Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Prezenty dla gadżeciarzy i dlaczego wibrator

Zrządzeniem losu piszę ten tekst na kolanie, na lotnisku 🙂 Wszystkie polecane prezenty ucieszyły mnie osobiście, lub obdarowałam nimi innych. Ponieważ w tym roku nie będę w Polsce na Święta (i jeszcze tego nie ogarniam :D), podarunki rozdałam nieco wcześniej.

Prezenty są trochę jak kupowanie marzeń. Ja osobiście nigdy nie kupuję szpilek – kupuję wizję siebie, świadomej i pewnej siebie kobiety. Nie kupuję kalendarzy, tylko wizję cudownie zorganizowanego życia. Czasami rzeczywistość trochę rozczarowuje, ale apeluję o jedno – kupując daną rzecz zastanów się, czy to na pewno dobry sposób na “kupienie sobie” wymarzonego życia. Bo może czasem lepiej jest zrobić soie trening niż kupić książkę o byci fit, która będzie leżała zakurzona :).
Jestem fanką gadżetów i dziwnych wynalazków, ponadto także przedmiotów w specyficznej estetyce. Lista może być miejscami kontrowersyjna, ale jak mnie znacie – nogdy nie rumię szumu dla szumu, tylko dla celów wyższych 😉
Wisienka na torcie jest w zestawieniu nieobecna 🙂
1. Słuchawki – dla kogoś, kto uczy się języków obcych, gra w gry albo preferuje takie formy samokształcenia jak webinary czy kursy online. Od kiedy mam małe, różowe słuchawki Sudio Sweden, od wtedy słucham muzyki na słuchawkach z przyjemnością. Kto śledzi moje snapy ten wie, że idąc pustym parkiem zawsze puszczałam muzykę bezpośrednio z telefonu. No to już tak nie robię. Jakoś słuchawek mnie oczarowała i już wiedziałam że białe nauszne i bezprzewodowe to będzie strzał w 10 jeśli chodzi o prezent. Zrobiłam go komuś, kto nieustannie słucha audiobooków w tle, wykładów, przemówień i przerabia lekcje. Tym bardziej, że jedne z kablem zniszczyłam sama – wstając od komputera i robiąc dwa kroki ze słuchawkami na uszach 😀
Te są bluetooth, więc można robić nawet i piętnaście kroków albo nawet 10 metrów. Jakość dźwięku rewelacyjna, no i przynajmniej wiem, że mój kod ANIAMALUJE15 (który działał na różowe słuchawki) wciąż jest aktywny i pozwala obniżyć cenę :). Ta jest adekwatna do jakości, a do 18.12 jest ekspresowa świąteczna wysyłka oraz pakowanie gratis.
A te małe krążki to nakładki którymi można personalizować słuchawki. Całość jest minimalistyczna, klasyczna i świetnie przemyślana. Użytkownik zadowolony :).

2. Śliczne i praktyczne kosmetyki
Ujmę to tak – jako blogerka od pewnego czasu dostaję przesyłki bez zobowiązań. A to firma wypuszcza nowe kremy, a to agencja z którą kiedyś współpracowałam ma nowego klienta, który akurat wypuszcza linię kosmetyków i tak dalej. 90% tych rzeczy po jednym maznięciu puszczam dalej, oczywiście dla ludzi którym bardziej się przydadzą. Serduszko bije mi szybciej na widok jednego rodzaju kosmetyków. Kosmetyków ślicznych. Z ładnymi opakowaniami, o pięknym zapachu. Takich, które chce się mieć postawione na toaletce. Część widocznych tu rzeczy puściłam w świat w ramach akcji #zpoleceniaaniamaluje, więc to autentyczne prezenty. Część jest moja :).
Co pięknego polecam?

Od pewnego czasu znalazłam już kilka rzeczy w “swoich” kolorach i teraz te kolory chcę mieć najlepszej możliwej jakości.
W 2014 odpowiedziałam na miliard pytań i pokazałam swoją ulubioną kredkę do oczu z limitki Pupa Hot Tropics. Niestety nie dało się kupić potem drugiej i brak mi do dziś. Marka zdążyła jednak przekonać mnie o swojej rewelacyjnej jakości i gorąco polecam produkty z serii
Mam złotą kredkę (ideał!), cień, który można używać także w charakterze rozświetlacza* i wygląda pięknie, czerwoną matową pomadkę w płynie, którą kocham miłością bezgraniczną i jeśli miałabym użyć tylko jednego kolorowego produktu do makijażu, to w chwili obecnej jest to właśnie ta szminka (to moja prywatna peleryna supermana), wszystko z serii Red Queen. Również śliczne są urocze kompaktowe paletki z serii This is a love story 🙂 Kilka z tych rzeczy puściłam Wam w ramach pocieszajek konkursowych. Z prezentami jest tak, że wolę kupić mniej ale na lata, bo nie chcę aby ktoś zapamiętał mnie jako osobę wciskającą innym szajs 😀 To że ja osobiście lubię żółty tusz z lovely niemal na równi z droższymi, nie oznacza że dałabym go komuś w prezencie. Lubię dawać prezenty, których dana osoba sama by sobie nie kupiła.
Osttanio stałam się posiadaczką jednej ślicznej, praktycznej i uniwersalnej paletki

Padło na The Balm Apetit – to pierwsza paletka w której podpasowały mi wszystkie kolory. Ostatnio przymierzałam się do porządków w kosmetykach i licząc swoje wydatki na cienie zrobiło mi się głupio, że nie zainwestowałam w coś porządnego. Z drugiej strony – nauczyłam się czego oczekuję od cieni więc coś za coś. Z tej jestem niesamowicie zadowolona, można ją kupić w perfumeriach Douglas. No i jest po prostu śliczna ;).

