Instagram has returned invalid data.

Rasizm, piłkarzyki i najlepszy hotel [TYGODNIK]

W tym tygodniu działo się tak dużo, że nie zmieści się w jednym małym “tygodniku”. Zdecydowałam się pofragmentować swoje włoskie przygody na kilka mniejszych odcinków a tutaj zamieścić rzeczy z Polski ;-). Załóżmy więc, że mój tydzień zaczął się w sobotę 20 minut o północy – wtedy też wylądowałam na lotnisku w Warszawie.

Chwilę wcześniej dowiedziałam się, że w stolicy jest burza. Wizja lądowania na innym lotnisku nie była zachęcająca! Na szczęście samolot wylądował tam gdzie miał a ja szybkim transferem dotarłam do hotelu.
Lubię Airbnb, ale nie w każdej sytuacji jest dobre – na jedną noc nie ma sensu, nikt też nie będzie na mnie czekał z kluczami po północy :). Po mojej wtopie z budżetowym noclegiem w Katowicach (pisałam o tym w pierwszej części włoskiej przygody) wiedziałam że nie pozwolę sobie na drugą akcję z czekaniem na taksówkę i byle jaki nocleg. W końcu to ja napisałam kiedyś tekst – życie jest za krótkie na bawełniane gacie i hipokryzją byłoby pozwalanie sobie na taką bylejakość wobec siebie!
Selfie w lustrze, prysznic i sen? Nie 😀 Jeszcze trzeba napisać tekst na bloga. Miałam łatwiej, bo wcześniej pisałam go w notatniku na lotnisku i wyrobiłam się w dwie godziny. Uff! Nikt nie wrzuca tekstów po drugiej w nocy, ale ja nie lubię mieć ciszy na blogu. Podczas wyjazdu chciałam odpocząć od internetu (byłam tylko na snapie) ale i tak nie udało mi się całkiem bo miałam kilka maili do ogarnięcia. Teraz nadrabiam zaległości w robocie – we wtorek mam seminarium na studiach i ogólnie czerwiec mogłabym otagować #niemalekko. Za to od lipca zamierzam korzystać z życia ile się da i działać tylko na blogu 🙂
Mój ulubiony hotel to oczywiście Sound Garden Hotel  – idealny jeśli lądujcie na lotnisku Chopina (przy rezerwacji online jest darmowy shuttle bus na lotnisko), bardzo dobrze wyciszony (!) i z pysznymi śniadaniami. Wiem że to głupie, ale gdybym nie miała spotkań i innych spraw, chętnie bym sobie na jeden dzień została 😀 
Chyba co chwilę waliłam wam snapy, bo tam wszystko jest przemyślane i bardzo dobrze mi się myśli ;-). 
A potem uber i spotkanie z Angeliką!
Uber ma teraz letnią promocję i jeździ się jeszcze taniej. Ja jechałam za free, bo ostatnio ktoś skorzystał znowu z mojego kodu dającego pierwszy przejazd gratis. Polecam zainstalować sobie apkę i wklepać aniamalujeue jako kod polecający (aniamaluje i ue od unii) – nigdy nie wiadomo kiedy będzie potrzeba skorzystać z taxi, a uber jest 100x lepszy :). Zgodnie z waszymi bezcennymi wskazówkami zostawiłam walizkę w szatni w złotych tarasach za 4 zł, zamiast płacić 12 za skrytkę na dworcu. 
Spotkałam się na jedzeniu z Angeliką, którą może znacie z Youtubów – to jest niesamowite ile osób poznałam dzięki blogowaniu. Mówię to zarówno o osobach które same prowadzą własne wirtualne poletka jak i o tych, które tylko czytają. Za każdym razem gdy słyszę o tym jak internet niszczy prawdziwe relacje i sprzyja osamotnieniu, mam ochotę postukać się po głowie – poznałam tak niesamowitych ludzi, że głowa mała! 
Zresztą większość linków tego tygodnia jest zainspirowana moimi długimi rozmowami z Anią i Oskarem , ale po kolei. Na razie jesteśmy na obiedzie z Angeliką 😀 Uwielbiam ludzi z którymi można gadać i gadać że nie czuje się upływu czasu. Odprowadziłam Angeliką na metro i uświadomiłam sobie jak dobrą decyzją było prowadzenie bloga. Gdy kasowałam kilka lat temu prowadzonego całe liceum photobloga, myślałam że do tego nie wrócę. Pozbawiłabym się czegoś bardzo ważnego!
Na wyjeździe potwierdziła się moja mała hipoteza, że objawy mojej choroby są ściśle związane z klimatem. Jeszcze nie wiem o co KONKRETNIE chodzi (dowiem się!), ale na południu oddycha mi się dużo lżej, w związku z czym nie tracę tyle energii i nie muszę jeść cały czas.
Ledwo pojawiłam się w Polsce i po śniadaniu jadłam shoarmę, a chwilę potem…
tak, ciastko 😀

