Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Rasizm, piłkarzyki i najlepszy hotel [TYGODNIK]

W tym tygodniu działo się tak dużo, że nie zmieści się w jednym małym “tygodniku”. Zdecydowałam się pofragmentować swoje włoskie przygody na kilka mniejszych odcinków a tutaj zamieścić rzeczy z Polski ;-). Załóżmy więc, że mój tydzień zaczął się w sobotę 20 minut o północy – wtedy też wylądowałam na lotnisku w Warszawie.

Chwilę wcześniej dowiedziałam się, że w stolicy jest burza. Wizja lądowania na innym lotnisku nie była zachęcająca! Na szczęście samolot wylądował tam gdzie miał a ja szybkim transferem dotarłam do hotelu.
Lubię Airbnb, ale nie w każdej sytuacji jest dobre – na jedną noc nie ma sensu, nikt też nie będzie na mnie czekał z kluczami po północy :). Po mojej wtopie z budżetowym noclegiem w Katowicach (pisałam o tym w pierwszej części włoskiej przygody) wiedziałam że nie pozwolę sobie na drugą akcję z czekaniem na taksówkę i byle jaki nocleg. W końcu to ja napisałam kiedyś tekst – życie jest za krótkie na bawełniane gacie i hipokryzją byłoby pozwalanie sobie na taką bylejakość wobec siebie!
Selfie w lustrze, prysznic i sen? Nie 😀 Jeszcze trzeba napisać tekst na bloga. Miałam łatwiej, bo wcześniej pisałam go w notatniku na lotnisku i wyrobiłam się w dwie godziny. Uff! Nikt nie wrzuca tekstów po drugiej w nocy, ale ja nie lubię mieć ciszy na blogu. Podczas wyjazdu chciałam odpocząć od internetu (byłam tylko na snapie) ale i tak nie udało mi się całkiem bo miałam kilka maili do ogarnięcia. Teraz nadrabiam zaległości w robocie – we wtorek mam seminarium na studiach i ogólnie czerwiec mogłabym otagować #niemalekko. Za to od lipca zamierzam korzystać z życia ile się da i działać tylko na blogu 🙂
Mój ulubiony hotel to oczywiście Sound Garden Hotel  – idealny jeśli lądujcie na lotnisku Chopina (przy rezerwacji online jest darmowy shuttle bus na lotnisko), bardzo dobrze wyciszony (!) i z pysznymi śniadaniami. Wiem że to głupie, ale gdybym nie miała spotkań i innych spraw, chętnie bym sobie na jeden dzień została 😀 
Chyba co chwilę waliłam wam snapy, bo tam wszystko jest przemyślane i bardzo dobrze mi się myśli ;-). 
A potem uber i spotkanie z Angeliką!
Uber ma teraz letnią promocję i jeździ się jeszcze taniej. Ja jechałam za free, bo ostatnio ktoś skorzystał znowu z mojego kodu dającego pierwszy przejazd gratis. Polecam zainstalować sobie apkę i wklepać aniamalujeue jako kod polecający (aniamaluje i ue od unii) – nigdy nie wiadomo kiedy będzie potrzeba skorzystać z taxi, a uber jest 100x lepszy :). Zgodnie z waszymi bezcennymi wskazówkami zostawiłam walizkę w szatni w złotych tarasach za 4 zł, zamiast płacić 12 za skrytkę na dworcu. 
Spotkałam się na jedzeniu z Angeliką, którą może znacie z Youtubów – to jest niesamowite ile osób poznałam dzięki blogowaniu. Mówię to zarówno o osobach które same prowadzą własne wirtualne poletka jak i o tych, które tylko czytają. Za każdym razem gdy słyszę o tym jak internet niszczy prawdziwe relacje i sprzyja osamotnieniu, mam ochotę postukać się po głowie – poznałam tak niesamowitych ludzi, że głowa mała! 
Zresztą większość linków tego tygodnia jest zainspirowana moimi długimi rozmowami z Anią i Oskarem , ale po kolei. Na razie jesteśmy na obiedzie z Angeliką 😀 Uwielbiam ludzi z którymi można gadać i gadać że nie czuje się upływu czasu. Odprowadziłam Angeliką na metro i uświadomiłam sobie jak dobrą decyzją było prowadzenie bloga. Gdy kasowałam kilka lat temu prowadzonego całe liceum photobloga, myślałam że do tego nie wrócę. Pozbawiłabym się czegoś bardzo ważnego!
Na wyjeździe potwierdziła się moja mała hipoteza, że objawy mojej choroby są ściśle związane z klimatem. Jeszcze nie wiem o co KONKRETNIE chodzi (dowiem się!), ale na południu oddycha mi się dużo lżej, w związku z czym nie tracę tyle energii i nie muszę jeść cały czas.
Ledwo pojawiłam się w Polsce i po śniadaniu jadłam shoarmę, a chwilę potem…
tak, ciastko 😀

