Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Czy można zarabiać ZA DUŻO? o stawkach reklamowych w prasie, TV i na blogach :)

Ah, ups, nie musiałam robić żadnej prowokacji, bo te stawki są znane. Jeśli oburza Cię 8 tysięcy za post sponsorowany u blogerki, pewnie spadnie Ci szczęka na widok kwot sześciocyfrowych w innych mediach. Ach i wiem ile dostaje pewna  dziennikarka za teksty na onecie. To nie jest prima aprillis :). Ostatnio nieziemsko rozbawiła mnie pewna “prowokacja” dotycząca modowych blogerek. Zrobiła dość sporo zamieszania, bo wiele osób oburzyło się na stawki za reklamy. Jednak mnie najbardziej rozbawił tekst pewnej wielkiej i wybitnej dziennikarki, która twierdzi, że tu chodzi tylko o kasę. Wytyka owym dziewczynom płytkie teksty i twierdzi, że te blogerki można z łatwością zastąpić mnóstwem wybitnych i utalentowanych dziennikarzy. Pisze to kobieta, która uważa się za inteligentną. Zostają więc dwie opcje – albo wcale taka nie jest, albo perfidnie manipuluje czytelnikami, bo sama na nich zarabia.*


Gdy miałam krótki romans z dziennikarstwem, nauczyłam się kilku rzeczy. Po pierwsze – najbardziej sprzedaje się – seks, przemoc, tragedia, czyjś portfel oraz… news o tym, że komuś się nie udało. Osoby, które piszą na te tematy nie są dziennikarzami, a zwykłymi “pismakami”. 

Praca w mediach tak wypacza rozum, że człowiek cieszy się, gdy dochodzi do jakiegoś wypadku (sic!) bo wzrasta oglądalność. To dlatego media wałkują to samo setki razy. Dlatego chętnie posługują się kłamstwem, manipulacją i nie mają skrupułów w uśmiercaniu Anny Przybylskiej jeszcze za życia. A potem zrobienia fotorelacji z jej pogrzebu.

Jest to dla mnie równie obrzydliwe, jak jedzenie kupy arabskiego szejka.

Być może dlatego pewni żądni szybkiej kasy dziennikarze (jak sami siebie nazywają), za pomocą sekcji onet autorzy  na szybko klecą teksty bez ładu i składu?  Żeby publikować w tej zakładce, wystarczy się zgłosić – za każde 100 użytkowników ze źródeł zewnętrznych (udostępnienie na facebooku i gdziekolwiek poza onetem) autor dostaje 4 zł. To nie są informacje tajne :). Zapewne chwytliwy tytuł, zaglądanie do portfela wygenerowały tych odsłon bardzo dużo. Pogratulować ładnego przelewu i sprytu. Może zamiast narzekać na niskie zarobki w mediach, warto polecić ten serwis wszystkim wybitnym i utalentowanym dziennikarzom? :)). Wystarczy przecież napisać coś krytykującego kościół (albo najlepiej o księdzu-pedofilu), skrytykować kolejną myśl Terlikowskiego albo jak w gimnazjum – zarzucić komuś brak mózgu, wykazując przy tym brak klasy. Hajs się zgadza :)). 

Mam wielki problem ze słowem dziennikarz. Zrezygnowałam ze studiów dziennikarskich i pracy w mediach z powodu cynizmu, manipulacji, fałszu i obłudy. Bardzo wiele nauczyłam się o tym…kim na pewno nie chcę być.  Bo gdy myślę dziennikarz, to mogę myśleć o kimś, kto działał w słusznej sprawie. Nie wiem, o Orianie Fallaci, Annie Politkowskiej…  nie o hienach z brukowców. Długo szukałam w pamięci i pamiętam tylko  jeden wartościowy tekst jaki napisał polski dziennikarz – był to Mariusz Szczygieł i jego tekst o kobiecie, która zabiła swojego sześcioletniego syna…a potem została specjalistą w ministerstwie edukacji. To on nagłośnił sprawę. Cenię jeszcze panią Jaworowicz. To chyba na tyle, reszta jakoś nie utkwiła mi w pamięci.

