Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie, przełamać przeestetyzowany świat.  Dziś jest ten dzień ;)
Lubię sobie też narzucić jakiś motyw przewodni podróży. W Tunezji chciałam odpocząć, żadnych innych oczekiwań. Gruzję odwiedzam naiwna jak dziecko. Chcę interpretować wszystko jako fajne, piękne i ciekawe, nie szukać złych rzeczy. Poczytać dopiero jak z podróży wrócę. Wtedy skonfrontować z tym, co widziałam.
Chociaż mamy inny sposób patrzenia na świat, szalenie spodobało mi się jak @cam_myy przygotowując się porodu wybrała sobie zasadę, że nie słucha opowieści koleżanek o ich traumach porodowych, że nie czyta złych rzeczy, same dobre relacje. 
Ileż to razy ja się naczytałam o tym jakie coś jest złe i niedobre a potem się okazało, niepotrzebnie się stresowałam i spinałam, bo to było totalnie lajtowe.
Tym razem mam ochotę widzieć wszystko przez różowe okulary. Zdejmę je w Polsce. Uszanujcie proszę mój eksperyment myślowy! „You know, it's funny... when you look at someone through rose-colored glasses, all the red flags just look like flags.”
Kto wie skąd to cytat?! ;) #gruzja #georgia #kutaisi #wakacje #worktion #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie,...

Czy na podstawie jednego miasta albo regionu mam prawo wypowiadać się na temat tego, jak odbieram dany kraj?
#Tunezja okazała się zupełnie inna na północy niż południu. Zupełnie. Ale też przecież co innego czuje turysta w Warszawie i Krakowie, nie mówiąc nawet o Tatrach czy polskiej wsi. Takiej pięknej jak Zalipie, albo tej innej - pełnej uwiązanych na łańcuchach psów o zaropiałych oczach i klientów ustawiających się rano pod sklepem by przed pracą walnąć małpkę.

Gdziekolwiek jestem w turystycznym miejscu, Freddie śpiewa w mej głowie „Is this the real life? Is this just fantasy?”. W Tunezji akurat widziałam i jedno i drugie (na zdjęciu np. „Wioska Star wars” autentyczny plan zdjęciowy, który tu został). A co widzę w innych podróżach?
Czasami więcej niż bym chciała, jak wtedy gdy przypadkiem trafiam na plażę dilerów na Karaibach.

To jeszcze przy okazji - w myśl filozofii „zacznij tu gdzie jesteś i z tym co masz” zrobiłam najbardziej low budget amatorski cosplay ever. 
Umiem też ugotować coś dla niespodziewanych gości gdy mam „światło w lodówce”. A w liceum  nie chciało mi się prowadzić zeszytu do polskiego, więc gdy musiałam przeczytać swoją wypowiedź, to tworzyłam ją na bieżąco, udając, że czytam. Nie zapomnę wzroku mojej polonistki, gdy chciała mi wpisać do zeszytu ocenę, a tam nie było nic.😂 Nigdy nikt tak płynnie nie przeszedł od chęci wstawienia piątki do jedynki. Nie pamietam to jak się skończyło :D
Nie wiem dokąd zmierza ten wpis, traktujcie to jak myślodsiewnię.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #throwbackthursday #podróżemałeiduże #podróże #wakacje #travelblogger #cosplay #lowbudgetcosplay #budgettravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #blogerka #travelgirl #matmata #starwars #rey #pustynia #sahara #tatooine #gwiezdnewojny

Czy na podstawie jednego miasta...

Nie musisz być mistrzem świata!


Czyli o tym, dlaczego porażka powinna być częścią planu.