Nie żebym nie jadła ciasta też do śniadania :PP Wcale 😛

Pociąg i teleport do rzeczywistości – jestem w stanie czekać dwie godziny tylko po to, by jechać bez przesiadek i nowym pociągiem bez przedziałów. Po tym jak wsiadłam do przedziału pełnego szalikowych kibiców krzyczących na każdej stacji brzydkie piosenki wybieram zawsze spokojniejszą opcję :).

Wiecie co jest niesamowite? Że w domu czekał na mnie rosół z imbirem. A to jest takie dobro dla moich oskrzeli, że słów mi brak!

A potem odcinek Gry o Tron (dlaczego zawsze ktoś musi mi spoilować? :D).

Obudziłam się dzisiaj tak padnięta, że zmarnowałam cały ranek. Czeka mnie mega intensywny tydzień  i musiałam się na to psychicznie przygotować. Dlatego dzisiaj starałam się trochę odpocząć, chociaż i tak siedziałam po uszy w obowiązkach.

Co niedzielę jem obiad robiony przez moją mamę. O ile oczywiście jestem w domu:). To jest niesamowite jak moja mama modyfikuje swoje przepisy pod moje oskrzela. Ja walę wszędzie curry, papryczki, imbir – a moja mama dodała do duszonej karkówki dużo musztardy i kilogram cebuli. O musztardzie jeszcze chyba nie pisałam, ale pochwała cebuli (kwercetyna!!!) była kiedyś w tekście o pięciu naturalnych sposobach na przeziębienie. Nie muszę chyba wspominać, że rodziców to chyba wygrałam na jakiejś loterii, bo są dla mnie przeogromnym wsparciem. Wiem jakie problemy z rodzicami mają niektórzy i jestem za to niesamowicie wdzięczna.

W tym tygodniu nie zostałam też mistrzem gry w piłkarzyki 😀

Ulubioną bluzkę zalałam sosem, więc szybko przeskoczyłam w inną:

T-shirt / Spodenki/ Mała torebka (w zestawie są trzy!), baleriny z insta

Mówiłam już, że nie jestem mistrzem w piłkarzyki?

Krótka relacja z tej gry na snapie (aniamaluje) :). 

A potem siedziałam i ogarniałam obowiązki. Ech!!! We wtorek mam seminarium, w piątek zajęcia, weekend w Poznaniu a potem znowu seminarium po weekendzie. Nie wiem gdzie wcisnę bloga i pracę, czerwiec będzie szalony! Kolejny weekend znowu w Warszawie, potem sesja doktorantów, a ja mam jeszcze jeden duży projekt i ogromne zadanie z metodologii jakościowej. Postanowiłam że na lato nie biorę ŻADNYCH zleceń i zamierzam tylko grzać się w słoneczku i ewentualnie blogować. Chcę dać sobie przedsmak życia do jakiego dążę, a  w tym życiu praca nie jest specjalnie ważna. Ideałem byłoby mieć kilka (naście) mieszkań pod wynajem i człowieka który ogarnia wszystkie problemy a potem żyć sobie z tego pasywnie, ale jakoś nie mam jeszcze ani jednego :P.

Ok, linki tygodnia 😀

Co pozytywnego powiedzieć o Polsce za granicą – mega ważny tekst, bo sama zawsze rzucałam coś sztampowego gdy jakiś obcokrajowiec interesował się w Polską. Chciałabym mówić o tym skąd jestem z dumą, a nie wstydem i eee papież, pierogi, wódka?

