Ja bym tak nie mogła

autor Posted on

Jeśli wkurza cię to słynne “ja sobie nie wyobrażam jak można” i “ja bym tak nie mogła”, albo co gorsza – sam wkurzasz w ten sposób ludzi – przeczytaj do końca.

Kupuję banany z brązowymi plamkami. Są słodkie, smaczne i zastępują mi batony. Wtem wiadomość: “ja bym takich nie mogła jeść, są za słodkie i powinno się jeść zielone”.*
Jadę na wakacje workacje, kolejny raz w roku. “Ja bym tak nie mogła, tak tyle podróżować. Nie ma to jak domowe pielesze, posiedzieć na balkonie, a nie tak ciągle włóczyć się po świecie. Ja sobie tego nie wyobrażam, kiedyś dorośniesz, to zrozumiesz”.

Koleżanka rodzi dziecko. I zaczyna się prawdziwy festiwal “ja bym tak nie mogła”. Taki, że opadają mi cycki, chociaż to nie ja karmię. Litania wypowiedzi uprzejmych inaczej.

  • Od bezdzietnej koleżanki, że “ja bym tak nie mogła”. Tak wiesz urodzić i pożegnać się z życiem. (LOL, co?).
  • Od własnej matki (o dziwo teściowa na medal), że ona nie wyobraża sobie jak można na wielorazowych pieluchach, po to są pampersy żeby z nich korzystać.
  • Od koleżanki, że ona sobie nie wyobraża, że to mąż pierze. Wstyd by jej było taki podział obowiązków ustalać, w końcu jest jednak żoną i matką. I w ogóle to nie rozumie jak to, mąż wraca po pracy do nieposprzątanego mieszkania? W domu zawsze powinno być posprzątane, uprane i ugotowane.
  • Od innej koleżanki, że ona to sobie nie wyobraża jak można podrzucić dziecko dziadkom na weekend (dziadkowie chętni jak coś), skoro dziecko ma dopiero pół roku i najważniejsza jest więź. Jeszcze by zrozumiała, jakby to było coś pilnego, ale zostawić tak dziecko u dziadków z powodu weekendu w SPA? No nie wyobraża sobie
  • Od innej matki na placu zabaw na wieść, że dziecko śpi na materacu na podłodze w duchu metody Montessori. Że ona sobie nie wyobraża tak bez łóżka? No proszę mi wybaczyć, ale na łóżku dla dziecka oszczędzać? No ja bym tak nie mogła
“Ja bym tak nie mogła kruszyć w łóżku”

Myślisz sobie pewnie, że przecież nie ma nic złego w wyrażeniu swojej opinii, co? 🙂 Wiesz, ja też wielu rzeczy sobie “nie wyobrażam”, albo wielu “bym nie mogła”. Ale ponieważ bliskie jest mi “nie czyń drugiemu co tobie niemiłe”, biczuję się w myślach zanim powiem coś takiego na głos. I nie mówię. Bo zobacz:

Ja nie wyobrażam sobie, że miałabym nie używać skrobaka do języka* przy każdym myciu zębów.
Serio. Czułabym się niedomyta, brudna i pełna bakterii. Skrobak do języka to cudowny wynalazek. Jak umyję zęby a nie przeciągnę skrobakiem po języku (zawsze jest na nim mnóstwo fuj rzeczy), bo jestem na przykład w podróży i go nie zabrałam, to czuję się obleśna. Używanie skrobaka redukuje znacząco nalot na języku a poza tym poprawia smak. Pamiętam jaka zaniedbana się czułam, gdy wyrzuciłam swój zużyty i chciałam kupić drugi w aptece, a żadnej nie wiedzieli co to i musiałam czekać na realizację zamówienia online. Wrażenia smakowe się pogorszyły, a przeznaczony do tego tył szczoteczki dawał marną namiastkę czystości jaką daje skrobaczka. Zresztą badania naukowe same mówią o redukcji nalotu i poprawie doznań smakowych już po dwóch tygodniach skrobania języka (https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15191584).

Skrobak do języka
Najlepszy skrobak do języka: http://s.click.aliexpress.com/e/7z0oYd6

Więc wyobraź sobie, że ze swoją wiedzą i doświadczeniem , tym samym tonem, którym ktoś mi kiedyś powiedział, że nie wyobraża sobie nie mieć telewizora (nie mam), mówię:
Używasz tylko szczoteczki? No ja bym tak nie mogła. Nawet nie wyobrażam sobie jak brudny musisz mieć język! A ten nalot… w ogóle czujesz jakiś smak jak jesz obiad?

