Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

+10 powodów, aby jeść czereśnie

Powoli kończy się sezon na czereśnie, a to cudowne owoce o bardzo ciekawych właściwościach. Jeśli nie zaspokoiłeś jeszcze na nie apetytu, albo wcale Cię nie kuszą – przeczytaj mój tekst 🙂 

Czereśnie są niedoceniane, ale nie będę wyskakiwała znowu z właściwościami kory (działanie antyproliferacyjne , leczenie raka, rozrzedzanie śluzu i te sprawy), zainteresowanych odsyłam do artykułu naukowego na ten temat (1).

Według badań, najwięcej dobroczynnych właściwości mają owoce ciemne. Są bogatsze w antyocyjany, czyli przeciwutleniacze. Czyli typowo : przeciwdziałamy starzeniu, nowotworom, nadciśnieniu.

To, co mnie interesuje, to duża zawartość jodu, która wzmaga działania hormonów tarczycy. Ci, którzy powinni unikać jodu, czereśni powinni niestety unikać. Czereśnie pomagają regulować przemianę materii. Dodam, że jodu jest więcej niż w dorszu 🙂

Jak wiecie, staram się dbać o równowagę sodowo-potasową (o kwasowo-zasadową też, ale to inna para kaloszy). Zdrowie oznacza równowagę, a współczesne pożywienie przechyla szalę na rzecz sodu. Zbawieniem są między innymi czereśnie, które są bardzo bogate w potas. Pomagają niwelować niekorzystnie działanie soli 😉 
Zasadotwórcze też zresztą są.

Czereśnie mają także dużo witaminy C, pół kilograma pokrywa aż 3/4 zapotrzebowania dziennego. Latem nie ma co się bawić w suplementację tą witaminą, bo z owoców jest dużo łatwiej przyswajalna. Nie mogę pominąć także wysokiej zawartości witamin z grupy B – pomagają utrzymać piękną, elastyczną skórę, dbają o układ nerwowy. Zresztą, co ja będę opisywać witaminy, każdy do gimnazjum chodził ;-)). Jeszcze o witaminie A zapomniałam, więc szybciutko dopisuję.
Czereśnie polecane są także osobom cierpiącym na artretyzm.
Ponieważ jedna czereśnia ma tylko 5kcal, lubią je osoby odchudzające się. Popularne są krótkie diety (trzydniówki), które mają na celu odchudzenie, poprawę przemiany materii i detoks. Sama bym się nie zdecydowała, tym bardziej, że w tak krótki detoks nie wierzę, ale warto wiedzieć. 
Czereśnie warto podsuwać niejadkom – wzmagają wydzielanie się enzymów trawiennych i… śliny. Pewnie dlatego zjadam od razu kilogram ;-)))
 Oczywiście nie same owoce są źródłem dobroci – na trawienie można przyrządzić napar z ogonków (szypułek?) – jakieś 10-15 gram na kubek wrzątku. Moim zdaniem smaku to nie ma i nie odczułam działania, pozostaje mi wierzyć badaczom na słowo 😉 Zostaję przy rumianku.
Cenna jest żywica czereśni, którą dodaje się do wina, aby stało się lekiem wykrztuśnym.
Nie mogę nie wspomnieć o witaminie B17, zwanej amigdaliną (zawsze zapominam numerka tej witaminy ;-)). Zawarta jest w pestkach czereśni i innych owoców pestkowych. Istnieją jej gorący zwolennicy (znowu leczenie raka itp.) oraz zagorzali przeciwnicy, którzy twierdzą, że od tego można umrzeć. Swego czasu pojawił się nawet artykuł opisujący parę, która umarła po zjedzeniu pestek moreli. Po latach pewna dziennikarka postanowiła to sprawdzić i okazało się że… zdarzenie zostało wymyślone. Ja akurat skłaniam się ku badaniom i pracy dr Ernesto Corntrerasa i amigdalinie mówię głośne tak. Zdaję sobie sprawę, że takich rzeczy się nie bada, lub próbuje im się przypiąć łatkę “szarlatanerii”, dlatego pod rozwagę zostawiam słowa dwukrotnego noblistyKażdy powinien wiedzieć, że większość oficjalnych badań przeciw rakowi to wielkie oszustwa” – dr Linus Pauling 
Ja uwielbiam natomiast ostry recykling:
Kto zmagał się z bólami menstruacyjnymi albo bólem karku czy stóp – ręka do góry! Pestki czereśni są genialne, ponieważ zaszyte w bawełnianym “woreczku” stają się idealnym termoforem. Dają troszkę inne ciepło,utrzymują je dłużej i przyjaźniej dopasują się do kształtu ciała. Moje poduszki z zeszłego roku oczywiście poznikały (a to koleżankę bolał brzuch, to pożyczyłam, a to babci się spodobało…;-)) W tym roku zbieram pestki 😀 Moim zdaniem najlepiej zrobić jedną “poduszkę” kwadratową, taką, aby nadawała się do położenia na brzuchu, kiedy dokuczają bóle menstruacyjne. Zanim mi zniknęła, lubiłam stawać na niej bosymi stopami i w ten sposób je masować. Drugi termofor warto zrobić wąski i długi, do położenia na karku, albo w odcinku lędźwiowym. Cudownie wygrzewa!
Ups, zapomniałam napisać skąd brać ciepło 😉 Wkładamy na kilka minut do mikrofalówki, albo na ok 20 minut do piekarnika. Pestki utrzymują ciepło bardzo długo, więc już teraz warto pomyśleć o zimowych wieczorach. Dla posiadaczy dzieci, a więc istot najbijących sobie często guzy, sprzedaję kolejny patent – wrzucamy poduszkę do ziplocka albo woreczka strunowego i do zamrażarki. W razie potrzeby wyjmujemy i przykładamy w stłuczone miejsce. Jeśli nie chcemy przykładać dziecku zamrożonego schabu, sugeruję uszyć taki termofor jeszcze w tym tygodniu :).
Kto lubi czereśnie? Nie bez powodu tak często przewijają się przez mój instagram