Dużo osób pyta mnie o to, jak radzić sobie z tym, że nie udaje nam się realizować planów. Słuchajcie, porażka JEST jego częścią. Po prostu!  Mój piątek zaczął się koszmarnie już w czwartek – miałam masę papierków do wypełnienia (PIT-y i te sprawy…) więc się zasiedziałam. Wcześniej miałam “chcicę” na coś słonego, a że mieściło się to w moich 10% rozpusty, kupiłam sobie wielką paczkę Twistosów i pożarłam je wkurzając się nad tym, że nie dam sobie rady sama. Po zjedzeniu tych chipsów nie mogłam zasnąć, udało mi się to w końcu o czwartej (zazwyczaj wstaję o 5:30-6:00…). Niemal zaspałam na zajęcia i spotkanie – udało mi się cudem dobiec na autobus, oczywiście miałam miejsce stojące a zaplanowałam, że zrobię dwie rzeczy w autobusie. Przypomniałam sobie przy okazji, że mam wieczorem zajęcia z chłopcem któremu miałam pomóc w nauce tabliczki mnożenia. Na spotkanie zdążyłam, ale zapomniałam, że miałam odwiedzić studium praktyk i dopytać o moją sytuację – wymyśliłam sobie praktyki w alternatywnej szkole która jeszcze nie istnieje (zapowiada się genialnie!) a nie mogę podać adresu placówki która jeszcze formalnie się nie otworzyła. Stwierdziłam, że skoczę tam szybko przed zajęciami…w połowie drogi dostałam smsa, że zajęcia zaczynają się 15 minut wcześniej, więc wpadłam na nie spóźniona i… zastało mnie kolokwium o którym zapomniałam bo nie zapisałam go w kalendarzu (zapewne oblałam)….

Brzmi jak koszmarny dzień, prawda?


Moja lista zadań do wykonania była nietknięta (poza spotkaniem), miałam duże zaległości, bo część rzeczy robię zazwyczaj rano, nic nie załatwiłam, uwaliłam kolokwium, spóźniłam się na zajęcia…

Tak, ja też miewam takie momenty!

Ale to, jak dalej potoczy się ten dzień, zależało tylko ode mnie.

Mogłam zrobić milion rzeczy – wkurzyć się, odwołać zajęcia z chłopcem, iść na kebaba, wybiegać to, porzucić całą listę rzeczy do zrobienia, albo nadrobić to, co się dało.


Zaśmiałam się z siebie, wyszłam po zajęciach na murek przed uczelnią, rozłożyłam się na słońcu, wyjęłam planer i uzupełniłam wszystkie ważne daty, wpisałam też kolejne kolokwium. Zjadłam trochę pestek dyni i odzyskałam spokój.

Później wyjęłam swój notes i zaprojektowałam całe zajęcia z chłopcem. Ulga. Świeże powietrze dobrze mi zrobiło. Harmonia przywrócona.


Puściłam sobie ukochane Don’t stop me now i znowu poczułam flow. Niestety nie było go mnie widać, bo byłam dość niewyspana ;-))


Często pytacie – słuchaj, zaplanowałam sobie tyle rzeczy, miałam wstać rano, pobiegać, uczesać się jakoś ładniej, a po pracy pobawić się w końcu z synem i przerobić dwie strony włoskiego. Rano wyłączyłam budzik, do pracy znowu jechałam na ostatnią chwilę, a po wszystkim wróciłam taka zmęczona, że nic mi się nie chciało robić i nawrzeszczałam jeszcze na Kubę, a chciał się tylko pobawić…


To nie jest dosłowny zapis wiadomości od znajomej, trochę go przeredagowałam, ale kurczę – TAK BYWA!


Daliśmy się wpędzić w idiotyczną PRESJĘ którą co gorsza – często stwarzamy sobie sami. Niektórzy z Was czytając o ludziach którym się “udało” nie czują się wcale zainspirowani, a raczej zdołowani, że innym się “udaje”.

To nie jest tak – Ci ludzie sobie na to ciężko zapracowali. Fajnie jest oglądać EFEKT (czyjś sukces, niesamowicie wyrzeźbione pośladki i myśleć w kategoriach “on/ona ma fajnie, bo już coś MA” – pisałam już kiedyś o kompleksie Damoklesa… – widzimy tylko czubek tej góry lodowej, nie zwracając uwagi na ogrom pracy która została wcześniej włożona.