Nie żebym nie jadła ciasta też do śniadania :PP Wcale 😛

Pociąg i teleport do rzeczywistości – jestem w stanie czekać dwie godziny tylko po to, by jechać bez przesiadek i nowym pociągiem bez przedziałów. Po tym jak wsiadłam do przedziału pełnego szalikowych kibiców krzyczących na każdej stacji brzydkie piosenki wybieram zawsze spokojniejszą opcję :).

Wiecie co jest niesamowite? Że w domu czekał na mnie rosół z imbirem. A to jest takie dobro dla moich oskrzeli, że słów mi brak!

A potem odcinek Gry o Tron (dlaczego zawsze ktoś musi mi spoilować? :D).

Obudziłam się dzisiaj tak padnięta, że zmarnowałam cały ranek. Czeka mnie mega intensywny tydzień  i musiałam się na to psychicznie przygotować. Dlatego dzisiaj starałam się trochę odpocząć, chociaż i tak siedziałam po uszy w obowiązkach.

Co niedzielę jem obiad robiony przez moją mamę. O ile oczywiście jestem w domu:). To jest niesamowite jak moja mama modyfikuje swoje przepisy pod moje oskrzela. Ja walę wszędzie curry, papryczki, imbir – a moja mama dodała do duszonej karkówki dużo musztardy i kilogram cebuli. O musztardzie jeszcze chyba nie pisałam, ale pochwała cebuli (kwercetyna!!!) była kiedyś w tekście o pięciu naturalnych sposobach na przeziębienie. Nie muszę chyba wspominać, że rodziców to chyba wygrałam na jakiejś loterii, bo są dla mnie przeogromnym wsparciem. Wiem jakie problemy z rodzicami mają niektórzy i jestem za to niesamowicie wdzięczna.

W tym tygodniu nie zostałam też mistrzem gry w piłkarzyki 😀

Ulubioną bluzkę zalałam sosem, więc szybko przeskoczyłam w inną:

T-shirt / Spodenki/ Mała torebka (w zestawie są trzy!), baleriny z insta

Mówiłam już, że nie jestem mistrzem w piłkarzyki?

Krótka relacja z tej gry na snapie (aniamaluje) :). 

A potem siedziałam i ogarniałam obowiązki. Ech!!! We wtorek mam seminarium, w piątek zajęcia, weekend w Poznaniu a potem znowu seminarium po weekendzie. Nie wiem gdzie wcisnę bloga i pracę, czerwiec będzie szalony! Kolejny weekend znowu w Warszawie, potem sesja doktorantów, a ja mam jeszcze jeden duży projekt i ogromne zadanie z metodologii jakościowej. Postanowiłam że na lato nie biorę ŻADNYCH zleceń i zamierzam tylko grzać się w słoneczku i ewentualnie blogować. Chcę dać sobie przedsmak życia do jakiego dążę, a  w tym życiu praca nie jest specjalnie ważna. Ideałem byłoby mieć kilka (naście) mieszkań pod wynajem i człowieka który ogarnia wszystkie problemy a potem żyć sobie z tego pasywnie, ale jakoś nie mam jeszcze ani jednego :P.

Ok, linki tygodnia 😀

Co pozytywnego powiedzieć o Polsce za granicą – mega ważny tekst, bo sama zawsze rzucałam coś sztampowego gdy jakiś obcokrajowiec interesował się w Polską. Chciałabym mówić o tym skąd jestem z dumą, a nie wstydem i eee papież, pierogi, wódka?