Fajne stawki, co? :)) I to bez VAT-u oraz różnych dopłat. Cosmo sprzedaje tyle egzemplarzy, co mój blog ma unikalnych użytkowników w miesiącu.
Cała strona z vatem to ok. 100 tysięcy PLN. Śmiało, sięgnij po swój magazyn i policz strony z reklamami :)). Przypomnij też sobie, że za czasopismo fizycznie płacisz. Och, co więcej – reklamodawca  nie ma żadnej gwarancji, że chociażby spojrzysz na jego reklamę, nie mówiąc o jej przeczytaniu. I jak, zadanie z matematyki odrobione? Powinieneś uzyskać wynik w milionach.

Ja już kiedyś pokusiłam się o porównanie magazynów i blogów (tutaj), ale chciałam uczulić na kilka kwestii. 

Stawki za reklamę są bardzo wysokie, bo reklama realnie wpływa na obrót danej firmy. To logiczne, że firmie bardziej opłaca się przeznaczyć budżet na reklamę niż zwiększyć pensję kasjerce. 

Niech ryczy z bólu ranny łoś,

Zwierz zdrów przebiega knieje.

Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś,

To są zwyczajne dzieje.


Możemy się oburzać, ale to nic nie zmieni. Lepiej po prostu zrobić coś w kierunku, który umożliwi nam bycie tym śpiącym niż tym, który czuwa. 

Swego czasu, zdarzyło mi się kilka razy być na evencie, śniadaniu prasowym czy innym wydarzeniu. Czasem ciężko uwierzyć, że te przebojowe, błyskotliwe redaktorki piszące o stu sposobach na osiągnięcie orgazmu i dietach cud, wyglądają całkiem…normalnie. Na spotkaniu dla prasy nie trzeba nawet nic notować, bo zawsze wraz z torbą pełną giftów, otrzymuje się pendrive. To normalne babki – też mają nadwagę, odrosty, noszą czasem rajstopy do butów z odkrytym palcem i pchają się do stoiska z cateringiem. Czasem trochę wstyd, jak oczy im się świecą na widok gratisowego kremu czy innej “próbki PR” :). Ja staram się osobiście eventów unikać, czasami zdarzy mi się na jakimś być, bo akurat tego dnia jestem w Warszawie i mam ochotę się z kimś spotkać.

Chodzi mi tylko o to, że wiarygodność kobiecej prasy (skoro wcześniej była mowa o babskich blogach, to o takiej będę pisać) jest również bardzo niska. Firmy zalewają redakcję “próbkami pr” i stosują inne fajne sztuczki – prezentacja nowej linii produktów w Maroko? Jasne, opłacimy lot, hotel i inne atrakcje. Torba pełna giftów też się znajdzie.

Ciekawe jak to się ma do :


KODEKS ETYKI DZIENNIKARSKIEJ
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
Przyjmując zasady Karty Etycznej Mediów i deklaracji Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy, uznajemy, że:
– zadaniem dziennikarzy jest przekazywanie rzetelnych i bezstronnych informacji oraz różno-rodnych opinii, a także umożliwianie udziału w debacie publicznej,
– wolności słowa i wypowiedzi musi towarzyszyć odpowiedzialność za publikacje w prasie, radiu, telewizji czy Internecie,
– dobro czytelników, słuchaczy i widzów oraz dobro publiczne powinny mieć pierwszeństwo wobec interesów autora, redaktora, wydawcy lub nadawcy.
(…)
2.Informacje powinny być zrównoważone i dokładne, tak by odbiorca mógł odróżnić fakty od przypuszczeń i plotek, oraz powinny być przedstawiane we właściwym kontekście i opierać się na wiarygodnych i możliwie wielostronnych źródłach.
(…)
V – Konflikt interesów
17. Wiarygodność i niezależność dziennikarska jest nie do pogodzenia z przyjmowaniem prezentów o wartości przekraczającej 200 zł, korzystaniem z darmowych wyjazdów czy testowaniem przedmiotów, urządzeń.
18. Dziennikarzowi nie wolno zajmować się akwizycją oraz brać udział w reklamie i public relations – wyjątkiem mogą być jedynie akcje społeczne i charytatywne; materiały redakcyjne muszą być czytelnie oddzielone od materiałów reklamowych i promocyjnych.
źródło: http://www.sdp.pl/s/kodeks-etyki-dziennikarskiej-sdp




Czy kogoś oskarżam? Absolutnie nie. Zastanawiam się tylko na głos :).

