Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Nowa torebka, Warszawa, podejście do religii i znowu rozdaję bon na 3 stówki :) [TYGODNIK]

Dopiero co oglądałam snapy Doroty i o mały włos a zaczęłabym od “Wi-ta-jcie moi dro-dzy!” :D. Czasami nie wiem jak zacząć “tygodnik”, szczególnie jeśli był dość…zwyczajny.

W tym tygodniu szwankuje mi zdrowie oraz laptop. Tego pierwszego się spodziewałam, w końcu “taki mamy klimat”, ale to drugie wprawia mnie w wielką złość i bardzo utrudnia pracę. Ja wiem, nie jestem bez winy – eksploatuję sprzęty bardzo intensywnie, ale no kurczę, ten laptop nie ma roku! Uwielbiam go, ale mnie od jakiegoś czasu bardzo irytuje. Tym samym jeśli chcieliście kupić biały laptop do 2000 zł  i braliście pod uwagę mój wpis na ten temat – poczekajcie jak rozwinie się sytuacja :). 
Aktualnie zaczynam żałować, że nie kupiłam w końcu maca, ale z drugiej strony – wiem że ta decyzja pozwoliła mi zobaczyć Włochy, Maltę, Cypr i Lwów bo taka była różnica  w cenie. Więc nie żałuję ale jednak jestem trochę nieswoja.
Ja na myśl o zyliardzie obowiązków i rzeczy które zobowiązałam się zrobić…

