Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Nie musisz być mistrzem świata!


Czyli o tym, dlaczego porażka powinna być częścią planu.

Dużo osób pyta mnie o to, jak radzić sobie z tym, że nie udaje nam się realizować planów. Słuchajcie, porażka JEST jego częścią. Po prostu!  Mój piątek zaczął się koszmarnie już w czwartek – miałam masę papierków do wypełnienia (PIT-y i te sprawy…) więc się zasiedziałam. Wcześniej miałam “chcicę” na coś słonego, a że mieściło się to w moich 10% rozpusty, kupiłam sobie wielką paczkę Twistosów i pożarłam je wkurzając się nad tym, że nie dam sobie rady sama. Po zjedzeniu tych chipsów nie mogłam zasnąć, udało mi się to w końcu o czwartej (zazwyczaj wstaję o 5:30-6:00…). Niemal zaspałam na zajęcia i spotkanie – udało mi się cudem dobiec na autobus, oczywiście miałam miejsce stojące a zaplanowałam, że zrobię dwie rzeczy w autobusie. Przypomniałam sobie przy okazji, że mam wieczorem zajęcia z chłopcem któremu miałam pomóc w nauce tabliczki mnożenia. Na spotkanie zdążyłam, ale zapomniałam, że miałam odwiedzić studium praktyk i dopytać o moją sytuację – wymyśliłam sobie praktyki w alternatywnej szkole która jeszcze nie istnieje (zapowiada się genialnie!) a nie mogę podać adresu placówki która jeszcze formalnie się nie otworzyła. Stwierdziłam, że skoczę tam szybko przed zajęciami…w połowie drogi dostałam smsa, że zajęcia zaczynają się 15 minut wcześniej, więc wpadłam na nie spóźniona i… zastało mnie kolokwium o którym zapomniałam bo nie zapisałam go w kalendarzu (zapewne oblałam)….

Brzmi jak koszmarny dzień, prawda?


Moja lista zadań do wykonania była nietknięta (poza spotkaniem), miałam duże zaległości, bo część rzeczy robię zazwyczaj rano, nic nie załatwiłam, uwaliłam kolokwium, spóźniłam się na zajęcia…

Tak, ja też miewam takie momenty!

Ale to, jak dalej potoczy się ten dzień, zależało tylko ode mnie.

Mogłam zrobić milion rzeczy – wkurzyć się, odwołać zajęcia z chłopcem, iść na kebaba, wybiegać to, porzucić całą listę rzeczy do zrobienia, albo nadrobić to, co się dało.


Zaśmiałam się z siebie, wyszłam po zajęciach na murek przed uczelnią, rozłożyłam się na słońcu, wyjęłam planer i uzupełniłam wszystkie ważne daty, wpisałam też kolejne kolokwium. Zjadłam trochę pestek dyni i odzyskałam spokój.

Później wyjęłam swój notes i zaprojektowałam całe zajęcia z chłopcem. Ulga. Świeże powietrze dobrze mi zrobiło. Harmonia przywrócona.


Puściłam sobie ukochane Don’t stop me now i znowu poczułam flow. Niestety nie było go mnie widać, bo byłam dość niewyspana ;-))


Często pytacie – słuchaj, zaplanowałam sobie tyle rzeczy, miałam wstać rano, pobiegać, uczesać się jakoś ładniej, a po pracy pobawić się w końcu z synem i przerobić dwie strony włoskiego. Rano wyłączyłam budzik, do pracy znowu jechałam na ostatnią chwilę, a po wszystkim wróciłam taka zmęczona, że nic mi się nie chciało robić i nawrzeszczałam jeszcze na Kubę, a chciał się tylko pobawić…


To nie jest dosłowny zapis wiadomości od znajomej, trochę go przeredagowałam, ale kurczę – TAK BYWA!


Daliśmy się wpędzić w idiotyczną PRESJĘ którą co gorsza – często stwarzamy sobie sami. Niektórzy z Was czytając o ludziach którym się “udało” nie czują się wcale zainspirowani, a raczej zdołowani, że innym się “udaje”.