Ja osobiście prasy unikam – zawsze gdy postanowię dać jej szansę, trafiam na taki kwiatek :
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) 14 Lut, 2015 o 5:13 PST

Bądź sobą. Naśladuj Lenę.
Brawo! :).
Wiem, że prasie ciągle uchodzi na sucho pisanie na jednej stronie o tym, że szpilki szkodzą zdrowiu, powinno się nosić wygodne buty z naturalnej skóry, obcas najlepiej maksymalnie 5 cm i dość szeroki. Obok reklama wkładek ortopedycznych albo plasterków na odciski czy innego cudu na halluksy.
Trzy strony dalej – przegląd najpiękniejszych szpilek z sieciówek ;-)). Blogerkom raczej takie rzeczy boleśnie się wytyka. 
Od kiedy napisałam tekst o anemii, a drugi o gronkowcu , regularnie dostaję żenujące propozycje od firm produkujących suplementy diety. Stawki są naprawdę bardzo wysokie, ale nie wyobrażam sobie przystać na propozycję, która sprowadza się do :
– ulokowania na zdjęciu suplementu (najlepiej sugerując, że noszę go w torebce).
– napisania o nim, że jest bardzo skuteczny i mi pomógł
– zachęcenia do stosowania czytelników
Jeśli ktoś chce mi wysłać suplement na dniach i w dodatku termin ukazania się tekstu ustala na kolejny tydzień… 
Jak widzicie – na blogu nigdy nie pojawiła się reklama czegoś, czego nie polecam i nie stosuję. Nie wykluczam, że w przyszłości mogłabym coś takiego rzetelnie przetestować, ale na pewno nie kosztem wiarygodności i oszukiwaniem czytelników. Blogerską kampanię odchudzającej saszetki która wsypuje się do wody,a  potem pęcznieje, pominę taktownym milczeniem.
Tak, czasem mi wstyd.
Nie mam natomiast problemu z tym, że aktorka teatralna chodzi na imprezy i robi sobie zdjęcia na ściankach. Praca w teatrze jest trudna i wymagająca. Stawki nie są zbyt wysokie. Żeby były godziwe, to opłacenie wielkiej ekipy wiązałoby się z podniesieniem cen biletów do kilkuset złotych i zapełnienia sali. Nie sądzę, aby to wypaliło. Jeśli ktoś za pomocą innych akcji (reklam, imprez) finansuje swoje szlachetne hobby – nie mam nic przeciwko.
Ja z dziećmi i specjalnych potrzebach edukacyjnych, też pracuję głównie dla idei. Całość rozchodzi się na materiały edukacyjne a i tak wychodzę często na minus. Cieszę się, że finansuję sobie to pisaniem tekstów czy czasem zorganizowaniem konkursu, w którym możecie wygrać ciekawą książkę. Dzięki temu mam nawet czasem czas na udzielanie się w wolontariacie (nie muszę brać nadgodzin na etacie).

Gdy porównam sobie takie stawki z tym ile za tekst wołają wymienione w “prowokacji” blogerki, nie mam z tym żadnego problemu. Jeśli mam być szczera – nie czytam żadnego z tych blogów, bo mnie w żaden sposób nie inspirują. Nie jestem targetem, nie jestem konsumentem takiej treści. Lubię czasem pooglądać zdjęcia Macademian Girl – po prostu są ładne, kolorowe, uśmiechnięte i ładują dobrą energią. Bardzo się cieszę, że dziewczyna ładnie zarabia, tylko pogratulować! :).
Dla mnie osobiście, blogowanie jest jak świeży oddech po wszystkich innych moich zajęciach, gdzie muszę być do bólu poprawna, grzeczna, ułożona i dobrze stawiać przecinki. Dlatego jest tu tak dużo literówek i spontaniczności. Każdy kiedyś musi wypluć kij, który okazjonalnie się połyka, bo tego wymaga nasz zawód.
Swoją drogą, za czasów licealnych spotkałam na imprezie w klubie swoją nauczycielkę. Z pewnością wypluła już wtedy kij, który z całą swoją surowością ciągle nosiła :)). Jeśli miałabym określić dziwność tej sytuacji jednym słowem, byłoby to AWKWARD. Myślę, że i moja i jej mina wyrażały coś w stylu “co się wydarzyło w Las Vegas, zostaje w Las Vegas” ;-).
Dlaczego nie mam problemu z tym, że wspomniane blogerki zarabiają dużo za “przeciętne” teksty bez “obszernych analiz i wiedzy w zakresie historii mody’, jak to niektórzy wytykają? 🙂 Bo nie za to im płacą. Dostają pieniądze za ulokowanie produktu lub tekst sponsorowany. Tak naprawdę sponsora nie obchodzi komu te pieniądze płaci – dla niego liczy się efekt – ogólny wydźwięk, ładne zdjęcie i nieprzekręcona nazwa produktu. Plus oczywiście liczba odbiorców danej informacji. Mile widziane moderowanie nieprzychylnych dla marki komentarzy. Wszystko.
A dlaczego tyle płacą? Bo mogą, bo mają pieniądze, bo mają efekty. Dla firmy, która płaci 100 tysięcy za wstawienie strony z reklamą do gazety (a przecież nie wstawia jej do jednej!), wydanie kilku tysięcy na tekst u blogerki to jak pierdnięcie.  W dodatku efekty na blogu łatwiej zmierzyć, bo wiadomo ile osób zobaczyło informację, ile kliknęło w link, dokonało zakupu. 