Jak poczuje się taka osoba? Jak myślisz? Bo ja myślę, że będzie zła, zawstydzona, obrażona albo zdegustowana moim zachowaniem. Może odruchowo przejedzie językiem po zębach i zacznie się zastanawiać nad swoim nalotem? Może zacznie się zastanawiać nad smakiem swojej śliny? Na pewno nie będzie jej miło.

Duży lepszy efekt mam szansę uzyskać po prostu używając skrobaka i okazjonalnie o tym wspominając. Już kilka osób z mojego bliskiego kręgu kupiło takie dla siebie, a zaczęło się od zaciekawionego pytania “co to?” albo “widzisz po tym jakieś efekty?”. Nie mów innym jak żyć, pokaż jak żyjesz 🙂 Mam o tym tekst na blogu 🙂

Jesteśmy różni. Mamy różne upodobania, gusta, zwyczaje, priorytety. W czym innym się spełniamy, innych rzeczy nie lubimy. Mój przekochany Korczak napisał kiedyś dla dzieci:

Nie wiem, co więcej łączy ludzi: podobieństwo, czy właśnie różnice. Jednego lubię, bo podobny do mnie, drugiego, bo inny. Raz zaprzyjaźni się wesoły z wesołym, innym razem zaprzyjaźni się wesoły ze spokojnym i smutnym. Czasem jeden z kolegów jest jakby opiekunem kolegi. Starszy z młodszym, bogaty z biednym, a chłopiec może polubić się z dziewczynką.
 Zauważyłem, że tylko głupcy chcą, żeby ludzie wszyscy podobni byli do siebie. Kto rozumny, tego cieszy, że są na świecie: dzień i noc, lato i zima, młody i stary, że jest i motyl i ptak, że są różne kolory kwiatów i oczów ludzkich, że są dziewczęta i chłopcy. Kto nie lubi myśleć, tego niecierpliwi rozmaitość, która zmusza do myślenia.

Korczak, Chłopcy i Dziewczęta

Myślę, że te słowa przydałyby się też wielu dorosłym. Tak gwoli przypomnienia elementarnych rzeczy.
Ja mam grubą skórę, bloguję całe dorosłe życie więc takich “ja bym tak nie mogła” i “ja nie wyobrażam sobie” wysłuchałam więcej niż jakakolwiek teściowa byłaby w stanie z siebie wyrzucić ;). Nie ruszają mnie, czasami odpowiem na nie ironicznie, ale jestem na nie odporna. Za to myślę o bardziej wrażliwych. Im może być przykro.

Jeśli mówisz, że robisz to z troski, to zerknij mój tekst o zjawisku “ja nie krytykuję, ja tylko się martwię“, bo jestem niemal pewna, że 9/10 osób używa tego jako wymówki dla swojej złośliwości.

Bo widzisz, wyobraź sobie, że trafiasz na kogoś, komu sprawiasz przykrość. Kogo twój komentarz boli. I po co?

Czasami rzucamy tym “ja bym tak nie mogła” wzmocnionym spojrzeniem dezaprobaty, bo czujemy, że styl życia kogoś innego jest w jakimś sensie atakujący nas samych. Myślę, że mogło to dotyczyć “koleżanki”, która “nie mogłaby znieść myśli, że to małżonek robi pranie”. A przecież wcale tak nie jest. Jeśli nie robimy nikomu krzywdy, to mamy prawo żyć według swoich wartości i przekonań, po swojemu. Może ty byś nie mogła żyć w związku na odległość, a ktoś inny nie wyobraża sobie zerwać z kimś znajomości z powodu odległości? Może ty byś nie mogła gotować codziennie, a ktoś inny nie wyobraża sobie cateringu dietetycznego, bo gotowanie sprawia mu frajdę?
Dokonujesz swoich wyborów – super! Cieszę się, że działasz w zgodzie ze swoimi priorytetami i wartościami. Dokonuj tych swoich wyborów nadal, ale pamiętaj – życie to nie jest konkurs na najlepszego obywatela świata. I proszę, nie ściągaj swoimi komentarzami innych w dół. Po co.