To nie jest tak – Ci ludzie sobie na to ciężko zapracowali. Fajnie jest oglądać EFEKT (czyjś sukces, niesamowicie wyrzeźbione pośladki i myśleć w kategoriach “on/ona ma fajnie, bo już coś MA” – pisałam już kiedyś o kompleksie Damoklesa… – widzimy tylko czubek tej góry lodowej, nie zwracając uwagi na ogrom pracy która została wcześniej włożona.

Nie znam żadnego człowieka, który nie miał gorszych momentów.

Gorsze dni ma każdy. Ja też. Uczyniłam je elementem mojego planu. Po prostu. Gorszy dzień nie jest po to, aby powiedzieć sobie – ok, miałam 30 dni z rzędu ćwiczyć , jeden dzień mi się nie chciało, to teraz odpuszczam sobie całkiem.

Gorszy dzień jest po to, aby docenić ten lepszy 🙂 Kiedy przerwę jakieś wyzwanie staram się “odkupić” swoje winy kolejnego dnia.


Po drugie – twórzmy realistyczne plany działania. Każdy dzień zaczynam od listy rzeczy do zrobienia dnia następnego. Celem nie jest odhaczenia każdego podpunktu – dla mnie sukces jest wtedy, jak zrealizuję 80%. Nie czuję “presji” wykonania wszystkiego, bo to byłoby frustrujące.


Dzisiaj też miałam wielkie plany – długa lista, mnóstwo rzeczy a tymczasem obudziła mnie cudowna pogoda, świeciło słońce… przygotowałam prowiant i wybyłam za miasto miasteczko, zrelaksowałam się w lesie, zjadłam na powietrzu, porozciągałam się, odwiedziłam koleżankę – lista zadań poczeka.


Nie musisz być mistrzem świata i perfekcyjnie w białych rękawiczkach sprawdzać czystość futryny. Nikt tego od Ciebie nie wymaga. Gorszy dzień? Zdarza się. Zapisz na kartce co takiego spowodowało, że się wydarzył i wyciągnij wnioski.


Gdybym wpisała do kalendarza kolokwium, uniknęłabym jednego potknięcia. Jesteś przemęczony? Może źle się odżywiasz? A może…wcale nie zależy Ci na włoskim, tylko wszyscy wokół” się go uczą, i stawiasz sobie cele, które tak naprawdę nie są dla Ciebie ważne?

Zaprojektuj swoje życie tak, aby realizacja planu była przyjemnością, nie koszmarem.

Uśmiech!

Na komentarze i wszystko inne odpowiem później, teraz lecę ;))



Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

PS. Zachęcam do głosowania na moją książkę, to jeden klik 😉 tytuł “Jak stać się szczęśliwym człowiekiem”, pierwsza na liście 🙂

XOXO

47
Dodaj komentarz

avatar
36 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
aniamalujeŻabaKreatornia ZmianmaugomaugoAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oglądam Twojego bloga od dawna, ale prawie nigdy nie komentuję… Mój błąd ! Twoje teksty są świetne, jesteś niesamowitą osobą i dajesz mi czasem niezłego kopa ! Np teraz nie potrafię się nauczyć na coś co jest dla mnie ważne, ciągle powtarzam sobie, że moja "koleżanka" będzie lepsza bo ona w jeden dzień potrafi przygotować się i nauczyć wszystkiego lepiej niż ja w tydzień. Mam jeden dzień. Ostatni. żeby to wszystko zrobić i musi mi się udać, a przynajmniej muszę spróbować. Dzięki Tobie teraz wiem, że jeszcze mogę dać radę. Mogę próbować bo dostałam tę szansę ! Jesteś niesamowita, pisz… Czytaj więcej »

Gaja
Gość

Małe codzienne porażki – kogo one omijają. Przyznaję, że nawet irytuję mnie osoby, którym zawsze wszystko idzie jak po maśle, tzn. nie to, że dobrze im idzie, tylko to w jaki sposób o tym mówią.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mialam wszystko zrobic "w weekend" , nue zrobilam nic i po tym tekscie piczulam sie z tym lepiej 🙂 dziekuje