Prawda jest taka, że źle zmierzyłam siły na zamiary i dałam sobie za mały margines błędu nie przewidując szaleństw i innych historii związanych z oskrzelami. Życie.
Oskrzela trochę wariują, ale staram się z tym walczyć a już w środę wylatuję więc naprawdę zepnę się maksymalnie i zrobię sobie dłuuuugi dzień pracy by udało mi się zrealizować co tylko się da. Jeśli chodzi o bloga, to też porażka na całej linii – mam trochę za swoje, bo jeśli piszę coś bardziej osobistego i rozbudowanego to Wy też dzielicie się swoimi przemyśleniami. Ostatnio odpisywałam na komentarze całą drogę w pociągu (3 i pół godziny) a wysiadając wciąż miałam kilkadziesiąt długaśnych komentarzy do odczytania. Zatem nowych tekstów nie ma, bo nie zamknęłam starych.
Na powyższym obrazku widzicie też jeszcze jeden problem – przeproteinowałam włosy 😀
Jeśli chodzi o zdrowie – zawsze mówię że to taka pora roku i mamy słabe powietrze, ale wobec ostatniej propagandy Unii Europejskiej czuję, że muszę zabrać głos.
Mówiąc “słabe powietrze” mam na myśli także temperaturę, fruwające wirusy (ostre zimowe powietrze byłoby dla mnie lepsze, nawet biorąc pod uwagę moje niskie temperatury), “farfocle”, jak nazywam sobie w myślach to wszystko czarne co wylatuje z kominów i rur wydechowych. Ale generalnie oficjalne dane UE nie zgadzają się z tymi z innych serwerów. 
Paczajcie!
Powietrze na świecie – aktualizowana mapa – północne Włochy mają gorzej niż my, serio – nie ma dramatu. Jasne, ja wyczuwam różnicę nawet jak ze swojego małego miasteczka pojadę do Bydgoszczy, ale ja jestem na to wyczulona.
Mówiąc zatem o powietrzu, mam na myśli to, co każdy kuracjusz z Rabki czy innego Ciechocinka – potrzebuję specyficznego powietrza ale też niewielkich wydatków energetycznych na ogrzanie swojego ciała. Generalnie klimat w naszym kraju dla zdrowych ludzi jest naprawdę okej.
Tak, hashtag #bawełnianegacie
W sensie – z pieskiem to w legginsach, cieplutkiej kurtce i “emu”. Te buty są luźne i bardzo łatwo wsuwane no i mają wzmocnioną podeszwę więc nie da się ich tak krzywić. Może i brzydkie ale jak zbaczyłam je w deichmannie to od razu wiedziałam że będą moje – model znajdziecie tutaj, śmigam w nich praktycznie cały czas. Gdyby był mój rozmiar, to wzięłabym ten drugi kolor ale i tak jest okej 🙂
Ogólnie to praca i uczelnia i jeszcze trochę pracy – tutaj zdecydowanie muszę się poprawić :). 
Bez wody z imbirem ani rusz, ale smak wciąż jest dośc…specyficzny 😀
W piątek wróciłam z uczelni do domu dosłownie na chwilę – odebrać dokumenty z którymi jechałam do Warszawy. Kierunek – Blogowigilia!
Większość zdjęć lądujących na blogu powstaje na moje potrzeby. Kawałek białej ściany i strzał ze statywu ułatwiają mi życie. Np. o mały włos wybrałabym się na blogowigilię tak:
Sukienka jest śliczna, ale w połączeniu z czarnymi rajstopami traci cały urok, więc poczeka do wiosny. Link wrzucam Wam jednak już dzisiaj, bo do wiosny pewnie zniknie i znowu będziecie się wkurzać że wyprzedana 😀
Sukienka kupiona tutaj
W piątek pracowałam jeszcze wieczorem – mimo zmęczenia w Sound Garden zawsze mi się rewelacyjnie pracuje – po pierwsze – super szybkie wifi, po drugie – perfekcyjna cisza. A zimą dają nawet skarpetki, o których nie pomyślałam więc ta drobnostka mnie bardzo ucieszyła 😀 (Hotel jest bardzo eko, skarpetki to polska produkcja, opakowanie z recyklingu:). 
Polecam też mój tekst – Gdzie spać w Warszawie, znajdziecie tam zniżkę do Sound Garden Hotel :).
W sobotę od rana ogarniałam różne rzeczy na mieście, udało mi się też kupić bahty w kantorze, więc jakoś pomału ogarniam wszystko przed Tajlandią, ale i tak jestem niespakowana i niezorganizowana a lecę już w środę! Piszę tygodnik i zapowiadam krótką ciszę na blogu :)).
Jak ogarnęłam wszystko, to do hotelu wpadła Pata  i uratowała moje połamane paznokcie:
Jestem za to super wdzięczna, bo ostatnio zdjęłam hybrydy w niewłaściwy sposób (tak, podkusiło mnie) i od razu zaczęły się łamać. Wszystko przez ten cholerny brak czasu, ale to z mojej winy (źle go zorganizowałam).
Jak w końcu pojechałam na blogowigilę?
Przede wszystkim muszę pochwalić rajstopy z Chin. Serio, to najtrwalsze rajstopy jakie znam. Miałam już rajstopy w koty, w kropeczki oraz jedne z “zakolanówkami”. W odróżnieniu od moich innych, polskich rajstop te są nie do zdarcia. Rewelacyjna jakość. Dajcie znać gdzie kupujecie rajstopy stacjonarnie, może po prostu źle wybieram (duży palec u nogi zawsze zrobi dziurę ;D)
Wzorów jest cała masa, mój to ten model
