Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

+10 powodów, aby jeść czereśnie

Powoli kończy się sezon na czereśnie, a to cudowne owoce o bardzo ciekawych właściwościach. Jeśli nie zaspokoiłeś jeszcze na nie apetytu, albo wcale Cię nie kuszą – przeczytaj mój tekst 🙂 

Czereśnie są niedoceniane, ale nie będę wyskakiwała znowu z właściwościami kory (działanie antyproliferacyjne , leczenie raka, rozrzedzanie śluzu i te sprawy), zainteresowanych odsyłam do artykułu naukowego na ten temat (1).

Według badań, najwięcej dobroczynnych właściwości mają owoce ciemne. Są bogatsze w antyocyjany, czyli przeciwutleniacze. Czyli typowo : przeciwdziałamy starzeniu, nowotworom, nadciśnieniu.

To, co mnie interesuje, to duża zawartość jodu, która wzmaga działania hormonów tarczycy. Ci, którzy powinni unikać jodu, czereśni powinni niestety unikać. Czereśnie pomagają regulować przemianę materii. Dodam, że jodu jest więcej niż w dorszu 🙂

Jak wiecie, staram się dbać o równowagę sodowo-potasową (o kwasowo-zasadową też, ale to inna para kaloszy). Zdrowie oznacza równowagę, a współczesne pożywienie przechyla szalę na rzecz sodu. Zbawieniem są między innymi czereśnie, które są bardzo bogate w potas. Pomagają niwelować niekorzystnie działanie soli 😉 
Zasadotwórcze też zresztą są.

Czereśnie mają także dużo witaminy C, pół kilograma pokrywa aż 3/4 zapotrzebowania dziennego. Latem nie ma co się bawić w suplementację tą witaminą, bo z owoców jest dużo łatwiej przyswajalna. Nie mogę pominąć także wysokiej zawartości witamin z grupy B – pomagają utrzymać piękną, elastyczną skórę, dbają o układ nerwowy. Zresztą, co ja będę opisywać witaminy, każdy do gimnazjum chodził ;-)). Jeszcze o witaminie A zapomniałam, więc szybciutko dopisuję.
Czereśnie polecane są także osobom cierpiącym na artretyzm.
Ponieważ jedna czereśnia ma tylko 5kcal, lubią je osoby odchudzające się. Popularne są krótkie diety (trzydniówki), które mają na celu odchudzenie, poprawę przemiany materii i detoks. Sama bym się nie zdecydowała, tym bardziej, że w tak krótki detoks nie wierzę, ale warto wiedzieć. 
Czereśnie warto podsuwać niejadkom – wzmagają wydzielanie się enzymów trawiennych i… śliny. Pewnie dlatego zjadam od razu kilogram ;-)))
 Oczywiście nie same owoce są źródłem dobroci – na trawienie można przyrządzić napar z ogonków (szypułek?) – jakieś 10-15 gram na kubek wrzątku. Moim zdaniem smaku to nie ma i nie odczułam działania, pozostaje mi wierzyć badaczom na słowo 😉 Zostaję przy rumianku.
Cenna jest żywica czereśni, którą dodaje się do wina, aby stało się lekiem wykrztuśnym.
Nie mogę nie wspomnieć o witaminie B17, zwanej amigdaliną (zawsze zapominam numerka tej witaminy ;-)). Zawarta jest w pestkach czereśni i innych owoców pestkowych. Istnieją jej gorący zwolennicy (znowu leczenie raka itp.) oraz zagorzali przeciwnicy, którzy twierdzą, że od tego można umrzeć. Swego czasu pojawił się nawet artykuł opisujący parę, która umarła po zjedzeniu pestek moreli. Po latach pewna dziennikarka postanowiła to sprawdzić i okazało się że… zdarzenie zostało wymyślone. Ja akurat skłaniam się ku badaniom i pracy dr Ernesto Corntrerasa i amigdalinie mówię głośne tak. Zdaję sobie sprawę, że takich rzeczy się nie bada, lub próbuje im się przypiąć łatkę “szarlatanerii”, dlatego pod rozwagę zostawiam słowa dwukrotnego noblistyKażdy powinien wiedzieć, że większość oficjalnych badań przeciw rakowi to wielkie oszustwa” – dr Linus Pauling 
Ja uwielbiam natomiast ostry recykling:
Kto zmagał się z bólami menstruacyjnymi albo bólem karku czy stóp – ręka do góry! Pestki czereśni są genialne, ponieważ zaszyte w bawełnianym “woreczku” stają się idealnym termoforem. Dają troszkę inne ciepło,utrzymują je dłużej i przyjaźniej dopasują się do kształtu ciała. Moje poduszki z zeszłego roku oczywiście poznikały (a to koleżankę bolał brzuch, to pożyczyłam, a to babci się spodobało…;-)) W tym roku zbieram pestki 😀 Moim zdaniem najlepiej zrobić jedną “poduszkę” kwadratową, taką, aby nadawała się do położenia na brzuchu, kiedy dokuczają bóle menstruacyjne. Zanim mi zniknęła, lubiłam stawać na niej bosymi stopami i w ten sposób je masować. Drugi termofor warto zrobić wąski i długi, do położenia na karku, albo w odcinku lędźwiowym. Cudownie wygrzewa!
Ups, zapomniałam napisać skąd brać ciepło 😉 Wkładamy na kilka minut do mikrofalówki, albo na ok 20 minut do piekarnika. Pestki utrzymują ciepło bardzo długo, więc już teraz warto pomyśleć o zimowych wieczorach. Dla posiadaczy dzieci, a więc istot najbijących sobie często guzy, sprzedaję kolejny patent – wrzucamy poduszkę do ziplocka albo woreczka strunowego i do zamrażarki. W razie potrzeby wyjmujemy i przykładamy w stłuczone miejsce. Jeśli nie chcemy przykładać dziecku zamrożonego schabu, sugeruję uszyć taki termofor jeszcze w tym tygodniu :).
Kto lubi czereśnie? Nie bez powodu tak często przewijają się przez mój instagram