P.S -> polecam wykorzystać czereśnie w ten /pyszny sposób 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

60
Dodaj komentarz

avatar
34 Comment threads
26 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
aniamalujemeri kotKasiaAsunaiBlonde~bangs Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

moja babcia miała taki termofor, był niezastąpiony 🙂

tonia
Gość

Teraz wcinam ile mogę :)Podobno mają tez wapń 🙂

marta
Gość

Uwielbiam czereśnie! Dzisiaj kupiliśmy pyszne i już prawie nie ma!

Artinowy Świat
Gość

"Jeśli nie chcemy przykładać dziecku zamrożonego schabu, sugeruję uszyć taki termofor jeszcze w tym tygodniu" Dobra, przyznam, że ten fragment mnie rozbawił ;D A co do samej metody, chyba spróbuję 😉 Niestety w moim przypadku na bóle miesiączkowe taka metoda nie podziała ;x nie mogę rozgrzewać brzucha (nawet przez zwykłe masowanie), bo w momencie w którym przestaje to robić, boli dużo bardziej niż przed ;x

A co do samych czereśni, uwielbiam je 😉 Jak prawie każde inne owoce ;D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mnie też, jak byłam po wyrwaniu zęba, przyciskałam do policzka zamrożone mielone 😀

m
Gość
m

Ja robiłam okłady z mrożonego szpinaku 😀

BlingAlley
Gość

A ja sobie robiłam wyrzuty sumienia z powodu, że wpieprzałam tyle czereśni (bo podobno zawierają dużo cukru) . Czuję się rozgrzeszona.

Panna Nika
Gość

No proszę, ciekawy pomysł na taką poduchę!

