Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Praca, kebab i książki za darmo [TYGODNIK]

Tygodnik w niedzielę. Zaskoczeni? Zazwyczaj pojawia się w poniedziałki, ale właśnie skończyłam swój dzień kebabem. Znaczy – tą część dnia, która nadaje się na bloga.

Mam poczucie, że to kolejny tygodnik w którym ważniejsze będą linki niż to, co się działo w moim życiu. Bo zaiste – działo się mało. Praca, praca i jeszcze trochę pracy. W tym tygodniu robiłam też dużo dla bloga, ale jak na złość nie mogę pokazać efektów, a bardzo bym chciała. Niestety nie wszystko zależy ode mnie a ja też jestem dość…bezkompromisową osobą, więc wszystko jest 2x bardziej trudne. Albo może doprecyzujmy – nie chodzę na kompromisy z honorem, uczciwością, wiarą w to co robię. Do tego mózg paruje mi od ilości tematów jakie chciałabym poruszyć na blogu ale nie można rzucać samych “ciężkich”. Nie bez powodu je się śniadanie, obiad, kolację i jakieś przekąski pomiędzy, a nie same obiady.
[Własnie zdałam sobie sprawę z tego, jaki to słaby przykład w kontekście mojej diety].
A co oprócz pracy? W poniedziałek prowadziłam zajęcia na uczelni. Zostałam uprzedzona o ich hospitacji co przyjęłam ze spokojem i nadzieją. Jakby nie patrzeć – jestem młoda i niedoświadczona i wszystkie wskazówki oraz uwagi dotyczące mojej pracy są dla mnie cenne i istotne. A potem przez myśl przeszło mi aby przygotować się bardziej. To znaczy – bardziej niż zazwyczaj. Tak żeby było na tip-top. Na szczęście ten głupi pomysł wyrzuciłam ze swojej głowy. Lepiej usłyszeć uwagi o stanie faktycznym a nie upozorowanym. Więc po prostu wieczorem na chillu obejrzałam ostatni odcinek dwóch świetnych polskich seriali. Oba uważam za bardzo dobre w swoim gatunku, ale z lekko rozczarowującym (w porównaniu do całości fabuły) zakończeniem. Tak wiem, domyślacie się – Ranczo oraz Belfer. 
Jedyne co mocno mnie męczyło to jedno duże zlecenie, które musiałam dokończyć. Tak, zarwałam nockę by ogarnąć deadline na czas. Tak, zupełnie na marne bo dostałam zwrotkę “w dniach …. przebywam na urlopie,w  sprawach pilnych…” 
Zajęłam się więc innymi sprawami, a mam ich bardzo dużo. Wszystko jest maksymalnie skomplikowane przez nieplanowany wyjazd do Tajlandii. Mam w związku ze swoim zachowaniem kilka refleksji, ale o tym może innym razem. Potrzebuję zupełnie inaczej (lżej) podejść do swoich finansów oraz potrzeb w tym roku. 
A co np. robię? Zawodowo wiadomo, tworzę – ujmijmy to szeroko – treści różnej maści. Specyfika zupełnia inna niż na blogu, łącznie z podejściem do przecinków. Na blogasku piszę dokładnie tak jak mówię. Często też piszecie, że czytając bloga czujecie się jak na rozmowie z koleżanką. Niejednokrotnie ktoś powiedział mi na ulicy “cześć” a potem przepraszał bo “tak mi się powiedziało, czuję jakbym cię znała”. Dla mnie to bardzo, bardzo miłe!
A poza pracą-pracą i uczelnią jeszcze są blogowe projekty.
Już teraz mogę zdradzić, że przedpremierowo czytam pewną książkę,która jest ge-nia-lna! Czytam tekst przed ostateczną korektą, dlatego nie sfinalizowałam formalności i zasad konkursu (taak, będzie konkurs!) przed doczytaniem książki do końca. Wchodzę tylko w te projekty, w które w 100% wierzę stąd mnóstwo mojej pracy idzie na marne i na blogu ląduje jedynie mały procent produktów i usług co do których otrzymuję propozycje. W przypadku kremu czy odżywki do rzęs to nie jest żaden specjalny wysiłek, w przypadku podjęcia jakiegoś wyzwania czy lektury książki już tak. Właśnie między innymi dlatego cisnę samą siebie na to, by nie utrzymywać się z bloga. By umieć powiedzieć NIE korzystnej propozycji. 
