Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Praca, kebab i książki za darmo [TYGODNIK]

Tygodnik w niedzielę. Zaskoczeni? Zazwyczaj pojawia się w poniedziałki, ale właśnie skończyłam swój dzień kebabem. Znaczy – tą część dnia, która nadaje się na bloga.

Mam poczucie, że to kolejny tygodnik w którym ważniejsze będą linki niż to, co się działo w moim życiu. Bo zaiste – działo się mało. Praca, praca i jeszcze trochę pracy. W tym tygodniu robiłam też dużo dla bloga, ale jak na złość nie mogę pokazać efektów, a bardzo bym chciała. Niestety nie wszystko zależy ode mnie a ja też jestem dość…bezkompromisową osobą, więc wszystko jest 2x bardziej trudne. Albo może doprecyzujmy – nie chodzę na kompromisy z honorem, uczciwością, wiarą w to co robię. Do tego mózg paruje mi od ilości tematów jakie chciałabym poruszyć na blogu ale nie można rzucać samych “ciężkich”. Nie bez powodu je się śniadanie, obiad, kolację i jakieś przekąski pomiędzy, a nie same obiady.
[Własnie zdałam sobie sprawę z tego, jaki to słaby przykład w kontekście mojej diety].
A co oprócz pracy? W poniedziałek prowadziłam zajęcia na uczelni. Zostałam uprzedzona o ich hospitacji co przyjęłam ze spokojem i nadzieją. Jakby nie patrzeć – jestem młoda i niedoświadczona i wszystkie wskazówki oraz uwagi dotyczące mojej pracy są dla mnie cenne i istotne. A potem przez myśl przeszło mi aby przygotować się bardziej. To znaczy – bardziej niż zazwyczaj. Tak żeby było na tip-top. Na szczęście ten głupi pomysł wyrzuciłam ze swojej głowy. Lepiej usłyszeć uwagi o stanie faktycznym a nie upozorowanym. Więc po prostu wieczorem na chillu obejrzałam ostatni odcinek dwóch świetnych polskich seriali. Oba uważam za bardzo dobre w swoim gatunku, ale z lekko rozczarowującym (w porównaniu do całości fabuły) zakończeniem. Tak wiem, domyślacie się – Ranczo oraz Belfer. 
Jedyne co mocno mnie męczyło to jedno duże zlecenie, które musiałam dokończyć. Tak, zarwałam nockę by ogarnąć deadline na czas. Tak, zupełnie na marne bo dostałam zwrotkę “w dniach …. przebywam na urlopie,w  sprawach pilnych…” 
Zajęłam się więc innymi sprawami, a mam ich bardzo dużo. Wszystko jest maksymalnie skomplikowane przez nieplanowany wyjazd do Tajlandii. Mam w związku ze swoim zachowaniem kilka refleksji, ale o tym może innym razem. Potrzebuję zupełnie inaczej (lżej) podejść do swoich finansów oraz potrzeb w tym roku. 
A co np. robię? Zawodowo wiadomo, tworzę – ujmijmy to szeroko – treści różnej maści. Specyfika zupełnia inna niż na blogu, łącznie z podejściem do przecinków. Na blogasku piszę dokładnie tak jak mówię. Często też piszecie, że czytając bloga czujecie się jak na rozmowie z koleżanką. Niejednokrotnie ktoś powiedział mi na ulicy “cześć” a potem przepraszał bo “tak mi się powiedziało, czuję jakbym cię znała”. Dla mnie to bardzo, bardzo miłe!
A poza pracą-pracą i uczelnią jeszcze są blogowe projekty.
Już teraz mogę zdradzić, że przedpremierowo czytam pewną książkę,która jest ge-nia-lna! Czytam tekst przed ostateczną korektą, dlatego nie sfinalizowałam formalności i zasad konkursu (taak, będzie konkurs!) przed doczytaniem książki do końca. Wchodzę tylko w te projekty, w które w 100% wierzę stąd mnóstwo mojej pracy idzie na marne i na blogu ląduje jedynie mały procent produktów i usług co do których otrzymuję propozycje. W przypadku kremu czy odżywki do rzęs to nie jest żaden specjalny wysiłek, w przypadku podjęcia jakiegoś wyzwania czy lektury książki już tak. Właśnie między innymi dlatego cisnę samą siebie na to, by nie utrzymywać się z bloga. By umieć powiedzieć NIE korzystnej propozycji. 
