Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Tydzień bez makijażu, jedzenie i kastracja dla pedofila [TYGODNIK]

Z jednej strony mam wyśmienity humor, z drugiej – czuję się jak w kiepskiej komedii, co można skwitować jednym słowem – POLSKA. Myślę, że ten tydzień przeczołgał mnie przez wszystkie możliwe emocje i zafundowałam sobie niezły rollercoaster. Postaram się opisać wszystko bez naruszania swojej prywatności 🙂

Zacznę  z grubej rury. W Toruniu pedofil zgwałcił chłopca i chociaż to samo w sobie jest szokujące i budzące największy sprzeciw, to szokuje jeszcze bardziej fakt, że to recydywista, który dopiero co z  więzienia wyszedł. Wyszedł, i go nie dopilnowano. Wyszedł, bo chcemy traktować takie – pardon – spierdoliny społeczne humanitarnie. Zupełnie jakby humanitarne było gwałcenie dzieci. Wiele osób się ze mną nie zgadza, ja osobiście jestem przy 100% pewności winy (ślady DNA) za mechaniczną kastracją/sterylizacją pedofila bez względu na płeć. A potem oczywiście dozór. Kiedyś takimi zajmowali się w celach, dzisiaj pedofile są chronieni niczym jacyś celebryci, by tylko włosek im nie spadł z głowy. Kiedy świat stanął na głowie? Kiedy to dobro przestępcy zaczęło być ważniejsze od dobra ofiary? Jak możemy traktować humanitarnie coś, co nie jest nawet człowiekiem? Wiem że Nietzsche miał rację mówiąc, że Kto walczy z potworami, powinien się strzec, by walka nie uczyniła go jednym z nich. Bo kiedy długo patrzysz w otchłań, otchłań zaczyna patrzeć w ciebie. Ale potrowami nie jesteśmy wtedy, gdy amputujemy kończynę z gangreną by ratować życie. Potworami jesteśmy teraz, pozwalając by ktoś rozrywał małemu chłopcu odbyt i narządy wewnętrzne oraz psychikę na całe życie, tylko dlatego że chcemy być mili dla biednego pana pedofila, który przecież nie jest winny temu, że musiał dać upust swoim żądzom.
Z każdej strony widzę ostatnio obwinianie ofiar. Obwinia się zgwałconą kobietę o to, że miała krótką spódniczkę i może wysłała sprzeczne sygnały komuś z innej kultury i religii. W dodatku trzeba tego kogoś zrozumieć, bo jest biednym, samotnym imigrantem i nie ma zajęcia. Może jeszcze ma mu laurkę z przeprosinami wysłać? Przeprosić, że to nie był najlepszy seks w jego życiu?
Super-niania kradnie zdjęcie na fejsie i obwinia o to ich właścicieli, bo słowo przepraszam ciężko jej wymówić.  Ktoś robi plagiat niemal 1:1 bloga My Pink Plum a autorzy zbierają wirtualne baty za to, że mieli czelność zwrócić złodziejowi uwagę. Czy coś nam się czasem nie pomyliło? Może jak ktoś mnie okradnie to ja będę musiała go jeszcze przepraszać, bo złapanie go jako złodzieja wpędziło go w depresję? Bitch please, skończmy z tą “poprawnością polityczną” bo to zaszło już TROCHĘ za daleko. 
No, to ulało mi się, mogę przejść do innych tematów. Po prostu wieść o tym pedofilu (nie on pierwszy, wciąż niczego nie uczymy się z tych historii!) zepsuła mi początek tygodnia. Ale tak, to nie koniec atrakcji tygodnia. Uprzedzam, że tydzień obfitował zarówno w bardzo fajne jak i niefajne doświadczenia, więc amplituda jest spora. Ach – nie czytaj tygodnika, jeśli jesteś głodny 🙂
W tym tygodniu byłam cztery razy na grzybach i cztery razy jadłam pieczone bataty, od których chyba się trochę uzależniłam. Jeśli chodzi o grzyby, to zdecydowanie najbardziej lubię sam fakt ich zbierania :). Połowa tych wypraw na grzyby była przypadkowa (tak, stąd torebka na ramieniu). W moich okolicach jest tyle grzybów, że każdy jeden spacer wzbogaca cię o całą torbę. Półgodzinny spacer z pieskiem do lasu w pobliżu mojego domu to cała siata “czarnych łebków”. Ale moje miasteczko (Solec Kujawski), to jeszcze nic! Okoliczna wieś Przyłubie, to raj dla każdego grzybiarza. Co roku widzę dalekie rejestracje i grzybiarzy z całej Polski, także wszystkich fanów z okolic Bydgoszczy i Torunia zachęcam do małego spaceru po moich okolicach :).
