Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Praca, kebab i książki za darmo [TYGODNIK]

Tygodnik w niedzielę. Zaskoczeni? Zazwyczaj pojawia się w poniedziałki, ale właśnie skończyłam swój dzień kebabem. Znaczy – tą część dnia, która nadaje się na bloga.

Mam poczucie, że to kolejny tygodnik w którym ważniejsze będą linki niż to, co się działo w moim życiu. Bo zaiste – działo się mało. Praca, praca i jeszcze trochę pracy. W tym tygodniu robiłam też dużo dla bloga, ale jak na złość nie mogę pokazać efektów, a bardzo bym chciała. Niestety nie wszystko zależy ode mnie a ja też jestem dość…bezkompromisową osobą, więc wszystko jest 2x bardziej trudne. Albo może doprecyzujmy – nie chodzę na kompromisy z honorem, uczciwością, wiarą w to co robię. Do tego mózg paruje mi od ilości tematów jakie chciałabym poruszyć na blogu ale nie można rzucać samych “ciężkich”. Nie bez powodu je się śniadanie, obiad, kolację i jakieś przekąski pomiędzy, a nie same obiady.
[Własnie zdałam sobie sprawę z tego, jaki to słaby przykład w kontekście mojej diety].
A co oprócz pracy? W poniedziałek prowadziłam zajęcia na uczelni. Zostałam uprzedzona o ich hospitacji co przyjęłam ze spokojem i nadzieją. Jakby nie patrzeć – jestem młoda i niedoświadczona i wszystkie wskazówki oraz uwagi dotyczące mojej pracy są dla mnie cenne i istotne. A potem przez myśl przeszło mi aby przygotować się bardziej. To znaczy – bardziej niż zazwyczaj. Tak żeby było na tip-top. Na szczęście ten głupi pomysł wyrzuciłam ze swojej głowy. Lepiej usłyszeć uwagi o stanie faktycznym a nie upozorowanym. Więc po prostu wieczorem na chillu obejrzałam ostatni odcinek dwóch świetnych polskich seriali. Oba uważam za bardzo dobre w swoim gatunku, ale z lekko rozczarowującym (w porównaniu do całości fabuły) zakończeniem. Tak wiem, domyślacie się – Ranczo oraz Belfer. 
Jedyne co mocno mnie męczyło to jedno duże zlecenie, które musiałam dokończyć. Tak, zarwałam nockę by ogarnąć deadline na czas. Tak, zupełnie na marne bo dostałam zwrotkę “w dniach …. przebywam na urlopie,w  sprawach pilnych…” 
Zajęłam się więc innymi sprawami, a mam ich bardzo dużo. Wszystko jest maksymalnie skomplikowane przez nieplanowany wyjazd do Tajlandii. Mam w związku ze swoim zachowaniem kilka refleksji, ale o tym może innym razem. Potrzebuję zupełnie inaczej (lżej) podejść do swoich finansów oraz potrzeb w tym roku. 
A co np. robię? Zawodowo wiadomo, tworzę – ujmijmy to szeroko – treści różnej maści. Specyfika zupełnia inna niż na blogu, łącznie z podejściem do przecinków. Na blogasku piszę dokładnie tak jak mówię. Często też piszecie, że czytając bloga czujecie się jak na rozmowie z koleżanką. Niejednokrotnie ktoś powiedział mi na ulicy “cześć” a potem przepraszał bo “tak mi się powiedziało, czuję jakbym cię znała”. Dla mnie to bardzo, bardzo miłe!
A poza pracą-pracą i uczelnią jeszcze są blogowe projekty.
Już teraz mogę zdradzić, że przedpremierowo czytam pewną książkę,która jest ge-nia-lna! Czytam tekst przed ostateczną korektą, dlatego nie sfinalizowałam formalności i zasad konkursu (taak, będzie konkurs!) przed doczytaniem książki do końca. Wchodzę tylko w te projekty, w które w 100% wierzę stąd mnóstwo mojej pracy idzie na marne i na blogu ląduje jedynie mały procent produktów i usług co do których otrzymuję propozycje. W przypadku kremu czy odżywki do rzęs to nie jest żaden specjalny wysiłek, w przypadku podjęcia jakiegoś wyzwania czy lektury książki już tak. Właśnie między innymi dlatego cisnę samą siebie na to, by nie utrzymywać się z bloga. By umieć powiedzieć NIE korzystnej propozycji. 