*Wiadomości ze spostrzeżeniami o bananach dostałam dużo i tylko jedna była taka “nawracająca” ;).
** Skrobak do języka to mój ukochany wynalazek, jeśli chcecie – napiszę o tym tekst. Najfajniejsze można kupić na aliexpress, do wyboru metalowe lub z plastiku.Zobacz – skrobaki do języka

Możesz polubić też teksty:

Uściski, Ania

Podziel się

36
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
12 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
25 Comment authors
DominikaAniamalujeKatarzynaOlkaEva Silvaren Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paulina
Gość

O, też nie cierpię tego tekstu “wiesz, ja nie wiem jak Ty tak możesz…”. Ano mogę. Myślę, że jest to tak zakorzenione w naszej kulturze, że ludzie często mówią tak automatycznie. Cieszę się, że uświadamiasz. Takie wpisy lubię najbardziej 🙂 Ale o skrobaku też bym przeczytała! 🙂 Pozdrawiam Cię cieplutko ❤

Ala
Gość

Myślę, że to da się wyczuć, czy ktoś mówi tak, bo po prostu się czymś dziwi, ale nie potępia (“Ja bym nie potrafiła pracować z domu, pewnie nic bym nie robiła!”, “Ja bym nie mogła tak chodzić na siłownię przed pracą, o 6 rano”), czy w takim stwierdzeniu zawarta jest “nagana”, że ktoś ma czelność żyć inaczej (“Ja bym nie mogła żyć tylko dla siebie i w ogóle nie mieć dzieci”, “Ja bym nie mogła pozwalać, żeby obca osoba sprzątała mi mieszkanie”) 😉

aniaindygo
Gość

Prosimy o tekst o skrobaku:) wiem ze istenieja, ale nie używałam nie wiedziałam gdzie kupić. może teraz będzie nam po drodze:)
Takich ‘ja bym tak nie mogła’ tez znam na pęczki. w najlepszym razie wkurza, w najgorszym boli… a najśmieszniejsze jest to że taki tekst można zastosować o wszystkim – nawet o ‘głupich bananach’ (pisze w cudzysłowie, bo chodzi mi o zupełnie przyziemne, codzienne, nieznaczące dla innych sprawy jak chociażby jedzenie mojego banana)

Aleksandra
Gość

I dzięki Ci, Aniu, za ten tekst! Ja na każde “ja tak bym nie mogła…” odpowiadam “więc bądź wdzięczna, że nie musisz” 😉
I również poprosiłabym o tekst o skrobaku 😀 To technika zaczerpnięta z Ayurvedy, prawda? Szkoda, że nigdy nie spotkałam się z tym w sklepach stacjonarnych, bo od razu bym kupiła, a tak przez internet to jakoś nigdy nie po drodze.

Monika
Gość

ja jeszcze mam uczulenie na komentarze w realu i necie o odwrotnym znaczeniu:
– “o jak ja bym tak chiała, ale (nie mogę, nie mam czasu…)” wtedy serio od razu myślę – jak być bardzo chciała, to byś tak zrobiła, najwyraźniej nie chcesz
– “jak ja zazdroszczę ci tego …..” , nie wiesz ile kogoś to kosztowało, a zadrościsz. Czasem to zarwane noce z braku czasu, czasem nieprzespane noce z powody stresu.

Ania96
Gość

Najlepsza tarke do języka mają szczoteczki biedronkowe 2szt 3,50 chyba. Kiedyś ich używałam i odkryłam ten skrobak. Będzie z 6-7 lat, ale szczoteczki zmieniłam na curaprox. Btw polecam. Tarki do języka gumowe małe włoski albo takie lekkie fale nic mi nie dają. O myciu języka mam takie samo zdanie jak Ty. To element higieny i już. Ale uwaga.. Nie znam nikogo kto to robi.

Marta
Gość

Nasz problem polega na tym, że zawsze patrzymy najpierw z własnej perspektywy, nie z perspektywy osoby zainteresowanej i tak jak wspomniałaś na początku o dziecku, każdy ze swojej perspektywy, adekwatnej do własnej sytuacji rzuca swoim podejściem. Ja przyznam szczerze, że czasem też tak robiłam, ale nigdy bezpośrednio do osoby zainteresowanej, częściej zdarzało mi się rozmawiać z kimś o podejściu danej osoby i dawać swój osąd. Życie jednak bardzo szybko to zweryfikowało, bo trafiłam na takich ludzi, którzy dojeżdżali mnie tym swoim podejściem bez ogródek. Najpierw broniłam się ich bronią, ale później przemyślałam i po prostu się odcięłam. To chyba najlepsza… Czytaj więcej »