Nie wiedziałam że istnieją pasjonaci samochodów typu “maluch” czyli Fiat 126p, ale ciekawie czytało się o przygodach z takim samochodem 

Ten uczuć, gdy twój ulubiony żyjący muzyk wygłupia się na snapie śpiewając jakąś piosenkę  a ona tak wpada w ucho że nie może z niego wyjść… więc piszesz wiadomość z pytaniem o tytuł i dostajesz odpowiedź 😀

A potem oglądasz teledysk i myślisz tylko CO JA PACZĘ!?

Ten inny uczuć, gdy kupujesz komuś w prezencie walizkę w szalonym kolorze…  a tak naprawdę cieszysz się że to komplet i jedną weźmiesz sobie. No co, potrzebuję teraz jakieś mniejszej ;-). Polecam kolory są naprawdę megaśne a sezon na podróże zaraz się zaczyna. Ja mam aktywowany ogromny wanderlust!

Mój tekst z zeszłego roku – o małych kroczkach w kierunku zmian. Wciąż stosuję, działa świetnie!

Blogerka level Ania – zrobiła zdjęcie nowego pudełka beglossy jak zostało z niego tyle co na zdjęciu… a było tyle. Przyznam, że idea motywuje mnie do dbania o siebie, bo staram się zużyć wszystko (poza kolorówką) zanim przyjdzie kolejne pudełko. Nie ze wszystkim się da, ale dzięki temu regularnie wcieram balsamy. Podobnie motywuje mnie abonament na książki w legimi! :).

Ciekawe spojrzenie na ideę blogerskich spotkań – ja mam szczęście, że nie mam problemu z nawiązywaniem kontaktów z innymi (i drugie niesamowite szczęście do ludzi) ale czasami bywa i tak…
Kto wybiera się w ten weekend na Blog Conference Poznań? Kompletnie nie mam na to czasu ale czerwiec to i tak będzie jedno wielkie YOLO więc nie odmówię sobie tego spotkania. I błagam – jeśli ktoś z was ma malutkiego bloga to nie chcę potem znowu (!) wiadomości – hej, widziałam cię na konfie ale bałam się zagadać –  ja nie gryzę i nie patrzę na statystyki/wielkość danego blogera. Prawdę mówiąc nawet nie trzymam się z blogową celebrą i chętnie linkuję do początkujących blogerów. To samo gdy ogłaszam na snapie że mam chwilę by się z kimś z was spotkać – pytanie “a jeśli nie mam bloga to też mogę?” jest bezzasadne! Pewnie, że możesz! :)). Poznałam już wiele osób czytających mojego bloga i uwielbiam to robić!

– nowe odkrycie blogowe i ciekawy tekst o wolontariacie

Bardzo ciekawy artykuł o tym, jakie choroby można wyczytać z potu – i przy okazji zgrabnie wyjaśnione na czym polega moja choroba którą mam i nie mam #longstoryshort

Fajny test osobowości (nie, to nie jest nic w stylu “jakim warzywem jesteś”)

Interesujący podręcznik do zajęć o rasizmie i innych brzydkich -izmach – dopiero gdy usłyszałam wrażenia Oskara który brał w czymś takim udział mogę sobie wyobrazić jakie to głębokie przeżycie. Będę szukać filmu o tytule Niebieskoocy – od lat śni mi się, że ludzie znowu odnowią w sobie straszny rasizm i wcale nie mam na myśli uchodźców, a Żydów…

Kto bada Twoją krew?  np. Agata 😀 Agatę też poznałam dzięki blogowaniu 🙂

W tym tygodniu na blogu!

Katowice i Włochy, czyli część pierwsza relacji z mini-wakacji

Jak pozbyłam się strachu przed pobraniem krwi

I zdjęcie tygodnia:

Wiem, że wątków jest tak dużo, że nie wiadomo co komentować. Jestem ciekawa jak odpowiadasz na pytania obcokrajowców o Polskę. Czy mówisz z dumą czy wstydem? Czym się chwalisz? 🙂


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak pozbyłam się strachu przed pobraniem krwi (hemofobii)
Rasizm, piłkarzyki i najlepszy hotel [TYGODNIK]