Nie wiedziałam że istnieją pasjonaci samochodów typu “maluch” czyli Fiat 126p, ale ciekawie czytało się o przygodach z takim samochodem 

Ten uczuć, gdy twój ulubiony żyjący muzyk wygłupia się na snapie śpiewając jakąś piosenkę  a ona tak wpada w ucho że nie może z niego wyjść… więc piszesz wiadomość z pytaniem o tytuł i dostajesz odpowiedź 😀

A potem oglądasz teledysk i myślisz tylko CO JA PACZĘ!?

Ten inny uczuć, gdy kupujesz komuś w prezencie walizkę w szalonym kolorze…  a tak naprawdę cieszysz się że to komplet i jedną weźmiesz sobie. No co, potrzebuję teraz jakieś mniejszej ;-). Polecam kolory są naprawdę megaśne a sezon na podróże zaraz się zaczyna. Ja mam aktywowany ogromny wanderlust!

Mój tekst z zeszłego roku – o małych kroczkach w kierunku zmian. Wciąż stosuję, działa świetnie!

Blogerka level Ania – zrobiła zdjęcie nowego pudełka beglossy jak zostało z niego tyle co na zdjęciu… a było tyle. Przyznam, że idea motywuje mnie do dbania o siebie, bo staram się zużyć wszystko (poza kolorówką) zanim przyjdzie kolejne pudełko. Nie ze wszystkim się da, ale dzięki temu regularnie wcieram balsamy. Podobnie motywuje mnie abonament na książki w legimi! :).

Ciekawe spojrzenie na ideę blogerskich spotkań – ja mam szczęście, że nie mam problemu z nawiązywaniem kontaktów z innymi (i drugie niesamowite szczęście do ludzi) ale czasami bywa i tak…
Kto wybiera się w ten weekend na Blog Conference Poznań? Kompletnie nie mam na to czasu ale czerwiec to i tak będzie jedno wielkie YOLO więc nie odmówię sobie tego spotkania. I błagam – jeśli ktoś z was ma malutkiego bloga to nie chcę potem znowu (!) wiadomości – hej, widziałam cię na konfie ale bałam się zagadać –  ja nie gryzę i nie patrzę na statystyki/wielkość danego blogera. Prawdę mówiąc nawet nie trzymam się z blogową celebrą i chętnie linkuję do początkujących blogerów. To samo gdy ogłaszam na snapie że mam chwilę by się z kimś z was spotkać – pytanie “a jeśli nie mam bloga to też mogę?” jest bezzasadne! Pewnie, że możesz! :)). Poznałam już wiele osób czytających mojego bloga i uwielbiam to robić!

– nowe odkrycie blogowe i ciekawy tekst o wolontariacie

Bardzo ciekawy artykuł o tym, jakie choroby można wyczytać z potu – i przy okazji zgrabnie wyjaśnione na czym polega moja choroba którą mam i nie mam #longstoryshort

Fajny test osobowości (nie, to nie jest nic w stylu “jakim warzywem jesteś”)

Interesujący podręcznik do zajęć o rasizmie i innych brzydkich -izmach – dopiero gdy usłyszałam wrażenia Oskara który brał w czymś takim udział mogę sobie wyobrazić jakie to głębokie przeżycie. Będę szukać filmu o tytule Niebieskoocy – od lat śni mi się, że ludzie znowu odnowią w sobie straszny rasizm i wcale nie mam na myśli uchodźców, a Żydów…

Kto bada Twoją krew?  np. Agata 😀 Agatę też poznałam dzięki blogowaniu 🙂

W tym tygodniu na blogu!

Katowice i Włochy, czyli część pierwsza relacji z mini-wakacji

Jak pozbyłam się strachu przed pobraniem krwi

I zdjęcie tygodnia:

Wiem, że wątków jest tak dużo, że nie wiadomo co komentować. Jestem ciekawa jak odpowiadasz na pytania obcokrajowców o Polskę. Czy mówisz z dumą czy wstydem? Czym się chwalisz? 🙂


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak pozbyłam się strachu przed pobraniem krwi (hemofobii)
Rasizm, piłkarzyki i najlepszy hotel [TYGODNIK]