 Z cyklu – pomysł był dobry, ale wykonanie… korzystając z okazji chciałam jedynie napisać, że te szablony są mało praktyczne i prędzej przyprawią o wygląd pandy niż pozwolą wyczarować równe piękne kreski jak od szablonu. Jest jednak zaleta – bardzo dobrze sprawdzają się przy malowaniu powiek cieniami 🙂 Groszowa sprawa, kupione tutaj

Z kolei druga rzecz z cyklu #gadżety, to hit hitów. Zalotka z grzebykiem rozdzielającym rzęsy – nie mam pojęcia jak to działa, ale jeśli użyję jej przed wytuszowaniem rzęs, to potem tusz rozprawdza się jakoś lepiej. Na jej rzecz odłożyłam na bok zalotkę z inglota, ale obecnie i tak mam rzęsy 1:1 więc czeka na lepszy moment. Grzebyk można zdjąć, brakuje mi jedynie zapasowych gumek. Do kupienia tutaj

Dla eko-freaka dobrym pomysłem będzie ekotorba z recyklingu. Cóż, ja jestem fanką białych “szmacianek”, ale pomysł uważam za bardzo dobry. Po piersze – pieniądze idą na jakiś cel, po drugie to produkt polski wysokiej jakości a torbę zaprojektował Mariusz Przybylski. W pierwszej chwili miałam lekkie WTF, ale rzeczywiście ma to sens, bo torbę na luzie można przewisić po skosie i nosić na biodrze, co jest i wygodne i praktyczne. Rączki nie wpijają się w ramiona więc rzeczywiście przemyślana rzecz. Więcej o torbach tutaj

Różowy notes ma kartki w kropki. Uwielbiam zeszyty ale piszę dość swobodnie. Kratek nie lubię, kupuję czasami chińskie zeszyty w linie (są duże), ale lubię też notować na gładkich, bo robi się to szybciej. Kropki są praktyczne i bardzo ładne, jeśli lubicie takie zabawy jak Bullet Journal czy ładne dzienniki wdzięczności to polecam. Są też obecnie na westwing, a na blogu jest konkurs z bonem do tego sklepu 🙂

Słodycze!

Uwielbiam i dobrze o tym wiecie. Lubię zdrowe jedzonko, ale nie pogardzę batonem, czekotubką, karmelem, kebabem, pizzą, a najbardziej lubię pizzę z lokalnej pizzerii o wdzięcznej nazwie – kebabix.
Jako istota nie gardząca słodyczami, nie mogłam wzgardzić słodką przesyłką od dulse.pl (sklep ze słodyczami niedostępnymi w Polsce) i mam dla Was słodki rabat – 15% taniej na wszystko z kodem aniamaluje, o tutaj , ważny do końca roku. Pssst, mają ten krem z pianake marshmallows 😛

Last but not least, jak już prezent dla gadżeciarzy – śliczny żółty masażer osobisty “trener tenisa”. Zdecydowałam się o nim wspomnieć ze względu na fajny odzew po poradniku prezentowym na wieczór panieński. Kilka dziewczyn dało mi znać, że nie miały pojęcia o istnieniu ładnych i funkcjonalnych gadżetów tego typu. Jednej z Was prezent kupił chłopak, który czyta tego bloga (pozdrawiam) co pokazuje że można mówić o ważnych rzeczach w lekki sposób i nie trzeba traktować zabawek jako coś zamiast, tylko jako dodatek :))
Nazwa “smile makers” nie myli, zaczęłam pisać ten tekst na lotnisku i widziałam że zerkano mi w ekran z uśmieszkiem. Who cares, wibrator punktu G jest ciuchutki, ładny, śliczny i sprawny. Jedyne co mogę mu zarzucić to wgłębienie oddające lepiej wygląd piłeczki do tenisa – trzeba bardziej przyłożyć się do higieny takiej zabawki, ale na szczęście to wysokiej jakości silikon medyczny więc czyści się łatwo i bezproblemowo.
Gadżet można kupić na oficjalnej stronie Smile makers (jest promocja z lubrykantem w prezencie) lub w sieci rossmann, obecnie w promocyjnej cenie jest cała seria no i można zamówić z dostawą do punktu (to dla wstydliwych). Nowy rok, nowa ja i całe to pierdololo można zamienić w czyn i lepiej poznać swoje ciało, do czego zawsze będę namawiać – zresztą kilka dziewczyn które zaufały mi i włączyły do swojej rutyny chińską gimnastykę dna miednicy dziękowało już za mniej bolesne miesiączki.  Wiem że będzie na to hejt bo ludzie nie potrafią mówić ani o seksie ani o swoich potrzebach a kobiety to nawet uwierzyły że nie mają czego oczekiwać, ale jeśli jedna osoba lepiej pozna i zrozumie swoje ciało to jak we wstępie do tekstu – nie kupi wibatora tylko zainwestuje w lepsze życie seksualne. To prezent który ostatecznie sprawi radość obu stronom 🙂 Warto zatem pisać!
Niestety w tygodniu w którym odebrałam przesyłkę nie miałam już światła dziennego, więc macie tylko porównanie wielkości 🙂

Ponadto gadżeciarzom polecam śliczne powerbanki (zawsze się przydadzą), personalizowane prezenty (np. etui na czytnik, case na telefon), fotoksiążki, czy konto na netflixie.

Psst, mam “małą” obsuwę przez Tajlandię, ale obiecuję poprawę i zapraszam na snapa (aniamaluje) gdzie możecie zobaczyć pyszne tajskie jedzonko i inne rzeczy 😉

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Nowa torebka, Warszawa, podejście do religii i znowu rozdaję bon na 3 stówki :) [TYGODNIK]
Prezenty dla gadżeciarzy i dlaczego wibrator