Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Śmierdzące rajstopy, magiczny stanik i pistolet na łzy [TYGODNIK]

Jestem raczej przygotowana na silne ciosy od życia i generalnie znam swój “roczny cykl”, ale zawsze o tej porze roku pokonują mnie drobne kuksańce. Jakby ktoś grał ze mną w grę – ile razy trzeba ją jeszcze “niechcący” albo “przypadkiem” uszczypnąć, puknąć, nadepnąć a stopę, by wydarła mordę? Pierwszy raz zdarzyło mi się w szóstej klasie podstawówki.
W tamtym czasie wracałam zawsze ze szkoły do domu ze Sławkiem, kolegą z klasy. Mieszkał na tym samym osiedlu, a czas płynie szybciej na wspólnej rozmowie. Pewnego dnia Sławek zapytał mnie o moje marzenia, o to, kim chciałabym być w przyszłości. Ponieważ to była rozmowa o marzeniach, powiedziałam, że chciałabym pisać opowiadania albo scenariusze i z tego żyć. Wstawać o której mi się podoba. Pisać to, co chcę, a nie tak jak w szkole, że trzeba zgodnie z wizją nauczyciela.
Sławek to wyśmiał, powiedział, że mi się na pewno nie uda bo życie takie nie jest.
Cóż, moje jest. Tego dnia Sławek przestał być moim kolegą.
 Kilka dni później była wycieczka klasowa, jechaliśmy całą noc pociągiem do Krakowa. Siedziałam w przedziale z koleżankami, ktoś podchwycił temat, że niby chodzę ze Sławkiem. Wiecie, na zasadzie “uuuuu Ania chodzi ze Sławkiem”. Bzdura, nigdy nie chodziłam, w tym momencie nawet go już nie lubiłam, ale po piętnastym razie zaczęło mnie to lekko irytować. Bardziej na zasadzie mrugającej żarówki niż czegoś realnie wkurzającego, ale zawsze. Ale temat nie znikał, a ja robiłam się śpiąca i naprawdę nie chciało mi się już gadać, a w szczególności o kimś, kto mnie bardzo zawiódł. A zawiódł mocno, skoro nie pamiętam jego nazwiska a pamiętam rozczarowanie.
W pewnym momencie koleżanka położyła stopy na grzejniku. 
Usystematyzujmy. 
Ciasny przedział. Wiek, w którym ludzie mocno się pocą. Zirytowanie. Senność. Wkurzające tematy. I nagle koleżanka położyła śmierdzące stopy odziane w takie cieliste rajstopy (wierzcie mi, kilkanaście lat temu były straszne!) na ciepły grzejnik.
– Uuu Ania i Słaa
– ZAMKNIJCIE TE MORDY BO …
w miejscu trzech kropek była pewnie jakaś groźba karalna.
Zapadła cisza. Koleżanka powiedziała mi później, że myślała że wszystkich pozabijam, bo miałam mord w oczach.
Sama byłam przerażona siłą swojego wybuchu i gniewem jaki w sobie zgromadziłam.
Przypomniało mi się o tej sytuacji kilka dni temu, gdy jakiś koleś chciał odkupić moje używane rajstopy. 
***
Działam tak do tej pory. Zbierają mi się te drobne rzeczy i zbierają, a potem jest o jedną drobnostkę za dużo i jestem bliska wybuchu. 
Fejsbukowa funkcja “tego dnia” pokazuj mi, że smutne kawałki Queen udostępniałam o tej porze już w 2010, chociaż to był bardzo udany listopad. Już tak mam. Przed urodzinami dopada mnie czas podsumowań, w październiku jest radośnie a w listopadzie dokonuję życiowych cięć i zmian. Potem umiera Freddie (24.11) i cały zapas nostalgii się kończy. No chyba, że coś przesunę/odłożę, wtedy to trwa różnie.
W zeszłym roku o tej porze pisałam o swoim kryzysie ćwierćwiecza. Miałam go skończyć pofarbowaniem włosów, ale było mi głupio, bo jednym z najchętniej czytanych tekstów na tym blogu jest “Jak pokochać mysie włosy“. A potem była Tajlandia, potem byłam zbyt opalona… zawsze coś. Mam opakowanie farby od września, ale ostatnie dni to były takie drobne kuksańce. Generalnie fajnie i do przodu, ale bardzo dużo ciekawych projektów, bardzo mało czasu, a to chora, a to spuchłam na twarzy, a to weekend poza Warszawą, a to kolejny…
Bardzo powolutku wracam na bloga, chociaż był ostatnią rzeczą o jakiej myślałam 🙂
Ale czasami lepiej nie pisać nic, niż jakieś zapychacze. Kilka razy próbowałam, ale były rzeczy o wyższym priorytecie, a ja też nie jestem robotem i czasami potrzebuję odpocząć. Kończę ten wpis i biorę się za 240 komentarzy oczekujących na przeczytanie i zaakceptowanie.
Tymczasem taki trochę odświeżony i krótszy tygodnik. Chciałabym mniej prywaty, jakiś krótki wstęp i bardziej skondensowane rzeczy tygodnia.
Przyjemność tygodnia – końcówka pięknej, złotej jesieni i korzystanie z tego ile się da 🙂
Jedzonko
Ciągle coś jem, dzisiaj w końcu ruszyłam tyłek popracować w kawiarni i będę to robić częściej. Sąsiad wiercił, nie mogłam się skupić i chyba dobrze się stało, bo załatwiłam sporo spraw a i moja produktywność wzrosła.
Zdziwienie tygodnia