Anita
Gość

jakiś czas temu oglądałam prezentacje Rozwojowca, który mówił, że ludzie myslący o porażce jako przeciwności sukcesu nie osiągną wiele. Tak naprawdę przeciwieństwem sukcesu jest przecietność a porazka jest kolejnym krokiem do sukcesu. 🙂 i ja w to wierze

Kasia
Gość

Jedną z moich największych wad jest niepozwalanie sobie na porażki i nieradzenie sobie z nimi – nienawidzę tego, ale już z tym walczę 😉

margaritum
Gość

Porażki są po to, aby miażdżyć nasz chory perfekcjonizm. Każda może być cenna, jeśli uczynimy z niej lekcję dla siebie.
Osobiście boję się każdej potencjalnej porażki, no bo to coś nieprzyjemnego 🙂 Ale nie raz zdarzyło się tak, że oglądając się na siebie, byłam wdzięczna, że coś mi nie poszło tak jak chciałam.

Świetny tekst, bardzo potrzebny!

Szczypta Magii
Gość

Porazka jest stety lub niestety wpisana w nasze zycie i dobrze, gdyby kazdy umiał się z nią po "męsku" zmierzyć 🙂 Kazdego gdzieś na drodze spotykają większe lub mniejsze porazki 🙂 Ale nei wolno się poddawać tylko przeć na przód ile sił 🙂

Oleandrra
Gość

Podoba mi się w tobie to, że nie ubierasz swoich myśli w jakieś piękne słowa, nie wymyślasz metafor, porównań, w zasadzie piszesz ciągiem. Tak, jakbyś siedziała przede mną i mówiła. Kawa na ławę, prostymi słowami a jak trafia.Ja akurat nie mam problemu, bo jestem kompetentnym leniem i wyznaczam sobie cele, realizuję je ale bez żadnej presji. Po prostu robię to, co sprawia mi przyjemność, a nawet jeśli nie (np. uczenie się na kolosa z przedmiotu, którego nie trawię), to własnie potrafię w porę zorientować się że to właśnie ta trudność, gorszy moment i nie lubię lamentować nad tym, jakie to… Czytaj więcej »

Karola S.
Gość

Dodałabym jeszcze, że porażki często w dziwny sposób stają się przyczyną szczęścia. Gdyby ponad dwa lata temu pewien facet mnie nie olał dla mojej koleżanki, dzisiaj nie byłabym w najlepszym na świecie związku 🙂 Wtedy rozpaczałam, a wyszło tak, że koniec końców "zwolniło się miejsce" dla mojego Połówka. Dzisiaj i temu facetowi i tej koleżance postawiłabym piwo 😉 I podobnie bywa w wielu sytuacjach. Wyrzucają nas z pracy – znajdujemy lepszą. Oblewamy egzamin – uczymy się porządnie danego tematu. I tak dalej i tak dalej 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rzeczywiście często tak bywa, fajne podejście 🙂

Justinee
Gość
Justinee

Porażki… Czasem mam do siebie pretensje, że nie wyszło, coś zawaliłam, ale zaraz myślę: kurczę, starałam się, nie jest tak źle, popracuję nad tym i tamtym i będzie lepiej:)
Gorszy dzień każdemu się zdarza, następnego zawsze będzie lepiej. I czasami również wolę dać sobie spokój, wyjść na świeże powietrze, korzystać z pięknej pogody, to najbardziej cieszy, pozdrawiam!
I cieszę się Aniu z każdej kolejnej notki, zaglądam, czytam poprzednie.. Pozytywnie się uzależniłam, pozdrawiam!

Dagmara
Gość

Strzał w 10 z tym tekstem, Aniu 🙂 Tak to jest, ktoś czasem trafia na Twoją książkę i wydaje mu się, że Ty to jesteś super zorganizowana/pisanie idzie Ci leciutko/masz mnóstwo czasu…. itd, itp (obie wiemy, o co chodzi ;)). A tymczasem za tym (oraz każdym innym sukcesem) stoją różne trudne chwile, porażki, jakieś małe i większe niewypały. No, ale widać efekt – i to się liczy. Super przykłady z życia znanych ludzi. Cieszę się, że trafiłam na ten tekst. Uściski!

