyki 😞.
Do napisania tego tekstu mam aż trzy powody 
1. Piszecie, że ładnie mi w takich włosach, pytacie o to czym kręciłam i co robię, że wyglądają ładniej
2. Biorę udział we włosowym wyzwaniu
3. Poprosił mnie o to sklep Epelo.pl z rzeczami do włosów, dzięki któremu mam taką fajną głowę treningową do czesania 😀
główka fryzjerska
Moje wyzwanie nie umarło, uczę się czesać nadal, ale na Halince.
No to po kolei 🙂
Gosia z Porady Herbaty utworzyła wyzwanie Naked Hair Challenge – w skrócie – myjesz włosy szamponem “zdzierakiem”, czyli takim dobrze oczyszczającym, a potem nie nakładasz na nie nic. Ani odżywki, ani maski, ani olejku na końcówki, ani nawet sprayu ułatwiającego rozczesywanie. 
Nie widziałam swoich włosów bez tego wszystkiego przynajmniej dwa lata. Wcieranie olejku w końcówki i nakładanie odżywki jest dla mnie czynnością tak automatyczną, jak mycie rąk po skorzystaniu z ubikacji.
Moje włosy bez niczego prezentują się tak:
długie zniszczone włosy
Wiem, końcówki proszą się o ścięcie i wyrównanie, ale one nie są rozdwojone. Są cienkie, bo w czerwcu fryzjer pocieniował mi włosy, przekonując, że to super pomysł.
Well, nope.
W lutym sklep fryzjerki epelo wysłał mi paczkę prawie-niespodziankę. Prawie, bo dostałam pytanie o to, co chciałabym sobie wybrać, ale zdałam się na wybór obsługi i był to strzał w dziesiątkę.
Posiadanie bloga to super sprawa – mogę testować mnóstwo rzeczy, o których bym nie wiedziała, albo nie kupiła. Czasami poznaję w ten sposób tanie i fajne perełki, innym razem okazuje się, że drogi produkt jest strasznym bublem, albo nie jest wart swojej ceny jak te słynne pomadki w płynie Kat von D, które schodzą z ust po godzinie (Tak, Sephora nigdy więcej nie zaprosiła mnie na żaden event xD). 
Jeśli chodzi o włosy – nie poddaję się i szukam nadal.
Byłam pewna tylko tego, że chcę głowę do czesania, resztę wybrała Pani Joanna ze sklepu.
I powiem tyle – wow.
Zresztą… zobacz sama
Nigdy nikomu nie chciało się sprawdzić jaki mam typ skóry, włosów, czegokolwiek. Nagminnie ludzie próbują reklamować na moim blogu kremy do cery tłustej i trądzikowej albo zwykłe lakiery do paznokci chociaż używam hybryd. W przypadku tej współpracy naprawdę mocno chylę czoła, bo moja skóra głowy jest bardzo problematyczna, od lata jest wrażliwa jeszcze bardziej niż zawsze. Epelo.pl jest pierwszą (!) firmą, której chciało się sprawdzić.
Ok, to pokazuję Wam co dostałam:
epelo.pl
Wszystko było dobrze zabezpieczone i owinięte w bibułę, na wielki plus zaklejenie dziubka odżywki do włosów. Niby to bezpieczne opakowanie, ale przezorny zawsze ubezpieczony 🙂
Po kolei co i jak się u mnie sprawdziło
Indola  i dwa produkty regenrujące
1. Odżywka Innova repair conditioner – intensywnie pielęgnująca. Ułatwia rozczesywanie, ładnie pachnie i jest bardzo wydajna. Oleje Marula jest w połowie składu, więc bardzo przyzwoicie. Nakłada się na dwie minuty a potem spłukuje. Ja trzymam trzy minuty, czyli akurat tyle, co trwa umycie zębów.
