Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Czerwony pasek bywa krwawą pręga

Mamy początek wakacji, a mnie już głowa boli od tych wszystkich zasłyszanych rozmów. Tego pytania o dobre oceny.
“Pokaż babci świadectwo”, i to nieśmiertelne “A pasek na świadectwie jest?”
🙄 I hej, nie ma nic złego w dobrych ocenach, ale chcę Wam powiedzieć, że nie mają one żadnego znaczenia.

Dobre oceny - świadectwo Aniamaluje


Do gimnazjum byłam uczennicą podobno wzorową. Przynajmniej o tym świadczyły moje oceny, miejsca w konkursach i pasek na świadectwie. Starałam się o piątki i szóstki, bo planowałam iść do lepszego liceum. A potem na bazie rozmów ze starszymi znajomymi zrozumiałam, że to nie jest konieczność i zmieniłam swoje plany. Do liceum poszłam rejonowego. Jeśli ta decyzja komuś wydaje się głupia – polecam obejrzeć mój film o wyborze szkoły:

Zdecydowanie zbyt mocno skupiamy się na ocenach. Nazywamy kogoś uczniem “piątkowym” albo “dwójkowym” i to pozwala na wyrobienie sobie wyobrażenia o tym, kim jest. Opowiem wam trochę o tym, jak to było u mnie i sami oceńcie.

Moje dobre oceny w gimnazjum

W gimnazjum starałam się mieć dobre stopnie. Startowałam w konkursach, poprawiałam to, co było niższe niż piątka i generalnie się udzielałam. Moje stopnie mówią, że mi wyszło:

Bardzo dobre oceny w gimnazjum

W praktyce szóstka z plastyki była przeokrutnie naciągana (dostawało się cząstkową szóstkę za udział w każdym konkursie – wzięłam udział we wszystkich). Z kolei zamiast czwórki z matmy powinnam mieć piątkę, ale akurat w dzień poprawy jednej klasówki (na którą umiałam) siedziałam w poradni sportowo-lekarskiej i wyrabiałam kartę zdrowia sportowca. Na pewno nie zasłużyłam na szóstkę z techniki ani piątkę z muzyki. W ogóle te wszystkie oceny mówią raczej o tym, że opanowałam jakiś wąski wycinek wiedzy sprawdzanej testami.

I kiepskie oceny w liceum

Świadectwa z liceum wciąż nie odebrałam z uczelni, ale były na nim głównie tróje :). Spędziłam ten czas mądrzej – pogłębiając swoje zainteresowania, dobrze się bawiąc, stawiając pierwsze kroki ku niezależności finansowej. Matury napisałam lepiej niż dobrze. A byłam bardzo niezdecydowana i pisałam rozszerzony polski i angielski, a z dodatkowych historię i biologię. Plus WOS na rozszerzeniu. Chciałam jeszcze filozofię, ale uznałam, że rozpoznawanie filozofów po zdjęciach czy rzeźbach dobre jest na przedszkolną zabawę. Łączenie obrazka z podpisem w parę to takie pierdoły, które ani trochę nie rozwijają mnie jako człowieka, a jednak są wymagane🤷🏻‍♀️.

Aniamaluje - książki na głowie

A musicie wiedzieć, że był to czas gdy naprawdę dla przyjemności pochłaniałam dzieła filozofów, szukając w nich odpowiedzi na nurtujące mnie kwestie. Do tej pory jestem ogromną fanką zadawania sobie pytań sokratejskich, ilekroć mam jakiś problem.

Po co ta nauka? Przecież nie dla ocen!

Moim celem nauki w liceum było dobre zdanie matur, by móc sobie wybrać studia. Byłam wtedy bardzo zdeterminowana by zostać w przyszłości dziennikarką, więc wolałam w czasie przeznaczonym na układanie planu wydarzeń do lektury pisać bloga. Jeździłam na warsztaty dziennikarskie, skończyłam studium reportażu, chodziłam na zajęcia do radia i telewizji i pisałam teksty do kilku portali. Ba! Miałam swój o tematyce, na której znałam się jak świnia na gwiazdach, ale umiałam o tym pisać!

Praktyki w telewizji
2008

Mając do wyboru uczenie się dla siebie i do matur, a do matur i dla ocen (zupełnie inny typ wiedzy), wybrałam siebie. Mimo gęsto ścielących się w dzienniku dwój i jedynek – nigdy tego nie pożałowałam. Ale gdyby ktoś mnie zapytał czy mam pasek albo jaką mam średnią – słysząc odpowiedź wziąłby mnie za głąba.

