Cudowny chłopak – film, po którym wcale nie staniemy się cudowni

To jeden z tych filmów, po których większość ludzi wkurzy się na okrucieństwo dzieci i drwienie z wyglądu…
 po czym pójdzie hejtować  sztuczny biust  Natalii Siwiec albo ostrzyknięte usta sióstr Godlewskich.

Byłam niedawno w kinie na Cudownym chłopaku – bardzo przyjemnym filmie. Takim w sam raz dla dziewczyny z okresem, która ma ochotę popłakać a nie ma ku temu żadnego powodu. Czyli dla mnie. 
Totalnie lubię czasami dać się podejść tym tanim chwytom jak dręczone dzieci czy umierające pieski. Mój egzemplarz O psie, który jeździł koleją był cały przemoczony od łez (i brudny od czekolady).
Od razu przypominam – nie umiem w recenzje, nie bawię się w recenzje, nawet nie próbuję. Tak samo jak było z Cichą nocą, podzielę się kilkoma spostrzeżeniami i sobie stąd pójdę.
No więc… Cudowny chłopak jest dokładnie takim filmem. Mamy rodzinę i chłopca, który chciałby być normalny.
Przy czym, nie jest to kolejny śliczny bohater o pięknych oczach, który chce tylko czynić dobro (Pay it forward) ani uroczy android, który pragnie tylko by mamusia go pokochała (A.I. Artificial Intelligence). August jest po prostu inny. Celowo nie używam słowa brzydki.

I to mnie bardzo cieszy, ponieważ powtarzanie stereotypowego schematu piękny=dobry, brzydki=zły jest wyjątkowo krzywdzące.

Znaczy uhm, don’t get me wrong. Uwielbiam pięknych aktorów i piękne aktorki. Śliczne pieski i urocze kotki. Ale ten schemat jest słaby i niebezpieczny szczególnie dla dzieci. Podniosłam tę kwestię dawno temu w tekście “dlaczego w dzieciństwie nie chciałam być księżniczką“.

Potwornie obawiałam się nadmiaru cukru i patosu, ale film był wyjątkowo lekkostrawny. 
Osią historii jest początek formalnej edukacji szkolnej przez Augusta, chłopca obok którego ciężko jest przejść obojętnie, bo oko odruchowo samo się na jego buzi zatrzymuje. Trudne dla zniesienia dla dorosłych, ultra trudne dla małego chłopca. 

Film jest piękny, miły dla oka, pouczający i wartościowy.
Tylko co z tego?

Stasia to siostra mojej babci. Z wyglądu troszkę ekscentryczna, jej ubiór zatrzymał się w latach 50′ i 60′. Taliowane sukienki w groszki, białe korale, specyficznie ułożone na wałki włosy.

Jako dzieciak wracałam przez plac zabaw z koleżanką i jej bratem. Zaczęli narzekać, że u siebie na placu to za bardzo pobawić się nie mogą, bo w bloku mieszka stara dziwaczka, która krzyczy by nie deptać trawy.

Współczułam, aż do momentu gdy zaczęli opisywać starą dziwaczkę i dość niewybrednie z niej drwić, opisując jej śmieszne sukienki i niski wzrost.  Połączyłam sobie w głowie kropki.  Mówili o cioci Stasi.

Owy chłopak był ministrantem, jego siostra zawsze czytała w kościele.
Gdyby do napisania w szkole było wypracowanie o tolerancji, zapewne napisaliby takie na piątkę.

Ale czyny liczą się bardziej niż słowa.

I oto mamy piękny film familijny w którym zachowano idealnie proporcje między słodkim a gorzkim. Dzieciaki zagrały świetnie, Owen Wilson jak zawsze trochę rozładował sytuację, a Julia Roberts ma nawet zmarszczki i dzięki temu mimikę twarzy. W filmie, którego przekazem jest to by nie bać się inności, w filmie, który ma nauczyć dzieci akceptacji dla inności, Julia Roberts gra tak przekonująco, że niemal zapomniałam jak  podobno wyśmiewała się ze swojej grubszej i mniej utalentowanej przyrodniej siostry, która w liście pożegnalnym podała to jako główny powód swojego samobójstwa.

Czujecie ironię?

Wśród głosicicieli tych wzniosłych hasełek o akceptowaniu inności i tolerancji dla ludzi z defektami, wyrozumiałości dla osób z depresją, trądzikiem, haseł o tym, by nie oceniać po wyglądzie, są ludzie niewybrednie i złośliwie komentujący wygląd osób niestandardowych w ten drugi sposób.

I jakoś z łatwością przychodzi wyśmiewanie się z ostrzykniętych warg, silikonowego biustu i wąskich rurek u wypielęgnowanego chłopaka.

Ilekroć podejmuję ten temat w prawdziwym, nie internetowym życiu stając w obronie prawa do ekspresji słyszę coś w stylu

“Ale to zupełnie co innego, jaki oni dają przykład dzieciom?”

Hmmm. A jaki dajesz dzieciom Ty, drwiąc z czyjegoś wyglądu?

Zostawiam pod rozwagę.
 A film polecam.

Sukienka w kropki – rozkloszowana, z paskiem, kupiona tutaj – koniecznie zobaczcie w całości bo jest bardzo klasyczna i występuje nawet w rozmiarze XXXXL
Podobna na Zalando (klik)



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o