2. Innova Repair Keratin Filler – kuracja keratynowa – siostra odżywki, ale widujemy się częściej więc mogę o niej powiedzieć kilka słów więcej. to spray, stosuje się codziennie na suche albo osuszone ręcznikiem włosy. Dla mnie wygodniej, bo ze względu na wrażliwą skórę głowy staram się myć je co dwa lub trzy dni. Dzięki olejowi w tak nieobciążającej formie, jestem w stanie lepiej odżywić i zregenerować swoje włosy. Kuracja jest gęsta, przypomina mleczko, jednak  bez problemu daje się rozpylić. Pachnie przyjemnie i dość… fryzjersko 🙂
Numer trzy to mój ulubieniec. 
Kapsułki Indola Repair dostałam dwie i bardzo się cieszę, że będzie można kupować je na sztuki. Nie wiązałam z nimi wielkich nadziei, wszak miałam kiedyś olej marula i po prostu się u mnie nie sprawdził.  Kupiłam go kilka lat temu z myślą o pielęgnacji cery, jednak antybakteryjne właściwości były dużo słabsze niż w przypadku dodania do jakiegokolwiek innego oleju kropelki olejku z drzewa herbacianego, więc próbowałam zużyć go do kąpieli, na ciało i włosy. Trochę lżejszy od arganowego, droższy, ale z włosów nie mogłam go domyć nawet po zemulgowaniu, więc musiałam myć je dwa razy i więcej z tej zabawy było szkody niż pożytku.
A tutaj niespodzianka! Ukręć rybce ogonek, wyciśnij całość na dłoń i wmasuj we włosy. Nie trzeba tej kapsułki spłukiwać, u mnie włosy dosłownie “wypiły” jej zawartość. Ten krok kuracji można stosować raz na tydzień.
I nawet nie wiecie jak się cieszę, że można zadbać o włosy bez tej całej procedury z godzinnym trzymaniem oleju na głowie, bo prowadzę ostatnio dość intensywny tryb życia i nie zawsze dałabym radę ogarnąć.
Bardzo fajna rzecz, która odbija moje włosy od nasady. Produkt jest o tyle fajny, że jednocześnie chroni przed wysoką temperaturą. Do tej pory niestety musiałam raczej wybierać – albo ochrona przed wysoką temperaturą i przylizane włosy, albo brak ochrony i odbite od nasady. Łączenie dwóch produktów na cienkich włosach oznaczało obciążenie i “strąki”.
A tutaj jest naprawdę super. Włosy są odbite od nasady i prezentują się wizualnie lepiej.
Na koniec kilka zdjęć z samowyzwalacza 😀
Chyba tylko dzięki tym produktom, moje cienkie i wrażliwe włosy żyją po kontakcie z  karaibskim słońcem i słoną, morską wodą. 
Ah, pytacie też o moją lokówkę. Mam od wakacji taką z wymiennym końcówkami, dokładnie ten model 
Jestem zadowolona zarówno z produktów, jak z obsługi sklepu – przesyłka dotarła szybko i była dobrze zabezpieczona, a od załogi epelo można uzyskać fachową poradę 🙂 Widzę też, że mają sporo fryzjerskich ampułek dostępnych na sztuki, co wydaje mi się strzałem w dziesiątkę. Jako blogerka dostaję sporo przesyłek z nowościami, a jakoś na blogu pokazywać nie ma czego, bo rzadko są trafione. Ja sprawdzam nowinki praktycznie bezkosztowo, ale gdybym wydała większe pieniądze na coś, co nie posłuży moim włosom to byłabym rozczarowana. Kupno jednej ampułki zamiast całej kuracji wydaje mi się czymś bardzo wygodnym i sensownym.
A na koniec mam dla Ciebie niespodziankę –  przy zamówieniu powyżej 49 zł na epelo.pl  jest darmowa dostawa na hasło ANIA49
Promocja obowiązuje do 23.03.2018
Buziaki!
Bądź na bieżąco! 
INSTAGRAMFACEBOOK
Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) – jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂
Komentując oświadczasz, że znasz regulamin
Uściski, Ania