P.S -> polecam wykorzystać czereśnie w ten /pyszny sposób 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

60
Dodaj komentarz

avatar
34 Comment threads
26 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
aniamalujemeri kotKasiaAsunaiBlonde~bangs Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

moja babcia miała taki termofor, był niezastąpiony 🙂

tonia
Gość

Teraz wcinam ile mogę :)Podobno mają tez wapń 🙂

marta
Gość

Uwielbiam czereśnie! Dzisiaj kupiliśmy pyszne i już prawie nie ma!

Artinowy Świat
Gość

"Jeśli nie chcemy przykładać dziecku zamrożonego schabu, sugeruję uszyć taki termofor jeszcze w tym tygodniu" Dobra, przyznam, że ten fragment mnie rozbawił ;D A co do samej metody, chyba spróbuję 😉 Niestety w moim przypadku na bóle miesiączkowe taka metoda nie podziała ;x nie mogę rozgrzewać brzucha (nawet przez zwykłe masowanie), bo w momencie w którym przestaje to robić, boli dużo bardziej niż przed ;x

A co do samych czereśni, uwielbiam je 😉 Jak prawie każde inne owoce ;D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mnie też, jak byłam po wyrwaniu zęba, przyciskałam do policzka zamrożone mielone 😀

m
Gość
m

Ja robiłam okłady z mrożonego szpinaku 😀

BlingAlley
Gość

A ja sobie robiłam wyrzuty sumienia z powodu, że wpieprzałam tyle czereśni (bo podobno zawierają dużo cukru) . Czuję się rozgrzeszona.

Panna Nika
Gość

No proszę, ciekawy pomysł na taką poduchę!