Nie jestem głupia. W liceum też nie byłam. Może i nigdy nie chciało mi się ładnie prowadzić zeszytu i zaśmiecać głowy bzdurami, albo wiedzą faktograficzną, ale interesowałam się światem. Matury napisałam świetnie. Ironicznie wyglądał dopuszczający z WOS-u i bardzo wysoko napisana matura rozszerzona 😎. A i na maturze zależało mi tylko dlatego, że liczy się przy rekrutacji na studia.

Na doktoracie oceny miałam dobre…

Na studiach trzeciego stopnia wyglądało to inaczej. Czwórka z ideologii dlatego, że pisałam esej na kolanie z okrojonym dostępem do literatury – nie wszystko jest zdigitalizowane, a ja byłam akurat w podróży do Włoch.

dobre oceny na studiach doktoranckich

Tylko co to ma za znaczenie? Z innym zestawem nauczycieli czy profesorów, moje oceny na każdym szczeblu edukacji mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Są wykładowcy u których trója znaczy więcej niż piątka na innej uczelni.

A patrząc na to szerzej – nie zauważyłam aby oceny przełożyły się jakoś na jakość życia i zarobki moich znajomych. Operatywność, bystrość, tupet i upór – jak najbardziej. Oceny? Nie bardzo. Mówi się, że piątkowi uczniowie są idealnymi pracownikami tych trójkowych, a czwórkowi urzędnikami. W tym powiedzeniu jest spore ziarno prawdy.

Oszukiwanie systemu

Namawiam do działania w myśl zasady – work smarter, not hardem. Na blogu mam tekst o tym, jak wydawać się mądrzejszym w szkole i mieć lepsze oceny bez nauki. Piszę też o tym, jak wykorzystać nudną lekcję albo wykład, na którym trzeba siedzieć. Niestety nie wszystko da się tak ogarnąć 🙁

Piszę o tym, bo od kiedy prowadzę na youtube kanał o tematyce szkolnej i prawach ucznia, dostaję sporo wiadomości od dzieciaków stresujących się ocenami i reakcjami rodziców. Dzieciaków z bólem brzucha przed matematyką i zarywających nocki dla dobrze napisanego sprawdziany. Dzieciaków z nerwicą. Bo rodzice oczekują piątek i paska.

sukienka w groszki aniamaluje

Czasami mam ochotę nawrzeszczeć na matki, które rysują za dzieci rysunki na plastykę, bo musi być piątka. Ale nie krzyczę, bo to oznaka bezsilności. No i nic nie zmieni.

Miłość pod warunkiem

Nie można dzieci kochać warunkowo. Tylko wtedy, gdy mają pasek, przynoszą piątki. Ładnie posprzątają w pokoju, zjedzą całe śniadanie, starannie się uczeszą. Uda im się wygrać konkurs ortograficzny albo bieg na 600 metrów. Nie można też kochać, ale dawać odczuć dzieciom, że tak nie jest. I że jest się z nich dumnym tylko w takich momentach.

A jednak ciągle takie dzieci widzę. Robiące coś, by mama była dumna. Żyjące z poczuciem, że na miłość trzeba sobie zasłużyć. Jedna z piszących do mniej w tej sprawie widzek napisała, że tak samo zaczęła traktować siebie samą. Żeby mieć kontrolę nad czymkolwiek w swoim życiu, zaczęła się obsesyjnie odchudzać i wpadła w zaburzenia odżywiania. Miała poczucie, że tylko chuda będzie godna życia i tylko tak może komuś się kiedyś spodoba. I tylko w takiej wersji ktoś ją kiedyś pokocha.

Uwaga za bycie przyzwoitym

Inny chłopak dostał uwagę. Uwaga ostatecznie obniżyła mu zachowanie i mimo pozwalających na to ocen – nie dostał paska. Mama wściekła, za karę nie puściła go na obóz, który miał dawno obiecany. A wiecie za co dostał uwagę? Stanął w obronie kolegi. Nauczycielowi nie chciało się dociekać, wpisał wszystkim po uwadze za udział w bójce (ofierze też😪). Matka zamiast dumy z syna, który mimo spodziewanych konsekwencji obronił słabszego kolegę przed rosłym napastnikiem, postanowiła go ukarać.

granatowa sukienka w groszki, kropki
Sukienka w groszki, podobna czerwona

Dlaczego te oceny są takie ważne? Dlaczego nie jesteśmy dumni z tego, że dziecko ma przyjaciół i jest lubiane? Że ma swoje pasje, które rozwija? Że robi to, co sprawia mu radość i czyni szczęśliwym? Gra na gitarze, rysuje piękne portrety, prowadzi fanowską stronę ulubionego artysty, albo udekorowało sobie samodzielnie pokój?

