Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

7 pomysłów na niedzielę

Często piszecie do mnie, że niedziela jest dla Was stresującym dniem – myśl o tym, że jutro znowu zacznie się praca, albo szkoła/uczelnia skutecznie psuje weekendowy nastrój niektórym z Was. A co można robić, aby niedzielę celebrować, a nie “przetrwać”? 

  1. Jedz to, co lubisz. Niedziela to okazja do celebrowania posiłków, ale też okazja do kulinarnych eksperymentów. Jeśli zawsze w weekend twoją dietę “trafia szlag” – uczyń to częścią planu i przyznaj niedzieli status “dnia rozpusty”. Więcej o tym, jak ja to robię, przeczytasz w tekście o “mojej diecie
  2. Rusz tyłek z domu! Nie ma nic gorszego niż poczucie, że zmarnowało się weekend na leżeniu na kanapie. U mnie za oknem piękne słońce, byłam na spacerze nad rzeką i takie ładownie wewnętrznych baterii słonecznych polecam każdemu. Mój kot pół dnia wygrzewa się na balkonie 🙂 Jeśli nie masz ochoty na przebywanie na świeżym powietrzu, to szkoda (jest 16:15 i jest jasno!!), ale warto ruszyć tyłek np. do przyjaciółki/przyjaciela/koleżanki/ciotki/babki/kuzynki i wysiąść ten przystanek wcześniej, albo zostawić samochód kawałek dalej 🙂 
  3. Zadbaj o siebie  wydepiluj nogi, pomaluj paznokcie, wyreguluj brwi, weź aromatyczną kąpiel – miej poczucie, że coś w ten weekend zrobiłeś 🙂
  4. Zaplanuj jutrzejszy dzień. Z planem będzie on bardziej znośny. Uszykuj sobie ubrania na rano, a jeśli masz  z tym problem, przygotuj sobie śniadanie i lunch do zabrania na wynos. Przejrzyj kalendarz i sprawdź co Cię jutro czeka, aby nic Cię nie zaskoczyło.
  5. Obejrzyj interesujący film (polecam w towarzystwie) lub przeczytaj książkę. U mnie niedziela jest dniem seansów filmowych i chociaż tydzień temu nic z tego nie wyszło, tym razem wieczór spędzę na całkowitym relaksie. A potem tradycyjnie – jakaś planszówka ;))
  6. Poświęć chwilę swojej pasji – jeśli ją nie masz – poświęć chwilę, aby ją znaleźć, np. dzięki temu kursowi szukania pasji. To jest Twój dzień!
  7. Wyluzuj. Po prostu, w ten jeden dzień możesz sobie wszystko odpuścić. Krzywo wisi firanka? Niech wisi! Daj sobie pełen luz. 
Polecam też zerknąć na tekst 45 rzeczy które można robić za darmo
Tak, czeka mnie jutro powrót na uczelnię. Wszystkie 7 punktów już wcieliłam lub do wieczora wcielę w życie :))

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

66
Dodaj komentarz

avatar
27 Comment threads
39 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
SeldirimaLandOfLacesAnonimowySzara WiewiórkaAniamaluje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Niezapominajka
Gość

Kibelek wymiata! 😀

Post dla mnie, bo też często stresuję się zbliżającym się nieuchronnie poniedziałkiem…
Byłam na dworze wygłaskać kota, złapałam trochę słońca, pooglądałam przebiśniegi 🙂
Pomalowałam paznokcie, wyregulowałam brwi, zamówiłam szklany pilnik i parę innych drobiazgów z AnnCo 🙂
Mam jeszcze kilka drobnych spraw do zrobienia, a wieczorem film 🙂 Niedziele są fajne, mimo wszystko 😉

Pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mój pomysł na niedzielę: idź do kościoła 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zdecydowanie wolę NIE 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak mówi starorumuńskie przyslowie: "Nieszczęśliwe starsze kobiety przesiadują w kościolach, ludzie szczęśliwi i spelnieni znajdują sobie pasję" 😉

Szara Wiewiórka
Gość

Anonim podzielił się swoim pomysłem na niedzielę, chyba nie trzeba od razu oceniać w ten sposób przez pryzmat przysłów?

