Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie, przełamać przeestetyzowany świat.  Dziś jest ten dzień ;)
Lubię sobie też narzucić jakiś motyw przewodni podróży. W Tunezji chciałam odpocząć, żadnych innych oczekiwań. Gruzję odwiedzam naiwna jak dziecko. Chcę interpretować wszystko jako fajne, piękne i ciekawe, nie szukać złych rzeczy. Poczytać dopiero jak z podróży wrócę. Wtedy skonfrontować z tym, co widziałam.
Chociaż mamy inny sposób patrzenia na świat, szalenie spodobało mi się jak @cam_myy przygotowując się porodu wybrała sobie zasadę, że nie słucha opowieści koleżanek o ich traumach porodowych, że nie czyta złych rzeczy, same dobre relacje. 
Ileż to razy ja się naczytałam o tym jakie coś jest złe i niedobre a potem się okazało, niepotrzebnie się stresowałam i spinałam, bo to było totalnie lajtowe.
Tym razem mam ochotę widzieć wszystko przez różowe okulary. Zdejmę je w Polsce. Uszanujcie proszę mój eksperyment myślowy! „You know, it's funny... when you look at someone through rose-colored glasses, all the red flags just look like flags.”
Kto wie skąd to cytat?! ;) #gruzja #georgia #kutaisi #wakacje #worktion #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie,...

Czy na podstawie jednego miasta albo regionu mam prawo wypowiadać się na temat tego, jak odbieram dany kraj?
#Tunezja okazała się zupełnie inna na północy niż południu. Zupełnie. Ale też przecież co innego czuje turysta w Warszawie i Krakowie, nie mówiąc nawet o Tatrach czy polskiej wsi. Takiej pięknej jak Zalipie, albo tej innej - pełnej uwiązanych na łańcuchach psów o zaropiałych oczach i klientów ustawiających się rano pod sklepem by przed pracą walnąć małpkę.

Gdziekolwiek jestem w turystycznym miejscu, Freddie śpiewa w mej głowie „Is this the real life? Is this just fantasy?”. W Tunezji akurat widziałam i jedno i drugie (na zdjęciu np. „Wioska Star wars” autentyczny plan zdjęciowy, który tu został). A co widzę w innych podróżach?
Czasami więcej niż bym chciała, jak wtedy gdy przypadkiem trafiam na plażę dilerów na Karaibach.

To jeszcze przy okazji - w myśl filozofii „zacznij tu gdzie jesteś i z tym co masz” zrobiłam najbardziej low budget amatorski cosplay ever. 
Umiem też ugotować coś dla niespodziewanych gości gdy mam „światło w lodówce”. A w liceum  nie chciało mi się prowadzić zeszytu do polskiego, więc gdy musiałam przeczytać swoją wypowiedź, to tworzyłam ją na bieżąco, udając, że czytam. Nie zapomnę wzroku mojej polonistki, gdy chciała mi wpisać do zeszytu ocenę, a tam nie było nic.😂 Nigdy nikt tak płynnie nie przeszedł od chęci wstawienia piątki do jedynki. Nie pamietam to jak się skończyło :D
Nie wiem dokąd zmierza ten wpis, traktujcie to jak myślodsiewnię.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #throwbackthursday #podróżemałeiduże #podróże #wakacje #travelblogger #cosplay #lowbudgetcosplay #budgettravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #blogerka #travelgirl #matmata #starwars #rey #pustynia #sahara #tatooine #gwiezdnewojny

Czy na podstawie jednego miasta...

Z kim poszłam do łóżka i czy wywalczyłam sobie tak lepszą pracę?

Wiele osób narzeka na frustrującą pracę i niską płacę. Przyjęło się uważać, że ktoś kto nie haruje jak wół za głodową pensję, albo jest oszustem, albo kombinatorem. A w przypadku kobiety wywalczył sobie karierę dupą. 