Mój pasek z gimnazjum był paskiem dziewczyny własnych zainteresowań. Dziewczyny zadowalającej wszystkich wokół.
Mój brak paska w liceum nie mówił słowa o tym, ile robię poza szkołą i jak przemyślaną mam licealną strategię – napisać dobrze matury, nie odbierając sobie czasu na własne zainteresowania, które były dla mnie priorytetowe.

Pasek to czasem pręga

Mnie raczej nie bolał z nerwów brzuch przed szkołą, ale dla wielu dzieciaków taki pasek jest krwawa pręga na plecach. By zadowolić dorosłych, nie śpią ze stresu, piją energetyki i uczą się notatek na pamięć po kilka godzin. Przepisują zawsze starannie zeszyty na czysto. Najpierw, by zadowolić rodziców – potem samych siebie, bo na stale wyryło im się to w głowie. Wśród nich są tacy, którzy potem “wybierają” studia, które pasują do wizji rodziców, nie ich własnej. Spełniają cudze marzenia, by po latach odkryć na terapii, że całe życie pełnili rolę statuetki stojącej w gablocie na środku salonu. Trofeum, którym można było pochwalić się przed znajomymi i sąsiadami.

Żal mi ich, czasami chce mi się płakać z tego powodu, czasami takie dorosłe dzieci przytulić. Jeśli jesteś takim dzieckiem – proszę, postaw na siebie. Idź na terapię i nie słuchaj tych bzdur, że matce pęknie serce jak zostaniesz fryzjerem zamiast skończyć studia. Nie pęknie, a to podły szantaż emocjonalny. Kochający ludzie nie posługują się szantażem.

A przy okazji polecam też tekst o tym, że bicie i klaps nie są dobrą metodą wychowawczą.

Psst! Miałam na instagramie sporo pytań o sukienkę w groszki – podlinkowałam ją pod zdjęciem, tutaj łapcie też link do podobnej czerwonej. A gdyby ktoś szukał podobnej z leszego materiału – tutaj sukienka w groszki z wiskozy. Zapomniałam o odszukaniu linka wcześniej, dziękuję za cierpliwość!

Follow my blog with Bloglovin
Uściski, Ania

64
Dodaj komentarz

avatar
28 Comment threads
36 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
33 Comment authors
infsaiAgaAniamalujePaulinaKatarzyna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Imię*
Gość

właśnie skończyłam 7 klasę i tak jak co roku – znowu mam pasek. tyle, że tym razem nie jestem z tego zadowolona. zawsze byłam szczęśliwa z tego powodu, bo cała rodzina mnie chwali. teraz zrozumiałam, że to nie jest warte tego, jakim kosztem to ,,wzorowe” osiągnęłam. poświęcałam zbyt wiele czasu na kucie (zamiast uczenie się pożytecznych rzeczy) na zmianę z załamywaniem się nad tym wszystkim. cieszę się, że ten rok się skończył, następny zagospodaruję lepiej. dzieki za poruszenie tego tematu, odkąd czytam twojego bloga i oglądam filmy wiele spraw rozjasniło mi się w głowie!

Aga
Gość
Aga

Rewelacja. Najpierw jednak sprawdziłabym progi punktowe do Twojej wymarzonej szkoły ponadpodstawowej, bo może się okazać, że za rok będzie płacz. W wielu szkołach nawet 100% ze wszystkich egzaminów nie wystarczy i czerwony pasek przesądzi o dostaniu się.

xdd
Gość

Mądre rzeczy piszesz. Też ostatnio dużo się zastanawiam nad “kultem” ocen. Jest to przykre jak oceny mogą wpływać na samopoczucie człowieka oraz na jego poczucie wartości. Współczuję takim osobom. Na studiach ten problem jest dalej powszechny, ludzie się stresują ocenami, poprawiają, chodzą do prowadzących starając się “wyżulić” lepszą. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ludzie już przestali uczyć się dla wiedzy, z pasji, a uczą się dla oceń – wykuwając materiał, nie starając się go zrozumieć. U mnie nastawienie do nauki zmieniło się, gdy przestałem być zmuszany do niej. Tzn. skończyłem liceum praktycznie z samymi dwójkami, raczej nie chodziłem… Czytaj więcej »

Karola
Gość

Mam takie samo zdanie. Jestem mamą mega zdolnego chłopaka – właśnie skończył 6 klasę. Ani razu młodego nie naciskałam, że musi mieć pasek, bo oceny to bzdura, szósteczka za 100 % wyrycie materiału, masakra po prostu, szkoda życia. Mój syn ma przeróżne zainteresowania: gra w nogę w klubie, w siatkówkę na sksie, chodzi na śpiew i na tańce, uczy się sam programować, jeździ na rowerze. Koledzy mu mówią, że przy tylu zajęciach oni by mieli problemy w szkole. A on przy minimum wysiłku, oceny ma całkiem dobre. I mówi, że jestem inna niż mamy jego kolegów czy koleżanek, którzy mają… Czytaj więcej »

Dorota
Gość

Bardzo mądry tekst Aniu, jak zawsze zresztą. Może dzięki temu ktoś ochłonie a ktoś zmądrzeje.

