Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Zgarnij 400 zł do Douglas, moja wiara i antybiotyki [TYGODNIK]

Bez zbędnej gadaniny, relacja z tygodnia.
Typowa rutyna – prowadziłam zajęcia, pracowałam i trochę się kurowałam. Tydzień zleciał jak z bicza strzelił, a ja mam to nieznośne uczucie “Aniu, nic nie zrobiłaś”. 
Gdy patrzę w kalendarz i zaglądam do skrzynki e-mail – zrobiłam dużo. Mimo to – nie posunęłam się znacząco do przodu w kierunku realizacji swoich planów i celów. Z drugiej strony- muszę mieć za co żyć, więc praca nad planami idzie trochę “po godzinach”. Od kilku dni ustawiam sobie budzik na godzinę i cisnę z pracą ścigając się z czasem. Gdy budzik dzwoni – przerywam. Zaskakujące jak szybko udało mi się dokonać selekcji zadań ważniejszych i mniej ważnych. Pracuję w kilku takich blokach, a mój cel na 2017 to pracować mniej. 
Póki co – udało mi się znaleźć czas dla siebie. Mocniej skupiam się na swoim zdrowiu – zaczynam dzień od ssania oleju*, szczotkuję ciało na sucho, biorę zimny prysznic, codziennie piję jakieś smoothie:
Postanowiłam przez 30 dni pić smoothies, za każdym razem trochę inne. Już wiem, że wyzwanie będzie dla mnie trudne ze względu na kilka krótkich wyjazdów. Postaram się na ten czas zorganizować sobie gotowe, butelkowane smoothies.
Co do ssania oleju – podlinkowałam do tekstu p. Agnieszki Maciąg, bo jest dużo bardziej kompletny od mojego własnego.
Tyle dla ciała, ale przecież to tylko ciało. Nigdy nie byłam tak pogodzona ze swoją śmiertelnością, nigdy nie byłam tak spokojna, nigdy też nie sądziłam, że znajdę w szerokiej palecie różnych -izmów i -logii coś, co zatrzyma mnie na dłużej. Wiem, że zawsze będzie hejt na Żydów. Ludzie burzą się o “terrorysta syryjskiego pochodzenia”, ale gdy ktoś napisze “milioner żydowskiego pochodzenia” to nikt nie burzy się o utrwalanie stereotypów.
W każdym razie – w 2017 roku pora zrobić coś w kierunku studiowania Kabały, bo na razie jest trochę tak jak tutaj. Zamieszczam to z jednej, maleńkiej przyczyny – mam szczerą nadzieję, że ktoś się tym zainteresuje i “połknie bakcyla”.
Opublikowałam tekst o naturalnym leku na choroby układu oddechowego. Padło mnóstwo pytań o odcień szminki, więc notujcie –
to numerek 18, Aurora Red Pierre Rene. Złote opakowanie zamykane na magnes, ok. 20zł. Jest rewelacyjna!
Odnośnie pytań… jesteście niesamowicie zaangażowaną społecznością! Bardzo mnie to cieszy, ponieważ od lat staram się budować z Wami relacje. Oto kilka snapów z tego tygodnia:
W pierwszym dniu publikowania insta stories, oglądało je 3 tysiące osób (nie zdążyłam ze screenem). Tu super wynik! Na snapie jest Was troszkę mniej, ale za to jesteście niesamowicie zaangażowani –  Tak licznie screenowaliście wartościowy komentarz czytelniczki Sylwii (znajdziecie go tutaj).
Wspominałam już o tym, że Was uwielbiam?
Inne teksty na blogu:
No właśnie. Tajlandia. Moja grudniowa “ucieczka” do Azji obnażyła kilka problemów natury organizacyjnej. Po pierwsze – brak mi kilku rzeczy. O ile walizki z Westwing sprawdzają się rewelacyjnie, o tyle jest kilka drobiazgów do dokupienia. 
Moja największa wpadka w Tajlandii? Miałam gotówkę oraz pieniądze na karcie. “Główną” kartę miałam w domu, a na podróż przelewam sobie jakieś fundusze z marginesem na nieprzewidziane wypadki/wydatki. W razie zgubienia/kradzieży karty nie miałabym ogromnych problemów. Jakież było moje zdziwienie gdy w Bangkoku mogłam wypłacić równowartość 200 zł! Bankomaty pobierają ok. 20 zł prowizji, więc deal był naprawdę słaby. Przeoczyłam jakąś blokadę. Ale w czym problem, można przecież zmienić limity, prawda?
Tak. Jeśli karta SIM nie leży w mieszkaniu na wyspie Phuket.
Na szczęście to była końcówka wyjazdu do Bangkoku (tekst o tym co robiliśmy w Bangkoku znajdziecie u Oli).