Utwierdzam się w swoich przekonaniach obserwując Wasze zdjęcia z hashtagu #zpoleceniaaniamaluje – kilka razy się wzruszyłam, mam wielki problem z wyborem zwycięzcy, ale muszę podjąć decyzję SZYBKO.
Jednakże pojawił się PROBLEM:
Sami możecie to sprawdzić – na profilu tej dziewczyny jest zdjęcie i hashtag też. Klikając w hashtag – zdjęcia nie ma. Pisałam Wam, że instagram mocno ogranicza widoczność zdjęć by wymusić wykupowanie reklam na użytkownikach. Cóż, ich serwis, ich zasady. Ja dodatkowo sprawdziłam sobie zdjęcia za pomocą usługi monitori, która wyłapuje z całego internetu wszystkie wzmianki o danej frazie – ja np. monitoruję “aniamaluje” “ania kęska”, “#zpoleceniaaniamaluje”. Nie mam jednak pewności czy wszystko udało się wyłapać, dlatego sugeruję być moim obserwatorem na instagramie oraz raz na jakiś czas udzielać się na moim profilu by algorytm wyłapał połączenie między nami. Do tego dla bezpieczeństwa warto oznaczyć mnie na zdjęciu. Oznaczenie w tekście zniknie w gąszczu komentarzy. Jeśli nie masz pewności czy widziałam Twoją fotkę – wyślij mi info na priv na instagramie do poniedziałku 23:59. Musze szybko wyłonić laureata i wysłać mu nagrodę bo potem mnie nie będzie (!).
To ważne, bo w przyszłym tygodniu będzie okazja by wygrać drukowany egzemplarz mojej książki. Zostałam bez kasy za druk i mam trochę związane dłonie, ale nie ma tego złego 😉 Nie żałuję niczego – wydałam książkę zanim stało się to modne wśród blogerów, wygrałam konkurs na ebook roku w 2013 roku i chociaż typowy nakład książki w Polsce to jakieś… trzy tysiące egzemplarzy (nie żartuję), moja miała dodruki które rozeszły się szybciutko. Mało tego – mimo bardzo ograniczonej dostępności wciąż jest czytana (!) i ma wysokie noty na lubimyczytać ❤, a jeśli pojawiają się zarzuty to raczej o to, że jest za krótka (chciałam napisać bez wodolejstwa). Czuję się bardzo szczęśliwa że mam na swoim koncie taki osobisty sukces a gdybyście zobaczyli moją minę gdy ktoś pisze mi długą wiadomośc o tym, co książka zmieniła w jego życiu…
Chyba tylko jedna mina to przebija. Ta na widok jedzonka. 
Kocham jedzenie. Kebab dobrze też oddaje ducha mojego bloga. Na pewno lepiej niż carpaccio z jesiotra wędzonego na zimno podane z blinami oraz kawiorem. Czy coś w ten deseń.
No ale co z tą książką? Nieustannie dostaję pytania o to, czy można gdzieś kupić drukowaną. No nie można. Ale miałam zachomikowane kilka egzemplarzy na pamiątkę. Dla siebie. Dla najbliższych. A dzisiaj mówię walić to, w kolejnym zestawie w ramach #zpoleceniaaniamaluje będzie też książka. Drukowana.
Dla pozostałych – moją książkę można kupić lub wypożyczyć jako ebook, przy czym polecam drugą opcję – można się zmieścić z lekturą i przeczytać w 7 dni próbnych (za darmo!) lub kupić abonament na miesiąc i przeczytać mnóstwo innych wartościowych książek. Wiele bibliotek, także wojewódzkich ma dostęp do “Legimi”, więc polecam o to pytać. To jedyna legalna możliwość przeczytania książki. Nie mogę jej wrzucić w sieć za free z różnych względów – od tego, że to nie fair wobec osób, które dokonały zakupu, przez pewną psychologiczną zasadę o braku szacunku dla darmowej wiedzy/porady (są na to badania!) aż po pracę innych osób czuwających wcześniej nad składem, grafiką, numerami ISBN…
Link do legimi znajdziecie tutaj:

(function() {
var bbtag = document.createElement(“script”);
bbtag.type = “text/javascript”;
bbtag.async = true;
bbtag.src = “https://buybox.click/692/buybox.js?name[]=jak stać się szczęśliwym człowiekiem tylko w legimi możesz przeczytać ten tytuł przez 7 dni za darmo x26info[]=ania kęska”;
document.getElementsByTagName(“head”)[0].appendChild(bbtag);
})();

Koniecznie zapytajcie też w swoich bibliotekach o dostęp do usługi :).
W temacie książek – w legimi swoją książkę zamieściła też Natalia! Na razie tylko .pdf (stworzenie plików .mobi oraz .epub to dużo pracy i pieniędzy, wierzcie mi :)) 
Uparcie nie chce mi się wrzucić link i wyrzuca mi błąd na bloggerze, ale znajdziecie bez problemów :).
Osobiście polecam przetestować legimi w wolny tydzień, np. świąteczny lub taki kiedy siedzisz w domu, bo jesteś chory. W testowym okresie na siedem dni bez problemu przeczytasz moją książkę, książkę Natalii oraz mnóstwo, mnóstwo innych tytułow. Patrząc na to, co zrobiło największe wrażenie pod hashtagiem #zpoleceniaaniamaluje, podrzucam dwie inspiracje – Facet idealny, oraz Potęga podświadomości. Przed upływem siódmego dnia należy podjąć decyzję czy zostajesz w abonamencie czy rezygnujesz. I tyle :).
Co jeszcze? W czwartek, jak na butoholiczkę przystało, udałam się do Warszawy na prezentację kolekcji wiosna 2017. Pięknej kolekcji.
Mam dość przaśny gust i pełną tego świadomość więc nie wiem czy mój wybór pokrywa się z Waszym, ale zakochałam się w tych butach:
Czarna wersja też mi się podoba. Wiosenna kolekcja jest pastelowa i po prostu śliczna.
Ale przed prezentacją spotkałam się też z założycielkami marki Miya
Nie umiem robić rzeczy w które nie wierzę, nawet jeśli oznaczają większe pieniądze💰 Zawsze jednak podkreślam że nie mam kredytu i dzieci, więc jest mi z tym łatwiej i nie chcę oceniać innych, bo nie wiem jakie decyzje bym podejmowała mając np.chore dziecko 😥 Wczoraj miałam przyjemność spotkania się z założycielkami marki @miyacosmetics i czuję na nowo wiarę w ludzi i to, że odpowiedzialny biznes nie musi być mitem ❤ W to, że można tworzyć produkty w które się wierzy, w które wkłada się serce. Może to magia tego samego imienia (ze wszystkich Ann na świecie nie lubię tylko pani do WDŻ z gimnazjum 😂) ale to cudowne uczucie poznać porządnych ludzi. Już tyle razy czytałam i słuchałam tej marketingowej papki o misji i filozofii firmy X czy Y, że takie teksty nie robią na mnie wrażenia 😶 Miya to miał odmiana, zero ściemy❤. Świadomość że markę tworzą fajne, konkretne babki jest niesamowita, a ja się cieszę że na blogu pokazałam produkty za którymi stoją wspaniałe osoby❤ Tak się zagadałam, że spóźniłam się na drugie spotkanie 😂. Zobaczcie jaki ładny #prezent dostałam! Mój ulubiony #wonderbalm Hello Yellow o zapachu mango 💥 Dziękuję❤ #jestemgotowa #kosmetyki #piątek #piąteczek #piątunio #weekend #miya
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@aniamaluje) 2 Gru, 2016 o 8:25 PST
Na instagramie napisałam chyba wszystko, ale to i tak nie odda tego, jak mocno podskoczyła moja wiara w ludzi. Bo przyznam, że ostatnio trochę się zachwiała. Tak się zagadałam, że nie zrobiłam żadnej fotki i spóźniłam się na kolejne spotkanie. Było warto!
Na prezentację Deichmann wybrałam się z Martą, Marcie zrobiłam kilka zdjęć które możecie zobaczyć na jej blogu (klik).
Na szczęście XXI wiek i internet w telefonie pozwoliły mi załatwić część pracy w dwóch blokach po trzy godziny. W takich oto okolicznościach przyrody:
A piątek… cóż. Miałam być od rana na zajęciach na uczelni. Na jeden przedmiot nie dotarłam (kryptonim “szczepienia” i wszystkie konsultacje w medycynie podróży. Do rozważenia jest wiele – dur brzuszny, wzw a, wścieklizna, tężec w zestawieniu z moją mocno obniżoną przez przewlekłą chorobę odpornością. Ciekawostka – jedyne przypadki polio w ostatnich latach to polio poszczepienne. Do rozważenia zatem jest dużo).
Dotarłam za to na etykę badań naukowych z czego się cieszę, no ale jak widać – nie można pogodzić wszystkiego w jednym życiu.
No chyba, że jest się Niuńkiem. Niuńki nie muszą pracować i mają tylko życie prywatne 😀
Została mi ostatnia kwestia – na prośbę jednej z Was zamówiłam spodnie z Romwe
Jak to wygląda w praktyce? Spodnie są okej, lepsze niż myślałam! Jak się nie naciąć? W tym przypadku nie ma recenzji ani feedbacków. Klikamy w interesujące nas spodnie i wnkliwie czytamy wymiary. Następnie warto odwiedzić zakładkę “model stats”, gdzie są wymiary modelki sugerujące o ile rozciąga się materiał. Wzięłam M i jest super, także to nie są moje ostatnie spodnie z Chin. Gdzieś w starszym tekście hula sobie bon na 60% rabatu do tego sklepu, co też polecam mieć na uwadze.
Okej, pora na linki tygodnia :).
Na moim blogu:

Co robić w grudniu? 10 pomysłów

Linki z sieci:
Czy opieka zdrowotna powinna być darmowa – kontrowersyjny tekst, warto przeczytać
Jeśli zaś chodzi o filmy to obejrzałam w końcu Planetę Małp, wersję z 2001 roku (nie widziałam tej części w nowej wersji wcześniej).
To by było na tyle 🙂 Pamiętajcie o tym, by sprawdzić swoje zgłoszenia na instagramie no i o książce Natalii  :))

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Co robić w grudniu? 10 pomysłów
Praca, kebab i książki za darmo [TYGODNIK]