Patryk
Gość

Oj zgadzam się z tym co napisałaś, “…że Mówi się, że piątkowi uczniowie są idealnymi pracownikami tych trójkowych, a czwórkowi urzędnikami. W tym powiedzeniu jest spore ziarno prawdy. Myślę, że kilka takich sytuacji umiałbym wskazać na przykładzie własnych doświadczeń 🙂 Tymczasem o ile w podstawówce te oceny miały na mnie wpływ o tyle w liceum miałem już wolną rękę i dawałem sobie luz. Na prawdę dziwię się jak niektórzy walczą o lepszą ocenę i nie ważne czy to rodzic czy dziecko ale walczą jakby nie wiem co miało od tego zależeć. Żeby Ci ludzie byli tak bardzo zdeterminowani w dorosłym… Czytaj więcej »

Gosia
Gość

Mimo, że mam prawie 26 lat, to wciąż pamiętam nieprzespane noce po każdym dyktandzie.. W skrócie: w drugiej klasie jedno poszło mi źle (w trakcie wypisał mi się długopis, a nauczycielka miała to w głębokim poważaniu i dyktowała dalej), dostałam trójkę i opierdziel od mamy taki, że jej koleżanka musiała mnie bronić.. To jest jeden wielu przykładów na to, o czym piszesz. Ja dopiero w liceum zrozumiałam, że oceny to nie wszystko (i przy okazji moja mama też musiała), ale tej pory jak coś pójdzie nie do końca dobrze, to nie śpię… Mimo, że mam 4 rodzeństwa, to ja zawsze… Czytaj więcej »

Aredei
Gość

Ja jestem trochę farciarą, jeśli chodzi o oceny. Mam je wysokie bez dużego wysiłku. Ale mimo wielu szóstek i piątek… czuję się strasznie głupia. Oceny ani trochę nie świadczą o człowieku. Od zawsze drażnił mnie ten wyścig o same szóstki i zachwyt nad świadectwami osób, których oceny były naciągane. Denerwują mnie moi rodzice, bo wbrew mojej woli chodzą po nauczycielach, żeby prosić o wyższe oceny dla mnie. Byłam wściekła, kiedy okazało się, że z geografii i historii mam piątki zamiast czwórek x.x Mam pasek na świadectwie, a czuję, że tak naprawdę nic nie umiem, a życie i rozwój przeciekają mi… Czytaj więcej »

Weronika
Gość
Weronika

Aredei, jejku jakbym czytała o sobie, gimnazjum skończyłam że średnią 6.00 ( wtf w ogóle) i z kazdej strony gratulacje a ja sama czułam się hmm moze nie głupia ale przeciętna. Większość z tych ocen była naciągniętea bo nauczyciele chcieli się moc pochwalić taką uczennicą którą ‘nauczyli’. I mimo zawsze dobrych ocen, bo jednak się trochę uczę bo to lubię, to wiedza jak dzialają procesy tektoniczne na ziemi nie zrekompensuje mi tego ze nie wiem jak zalatwic sprawę w urzedzie.

Aredei
Gość

Nie miałam na myśli takiej “życiowej głupoty”, tylko wiedzę szkolną albo nawet po prostu ogólną. Z historii, kultury, przyrody itd. Ogólnie jestem smutnym człowiekiem – zero wiedzy, umiejętności, nawet hobby – ale dobrym i uczciwym. Staram się siebie zmienić. Tę chęć zawdzięczam wyłącznie Ani <3.

Justyna
Gość

Skąd ja to znam.. W podstawówce, gimnazjum paski miałam (o ironio, mimo okropnych ocen z przedmiotów ścisłych ) w liceum byłam zbyt zmęczona i zwyczajnie nie dawałam rady. Klasa humanistyczna, duża ilość lektur, zawalana matematyka plus duża wada wzroku i kółko teatralne , które w tym czasie było jedyną radością (czego kompletnie rodzice nie rozumieli bo “zajmij się matematyką”). Nie, nie mam żalu ale efekt był taki, że po zdanej maturze ( tak, też matematyce ) nie wiedziałam co chcę robić i nie bardzo chciałam iść na studia. Obecnie moge nadrabiać lektury ( bo wielu nie przeczytałam, tylko tzw ściągi… Czytaj więcej »