Ola Jęśko
Gość

A ja jestem młodą i szczęśliwą kobietą z pasją i byłam w kościele, jak co niedzielę zresztą:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak ja to uwielbiam ;] ktoś rzuci haslo, żartobliwie i nawet prowokacyjnie i zaraz litania pouczeń ;D dziewczyny wraz z Anią jesteście niezastąpione i niezawodne 😉 czy nie można tak zupelnie bez ciśnienia pogadać? Nie jesteśmy w szkole. Ja np. nie lubię, gdy zaraz ktoś chce mnie ustawiać w szeregu pouczeniem, jak powinnam się zachować, a jak nie powinnam, przecież każdy z nas tu dorosly i sam za swoje czyny i slowa odpowiada.Jeszcze do Ani – przy każdym komentarzu jest przycisk odpowiedź, jest tu taka opcja i po prostu z niej korzystam. I tym samym wlaśnie podrzucilam pomysl ;D czasami… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I jak to nie oceniali…? Pisząc komentarze i teksty na bloga automatycznie zgadzamy się, że ktoś będzie nas chcial oceniać po slowach (np. jestem skolowana, gdy od czasu do czasu w tekstach każesz "spadać" komu się coś nie podoba, czy czegoś nie rozumie… 🙁 niemilo mi się robi kiedy coś takiego czytam, bo nie dajesz ludziom szansy zrozumieć co chcesz wyrazić, tylko od razu spadać tak z wyższością, a po to jest opcja komentarzy by porozmawiać i a nuż zrozumieć, także ciebie) że ktoś zechce skomentować, zripostować, tak to dziala, w życiu poza siecią też. Nic w tym zlego, a… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

balagan? Wszystko jest w temacie. Odnośnie tekstów, które zamieszczasz i treści komentarzy. (ja również jestem wyczulona na treść komentarzy, będąc moderatorem to nieuniknione i wskazane)

Szara Wiewiórka
Gość

'na tym polega wymiana poglądów, opinii' Tylko, ze Ty nie nie tylko przedstawiasz swowa opinie, tylko przy okazji wysmiewasz opinie innych ludzi. Wydaje mi sie, ze mozna bylo te opinie przedstawic w inny sposob. Ktos pisze, ze jego sposob na niedziele to uczestniczenie we mszy. I fajnie. Ty moglas przestawic swoja opinie na podobnej zasadze 'a ja niedziele spedzam zupelnie inaczej, bo nie chodze do kosciola…', a Ty napisalas, nie wprost, 'chodzisz do kosciola, to jestes jak stara i nieszczesliwa kobieta'. Nie uwazasz, ze to troche bez sensu? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"…ktoś rzuci haslo, żartobliwie i nawet prowokacyjnie…" No, mi było przykro jak mnie nazwałaś "nieszczęśliwą starą kobietą, bo to już jest oszczerstwo, szczerze mówiąc, i średnio mnie obchodzi, że to było "żartobliwe" (ciekawe, kogo to rozbawiło). A "prowokacyjnie" to sobie możesz rzucać wszystko, nawet hasła, ale pomyśl też o tej drugiej osobie.
Bardzo dziękuję Ani i Szarej Wiewiórce za obronę 🙂
A jak już mam okazję, to napiszę, że uwielbiam Twojego bloga, Aniu i jestem stałą (i uzależnioną) czytelniczką:) Pora się uajnić 😉
Anonim pierwszy

LandOfLaces
Gość

Powtórzę za Anonimem Pierwszym 😉 Mój pomysł na niedzielę – idź do kościoła. To jest ładowanie bateryjek na cały tydzień, ale wiecie, to pewnie zależy do jakiego kościoła się chodzi i z jakim nastawieniem. Jak odsiedzieć swoje – to faktycznie, po co.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja się właśnie szykuję do opery!
Po całym weekendzie nauki 😀

Marianna Greenleaf
Gość

Haha, paznokcie właśnie mi schną! ;d

Szara Wiewiórka
Gość

A ja przepieprzyłam za przeproszeniem cały dzień na zastanawianie się nad przeszłością. Mało produktywne i zdecydowanie mało pokrzepiające. Niech mnie ktoś mocno kopnie w tyłek, bardzo bym prosiła! Albo niech powie jak się pozbyć przeklętego bólu głowy bez pożerania paczki ibuprofenu.

