Instagram has returned invalid data.

Kler – co mnie zszokowało w filmie Smarzowskiego?

W Klerze jest coś, co nawet mnie wprawiło w osłupienie.
Wybrałam się na ten film, bo miałam wrażenie, że wszyscy tego ode mnie oczekują.  W sposób jawny i otwarty jestem cięta na absurdy związane z działalnością urzędników Kościoła od wielu lat. Od kiedy podzieliłam się historią o tym, dlaczego nie poszłam do bierzmowania – z każdą wzmianką o moim podejściu do KK tracę obrażonych czytelników. Co mnie cieszy – z roku na rok  to zjawisko jest coraz mniejsze, a przybywa czytelników myślących. Mojego bloga czyta wielu Katolików mądrych i rozumnych, których patologie w Kościele brzydzą w równym stopniu co mnie.
Gdy idziesz do knajpy serwującej dania wegańskie, nie obrażasz się, że tendencyjnie skupiła się na wegańskiej kuchni. Gdy ja piszę o pedofilii w kościele, zawsze słyszę, że tendencyjnie skupiam się akurat na tej pedofilii, a pedofile są wszędzie.
Dlaczego zatem skupiam się na tym wycinku? Ponieważ jest bardzo specyficzny i tabuizowany. Ludzie jak mantrę powtarzają, że „pedofile są wszędzie” i jest to oczywiście prawda, ale kompletnie nie daje nam prawa do ignorowania jakiegoś rodzaju pedofilii tylko dlatego, że dorosły interesujący się odbytem małego dziecka ma wysoką pozycję w społeczeństwie i nosi koloratkę.
Jeśli mamy być uczciwi – statystyki mówią o tym, że pedofile to głównie  ludzie bez zawodu albo  murarze czy rolnicy. Ludzie o niskim wykształceniu i statusie socjoekonomicznym. Oficjalne dane na ten temat macie tutaj
Ale czy to jest prawda? NIE. Po prostu pedofil-idiota szybciej wpadnie niż pedofil z mózgiem.
Ponadto, o czym trąbię od dawna – duchowni pedofile nie znajdują się w oficjalnych statystykach. Podnoszę tę kwestię regularnie dlatego, że ludzie powołują się na dane liczbowe i dokumenty, a ukrywanie jakiejś części prawdy jest czystą propagandą. Niedawno pisałam o tym w tekście “Nie krzycz, bo będzie bolało bardziej“. Skazany ksiądz nie znajduje się w rejestrze pedofilów, podobnie jak jego inni koledzy.
Ale ponieważ ten temat wraca jak bumerang, z niesmakiem (naprawdę, czekam na dzień, kiedy nie będę miała o czym pisać równie silnie, co oburzeni na moje teksty katolicy!!!) pobrnijmy dalej.
Trzy przykładziki:

1:


Ksiądz wykorzystywał seksualnie szesnastoletnią, niepełnosprawną dziewczynkę. Nadal ma się dobrze w parafii.

2. Ksiądz przez kilkadziesiąt lat (wszyscy o tym wiedzieli) dotykał sobie dzieci. Palce wkładane w pupę, całowanie z języczkiem, kąpiele w wannie, inne obrzydliwości.
Prokurator Piotrowicz (PiS) umorzył wszystko, bo uwaga (to NIE JEST ŻART) ksiądz miał zdolności bioenergoterapeutyczne i jego dotyk leczył. Ponadto chciał z troski dobrze umyć dzieci. Ostatecznie pod naciskiem mediów proces wznowiono i ksiądz dostał skandalicznie niski wyrok – dwa lata pozbawienia wolności.

Gdyby mojemu dziecku ksiądz włożył ręce w majtki, mógłby się spodziewać w swoim tyłku bioenergoterapeutycznej wiertarki.

3. Kościół skutecznie blokuje rzetelną edukację seksualną (czyli np. info o tym, że podczas pierwszego razu możesz zajść w ciążę, naukę asertywności i mówienia “nie”, wiedzę o chorobach przenoszonych drogą płciową), bo rzekomo to demoralizuje dzieci i zachęca pięciolatki do seksu.