Zuzia
Gość

Skończyłam w tym roku liceum. Nie mam jeszcze wyników z matur, trochę się martwię o polski, ale generalnie mam poczucie, że poszło dobrze. Nie uczyłam się konkretnie do nich jakoś bardzo dużo, bo byłam przez większość roku zajęta bieżącą nauką. Niestety moja szkoła – “najlepsza w Polsce” – zabrała mi cały wolny czas i chęci do czegokolwiek. Niby można było czegoś nie umieć, nie zrobić, przeciez się zdarza, a oczywiście byliśmy za to gnojeni. Nietrudno też było odnieść wrażenie, że mając przeciętne/dobre wyniki ale nie mając tytułu z olimpiady, jest się w gorszym sorcie, tak naprawdę mniejszość uczniów i uczennic… Czytaj więcej »

Justyna
Gość

Moja szkoła byla podobno najlepsza w mieście , podobno bo dzisiaj niekoniecznie się z tym zgadzam. Powodzenia masz jeszcze dużo czasu!! Ja tak naprawdę na studiach zaczęłam żyć dosłownie!!! Próbuj, szukaj! Może jakaś dziedzina sportu, może zawsze na lekcjach interesowała Cię sztuka, a może lubiłaś zgłębiać przedmioty ścisłe? Człowiek uczy się całe życie i to wielka prawda. Ja, w wieku 26 lat , w miejscu w którym od zawsze chciałam mieszkać w Krakowie wciąż dużo odkrywam dzięki kursom, warsztatom. Głowa do góry!

Mama córki z paskiem
Gość

Witam. Z calym szacunkiem do autorki tekstu muszę jednak zauważyć że jest bardzo jednostronny i jednak lakoniczny. Jakkolwiek zgadzam się ze dziecko zawsze zasługuje na miłość rodziców i to bezwarunkowo to jednak nie ma nic złego w motywowaniu dziecka do ciężkiej pracy. Z efektami i tak zapewne bedzie różnie ale etap szkoły ma swoje prawa i obowiązki. Inna sprawa że wciąż system szkolny jest niewydolny i przestarzały ale ja bym się tu nie mądrzyła bo nie znam się aż tak dobrze na tym i sama nie wiem jak by go udoskonalić. Zgodzę się jednak że coś powinno się poprawić i… Czytaj więcej »

Nati
Gość
Nati

Cóż mają prymusy? Uczą się wszystkiego, a właśnie bardzo często nie umieją nic, “wszystko po trochu”. Nie mówiąc już, że prymusy bardzo często też potrafią być cwaniakami – nauczyć się trzy razy idealnie, zgłaszać się na samym początku roku, a później jechać na opinii – bo nauczyciel już sobie wyrobił obraz idealnego, cudownego, bezproblemowego ucznia. Czasami wiedza osób, które mają trójki jest o wiele większa, ale nie mają szczęścia i gdy raz im się noga powinie to nagle są pytani raz tygodniu, a nie jak ten prymus – dwa razy w semestrze. Za dwa tygodnie będę broniła rozprawy doktorskiej, której… Czytaj więcej »

Karo
Gość
Karo

Mamo córki z paskiem, szczerze mówiąc, to nie chciałabym, żeby mój lekarz był osobą która się obsesyjnie uczyła tylko po to, żeby mieć pasek na świadectwie, zresztą domyślam się, że Ty też nie. Wiele z moich koleżanek (właśnie osób, które zawsze miały pasek) przyzwyczaiła się już do tego, że nauka nie służy przyswojeniu jakiejkolwiek pożytecznej wiedzy, a jedynie uzyskaniu dobrej oceny z kolokwium albo egzaminu – w wyniku tego teraz, już po zakończeniu studiów medycznych, podczas stażu (który teoretycznie ma im przedstawić specyfikę pracy na każdym rodzaju oddziału szpitalnego) głoszą opinie, które mnie osobiście – jako potencjalną pacjentkę – zupełnie… Czytaj więcej »

Aga
Gość
Aga

Popieram Cię Mamo córki z paskiem w 100%. Miałkie dziś mamy czasy. A wszystko zależy od perspektywy. Ode mnie rodzice nie wymagali świadectwa z czerwonym paskiem. Alternatywą dla nauki nie było “rozwijanie pasji” (co u większości dzisiejszej młodzieży oznacza siedzenie w necie i oglądanie YouTube), ale opieka nad rodzeństwem, sprzątanie, gotowanie i tym podobne rozrywki. Z tej perspektywy nauka była pasją i przyjemnością. Godziny siedzenia nad zadaniami logicznymi. Setki godzin nad zadaniami matematycznymi. Z pasji. Na wszystkich świadectwach od klasy pierwszej SP do 4 LO miałam łącznie 3 czwórki (szóstek nie było). Uczyłam się jedynie biologii, historii i geografii, bo… Czytaj więcej »

