Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Czy dorosłeś do sukcesu? – Motywacyjny poniedziałek

Ja na tytułowe pytanie wciąż odpowiadam “nie”. Jeszcze nie.                         

Zawsze bawi mnie, gdy ktoś nazywa mnie ekspertem. Po to, by odczarować ten przyklejony przez niektórych wizerunek, założyłam konto na youtube. Chciałam pokazać mniej ogarniętą część mnie, filmiki nagrywane w biegu, jeszcze z zadyszką w głosie, bo dopiero skądś przybiegłam. Nawet na to nie starcza mi czasu, mam inne priorytety 🙂 Taki ze mnie ideał zarządzania czasem. Tfu, sobą w czasie. Nie jestem mistrzem świata.


   Polska jest specyficznym krajem. Chyba nigdzie indziej na świecie nie gloryfikuje się tak… cierpienia. Głupiego cierpienia. Jeśli znacie inne takie miejsca na świecie – poprawcie mnie. Nie chcę robić  z tego cechy narodowej, ale jest to coś, na co kilkoro znanych mi obcokrajowców zwróciło uwagę.


Mój znajomy pracuje w branży kreatywnej. Już w szkole średniej kombinował sobie jakieś zlecenia, to samo na studiach. Ciężko zapracował sobie na to, aby nie pracować na kasie w markecie za najniższą krajową. Nigdy nie musiał, jego pierwsza pensja była znacznie wyższa. Miał umiejętności które były w cenie. Przy okazji komunii swojego kuzyna usłyszał, że jest gówniarzem i nie zna życia, bo inni zarabiają najniższą krajową. Zupełnie jakby oświecony wujek oczekiwał, że mój znajomy zacznie się zarobków wstydzić.


Wciąż pokutuje u nas myślenie, że mieć coś czy osiągnąć, to coś złego. Mamy złe przekonania odnośnie pieniędzy. Doszło do paradoksalnej sytuacji, kiedy słyszę na ulicy, że “opłaca się być niepełnosprawnym”, bo tylko takich zatrudniają. Opłaca się być biedniejszym, bo ma się wtedy stypendium albo rodzinne. Opłaca się nie mieć mieszkania, bo gmina da. 

Jako naród mamy smutną historię – wojna pokazała, jak ulotny i kruchy jest dobytek. A potem był komunizm. System, który piętnował posiadanie czegokolwiek. Ludzie chcieli mieć, ale to ukrywali, jak np. dollary. Jeśli coś się miało, to nielegalnie. Człowiek, który posiadał dobro luksusowe jakim były jeansy, czuł się trochę fajnie, a trochę jak złodziej.

To wszystko odcisnęło na nas piętno. Nie zamierzam krytykować Polaków. Jesteśmy wspaniałym narodem, potrafimy się jednoczyć, mamy wspaniale rozwinięte myślenie dywergencyjne. Nikt nie potrafi kombinować tak, jak my 🙂  Nalejemy nawet z pustego, potrafimy się bawić nie mając nic i pomagać innym, kiedy jest potrzeba. Wyciągnijmy z naszej historii to, co dobre. Nie pozwólmy, by dominowały słabsze strony, które wynikają z trudnej przeszłości. Jesteśmy przecież mistrzami w osiąganiu niemożliwego – przebyliśmy niemal bezboleśnie transformację ustrojową. Bezboleśnie, jeśli skontrastujemy   to z Ukrainą. 


Większość z nas chce osiągnąć sukces. Bez względu na to, jak go definiujemy i co dla nas oznacza. A jednak jest z nim związany pewien rodzaj strachu. Strachu, co pomyślą o tym inni. 

Moja koleżanka Justyna, schudła w ciągu roku 20 kilogramów. Nie zrobiła nic szczególnego – odrzuciła wysoko przetworzoną żywność i 4 razy w tygodniu ćwiczyła 45 minut. Przez pierwsze pół roku słyszała wszystko – że ćwiczy za dużo, bo mięśnie nie mają sił na regenerację, a także, że ćwiczy za mało. Że źle komponuje posiłki, je za rzadko, je za często, je za mało białka, że brązowy ryż szkodzi i że chudnie za szybko. Kiedy osiągnęła swój pierwszy mały cel, promieniała z radości. Szła uśmiechnięta, pewna siebie, z podniesioną głową, dopóki na ulicy jakaś kobieta nie powiedziała do niej ” i co się tak cieszysz?!”.
Obca kobieta.

