Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Rozwojowy czwartek : Kim jest Twój guru?

    Myślę, że dzisiejszy rozwojowy czwartek jest bardzo ważnym czwartkiem. Dotyka bowiem tematyki która jest rzadko poruszana, choć w mojej ocenie – jest niezwykle istotna. Często bowiem okazuje się, że nasze wybory uzależniamy w dużej mierze od
osób, które wcale na danym temacie się nie znają.
    Nie zrozumcie mnie źle – uważam, że posiadanie mentora to bardzo fajna sprawa. Pod warunkiem, że mentor rzeczywiście jest w danej dziedzinie specjalistą.

W dzisiejszym ćwiczeniu nie ma arkusza, bo tworzenie go na siłę nie ma sensu. Należy przerobić je w głowie.
Namawiam Cię, abyś zastanowił się, czyje rady i opinie są dla Ciebie ważne w różnych sprawach. Komu ufasz? Dlaczego?
Przemyśl proszę, czy nie jest tak, że słuchasz rad dotyczących minimalizmu od kobiety, która stosuje maksymalizm formy i zysków (kilka książek o tym samym, masa niepotrzebnych słów)? A może bierzesz sobie do serca, kiedy ksiądz prawi Ci morały odnośnie tego, jak ma wyglądać rodzina?
Zastanów się, kim jest Twój “guru” i jakie są jego kompetencje na danym polu. Zweryfikuj, czy warto kogoś słuchać tylko dlatego, że ma jakiś tytuł, stopień naukowy czy nagrodę na koncie.
 Czy Twój nauczyciel od przedsiębiorczości ma dobrze prosperującą firmę, czy jest zwykłym pracownikiem budżetówki? Czy człowiek który ma dwóch ojców dorobił się fortuny dzięki swojemu biznesowi, czy na książkach które sprzedaje? Proponuję Ci, abyś dokładnie poznał to, kim jest Twój guru, zanim tego człowieka posłuchasz. 


Nikt o zdrowych zmysłach nie poszedłby do fryzjerski z sianem na głowie i nie skorzystałby z rad dietetyczki która waży 200 kg. Dlaczego zatem pozwalamy sobie często na słuchanie osób niekompetentnych w danym temacie?
Zachęcam Cię do przemyśleń w tej kwestii!


Znając życie, za moment ktoś zapyta mnie w komentarzu, czy jestem szczęśliwa, skoro napisałam książkę Jak stać się szczęśliwym człowiekiem. Odpowiem: tak, jestem bardzo, niewypowiedzianie wprost szczęśliwym człowiekiem. Wcześniej uzależniałam swoje szczęście od sytuacji, obecnie patrzę na to zupełnie inaczej i nieustannie się czymś zachwycam. Jestem szczęśliwa bez powodu i to jest piękne. Chociaż powody też są miłe. Ostatni który mnie bardzo ucieszył to taki, że moja książka wskoczyła na piąte miejsce bestsellerów empiku w kategorii poradniki. Niesamowite uczucie 🙂


To teraz przyznawać się – kogo niekompetentnego w danym temacie często się słuchaliście? 🙂


Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

38
Dodaj komentarz

avatar
21 Comment threads
17 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeanimaleSłoneczniksupergirlAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Krufka
Gość

Bardzo fajny temat na Rozwojowy Czwartek 🙂 często łapałam się na myśli: "dlaczego mam słuchać/brać przykład z tej osoby, skoro ona wcale nie daje mi dobrego przykładu"? Żeby ktoś uważał cię za eksperta, najpierw musisz nim być, być reklamą swojego produktu, książki, marki, firmy, stylu życia, zawodu… itd.

mamahelenki
Gość

Gratulacje Aniu! uwielbiam Twojego bloga 🙂 Zasługujesz na sukces 🙂

Karolina M.
Gość

Własnej teściowej. Największy mój błąd. Nie była co prawda moim "guru" ale samego faktu, że jest blisko, tuż pod nosem słuchałam jej, potem puknęłam się w czoło i doszłam do wniosku, że mam swój rozum! I nikogo nie powinnam słuchać, a moja teściowa cóż dobre rady dawała a sama robiła zupełnie na odwrót!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

WOW , Gratuluję , nie wiedziałam że napisałaś książkę ! Życzę ci żeby udało jej się wskoczyć na pierwsze miejsce 🙂

vivamaja
Gość

Niestety obecnie media kreują autorytety… A tak naprawdę to co widzimy jest tylko wizerunkiem. Warto właśnie się przyjrzeć "realnym" ludziom, o których możemy dowiedzieć się prawdziwych wiadomości.
Nie mam swojego guru, jest kilka osób, które mnie w jakiś sposób inspirują 😉

Gaja
Gość

Wierzę we własną intuicję i zawsze szukając odpowiedzi wsłuchuję się w swoje uczucia. Zdarza się, że rozmawiam z przyjaciółmi o moich problemach ale nie pozwalam, by narzucano mi rozwiązania czy postępowanie. Znam takie pasujące do tematu powiedzenie: "nie zajdziesz daleko w cudzych butach". Nic dodać – nic ująć.