Zebrane przeze mnie grzyby są głównie małe, ponieważ wybrałam się na nie przed wieczorem i od rana nie urosły 😀
Takie spacery zupełnie offline są dla mnie niesamowicie odprężające. Uwielbiam zapach lasu i kocham swoje rodzinne strony właśnie za bliskość lasów. Nie muszę nawet wsiadać na rower by za kilka minut oddychać świeżym, leśnym powietrzem. Wystarczy kilkadziesiąt kroków.
Stąd właśnie w swojej miejscowości chciałam kupić działkę budowlaną. Ludzie uciekają z wynajmowanych mieszkań, by mogli sobie pomalować ściany tak, jak sobie tego życzą. Inni uciekają z mieszkań, by sami mogli decydować o tym, czy mogą słuchać muzyki albo tłuc mięso na kotlety nie zastanawiając się, czy sąsiadka z mieszkania obok akurat nie usypia dziecka. Ja chciałam kupić działkę, by w przyszłości – gdy uzbieram pieniądze – postawić sobie ekologiczny dom. Ponieważ chcę wybrać świadomie, chciałabym postawić dom pasywny. I czuję się, jakby angaż dał mi sam Bareja i uczynił mnie bohaterką swojego filmu. Prawie jak z zasłonkami w Alternatywy 4.
O co chodzi? Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego pozwala na działkach budować domy o bardzo jasno sprecyzowanych parametrach. O ile rozumiem kwestie bezpieczeństwa i kąty nachylenia dachu, o tyle jeśli na własnej działce mogę pobudować dom i muszę wybrać jeden z trzech proponowanych kolorów elewacji, to chyba coś się komuś popie.. pomieszało. Myślałam że komunizm już dawno za nami i czasy kiedy wszyscy musieliśmy iść równo w przeciętność i ponurość już minęły. Aktualnie jestem sfrustrowana i znowu rozważam swój plan z ucieczką na Filipiny czy inną Tajlandię i postaranie się obce obywatelstwo. Jeśli moje podatki mają iść na takie głupie decyzje albo ochronę dla jakiegoś pedofila… Nie noszę noża w kieszeni, a sam się otwiera. 
Uprzedzałam, że niezły koktajl emocji? 🙂
Aż ciężko uwierzyć, że w moim tygodniu było mnóstwo naprawdę dobrych momentów. Przeurocza pięciolatka zmotywowała mnie do pewnego działania i sprzedała mi świetną życiową prawdę. Tylko dziecko ci powie, że król jest nagi, ale w drugą stronę to też działa. Gdy pięciolatka w ciebie wierzy to… no właśnie. Nie pamiętam kiedy ostatnio dostałam takiego kopniaka do działania! 
Poza dzisiejszym dniem miałam cały tydzień bez makijażu i wciąż zdrowotnie dochodziłam do siebie.
Dużo biegałam (zobacz też: co mi dało bieganie? dlaczego warto biegać?). A to co robię dla swojego zdrowia cały dzień nagrywam dzisiaj na snapie. Jest o tym co jem i jakie metody i techniki stosuję. Przy przewlekłej chorobie jest tego sporo, dlatego wszystkich zainteresowanych przekierowuję na mój snapchat.
Kulinarnie nie obyło się bez eksperymentów. Oprócz batatów jadłam tradycyjne polskie dania, upiekłam biszkopt i przełożyłam go kremem z mascaprone i białej czekolady, by po chwili udekorować malinami z własnego ogródka. Robiłam też sakiewki z kozim serem i pastą z suszonych pomidorów oraz małe tartinki z ciasta filo, zapiekane z masą z jajek i sera oraz szczypiorku. Bardzo lubię improwizować w kuchni :).
A co było na blogu? 
Ruch fizyczny jest dla mnie bardzo istotny i jakoś ostatnio zdarzało mi się trenować dużo częściej niż zazwyczaj. Praktycznie każdą złość musiałam solidnie wybiegać. 
A pojawiła się kolejna. Po udanej rezerwacji terminu krótkiego “city break” we Lwowie (już w przyszłym tygodniu!) razem z Natalią  pomyślałyśmy o Malcie. Jestem bardzo wdzięczna każdej osobie, która z mojego polecania skorzystała z Airbnb czy Ubera zgarniając 85 zł na nocleg lub 25 zł na pierwszy przejazd “taksówką”. Wy ufacie moim rekomendacjom, ja ufam Waszym. Padło na Maltę.