Kasia Gdańsk
Gość

super wpis!

BlingAlley
Gość

Czytam twojego bloga pod ogromną presją- chociaż miałam masę czasu na zrobienie projektu znów zostawiłam wszystko na ostatnią chwilę i teraz panikuję i próbuję się zebrać w sobie i robić cały projekt.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeny, idealny wpis jak dla mnie. Akurat dzis zaplanowalam sobie mega produktywny dzien, czeka mnie ciezki tydzien i chcialam sie na niego jak najlepiej przygotowac, a nie zrobilam NIC. W zamian lezalam sobie i odpoczywalam, bylam na spacerze, bo piekna pogoda, wpadlam na kawe do babci, bo przeciez juz drugi tydzien sie nie widzialysmy… teraz wieczorem kiedy zamierzalam sie pouczyc, stwierdzilam, ze to i tak bezsensu, nie moglam sie skupic i postanowilam nadrobisc zaleglosci na blogach. Pozytywnie mnie zaskoczylas, ciesze sie, ze to wlasnie dzis opublikowalas ten post. Dzieki niemu przemyslalam sobie kilka spraw.. w koncu jutro tez jest dzien,… Czytaj więcej »

Szara Wiewiórka
Gość

Jestem mistrzynią tworzenia sobie presji. "Widzimy tylko czubek tej góry lodowej, nie zwracając uwagi na ogrom pracy która została wcześniej włożona"- Napiszę to sobie gdzieś w widocznym miejscu, dzięki 🙂

Nadine Lu
Gość

A ja miałam weekend pod presją innych, bo o ile sama juz jakoś sensownie patrzę na wykonywanie zamierzonych zadań, tak przez ostatnie dni tylko próbowałam podskoczyć do poprzeczki innych. Rezultat? Kłótnia na śmierć, a ja nie zrobiłam w zasadzie nic.

Królowa Karo
Gość

Cudowny post. Kiedyś rzeczywiście kiedy jakiś drobiazg wytrącał mnie z planu, rezygnowałam w ogóle. Dziś staram się czerpać z tego siłę i iść do przodu.

Amy
Gość

Ostatnio w necie krąży grafika z cyklem dobowym wielkich. I w sumie jak tak na nią spojrzeć, to część osób nie harowała dzień i noc, by stać się kimś, tylko robiła codziennie po trochu małymi krokami i miała czas na spotkania, przyjemności, jedzenie i spanie. W jakiś sposób mnie to uspokoiło, że lepiej po trochu, niż myśleć, że to tak mało, że nie ma w ogóle sensu zaczynać.
http://natemat.pl/96733,praca-drzemki-i-spacery-zobacz-jak-godzina-po-godzinie-wygladal-dzien-beethovena-freuda-i-darwina?fb

pidzamowa
Gość

Dlatego staram się nie postanawiać sobie, że "rzucam słodycze" tylko, że je "ograniczam" bo wtedy jeśli zdarzy mi się dzień słabości to nie mam poczucia zawalonego planu 😉
Tak samo z różnymi innymi postanowieniami- "staram się pisać", "próbuję biegać co drugi dzień" 🙂

Margerytka
Gość

Trafiłaś w samo sedno: czasem mam wrażenie, że o wiele trudniej byłoby docenić to co dobre, gdyby nie było gorszych chwil. Ale też jak to już ktoś napisał "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło"- i tak też staram się patrzeć, szukając pozytywnych stron.

