Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Rasizm, piłkarzyki i najlepszy hotel [TYGODNIK]

W tym tygodniu działo się tak dużo, że nie zmieści się w jednym małym “tygodniku”. Zdecydowałam się pofragmentować swoje włoskie przygody na kilka mniejszych odcinków a tutaj zamieścić rzeczy z Polski ;-). Załóżmy więc, że mój tydzień zaczął się w sobotę 20 minut o północy – wtedy też wylądowałam na lotnisku w Warszawie.

Chwilę wcześniej dowiedziałam się, że w stolicy jest burza. Wizja lądowania na innym lotnisku nie była zachęcająca! Na szczęście samolot wylądował tam gdzie miał a ja szybkim transferem dotarłam do hotelu.
Lubię Airbnb, ale nie w każdej sytuacji jest dobre – na jedną noc nie ma sensu, nikt też nie będzie na mnie czekał z kluczami po północy :). Po mojej wtopie z budżetowym noclegiem w Katowicach (pisałam o tym w pierwszej części włoskiej przygody) wiedziałam że nie pozwolę sobie na drugą akcję z czekaniem na taksówkę i byle jaki nocleg. W końcu to ja napisałam kiedyś tekst – życie jest za krótkie na bawełniane gacie i hipokryzją byłoby pozwalanie sobie na taką bylejakość wobec siebie!
Selfie w lustrze, prysznic i sen? Nie 😀 Jeszcze trzeba napisać tekst na bloga. Miałam łatwiej, bo wcześniej pisałam go w notatniku na lotnisku i wyrobiłam się w dwie godziny. Uff! Nikt nie wrzuca tekstów po drugiej w nocy, ale ja nie lubię mieć ciszy na blogu. Podczas wyjazdu chciałam odpocząć od internetu (byłam tylko na snapie) ale i tak nie udało mi się całkiem bo miałam kilka maili do ogarnięcia. Teraz nadrabiam zaległości w robocie – we wtorek mam seminarium na studiach i ogólnie czerwiec mogłabym otagować #niemalekko. Za to od lipca zamierzam korzystać z życia ile się da i działać tylko na blogu 🙂
Mój ulubiony hotel to oczywiście Sound Garden Hotel  – idealny jeśli lądujcie na lotnisku Chopina (przy rezerwacji online jest darmowy shuttle bus na lotnisko), bardzo dobrze wyciszony (!) i z pysznymi śniadaniami. Wiem że to głupie, ale gdybym nie miała spotkań i innych spraw, chętnie bym sobie na jeden dzień została 😀 
Chyba co chwilę waliłam wam snapy, bo tam wszystko jest przemyślane i bardzo dobrze mi się myśli ;-). 
A potem uber i spotkanie z Angeliką!
Uber ma teraz letnią promocję i jeździ się jeszcze taniej. Ja jechałam za free, bo ostatnio ktoś skorzystał znowu z mojego kodu dającego pierwszy przejazd gratis. Polecam zainstalować sobie apkę i wklepać aniamalujeue jako kod polecający (aniamaluje i ue od unii) – nigdy nie wiadomo kiedy będzie potrzeba skorzystać z taxi, a uber jest 100x lepszy :). Zgodnie z waszymi bezcennymi wskazówkami zostawiłam walizkę w szatni w złotych tarasach za 4 zł, zamiast płacić 12 za skrytkę na dworcu. 
Spotkałam się na jedzeniu z Angeliką, którą może znacie z Youtubów – to jest niesamowite ile osób poznałam dzięki blogowaniu. Mówię to zarówno o osobach które same prowadzą własne wirtualne poletka jak i o tych, które tylko czytają. Za każdym razem gdy słyszę o tym jak internet niszczy prawdziwe relacje i sprzyja osamotnieniu, mam ochotę postukać się po głowie – poznałam tak niesamowitych ludzi, że głowa mała! 
Zresztą większość linków tego tygodnia jest zainspirowana moimi długimi rozmowami z Anią i Oskarem , ale po kolei. Na razie jesteśmy na obiedzie z Angeliką 😀 Uwielbiam ludzi z którymi można gadać i gadać że nie czuje się upływu czasu. Odprowadziłam Angeliką na metro i uświadomiłam sobie jak dobrą decyzją było prowadzenie bloga. Gdy kasowałam kilka lat temu prowadzonego całe liceum photobloga, myślałam że do tego nie wrócę. Pozbawiłabym się czegoś bardzo ważnego!
Na wyjeździe potwierdziła się moja mała hipoteza, że objawy mojej choroby są ściśle związane z klimatem. Jeszcze nie wiem o co KONKRETNIE chodzi (dowiem się!), ale na południu oddycha mi się dużo lżej, w związku z czym nie tracę tyle energii i nie muszę jeść cały czas.
Ledwo pojawiłam się w Polsce i po śniadaniu jadłam shoarmę, a chwilę potem…
tak, ciastko 😀

