Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Kler – co mnie zszokowało w filmie Smarzowskiego?

W Klerze jest coś, co nawet mnie wprawiło w osłupienie.
Wybrałam się na ten film, bo miałam wrażenie, że wszyscy tego ode mnie oczekują.  W sposób jawny i otwarty jestem cięta na absurdy związane z działalnością urzędników Kościoła od wielu lat. Od kiedy podzieliłam się historią o tym, dlaczego nie poszłam do bierzmowania – z każdą wzmianką o moim podejściu do KK tracę obrażonych czytelników. Co mnie cieszy – z roku na rok  to zjawisko jest coraz mniejsze, a przybywa czytelników myślących. Mojego bloga czyta wielu Katolików mądrych i rozumnych, których patologie w Kościele brzydzą w równym stopniu co mnie.
Gdy idziesz do knajpy serwującej dania wegańskie, nie obrażasz się, że tendencyjnie skupiła się na wegańskiej kuchni. Gdy ja piszę o pedofilii w kościele, zawsze słyszę, że tendencyjnie skupiam się akurat na tej pedofilii, a pedofile są wszędzie.
Dlaczego zatem skupiam się na tym wycinku? Ponieważ jest bardzo specyficzny i tabuizowany. Ludzie jak mantrę powtarzają, że „pedofile są wszędzie” i jest to oczywiście prawda, ale kompletnie nie daje nam prawa do ignorowania jakiegoś rodzaju pedofilii tylko dlatego, że dorosły interesujący się odbytem małego dziecka ma wysoką pozycję w społeczeństwie i nosi koloratkę.
Jeśli mamy być uczciwi – statystyki mówią o tym, że pedofile to głównie  ludzie bez zawodu albo  murarze czy rolnicy. Ludzie o niskim wykształceniu i statusie socjoekonomicznym. Oficjalne dane na ten temat macie tutaj
Ale czy to jest prawda? NIE. Po prostu pedofil-idiota szybciej wpadnie niż pedofil z mózgiem.
Ponadto, o czym trąbię od dawna – duchowni pedofile nie znajdują się w oficjalnych statystykach. Podnoszę tę kwestię regularnie dlatego, że ludzie powołują się na dane liczbowe i dokumenty, a ukrywanie jakiejś części prawdy jest czystą propagandą. Niedawno pisałam o tym w tekście “Nie krzycz, bo będzie bolało bardziej“. Skazany ksiądz nie znajduje się w rejestrze pedofilów, podobnie jak jego inni koledzy.
Ale ponieważ ten temat wraca jak bumerang, z niesmakiem (naprawdę, czekam na dzień, kiedy nie będę miała o czym pisać równie silnie, co oburzeni na moje teksty katolicy!!!) pobrnijmy dalej.
Trzy przykładziki:

1:


Ksiądz wykorzystywał seksualnie szesnastoletnią, niepełnosprawną dziewczynkę. Nadal ma się dobrze w parafii.

2. Ksiądz przez kilkadziesiąt lat (wszyscy o tym wiedzieli) dotykał sobie dzieci. Palce wkładane w pupę, całowanie z języczkiem, kąpiele w wannie, inne obrzydliwości.
Prokurator Piotrowicz (PiS) umorzył wszystko, bo uwaga (to NIE JEST ŻART) ksiądz miał zdolności bioenergoterapeutyczne i jego dotyk leczył. Ponadto chciał z troski dobrze umyć dzieci. Ostatecznie pod naciskiem mediów proces wznowiono i ksiądz dostał skandalicznie niski wyrok – dwa lata pozbawienia wolności.

Gdyby mojemu dziecku ksiądz włożył ręce w majtki, mógłby się spodziewać w swoim tyłku bioenergoterapeutycznej wiertarki.

3. Kościół skutecznie blokuje rzetelną edukację seksualną (czyli np. info o tym, że podczas pierwszego razu możesz zajść w ciążę, naukę asertywności i mówienia “nie”, wiedzę o chorobach przenoszonych drogą płciową), bo rzekomo to demoralizuje dzieci i zachęca pięciolatki do seksu.

