Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

10 pomysłów na to, co warto zrobić w lipcu – lista do odhaczenia

co robić w lipcu
Zrobiło mi się bardzo miło, gdy na snapie dopytywaliście o lipcową odsłonę cyklu i tekst “co warto robić w lipcu”. Nie miałam pojęcia, że ten cykl jest dla Was tak istotny! Okazuje się, że niektórzy tworzą sobie  na podstawie tekstów listy od odhaczenia. Tym bardziej musiałam dać sobie czas, by nie było na niej żadnego przypadkowego punktu ;-). Zatem co robić w lipcu?
1. Odpocząć. Lipiec to ciepły miesiąc a ludzie żyjący w krajach gdzie słoneczna pogoda jest na okrągło, jakoś tak…szanują swój czas. Prawo do odpoczynku.
Mam na imię Ania, mam prawie 25 lat i nie umiem odpoczywać. W tym roku się nauczę! Co prawda wyjazd bez laptopa jest wciąż dla mnie abstrakcją (sic!), ale w lipcu sama skupiam się na tym punkcie. Odpocząć, to posiedzieć z książką na balkonie. Spać dłużej. Usiąść i nie robić nic, albo jeździć sobie na rowerze, jeśli lubi się opdoczywać aktywnie.
Ja jestem jedną wielką baterią słoneczną. O ile mam imbir i respektuję swoje napady pod hasłem “MUSZĘ zjeść śledzie*”, to potrzebuję jeszcze tylko słonecznej wersji witaminy D. Odpoczywam na słońcu. Ale każda forma odpoczynku która sprawdza się u Ciebie jest spoko.
Dla mnie odpoczynek jest lekcją numer 1 wyniesioną z Włoch. I od tej pory będę stawać na rzęsach, by odpoczynek był wpisany ZAWSZE w mój kalendarz.
2. Jeść czereśnie!
 
Czereśnie są bardzo zdrowe, smaczne i – obecnie – całkiem tanie.  Nigdy nie zrozumiałam dlaczego przed moim domem rosły aż cztery wiśnie i ani jednej czereśni… co za fatalny błąd! Czereśnie kocham ze względu na potas. Równowaga sodowo-potasowa jest bardzo ważna a latem nie mam ochoty na banany ;-). Do tego jod, zasadotwórczość, witamina C… w dniu w którym Bóg wymyślał czereśnie musiał mieć bardzo dobre flow. Tym bardziej że totalnie NIC się nie marnuje – herbata z ogonków jest dobra na odchudzanie i odtrucie (ale też koszmarnie gorzka) a pestki… z pestek robi się wypełnienie najlepszego na świecie termofora. To bardzo proste DIY i będziecie za nie składać modlitwy dziękczynne gdy przyłożycie taki termofor do brzucha podczas okresu, albo na bolący kark. Pestki cudownie trzymają ciepło, ale także zimno, więc to bardzo uniwersalny okład który sprawdzi się też na stłuczenia albo…ósemki :). Więcej o tym prostym DIY i zaletach czereśni poczytacie w moim tekście – 10 powodów by pokochać czereśnie.
3. Remont
Oj ja wiem, remonty są takie męczące. Ale nawet mały lifting może bardzo, bardzo odmienić samopoczucie. W zeszłym roku pokusiłam się o małą metamorfozę swojego pokoju – taką za 230 PLN, ale efekt mnie nakręcił i chwilę potem dokupiłam farbę za 12 PLN i przemalowałam jedną ścianę.

Nie zajęło mi to ani dużo czasu, ani pracy, ani też nie pochłonęło kasy. Idealnie! Tym bardziej, że jestem na etapie zbierania jak największego wkładu własnego na mieszkanie i każdy grosz wrzucony w obecne wnętrze po prostu boli. W tym roku po powrocie z Italii też robię mini-remont. Do tego w końcu obiecałam sobie, że pozbędę się starych książek, ubrań i… butów. Sprzedam je za symboliczne kwoty i przeznaczę pieniądze na jakiś fajny cel charytatywny. W ten sposób nie będę płakać po tych wszystkich szpilkach założonych dwa razy bo jednak gdzieś cisną albo nie trzymają stopy.
Polecam zatem właśnie mini-remont, albo przynajmniej wielkie porządki.
Można chwycić za farbę w sprayu i ujednolicić dodatki, jak zrobiła to Natalia, albo odnowić fotele czy mieszkanie jak Kasia z Twoje DIY (swoją drogą chciałabym poznać Kasi dilera, bo ma tyle energii że szok :))

4. Być na “tak!”. Takie wiecie – głośne TAK krzyczane z przepony – tak dla wyzwań, tak dla nowych możliwości, tak dla wszystkich fajnych rzeczy które chcesz robić, ale powstrzymuje cię strach. Miałam kiedyś swój projekt bycia na tak dokładnie pod wpływem tego samego filmu pod wpływem którego uruchomiła go Marcelina – zatem odsyłam do tekstu o tym jak być na TAK

co robić w lipcu


5. Wiązać włosy lub nauczyć się kilku fajnych fryzur
Latem zawsze mam ochotę ściąć włosy – niemiłosiernie niszczą się od słońca, grzeją, strączkują się – w tym roku zastosuję się do rad Natalii i będę chronić włosy kapeluszami, które jak wiecie stąd – kocham. W zeszłym roku ścięłam włosy do ramion i po chwili wyglądały znowu tak:

Gdy jesienią jest zimno w uszy, ale jednak za ciepło na czapkę, dobrym rozwiązaniem jest #kapelusz 🙂 Po tym jak moja klasyczna czarna #fedora postanowila przegrać walkę z porywającym ją wiatrem, postawiłam na trochę głębszy model. I tutaj ciekawostka – kilka lat temu gdy byłam zwolenniczką “zapłać raz a dobrze i miej na lata”, zapłaciłam sporo za czarny porządny kapelusz marki #viyella Ponieważ to od niego zaczęło się moje uwielbienie dla kapeluszy, przeglądając później ofertę choies w dzień jakieś wielkiej wyprzedaży, spontanicznie kliknęłam podobną fedorę w beżu, za bodajże 8$ po obniżce. Jakież było moje zdziwienie, gdy kapelusz dotarł! Byłam głęboko rozczarowana…. przepłaceniem za viyellę kilka lat wcześniej :-). Niepozorny sklep wysłał mi kapelusz 100% wełny, dużo milszy w dotyku i lepiej układający się :-). Ten ze zdjęcia to inny model, ale jeśli lubicie kapelusze, choies jest bardzo spoko 🙂 http://goo.gl/bvzLLj bo z innymi produktami jest niestety bardzo różnie 🙂 #polishgirl #instagirl #whatiwore #polskadziewczyna #fashion #style #look #ootd #ootdpl #whatiwore #whatiwore #hat #fedorahat #beige #forest
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@aniamaluje) 7 Lis, 2015 o 2:06 PST

Ech 🙁
Lada dzień zamieszczę aktualizację włosów w której pokażę jak wyglądały moje włosy chwilę po wyjściu od fryzjera dwa tygodnie temu :). Teraz mam w miarę zdrowe końce ale co z tego że nie używam prostownicy czy stylizacji na ciepło skoro słońce spala mi włosy na wiór? Latem stawiam na kapelusze, koczki i lekkie upięcia. Albo porządną ochronę  – chyba właśnie znalazłam perełkę w tym temacie!

6. Być turystą u siebie – nie masz kasy na dalekie podróże? To wsiadaj w pociąg regio najdalej gdzie pojedziesz za dyszkę. Spakuj sałatkę oraz butelkę z filtrem i poznaj swoje okolice. Jutro przed wylotem do Włoch będę w Katowicach – mogłabym przyjechać wieczorem i zaraz po noclegu pojechać na lotnisko. Ale przyjadę trochę wcześniej i spróbuję poznać miasto. Polecam mój tekst o tym jak być turystą u siebie. Polecam też zniżki na noclegi i darmowy przejazd na ubera, które przygotowałam dla was tutaj.

7. Letnia rutyna – wprowadź ją! Szklanka wody z imbirem lub cytryną, gimnastyka… a przede wszystkim zimny prysznic z rana. Bardzo polecam, to dodaje energii! Sama trochę zaniedbałam swoją poranną rutynę, ale teraz do niej wrócę w pełnym wymiarze. To fajnie porządkuje dzień i dodaje powera ;-).

8. Wypróbuj letnie przepisy – ja latem jem inaczej niż przez resztę roku – mam ochotę na pyszne smoothie, ciasta i tarty na zimno… Możesz skorzystać z mojego przepisu na tarty z mascarpone i białą czekoladą – cudownie komponują się z malinami i jagodami, “ciasto” kinder country  albo podsunąć mi jakiś inny 😉

9. Wybierz się na jagody – albo kurki :). W moich okolicach już są – ostatnio moja babcia mająca już grubo ponad 80 lat… śmignęła na jagody na rowerze i uzbierała pięć litrów w trzy godziny. Nie mam pojęcia jak ona to robi, ale chciałabym mieć tyle energii w tym wieku. Uwielbiam nasze polskie jagody a samodzielne zbieranie ich zawsze działa na mnie jakoś tak pozytywnie. Polecam się na nie wybrać ;-).

10. Tradycyjnie już – dziesiąty punkt należy do Was. Jestem ciekawa jakie lipcowe aktywności polecacie. Wiem że wiele osób będzie bawić się na festiwalu Woodstock albo wybierze się na Światowe Dni Młodzieży, lipiec to też czas festwiali, imieniny Anny ;)).. i kilka innych ważnych wydarzeń. Bardzo mnie ciekawi co polecacie!
Ja chciałam kupić sobie za zdany semestr jakieś szalone buty – pech chciał że jakiś czas temu zakręciło mi się w głowie i prawie skręciłam kostkę. W. Płaskich. butach. Naciągnęłam sobie ścięgno i musiałam kupić sobie klapki jak jakaś emerytka :DDD

Link do sukienki tutaj :).

Buziaki! 🙂 No i jeśli ktoś jutro (niedziela) ma po 15:00 czas w Kato – proszę pisać na direct na instagramie  lub o snapa (aniamaluje).

A ja idę odłożyć na bok pestki czereśni, bo żal wyrzucać.

*Śledzie mają super stosunek omega 3 i 6 a do tego poprawiają nastrój [serotonina]. U mnie “omegi” są bardzo ważne, ale jakoś nigdy nie mam nastróju pod tytułem “MUSZĘ wypić olej z wiesiołka” 😉
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Wpływowy bloger…czyli kto?
10 pomysłów na to, co warto zrobić w lipcu – lista do odhaczenia