Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z detoksem od mediów społecznościowych było mi bardzo potrzebne. Musiałam się zastanowić, na ile jestem tu z przyzwyczajenia, a na ile z własnej, autentycznej chęci. Oczywiście godzina dziennie to utopia, moja średnia to 1h 35 minut. Nie jest usprawiedliwieniem poniedziałkowy live ani Q&A, po prostu - nie ogarniałam w godzinę! A to i tak czas, do którego nie wlicza się przeglądanie insta z fejkowego konta 🤣
Tęskniłam! Zrobiłam właśnie śliwki w boczku na blogowigilię i uciekam nagadać się z ludźmi, bo z niektórymi rzadko jest okazja się spotkać! Ale tęskniłam też za niektórymi stories i czuję, że śledzę tu na IG fajnych ludzi, skoro brakowało mi ich paplania.

Przy okazji! Chłopaku, nie polecam siebie na koleżankę twojej dziewczyny! Mam małą obsesję na punkcie zastanawiania się, czy każda sytuacja w której jestem, jest moim świadomym wyborem. Już 2 razy mi się zdarzyło, że jakaś koleżanka powiedziała „wiesz co Ania? Tak sobie myślałam o tym co mówiłaś, wiesz, o rzeczach, które robimy z przyzwyczajenia albo nawyku i doszłam do wniosku, że muszę się rozstać z Tomkiem”

Baduum-tss🥁

#aniamaluje #szczerze_pisząc #blogowigilia #śliwkiwboczku #grudzień #gotowanie #blogerka

Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z...

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska) musiała się tłumaczyć, że może być jednocześnie feministką i być zauroczona postacią Berlina z La casa de papel. Chwilę później ktoś udostępnił artykuł z pytaniem, „Czy feministka może być uległa w łóżku?” w tytule. 
W książce, którą właśnie czytam jest mnóstwo głosów przerażonych mężczyzn, którzy mają jakieś tam fantazje aby ich partnerka (kobieta!) dokonała na nich penetracji albo chcą być stroną otrzymującą przyjemność podczas rimmingu. No i to rodzi w ich głowie pytanie, czy nie czyni ich to mniej hetero, albo czy mężczyzna hetero w ogóle może mieć takie fantazje.

Czy można być za prawami kobiet i nie lubić Tarantino za to, że brzydko traktował Umę Thurman, ale jednocześnie uważać, że „Pulp fiction” to dobry film? 
Czy można wierzyć ofiarom (prawdziwej lub nie, już się nie dowiemy) pedofilii Jacksona, ale jednocześnie tupać nóżką do jego piosenek?

Miałam w głowie te wszystkie pytania, które widziałam ostatnio w sieci, gdy tłukłam się z myślami, czy napisać ten tekst o tym, co fascynuje mnie w Putinie, czy nie.
I napisałam, bo w moim świecie ludzie są na tyle inteligentni by wiedzieć, że rzeczy nie są czarne lub białe, bo miedzy nimi jest tyle odcieni szarości, że tylko osoby wybierające odcień ściany w salonie zdają sobie sprawę.
Bo wierzę, że żyjemy w świecie, w którym można rozdzielić czyn albo dzieło od człowieka i że działa to w dwie strony, bo dzieło też nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla niegodziwości.

Ale myśląc o pytaniach zadawanych Basi, chciałabym tylko poprosić - jeśli nadajecie sobie jakieś etykietki, to proszę uważajcie, by nie stać się ich niewolnikami. 
Nie wiem czemu jako tło do tego wpisu wybrałam zdjęcie z San Marino💁🏻‍♀️ Wiem natomiast, że tekst o tym, co kręci mnie we Vladimirze Putinie jest na blogu. I jest napisany szczerze.

#szczerze_pisząc #sanmarino #zamek #castle #jesieniara #liście #jesień #autumn #etykietki #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #girlwhotravels

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska)...

- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Nie zbawisz wszystkich…

Miałam ostatnio gorszy dzień. Tydzień. Miesiąc. Jestem świeżo po rachunku sumienia i stworzeniu planu naprawczego. Jako wielka fanka uczenia się na własnych błędach, chętnie wyspowiadam się ze swoich.