Jutro okaże się, czy fru.pl to godna zaufania strona czy naciągacze i oszuści przez których stracę łącznie prawie dwa tysiące złotych (noclegi dla dwóch osób, bilety na Malcie, dojazd do Poznania i z Poznania, inne rezerwacje poczynione PO opłaceniu i potwierdzeniu lotu. Mam nadzieję, że wszystko okaże się kiepską pomyłką, błędem systemu i we wrześniu poznam uroki ciepłej i pięknej wyspy. Aktualnie wydarzyło się coś tak absurdalnego, że czekam na wiadomość z przeprosinami i informacją o niefortunnej pomyłce… Wierzę w ludzi, daję im szansę. Ja osobiście uważam, że najniebezpieczniejszą istotą na tej planecie nie jest żaden tygrys czy wąglik, tylko wkurzona kobieta :).
Starałam się więc trochę wychillować, w końcu kocyk, trawa, własny ogród to wymarzone okoliczności by poodpowiadać na maile, a potem trochę poczytać 🙂
Dziękuję też wszystkim biorącym udział w akcji #idealnaxAniamaluje – na instagramie zebrało się 109 zdjęć a pięciu zwycięzców wybiorę dzisiaj wieczorem lub jutro.
Ponieważ jesteście tak pięknie zaangażowani, mam kolejną akcję. Chciałabym podziękować osobom, które bardzo ufają moim poleceniom i pod ich wpływem dokonują zakupu, rezerwują hotel, jedzą w jakimś miejscu o którym wspominałam. Do końca sierpnia wszystkie zdjęcia na instagramie opatrzone hashtagiem #zpoleceniaaniamaluje  walczą o lampę UV/LED do paznokci. Jeszcze nie jestem pewna czy o Sun9c czy 9s, ale niebawem zadecyduję. Można dodać hashtag do zdjęć już istniejących, jedyny warunek to posiadanie publicznego profilu na instagramie i też hashtag 🙂 Dla pewności można mnie też oznaczyć, każde zdjęcie dostanie ode mnie serduszko :)).  Jeśli pomysł chwyci, będę miała dla Was prezenty do rozdania co miesiąc, może co dwa tygodnie. 
Przykład #zpoleceniaaniamaluje to np. zakup z Aliexpress , nocleg z Airbnb, jazda uberem , zakup jakiejś sukienki, butów, kremu, książki, abonamentu na książki w Legimi , słowem – czegokolwiek co polecałam i sprawiło, że otworzyliście portfel. Pole do popisu jest ogromne a ja chciałabym za zaufanie dodatkowo nagradzać. Wysyłka na terenie RP na mój koszt.
No właśnie, co to za sukienka?
Haftowane cudeńko kupione tutaj. Na modelce możecie zobaczyć sukienkę w całości. Na pierwsze zamówienie jest 60% rabatu, powyżej 50$ darmowa przesyłka. Buty które mam na instagramie kupiłam u bezpośredniej konkurencji tego sklepu, tutaj. Mają darmową przesyłkę i obecnie wyprzedaż aż 80%, przy czym można na niej dorwać kilka pięknych modeli butów z pomponami ❤
na koniec kilka snapów z tego tygodnia 🙂
Niestety jak widzicie – snap mi się trochę psuł i nie wszystko uchwyciłam, ale dzięki Wam mogę patrzeć na życie przez różowe okulary 🙂
Dokładnie te okulary 🙂
No, to teraz linki tygodnia! Tym razem tylko cztery podpunkty, bo mało czasu spędziłam przed komputerem:
3.  Wegański tort Oreo, który wygląda pysznie i perełka
4. Szalone promocje, między innymi na walizki , organizery do szafy czy toaletki z genialnym pojemnikiem na suszarkę do włosów na czele  i małe AGD takie jak blendery, miksery i… urządzenie do tart. Gdybym potrzebowała prezentu ślubnego dla kogoś, skorzystałabym bez chwili wahania :).
Podsumowując – miałam dziwny tydzień, czuję się trochę jak w kiepskim filmie, liczę na to że fru.pl podejmie jedyną słuszną decyzję i się ogarnie. Oprócz tego zachęcam do wrzucania zdjęć z hashtagiem #zpoleceniaAniamaluje i zapraszam na mój snapchat: aniamaluje by zobaczyć co robię każdego dnia dla swojego zdrowia 🙂 
Ciao!
Edit: poniedziałek rano – wszystko się wyjaśniło, bilety są nasze i Malta we wrześniu bez niespodzianek! Zwykła pomyłka, uff! 🙂


dopisek 23.08:
Książki w akcji idealnaxaniamaluje zgarniają:

kejt_dzanik

fitkola

agata_try


asunnai

czytaj_na_walizkach

Wszystkie prace były super, niestety jest tylko pięć książek. Możecie jednak hashtagować zdjęcia #zpoleceniaAniamaluje by mieć szansę na profesjonalną lampę UV/LED do paznokci sun9 🙂
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Wege sakiewki z ciasta filo z kozim serem
Tydzień bez makijażu, jedzenie i kastracja dla pedofila [TYGODNIK]