– Zamurowało mnie. Cały nastrój prysł. Poczułam się, jakbym wyrządziła jej krzywdę.

Takimi słowami opisała mi później to wydarzenie.


Jeśli osiągniesz jakiś sukces, zawsze zjawi się ktoś, kto będzie chciał Cię zgnoić. Dużo zarabiasz? Pewnie kradniesz. I jesteś głupim materialistą. 

Oddajesz część dochodów na cele charytatywne? Jesteś naiwny, przecież wszystkie fundacje kradną.
Schudłaś 20 kg? Co Ty wiesz o życiu, ja pracuję i nie mam czasu palcem kiwnąć jak wracam do domu. Aaaaa też pracujesz i schudłaś po ciąży, mając małe dziecko? – Co z ciebie za matka, że odchudzaniem się zajmuje, zamiast przy pieluchach siedzieć?!


Jeśli chcesz osiągnąć sukces, nie ważne, czy mały, czy duży, musisz być gotowy na krytykę wszystkiego. Ludzie nie lubią, kiedy ktoś osiąga to, czego im się nie udało. Bo tacy ludzie psują ich wymówkę, że się nie da. Niszczą poczucie bezpieczeństwa wynikające z tej postawy.


Teoretycznie nie przejmuję się tym, co powiedzą albo pomyślą o mnie ludzie. A jednak gdzieś tam w środku siedzi we mnie “polaczek”. Polaczek, który woli zapłacić karę za przetrzymanie książek z biblioteki, niż zapakować je do torby w dzień, w którym musi coś kupić w markecie i minąć bramki. Polaczek, który wie, że nic nie ukradł, ale nie chce tymi książkami uruchomić alarmu.
Polaczek, który widząc list z urzędu czuje się, jakby coś przeskrobał, chociaż uczciwie rozlicza się z podatków.


Nie dorosłam do sukcesu. Muszę zwalczyć w sobie “polaczka” i stać się Polakiem, który jest dumny z tego, kim jest.


Chciałabym, abyś i Ty był dumny z tego, kim jesteś. Abyś nie przepraszał za to, że coś masz. Żebyś nie czuł się winny, że dostajesz stypendium naukowe. Żebyś nie krępował się przy odbiorze ważnej nagrody. Nie zrobiłeś nic złego.


Jesteś gotowy na sukces? 

Ja jeszcze nie. Muszę oddać te nieszczęsne książki do biblioteki 🙂


Poprzedni tekst: Wyzwanie 100 dni bez spodni.wrażenia z pola bitwy



Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

96
Dodaj komentarz

avatar
39 Comment threads
57 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAleksandraPatrycjaIsabelAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Interesujące spostrzeżenia, bardzo dobry tekst. Widzę, że nie tylko ja nie śpię 🙂 Jest dowcip, który trafnie to opisuje: Złapał diabeł Polaka i mówi mu: Dam Ci wszystko, co tylko chcesz, ale Twój sąsiad dostanie tego samego dwa razy więcej niż ty.Polak myśli i drapie się po głowie. Złości się, bo co nie wymyśli, to sąsiad będzie miał lepiej od niego. Jeśli wybierze dom, to sąsiad dostanie dwa; jak worek pieniędzy, to sąsiad też bardziej skorzysta! W końcu z satysfakcją mówi do diabła: Już wiem! Wykol mi jedno oko! Dobrych snów. Pytanie z tekstu bardzo trudne, chciałabym odpowiedzieć TAK, ale… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podobno robili kiedys eksperyment a polegal on na tym ze ktos dostawal pytanie: dostaniesz 100 000 kiedy twoj sasiad dostanie 110 000 lub ty dostaniesz 90 000 a twoj sasiad dostanie 80 000, co wybierasz?. Wiekszosc ludzi wybierala druga opcje… slyszalam to od czlowieka ktory bardzo lubi czytac wyniki badan i eksperymentow.
Ps. Nie wiem w jakies walucie byly te pieniadze 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No nie sądze, że większość wybrała mniejszą kwotę, a jeśli rzeczywiście tak było to musieli to być idioci (ale szczerze wątpie w prawdziwość tego eksperymentu). Ludzie są zazdrośni, to fakt, ale nie aż tak głupi

Daisy K
Gość

Hmm, też nie śpię i nie jestem gotowa nawielki suces. Małe sukcesy osiągam codziennie. 😉 Nie zamierzam się poddawać. 🙂