PS. Zazdroszczę opery Anonimowi nade mną <3

Estimea
Gość

mam ten sam problem, dzis meczy mnie przeszlosc…rozpamietuje niedawno zakonczony zwiazek i czuje sie sama jak palec.

Szara Wiewiórka
Gość

Mały update: na zły humor i ból głowy: otworzyłam okno w pokoju na oścież, puściłam obecnie ulubioną piosenkę żeby grała w kółko i kręciłam hula hop z pachnącą maseczką na dziobie. A potem wtarłam w cellulit peeling z kawy. I pomogło 😉

Szara Wiewiórka
Gość

W moim przypadku o błędach. Walczę z tym, ale czasem wychodzi dobrze, a czasem zamiast rozpamiętywać przeszłość tworzę alternatywną teraźniejszość i tracę kontakt z rzeczywistością. Chore 😀

Kawaii-doll
Gość

Ja za to mam problem z ciągłym myśleniem o przyszłości! Jest to strasznie denerwujące bo jestem osobą która w maju pisze mature i powinnam przygotowywac się do niej i skupić na teraźniejszości. Ale ciągle poświęcam czas na rozmyslanie o tym co bede robić na studiach, jak będzie wtedy idealnie bo mam plany zacząć realizować swoje marzenie, ale w obecnej sytuacji w jakiej się znajduję jest to nie możliwe. Mam też tak wiele ambicji które totalnie nie pokrywają się z tym co robimy w szkole i przez to nie potrafię się uczyć czego kolwiek innego niż języki obce. Chciałbym utrzymać swoje… Czytaj więcej »

Subiektywna Vera
Gość

Ja w weekendy przygotowuję zawsze posty na bloga w między czasie malując paznokcie, czyli oddaję się przyjemnościom i pasji 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

właśnue przyłapałam się na odświeżaniu pudelka w oczekiwaniu na aktualizację i mnie trochę otrzeźwiaś, idę wybrać lakier 😀

Gośka
Gość

Osobiście nie mam z tym problemów,bo niedziela jest moim jedynym dniem wolnym i muszę nadrobić zaległości z całego tygodnia. 🙂

Justyna
Gość

o! też dzisiaj pisałam o tym, jak można wykorzystać niedzielę http://zieloneciekawostki.blogspot.com/2014/02/swiatowy-dzien-jogi.html 🙂 Ludzie naprawdę uważają niedzielę za stresującą? Też mnie nie cieszy powrót do pracy, a zwłaszcza pobudka, ale żeby aż tak mocno? hmm… Jestem wyznawczynią punkt 3 🙂

Aleksandra
Gość

Niestety jest to dzień stresujący. Po całym tygodniu człowiek pada i odpoczywa ale kompletnie bezmyślnie bo potem budzi się w niedzielę o 13 i uświadamia sobie, że pranie nie jest poprasowane, dywan nie jest odkurzony, projekt na uczelnię nadal nietknięty a jeszcze następnego dnia trzeba będzie rano wstać i przesiedzieć swoje w pracy/ na uczelni..

Aleksandra
Gość

Nieźle mnie podsumowałaś…

Aleksandra
Gość

Spokojnie mam rodzeństwo więc nie jedno słyszałam i się tak szybko nie obrażam 😉 Trafiłaś w samo sedno i tyle.. U mnie oprócz częstego zmarnowania piątkowego wieczoru i soboty dochodzi zbliżająca się obrona i nieskończona praca licencjacka.. Moi rodzice zawsze lubili wszystko mieć przyszykowane wcześniej, nie ważne czy to był obiad, sprzątnięcie mieszkania przed przyjściem gości czy wyprasowanie ubrania i ogarnięcie się przed zaplanowanym wyjściem więc nie wiem skąd u mnie to zostawianie wszystkiego na ostatnią chwilę..

LandOfLaces
Gość

Aniu – podsumowałaś też moje tragiczne soboty których nie cierpię. Do niedzieli nic nie mam, niedziela to jakoś tak dla mnie pierwszy dzień tygodnia, początek, a sobota – to już koniec, trzeba posprzątać pozaczynane i nieskończone prace, upchnąć jakoś wszystko, ogarnąć się, ale na to za późno i za mało czasu…
Nieudana sobota jest konsekwencją źle zaplanowanego tygodnia. Ot co. Wydrukuję to sobie i powieszę na tablicy nad biurkiem.