Świat Kosmetyków
Gość

Nie wiedziałam o tych wspaniałych działaniach, a czereśnie uwielbiam! Szkoda, że nie zbierałam pestek.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Takie "poduchy" mozna kupić jako suchy termofor. Do wyboru jest gorczyca i wiśnia, ale czereśnia jest najlepsza na świecie 🙂 Plusem kupnych są piękne wzory, szczególnie dla malców, minusem wysokie ceny. Miałam taki w domu rodzinnym, muszę sobie uszyć zanim skończy się sezon. Uwielbiam tak wygrzewać plecki 🙂

Ania z PrimoCappuccino
Gość

Przemysł chemioterapeutyczny jest tak rozwinięty, że nikomu niestety nie opłaca się propagować badań nad amigdaliną… Swego czasu również się w to zagłębiałam. Bardzo ciekawe są te badania.

A czereśnie uwielbiam!! Oczywiście jeść, bo zdarza mi się je na morgi zbierać z podłogi (rozdeptane!) jak się dzieciaki rozsmakują 😉 Degustatorzy jedni 😉

ona
Gość

o właściwościach anty rakowych wiedziałam, szkoda że nie mam ich w tym roku w swoim ogródku, i są takie drogie, ale zamknęłam kilka kilogramów w słoikach.
A ten termofor koniecznie muszę sobie uszyć, bo dzisiaj pestki wyrzuciłam.
PS. Ania jak nie pisała to nie, a teraz nas zasypuje :), czekam na wrażenia i zdjęcia z Paryża

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu a jak wykonac taki termofor? Zbieramy pestki myjemy I zszywamy podudzeczke? Bo ja nigdy o takim o dziwo nie slyszalam a pomysl mi sie bardzo podoba 🙂

bumi bubi
Gość

Aniu, w jakim programie dodajesz napisy?

olala
Gość

Jaki genialny pomysł! Niech no dorwę jeszcze czereśnie w tym roku a zacznę zbierać pestki 🙂

Czarne Espresso
Gość

Dawniej koło mojego rodzinnego domu rosła czereśnia. Pamiętam, że mama robiła kompoty – cóż to był za cudowny smak!

m
Gość
m

O tak! Kompoty z czereśni to był rarytas.

Zamyślona
Gość

Ja w sumie tak średnio lubię czereśnie, a jeśli już to te takie pomarańczowe 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przegladam twojego bloga zawsze na tablecie i odkąd jest nowa wersja bloga to nie wyświetlają mi się polskie znaki, zamiast nich sa puste miejsca. Czy moglabys to jakoś naprawić? I czy sa inne osoby z takim problemem?
Pozdrawiam ciepło 🙂

bluefairy
Gość

A mi lekarz zabronił jeść ze względu na problemy z woreczkiem żółciowym 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja i moja rodzina po zjedzeniu trochę więcej czereśni niż mała miseczka mamy problemy żołądkowe a mama w tym roku tak się objadła że miała zatrucie – przepysznego smaku nie można im odmówić ale jak widać nie wszystko jest dla wszystkich. Dieta dla każdego powinna być inna.

m
Gość
m

Gdzieś czytałam, chyba u Górnickiej, że nie powinno się jeść czereśni przed posiłkiem mięsnym, bo utrudniają jego strawienie. Niestety nie wyjaśniono dlaczego.

