Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Nie zbawisz wszystkich…

Miałam ostatnio gorszy dzień. Tydzień. Miesiąc. Jestem świeżo po rachunku sumienia i stworzeniu planu naprawczego. Jako wielka fanka uczenia się na własnych błędach, chętnie wyspowiadam się ze swoich.

Oglądałam kiedyś wywiad z twórcą kabaretowym, który codziennie jest męczony hasłami typu “rozśmiesz mnie”, “opowiedz coś zabawnego”, w sytuacjach całkowicie prywatnych i niezwiązanych z jego aktywnością zawodową. Z przykrością stwierdzam, że mam tak samo jak on.
Codziennie moją skrzynkę mailową zalewają dziesiątki historii i próśb o pomoc. Ktoś chce pogadać, bo nie ma z kim, inna osoba opisuje mi zawiłą historię swoich zdrad i kłamstw w których się poplątała, dziewczyna ma nieprzepracowany żal do rodziców a inna osoba nie może znaleźć partnera i w tym widzi powód, dla którego jest nieszczęśliwa.
Ci ludzie w większości oczekują, że im “pomogę”, chociaż wcale nie chcą pomocy. Chcą usłyszeć że mają źle, bardzo źle i ogólnie beznadziejnie albo wysłuchać propozycji rozwiązania na którą zripostują, że jest niemożliwa bo cośtam. Oczywiście zdarzają się też naprawdę wartościowe maile i w pewien sposób doceniam zaufanie jakim mnie darzycie.
Ale ile problemów może wziąć na siebie jedna osoba? Na pewno nie kilkadziesiąt cudzych dziennie.
Nie mam żalu że wysyłacie maile, mogę mieć pretensje do siebie, że nie określiłam jasno zasad :).

Najgorsze jest to, że do niedawna czułam wyrzuty sumienia, że mam grubo ponad tysiąc maili do przeczytania na skrzynce i ich nie czytam. Moja cudowna zasada inbox zero legła w gruzach… Gdy próbowałam czytać i odpowiadać na maile, błyskawicznie pojawiały się nowe, jak głowy hydry ucinane przez Herkulesa.

Może czasami warto zainspirować się mądrością starożytnych i sprawić, by głowy przestały odrastać….
bezpłatny telefon zaufania można znaleźć tutaj:

 116 123

Miałam wiele pomysłów na wartościowe i wiele wnoszące teksty na bloga. Od zmiany szablonu mój notatnik pęka w szwach. No dobra, nie pęka, ale zapisałam i zagryzmoliłam wszystkie kartki i powtykane są w niego rozmaite karteluszki z zapiskami, hasłami, cytatami. Wszystko czeka na…
Nie wiem na co. Zamiast tworzyć teksty, odpisywałam na niekończące się maile. Z powodu natłoku bieżących spraw, powstał cykl “tygodnik”. Jakiś czas temu spostrzegłam kilka niepokojących mnie spraw – po pierwsze, ostatnio w  tygodniku linkując do tekstów z poprzedniego tygodnia zauważyłam że… między jednym tygodnikiem a drugim pojawił się tylko jeden…
_______
Druga taka kwestia to fakt, że tygodniki mają najwięcej odsłon. Nie mam o to żalu, wiem, że zbiory inspirujących linków cieszą się zainteresowaniem i że lubicie wesoły bałagan.  Ja sama jestem chaosem i wcale z tym nie walczę, bo właśnie z plątaniny myśli powstają u mnie najlepsze i najfajniejsze rzeczy. Zauważyłam, że sami tworzycie ten tygodnik również mocno intensywnie, bo w komentarzach mnie bardzo pilnujecie. Gdy nie przypięłam tekstu o promocji w rossmannie, dostałam dosłownie kilkadziesiąt wiadomości w stylu “zazwyczaj dowiaduję się o promocjach od ciebie, chyba przeoczyłaś… ;-)”. Teraz też pojawiły się komentarze, że zapomniałam o promocji na czekoladę i że znowu pojawiły się kolorowanki antystresowe i coś jeszcze. To jest fajne i miłe ale…
zagubiłam gdzieś ideę mojego bloga
Sama nie umiem powiedzieć o czym on teraz właściwie jest. Na 2015 rok miałam kilka celów :
  • wciąż trzymać się swoich zasad co do współprac – rzadko, uczciwie i tylko w odniesieniu do produktów, które naprawdę bym poleciła
  • kontynuować rozwojownik
  • poznać swój styl i zdawać relację ze swoich zmagań
  • kontynuować pewien projekt (na razie nie chcę nic zdradzić)
  • wciąż lubić blogowanie
Zerknęłam sobie w swój notes i zastanawiam się, czy spełniam ostatni punkt…
Destino – Salvador Dali+Disney
Dotarłam do tego idiotycznego punktu, do którego dociera dobry uczeń, któremu nauka przychodziła zawsze bez wysiłku. W pewnym momencie “bez wysiłku” przestaje wystarczać, a nowy materiał sam się nie nauczy. Nieprzyzwyczajony do wyzwań dzieciak przestaje się uczyć, a oceny…wcale nie spadają, bo nauczyciele mają tendencję do oceniania go na podstawie swoich przekonań i etykiety którą mu nadali. Często mają tendencję do tłumaczenia sobie “pewnie miał gorszy dzień”, chociaż nigdy nie użyliby tego argumentu co do słabego ucznia (w końcu to nieuk, on gdy dostanie piątkę, to “miał szczęście” lub “ściągał”).
Czuję się jak taki uczeń – mam wrażenie, że nie bloguję jak należy a statystyki i podziękowania że mój blog zmienił czyjeś życie wcale nie przychodzą rzadziej. Wprost przeciwnie, jest ich coraz więcej.
A ja czuję, że niezasłużenie.
Mam paskudną cechę pomagania wszystkim. Niedawno ciężko zachorowała bliska mi osoba, a ja zaczęłam się tym przejmować, jakbym sama nie była chora. Nie rezygnuję z zajęć, które prowadzę z dziećmi, chociaż robię to w ogromnej mierze za darmo. Ponieważ nie wyrabiałam z braniem zleceń (jednocześnie pozostając wierna swoim zasadom i nie reklamując niefajnych suplementów diety na blogu), finansowałam te zajęcia i materiały głównie z linków i banerów na blogu, tudzież innych przychodów pasywnych (o których dobrze wiecie z regulaminu bloga). Niedawno jednocześnie kilka źródeł mocno przyschło, a dwie rzeczki nawet zmieniły bieg – typowe u freelancera, że ktoś zalega z płatnością, szkoda mi na to słów. W każdym razie – pieniądze nigdy nie były dla mnie priorytetem – nie mam kredytu i dzieci a byłam już w miejscu gdzie żadne pieniądze świata nie były w stanie przywrócić mi zdrowia.  Były fajnym narzędziem do pomagania innym. Mam do nich dość luźny stosunek. Okazuje się jednak, że inni…nie ;-).
Pewien pobożny człowiek, co niedzielę wychodząc z kościoła rzucał żebrakowi 10 zł. Pewnego dnia rzucił jedynie pięć.
– E, panie, czemu tylko pięć?!
– W tym roku posłałem syna na studia, mam sporo wydatków… odpowiedział mężczyzna
– Rozumiem, ale czemu k*wa na mój koszt?!