Aleksandra Niemiecka Sofa
Gość

Dla mnie niedziela jest dniem pełnego relaksu. Czytam książki, oglądam filmy i nie myślę w ogóle o nadchodzącym tygodniu.

GosiaG
Gość

Pamiętam, że w szkole nie cierpiałam niedziel. Bo to był taki nudnawy dzień no i zaczynał się też ten stresik… jutro do szkoły, o nie! Pracę domową trzeba było odrobić, nauczyć się… ech… Na szczęście na studiach mi przeszło! Jeśli w poniedziałek masz zaplanowane coś, co lubisz, stresu nie będzie 🙂

Patrycja eM
Gość

Aniu wspomniałaś o planszówkach, czy wszystkie w które grasz są kupne? Chciałabym pograć w coś z chłopakiem..jedyne gry jakie mam to rumikub i scrable ale to już nam się przejadło 🙁 Masz jakieś pomysły na gry planszowe bądź niekoniecznie robione własnoręcznie? 🙂

Aleksandra
Gość

Możecie zagrać w statki, państwa miasta albo online w postaw na milion i sprawdzić ile byście razem wygrali 😉 Jeżeli chodzi o kupne to polecam Jengę, w supermarkecie znalazłam podróbę tej gry za 20zł.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Najlepszą planszówką w jaką w życiu grałam są Osadnicy z Catanu- niestety, jak wszystkie gry, jest to dosyć droga inwestycja, ale sama gra daje możliwość rozegrania niezliczonej ilości różnych partii, można dokupić dodatki (mi najbardziej podobają się żeglarze). Świetna rozrywka na cały wieczór:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niedziela to dla mnie dzień pełnego relaksu. Korzystam z pięknej pogody, biegam, czytam książki, oglądam filmy-jest sporo możliwości:) Pozdrawiam!

BlingAlley
Gość

Mnie też czeka jutro powrót na uczelnie ale mam nadzieję, że będzie dobrze. 🙂 Bardzo dobre pomysły na niedzielę. W tą nie dam rady zrealizować wszystkich punktów ale w następną postaram się bardziej.

Polny Konik
Gość

Ja wczorajszy dzień miałam taki dość nostalgiczny, i mi się trochę za bardzo "podjadło". Dzisiaj wszystko naprawiam: zdrowe, lekkie posiłki, relaks z serialem, notka na blogu, no i zaraz zabieram się za Twoją książkę 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No niestety nie którzy w ten dzień cały dzień spędzają nad książkami …:/

Martwy Kanarek
Gość

Ja postanowiłam pospacerować, wziąć kąpiel i obejrzeć nowy odcinek serialu. Oprócz tego w weekend stawiam na nowe umiejętności, zmienienie czegoś, małe DIY – w ten nauczyłam się wyplatać łapacze snów. Mam w domu mnóstwo kordonków, sznurków, starych, plastikowych bransoletek z jakichś durnych gazetek. Trochę chęci i jest świetnie!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Planszówki! to jest to, a z ciekawości w co grasz? my z moim mężczyznom od pół roku dopiero odkrywamy świat planszówek i pochłania nas to co raz bardziej i jak sekta jakaś wciągamy znajomych:) pozdrawiam Szopcia

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak się zabrałam za pedicure na konto tej niedzieli tak rozharatałam piętę (wiem, jestem genialna), że teraz wszystkie podłogi mam uciaprane krwią:( Ciekawe jak jutro będę chodzić:/

Za to nababrałam trzy rysunki.

Ja w niedzielach nienawidzę, że musimy jechać do babci, chociaż nikomu się nie chce, do kościoła musimy na najwcześniejszą, bo tak, musimy siedzieć i się na siebie patrzeć, bo "co będziesz siedzieć sama w pokoju". Jest jeden dzień, kiedy jest czas zrobić coś fajnego, ale trzeba to zmarnować.