Do tej pory przeżywam 😀

Produkt:

Nie wiem czy pokazywałam, ale ten biustonosz do głębokich dekoltów jest genialny. Pozwala nosić bluzki o nietypowych wcięciach i sukienki, np. takiej jak po lewej stronie.

Bardzo wygodny, można go kupić tutaj a jak się kliknie w czarną wersję to widać na modelce. Ta drobnostka przywróciła mi wiarę w idealne rzeczy.
No i znalazłam dziwactwo, mianowicie – osłonki na wypadające fiszbiny. Miałam kiedyś bardzo wygodny biustonosz z którego wyszedł drut i wbił mi się w pierś. Bolało koszmarnie. Ogólnie zawsze wyrzucam takie zużyte i popsute ubrania, ale to dziwactwo (klik) bardzo mnie zaintrygowało.

Spanie do późna, bo późno się kładłam i obżeranie się. Najpierw popsuł mi się blog, a że współpracuję z Azjatą, to i doba mi się przestawiła. Potem nie mogłam spać bo gorączka no i wyszło jak wyszło.

Teksty:
Ostatnio na blogu 🙂

Jest mi jesień.


Jak zatroszczyć się o siebie jesienią?

Barcelona – praktyczne informacje od zupełnie innej strony

Ruszyłam też z nowym cyklem “Wasze kosmetyczki
Dostałam ich na maila bardzo dużo, postaram się publikować jedną tygodniowo 😉 Kolejna będzie moja!
Zaskoczenie: robiłam rzęsy w Happy&Beauty i moje oczy nie łzawiły po, bo pani miała fajną suszarkę 😀 
Wyrzut sumienia: nie napisałam relacji z Bari we Włoszech, a minął miesiąc… Pasiak ze zdjęcia o który pytałyście można kupić tutaj (klik).
Kilka polecanych/dziwnych/intrygujących linków:
Pistolet na łzy – bardzo intrygujący projekt artstyczny
Konkurs literacki dla młodzieży – może ktoś ma takie marzenia, jak ja kiedyś? 🙂 Moje się spełniły, Twój świat jest takim, jakim go sobie stworzysz 😉
Dziewczyna o bardzo szczupłych udach – podobno promuje anoreksję. Podobno “tak nie wygląda prawdziwa kobieta”. Cóż, ma taką budowę ciała. Jest prawdziwą kobietą. Zaskakujące jak popularne są działania na rzecz akceptacji kobiet “plus size” (bardzo nie lubię tego określenia, bo sugeruje coś wykraczającego poza normę), a w drugą stronę już nie.
Ta laska jest kobietą.
Ma ciało.
Wniosek? Jej ciało jest kobiece.
Amen.
Kiedy zaatakuje cię napastnik, czyli trochę o tym jak kobieta może się bronić
Miłej lektury i pięknych snów 😉
Ja biorę się za 241 komentarzy 😳😳😳
I stęskniłam się za głupimi tytułami tygodników 😉 
Nietzsche
KTO ZECHCE….
Kto zechce z czasem słowa siać,
wpierw ciszą musi żyć;
kto błyskawicą chce się stać,
wpierw musi — chmurą być!

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

14
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