Lisek
Gość

Dla mnie jeśli ktoś ma prawić mi rady i mówić co i jak – sam musi być przykładem tego co mówi. Nigdy nie ufałam ludziom, którzy nie dają odzwierciedlenia słowom w czynach 😉

Safona
Gość
Safona

Moim guru jest Beata Pawlikowska,bo dużo w życiu przeszła a teraz jest samodzielną, szczęśliwą kobietą.A ostatnio także Ewa Chodakowska.Zaczęłam cwiczyc i dążę do takiego umięśnionego brzucha:)

Safona
Gość
Safona

Moim guru jest Beata Pawlikowska,bo dużo w życiu przeszła a teraz jest samodzielną, szczęśliwą kobietą.A ostatnio także Ewa Chodakowska.Zaczęłam cwiczyc i dążę do takiego umięśnionego brzucha:)

akwarelaplus
Gość

Gratuluje piątego miejsca 🙂
Kolejny inspirujący czwartek.
Musze zastanowić się, jak to wygląda u mnie z autorytetami.
Uważam, ze trzeba być otwartym na opinie innych, nawet jeśli nie są w dziedzinie specjalistami. Niekoniecznie wcielać w życie, ale przemyśleć bez bycia od początku na nie.

akwarelaplus
Gość

To zapraszam do mojej rodziny ;]. Może zahartujesz się i zmniejszysz swoja alergię na hipokryzję, chociaz … może lepiej nie. Jeszcze zepsujesz sobie całkiem zdrowie ;).

Monika | RefreshYourDaily
Gość

Masz rację. Wiele osób określanych jest za ekspertów, choć przyglądając się ich życiu pod względem jego ekspertowości w danej dziedzinie, do ideału jest bardzo daleko, przynajmniej w praktycznym zastosowaniu.

Czarne Espresso
Gość

Gratulację świetnego wyniku 🙂

BERY
Gość

oj swieta prawda :)))

bognyprogram
Gość

Nie przywiązuję zupełnie uwagi do takich rzeczy. Trudno mi uwierzyć, że w ogóle istnieje jakaś osoba na tym świecie, która mogłaby być dla mnie wzorem. Lubię czerpać wiedzę z teorii, badań, empirycznie. Tak, obiło mi się o uszy, że społeczeństwo potrzebuje wzorca z którym mogłoby się utożsamić – widocznie jestem introwertyczką:)
Co do tych ekspertów – mówi się, że nie trzeba być kucharzem, aby stwierdzić, że zupa jest słona. Nawet ksiądz ma jakieś przemyślenia na temat rodziny, bo sam przecież się w jakiejś urodził, a i lekarze często palą papierosy, co nie przekreśla ich wielu lat nauki i doświadczenia.

Coś Szykownego
Gość

gratuluje wyniku w empiku:)świetnie Ci idzie:)
i to prawda ja mialam kiedys takie,,guru"-wyrocznie- jej jak ja bylam wtedy glupia i pomyliłam przyjażń z wykorzystywaniem i manipulacja- dzis jestem wolna od tego – ale juz nie ma wokól mnie tylu ludzi co kiedys.
Jestem na swój sposób wolna.. jednak nie powiem chialabym spotkać kogoś kto był by dla mnie wzorem–mądrym doradcą życiowym, szczerym przyjacielem bo guru to chyba zbyt dużo:) – tak było by to wspaniałe:)- czesto o tym myśle ostatnio- myśle ze wkoncu to przyciagne:)

3-styles City
Gość

Mądrość bije z Twoich słów 🙂 ja chyba nie mam guru, ani mentora, ale staram się uczyć różnych pozytywnych rzeczy od różnych ludzi – rodziców, partnera, przyjaciół, czasem od autorów książek, które czytam. Każdy robi coś dobrze i może być wzorem w dziedzinie w której ja akurat niedomagam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Np Ciebie gdy krytykujesz Kościół a przyznajesz, że nie wierzysz i nie praktykujesz 😛 Zgadzam się z Tobą i nie zgadzam tak do końca…Gębom polityków z telewizji i pierwszych stron gazet przyglądałabym się do 10 pokolenia wstecz w ich życiorysach, sprawdzała co jedzą, gdzie się ubierają i jak spędzają wolny czas zanim cokolwiek uznałabym za prawdę z ich ust ale wiem, że tak nie robię i raczej robić nie będę… Generalnie nie mam guru, ewentualnie przyjmuję wybrane opinie danego przedstawiciela z poprawką na kilka procent nieufności.Niby najlepiej jest słuchać ludzi którzy osiągnęli sukces sami, pokonując wszystkie przeciwności z drugiej jednak… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie do końca się z Tobą zgadzam. Kobieta która stosuje maksymalizm może dać bardzo dobrą radę odnośnie minimalizmu. Ksiądz który sam nie ma rodziny może z boku widzieć relacje małżonków zupełnie inaczej i dawać bardzo dobre rady. Nauczyciel przedsiębiorczości, który teoretycznie wie wszystko o prawach rynku może nie być w stanie założyć własnej firmy bo tutaj potrzeba jeszcze m.in. psychologii, wiele kontaktu z ludźmi i paru innych cech. Osoba pouczająca nas jak co robić sama może być w tym bardzo słaba, przykładowo genialny trener wcale nie musi byś świetny zawodnik. I na odwrót, zawodnik który o danej dyscyplinie wie niemal… Czytaj więcej »

supergirl
Gość

przeczytam, jak znajde czas by skonczyc anne karenine (ja pracoholik, nie jestem nawet w połowie… 🙁 )
ale przeczytam! 🙂

Słonecznik
Gość

Gratuluję wysokiego miejsca 🙂

animale
Gość
animale

Bardzo dobra porada. Przestaję się ślepo słuchać mamy na tematy życiowe – nie chcę by moje życie wyglądało tak jak jej. Mój chłopak też spadł z piedestału, nie będę podziwiać wiedzy człowieka na tematy z kierunku naszych studiów, który ma warunek za warunkiem. Teraz ja jestem guru 😛

Previous
Rimmel Apocalips Phenomenon
Rozwojowy czwartek : Kim jest Twój guru?