Och, czy aby na pewno?

Szkoła publiczna. Obowiązkowy przedmiot dla ośmioklasistów. Autorem jest ksiądz.
Gdy ktoś cię będzie molestować, bardzo grzecznie podziękuj mu za zainteresowanie, żeby go nie urazić.

Słuchajcie, ja naprawdę chciałabym, aby to było wymyślone. Nie jest. Także drodzy czytelnicy, pamiętajcie. Jak ktoś będzie usiłował was zgwałcić – podziękujcie mu pięknie za zainteresowanie, żeby nie urazić jego dumy. W końcu to zaszczyt, że wybrał sobie akurat wasz tyłek.

Więcej o tym, dlaczego księży nie ma statystykach pisałam w kontekście książki w tekście:

Żeby nie było zgorszenia – jak księża wykorzystują seksualnie dzieci

Co mnie cieszy – podczas tworzenia scenariusza konsultowano się z fundacją “Nie lękajcie się”, do której mogą zgłaszać się ofiary pedofilii ze strony duchownych. Bardzo polecam lekturę, bo w odróżnieniu od filmu – sięga głębiej. Te konsultacje widać w jednej ze scen, gdy dorosły mężczyzna przychodzi do kurii opowiedzieć o tym, co mu zrobiono w dzieciństwie.
Jeśli ktoś powie, że Smarzowski poleciał tendencyjnym antykatolickim hejtem to ja powiem – on i tak bardzo uładził i ugładził swój obraz.
Ale film nie jest o pedofilii (tutaj czekam na dokument Sekielskiego i kibicuję mocno).
Film jest o losach kościoła skupionych w trzech księżach, którzy są przede wszystkim ludźmi o bardzo różnych aspiracjach i celach. Spotkałam się z opinią, że zabrakło pozytywnego bohatera. Cóż, ja go dostrzegłam w postaci człowieka, który sam jeden w zderzeniu z kościołem nie ma żadnych szans. Nie mogę niestety napisać o tym, który to z bohaterów, bo to będzie perfidny spoiler. Dla mnie skłonność do alkoholu czy inne ułomności nie oznaczają, że człowiek jest jednoznacznie zły. Nie znam ludzi dobrych ani złych. Znam ludzi, którzy robią różne rzeczy. Czasami dobre, czasami złe, czasami jednych jest miażdżąca przewaga, ale nie mnie oceniać ludzi. Za to ich zachowania – tak.
I właśnie w kontekście tego bohatera jest coś, co mnie zszokowało. Oto w filmie pojawia się utopijna scena linczu i próby samosądu na księdzu-pedofilu. 
Nie jestem zwolenniczką linczów (kto oglądał film niech zastanowi się, gdzie w tym wszystkim był chłopiec, pomoc psychologiczna dla niego, gdzie była szkoła, gdzie była opieka społeczna, gdzie była policja, gdzie było jego dobro i czy ten lincz zmieni jakoś jego sytuację), ale nie wierzę, że nasze społeczeństwo kiedykolwiek dorośnie do wyciągania konsekwencji wobec księży. Marzę o tym, ale nie wierzę.
Gdy nauczyciel jest pedofilem (btw. tamte statystyki mówią o tym, że to margines) to nikt nie przenosi go za karę do innej szkoły ze świeżymi dziećmi o nietkniętych tyłeczkach.
Moim zdaniem w filmie KLER zabrakło największego winnego. Parafianina.
“Wszyscy wiedzieli, że ksiądz ma, hehe, skłonności, hehe”. Tak wygląda to w Polsce. I ci wszyscy co wiedzieli, chodzą na msze i słuchają o moralności od ludzi, którzy nie widzą nic niemoralnego w niszczeniu dziecięcych żyć. Ci ludzie, którzy narzekają na kupczenie wiarą i horrendalne ceny pogrzebów, ślubów i chrztów – biegną z kopertą. 
Gdy coś wypłynie – nikt nie chce stawać po stronie dziecka. Bo to wielki biznes. Weźmy małe miasteczko. 
Komunie i śluby dają pracę fryzjerom, sprzedawcom ubrań, krawcom, sprzedawcom butów, prezentów, restauratorom, kelnerom, właścicielom sal, grabarzom, organistom, kwiaciarzom. Ludziom pracującym w transporcie, robiącym wianki, sprzedającym dewocjonalia, sprzątającym. Ci ludzie są ekonomicznie powiązani.
Tymczasem wierząca osoba ma WYBÓR. Może chodzić do innej parafii. Właśnie tak robią moi wierzący czytelnicy i znajomi – gdy ksiądz jest homofobem, bawi się w politykę albo jest po prostu debilem – chodzą do innej parafii. 
Film nie jest zamachem na wiarę. Wiara jest spoko i ludzie od tysięcy lat mają potrzebę dostrzegania czegoś wyższego w życiu. Uważam, że to jest piękne. Głęboko wierzę, że prawdziwie wierzący ludzie sami zainteresowani są usunięciem czarnych owiec z kościoła.
Niestety, taki film musiał powstać, bo nie znam w historii naszego kościoła sytuacji, by ktoś z oficjeli powiedział
Zróbmy z tym porządek. Bezlitośnie będziemy usuwać…
No, może papież Franciszek, który nijak ma się do tego, co dzieje się w Polsce.
Opieszałość Kościoła przy usuwaniu swoich grzechów i we wprowadzaniu reform godzi mocno w dobrych księży (a tych nie brak) i w prawdziwie wierzących ludzi. Wierzę, że jest im szalenie przykro.
I had a dream,
When I was young,
A dream of sweet illusion,
A glimpse of hope and unity,
And visions of one sweet union,
But a cold wind blows,
And a dark rain falls,
And in my heart it shows,
Look what they’ve done to my dream