Kinga Kornacka
Gość

Pomysł z poduszeczką bardzo mi się podoba! Tylko najpierw muszę w ogóle zabrać się za jedzenia czereśni, i to w dość dużej ilości ;p

Wreddu
Gość

Skąd ty bierzesz sile na te wszystkie równowagi? Jak tak czytam Twojego bloga to czasem zastanawiam się nad tym ile czasu dziennie spedzasz na myśleniu o żywieniu i gotowaniu, tylko po to żeby utrzymać zdrowie w rydzach.
Mnie takie coś by przeroslo 🙂

Marianna Greenleaf
Gość

A ja niestety czereśni/wiśni nie lubię – od dziecka. Nie jestem w stanie się przełamać, nie smakują mi i niedobrze mi na widok tych pestek – taka idiotyczna schiza, ale to silniejsze ode mnie…

m
Gość
m

Możliwe, że kiedyś w dzieciństwie doświadczyłaś sensacji żołądkowych albo innych nieprzyjemności po ich zjedzeniu i się uwarunkowałaś. Ja tak mam z knedlami ze śliwkami. Nie ruszę za nic w świecie i jest mi niedobrze na samą myśl.
Na szczęście owoców da się unikać, gorzej jakby to była guzikofobia na ten przykład 😉

The music of me
Gość

Świetny post, dowiedziałam się rzeczy, o których nie miałam pojęcia!
I w sumie dziwne bo ja uwielbiam czereśnie a nie jadłam ich już chyba z 5 lat. Może 6 lat temu zjadłam ze 30 kg i starczyło mi na pół dekady? 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak mozna jest pestki czy to czereśni, czy innych owoców? Nie rozumiem tego. Zęby można sobie przecież połamać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jeść 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moja mama stosowała to w pierwszym stadium raka (guz się wchłonął) i jestem pewna,ze chodziło o rozbijane młotkiem jądra pestek moreli,wyglądają jak migdały 🙂 a czereśnie o wiśnie mielone są na proszek , można go dodawać do soku, sałatki, taką szczyptę solidną. Sama kupuje już gotowe jądra przez internet, nie chcę załatwić się jak mama…

Karola S.
Gość

Czereśnie uwielbiam od zawsze 🙂 Ich kolor, smak, zapach działa poprawia mi humor, a skoro jeszcze są zdrowe, to tym lepiej.
Nie zdążyłam skomentować tekstu o pudelku, a szkoda, bo był jednym z lepszych jakie ostatnio czytałam. Zwróciłaś uwagę na rzeczy, o których nawet nie pomyślałam jak np. stosunek do ciała. Od tego czasu nie otworzyłam tej strony i myślę, że nie ja jedna. Statystyki im mogły trochę spaść 😛

tlusta_papuzka
Gość

Nie każdy do gimnazjum chodził 😛 Co nie zmienia faktu, ze czereśnie uwielbiam, a od dzisiaj zacznę sumiennie kolekcjonować pestki 🙂

Ciekawostka: na herbatce z szypułek czereśni można zbić majątek, z tego co widzę po sklepach…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W Yves Rocher mają nawet gotowy preparat z tych szypułek.

tlusta_papuzka
Gość

Zaiste.

Słonecznik
Gość

Świetny pomysł z tą poduchą, za rok zrobię 🙂

Carrie
Gość

Uwielbiam czereśnie, mogę je jeść kilogramami 🙂 Fantastyczny pomysł z tą podusią!

Blonde~bangs
Gość

Zabieram się za swoje czereśnie :D.

Asunai
Gość

Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, aby stosować pestki jako termofor… to jest genialne! Szkoda, że jeszcze nie mogę ruszyć się z domu, ale może uda mi się kogoś namówić do kupienia mi czereśni – kocham ich smak 😉 A taki termofor z pewnością się przyda.

meri kot
Gość
meri kot

Kurde geinialny patent !! Pojecia nie mialam o termoforze ani o pestkach , o ogonkach kiedys czytalam ze wlasnie francuzki tak utrzymuja swoja wage robiac napar z ogonkow ,wielkie dzieki !

aniamaluje
Gość

Proszę uprzejmie, taki termofor to mistrzostwo świata 🙂

Kasia
Gość
Kasia

Superowy pomysł z termoforem i zimnym okładem . Właśnie za to Cię “kocham ” Aniu 😉

Previous
10 powodów, aby nie czytać DUPELKA
+10 powodów, aby jeść czereśnie