Nie znam żadnego człowieka, który nie miał gorszych momentów.

Gorsze dni ma każdy. Ja też. Uczyniłam je elementem mojego planu. Po prostu. Gorszy dzień nie jest po to, aby powiedzieć sobie – ok, miałam 30 dni z rzędu ćwiczyć , jeden dzień mi się nie chciało, to teraz odpuszczam sobie całkiem.

Gorszy dzień jest po to, aby docenić ten lepszy 🙂 Kiedy przerwę jakieś wyzwanie staram się “odkupić” swoje winy kolejnego dnia.


Po drugie – twórzmy realistyczne plany działania. Każdy dzień zaczynam od listy rzeczy do zrobienia dnia następnego. Celem nie jest odhaczenia każdego podpunktu – dla mnie sukces jest wtedy, jak zrealizuję 80%. Nie czuję “presji” wykonania wszystkiego, bo to byłoby frustrujące.


Dzisiaj też miałam wielkie plany – długa lista, mnóstwo rzeczy a tymczasem obudziła mnie cudowna pogoda, świeciło słońce… przygotowałam prowiant i wybyłam za miasto miasteczko, zrelaksowałam się w lesie, zjadłam na powietrzu, porozciągałam się, odwiedziłam koleżankę – lista zadań poczeka.


Nie musisz być mistrzem świata i perfekcyjnie w białych rękawiczkach sprawdzać czystość futryny. Nikt tego od Ciebie nie wymaga. Gorszy dzień? Zdarza się. Zapisz na kartce co takiego spowodowało, że się wydarzył i wyciągnij wnioski.


Gdybym wpisała do kalendarza kolokwium, uniknęłabym jednego potknięcia. Jesteś przemęczony? Może źle się odżywiasz? A może…wcale nie zależy Ci na włoskim, tylko wszyscy wokół” się go uczą, i stawiasz sobie cele, które tak naprawdę nie są dla Ciebie ważne?

Zaprojektuj swoje życie tak, aby realizacja planu była przyjemnością, nie koszmarem.

Uśmiech!

Na komentarze i wszystko inne odpowiem później, teraz lecę ;))



Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

PS. Zachęcam do głosowania na moją książkę, to jeden klik 😉 tytuł “Jak stać się szczęśliwym człowiekiem”, pierwsza na liście 🙂

Uściski, Ania

47
Dodaj komentarz

avatar
36 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
aniamalujeŻabaKreatornia ZmianmaugomaugoAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oglądam Twojego bloga od dawna, ale prawie nigdy nie komentuję… Mój błąd ! Twoje teksty są świetne, jesteś niesamowitą osobą i dajesz mi czasem niezłego kopa ! Np teraz nie potrafię się nauczyć na coś co jest dla mnie ważne, ciągle powtarzam sobie, że moja "koleżanka" będzie lepsza bo ona w jeden dzień potrafi przygotować się i nauczyć wszystkiego lepiej niż ja w tydzień. Mam jeden dzień. Ostatni. żeby to wszystko zrobić i musi mi się udać, a przynajmniej muszę spróbować. Dzięki Tobie teraz wiem, że jeszcze mogę dać radę. Mogę próbować bo dostałam tę szansę ! Jesteś niesamowita, pisz… Czytaj więcej »

Gaja
Gość

Małe codzienne porażki – kogo one omijają. Przyznaję, że nawet irytuję mnie osoby, którym zawsze wszystko idzie jak po maśle, tzn. nie to, że dobrze im idzie, tylko to w jaki sposób o tym mówią.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mialam wszystko zrobic "w weekend" , nue zrobilam nic i po tym tekscie piczulam sie z tym lepiej 🙂 dziekuje

Anita
Gość

jakiś czas temu oglądałam prezentacje Rozwojowca, który mówił, że ludzie myslący o porażce jako przeciwności sukcesu nie osiągną wiele. Tak naprawdę przeciwieństwem sukcesu jest przecietność a porazka jest kolejnym krokiem do sukcesu. 🙂 i ja w to wierze