Nie żebym nie jadła ciasta też do śniadania :PP Wcale 😛

Pociąg i teleport do rzeczywistości – jestem w stanie czekać dwie godziny tylko po to, by jechać bez przesiadek i nowym pociągiem bez przedziałów. Po tym jak wsiadłam do przedziału pełnego szalikowych kibiców krzyczących na każdej stacji brzydkie piosenki wybieram zawsze spokojniejszą opcję :).

Wiecie co jest niesamowite? Że w domu czekał na mnie rosół z imbirem. A to jest takie dobro dla moich oskrzeli, że słów mi brak!

A potem odcinek Gry o Tron (dlaczego zawsze ktoś musi mi spoilować? :D).

Obudziłam się dzisiaj tak padnięta, że zmarnowałam cały ranek. Czeka mnie mega intensywny tydzień  i musiałam się na to psychicznie przygotować. Dlatego dzisiaj starałam się trochę odpocząć, chociaż i tak siedziałam po uszy w obowiązkach.

Co niedzielę jem obiad robiony przez moją mamę. O ile oczywiście jestem w domu:). To jest niesamowite jak moja mama modyfikuje swoje przepisy pod moje oskrzela. Ja walę wszędzie curry, papryczki, imbir – a moja mama dodała do duszonej karkówki dużo musztardy i kilogram cebuli. O musztardzie jeszcze chyba nie pisałam, ale pochwała cebuli (kwercetyna!!!) była kiedyś w tekście o pięciu naturalnych sposobach na przeziębienie. Nie muszę chyba wspominać, że rodziców to chyba wygrałam na jakiejś loterii, bo są dla mnie przeogromnym wsparciem. Wiem jakie problemy z rodzicami mają niektórzy i jestem za to niesamowicie wdzięczna.

W tym tygodniu nie zostałam też mistrzem gry w piłkarzyki 😀

Ulubioną bluzkę zalałam sosem, więc szybko przeskoczyłam w inną:

T-shirt / Spodenki/ Mała torebka (w zestawie są trzy!), baleriny z insta

Mówiłam już, że nie jestem mistrzem w piłkarzyki?

Krótka relacja z tej gry na snapie (aniamaluje) :). 

A potem siedziałam i ogarniałam obowiązki. Ech!!! We wtorek mam seminarium, w piątek zajęcia, weekend w Poznaniu a potem znowu seminarium po weekendzie. Nie wiem gdzie wcisnę bloga i pracę, czerwiec będzie szalony! Kolejny weekend znowu w Warszawie, potem sesja doktorantów, a ja mam jeszcze jeden duży projekt i ogromne zadanie z metodologii jakościowej. Postanowiłam że na lato nie biorę ŻADNYCH zleceń i zamierzam tylko grzać się w słoneczku i ewentualnie blogować. Chcę dać sobie przedsmak życia do jakiego dążę, a  w tym życiu praca nie jest specjalnie ważna. Ideałem byłoby mieć kilka (naście) mieszkań pod wynajem i człowieka który ogarnia wszystkie problemy a potem żyć sobie z tego pasywnie, ale jakoś nie mam jeszcze ani jednego :P.

Ok, linki tygodnia 😀

Co pozytywnego powiedzieć o Polsce za granicą – mega ważny tekst, bo sama zawsze rzucałam coś sztampowego gdy jakiś obcokrajowiec interesował się w Polską. Chciałabym mówić o tym skąd jestem z dumą, a nie wstydem i eee papież, pierogi, wódka?

