Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

#Luty to najkrótszy miesiąc w roku. Aż się prosi o jakieś #wyzwanie!😁
Uważam, że bycie dobrym nauczycielem, trenerem czy instruktorem jest dużo trudniejsze od bycia w jakiejś dziedzinie świetnym. Zrozumieć coś samemu - spoko, ale potrafić się zniżyć do poziomu początkującego i mu to wytłumaczyć, bez irytowania się, że „nie rozumie oczywistych rzeczy” jest mega trudne! Ja sama za oczywiste uznałam, że wszyscy wiedzą o moich „motywach przewodnich” każdego miesiąca. Zupełnie jakby każdy na tym insta śledził mojego bloga z lat 2012-2013😁. Jeju, przecież część z Was nawet nigdy nie była na blogu (żałujcie, jest super!).
Od dawna wybieram sobie temat przewodni danego miesiąca. Czasami nie jem mięsa, czasami uczę się rozsądniej planować posiłki, innym razem skupiam się na relacjach - zawsze wypływa to naturalnie, w zależności od potrzeb albo zdiagnozowanego deficytu😉.
W lutym chciałabym spróbować oswoić się z obiektywem. Przestać reagować na niego jak na lufę karabinu😏. Częściej się wygłupiać i brać to mniej na serio!
Zanim odwołałam loty ustawiłam się nawet na małą sesję w Bangkoku, ale czy ta cała moja podróż wypali - czas pokaże. Jestem dobrej myśli!
Nie chcę by życie mi upłynęło na „kiedyś się nauczę, kiedyś zrobię”. Lubię działać od razu, nawet jeśli jestem w stanie postawić tylko mały koślawy krok - to jest krok do przodu!
No, to dawaj znać nad czym Ty będziesz pracować w lutym! 👊🏻
#aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #monstera #crazyplantlady #plants #jungle #urbanjungle #onthebed #kubek #herbata #łóżko #blogerka #discoverunder50k

#Luty to najkrótszy miesiąc w...

Czy warto odkładać marzenia na później? + nowa fryzura

Jeśli chcecie wiedzieć co sądzę o odkładaniu marzeń na później, co i dlaczego zrobiłam z włosami (oraz jak szybko zmieniłam zdanie o swojej fryzurze….) i co jest moim gryzącymi mnie, odkładanym na wieczne “kiedyś” marzeniem, to zostańcie jeszcze chwilę 😀

Ten tekst będzie dziwny, bo napisałam tytuł w czwartek z myślą o tym, że tekst napiszę w piątek. W piątek działo się zbyt wiele i uspokoiłam siebie słowami “w sobotę to już na pewno”. Jest niedziela rano, także sorry ;-). Czy ktoś w ogóle przetrwał mój bełkot? Wczoraj przed trzecią wybrałyśmy się nad morze i chyba nie wiem co robię rano przed komputerem 😀
Moje włosy są cienkie i kapryśne jak jakaś diva. Ale taka wiecie, bez talentu ani zalet, które pozwalałaby przymknąć oko na jej idiotyczne kaprysy. Od głupiego pomysłu brąz-czerń-blond(!)-naturalne, moje włosy praktycznie nigdy mnie nie satysfakcjonowały. Najgorsze było to, że na spalone nic nie pomoże i te dwa lata trzeba odbębnić by zniszczenia odrosły. Cięcie na krótko odpada – gdy moje włosy ocierają się o ramiona czy kołnierz, to prędzej wykruszą się niż przekroczą tę magiczną linię. Nawet gdyby były najzdrowsze i najbardziej odżywione jak się da ;-). A najgorsze już było to, że dwa lata temu miałam grzywkę. Odrastanie włosów przy twarzy trwa w nieskończoność…
A i tak zazwyczaj chodziłam w takiej oto fryzurze :