17
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
ArnellaniamalujeLe iraHania z HAART.plKate Cloud Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Hania z HAART.pl
Gość

Muszę przyznać, że zapominam o odpowiedniej pielęgnacji włosów. Zawsze brakuje mi czasu… na maski, odżywki, regenerację 😀

aniamaluje
Gość

jakbym miała takie piękne włosy, to też bym zapominała. Jak ja zapomnę, to nie da się rozczesać 😀

Vashti
Gość
Vashti

Produkty do włosów to zdecydowanie moja słabość 🙂 Muszę zerknąć na te ampułki, bo ostatnio nie mam wcale czasu na nakładanie oleju wieczorem i mycie ich rano 🙂

aniamaluje
Gość

No właśnie ja niby bym chciała, a fizycznie nie mam kiedy :<

Esy,floresy,fantasmagorie
Gość

Słońce potrafi zrobić to czego nierzadko nie potrafi nasz fryzjer 😉

Le ira
Gość
Le ira

Pięknie ci w tym kolorze!

Kate Cloud
Gość
Kate Cloud

Faktycznie bardzo Ci pasuje w tym kolorze 🙂
Co do uczenia się fryzur na tej dodatkowej głowie, to wg mnie średnia opcja :p w sensie, ja np. potrafię zrobić innym sporo rzeczy na głowie, warkocze, francuzy, kłosy, itd., w sumie nawet nie wiem skąd, bo ani takiej głowy do ćwiczeń nie miałam, ani siostry na której mogłabym ćwiczyć… Natomiast sobie nie umiem zrobić nawet francuza, który mógłby długo wytrzymać, zawsze spięcia wychodzą mi albo koślawo albo zaraz sie rozwala 🙁

aniamaluje
Gość

Tak, tez Sluszalam ze to kiepski pomysł 🙁

Emikat
Gość
Emikat

A co z wyzwaniem? Gdzie mogę więcej poczytać o tym? Chciałam schodzić z koloru i nie wiem jak

Izabela K
Gość
Izabela K

Chciałam tylko napisać, że jak będziesz mieć okazję albo będziesz miała ochotę wydać więcej kasy na szampon – spróbuj tych z Green People, ja używam nawilżającego, milionową butelkę, nic po nim nie swędzi, nie jest podrażnione, itp itd. Nie jestem maniaczką naturalnej pielęgnacji, gdybym znalazła tańszy zamiennik, po którym skóra głowy czułaby się tak dobrze i włosy wyglądałyby tak dobrze to bym kupowała 🙂

Ania Kalemba
Gość

Świetne jest to 1. zdjęcie!!!!!!!!!! Normalnie…. 😛 Ładnie Ci w tych włosach i dzięki za inspirację bo może coś wreszcie zrobię z moimi 🙂

Marta
Gość
Marta

Jak zobaczyłam te ampułki to byłam pewna, że się je łyka, że to taki suplement diety haha. Dobrze, że czytałam dalej. ;D

Marta z Mikrożycie
Gość

Takie ampułki na sztuki to faktycznie świetny pomysł 🙂 A swoją drogą – mam tak samo jak Ty – czy dbam i chucham na włosy czy też nie żałuję sobie suszarki i prostownicy wychodzi w sumie na to samo. 🙂

aGwer
Gość

Słyszałam o tej serii z Indolii, ale nigdy nie używałam. Sama teraz będę potrzebowała czegoś takiego, bo przede mną kolejne rozjaśnianie. Mam nadzieję, że jednak włosy na tym nie ucierpią 😛
Z Indoli miałam kiedyś fluid zabezpieczający końcówki, ale chyba go wycofali bo nigdzie nie mogę go znaleźć.

Do wyzwania nie podeszłam, bo nie wiedziałam o nim, ale chyba zrobię taki eksperyment i zobaczę jak wyglądają moje włosy totalnie gołe 🙂

Arnell
Gość

Zazdroszczę Ci okropnie włosów, są piękne! Swoją drogą bardzo ciekawe wyzwanie. Sama się jednak nie podejmę bo bez odżywki pewnie za nic bym się nie rozczesała 😛

Kosmetolog Marta
Gość

Jeśli podjęłabym się tego wyzwania to moi włosy wyglądałyby jak u czarownicy. Nawet bym ich nie rozczesała.
Chętnie zajrzę do oferty sklepu 🙂

Klaudia Jaroszewska
Gość

jaka porządna firma. Widać, że zależy im na klientach, a nei tylko na wciskaniu wszystkiego 😉

Previous
Makijaż na wakacjach… robić czy nie?
Naked hair challenge, rozjaśnianie i regeneracja włosów