Notorycznie92
Gość

Chcę opowiedzieć historię mojej koleżanki z podstawówki. Nazwijmy ją Kasia. Ta koleżanka była wychowywana razem z dwójką rodzeństwa tylko przez matkę. Ojca znała tylko z widzenia, pamiętam, że nie lubiła go i właściwie nie znała. Kasia była zawsze wzorową uczennicą, jedynie 4 z wf na koniec psuło obraz świadectwa. Matka Kasi cisnęła ją bardzo z nauką, do tego stopnia, że dostawała lanie za każdą ocenę poniżej 4. Zawsze chciała, żeby jej córka była najlepsza i każdy koniec roku chodziła dumna bo Kasia miała czerwony pasek. Pamiętam histeryczne ataki płaczu gdy Kaśka dostawała gorsze oceny. Wtedy się z tego śmiałam, bo… Czytaj więcej »

Piątkowa_uczennica
Gość

Mam 23 lata i 4.75 na 4 roku studiów, podczas gdy cały ten rok pracowalam na jakieś 3/5 etatu. Do końca liceum uczyłam się dla rodziców, nigdy dla siebie. Nigdy w edukacji szkolnej nie miałam średniej niższej niż 5.0. na koniec roku (4.75 to było dla moich rodziców za mało, musiało być 5.0., bo wtedy dostaje się nagrodę na apelu i rodzice dostają list z podziekowaniami). Teraz uczę się dla stypendium i sama narzucam sobie w glowie myślenie, ze z niską srednią jestem nikim. Jeśli będę miała kiedyś dziecko, nie chcę, żeby uczyło się dobrze. Wystarczy mi, że będzie zdawać… Czytaj więcej »

Marta
Gość
Marta

Mam stypendium, robię to dla kasy, ale tez sprawia mi tak niesamowitą satysfakcję, ze to nie do opisania. Uwielbiam brylować, rzeczy, których się uczę, przydają mi się w pracy. Nie uważam, ze z niska średnia byłabym nikim. Miałam taka na pierwszych studiach. To była kwestia wyborow i zupełnie innych priorytetów. Nie jesteś średnią i nie ona o Tobie stanowi. To jest problem, ze niektórzy rodzice wkręcają swoim dzieciom, jak w Twoim wypadku, ze tak jest.

Anela
Gość

Hej Aniu😊 bywają złe i dobre strony mieszkania w małej miejscowości. Wszyscy się znają. Czasami ciężko było mi zaakceptować to, ze ktoś słabszy miał lepsze oceny Bo nauczycielka znała się z czyjaś mama czy tata. Czy po prostu jak ktoś był biedniejszy miał zdecydowanie gorsze oceny. Mieliśmy taka nauczycielkę, która tak naprawdę nas nie słuchała jak czytaliśmy notatki. Kolega, który pochodził z biednej rodziny przeczytał notatek, która napisała koleżanka z bogatszej rodziny. On dostał 3! Ona z- tydzień czytając ta sama notatke dostała 5. Niestety każdy nauczycie wmawiał nam, ze wybranie odpowiedniej szkoły jest najważniejszy i liczą się oceny. Stad… Czytaj więcej »

Imię*
Gość

“W tym roku wezmę się za siebie i przestanę się uczyć” brzmi tak paradoksalnie i pięknie, że mam zamiar skorzystać.
Pozdrawia przyszła licealistka idąca do przeciętnej szkoły, by rozwijac swoje pasje za radą Ani ;)))

Marta
Gość
Marta

Mam 32 lata, od 3 semestrów jestem tez małym kujonem, ale sprawa mi to wielką przyjemność. Dodatkowo 1200zl stypendium miesięcznie piechota nie chodzi 😀 Wcześniej taka nie byłam i żałuje. Nie zdawałam sobie sprawy, jak ogromną to sprawia satysfakcję. Dużo zawalałam przez nieprzykładanie się i szkoda mi straconego czasu. Ale do tego trzeba dojść samemu. Nikt nie może zmusić, ani naciskać. Wiem, ze mojego dziecko będzie miało więcej luzu. Samo będzie wybierało. Obiecuję. Bo ja może doszłabym do tego szybciej, gdyby nie naciskanie. Plus beznadziejnych kilku nauczycieli nie pomogło.