aniamalujeMałgorzata ChudyAnCiaarchigame.plKosmetolog Marta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
AnCia
Gość
AnCia

Wlasnie uswiadomilam sobie, jak wielka krzywde zrobilo mi forum o odchudzaniu, na ktorym dosc czesto przebywam (chce z gornej granicy BMI przemiescic sie do srodka normy) i jak bardzo lezy moje poczucie wlasnej wartosci, przez tego typu komentarze. Mam uda podobne do Natalii i tyle razy juz czytalam, ze takie uda sa grube i masywne, ze przyjelam to za pewnik. Juz sie nawet nie buntuje, tylko po raz kolejny rezygnuje ze smutkiem z ukochanej krotkiej spodniczki, bo przecierz przy takich nogach juz nie wypada. Tak niewiele jest osob, ktore potrafia mowic glosno, ze kobiece cialo jest piekne, zamaist na sile… Czytaj więcej »

archigame.pl
Gość

Dobre z tym Sławkiem. Pamiętam, jak miałem jakieś naście lat. Na pewno byłem wtedy już w liceum. Siedzieliśmy po próbie w Garnizonowym Klubie Osiedlowym (w skrócie GKO – tak brzmi ładniej) i kolega podjął temat tego co będziemy robić w przyszłości. Co chciałbyś w życiu robić? – zapytał. No nie wiem. Jeździć na desce i pić piwo. – odpowiedziałem. Wydaje mi się, że nie zrozumiałem jego pytania. Do dzisiaj go nie rozumiem. A może po prostu nigdy nie byłem na tyle dojrzały by się na serio nad tym zastanowić. A może po prostu zawsze chciałem, żeby moje życie przypominało teledysk… Czytaj więcej »

Kosmetolog Marta
Gość

Chciałabym mieć na swoim blogu tyle komentarzy do czytania 😉 U mnie to póki co pojedyncze sztuki 😉
Nie martw się, dla mnie listopad to istna depresja połączona z furią że jeszcze nie skoczyłam mgr, która swoja drogą jest bez sensu, bo i tak jej nie “bronimy”.

Po prostu Kasia - Blog
Gość

Te pierwsze zdjęcie i ty w tej boskiej sukience <3

aniamaluje
Gość

Też mi się podoba 🙂

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Chętnie podpisałabym się pod tymi zescreenowanymi (stworzyłam słowo? :D) wiadomościami. Ten blog miał i ma ogromny wpływ na moje życie i nie miałabym takiego podejścia i siły do wielu spraw. Dzięki Tobie! To już tyle lat, że nie wyobrażam sobie, jakbym nie mogła czytać kolejnych wpisów. Mam takie głupie wrażenie, że jesteś mi tak bliska, a przecież ten blog to mały wycinek Twojego życia, jako czytelnicy wiemy tylko to, co zechcesz przekazać. Widzieć Cię na żywo po tylu latach czytania, słuchania, oglądania na story, przychodzą takie myśli: “to Ania, ta Ania – żywa, prawdziwa! I taka życzliwa, miła, szczera i… Czytaj więcej »