Kana
Gość

Ja właśnie w niedzielę miałam takie rytuały pielęgnacyjne: maseczki, peelingi, depilacja, wcześniej ćwiczenia. Czytanie książek, oglądanie filmów, czas z rodziną i spacery. Uwielbiam niedziele 🙂 Zastanawiam się też nad wprowadzeniem niedzieli offline 🙂

Sylwia M
Gość

Ja muszę zaplanować niedzielę, wtedy wstaje i wszystko idzie fajnie. Gorzej jak nic nie zaplanuje, wtedy często zmarnuje do południe snuciem się po domu w piżamie. Dobry plan to podstawa.

Karola
Gość
Karola

Praktycznie wszystkie punkty zaliczyłam 🙂
Spacer był, calzone było, warsztaty taneczne były, film był. Ale była też drzemka i leniuchowanie na kanapie.

Miałam naprawdę miłą niedzielę i życzę sobie i Wam rownie miłego poniedziałku.

Carla
Gość

W moim przypadku niedziela to dzień całkowicie poświęcony dla mnie.
W zależności od tego na co mam ochotę: chodzenie w piżamie i oglądanie filmów, spotkanie z przyjaciółmi, czy jak dziś wycieczka do Kazimierza 🙂 Zazwyczaj też nadrabiam zabiegi pielęgnacyjne.

Grunt, żeby nie mieć poczucia zmarnowanego dnia i zregenerować siły! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

pytanie trochę niezwiązane z tematem: ostatnio pisałaś, że jesz bardzo dużo chilli i imbiru. imbir można jeść bezpośrednio albo potrzeć do herbaty/zupy, ale mam problem z chilli 🙁 kompletnie nie wiem, gdzie je dodawać, na kanapki? robić pasty np. z avocado i dodawać pokrojone w drobną kostkę? w jaki sposób ty jesz papryczki?

M.Ortycja
Gość

a ja cały weekend siedziałam na uczelni 😛 ja nigdy nie traktuję niedzieli jako dzień przetrwania, dopiero wieczorem, raczej późnym nachodzi mnie widmo poniedziałku, ale dzień spędzam normalnie na chillowaniu weekendowym… nie wiem, czy się ludzie przejmują 😀 akurat teraz nie mam pracy co prawda, ale nawet kiedy pracuję, to niedziela też tak dla mnie wygląda. ludzie mają, wydaje mi się, tendencje do szukania dziury w całym 😛

Potworek
Gość

Dla mnie niedziela była stresująca, jak musiałam chodzić do kościoła (bo mnie babcia tam targała, gdy byłam w podstawówce). Stresująca teraz jest wtedy, kiedy w poniedziałek czeka mnie egzamin/zaliczenie/oddanie czegoś. Wiem, że mam mało czasu na zrobienie czegoś i mnie to przytłacza. Aktualnie w większość niedziel pracuję i średnio kojarzą mi się z odpoczynkiem, dlatego staram się gospodarować sobie np godzinę na granie, albo rysowanie tylko i wyłącznie dla przyjemności – tematyka narzucona przez siebie i własną inwencję twórczą, nie przez nauczyciela czy zleceniodawcę ; )

LandOfLaces
Gość

Szczerze współczuję i Tobie i powyższym osobom, które przyznały, że były/są zmuszane do chodzenia do kościoła. Nie o to chodzi i nie dziwię się, że to potrafi zepsuć dzień, czy tam jego część. Bez sensu. Jak się kiedyś przyłapałam na tym, że chodzę do kościoła bardziej ze względu na innych ludzi, a nie ze względu na Boga, to się zaparłam rękami i nogami i powiedziałam, że nie będę chodzić…. a po jakimś czasie po prostu stwierdziłam, że chcę, że dla siebie i z własnej woli. Aaa, i współczuję ludziom, którzy muszą o to toczyć boje, bo wytłumaczyć normalnie się nie… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

Ja mam zjazdy w weekend i najgorsze jest, kiedy jest ładna pogoda, a my musimy siedzieć na wykładzie lub ćwiczeniach 😉 Więc nie mam z tym jakiś problemów. Z drugiej strony najchętniej w niedzielę bym robiła pranie i niestety nie mogę, "bo sąsiedzi usłyszą pralkę" 😛

Previous
Ładne ciuszki na Majdanie
7 pomysłów na niedzielę