Kasia
Gość

Jedną z moich największych wad jest niepozwalanie sobie na porażki i nieradzenie sobie z nimi – nienawidzę tego, ale już z tym walczę 😉

margaritum
Gość

Porażki są po to, aby miażdżyć nasz chory perfekcjonizm. Każda może być cenna, jeśli uczynimy z niej lekcję dla siebie.
Osobiście boję się każdej potencjalnej porażki, no bo to coś nieprzyjemnego 🙂 Ale nie raz zdarzyło się tak, że oglądając się na siebie, byłam wdzięczna, że coś mi nie poszło tak jak chciałam.

Świetny tekst, bardzo potrzebny!

Szczypta Magii
Gość

Porazka jest stety lub niestety wpisana w nasze zycie i dobrze, gdyby kazdy umiał się z nią po "męsku" zmierzyć 🙂 Kazdego gdzieś na drodze spotykają większe lub mniejsze porazki 🙂 Ale nei wolno się poddawać tylko przeć na przód ile sił 🙂

Oleandrra
Gość

Podoba mi się w tobie to, że nie ubierasz swoich myśli w jakieś piękne słowa, nie wymyślasz metafor, porównań, w zasadzie piszesz ciągiem. Tak, jakbyś siedziała przede mną i mówiła. Kawa na ławę, prostymi słowami a jak trafia.Ja akurat nie mam problemu, bo jestem kompetentnym leniem i wyznaczam sobie cele, realizuję je ale bez żadnej presji. Po prostu robię to, co sprawia mi przyjemność, a nawet jeśli nie (np. uczenie się na kolosa z przedmiotu, którego nie trawię), to własnie potrafię w porę zorientować się że to właśnie ta trudność, gorszy moment i nie lubię lamentować nad tym, jakie to… Czytaj więcej »

Karola S.
Gość

Dodałabym jeszcze, że porażki często w dziwny sposób stają się przyczyną szczęścia. Gdyby ponad dwa lata temu pewien facet mnie nie olał dla mojej koleżanki, dzisiaj nie byłabym w najlepszym na świecie związku 🙂 Wtedy rozpaczałam, a wyszło tak, że koniec końców "zwolniło się miejsce" dla mojego Połówka. Dzisiaj i temu facetowi i tej koleżance postawiłabym piwo 😉 I podobnie bywa w wielu sytuacjach. Wyrzucają nas z pracy – znajdujemy lepszą. Oblewamy egzamin – uczymy się porządnie danego tematu. I tak dalej i tak dalej 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rzeczywiście często tak bywa, fajne podejście 🙂

Justinee
Gość
Justinee

Porażki… Czasem mam do siebie pretensje, że nie wyszło, coś zawaliłam, ale zaraz myślę: kurczę, starałam się, nie jest tak źle, popracuję nad tym i tamtym i będzie lepiej:)
Gorszy dzień każdemu się zdarza, następnego zawsze będzie lepiej. I czasami również wolę dać sobie spokój, wyjść na świeże powietrze, korzystać z pięknej pogody, to najbardziej cieszy, pozdrawiam!
I cieszę się Aniu z każdej kolejnej notki, zaglądam, czytam poprzednie.. Pozytywnie się uzależniłam, pozdrawiam!

Dagmara
Gość

Strzał w 10 z tym tekstem, Aniu 🙂 Tak to jest, ktoś czasem trafia na Twoją książkę i wydaje mu się, że Ty to jesteś super zorganizowana/pisanie idzie Ci leciutko/masz mnóstwo czasu…. itd, itp (obie wiemy, o co chodzi ;)). A tymczasem za tym (oraz każdym innym sukcesem) stoją różne trudne chwile, porażki, jakieś małe i większe niewypały. No, ale widać efekt – i to się liczy. Super przykłady z życia znanych ludzi. Cieszę się, że trafiłam na ten tekst. Uściski!