Świat Kosmetyków
Gość

Nie wiedziałam o tych wspaniałych działaniach, a czereśnie uwielbiam! Szkoda, że nie zbierałam pestek.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Takie "poduchy" mozna kupić jako suchy termofor. Do wyboru jest gorczyca i wiśnia, ale czereśnia jest najlepsza na świecie 🙂 Plusem kupnych są piękne wzory, szczególnie dla malców, minusem wysokie ceny. Miałam taki w domu rodzinnym, muszę sobie uszyć zanim skończy się sezon. Uwielbiam tak wygrzewać plecki 🙂

Ania z PrimoCappuccino
Gość

Przemysł chemioterapeutyczny jest tak rozwinięty, że nikomu niestety nie opłaca się propagować badań nad amigdaliną… Swego czasu również się w to zagłębiałam. Bardzo ciekawe są te badania.

A czereśnie uwielbiam!! Oczywiście jeść, bo zdarza mi się je na morgi zbierać z podłogi (rozdeptane!) jak się dzieciaki rozsmakują 😉 Degustatorzy jedni 😉

ona
Gość

o właściwościach anty rakowych wiedziałam, szkoda że nie mam ich w tym roku w swoim ogródku, i są takie drogie, ale zamknęłam kilka kilogramów w słoikach.
A ten termofor koniecznie muszę sobie uszyć, bo dzisiaj pestki wyrzuciłam.
PS. Ania jak nie pisała to nie, a teraz nas zasypuje :), czekam na wrażenia i zdjęcia z Paryża

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu a jak wykonac taki termofor? Zbieramy pestki myjemy I zszywamy podudzeczke? Bo ja nigdy o takim o dziwo nie slyszalam a pomysl mi sie bardzo podoba 🙂

bumi bubi
Gość

Aniu, w jakim programie dodajesz napisy?

olala
Gość

Jaki genialny pomysł! Niech no dorwę jeszcze czereśnie w tym roku a zacznę zbierać pestki 🙂

Czarne Espresso
Gość

Dawniej koło mojego rodzinnego domu rosła czereśnia. Pamiętam, że mama robiła kompoty – cóż to był za cudowny smak!

m
Gość
m

O tak! Kompoty z czereśni to był rarytas.

Zamyślona
Gość

Ja w sumie tak średnio lubię czereśnie, a jeśli już to te takie pomarańczowe 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przegladam twojego bloga zawsze na tablecie i odkąd jest nowa wersja bloga to nie wyświetlają mi się polskie znaki, zamiast nich sa puste miejsca. Czy moglabys to jakoś naprawić? I czy sa inne osoby z takim problemem?
Pozdrawiam ciepło 🙂

bluefairy
Gość

A mi lekarz zabronił jeść ze względu na problemy z woreczkiem żółciowym 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja i moja rodzina po zjedzeniu trochę więcej czereśni niż mała miseczka mamy problemy żołądkowe a mama w tym roku tak się objadła że miała zatrucie – przepysznego smaku nie można im odmówić ale jak widać nie wszystko jest dla wszystkich. Dieta dla każdego powinna być inna.

m
Gość
m

Gdzieś czytałam, chyba u Górnickiej, że nie powinno się jeść czereśni przed posiłkiem mięsnym, bo utrudniają jego strawienie. Niestety nie wyjaśniono dlaczego.