Pozwolę sobie na kilka osobistych dygresji, skoro już to czytasz.

Rola Braciaka – fenomenalna i wymaga ogromnej odwagi. Piotra Adamczyka po roli papieża zapraszały na uroczystości różne parafie, mówiono do niego “proszę księdza”. Mam nadzieję, że nikt nie zrobi nic panu Braciakowi, bo jego rola jest wybitna. Chylę czoła i gratuluję odwagi.

Kościoły w których grano film były czeskie. Szkoda, że polski kościół nie współpracował i nie jest otwarty na dialog.

Wielki szacunek za casting, aktor grający chłopaka wymierzającego karę dobrany perfekcyjnie.



Cieszę się, że poruszono kwestię niemoralności celibatu – skazywanie człowieka na samotność jest nieludzkie. Chciałam przypomnieć, że Chrześcijaństwo to nie tylko katolicyzm. Nawet w moim miasteczku są ewangeliczni chrześcijanie, sama lata temu z ciekawości byłam u nich na mszy. Pastor normalnie ma żonę i dzieci. Moim zdaniem to bardziej dodaje mu  nawet ludzkiego charakteru. W kochaniu kogoś nie ma nic złego.
Dlatego obrzydza mnie to, co zrobił publicysta Głosu Niedzielnego, tendencyjnie wyrywając kawałek artykułu naukowego by napisać, że pedofile to częściej geje niż księża. Czytelnicy wypunktowali brak logiki i manipulację bo w samym artykule jest informacja o tym, że osoby dokonujące czynów pedofilnych wobec osób tej samej płci, niekoniecznie dokonują takich wyborów wobec dorosłych. Wiem, że wielu ludzi kościoła próbuje lansować retorykę, że gej to pedofil i bardzo mnie to obrzydza. Godzi w moich nieheteroseksualnych znajomych. Osobiście, po lekturze “Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie”, artykułów o sierocińcach u siostrzyczek w Irlandii i na świecie miałabym sto razy większe obawy, że dziecko trafi do sierocińca prowadzonego przez osoby duchowne niż zostanie adoptowane przez osoby homoseksualne.
Tak, możesz mi już spokojnie dać unfollow, przywykłam.
Btw. beka z ludzi uważających film za dokument.


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Dlaczego nie warto otaczać się przeciętniakami
Kler – co mnie zszokowało w filmie Smarzowskiego?