Kasia Gdańsk
Gość

super wpis!

BlingAlley
Gość

Czytam twojego bloga pod ogromną presją- chociaż miałam masę czasu na zrobienie projektu znów zostawiłam wszystko na ostatnią chwilę i teraz panikuję i próbuję się zebrać w sobie i robić cały projekt.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeny, idealny wpis jak dla mnie. Akurat dzis zaplanowalam sobie mega produktywny dzien, czeka mnie ciezki tydzien i chcialam sie na niego jak najlepiej przygotowac, a nie zrobilam NIC. W zamian lezalam sobie i odpoczywalam, bylam na spacerze, bo piekna pogoda, wpadlam na kawe do babci, bo przeciez juz drugi tydzien sie nie widzialysmy… teraz wieczorem kiedy zamierzalam sie pouczyc, stwierdzilam, ze to i tak bezsensu, nie moglam sie skupic i postanowilam nadrobisc zaleglosci na blogach. Pozytywnie mnie zaskoczylas, ciesze sie, ze to wlasnie dzis opublikowalas ten post. Dzieki niemu przemyslalam sobie kilka spraw.. w koncu jutro tez jest dzien,… Czytaj więcej »

Szara Wiewiórka
Gość

Jestem mistrzynią tworzenia sobie presji. "Widzimy tylko czubek tej góry lodowej, nie zwracając uwagi na ogrom pracy która została wcześniej włożona"- Napiszę to sobie gdzieś w widocznym miejscu, dzięki 🙂

Nadine Lu
Gość

A ja miałam weekend pod presją innych, bo o ile sama juz jakoś sensownie patrzę na wykonywanie zamierzonych zadań, tak przez ostatnie dni tylko próbowałam podskoczyć do poprzeczki innych. Rezultat? Kłótnia na śmierć, a ja nie zrobiłam w zasadzie nic.

Królowa Karo
Gość

Cudowny post. Kiedyś rzeczywiście kiedy jakiś drobiazg wytrącał mnie z planu, rezygnowałam w ogóle. Dziś staram się czerpać z tego siłę i iść do przodu.

Amy
Gość

Ostatnio w necie krąży grafika z cyklem dobowym wielkich. I w sumie jak tak na nią spojrzeć, to część osób nie harowała dzień i noc, by stać się kimś, tylko robiła codziennie po trochu małymi krokami i miała czas na spotkania, przyjemności, jedzenie i spanie. W jakiś sposób mnie to uspokoiło, że lepiej po trochu, niż myśleć, że to tak mało, że nie ma w ogóle sensu zaczynać.
http://natemat.pl/96733,praca-drzemki-i-spacery-zobacz-jak-godzina-po-godzinie-wygladal-dzien-beethovena-freuda-i-darwina?fb

pidzamowa
Gość

Dlatego staram się nie postanawiać sobie, że "rzucam słodycze" tylko, że je "ograniczam" bo wtedy jeśli zdarzy mi się dzień słabości to nie mam poczucia zawalonego planu 😉
Tak samo z różnymi innymi postanowieniami- "staram się pisać", "próbuję biegać co drugi dzień" 🙂

Margerytka
Gość

Trafiłaś w samo sedno: czasem mam wrażenie, że o wiele trudniej byłoby docenić to co dobre, gdyby nie było gorszych chwil. Ale też jak to już ktoś napisał "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło"- i tak też staram się patrzeć, szukając pozytywnych stron.

