Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Zgarnij 400 zł do Douglas, moja wiara i antybiotyki [TYGODNIK]

Bez zbędnej gadaniny, relacja z tygodnia.
Typowa rutyna – prowadziłam zajęcia, pracowałam i trochę się kurowałam. Tydzień zleciał jak z bicza strzelił, a ja mam to nieznośne uczucie “Aniu, nic nie zrobiłaś”. 
Gdy patrzę w kalendarz i zaglądam do skrzynki e-mail – zrobiłam dużo. Mimo to – nie posunęłam się znacząco do przodu w kierunku realizacji swoich planów i celów. Z drugiej strony- muszę mieć za co żyć, więc praca nad planami idzie trochę “po godzinach”. Od kilku dni ustawiam sobie budzik na godzinę i cisnę z pracą ścigając się z czasem. Gdy budzik dzwoni – przerywam. Zaskakujące jak szybko udało mi się dokonać selekcji zadań ważniejszych i mniej ważnych. Pracuję w kilku takich blokach, a mój cel na 2017 to pracować mniej. 
Póki co – udało mi się znaleźć czas dla siebie. Mocniej skupiam się na swoim zdrowiu – zaczynam dzień od ssania oleju*, szczotkuję ciało na sucho, biorę zimny prysznic, codziennie piję jakieś smoothie:
Postanowiłam przez 30 dni pić smoothies, za każdym razem trochę inne. Już wiem, że wyzwanie będzie dla mnie trudne ze względu na kilka krótkich wyjazdów. Postaram się na ten czas zorganizować sobie gotowe, butelkowane smoothies.
Co do ssania oleju – podlinkowałam do tekstu p. Agnieszki Maciąg, bo jest dużo bardziej kompletny od mojego własnego.
Tyle dla ciała, ale przecież to tylko ciało. Nigdy nie byłam tak pogodzona ze swoją śmiertelnością, nigdy nie byłam tak spokojna, nigdy też nie sądziłam, że znajdę w szerokiej palecie różnych -izmów i -logii coś, co zatrzyma mnie na dłużej. Wiem, że zawsze będzie hejt na Żydów. Ludzie burzą się o “terrorysta syryjskiego pochodzenia”, ale gdy ktoś napisze “milioner żydowskiego pochodzenia” to nikt nie burzy się o utrwalanie stereotypów.
W każdym razie – w 2017 roku pora zrobić coś w kierunku studiowania Kabały, bo na razie jest trochę tak jak tutaj. Zamieszczam to z jednej, maleńkiej przyczyny – mam szczerą nadzieję, że ktoś się tym zainteresuje i “połknie bakcyla”.
Opublikowałam tekst o naturalnym leku na choroby układu oddechowego. Padło mnóstwo pytań o odcień szminki, więc notujcie –
to numerek 18, Aurora Red Pierre Rene. Złote opakowanie zamykane na magnes, ok. 20zł. Jest rewelacyjna!
Odnośnie pytań… jesteście niesamowicie zaangażowaną społecznością! Bardzo mnie to cieszy, ponieważ od lat staram się budować z Wami relacje. Oto kilka snapów z tego tygodnia:
W pierwszym dniu publikowania insta stories, oglądało je 3 tysiące osób (nie zdążyłam ze screenem). Tu super wynik! Na snapie jest Was troszkę mniej, ale za to jesteście niesamowicie zaangażowani –  Tak licznie screenowaliście wartościowy komentarz czytelniczki Sylwii (znajdziecie go tutaj).
Wspominałam już o tym, że Was uwielbiam?
Inne teksty na blogu:
No właśnie. Tajlandia. Moja grudniowa “ucieczka” do Azji obnażyła kilka problemów natury organizacyjnej. Po pierwsze – brak mi kilku rzeczy. O ile walizki z Westwing sprawdzają się rewelacyjnie, o tyle jest kilka drobiazgów do dokupienia. 
Moja największa wpadka w Tajlandii? Miałam gotówkę oraz pieniądze na karcie. “Główną” kartę miałam w domu, a na podróż przelewam sobie jakieś fundusze z marginesem na nieprzewidziane wypadki/wydatki. W razie zgubienia/kradzieży karty nie miałabym ogromnych problemów. Jakież było moje zdziwienie gdy w Bangkoku mogłam wypłacić równowartość 200 zł! Bankomaty pobierają ok. 20 zł prowizji, więc deal był naprawdę słaby. Przeoczyłam jakąś blokadę. Ale w czym problem, można przecież zmienić limity, prawda?
Tak. Jeśli karta SIM nie leży w mieszkaniu na wyspie Phuket.
Na szczęście to była końcówka wyjazdu do Bangkoku (tekst o tym co robiliśmy w Bangkoku znajdziecie u Oli).