I mimo że toczę potyczki ze swoim perfekcjonizmem i dowalaniem sobie, ze stwierdzeniem, że jeśli nie mogę czegoś zrobić w 100% idealnie to po co robić w ogóle- wiem że dni kiedy się sypie i nie udaje- też są potrzebne:)

Pozdrawiam ciepło

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ulżyło mi, miałam fatalny początek w pracy, zaczęłam od spóźnienia, ktoś zużył mój cukier i piłam gorzką kawę, klient zalega z płatnościami i prawdopodobnie moja wypłata przesunie się o kilka dni i byłam gotowa pozwolić na to, aby cały tydzień był zmarnowany z powodu złego startu. uf, jestem spokojną lilią na tafli oceanu, zaakceptuję to, czego nie dam rady zmienić i podziałam tam, gdzie się da. QWprawiłaś mnie w dobry nastrój 😉

KasiaS1980
Gość

Zawsze staram się optymistycznie podchodzić do życia, ale ostatnio mam gorszy czas. Jestem ciągle zmęczona, rano wstaję niewyspana, pomimo, że spałam 7-8 godzin. Nie lubię swojej pracy i szukam czegoś nowego, ale nie mogę jej rzucić, bez względu na to, jak bardzo bym chciała, bo mam zobowiązania finansowe, które nie poczekają aż znajdę pracę. A najgorsze jest to, że pomimo pewnego już wieku nadal nie wiem czego chcę od życia i co chcę robić "jak dorosnę". Niemniej nie tracę optymizmu i staram się żyć tak, aby każdy dzień był piękny. Ale nie zawsze się tak da…

LotsOfSources
Gość

No tak, o sukcesie stanowi to jak zapatrujemy się na porażki, które nas dotykają 'po drodze'.

Patty13
Gość

jesteś wielka, kolejny świetny tekst. Dziękuje i biorę się za siebie 😉

tlusta_papuzka
Gość

Dobrze, że przetrwałaś w stanie niezbyt pogorszonym – życzę Ci dobrej reszty tygodnia, dla równowagi 🙂

(P.S. W żaden sposób nie mogę wykoncypować, co tu robi grafika o otyłych dzieciach. Mam chyba zły dzień na kojarzenie.)

Anna Kryjom
Gość

Wyznaczając listę zadań do zrobienia na jutro, należy pamiętać, że trzeba ją napisać w 60%, bo 20% kolejnych to będą niespodziawane elementy dnia codziennego, a następnych 20% to zadania, które wyskoczą nagle jako pilne. Poza tym należy pamiętać o zachowaniu równowagi, nie tylko praca się liczy, trzeba też odpoczywać i mieć czas na dbanie o siebie dla własnego zdrowia.

Anna Kryjom
Gość

Poza tym przeczytałam kiedyś gdzieś takie zdanie "Porażka to dołek startowy do zwycięstwa." 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki Ci Aniu ze ten post:) Jutro mam finałowy etap procesu rekrutacyjnego, na którym bardzo mi zależy (chyba nigdy mi nie zależało, żeby dostać jakąś pracę tak bardzo 🙂 ), a właśnie dowiedziałam się, że pozycja, na którą aplikuję jest najbardziej oblegana – miałam chwilę zwątpienia, ale przeczytałam Twój post i od razu zrobiło mi się lepiej – jak się nie uda- trudno, świat się nie zawali 🙂

Angelika Pawełczak
Gość

świetny wpis ! Na pewno mi się przyda nie raz bo często mam myśli 'mam 20 lat i niczego nie zrobiłam' po czym jak usiądę i się mocno zastanowię to w życiu przytrafiło mi się taaaaaaaaaaaaaaak wiele niesamowitych rzeczy, ale i tak w ciągłym pośpiechu myśli się tylko żeby zrobić więcej

Bilib World
Gość

Masz rację. Nie musimy ciągle zasuwać by osiągnąć sukces. Chwile odpoczynku i relaksu również są potrzebne. A porażka jest nieodłączną częścią naszych działań i osiągania celów. Czasem udaje się nam zrealizować określone zamierzenie a innym razem nie i wtedy warto z tego wyciągnąć wnioski. Przez ostatnie kilka miesięcy sama narzuciłam sobie szybkie tempo i wiele obowiązków. Skończyło się to małym przemęczeniem i przygnębieniem. Teraz wiem, że jeśli dziś nie przerobię kolejnych lekcji z angielskiego to świat się nie zawali bo przecież zrobię to później. Wcześniej zapewne siedziała bym przed komputerem i robiła projekty na studia, ale ostatnio skorzystałam w pięknej… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Einstein, Jordan, Jobs, Disney – fajnie jest poprzeć na ludzie, którzy odnieśli sukcesy. Od zera do bohatera. A ilu jest im współczesnych, którym się nie udało? Zapewne wielu. Prawdą jest taka, że historia pamięta tylko "zwycięzców", o "przegranych" (których jest więcej) nikt nie mówi.