Och, czy aby na pewno?

Szkoła publiczna. Obowiązkowy przedmiot dla ośmioklasistów. Autorem jest ksiądz.
Gdy ktoś cię będzie molestować, bardzo grzecznie podziękuj mu za zainteresowanie, żeby go nie urazić.

Słuchajcie, ja naprawdę chciałabym, aby to było wymyślone. Nie jest. Także drodzy czytelnicy, pamiętajcie. Jak ktoś będzie usiłował was zgwałcić – podziękujcie mu pięknie za zainteresowanie, żeby nie urazić jego dumy. W końcu to zaszczyt, że wybrał sobie akurat wasz tyłek.

Więcej o tym, dlaczego księży nie ma statystykach pisałam w kontekście książki w tekście:

Żeby nie było zgorszenia – jak księża wykorzystują seksualnie dzieci

Co mnie cieszy – podczas tworzenia scenariusza konsultowano się z fundacją “Nie lękajcie się”, do której mogą zgłaszać się ofiary pedofilii ze strony duchownych. Bardzo polecam lekturę, bo w odróżnieniu od filmu – sięga głębiej. Te konsultacje widać w jednej ze scen, gdy dorosły mężczyzna przychodzi do kurii opowiedzieć o tym, co mu zrobiono w dzieciństwie.
Jeśli ktoś powie, że Smarzowski poleciał tendencyjnym antykatolickim hejtem to ja powiem – on i tak bardzo uładził i ugładził swój obraz.
Ale film nie jest o pedofilii (tutaj czekam na dokument Sekielskiego i kibicuję mocno).
Film jest o losach kościoła skupionych w trzech księżach, którzy są przede wszystkim ludźmi o bardzo różnych aspiracjach i celach. Spotkałam się z opinią, że zabrakło pozytywnego bohatera. Cóż, ja go dostrzegłam w postaci człowieka, który sam jeden w zderzeniu z kościołem nie ma żadnych szans. Nie mogę niestety napisać o tym, który to z bohaterów, bo to będzie perfidny spoiler. Dla mnie skłonność do alkoholu czy inne ułomności nie oznaczają, że człowiek jest jednoznacznie zły. Nie znam ludzi dobrych ani złych. Znam ludzi, którzy robią różne rzeczy. Czasami dobre, czasami złe, czasami jednych jest miażdżąca przewaga, ale nie mnie oceniać ludzi. Za to ich zachowania – tak.
I właśnie w kontekście tego bohatera jest coś, co mnie zszokowało. Oto w filmie pojawia się utopijna scena linczu i próby samosądu na księdzu-pedofilu. 
Nie jestem zwolenniczką linczów (kto oglądał film niech zastanowi się, gdzie w tym wszystkim był chłopiec, pomoc psychologiczna dla niego, gdzie była szkoła, gdzie była opieka społeczna, gdzie była policja, gdzie było jego dobro i czy ten lincz zmieni jakoś jego sytuację), ale nie wierzę, że nasze społeczeństwo kiedykolwiek dorośnie do wyciągania konsekwencji wobec księży. Marzę o tym, ale nie wierzę.
Gdy nauczyciel jest pedofilem (btw. tamte statystyki mówią o tym, że to margines) to nikt nie przenosi go za karę do innej szkoły ze świeżymi dziećmi o nietkniętych tyłeczkach.
Moim zdaniem w filmie KLER zabrakło największego winnego. Parafianina.
“Wszyscy wiedzieli, że ksiądz ma, hehe, skłonności, hehe”. Tak wygląda to w Polsce. I ci wszyscy co wiedzieli, chodzą na msze i słuchają o moralności od ludzi, którzy nie widzą nic niemoralnego w niszczeniu dziecięcych żyć. Ci ludzie, którzy narzekają na kupczenie wiarą i horrendalne ceny pogrzebów, ślubów i chrztów – biegną z kopertą. 
Gdy coś wypłynie – nikt nie chce stawać po stronie dziecka. Bo to wielki biznes. Weźmy małe miasteczko. 
Komunie i śluby dają pracę fryzjerom, sprzedawcom ubrań, krawcom, sprzedawcom butów, prezentów, restauratorom, kelnerom, właścicielom sal, grabarzom, organistom, kwiaciarzom. Ludziom pracującym w transporcie, robiącym wianki, sprzedającym dewocjonalia, sprzątającym. Ci ludzie są ekonomicznie powiązani.
Tymczasem wierząca osoba ma WYBÓR. Może chodzić do innej parafii. Właśnie tak robią moi wierzący czytelnicy i znajomi – gdy ksiądz jest homofobem, bawi się w politykę albo jest po prostu debilem – chodzą do innej parafii. 
Film nie jest zamachem na wiarę. Wiara jest spoko i ludzie od tysięcy lat mają potrzebę dostrzegania czegoś wyższego w życiu. Uważam, że to jest piękne. Głęboko wierzę, że prawdziwie wierzący ludzie sami zainteresowani są usunięciem czarnych owiec z kościoła.
Niestety, taki film musiał powstać, bo nie znam w historii naszego kościoła sytuacji, by ktoś z oficjeli powiedział
Zróbmy z tym porządek. Bezlitośnie będziemy usuwać…
No, może papież Franciszek, który nijak ma się do tego, co dzieje się w Polsce.
Opieszałość Kościoła przy usuwaniu swoich grzechów i we wprowadzaniu reform godzi mocno w dobrych księży (a tych nie brak) i w prawdziwie wierzących ludzi. Wierzę, że jest im szalenie przykro.
I had a dream,
When I was young,
A dream of sweet illusion,
A glimpse of hope and unity,
And visions of one sweet union,
But a cold wind blows,
And a dark rain falls,
And in my heart it shows,
Look what they’ve done to my dream