Ponczo (narzutka?) klik

Ale warstwy przy twarzy zdążyły osiągnąć jakąś sensowną długość i podcięłam ponad 10 cm włosów. Docelowo marząc o łatwiej i bezproblemowej fryzurze z tego zdjęcia (numer jeden). 
Pierwsze chwile po cięciu? Radość, ekscytacja, macanie się po końcówkach i poganianie w myślach byłej grzywki, by szybciej rosła. W końcu to pasma z przodu nadają potem cały kształt fryzurom typu long bob. W zasadzie zapisując sobie szkic tego tekstu, byłam przekonana że to będzie pełen ekscytacji i radości tekst na temat “jak podcięcie włosów poprawiło mi humor”. Eeee niestety nie.
Spodnie : nie mam pojęcia, koszula (klik), sandałki (klik). 
Jeśli wytrzymaliście ten mój poranny bełkot, może przejdę do meritum – podcięcie włosów było u mnie odkładane na wieczne kiedyś. Zawsze coś stało na przeszkodzie. Ostatnio chodziło o to, że gdy podetnę połowę piór, moje włosy wciąż będą miały spalone końce (czerń-blond…) i nie będą miały ładnej, zdrowej linii. Czekały na swój moment a teraz już wiem, że go nie doczekają. Ale o tym za chwilę.
We wszystkich dziedzinach związanych z poczuciem estetyki i tak zwanym “dobrym gustem”, totalnie leżę. Gdy inni oceną z plastyki podciągali sobie średnią, ja w gimnazjum miałam tróję. Mieć tróję z plastyki, to był prawdziwy wyczyn ;-).
Niestety z postępami u mnie słabo, a do tego mam jeszcze mocno ciężki gust 😀 
Ubzdurałam sobie jednak, że chcę nauczyć się czegoś specjalnego. Z pozoru – hobby idealne. Siadam wieczorem zrelaksowana na fotelu, coś tam sobie przesuwam, coś przytrzymuję i jeszcze mam jakiś użyteczny efekt. Nigdy więcej nie jestem zależna od ograniczonego wyboru w sklepach, przede mną bieży baranek, nade mną fruwa motylek i takie tam. Idylla.
Zapewne wiecie o co chodzi. Średnio co 2-3 miesiące wraca ta oferta (klik) i moje niezrealizowane marzenie przypomina mi się jak niedobry obiad wracający do gardła za późno, by zażyć tabletkę na zgagę albo coś na odtrucie. Niesmak pozostaje.
Dlaczego nie uspokoję więc tego głupiego wyrzutu, nie pójdę do sklepu i nie zacznę realizować swoje wymarzonego hobby? Przecież nie wolno odkładać marzeń na później, życie jest jedno i jeszcze mogłabym trzasnąć jakąś banalną sentencję Coelho, ale niestety żadnej nie znam.
Otóż nie. Wszystko ma swój czas i ma swoje miejsce, a moje potencjalne hobby nie doczekało jeszcze swojej chwili.
Umówmy się – to nie jest wielka inwestycja. Mogłabym sprzęt (klik) po prostu kupić, tym bardziej, że wszyscy chwalą i polecają. Doskonale jednak wiem, że chwilowo wygrywają u mnie inne rzeczy, bo mam trochę odmienne priorytety. Kupiony dzisiaj, stałby smutnie w kącie przypominając mi o moim potencjalnym hobby każdego dnia. To coś jak całoroczny abonament na siłownię, z którego się nie korzysta, a kasa wciąż jest w konta ściągana. Albo jak spłacanie rat za telefon, który został nam skradziony. Nie mając czasu na pełne zaangażowanie się w potencjalnie wciągające hobby, nie zamierzam kompletnie zaczynać ze sobą tego tematu.
Bo to wcale nie jest tak, że jak kupię sobie buty do biegania, to na pewno będę biegać, a jak kupię lustrzankę, to nagle cudownie znajdzie mi się czas na robienie zdjęć. Między “chcę” a “pragnę” jest mniej więcej taka sama różnica jak między “chcę” a “potrzebuję”, tylko w drugą stronę. Kto ma problem ze wrzucaniem to żółtej torby w ikei pięknych lecz całkowicie zbędnych dodatków, ten wie co mam na myśli.
Cóż, czasem warto zdecydować się na półśrodek.
Tym razem półśrodek oszczędził mi rozczarowania gdy podrośnie grzywka. Już następnego dnia moje włosy pokazały swoją prawdziwą naturę  – strączkują się i wyginają tam, gdzie kołnierz. Gdy grzywka miała krytyczną długość (do żuchwy), też się wywijały. I chociaż long bob bardzo mi się podoba, to już teraz wiem, że nie jest dla mnie.
Chciałam was tylko trochę uprzedzić, że życzeniowe myślenie na zasadzie “jak tylko znajdę faceta, to wszystko mi się ułoży”, “jak założę firmę to będę super wolnym finansowo człowiekiem” “jak już kupię sokowirówkę to codziennie będę pić soki i będę taka fit, że wow”, często może doprowadzić do masy rozczarowań.
I ja wybrałam sobie idealną metodę półśrodka – próbuję namiastki tego, czego “pragnę”. Zanim zdecydujemy się na psa, możemy zaoferować znajomym, że zaopiekujemy się nim podczas ich wyjazdu. Zanim kupimy lokówkę, możemy pożyczyć ją od koleżanki i sprawdzić, czy sam zakup magicznie wyczaruje nam kilkanaście dodatkowych minut na pokręcenie włosów o poranku, czy jednak skończy się na codziennym “jutro”. 
Ja nie zadałam sobie trudu, by wybrać się do babci, do której mam dosłownie rzut beretem i poprosić o pokazanie jak to się robi na starym sprzęcie.
Wychodzi więc na to, że wcale nie “pragnę”, a jedynie “chcę”…
W ramach rozwojownika, wyzywam cię! Zapewne masz jedno potencjalne “marzenie”, którego z różnych powodów teraz nie możesz zrealizować. Spróbuj wykombinować sposób na posmakowanie go w wersji demo już teraz. 
Gdybym pożyczyła od koleżanki lustrzankę przed zakupem swojej (a trochę na nią zbierałam), wiedziałabym, że jej posiadanie magicznie nie sprawi, że zacznę więcej i lepiej fotografować. 
Rodzice mojej koleżanki całe życie marzyli o mieszkaniu w domu jednorodzinnym. Własny ogródek, brak sąsiada za ścianą, dużo miejsca dla biegającego po podwórku psa.
Gdy w końcu zebrali fundusze na budowę, wytrzymali w nim rok. Bo dom to skarbonka bez dna i jak coś się zepsuje, to nie dzwonisz do administratora budynku, który wszystkim się zajmie. Odśnieżanie przydomowego chodnika przelało czarę goryczy. Blokersi z krwi i kości z wielką radością sprzedali dom, kupili mieszkanie i ogródek działkowy. Tylko trochę szkoda, że inwestowali w swoje marzenie ponad dwadzieścia lat. W końcu jak będą mieć dom, to wszystko magicznie się ułoży.
Ciekawe, czy rozczarowania udałoby się uniknąć, gdyby najpierw zdecydowali się powynajmować jakiś dom przez rok i zasmakować wszystkich plusów i minusów…
To jak, wysilisz się i spróbujesz znaleźć sposób by zjeść ciastko i mieć ciastko? 😉
Psssst, od dwóch dni śpię po 3 godziny, więc jeśli gdzieś bredzę, to proszę, przymknijcie oko ;-)).

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Projekt Ja – planer do pobrania :)
Czy warto odkładać marzenia na później? + nowa fryzura