Seldirima
Gość

Ej, ale co dziewczyny ostatnio z tymi pośladkami? O__o Znaczy… to tylko tyłek… Ja tego nie rozumiem, coś ze mną jest nie tak? 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A sama historia Queen tez jest niezla motywacja. Bardzo dlugo biedowali, ale uparcie wierzyli w siebie i w sukces. Widzialam kiedys film i zyciu Freddiego i tam to wszystko jest fajnie pokazane. Fascynujaca sprawa:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Perfekcjonistka bylam do pewnego momentu – wszystko mialo byc na czas, pod milimetr, zaplanowane i wykonane. Z tej absurdalnej "przypadlosci" wyleczylo mnie zycie. Bardzo pomaga mi filozofia mojej, niezyjacej juz babci. Nic na sile. Jesli cos nam nie idzie, cos nie jest po naszej mysli, to tak wlasnie ma byc. My w tym momencie nie wiemy, dlaczego ale trzeba to ze stoickim spokojem zaakceptowac. Babcia miala jeszcze jedna zasade – nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo. Dzis aplikujac te wszystkie reguly w moim zyciu, przestalam sie stresowac i denerwowac. A jak czasami mam zly dzien, kartkuje… Czytaj więcej »

maugomaugo
Gość

planowanie i zapiswanie rzeczy do zrobienie jest swietne i bardzo pomocne, ale tak jak piszesz, nie trzeba robic z tego zawodów, tylko podejsc do tego na luzie, ale mimo wszystko nie olewacko. Bo za bardzo się spinając można się tylko sfrustrować i przez to gorzej wszystko idzie.ja zauważyłam, że im więcej mam na głowie, tym bardziej potrafię się zmobilizować i to wszystko wykonać. Kiedy jest mniej rzeczy – to rozłażą się na cały dzien, bo wiem, że nie muszę tego zrobić teraz, że może poczekać….Co do chaosu. Najgorzej kiedy zrobimy go sobie własnie w głowie. Duzo rzeczy do zrobienie nie… Czytaj więcej »

Kreatornia Zmian
Gość

Mam dokładnie takie same dni i najczęściej ogarnia mnie poczucie takiej beznadziei, że ktoś daje radę zapanować nad wszystkim, a ja niekoniecznie. Na szczęście jak rozsądek zacznie wchodzić w grę to luzuję. 🙂 Pozdrawiam, Kamila

Żaba
Gość
Żaba

Rzadko komentuję stare posty, ale ten aż dodałam do zakładek. Jestem na etapie czytania archiwum bloga- od początku. Doszłam aż tutaj, post już kiedyś czytałam- pewnie był podlinkowany w podlinkowanym poście pokazującym się w proponowanych… pewnie wiesz jak to jest kiedy się trafi na łańcuszek ciekawych treści i systematyczne czytanie ma przerwę. Dodałam zakładkę bo mi się dalej podoba, ale nie wiem czy nie będzie dla mnie zgubny, bo akurat ja potrzebuję presji 😀 Przygotowując się do zaliczeń z w-f byłam w stanie ćwiczyć co wieczór, sama dla siebie po tygodniu wymiękam. Nie wiedzieć dlaczego moje wewnętrzne motywy zawsze przegrywają… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Różne metody działają w odniesieniu do różnych sytuacji 😉 Pozostaje trzymać kciuki za to, byś swoje cele zrealizowała :*
Buziak!

Previous
Piękna pupa – wyzwanie!
Nie musisz być mistrzem świata!