Klaudia
Gość

Ja na szczęście miałam spoko rodziców i nie cisnęli z nauką. Miałam pasek do 6klasy podstawówki, nie był to dla mnie wyczyn, matmę rozumiałam i nie musiałam się jej uczyć, wypracowania na Polaka pisałam na kolanie oglądając z tatą seriale sensacyjne (detektyw colombo 😍), więc jakoś poszło. W gimbazie olałam naukę, rodzicom to nie przeszkadzało, ale za to nauczyciele na wywiadówkach mówili że jestem leniwa i mogłoby być lepiej. W liceum też mi nie zależało, wtedy też odkryłam swoją pasję. Wolontariat w schronisku sprawił, że dowiedziałam się co chcę robić w życiu 😀 maturę zdałam, ale na studia nie poszłam,… Czytaj więcej »

Klaudia
Gość

Żałuję że nikt nie poruszał takich tematów kilka lat wstecz. I nie chcę tu mówić o moich rodzicach, bo tata raczej był zawsze zadowolony, a mama jak przyniosłam wyniki z matury powiedziała, że mogło być lepiej, zabolało i kiedyś jej o tym powiedziałam. Jak zdałam inżyniera była bardzo zadowolona. Przynosiłam do domu świadectwa z czerwonym paskiem, ale nie były okupione nerwicą czy nieprzespanymi nocami, trochę się załamałam jak z chemii w pierwszej klasie gimnazjum dostałam dwie 2 pod rząd i to były moje pierwsze oceny. Wzięłam się wtedy bardziej do pracy i na półrocze miałam 4. Ale pamiętam jak akurat… Czytaj więcej »

Kosmetolog Marta
Gość

Dla mnie oceny były ważne, ale nie ze względu na rodziców. Ja zawsze stawiałam sobie sama wysoko poprzeczkę i pasek w podstawówce był dla mnie po prostu ważny. Byłam sama z siebie dumna. Za to w gimnazjum i liceum oceny nie były stawiane za umiejętności, ale za status majątkowy rodziców. Przez to że moi rodzice nie mieli kasy, byli ze wsi, paska nie miałam ani razu. Co bym nie robiła i tak zawsze byłam ta gorsza. I w tym momencie warto byłoby także zwrócić uwagę jak bardzo nauczyciele potrafią “segregować” uczniów, jak wyrabiają sobie sami swoje własne “systemu” oceniania. Wydaje… Czytaj więcej »

Dominika
Gość

Przez całą moją karierę szkolną nie miałam paska ani razu. Zawsze brakowało mi trochę, a później mocno to odczuwałam. “Zdolna, ale leniwa” – słyszałam to od nauczycieli, rodziny i znajomych. Tylko, że ja wolałam całe dnie czytać książki i pisać własne opowiadania.
Wszystkie te komentarze poskutkowały tym, że teraz zrobiłam sobie półroczną przerwę w zaocznym liceum, nie powiedziałam dla mamy i jeszcze mam w tym wszystkim przeogromne wyrzuty sumienia.

Szyciownik
Gość

Cześć, Masz rację, powinno się uczyć dla siebie i tego co się chce robić, a nie dla ocen. Poważnie, są rzeczy podstawowe, które trzeba ogarnąć – pisać, czytać czy liczyć każdy powinien. Ale wkuwać daty na pamięć to już nie koniecznie, bo w dobie internetu każdy fakt jest do znalezienia w 10 sekund. Mnie zajęło długie lata uwolnienie się z tej okropne manii jaką wywarli na mnie rodzice, że zawsze muszę być najlepsza. W gimnazjum startowałam w 3 olimpiadach. W liceum prawie nie spałam, bo dojazd do szkoły zajmował mi 2 godziny dziennie i cały czas się uczyłam. Z perspektywy… Czytaj więcej »

Ewe
Gość

Nienawidziłam tego. Tego dnia. Kiedy musiałam ze szkoły wrócić do domu i obrywać, jesli znalazła się na świadectwie chociaż jedna trójka, niezależnie od tego, ile miałam lat. Trója była wstydem i choc nie gosciła u mnie długo, jak zagościła to dzis z perspektywy czasu widzę, ze była wynikiem słabego systemu nauczania i braku wsparcia w domu. Ojciec darł si na mnie i wyzywał jak dostałam 3 z fizyki, ale nie garnął się do pomocy, gdy mówiłam, ze nie rozumiem. A w szkole klasa liczyła 36 osób i nauczyciel nie zwalniał tempa niezależnie od tego, czy ktos miał braki i głośno… Czytaj więcej »

Fermina
Gość

Jeśli rodzice nie dają Ci spokoju jeśli chodzi o oceny, to jest dużo więcej powodów do czepiania się swojego dziecka. Oceny to wierzchołek, później może byc, że nie pomagasz w obowiązkach domowych, nie dbasz o siebie, nie umiesz gotować, więc nie zostaniesz dobrą żoną i matką, za długo śpisz i prześpisz całe życie, jesteś leniwy i tak można przykłady wymieniać. I moja rada odetnijcie to od siebie i spójrzcie na siebie swoimi oczami. Może jako jedyni umiecie dotknąć językiem łokcia, albo źle odmieniacie słowa i tworzycie neologizmy, a może po prostu umiecie rozbawiać ludzi, albo jesteście uczuciowi bardziej niż ustawa… Czytaj więcej »