Ala
Gość

Też myślę, że najlepsza, ale muszę przyznać, że mało kto popiera moje podejście. Często słyszę, że ucinanie znajomości (zwłaszcza tych dłuższych) jest bezduszne, że tak “nie można”. Nie rozumiem, po co miałabym kontynuować relację, która jest źródłem samych nerwów i przykrości, a nie daje mi niczego pozytywnego. Ale wybierając takie rozwiązanie, trzeba się liczyć z negatywnymi ocenami z zewnątrz. Inna sprawa, że nie każdego można po prostu “odciąć”. Jeśli autorami tego rodzaju uwag są własny rodzic, rodzeństwo, babcia czy szwagier, to raczej trudno z tym walczyć. Owszem, można z taką osobą porozmawiać, ale skoro rzuca takie komentarze, to z dużym… Czytaj więcej »

Marta
Gość

Ja akurat w tym przypadku zgadzam się z Segrittą i uważam, że czyjś wybór partnera i partnerki nie musi oddziaływać na mnie jeśli ta osoba mi nie pasuje. Ja nie umiem kogoś nie lubić tylko z zasady, że ta osoba mi nie pasuje, zawsze za tym idzie konkretny powód. Z drugiej strony osoba nazwijmy ją niezaproszona też powinna pomyśleć czemu zaproszona nie została i jakie są ku temu powody. Fakt, rodzinę nie da się całkowicie ograniczyć, ale da się wybrnąć z tego, że z toksycznymi osobami spotykasz się np tylko na święta dwa razy do roku na max dwie godziny.… Czytaj więcej »

Doris
Gość

Warto porządnie zawalczyć z tym stwierdzeniem, że skoro jest wolność słowa to można memlać ozorem na lewo i prawo co się chce 😛 Wiele przykrości możnaby oszczędzić, gdyby ludzie przestali gadać jeśli nie mają nic znaczącego do powiedzenia. Mam wrażenie, że wiele Twoich tekstów wypływa/łączy się tym Korczakiem. Ta myśl jako podsumowanie bardzo mi się podoba. Jesteśmy różni, to jest super, każdy ma swoje prawa i swoją wolność dopóki nie zetknie się z granicą drugiego człowieka.

Anna
Gość

Typowo pasywno-agresywne zagranie. 🙂

Szyciownik
Gość

Cześć,
Ludzie lubią myśleć, że to co oni robią jest najlepsze i nie akceptują, że ktoś może robić coś inaczej. Póki ktoś swoim zachowaniem mnie nie obraża i mi nie przeszkadza (na przykład organizując imprezę w środku nocy), to akceptuje i już 🙂
Pozdrawiam,
Kasia
Ps ostatnio moja babcia zdziwiona zapytała jak mogę pić kawę z mlekiem! Odpowiedziałam, że tak samo jak ona bez ;D

Ala
Gość

W trakcie czytania tego tekstu zamówiłam dwa skrobaki do języka xD

Patrycja
Gość

Zaciekawiłaś mnie tym skrobakiem 😄 jak go czyścić? Pryskasz jakimś środkiem dezynfekującym?

Marta
Gość

Ja uwielbiam taką wymianę zdań:
-O, super sukienka, gdzie kupiłaś?
-W ciucholandzie
-YY, ja bym tak nie mogła po innych ludziach nosić rzeczy…
-OKEJ, DZIĘKI ZA INFO

😀

Natalia
Gość

Hej! Bardzo ważny tekst! Często słyszę go od znajomych, sama zresztą też się przyłapuje na tym… Ale nie w każdej sytuacji ten tekst jest aż taki zły;) W sensie, znam osobę, która go nadużywa i lubi wypowiadać go z wyższością swojej racji. W ten sposób wypowiadany jest zły i mega wkurzający. (Czasem myśle, ze to kwestia osobowości i charakteru, ale to niczego nie usprawiedliwia) No, a druga sytuacja jest na przykład wtedy, gdy wypowiadamy go neutralnym tonem, nie podszyty chęcią pokazania swojej racji, ale dziwiąc się tak jak dziecko dziwi się, że ktoś inaczej trzyma ołówek w ręku. Chodzi mi… Czytaj więcej »

Anna
Gość

Wiadomo, że każdy wszystko może, ale żeby tak od razu ‘przechwalać’ się brakiem wyobraźni..? 😉 To chyba mój jedyny komentarz do osób, które komentują cokolwiek ‘nie wyobrazam sobie, że…”.