Justyna Wiśniewska
Gość

Czasem warto wybuchnąć a nie trzymać czegoś w sobie aż stworzy sie jakaś skorupa, która otworzy sie w jakimś gównianym momencie … pamiętam swoje liceum, trzecią klasę bodajże (czyli 8 lat temu) robiliśmy jakieś zadanie w grupach z WOSU, nasz nauczyciel świeżo co po studiach .. generalnie w grupie byłam z przyjaciółkami i z moim kuzynem, który ciągle mnie zaczepiał, irytował, ciągnął za koszulkę itp. aż w pewnym momencie nie wytrzymałam (i się chyba zapominając) wrzasnęłam na niego i to było takim tonem, ze cala klasa zamilkła, nauczyciel stracił głos i wszyscy byli w szoku że ja kujon tak umiem… Czytaj więcej »

Milena Wysocka
Gość

Ostatnio chciałam kupić ten stanik, ale nie było nigdzie mojego rozmiaru, już wiem dlaczego skoro jest u Ciebie na blogu… Jeśli chodzi o rozmiar, trzeba zwrócić na coś uwagę?

kasja.b
Gość
kasja.b

To ja dziś upuściłam trochę “krwi”, łez i kilka soczystych wiązanek. W skrócie: 3 tydzień z anginą, 2 antybiot. i dziś dowiaduję się o “koledze” złocistym w gardle. Zignorowałam przemęczenie, przeziębienie i w końcu siebie. Obczaiłam na pamięć Aniu twój tekst o leczeniu gronka (chwała Ci za podzielenie się tym!), nawdychałam się już dymu z brzozy, parówa z olejkami, łyknęłam imbiru i liść oliwny… i czekam jak na zbawienie. Antybiotyk się kończy, strach brać kolejny, jeszcze gorzej boję się odstawić i czekać na efekty kuracji naturalnej, nawrotu i ekspansji dziada. Dlaczego ignorujemy oczywiste objawy, że coś w naszym życiu zaczynać… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Po pierwsze – jest mi cholernie przykro z powodu stanu zdrowia 🙁 Po drugie – trzymam kciuki za wykurzenie kolegi, a po trzecie- to ja dziękuję! <3

ania "to znowu ja"
Gość
ania "to znowu ja"

coz, ja kocham swoj kolor naturalny “slowianski” i ubolewan nad tym ze bede musiala sie go pozbyc przez coraz wieksza liczbe bardzo nieestetycznych, bialych wlosow 🙁

Małgorzata Chudy
Gość
Małgorzata Chudy

Nie lubię takich słów – bo życie takie nie jest… Ponieważ zabijają radość bycia, ciekawość świata.
Sama nikomu bym tego nie powiedziała, ponieważ nie chciałabym, by ktoś powiedział to mi.
Nie jestem też jasnowidzem, nie znam kogoś w 100% i nie wiem na co go stać.

Nihil Novi
Gość

Kobiecość ma uda w każdym rozmiarze – mam nadzieję, że świat kiedyś to zrozumie… 😉

Klaudia Jaroszewska
Gość

bardzo podoba mi się sposób, w jaki robisz zdjęcia 😉 a z tą historią o chodzeniu, to też tak potrafię wybuchnąć, nie ważne na co – ważne, że mnie rozwścieczyło. Ostatnio nakrzyczałam na 1 klasistów (technikum), bo mieli wyrąbane na lekcję, którą prowadziła jedna z lepszych nauczycielek tej szkoły (ja byłam tam tylko przelotem, na chwilę, w sprawie projektu) 🙂

Previous
Polecane kosmetyki Sandra 21 l. i [JEJ KOSMETYCZKA]
Śmierdzące rajstopy, magiczny stanik i pistolet na łzy [TYGODNIK]