Dla mnie to jest słabe. Serio. O przekonaniach na temat pieniędzy pisałam już kiedyś tekst “Zasługujesz na bogactwo i dobrobyt“. W sumie nie dziwię się ludziom, którzy swoje kariery budowali w PRL-u a potem nie przystosowali się do nowej rzeczywistości i mają żal. Inwestowali sporo czasu i energii na coś innego i w pewnym sensie zostali oszukani. Ale moje pokolenie, młodzi ludzie wychowani w wolnej Polsce? Nie rozumiem. Mamy więcej szans i możliwości niż przeszkód. Nikt nie każe nam iść na studia i narzekać, że po studiach nie ma pracy. Z internetem, globalizacją i znajomością angielskiego mamy cały świat w zasięgu rąk. Wystarczy się wysilić i zdecydować – idziemy wydeptaną, utorowaną i nieco jałową, lecz bezpieczną ścieżką, czy torujemy sobie własną, pełną zaskakujących plonów, ale też taką, na której można się mocno zadrapać.
Od zawsze wiedziałam, że etat nie jest dla mnie. Nie dlatego, że etat jest zły – etat ma wiele zalet i zapewne są tacy, którzy świetnie się odnajdują w takiej pracy. Ja ze swoimi niekończącymi się problemami oddechowymi od zawsze wiedziałam, że etat nie jest opcją dla mnie. Od tak prozaicznych przyczyn jak to, że nikt nie będzie chciał pracownika, który musi zrywać się na badania albo ma czasami zawroty głowy, po szereg innych. Mam swoje lepsze i gorsze dni i w praktyce wygląda to tak, że czasami jestem super wydajna intelektualnie i świetnie sobie radzę, a czasami mam problem z najprostszymi zadaniami. Dla mnie praca na moich zasadach jest po prostu jedynym wyjściem. Tak, łamię tym serce mojej babci, która chciałaby abym była kasjerką w spożywczym. Opcjonalnie katechetką 🙂
No i nie wyobrażam sobie robienia przez całe życie czegoś, co bardzo by mnie denerwowało czy nudziło, albo czegoś, po czym nie mogłabym patrzeć sobie w oczy – oprócz work smarter, not harder , wyznaję jeszcze jedną zasadę – nie chcę umrzeć za życia. Zbyt bliska byłam jego utraty, by po prostu je zmarnować. Chcę przeżyć je najlepiej jak potrafię i zrobić przy tym coś  dobrego dla innych. 
Jasne, są prace lepiej i gorzej płatne. Tylko kurczę, wydaje mi się, że z reguły na starcie wiadomo o płacach, o tym,  że farmaceuta zarabia więcej niż sprzedawca butów, a prawnik lepiej niż osoba filetująca kurczaka w zakładach drobiarskich, a i tak finalnie więcej zarobi celebryta. Szczerze? Nie mam z tym problemu, bo każdy może próbować swoich sił w każdym zawodzie. Dla mnie ktoś, kto potrafi zarabiać grube pieniądze na “niczym”, mógłby udzielać korepetycji Salomonowi w nalewaniu z pustego. 
Nie da się jednak ukryć, że ostatnio przeładowałam się obowiązkami. I jakby w odpowiedzi na moje rozterki, pojawiła się książka, która miała na nie odpowiedzieć :
Zrzuciłam książkę na czytnik i zabrałam ją sobie do łóżka. Czytałam przed snem lub po przebudzeniu, bo lubię nawyk codziennego czytania.

Szczerze mówiąc – mam mieszane wrażenia.
Z jednej strony autor promuje moją ulubioną zasadę work smarter, not harder . Jednocześnie gra według zasad i nikogo nie krzywdzi – jego biznes to firma handlująca suplementami. Podoba mi się mnóstwo sposobów na to, jak efektywniej wykorzystywać swój czas. Nie poświęcać go na głupoty, delegować zadania. Pojawiają się nieśmiertelne zasady Pareto,  Parkinsona, brzytwa Ockhama i jeszcze kilka innych. Wiele osób zarzuca książce brak realności, ale moim zdaniem to bzdura.
Nikt nie zabrania nam napisania aplikacji na komórki, która przysporzy nam milionów z których będzie można spokojnie żyć. 
Nie znasz się na pisaniu aplikacji?
A kto zabrania ci się poznać?
Serio pytam.
Książka porusza bardzo fajne zagadnienia, np. to, że większość z nas nie chce mieć milinów, tylko wieść życie milionera – robić to chce i kiedy chce.
Mimo to, pozycja nie jest dla mnie. 
Po pierwsze – o wszystkich tych zasadach, delegowaniu zadań i tak dalej, już słyszałam. I to nie raz i nie dwa. Wybrałam jednak dla siebie na razie nieco inną drogę i wcale nie mam ochoty pracować mało. Owszem, mniej niż obecnie, ale nie jest to mój cel. Wydaje mi się, że chorobą XXI wieku jest brak sensu życia. Ludzie nie mają co robić, albo to co robią nie wydaje im się sensowne. Z tego też powodu nie sądzę, aby droga Ferrissa była dobra dla wszystkich.