Oglądałam kiedyś wywiad z twórcą kabaretowym, który codziennie jest męczony hasłami typu “rozśmiesz mnie”, “opowiedz coś zabawnego”, w sytuacjach całkowicie prywatnych i niezwiązanych z jego aktywnością zawodową. Z przykrością stwierdzam, że mam tak samo jak on.
Codziennie moją skrzynkę mailową zalewają dziesiątki historii i próśb o pomoc. Ktoś chce pogadać, bo nie ma z kim, inna osoba opisuje mi zawiłą historię swoich zdrad i kłamstw w których się poplątała, dziewczyna ma nieprzepracowany żal do rodziców a inna osoba nie może znaleźć partnera i w tym widzi powód, dla którego jest nieszczęśliwa.
Ci ludzie w większości oczekują, że im “pomogę”, chociaż wcale nie chcą pomocy. Chcą usłyszeć że mają źle, bardzo źle i ogólnie beznadziejnie albo wysłuchać propozycji rozwiązania na którą zripostują, że jest niemożliwa bo cośtam. Oczywiście zdarzają się też naprawdę wartościowe maile i w pewien sposób doceniam zaufanie jakim mnie darzycie.
Ale ile problemów może wziąć na siebie jedna osoba? Na pewno nie kilkadziesiąt cudzych dziennie.
Nie mam żalu że wysyłacie maile, mogę mieć pretensje do siebie, że nie określiłam jasno zasad :).

Najgorsze jest to, że do niedawna czułam wyrzuty sumienia, że mam grubo ponad tysiąc maili do przeczytania na skrzynce i ich nie czytam. Moja cudowna zasada inbox zero legła w gruzach… Gdy próbowałam czytać i odpowiadać na maile, błyskawicznie pojawiały się nowe, jak głowy hydry ucinane przez Herkulesa.

Może czasami warto zainspirować się mądrością starożytnych i sprawić, by głowy przestały odrastać….
bezpłatny telefon zaufania można znaleźć tutaj:

 116 123

Miałam wiele pomysłów na wartościowe i wiele wnoszące teksty na bloga. Od zmiany szablonu mój notatnik pęka w szwach. No dobra, nie pęka, ale zapisałam i zagryzmoliłam wszystkie kartki i powtykane są w niego rozmaite karteluszki z zapiskami, hasłami, cytatami. Wszystko czeka na…
Nie wiem na co. Zamiast tworzyć teksty, odpisywałam na niekończące się maile. Z powodu natłoku bieżących spraw, powstał cykl “tygodnik”. Jakiś czas temu spostrzegłam kilka niepokojących mnie spraw – po pierwsze, ostatnio w  tygodniku linkując do tekstów z poprzedniego tygodnia zauważyłam że… między jednym tygodnikiem a drugim pojawił się tylko jeden…
_______
Druga taka kwestia to fakt, że tygodniki mają najwięcej odsłon. Nie mam o to żalu, wiem, że zbiory inspirujących linków cieszą się zainteresowaniem i że lubicie wesoły bałagan.  Ja sama jestem chaosem i wcale z tym nie walczę, bo właśnie z plątaniny myśli powstają u mnie najlepsze i najfajniejsze rzeczy. Zauważyłam, że sami tworzycie ten tygodnik również mocno intensywnie, bo w komentarzach mnie bardzo pilnujecie. Gdy nie przypięłam tekstu o promocji w rossmannie, dostałam dosłownie kilkadziesiąt wiadomości w stylu “zazwyczaj dowiaduję się o promocjach od ciebie, chyba przeoczyłaś… ;-)”. Teraz też pojawiły się komentarze, że zapomniałam o promocji na czekoladę i że znowu pojawiły się kolorowanki antystresowe i coś jeszcze. To jest fajne i miłe ale…
zagubiłam gdzieś ideę mojego bloga
Sama nie umiem powiedzieć o czym on teraz właściwie jest. Na 2015 rok miałam kilka celów :
  • wciąż trzymać się swoich zasad co do współprac – rzadko, uczciwie i tylko w odniesieniu do produktów, które naprawdę bym poleciła
  • kontynuować rozwojownik
  • poznać swój styl i zdawać relację ze swoich zmagań
  • kontynuować pewien projekt (na razie nie chcę nic zdradzić)
  • wciąż lubić blogowanie
Zerknęłam sobie w swój notes i zastanawiam się, czy spełniam ostatni punkt…
Destino – Salvador Dali+Disney
Dotarłam do tego idiotycznego punktu, do którego dociera dobry uczeń, któremu nauka przychodziła zawsze bez wysiłku. W pewnym momencie “bez wysiłku” przestaje wystarczać, a nowy materiał sam się nie nauczy. Nieprzyzwyczajony do wyzwań dzieciak przestaje się uczyć, a oceny…wcale nie spadają, bo nauczyciele mają tendencję do oceniania go na podstawie swoich przekonań i etykiety którą mu nadali. Często mają tendencję do tłumaczenia sobie “pewnie miał gorszy dzień”, chociaż nigdy nie użyliby tego argumentu co do słabego ucznia (w końcu to nieuk, on gdy dostanie piątkę, to “miał szczęście” lub “ściągał”).
Czuję się jak taki uczeń – mam wrażenie, że nie bloguję jak należy a statystyki i podziękowania że mój blog zmienił czyjeś życie wcale nie przychodzą rzadziej. Wprost przeciwnie, jest ich coraz więcej.
A ja czuję, że niezasłużenie.
Mam paskudną cechę pomagania wszystkim. Niedawno ciężko zachorowała bliska mi osoba, a ja zaczęłam się tym przejmować, jakbym sama nie była chora. Nie rezygnuję z zajęć, które prowadzę z dziećmi, chociaż robię to w ogromnej mierze za darmo. Ponieważ nie wyrabiałam z braniem zleceń (jednocześnie pozostając wierna swoim zasadom i nie reklamując niefajnych suplementów diety na blogu), finansowałam te zajęcia i materiały głównie z linków i banerów na blogu, tudzież innych przychodów pasywnych (o których dobrze wiecie z regulaminu bloga). Niedawno jednocześnie kilka źródeł mocno przyschło, a dwie rzeczki nawet zmieniły bieg – typowe u freelancera, że ktoś zalega z płatnością, szkoda mi na to słów. W każdym razie – pieniądze nigdy nie były dla mnie priorytetem – nie mam kredytu i dzieci a byłam już w miejscu gdzie żadne pieniądze świata nie były w stanie przywrócić mi zdrowia.  Były fajnym narzędziem do pomagania innym. Mam do nich dość luźny stosunek. Okazuje się jednak, że inni…nie ;-).
Pewien pobożny człowiek, co niedzielę wychodząc z kościoła rzucał żebrakowi 10 zł. Pewnego dnia rzucił jedynie pięć.
– E, panie, czemu tylko pięć?!
– W tym roku posłałem syna na studia, mam sporo wydatków… odpowiedział mężczyzna
– Rozumiem, ale czemu k*wa na mój koszt?!