I mimo że toczę potyczki ze swoim perfekcjonizmem i dowalaniem sobie, ze stwierdzeniem, że jeśli nie mogę czegoś zrobić w 100% idealnie to po co robić w ogóle- wiem że dni kiedy się sypie i nie udaje- też są potrzebne:)

Pozdrawiam ciepło

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ulżyło mi, miałam fatalny początek w pracy, zaczęłam od spóźnienia, ktoś zużył mój cukier i piłam gorzką kawę, klient zalega z płatnościami i prawdopodobnie moja wypłata przesunie się o kilka dni i byłam gotowa pozwolić na to, aby cały tydzień był zmarnowany z powodu złego startu. uf, jestem spokojną lilią na tafli oceanu, zaakceptuję to, czego nie dam rady zmienić i podziałam tam, gdzie się da. QWprawiłaś mnie w dobry nastrój 😉

KasiaS1980
Gość

Zawsze staram się optymistycznie podchodzić do życia, ale ostatnio mam gorszy czas. Jestem ciągle zmęczona, rano wstaję niewyspana, pomimo, że spałam 7-8 godzin. Nie lubię swojej pracy i szukam czegoś nowego, ale nie mogę jej rzucić, bez względu na to, jak bardzo bym chciała, bo mam zobowiązania finansowe, które nie poczekają aż znajdę pracę. A najgorsze jest to, że pomimo pewnego już wieku nadal nie wiem czego chcę od życia i co chcę robić "jak dorosnę". Niemniej nie tracę optymizmu i staram się żyć tak, aby każdy dzień był piękny. Ale nie zawsze się tak da…

LotsOfSources
Gość

No tak, o sukcesie stanowi to jak zapatrujemy się na porażki, które nas dotykają 'po drodze'.

Patty13
Gość

jesteś wielka, kolejny świetny tekst. Dziękuje i biorę się za siebie 😉

tlusta_papuzka
Gość

Dobrze, że przetrwałaś w stanie niezbyt pogorszonym – życzę Ci dobrej reszty tygodnia, dla równowagi 🙂

(P.S. W żaden sposób nie mogę wykoncypować, co tu robi grafika o otyłych dzieciach. Mam chyba zły dzień na kojarzenie.)

Anna Kryjom
Gość

Wyznaczając listę zadań do zrobienia na jutro, należy pamiętać, że trzeba ją napisać w 60%, bo 20% kolejnych to będą niespodziawane elementy dnia codziennego, a następnych 20% to zadania, które wyskoczą nagle jako pilne. Poza tym należy pamiętać o zachowaniu równowagi, nie tylko praca się liczy, trzeba też odpoczywać i mieć czas na dbanie o siebie dla własnego zdrowia.

Anna Kryjom
Gość

Poza tym przeczytałam kiedyś gdzieś takie zdanie "Porażka to dołek startowy do zwycięstwa." 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki Ci Aniu ze ten post:) Jutro mam finałowy etap procesu rekrutacyjnego, na którym bardzo mi zależy (chyba nigdy mi nie zależało, żeby dostać jakąś pracę tak bardzo 🙂 ), a właśnie dowiedziałam się, że pozycja, na którą aplikuję jest najbardziej oblegana – miałam chwilę zwątpienia, ale przeczytałam Twój post i od razu zrobiło mi się lepiej – jak się nie uda- trudno, świat się nie zawali 🙂

Angelika Pawełczak
Gość

świetny wpis ! Na pewno mi się przyda nie raz bo często mam myśli 'mam 20 lat i niczego nie zrobiłam' po czym jak usiądę i się mocno zastanowię to w życiu przytrafiło mi się taaaaaaaaaaaaaaak wiele niesamowitych rzeczy, ale i tak w ciągłym pośpiechu myśli się tylko żeby zrobić więcej

Bilib World
Gość

Masz rację. Nie musimy ciągle zasuwać by osiągnąć sukces. Chwile odpoczynku i relaksu również są potrzebne. A porażka jest nieodłączną częścią naszych działań i osiągania celów. Czasem udaje się nam zrealizować określone zamierzenie a innym razem nie i wtedy warto z tego wyciągnąć wnioski. Przez ostatnie kilka miesięcy sama narzuciłam sobie szybkie tempo i wiele obowiązków. Skończyło się to małym przemęczeniem i przygnębieniem. Teraz wiem, że jeśli dziś nie przerobię kolejnych lekcji z angielskiego to świat się nie zawali bo przecież zrobię to później. Wcześniej zapewne siedziała bym przed komputerem i robiła projekty na studia, ale ostatnio skorzystałam w pięknej… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Einstein, Jordan, Jobs, Disney – fajnie jest poprzeć na ludzie, którzy odnieśli sukcesy. Od zera do bohatera. A ilu jest im współczesnych, którym się nie udało? Zapewne wielu. Prawdą jest taka, że historia pamięta tylko "zwycięzców", o "przegranych" (których jest więcej) nikt nie mówi.