Niech ryczy z bólu ranny łoś,
Zwierz zdrów przebiega knieje.
Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś,
To są zwyczajne dzieje

Książka nie jest słaba. Gdybym przeczytała ją jakieś 8 lat temu, pewnie uznałabym ją za przełomową – wszystkie zasady zarządzania swoim czasem (tak wiem, sobą w czasie, mam to gdzieś :)) byłyby dla mnie kilka lat temu bardzo odkrywcze. Tyle, że moim zdaniem jest czas na pracę i czas na kołacze. Gdybym bardzo chciała, mogłabym pracować może nie 4, ale 10 godzin tygodniowo. Wystarczyłoby przyjąć kilka propozycji i trochę sprzedać siebie, np. serwując uniwersalne rozwiązania instant wydając drugą książkę na temat rozwoju w takiej jego formie, na którą jest największe “zapotrzebowanie”, a którą jednocześnie głęboko się brzydzę. Zresztą jak sami wiecie – poświęcam obecnie więcej czasu zajęciom z dziećmi, przez co wciąż nie doprowadziłam do końca spraw z poprzednią umową by podpisać drugą na dystrybucję papierowej wersji dawnego “dzieła”. Mimo,że te zajęcia z dziećmi to zdecydowanie nie przynoszą zysku.
Patrzę na to inaczej, bo nie mam jeszcze dzieci i nie muszę koniecznie dopiąć jakiegoś budżetu. Wolę pracować sobie nad zwiększaniem udziału przychodów pasywnych w moim budżecie i robić dalej swoje. Choroba nauczyła mnie, że mogłabym mieć wszystkie pieniądze świata a lekarze i tak by mi nie pomogli. Przełomem by dopiero pasjonat-emeryt, który nie chciał grosza – zobaczył we mnie wyzwanie, którego mu brakowało. W życiu nie wszystko rozbija się o kasę.
Pomysły Ferrissa są spoko. Moim zdaniem ma wiele racji. Co więcej – mogę się od niego sporo nauczyć, bo czasami rozmieniam się na drobne. Przykładem są maile z opisem problemów moich czytelników, na które nie mam pomysłu. Mają często po 10 stron a4 (serio, dostaję załączniki w plikach .pdf). Nie mam nawet kiedy ich odczytać, a co dopiero odpisać. Nie mam na nie innego pomysłu, jak odesłanie do psychologa… powinnam być  w tej materii bardziej asertywna. Nie mam tego jednak jak komuś oddelegować, a zwyczajne otworzenie takiego maila sprawia, że myślę o danym problemie przynajmniej przez cały dzień.
Z drugiej strony uważam, że gdy nie robimy czegoś użytecznego dla innych, to tracimy sens życia. Znam wiele osób, które odnoszą jakieś sukcesy, mają ogarnięte finanse, nawet zdrowie a jednak miotają się w sobie jak owsiki w ciele przedszkolaka.

Mam dla nich jedną odpowiedź – wolontariat, szczególnie na rzecz słabszych. Nic tak nie przywraca wiary w sens życia, jak praca na rzecz psów, kotów, koni ratowanych z drogi na rzeź, starych ludzi, którym brak towarzystwa, dzieci, którym wystarczy podać rękę czy umierających pacjentów. Wybór jest duży, bo cierpienia na świecie jest sporo, a każdy może wybrać coś dla siebie.

Podsumowując : jeśli nie czytałeś nigdy niczego z gatunku “work smarter not harder”albo wierzysz w kult etatu i pracę która musi cię unieszczęśliwiać – powinieneś przeczytać tę książkę

Jeśli natomiast brzytwa Ockhama nie jest dla ciebie niczym nowym, to szkoda czasu.

Ja przeczytałam książkę w ramach abonamentu z czytnikiem za złotówkę 😉 (klik). Wiem, że od wczoraj można ją też kupić przy okazji wypadu po bułki, w dość promocyjnej cenie (klik). Książka jest solidną cegłą i ostatecznie myślę, że jeśli chcemy przeczytać coś o sprytnym i efektywnym wykorzystywaniu czasu czy budowaniu własnej niezależności, to warto rzucić się na tę jedną niż kilka mniejszych. Mnie Tim mnie porwał, bo chyba mamy nieco inne wartości ;-).

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Sposób na to by mieć więcej przyjaciół – nie mów innym jak żyć – pokaż jak żyjesz
Z kim poszłam do łóżka i czy wywalczyłam sobie tak lepszą pracę?