Padłam ofiarą własnych “wymogów bezpieczeństwa”. Zawsze usuwam polską kartę SIM za granicą, bo boję się o przypadkowe włączenie pakietu danych. Jasne, tutaj też mam górny limit, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Jak widać – za bardzo 😀
Miałam z kartą jeszcze kilka perypetii, dlatego rozglądam się za czymś innym. Przede wszystkim – często są promocje, np. Qatar Airways ma 15% zniżki przy płatności kartą Visa, jakiś sklep przy płatności Master Card a czasami za granicą dana karta nie chce przejść. I co wtedy?
Przez swoją głupotę zostałam z katarskimi dolarami, które mogę wymienić jedynie po niekorzystnym kursie.
Dlatego rozglądam się za promocją bankową. Wygodniej mieć 3 karty po tysiąc na każdej niż jedną z trójką.
Już raz się przegapiłam promocję lotniczą gdy bank miał przerwę techniczą. Never ever again!
Znalazłam już nawet genialną ofertę – karta Citi Simplicity za 0 zł z bonusem – 400 zł w bonie do sieci Douglas. Mam nadzieję, że uda mi się załapać. Trzeba mieć minimum 21 lat, nie posiadać karty Citi Banku od 2014 roku, nie pracować w nim i … mieć z ostatnich 3 miesięcy regularne wpływy minimum 1200 zł. (Zatrudnienie w obecnej firmie 3 miesiące, a jak ma się działalność to minimum 25 lat i działalność prowadzona od 2 lat).
Po raz pierwszy żałuję pracy w oparciu o umowy o dzieło, ale i tak podejmę próbę. Haczyk? Oferują różne karty, jednak tylko “Simplicity” pozbawiona jest opłat (jedynie ew. kredyt oprocentowany jest na 10,5%).
Link do oferty (klik), regulamin 
Jest też druga oferta – wybiera się taką samą kartę (moim zdaniem ta druga jest niekorzystna) i do zgarnięcia jest zwrot za Spotify Premium za 12 miesięcy oraz bon na 200 zł do empiku (klik). Niestety obie oferty są ważne do końca stycznia 🙁 
Kiedyś bawiłam się w dorabianie przez zakładanie kont ( ktoś pamięta mój tekst z 2014? :D) i z braku czasu porzuciłam ten zwyczaj. Zdecydowanie zamierzam znowu stać się łowcą promocji :).
Przy okazji – znalazłam stronę “refunder“, która zwraca część pieniędzy za zakupy. Warto się tam zarejestrować. Ja jako blogerka często wrzucam na bloga linki afiliacyjne tylko po to, by coś przez nie kupić. Np. niedawno robiłam zakupy na zalando i wróciło mi w ramach prowizji 7 zł. Jeśli właśnie kliknąłeś w “zalando” i dokonasz zakupu, to też dostanę z tego tytułu drobną prowizję. Nie chcę być jednak w żaden sposób samolubna i nie obrażę się, gdy sam skorzystasz z tej wiedzy.
Jeśli prowadzisz blogi, możesz zarejestrować się w kilku programach afiliacyjnych, np:
TradeTracker (dają 15 zł na start!)
Convertiser
Dodać się do programów ulubionych sklepów i zawsze klikać w swoje linki przed dokonaniem zakupu :). Nie zwiększa to ceny, ale spowoduje kilka (zazwyczaj 1-8) procent prowizji.
Nie każdy ma jednak bloga, a czasami blog bywa odrzucany (mi też się to zdarza!) więc można skorzystać z portalu refunder, który podzieli się z Tobą własną prowizją (np. za zakupy w empiku). Jeśli znacie coś, co działa analogicznie – koniecznie dajcie znać 🙂
A tak wyglądam ostatnio. Sweterek jest z Romwe (klik) i bardzo polecam – dostałam o niego wiele pytań a aktualnie na stronie jest ostatnie siedem sztuk… Natomiast spinka… jak to spinka 😀
Dostałam też kilka pytań o to, co mam na ustach. To szminka w odcieniu 203 Wonder Fuchsia z Miss sporty. Na pewno uda się ją znaleźć w sieci Rossmann :).
W kwestii mojego tygodnia to niestety tyle!
Za to mam garść interesujących linków:
Na dzisiaj to tyle 🙂 

aaaa, eeejj, stop, stop!!! znalazłam lepszy deal! Refunder ma program partnerski, czyli jeśli klikniesz TEN LINK i zrobisz zakupy za 50 zł, oboje otrzymamy po 25 zeta!
Buziaki!

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Włosy styczeń 2017 – co tu się porobiło?
Zgarnij 400 zł do Douglas, moja wiara i antybiotyki [TYGODNIK]