Kinga Kornacka
Gość

Pomysł z poduszeczką bardzo mi się podoba! Tylko najpierw muszę w ogóle zabrać się za jedzenia czereśni, i to w dość dużej ilości ;p

Wreddu
Gość

Skąd ty bierzesz sile na te wszystkie równowagi? Jak tak czytam Twojego bloga to czasem zastanawiam się nad tym ile czasu dziennie spedzasz na myśleniu o żywieniu i gotowaniu, tylko po to żeby utrzymać zdrowie w rydzach.
Mnie takie coś by przeroslo 🙂

Marianna Greenleaf
Gość

A ja niestety czereśni/wiśni nie lubię – od dziecka. Nie jestem w stanie się przełamać, nie smakują mi i niedobrze mi na widok tych pestek – taka idiotyczna schiza, ale to silniejsze ode mnie…

m
Gość
m

Możliwe, że kiedyś w dzieciństwie doświadczyłaś sensacji żołądkowych albo innych nieprzyjemności po ich zjedzeniu i się uwarunkowałaś. Ja tak mam z knedlami ze śliwkami. Nie ruszę za nic w świecie i jest mi niedobrze na samą myśl.
Na szczęście owoców da się unikać, gorzej jakby to była guzikofobia na ten przykład 😉

The music of me
Gość

Świetny post, dowiedziałam się rzeczy, o których nie miałam pojęcia!
I w sumie dziwne bo ja uwielbiam czereśnie a nie jadłam ich już chyba z 5 lat. Może 6 lat temu zjadłam ze 30 kg i starczyło mi na pół dekady? 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak mozna jest pestki czy to czereśni, czy innych owoców? Nie rozumiem tego. Zęby można sobie przecież połamać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jeść 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moja mama stosowała to w pierwszym stadium raka (guz się wchłonął) i jestem pewna,ze chodziło o rozbijane młotkiem jądra pestek moreli,wyglądają jak migdały 🙂 a czereśnie o wiśnie mielone są na proszek , można go dodawać do soku, sałatki, taką szczyptę solidną. Sama kupuje już gotowe jądra przez internet, nie chcę załatwić się jak mama…

Karola S.
Gość

Czereśnie uwielbiam od zawsze 🙂 Ich kolor, smak, zapach działa poprawia mi humor, a skoro jeszcze są zdrowe, to tym lepiej.
Nie zdążyłam skomentować tekstu o pudelku, a szkoda, bo był jednym z lepszych jakie ostatnio czytałam. Zwróciłaś uwagę na rzeczy, o których nawet nie pomyślałam jak np. stosunek do ciała. Od tego czasu nie otworzyłam tej strony i myślę, że nie ja jedna. Statystyki im mogły trochę spaść 😛

tlusta_papuzka
Gość

Nie każdy do gimnazjum chodził 😛 Co nie zmienia faktu, ze czereśnie uwielbiam, a od dzisiaj zacznę sumiennie kolekcjonować pestki 🙂

Ciekawostka: na herbatce z szypułek czereśni można zbić majątek, z tego co widzę po sklepach…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W Yves Rocher mają nawet gotowy preparat z tych szypułek.

tlusta_papuzka
Gość

Zaiste.

Słonecznik
Gość

Świetny pomysł z tą poduchą, za rok zrobię 🙂

Carrie
Gość

Uwielbiam czereśnie, mogę je jeść kilogramami 🙂 Fantastyczny pomysł z tą podusią!

Blonde~bangs
Gość

Zabieram się za swoje czereśnie :D.

Asunai
Gość

Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, aby stosować pestki jako termofor… to jest genialne! Szkoda, że jeszcze nie mogę ruszyć się z domu, ale może uda mi się kogoś namówić do kupienia mi czereśni – kocham ich smak 😉 A taki termofor z pewnością się przyda.

meri kot
Gość
meri kot

Kurde geinialny patent !! Pojecia nie mialam o termoforze ani o pestkach , o ogonkach kiedys czytalam ze wlasnie francuzki tak utrzymuja swoja wage robiac napar z ogonkow ,wielkie dzieki !

aniamaluje
Gość

Proszę uprzejmie, taki termofor to mistrzostwo świata 🙂

Kasia
Gość
Kasia

Superowy pomysł z termoforem i zimnym okładem . Właśnie za to Cię “kocham ” Aniu 😉

Previous
10 powodów, aby nie czytać DUPELKA
+10 powodów, aby jeść czereśnie