Czuję się trochę, jak w tym dowcipie :)).
Ludzie nie docenią nigdy darmowej pomocy. Jestem przeciwna opiekuńczemu państwu, bo w pewnym momencie nie będzie już komu zabierać, by dawać innym. Ja nie mam już żadnego czasu, który mogłabym sobie odebrać na rzecz innych.
mój ulubiony obraz
Jakiś czas temu zainspirował mnie motyw zabezpieczeń stosowanych w e-bookach. Jestem osobą, która lubi mówić innym wprost, że na jakimś polu się z nimi nie zgadza, by mieć jasną sytuację. Nie przepadam za plotkami za plecami i lubię mieć wszystko “na czysto”. Wiem jednak, że u innych ze szczerością i dochowywaniem sekretów jest dużo ciężej. W ramach małej złośliwostki dorzucałam do swoich wypowiedzi zawsze jakiś szczegół, który był charakterystyczny ale nieprawdziwy, “znacząc” w ten sposób plotkę swoistym chipem ;-). Bardzo fajne doświadczenie, bo każda plotka ma to do siebie, że wraca i od razu wiadomo kim jest osoba mająca problem z dochowaniem sekretu.
Myślę, że ostatnie kilka miesięcy nauczyło mnie bardzo wiele, chociaż doceniam to dopiero teraz, gdy nabite guzy i siniaki przestały boleć i zaczynają się goić. 
Spotkało mnie to, o czym ostrzegali mnie znajomi prawnicy, graficy, dietetycy i inne osoby z segmentu runku o nazwie usługi. 
– Wszyscy będą cię prosić o darmowe rady i przysługi
Nie wiem gdzie po drodze z kieszeni wypadła mi asertywność, ale właśnie wypchałam sobie nią stanik i już nie odleci ;-).

Należą mi się wielkie przeprosiny od siebie samej.
Problem maili rozwiążę niebawem stosowną informacją w zakładce kontakt, wrzucę też formularz google lub coś podobnego o nazwie “zaproponuj temat”, bo w waszych mailach często przewijają się naprawdę wartościowe wskazówki.
Chciałabym też w tygodniku dać gadżet na wrzucanie waszych odkryć i linków, ale muszę znaleźć taki z premoderacją 😉 
No właśnie… tygodnik nie zniknie. Lubię mieć swoją małą przestrzeń na dzielenie się fajnymi odkryciami i takim wesołym chaosem. Odpręża mnie wyszukiwanie najbrzydszych butów, niesamowitych gadżetów czy kreacji reklamowych, linkowanie do ciekawych artykułów z waszych blogów i różnych portali. 
Po prostu potrzebne mi się dwa głębokie wdechy i trzy kroki do tyłu ;-).
Nie zbawię wszystkich i przestanę próbować.
Przepraszam Ciebie czytelniku, przepraszam siebie.
Każdy czasem może się trochę pogubić.
Ptak wykluwa się z jajka.
Jajkiem jest świat.
Kto chce się narodzić,
 musi świat zniszczyć.
Hesse



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak walczyć z gniewem?
Nie zbawisz wszystkich…