Utwierdzam się w swoich przekonaniach obserwując Wasze zdjęcia z hashtagu #zpoleceniaaniamaluje – kilka razy się wzruszyłam, mam wielki problem z wyborem zwycięzcy, ale muszę podjąć decyzję SZYBKO.
Jednakże pojawił się PROBLEM:
Sami możecie to sprawdzić – na profilu tej dziewczyny jest zdjęcie i hashtag też. Klikając w hashtag – zdjęcia nie ma. Pisałam Wam, że instagram mocno ogranicza widoczność zdjęć by wymusić wykupowanie reklam na użytkownikach. Cóż, ich serwis, ich zasady. Ja dodatkowo sprawdziłam sobie zdjęcia za pomocą usługi monitori, która wyłapuje z całego internetu wszystkie wzmianki o danej frazie – ja np. monitoruję “aniamaluje” “ania kęska”, “#zpoleceniaaniamaluje”. Nie mam jednak pewności czy wszystko udało się wyłapać, dlatego sugeruję być moim obserwatorem na instagramie oraz raz na jakiś czas udzielać się na moim profilu by algorytm wyłapał połączenie między nami. Do tego dla bezpieczeństwa warto oznaczyć mnie na zdjęciu. Oznaczenie w tekście zniknie w gąszczu komentarzy. Jeśli nie masz pewności czy widziałam Twoją fotkę – wyślij mi info na priv na instagramie do poniedziałku 23:59. Musze szybko wyłonić laureata i wysłać mu nagrodę bo potem mnie nie będzie (!).
To ważne, bo w przyszłym tygodniu będzie okazja by wygrać drukowany egzemplarz mojej książki. Zostałam bez kasy za druk i mam trochę związane dłonie, ale nie ma tego złego 😉 Nie żałuję niczego – wydałam książkę zanim stało się to modne wśród blogerów, wygrałam konkurs na ebook roku w 2013 roku i chociaż typowy nakład książki w Polsce to jakieś… trzy tysiące egzemplarzy (nie żartuję), moja miała dodruki które rozeszły się szybciutko. Mało tego – mimo bardzo ograniczonej dostępności wciąż jest czytana (!) i ma wysokie noty na lubimyczytać ❤, a jeśli pojawiają się zarzuty to raczej o to, że jest za krótka (chciałam napisać bez wodolejstwa). Czuję się bardzo szczęśliwa że mam na swoim koncie taki osobisty sukces a gdybyście zobaczyli moją minę gdy ktoś pisze mi długą wiadomośc o tym, co książka zmieniła w jego życiu…
Chyba tylko jedna mina to przebija. Ta na widok jedzonka. 
Kocham jedzenie. Kebab dobrze też oddaje ducha mojego bloga. Na pewno lepiej niż carpaccio z jesiotra wędzonego na zimno podane z blinami oraz kawiorem. Czy coś w ten deseń.
No ale co z tą książką? Nieustannie dostaję pytania o to, czy można gdzieś kupić drukowaną. No nie można. Ale miałam zachomikowane kilka egzemplarzy na pamiątkę. Dla siebie. Dla najbliższych. A dzisiaj mówię walić to, w kolejnym zestawie w ramach #zpoleceniaaniamaluje będzie też książka. Drukowana.
Dla pozostałych – moją książkę można kupić lub wypożyczyć jako ebook, przy czym polecam drugą opcję – można się zmieścić z lekturą i przeczytać w 7 dni próbnych (za darmo!) lub kupić abonament na miesiąc i przeczytać mnóstwo innych wartościowych książek. Wiele bibliotek, także wojewódzkich ma dostęp do “Legimi”, więc polecam o to pytać. To jedyna legalna możliwość przeczytania książki. Nie mogę jej wrzucić w sieć za free z różnych względów – od tego, że to nie fair wobec osób, które dokonały zakupu, przez pewną psychologiczną zasadę o braku szacunku dla darmowej wiedzy/porady (są na to badania!) aż po pracę innych osób czuwających wcześniej nad składem, grafiką, numerami ISBN…
Link do legimi znajdziecie tutaj:

(function() {
var bbtag = document.createElement(“script”);
bbtag.type = “text/javascript”;
bbtag.async = true;
bbtag.src = “https://buybox.click/692/buybox.js?name[]=jak stać się szczęśliwym człowiekiem tylko w legimi możesz przeczytać ten tytuł przez 7 dni za darmo x26info[]=ania kęska”;
document.getElementsByTagName(“head”)[0].appendChild(bbtag);
})();

Koniecznie zapytajcie też w swoich bibliotekach o dostęp do usługi :).
W temacie książek – w legimi swoją książkę zamieściła też Natalia! Na razie tylko .pdf (stworzenie plików .mobi oraz .epub to dużo pracy i pieniędzy, wierzcie mi :)) 
Uparcie nie chce mi się wrzucić link i wyrzuca mi błąd na bloggerze, ale znajdziecie bez problemów :).
Osobiście polecam przetestować legimi w wolny tydzień, np. świąteczny lub taki kiedy siedzisz w domu, bo jesteś chory. W testowym okresie na siedem dni bez problemu przeczytasz moją książkę, książkę Natalii oraz mnóstwo, mnóstwo innych tytułow. Patrząc na to, co zrobiło największe wrażenie pod hashtagiem #zpoleceniaaniamaluje, podrzucam dwie inspiracje – Facet idealny, oraz Potęga podświadomości. Przed upływem siódmego dnia należy podjąć decyzję czy zostajesz w abonamencie czy rezygnujesz. I tyle :).
Co jeszcze? W czwartek, jak na butoholiczkę przystało, udałam się do Warszawy na prezentację kolekcji wiosna 2017. Pięknej kolekcji.
Mam dość przaśny gust i pełną tego świadomość więc nie wiem czy mój wybór pokrywa się z Waszym, ale zakochałam się w tych butach:
Czarna wersja też mi się podoba. Wiosenna kolekcja jest pastelowa i po prostu śliczna.
Ale przed prezentacją spotkałam się też z założycielkami marki Miya
Nie umiem robić rzeczy w które nie wierzę, nawet jeśli oznaczają większe pieniądze💰 Zawsze jednak podkreślam że nie mam kredytu i dzieci, więc jest mi z tym łatwiej i nie chcę oceniać innych, bo nie wiem jakie decyzje bym podejmowała mając np.chore dziecko 😥 Wczoraj miałam przyjemność spotkania się z założycielkami marki @miyacosmetics i czuję na nowo wiarę w ludzi i to, że odpowiedzialny biznes nie musi być mitem ❤ W to, że można tworzyć produkty w które się wierzy, w które wkłada się serce. Może to magia tego samego imienia (ze wszystkich Ann na świecie nie lubię tylko pani do WDŻ z gimnazjum 😂) ale to cudowne uczucie poznać porządnych ludzi. Już tyle razy czytałam i słuchałam tej marketingowej papki o misji i filozofii firmy X czy Y, że takie teksty nie robią na mnie wrażenia 😶 Miya to miał odmiana, zero ściemy❤. Świadomość że markę tworzą fajne, konkretne babki jest niesamowita, a ja się cieszę że na blogu pokazałam produkty za którymi stoją wspaniałe osoby❤ Tak się zagadałam, że spóźniłam się na drugie spotkanie 😂. Zobaczcie jaki ładny #prezent dostałam! Mój ulubiony #wonderbalm Hello Yellow o zapachu mango 💥 Dziękuję❤ #jestemgotowa #kosmetyki #piątek #piąteczek #piątunio #weekend #miya
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@aniamaluje) 2 Gru, 2016 o 8:25 PST
Na instagramie napisałam chyba wszystko, ale to i tak nie odda tego, jak mocno podskoczyła moja wiara w ludzi. Bo przyznam, że ostatnio trochę się zachwiała. Tak się zagadałam, że nie zrobiłam żadnej fotki i spóźniłam się na kolejne spotkanie. Było warto!
Na prezentację Deichmann wybrałam się z Martą, Marcie zrobiłam kilka zdjęć które możecie zobaczyć na jej blogu (klik).
Na szczęście XXI wiek i internet w telefonie pozwoliły mi załatwić część pracy w dwóch blokach po trzy godziny. W takich oto okolicznościach przyrody:
A piątek… cóż. Miałam być od rana na zajęciach na uczelni. Na jeden przedmiot nie dotarłam (kryptonim “szczepienia” i wszystkie konsultacje w medycynie podróży. Do rozważenia jest wiele – dur brzuszny, wzw a, wścieklizna, tężec w zestawieniu z moją mocno obniżoną przez przewlekłą chorobę odpornością. Ciekawostka – jedyne przypadki polio w ostatnich latach to polio poszczepienne. Do rozważenia zatem jest dużo).
Dotarłam za to na etykę badań naukowych z czego się cieszę, no ale jak widać – nie można pogodzić wszystkiego w jednym życiu.
No chyba, że jest się Niuńkiem. Niuńki nie muszą pracować i mają tylko życie prywatne 😀
Została mi ostatnia kwestia – na prośbę jednej z Was zamówiłam spodnie z Romwe
Jak to wygląda w praktyce? Spodnie są okej, lepsze niż myślałam! Jak się nie naciąć? W tym przypadku nie ma recenzji ani feedbacków. Klikamy w interesujące nas spodnie i wnkliwie czytamy wymiary. Następnie warto odwiedzić zakładkę “model stats”, gdzie są wymiary modelki sugerujące o ile rozciąga się materiał. Wzięłam M i jest super, także to nie są moje ostatnie spodnie z Chin. Gdzieś w starszym tekście hula sobie bon na 60% rabatu do tego sklepu, co też polecam mieć na uwadze.
Okej, pora na linki tygodnia :).
Na moim blogu:

Co robić w grudniu? 10 pomysłów

Linki z sieci:
Czy opieka zdrowotna powinna być darmowa – kontrowersyjny tekst, warto przeczytać
Jeśli zaś chodzi o filmy to obejrzałam w końcu Planetę Małp, wersję z 2001 roku (nie widziałam tej części w nowej wersji wcześniej).
To by było na tyle 🙂 Pamiętajcie o tym, by sprawdzić swoje zgłoszenia na instagramie no i o książce Natalii  :))

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Co robić w grudniu? 10 pomysłów
Praca, kebab i książki za darmo [TYGODNIK]