Seldirima
Gość

Ej, ale co dziewczyny ostatnio z tymi pośladkami? O__o Znaczy… to tylko tyłek… Ja tego nie rozumiem, coś ze mną jest nie tak? 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A sama historia Queen tez jest niezla motywacja. Bardzo dlugo biedowali, ale uparcie wierzyli w siebie i w sukces. Widzialam kiedys film i zyciu Freddiego i tam to wszystko jest fajnie pokazane. Fascynujaca sprawa:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Perfekcjonistka bylam do pewnego momentu – wszystko mialo byc na czas, pod milimetr, zaplanowane i wykonane. Z tej absurdalnej "przypadlosci" wyleczylo mnie zycie. Bardzo pomaga mi filozofia mojej, niezyjacej juz babci. Nic na sile. Jesli cos nam nie idzie, cos nie jest po naszej mysli, to tak wlasnie ma byc. My w tym momencie nie wiemy, dlaczego ale trzeba to ze stoickim spokojem zaakceptowac. Babcia miala jeszcze jedna zasade – nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo. Dzis aplikujac te wszystkie reguly w moim zyciu, przestalam sie stresowac i denerwowac. A jak czasami mam zly dzien, kartkuje… Czytaj więcej »

maugomaugo
Gość

planowanie i zapiswanie rzeczy do zrobienie jest swietne i bardzo pomocne, ale tak jak piszesz, nie trzeba robic z tego zawodów, tylko podejsc do tego na luzie, ale mimo wszystko nie olewacko. Bo za bardzo się spinając można się tylko sfrustrować i przez to gorzej wszystko idzie.ja zauważyłam, że im więcej mam na głowie, tym bardziej potrafię się zmobilizować i to wszystko wykonać. Kiedy jest mniej rzeczy – to rozłażą się na cały dzien, bo wiem, że nie muszę tego zrobić teraz, że może poczekać….Co do chaosu. Najgorzej kiedy zrobimy go sobie własnie w głowie. Duzo rzeczy do zrobienie nie… Czytaj więcej »

Kreatornia Zmian
Gość

Mam dokładnie takie same dni i najczęściej ogarnia mnie poczucie takiej beznadziei, że ktoś daje radę zapanować nad wszystkim, a ja niekoniecznie. Na szczęście jak rozsądek zacznie wchodzić w grę to luzuję. 🙂 Pozdrawiam, Kamila

Żaba
Gość
Żaba

Rzadko komentuję stare posty, ale ten aż dodałam do zakładek. Jestem na etapie czytania archiwum bloga- od początku. Doszłam aż tutaj, post już kiedyś czytałam- pewnie był podlinkowany w podlinkowanym poście pokazującym się w proponowanych… pewnie wiesz jak to jest kiedy się trafi na łańcuszek ciekawych treści i systematyczne czytanie ma przerwę. Dodałam zakładkę bo mi się dalej podoba, ale nie wiem czy nie będzie dla mnie zgubny, bo akurat ja potrzebuję presji 😀 Przygotowując się do zaliczeń z w-f byłam w stanie ćwiczyć co wieczór, sama dla siebie po tygodniu wymiękam. Nie wiedzieć dlaczego moje wewnętrzne motywy zawsze przegrywają… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Różne metody działają w odniesieniu do różnych sytuacji 😉 Pozostaje trzymać kciuki za to, byś swoje cele zrealizowała :*
Buziak!

Previous
Piękna pupa – wyzwanie!
Nie musisz być mistrzem świata!