Padłam ofiarą własnych “wymogów bezpieczeństwa”. Zawsze usuwam polską kartę SIM za granicą, bo boję się o przypadkowe włączenie pakietu danych. Jasne, tutaj też mam górny limit, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Jak widać – za bardzo 😀
Miałam z kartą jeszcze kilka perypetii, dlatego rozglądam się za czymś innym. Przede wszystkim – często są promocje, np. Qatar Airways ma 15% zniżki przy płatności kartą Visa, jakiś sklep przy płatności Master Card a czasami za granicą dana karta nie chce przejść. I co wtedy?
Przez swoją głupotę zostałam z katarskimi dolarami, które mogę wymienić jedynie po niekorzystnym kursie.
Dlatego rozglądam się za promocją bankową. Wygodniej mieć 3 karty po tysiąc na każdej niż jedną z trójką.
Już raz się przegapiłam promocję lotniczą gdy bank miał przerwę techniczą. Never ever again!
Znalazłam już nawet genialną ofertę – karta Citi Simplicity za 0 zł z bonusem – 400 zł w bonie do sieci Douglas. Mam nadzieję, że uda mi się załapać. Trzeba mieć minimum 21 lat, nie posiadać karty Citi Banku od 2014 roku, nie pracować w nim i … mieć z ostatnich 3 miesięcy regularne wpływy minimum 1200 zł. (Zatrudnienie w obecnej firmie 3 miesiące, a jak ma się działalność to minimum 25 lat i działalność prowadzona od 2 lat).
Po raz pierwszy żałuję pracy w oparciu o umowy o dzieło, ale i tak podejmę próbę. Haczyk? Oferują różne karty, jednak tylko “Simplicity” pozbawiona jest opłat (jedynie ew. kredyt oprocentowany jest na 10,5%).
Link do oferty (klik), regulamin 
Jest też druga oferta – wybiera się taką samą kartę (moim zdaniem ta druga jest niekorzystna) i do zgarnięcia jest zwrot za Spotify Premium za 12 miesięcy oraz bon na 200 zł do empiku (klik). Niestety obie oferty są ważne do końca stycznia 🙁 
Kiedyś bawiłam się w dorabianie przez zakładanie kont ( ktoś pamięta mój tekst z 2014? :D) i z braku czasu porzuciłam ten zwyczaj. Zdecydowanie zamierzam znowu stać się łowcą promocji :).
Przy okazji – znalazłam stronę “refunder“, która zwraca część pieniędzy za zakupy. Warto się tam zarejestrować. Ja jako blogerka często wrzucam na bloga linki afiliacyjne tylko po to, by coś przez nie kupić. Np. niedawno robiłam zakupy na zalando i wróciło mi w ramach prowizji 7 zł. Jeśli właśnie kliknąłeś w “zalando” i dokonasz zakupu, to też dostanę z tego tytułu drobną prowizję. Nie chcę być jednak w żaden sposób samolubna i nie obrażę się, gdy sam skorzystasz z tej wiedzy.
Jeśli prowadzisz blogi, możesz zarejestrować się w kilku programach afiliacyjnych, np:
TradeTracker (dają 15 zł na start!)
Convertiser
Dodać się do programów ulubionych sklepów i zawsze klikać w swoje linki przed dokonaniem zakupu :). Nie zwiększa to ceny, ale spowoduje kilka (zazwyczaj 1-8) procent prowizji.
Nie każdy ma jednak bloga, a czasami blog bywa odrzucany (mi też się to zdarza!) więc można skorzystać z portalu refunder, który podzieli się z Tobą własną prowizją (np. za zakupy w empiku). Jeśli znacie coś, co działa analogicznie – koniecznie dajcie znać 🙂
A tak wyglądam ostatnio. Sweterek jest z Romwe (klik) i bardzo polecam – dostałam o niego wiele pytań a aktualnie na stronie jest ostatnie siedem sztuk… Natomiast spinka… jak to spinka 😀
Dostałam też kilka pytań o to, co mam na ustach. To szminka w odcieniu 203 Wonder Fuchsia z Miss sporty. Na pewno uda się ją znaleźć w sieci Rossmann :).
W kwestii mojego tygodnia to niestety tyle!
Za to mam garść interesujących linków:
Na dzisiaj to tyle 🙂 

aaaa, eeejj, stop, stop!!! znalazłam lepszy deal! Refunder ma program partnerski, czyli jeśli klikniesz TEN LINK i zrobisz zakupy za 50 zł, oboje otrzymamy po 25 zeta!
Buziaki!

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Włosy styczeń 2017 – co tu się porobiło?
Zgarnij 400 zł do Douglas, moja wiara i antybiotyki [TYGODNIK]