Utwierdzam się w swoich przekonaniach obserwując Wasze zdjęcia z hashtagu #zpoleceniaaniamaluje – kilka razy się wzruszyłam, mam wielki problem z wyborem zwycięzcy, ale muszę podjąć decyzję SZYBKO.
Jednakże pojawił się PROBLEM:
Sami możecie to sprawdzić – na profilu tej dziewczyny jest zdjęcie i hashtag też. Klikając w hashtag – zdjęcia nie ma. Pisałam Wam, że instagram mocno ogranicza widoczność zdjęć by wymusić wykupowanie reklam na użytkownikach. Cóż, ich serwis, ich zasady. Ja dodatkowo sprawdziłam sobie zdjęcia za pomocą usługi monitori, która wyłapuje z całego internetu wszystkie wzmianki o danej frazie – ja np. monitoruję “aniamaluje” “ania kęska”, “#zpoleceniaaniamaluje”. Nie mam jednak pewności czy wszystko udało się wyłapać, dlatego sugeruję być moim obserwatorem na instagramie oraz raz na jakiś czas udzielać się na moim profilu by algorytm wyłapał połączenie między nami. Do tego dla bezpieczeństwa warto oznaczyć mnie na zdjęciu. Oznaczenie w tekście zniknie w gąszczu komentarzy. Jeśli nie masz pewności czy widziałam Twoją fotkę – wyślij mi info na priv na instagramie do poniedziałku 23:59. Musze szybko wyłonić laureata i wysłać mu nagrodę bo potem mnie nie będzie (!).
To ważne, bo w przyszłym tygodniu będzie okazja by wygrać drukowany egzemplarz mojej książki. Zostałam bez kasy za druk i mam trochę związane dłonie, ale nie ma tego złego 😉 Nie żałuję niczego – wydałam książkę zanim stało się to modne wśród blogerów, wygrałam konkurs na ebook roku w 2013 roku i chociaż typowy nakład książki w Polsce to jakieś… trzy tysiące egzemplarzy (nie żartuję), moja miała dodruki które rozeszły się szybciutko. Mało tego – mimo bardzo ograniczonej dostępności wciąż jest czytana (!) i ma wysokie noty na lubimyczytać ❤, a jeśli pojawiają się zarzuty to raczej o to, że jest za krótka (chciałam napisać bez wodolejstwa). Czuję się bardzo szczęśliwa że mam na swoim koncie taki osobisty sukces a gdybyście zobaczyli moją minę gdy ktoś pisze mi długą wiadomośc o tym, co książka zmieniła w jego życiu…
Chyba tylko jedna mina to przebija. Ta na widok jedzonka. 
Kocham jedzenie. Kebab dobrze też oddaje ducha mojego bloga. Na pewno lepiej niż carpaccio z jesiotra wędzonego na zimno podane z blinami oraz kawiorem. Czy coś w ten deseń.
No ale co z tą książką? Nieustannie dostaję pytania o to, czy można gdzieś kupić drukowaną. No nie można. Ale miałam zachomikowane kilka egzemplarzy na pamiątkę. Dla siebie. Dla najbliższych. A dzisiaj mówię walić to, w kolejnym zestawie w ramach #zpoleceniaaniamaluje będzie też książka. Drukowana.
Dla pozostałych – moją książkę można kupić lub wypożyczyć jako ebook, przy czym polecam drugą opcję – można się zmieścić z lekturą i przeczytać w 7 dni próbnych (za darmo!) lub kupić abonament na miesiąc i przeczytać mnóstwo innych wartościowych książek. Wiele bibliotek, także wojewódzkich ma dostęp do “Legimi”, więc polecam o to pytać. To jedyna legalna możliwość przeczytania książki. Nie mogę jej wrzucić w sieć za free z różnych względów – od tego, że to nie fair wobec osób, które dokonały zakupu, przez pewną psychologiczną zasadę o braku szacunku dla darmowej wiedzy/porady (są na to badania!) aż po pracę innych osób czuwających wcześniej nad składem, grafiką, numerami ISBN…
Link do legimi znajdziecie tutaj:

(function() {
var bbtag = document.createElement(“script”);
bbtag.type = “text/javascript”;
bbtag.async = true;
bbtag.src = “https://buybox.click/692/buybox.js?name[]=jak stać się szczęśliwym człowiekiem tylko w legimi możesz przeczytać ten tytuł przez 7 dni za darmo x26info[]=ania kęska”;
document.getElementsByTagName(“head”)[0].appendChild(bbtag);
})();

Koniecznie zapytajcie też w swoich bibliotekach o dostęp do usługi :).
W temacie książek – w legimi swoją książkę zamieściła też Natalia! Na razie tylko .pdf (stworzenie plików .mobi oraz .epub to dużo pracy i pieniędzy, wierzcie mi :)) 
Uparcie nie chce mi się wrzucić link i wyrzuca mi błąd na bloggerze, ale znajdziecie bez problemów :).
Osobiście polecam przetestować legimi w wolny tydzień, np. świąteczny lub taki kiedy siedzisz w domu, bo jesteś chory. W testowym okresie na siedem dni bez problemu przeczytasz moją książkę, książkę Natalii oraz mnóstwo, mnóstwo innych tytułow. Patrząc na to, co zrobiło największe wrażenie pod hashtagiem #zpoleceniaaniamaluje, podrzucam dwie inspiracje – Facet idealny, oraz Potęga podświadomości. Przed upływem siódmego dnia należy podjąć decyzję czy zostajesz w abonamencie czy rezygnujesz. I tyle :).
Co jeszcze? W czwartek, jak na butoholiczkę przystało, udałam się do Warszawy na prezentację kolekcji wiosna 2017. Pięknej kolekcji.
Mam dość przaśny gust i pełną tego świadomość więc nie wiem czy mój wybór pokrywa się z Waszym, ale zakochałam się w tych butach:
Czarna wersja też mi się podoba. Wiosenna kolekcja jest pastelowa i po prostu śliczna.
Ale przed prezentacją spotkałam się też z założycielkami marki Miya
Nie umiem robić rzeczy w które nie wierzę, nawet jeśli oznaczają większe pieniądze💰 Zawsze jednak podkreślam że nie mam kredytu i dzieci, więc jest mi z tym łatwiej i nie chcę oceniać innych, bo nie wiem jakie decyzje bym podejmowała mając np.chore dziecko 😥 Wczoraj miałam przyjemność spotkania się z założycielkami marki @miyacosmetics i czuję na nowo wiarę w ludzi i to, że odpowiedzialny biznes nie musi być mitem ❤ W to, że można tworzyć produkty w które się wierzy, w które wkłada się serce. Może to magia tego samego imienia (ze wszystkich Ann na świecie nie lubię tylko pani do WDŻ z gimnazjum 😂) ale to cudowne uczucie poznać porządnych ludzi. Już tyle razy czytałam i słuchałam tej marketingowej papki o misji i filozofii firmy X czy Y, że takie teksty nie robią na mnie wrażenia 😶 Miya to miał odmiana, zero ściemy❤. Świadomość że markę tworzą fajne, konkretne babki jest niesamowita, a ja się cieszę że na blogu pokazałam produkty za którymi stoją wspaniałe osoby❤ Tak się zagadałam, że spóźniłam się na drugie spotkanie 😂. Zobaczcie jaki ładny #prezent dostałam! Mój ulubiony #wonderbalm Hello Yellow o zapachu mango 💥 Dziękuję❤ #jestemgotowa #kosmetyki #piątek #piąteczek #piątunio #weekend #miya
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@aniamaluje) 2 Gru, 2016 o 8:25 PST
Na instagramie napisałam chyba wszystko, ale to i tak nie odda tego, jak mocno podskoczyła moja wiara w ludzi. Bo przyznam, że ostatnio trochę się zachwiała. Tak się zagadałam, że nie zrobiłam żadnej fotki i spóźniłam się na kolejne spotkanie. Było warto!
Na prezentację Deichmann wybrałam się z Martą, Marcie zrobiłam kilka zdjęć które możecie zobaczyć na jej blogu (klik).
Na szczęście XXI wiek i internet w telefonie pozwoliły mi załatwić część pracy w dwóch blokach po trzy godziny. W takich oto okolicznościach przyrody:
A piątek… cóż. Miałam być od rana na zajęciach na uczelni. Na jeden przedmiot nie dotarłam (kryptonim “szczepienia” i wszystkie konsultacje w medycynie podróży. Do rozważenia jest wiele – dur brzuszny, wzw a, wścieklizna, tężec w zestawieniu z moją mocno obniżoną przez przewlekłą chorobę odpornością. Ciekawostka – jedyne przypadki polio w ostatnich latach to polio poszczepienne. Do rozważenia zatem jest dużo).
Dotarłam za to na etykę badań naukowych z czego się cieszę, no ale jak widać – nie można pogodzić wszystkiego w jednym życiu.
No chyba, że jest się Niuńkiem. Niuńki nie muszą pracować i mają tylko życie prywatne 😀
Została mi ostatnia kwestia – na prośbę jednej z Was zamówiłam spodnie z Romwe
Jak to wygląda w praktyce? Spodnie są okej, lepsze niż myślałam! Jak się nie naciąć? W tym przypadku nie ma recenzji ani feedbacków. Klikamy w interesujące nas spodnie i wnkliwie czytamy wymiary. Następnie warto odwiedzić zakładkę “model stats”, gdzie są wymiary modelki sugerujące o ile rozciąga się materiał. Wzięłam M i jest super, także to nie są moje ostatnie spodnie z Chin. Gdzieś w starszym tekście hula sobie bon na 60% rabatu do tego sklepu, co też polecam mieć na uwadze.
Okej, pora na linki tygodnia :).
Na moim blogu:

Co robić w grudniu? 10 pomysłów

Linki z sieci:
Czy opieka zdrowotna powinna być darmowa – kontrowersyjny tekst, warto przeczytać
Jeśli zaś chodzi o filmy to obejrzałam w końcu Planetę Małp, wersję z 2001 roku (nie widziałam tej części w nowej wersji wcześniej).
To by było na tyle 🙂 Pamiętajcie o tym, by sprawdzić swoje zgłoszenia na instagramie no i o książce Natalii  :))

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Co robić w grudniu? 10 pomysłów
Praca, kebab i książki za darmo [TYGODNIK]