Pozwolę sobie na kilka osobistych dygresji, skoro już to czytasz.

Rola Braciaka – fenomenalna i wymaga ogromnej odwagi. Piotra Adamczyka po roli papieża zapraszały na uroczystości różne parafie, mówiono do niego “proszę księdza”. Mam nadzieję, że nikt nie zrobi nic panu Braciakowi, bo jego rola jest wybitna. Chylę czoła i gratuluję odwagi.

Kościoły w których grano film były czeskie. Szkoda, że polski kościół nie współpracował i nie jest otwarty na dialog.

Wielki szacunek za casting, aktor grający chłopaka wymierzającego karę dobrany perfekcyjnie.



Cieszę się, że poruszono kwestię niemoralności celibatu – skazywanie człowieka na samotność jest nieludzkie. Chciałam przypomnieć, że Chrześcijaństwo to nie tylko katolicyzm. Nawet w moim miasteczku są ewangeliczni chrześcijanie, sama lata temu z ciekawości byłam u nich na mszy. Pastor normalnie ma żonę i dzieci. Moim zdaniem to bardziej dodaje mu  nawet ludzkiego charakteru. W kochaniu kogoś nie ma nic złego.
Dlatego obrzydza mnie to, co zrobił publicysta Głosu Niedzielnego, tendencyjnie wyrywając kawałek artykułu naukowego by napisać, że pedofile to częściej geje niż księża. Czytelnicy wypunktowali brak logiki i manipulację bo w samym artykule jest informacja o tym, że osoby dokonujące czynów pedofilnych wobec osób tej samej płci, niekoniecznie dokonują takich wyborów wobec dorosłych. Wiem, że wielu ludzi kościoła próbuje lansować retorykę, że gej to pedofil i bardzo mnie to obrzydza. Godzi w moich nieheteroseksualnych znajomych. Osobiście, po lekturze “Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie”, artykułów o sierocińcach u siostrzyczek w Irlandii i na świecie miałabym sto razy większe obawy, że dziecko trafi do sierocińca prowadzonego przez osoby duchowne niż zostanie adoptowane przez osoby homoseksualne.
Tak, możesz mi już spokojnie dać unfollow, przywykłam.
Btw. beka z ludzi uważających film za dokument.


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Dlaczego nie warto otaczać się przeciętniakami
Kler – co mnie zszokowało w filmie Smarzowskiego?