Nie wiedziałam że istnieją pasjonaci samochodów typu “maluch” czyli Fiat 126p, ale ciekawie czytało się o przygodach z takim samochodem 

Ten uczuć, gdy twój ulubiony żyjący muzyk wygłupia się na snapie śpiewając jakąś piosenkę  a ona tak wpada w ucho że nie może z niego wyjść… więc piszesz wiadomość z pytaniem o tytuł i dostajesz odpowiedź 😀

A potem oglądasz teledysk i myślisz tylko CO JA PACZĘ!?

Ten inny uczuć, gdy kupujesz komuś w prezencie walizkę w szalonym kolorze…  a tak naprawdę cieszysz się że to komplet i jedną weźmiesz sobie. No co, potrzebuję teraz jakieś mniejszej ;-). Polecam kolory są naprawdę megaśne a sezon na podróże zaraz się zaczyna. Ja mam aktywowany ogromny wanderlust!

Mój tekst z zeszłego roku – o małych kroczkach w kierunku zmian. Wciąż stosuję, działa świetnie!

Blogerka level Ania – zrobiła zdjęcie nowego pudełka beglossy jak zostało z niego tyle co na zdjęciu… a było tyle. Przyznam, że idea motywuje mnie do dbania o siebie, bo staram się zużyć wszystko (poza kolorówką) zanim przyjdzie kolejne pudełko. Nie ze wszystkim się da, ale dzięki temu regularnie wcieram balsamy. Podobnie motywuje mnie abonament na książki w legimi! :).

Ciekawe spojrzenie na ideę blogerskich spotkań – ja mam szczęście, że nie mam problemu z nawiązywaniem kontaktów z innymi (i drugie niesamowite szczęście do ludzi) ale czasami bywa i tak…
Kto wybiera się w ten weekend na Blog Conference Poznań? Kompletnie nie mam na to czasu ale czerwiec to i tak będzie jedno wielkie YOLO więc nie odmówię sobie tego spotkania. I błagam – jeśli ktoś z was ma malutkiego bloga to nie chcę potem znowu (!) wiadomości – hej, widziałam cię na konfie ale bałam się zagadać –  ja nie gryzę i nie patrzę na statystyki/wielkość danego blogera. Prawdę mówiąc nawet nie trzymam się z blogową celebrą i chętnie linkuję do początkujących blogerów. To samo gdy ogłaszam na snapie że mam chwilę by się z kimś z was spotkać – pytanie “a jeśli nie mam bloga to też mogę?” jest bezzasadne! Pewnie, że możesz! :)). Poznałam już wiele osób czytających mojego bloga i uwielbiam to robić!

– nowe odkrycie blogowe i ciekawy tekst o wolontariacie

Bardzo ciekawy artykuł o tym, jakie choroby można wyczytać z potu – i przy okazji zgrabnie wyjaśnione na czym polega moja choroba którą mam i nie mam #longstoryshort

Fajny test osobowości (nie, to nie jest nic w stylu “jakim warzywem jesteś”)

Interesujący podręcznik do zajęć o rasizmie i innych brzydkich -izmach – dopiero gdy usłyszałam wrażenia Oskara który brał w czymś takim udział mogę sobie wyobrazić jakie to głębokie przeżycie. Będę szukać filmu o tytule Niebieskoocy – od lat śni mi się, że ludzie znowu odnowią w sobie straszny rasizm i wcale nie mam na myśli uchodźców, a Żydów…

Kto bada Twoją krew?  np. Agata 😀 Agatę też poznałam dzięki blogowaniu 🙂

W tym tygodniu na blogu!

Katowice i Włochy, czyli część pierwsza relacji z mini-wakacji

Jak pozbyłam się strachu przed pobraniem krwi

I zdjęcie tygodnia:

Wiem, że wątków jest tak dużo, że nie wiadomo co komentować. Jestem ciekawa jak odpowiadasz na pytania obcokrajowców o Polskę. Czy mówisz z dumą czy wstydem? Czym się chwalisz? 🙂


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak pozbyłam się strachu przed pobraniem krwi (hemofobii)
Rasizm, piłkarzyki i najlepszy hotel [TYGODNIK]