Dlatego grupą, która najbardziej krytykuje blogerów są…pracownicy innych mediów. Bo widzą zagrożenie. Bo boli ich tyłek z powodu pracy na zlecenie gdzie dostają za tekst żenująco niskie stawki. Mają o to pretensje do blogerek a nie do swojego pracodawcy.
Wiecie co, ja dzisiaj ponarzekam na pensje w edukacji i przyczepię się do zarobków przedstawicieli handlowych firm farmaceutycznych. Co wy na to? 😀
Fuck logic.
A może reklama na pudelku? :))).
Czy twierdzę, że wszystkie blogi są ciekawe, fajne i warte czytania? Absolutnie nie! Jest sporo ciekawych i sporo miałkich. Te najbardziej rozpoznawalne wcale nie są najbardziej poczytne, ale tylko pogratulować autopromocji i dobrego PR-u. To naprawdę trudna sztuka! Ale pisanie, że wszystkie blogi są do dupy, jest tak samo krzywdzące jak pisanie, że media są wiarygodne albo do dupy są wszystkie gazety. Nie, nie są.
Stawianie na jednej linii bloga profesora Śliwerskiego (to z mojej branży), bloga ze stylizacjami jakiejś dziewczyny i bloga o pielęgnacji włosów jest trochę…dziwne. Nie widzę wspólnej płaszczyzny do porównania.
Czy mogłabym mieć problem z tym, że ktoś fajnie zarabia? Mogłabym. Nie chcę nawet liczyć ile razy agencja miała genialny pomysł na kampanię, która fajnie wpisałaby się w mojego bloga. Za przyzwoite wynagrodzenie, z fajnym konkursem dla was. A potem mail, że przepraszają, ale klient zdecydował się zawęzić liczbę osób w kampanii – cały budżet zjadają tamte blogerki. Cóż, życie :). Doskonale wiem, że nastawione na konsumpcję i pokazywanie nowych hitów pielęgnacji blogi, są często lepszym nośnikiem reklamy niż ja. Rozumiem, akceptuję, nie rzucam się. 
Wszystkim, którzy piszą, że to nienormalne, bo jakaś dziewczyna za jeden tekst kasuje 8k a oni harują na to kilka miesięcy, chciałam tylko powiedzieć, że to nie wina tej dziewczyny, tylko wypadkowa wyborów życiowych. Brutalne, ale proste.
Polecam tekst o tym, jak złe emocje odnośnie zarobków innych blokują wzrost własnych (klik), oraz lekturę świetnej książki na ten temat :
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) 26 Mar, 2015 o 4:42 PDT
Dlatego na koniec, ku refleksji – cennik reklam TVN (który jak wszystkie inne cenniki – jest ogólnodostępny i nie zawiera VAT :)).

Cennik dotyczy 30 sekund reklam. Zważywszy na to, że blok reklamowy trwa czasami nawet 15 minut…całkiem ładne sumki.