Ah, strój!
Wykorzystywałam ostatnio zgromadzone punkty robiąc combo z promocją -60% 😀 
Na instagramie obiecałam, że znajdę i wrzucę link do spódniczki, co też niniejszym czynię (klik). Wisiorek jest z pepco. Uwielbiam długie wisiorki, ale ciężko takie kupić, szczególnie że teraz jest moda na te króciutkie :)).
Z blogowigilii nie mam zdjęć, ale warto było się do Warszawy wybrać, pogadać chociaż trochę ze znajomymi ale nie da się ukryć że nie byłam w formie zdrowotnej i gdy ludzie zaczęli się martwić moim kaszlem to szybciej się zmyłam. Nie sposób wszystkich wymienić, więc dziękuję każdej jednej osobie z którą pogadałam chociaż chwilkę :). Bardzo dręczy mnie też to, że jako osoba z pamięcią wzrokową nie pamiętam jak nazywała się rudowłosa dziewczyna z którą rozmawiałam o religiach – mówiłaś, że komentujesz czasami na moim blogu a chciałabym aby “kliknęło” mi w głowie brakujące ogniwo łączące nazwę konta z twarzą 😀
O północy byłam już w hotelu a po piątej wstałam i ruszyłam na pociąg. Brak czasu nakazał mi… iść spędzić dwie godziny na robieniu rzęs 1:1. Moje działania zawsze charakteryzowało głębokie przemyślenie w co inwestować swój czas. Tym samym – cała moja niedziela się skomplikowała, ale co tam.
Jak widzicie – nuuuda!
Pokazuję na blogu tylko te rzeczy, które sama bym kupiła. Znaczy wiecie – ja doskonale pamiętam jak na samym początku tego bloga zrobiłam sobie listę na co wydać moje jedyne 50 zł i na podstawie rekomendacji z blogów kupiłam świetny puder sypki z my secret oraz krem babydream, który kocham do dzisiaj. To było pięć lat temu, jednak doskoanel wiem jak to jest mieć wyliczony hajs i po prostu nie mogę rekomendować rzeczy, które uważam za nie warte swojej ceny. Jakiś czas temu pokazywałam Wam kampanię z włoskimi torebkami, bo uznałam że stosunek cena-jakość jest bardzo fajny. Od dawna chciałam kupić torebkę ze skóry saffiano, ale to oznacza prawie zawsze jedno – KORS. Podoba mi się wzornictwo, ale nie podoba mi się jebutne logo. Po prostu wyraźne logotypy kompletnie do mnie nie pasują, to są fajne torebki ale nie dla mnie.
Kupiłam sobie trzy (!) torebki korzystając z dużych obniżek na włoskie torebki nikomu pewnie nieznanej firmy “Andrea Cardone”. To prezent na święta, ode mnie, dla mnie. Jestem bardzo zadowolona, na zdjęciu ten model, kupiony dużo taniej:
I chociaż Westwing czasami zaskakuje mnie skakanką za kilka stówek, to często są też rewelacyjne rzeczy w świetnych cenach i lubię tam “polować”.  Dlatego bardzo się cieszę, że znowu mam dla Was okazję na wygranie bonu na 300 zł.
Wszystko co trzeba zrobić to zarejestrować się z  tego linku (inne nie wchodzą w grę!)
I zamieścić w komentarzu link do dowolnej upatrzonej rzeczy z Westwing wraz z JEDNYM ZDANIEM uzadnienia dlaczego. Jest teraz mnóstwo fajnych prezentów na święta z gwarancją dostawy przed gwiazdką więc polecam z całego serducha no i cieszę się, że Westwing dało mi możliwość podzielenia się entuzjazmem z czytelnikami po raz kolejny.
Akcja trwa do niedzieli 18.12.2016 roku, rozwiązanie w kolejnym tygodniku. Pamiętajcie, że mogą w niej brać udział tylko nowe konta z mojego linku.  Byloby naprawdę słabo wybrać lauerata który nie spełniłby tego kryterium i pozwolić nagrodzie przepaść 🙁 
Ostatnio miałam wrażenie że tych konkursów trochę za dużo się zrobiło, ale gdy zapytałam o zdanie napisaliście że je lubicie więc macie co chcecie :)).
Jeśli chodzi o komentarze do konkursu z Puriną – czytałam je do późnej nocy,nie dałam rady akceptować i odpowiedzieć, ale wygrała osoba o nicku majonez. Gratulacje! Proszę o adres na maila do 23:59 bo inaczej będę mogła wysłać dopiero na początku stycznia 🙁

Na blogu:

Dzień dobry, przestaję być niewolnikiem

Przelecę zaraz ekspresem przez komentarze i idę ogarniać walizkę oraz ostatnie sprawy trzymające mnie w Polsce. Narobiłam trochę fotek na zapas, by było coś na bloga i mam ambitny plan nadawać z samolotu, lotniska i tak dalej, ale nie wykluczam że padnę na ryjek więc może być różnie :).

Linki tygodnia:
6 książek o medycynie i lekarzach na bardzo fajnym blogu 
A teraz narobię Wam apetytu 😀 Jak zawsze
Jeśli o czymś zapomniałam – proszę o info 🙂
No i zachęcam do udziału w prostej zabawie z Westwing. 300 zł to całkiem przyzwoity bon. Na torebkę by starczyło :).




Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO
Previous
Dzień dobry, przestaję być niewolnikiem.
Nowa torebka, Warszawa, podejście do religii i znowu rozdaję bon na 3 stówki :) [TYGODNIK]