Czuję się trochę, jak w tym dowcipie :)).
Ludzie nie docenią nigdy darmowej pomocy. Jestem przeciwna opiekuńczemu państwu, bo w pewnym momencie nie będzie już komu zabierać, by dawać innym. Ja nie mam już żadnego czasu, który mogłabym sobie odebrać na rzecz innych.
mój ulubiony obraz
Jakiś czas temu zainspirował mnie motyw zabezpieczeń stosowanych w e-bookach. Jestem osobą, która lubi mówić innym wprost, że na jakimś polu się z nimi nie zgadza, by mieć jasną sytuację. Nie przepadam za plotkami za plecami i lubię mieć wszystko “na czysto”. Wiem jednak, że u innych ze szczerością i dochowywaniem sekretów jest dużo ciężej. W ramach małej złośliwostki dorzucałam do swoich wypowiedzi zawsze jakiś szczegół, który był charakterystyczny ale nieprawdziwy, “znacząc” w ten sposób plotkę swoistym chipem ;-). Bardzo fajne doświadczenie, bo każda plotka ma to do siebie, że wraca i od razu wiadomo kim jest osoba mająca problem z dochowaniem sekretu.
Myślę, że ostatnie kilka miesięcy nauczyło mnie bardzo wiele, chociaż doceniam to dopiero teraz, gdy nabite guzy i siniaki przestały boleć i zaczynają się goić. 
Spotkało mnie to, o czym ostrzegali mnie znajomi prawnicy, graficy, dietetycy i inne osoby z segmentu runku o nazwie usługi. 
– Wszyscy będą cię prosić o darmowe rady i przysługi
Nie wiem gdzie po drodze z kieszeni wypadła mi asertywność, ale właśnie wypchałam sobie nią stanik i już nie odleci ;-).

Należą mi się wielkie przeprosiny od siebie samej.
Problem maili rozwiążę niebawem stosowną informacją w zakładce kontakt, wrzucę też formularz google lub coś podobnego o nazwie “zaproponuj temat”, bo w waszych mailach często przewijają się naprawdę wartościowe wskazówki.
Chciałabym też w tygodniku dać gadżet na wrzucanie waszych odkryć i linków, ale muszę znaleźć taki z premoderacją 😉 
No właśnie… tygodnik nie zniknie. Lubię mieć swoją małą przestrzeń na dzielenie się fajnymi odkryciami i takim wesołym chaosem. Odpręża mnie wyszukiwanie najbrzydszych butów, niesamowitych gadżetów czy kreacji reklamowych, linkowanie do ciekawych artykułów z waszych blogów i różnych portali. 
Po prostu potrzebne mi się dwa głębokie wdechy i trzy kroki do tyłu ;-).
Nie zbawię wszystkich i przestanę próbować.
Przepraszam Ciebie czytelniku, przepraszam siebie.
Każdy czasem może się trochę pogubić.
Ptak wykluwa się z jajka.
Jajkiem jest świat.
Kto chce się narodzić,
 musi świat zniszczyć.
Hesse



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak walczyć z gniewem?
Nie zbawisz wszystkich…