Ana
Gość

Ktoś kiedyś do mojej matki o mnie: biedna ta twoja córka, tak po świecie szczęścia szuka.
Okoliczności: miałam możliwości, by więcej samotnie podróżować przez jakiś czas jednocześnie robiąc fajne rzeczy dla siebie i dla innych.

pani.lisek
Gość

Niedawno się poprawiłam i już nie chodzę za ojcem i nie wypominam mu bałaganu w domu, bo niedawno też sama się poddałam i nie miałam sił w tydzień w tydzień mieć błyszczącego mieszkania (co postanowił mi wypomnieć). Już w wielu innych kwestiach się nie czepiam, ale trudno jest kogoś zachęcić do zmiany przyzwyczajeń (nie tych porzadkowych). Każda zachęta wydaje się wscibstwem. Ostatnio poprostu się nie odzywam i tylko dostaje chłostę, bo na niektóre zaczepki nie ma sensu reagować 🤷

Nati
Gość

Ooo tak, tego typu komentarze są tak bardzo demotywujace. Chcesz się zmienić, starasz się zrobić dla siebie coś nowego, fajnego i wartościowego, a tu ściana – ja bym tak nie mogła, boooo… bo jak to tak w tym wieku, bo co powiedzą inni jak coś zmienisz, bo.. jak Ty sobie dasz radę? Otóż dam, a innym nic do tego 😉

Klaudia
Gość

jak mnie drażni takie podejście, że kobieta musi wszystko w domu robić. Z chłopakiem pracujemy razem, w tym samym miejscu. Robimy to samo. Dlaczego więc to ja mam prać, sprzątać, gotować itp. a jaśniepan czekać na obiadek? Podział obowiązków jest równy. Ja gotuję, on sprząta. Albo inaczej. Ale nie jest tak, że kobieta musi wszystko robić

w trybie offline
Gość

ja nie umiałabym żyć bez … marudzenia i smęcenia 🙂
Poważnie, jestem straszną marudą, opowiadam czego to bym nie zrobiła chociaż tego nie robię i nigdy nie zamierzam robić :))

Jagodowa
Gość

Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem… Czy jest ktoś komu nigdy nie zdarzyło się tak pomyśleć lub powiedzieć? Sama często się na tym łapię, ale też często to słyszę. Jednak staram się oduczyć takiego oceniania, zwłaszcza na głos. No cóż, ktoś inny może mieć inne podejście do życia niż ja – to przecież normalne…

PS. innym stwierdzeniem, którego bardzo nie lubię jest “a nie myślałaś, żeby…” – brrrr…. “A nie myślałaś, żeby pisać o czymś innym?” , “A nie myślałaś, żeby iść do lekarza?”, “A nie myślałaś, żeby iść do fryzjera?”, “A nie myślałaś, żeby coś z tym zrobić?”

Eva Silvaren
Gość

Dzięki słuchaniu mądrych ludzi sami stajemy się mądrzejsi. Fajnie że piszesz o tym problemie, bo czasem chociaż wie się, że ktoś nie powinien czegoś robić to nie wiemy jak o tym rozmawiać a tutaj są podpowiedzi 🙂 Ja już dawno chciałam kupić sobie czyścik do języka, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć, a Twój artykuł mi o tym przypomniał i pokazał że coś takiego jest jednak dostępne.

Olka
Gość

A ja mam pytanie: czy ten skrobak boli? W sensie jak się go używa. Bo skoro coś zeskrobuje… czy to bardziej na zasadzie jak coś ścieramy? Pierwszy raz o takim słyszę.
A co do głównego tematu… to cóż… zdarza mi się tak powiedzieć. Ale raczej bardziej z wydźwiękiem podziwu. Ale może czas zacząć na to uważać.

Katarzyna
Gość

O! ciekawostka! 😀 zawsze jak mówię komuś, “że bym tak nie mogła”, mam na myśli, że podziwiam, że ktoś daje radę. Przez myśl mi nie przeszło, że można kogoś krytykować w ten sposób.

Dominika
Gość
Dominika

Szczerze to pierwszy raz słyszę o skrobaku do języka. Oczywiście czyszczę język, ale używam do tego tradycyjnie szczoteczki. Postaram się jednak zamówić, szczególnie, ze wrażenia smakowe się ponoć poprawiaja…. Jestem na tak.

Sama również nie lubię tekstów, ja bym tak nie mogła, jak tak można…. Szczególnie od osob, których nie pytamy się o zdanie. Moim zdaniem warto jest spróbować wszystkiego.