Wobec powyższych czynników…czasami jest mi przykro, jak fajne, ale trochę naiwne dziewczyny traktują “prezenty” od firm. Mówią o małych blogerkach, głównie kosmetycznych. Dostanie prezent bez zobowiązań, powiedzmy 2 szminki, 3 lakiery i podkład. Rozbieże go na części pierwsze i zrobi o tym trzy osobne teksty reklamowe. Przykro mi, bo te firmy mają budżety. A przez to, że małe blogerki robią im reklamę za darmo, jest większy budżet na te większe. Każdy ceni się tak, jak lubi.

A tak tytułem podsumowania – na stronie, gdzie można podejrzeć statystyki innych, wpadło mi kiedyś w oko, że ok 20% odsłon jednego z poczytniejszych blogów,pochodzi z hejterskich stron. Wychodzi więc na to, że hejterzy znacząco zwiększają zarobki tych, których tak nienawidzą (w końcu – zależą one od odsłon). Jeśli więc masz problem z tym, że jakiś portal serwuje żenujące artykuły o śmierci aktorki – nie czytaj tego portalu. Jeśli nie chcesz, by blogerka zarabiała pieniądze – nie wchodź na jej bloga, na jej kanały social-media i nie czytaj artykułów na jej temat, bo to też napędza jej stawki :). Proste!

Ja osobiście cieszę się, że blogi istnieją. I vlogi także :). Od Red Lipstick monster dowiedziałam się o fajnej konturówce. Cieszę się, że dostaje pieniądze za reklamę, bo robi kawał dobrej roboty. Od  Anwen, Blondhaircare i innych włosomaniaczek dowiedziałam się dużo o włosach, Macademian mnie rozwesela. A jak chcę się mocno pośmiać, to odpalam blog i10. W ogóle cieszę się, jak ktoś zarabia na swojej pracy i pasji. To milion oczek wyżej niż lepiej, niż zjadanie kupy szejka.

To mówiłem ja, Jarząbek 😀 Na poważnie, chciałam tylko pokazać sukienkę za kilka dolarów (klik). Z kuponami jak zawsze – jeszcze taniej :). Polecam zerknąć jak wygląda na modelce – niesety dużo lepiej, mi znika  w niej cały biust 🙁 

Przyznam też, że prawie wcale nie czytam polskiej prasy. Wnętrza? Oglądam w internecie albo w katalogu Ikea . Zaspokojenie potrzeby przejrzenia czegokolwiek papierowego (co nie jest książką) spokojnie zapewniają mi trzy darmowe (ok, jeden z nich kosztuje dosłownie grosz) magazyny (kliknięcie na zdjęcie przenosi do wersji online):

Pierwszym jest “Skarb“. Od kiedy redaktorką naczelną została Agata Młynarska, czyta się go z przyjemnością. Np. w tym numerze jest bardzo fajny artykuł o łączeni ze sobą witamin. Niby to oczywiste, że multiwitaminy i preparaty typu “complex” nie mają prawa działać, ale przemycenie tej informacji w magazynie dla osób, które niekoniecznie są świadome, jest bardzo fajne :). 
Magazyn tesco, ma piękne przepisy. To dobre uzupełnienie kulinarnych blogów , na których szukam już raczej konkretnych przepisów ;-).

Czasem coś ciekawego jest też w magazynie Hebe :

Całkiem sporo darmowych magazynów znajdziemy w ISUU.
PS. Jeśli naprawdę jest w Polsce tylu genialnych świetnych dziennikarzy, to czemu nikt o nich nie słyszał? Przecież dziennikarstwo to także autopromocja. Jeśli znacie kogoś pokroju Oriany Fallaci – chętnie wypluję te słowa i z pokorą przyznam się do błędu :).
A jeśli ktoś odczuwa zawiść, gorąco polecam książkę Schoecka. 
Uściski! 
*ok, wiem, że ta pani jest naprawdę inteligentna i dlatego z tego korzysta. Czasami jest mi przykro, jak ktoś mający dość duży wpływ na opinie publiczną i media, skupia się na kierowaniu swojej energii przeciw (komuś, czemuś) zamiast w jakimś fajnym celu. Szkoda, bo kiedyś teksty z ciętym, inteligentnym dowcipem czytalam z wielką przyjemnością…


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania
Previous
Przemiana moich włosów – ścięcie ekstremalnych zniszczeń
Czy można zarabiać ZA DUŻO? o stawkach reklamowych w prasie, TV i na blogach :)