Paula
Gość

Zgadzam się, że oceny to nie wszystko. Ja oceny miałam dobre, ale wpadały też 3. Nie wkładałam wysiłku w naukę, przychodziło mi to w miarę łatwo. Wolałam czytać książki dla przyjemności, niż ślęczeć nad podręcznikami… Skończyłam studia, mgr inż jest. Ale nie miało być o mnie. Mój partner ma tylko wykształcenie zawodowe. Tak wyszło. Oceń rewelacyjnych nie miał, szybko musiał zacząć zarabiać, więc poszedł do zawodówki. W domu się nie przelewało, a było młodsze rodzeństwo. Brakowało na wszystko, a on chciał pomóc… Zdobył zawód, zarabiał, pomagał rodzinie. Próbował skończyć szkołę wieczorową, ale nie dało się pogodzić tego z ówczesną pracą.… Czytaj więcej »

Julia
Gość

Właśnie skończyłam 8 klasę i po wakacjach stawiam pierwsze kroki w liceum. 5 lat z rzędu mam pasek i w ogóle mnie to nie robi. Mam super znajomych, wiele czasu wolnego, a uczę się tylko ważniejszych i trudniejszych dla mnie tematów. I tyle mi wystarczy. Zawsze wszyscy się dziwią: “jak ty to robisz? Cały czas siedzisz na tym Instagramie. Jeszcze cię z książką nie widziałam w tym roku.”. Bardzo współczuję osobom, którym opiekunowie każą się uczyć i zdobywać najwyższe stopnie, ponieważ to strata czasu. To, do jakiego liceum się dostanę, jest nieważne, ponieważ jeśli będę chciała, to zdobędę szczyty w… Czytaj więcej »

Catherine Cat
Gość

Kiedyś miałam obsesję na punkcie czerwonego paska. Kiedy w 2 liceum zabrakło mi trochę do paska, to w domu płakałam (rodzice nawet chwalili mnie za świadectwo). Ale potem sobie uświadomiłam, że ten pasek marność i nie ma w zasadzie większego sensu. W 3 liceum nie przjmowałam się za bardzo i mimo to udało mi się mieć pasek, ale to już nie miało takiego znaczenia.
Teraz na studiach najważniejsze jest, żeby zdać, nie ważne na jaką ocenę. Na szczęście uwoliłam się od tej ocenowej obsesji 😸
Ale u nas na studiach niektóre egzaminy są tak trudne, że 3 jest sukcesem.

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Raz tylko w gimnazjum skupiłam się na zdobyciu świadectwa z paskiem. O losie, cóż to był za zmarnowany czas. Nigdy więcej tego błędu nie popełniłam. Nie zarywałam już nocek, czułam się znowu zdrowsza a przede wszystkim spokojniejsza. W liceum do łez rozbawił mnie komentarz mojej polonistki, która stwierdziła, że nie zdam matury. Później zostało ogromne zdziwienie, bo zdawałam poziom rozszerzony. Maturę zdałam bardzo dobrze. Później jeszcze raz w życiu wkręciłam się w „ramy” pracując 10 lat w urzędzie. Aż pewnego zdania się obudziłam i do pracy podreptałam już z wypowiedzeniem. I to była najlepsza decyzja w moim życiu. Mieszkam i… Czytaj więcej »

trackback

[…] Basia Szmydt – Bądź dla siebie VIPWorqshop – Wielka Lista Małych Uciech – Lato 2019Ania Ulanicka – Skąd biorę energię do pracy? O treningach, relaksie i dobrym jedzeniuAnia Maluje – Czerwony pasek bywa krwawą pręgą […]

infsai
Gość

Moi rodzice nigdy mnie jakoś nie cisnęli o oceny. Raczej kiedyś to byłem ja sam, stąd w mojej historii mam dwa świadectwa z paskiem. Ale od szóstej klasy nie dostałem żadnego takiego i już nigdy nie dostanę, gdyż w gimnazjum skupiłem moją uwagę na moich “zainteresowaniach”, niżeli na nauce. Jak dla mnie lepiej wiedzieć prawie wszystkie państwa na świecie, niżeli mieć piątkę z gegry i nawet nie umieć wskazać POLSKI na mapie…

Previous
Najlepsze teksty na blogu, czyli co Ania maluje?
Czerwony pasek bywa krwawą pręga