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Skąd ja to znam? Świetny tekst.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bardzo ciekawy tekst. Mój facet ciągle słyszy, że jest tępym koksem, skoro chodzi na siłkę. A jest doktorantem 🙂 Był kiedyś bezpłatny wykład pewnego znanego trenera i zgłosiłam się na ochotnika. W mniej niż 15 minut mój ogromny strach przed ciemnością całkowicie zniknął. Kiedy opowiadam to znajomym, słyszę długie monologi o tym, że NLP to szarlataństwo, że to nie ma prawa działać i że jestem głupia, bo nieźle dałam komuś nabić kabzę. Przestałam zastanawiać się co powiedzą ludzie, bo "ludzie" bardzo nie lubią sukcesu. Niech przykładem będą tu te biedne szafiarki.Dziewczyny nigdzie nie ogłaszają się jako ekspertki (te, które czytam:))… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem niemal pewna, że w tych oczach wszystkich ludzi w sklepie krył się strach mimo, iż zazwyczaj gapią się jakby chcieli zbesztać. Oni się też boją, że to może ich spotkać i jak się wtedy zachowają? Miałam tak raz a okazało się później że w torebce miałam ukryty pod podszewką magnetyczny element taki jak przy ciuchach, dałam się przeszukać i tak sobie myślałam co zyskam strachem? Zaczęłam zagadywać i rozsyłać uśmiechy! Nie tylko ustami, ale oczami, zobaczyłam, że i ochroniarz lekko się rozluźnił i ludzie wokół odpowiadali uśmiechem, napięcie minęło i wszystko wróciło do normy, nikt mnie później ukradkiem nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania, to jeden z najlepszych tekstów na tym blogu! Bardzo mądre słowa i spostrzeżenia. Jeśli chodzi o np. stypendia, to wszystko zaczyna się już w podstawówce, kiedy zdolniejsze dzieci są wyśmiewane i wyzywane, nawet w żartach, od kujonów. Bo ktoś więcej pracuje, niż ktoś inny i dlatego odnosi sukcesy. I takie postrzeganie świata potrafi się ciągnąć za człowiekiem przez całe życie, z czego rodzą się inne zazdrości i tłumaczenie własnych niepowodzeń jakimiś niezrozumiałymi dla mnie argumentami. Tak robi spora część moich znajomych, tak robią moi rodzice… Ja jestem jednym z tych "kujonów", dlatego rozumiem ludzi, którzy ciężko pracują na swój… Czytaj więcej »

Shimmering B.
Gość

Całkowicie zgadzam się z tekstem, w branży w której pracuje szczególnie widać tą zawiść, ale trzeba zamknąć oczy i przeć na przód.

Catherine Wolf
Gość

Cóż, jeśli takie się nie urodziła co by wszystkim dogodził. Niestety w naszym kraju nie podziwia się osób, które osiągnęły sukces (od schudnięcia 20 kg po posiadanie masy $ na koncie).

Mamy dwie opcje:
1. Nie robić nic i być nieszczęśliwym ziarenkiem w masie szarości.
2. Olać narzekaczy, iść w górę, pokonywać własne lęki i spełniać marzenia.

Ja w życiu potknęłam się już wiele razy, ale ciągle wstaje, bo wierzę, że dzięki pracy i determinacji w końcu uda mi się zrealizować marzenia. Oczywiście jest we mnie też mały narzekacz, ale staram się go usuwać z życia.

Catherine Wolf
Gość

No tak:
"Cóż, jeśli takie się nie urodziła co by wszystkim dogodził."
Polski trudna języka.
Powinno być: "Cóż, jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził".

ona
Gość

wiecie co, wstyd mi i głupio, że tacy ludzie są, ja lubię się uśmiechać, zawsze i wszędzie, jeden raz też dostałam opr, co się tak cieszę, a ja jestem po prostu miła, mówię dzień dobry itp., bo życie jest piękne.Tyle wspomnień i marzeń do zrealizowania. Mam 26 lat, wyglądam jak 20 :), oj nie masz chłopaka, ale jak to ?Dobra rada dla wszystkich, wrzućcie na luz, wstyd i lęk na bok, każdy z nas jest taki sam, i to od nas samych zależy kim będziemy.A jeśli chodzi o pracę, to spacerując po Bydgoszczy, w kilku miejscach widziałam ogłoszenia pracy w… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A w szkołach czytamy mickiewicza – polska chrystusem narodów itd. i wałkuje sie to cały czas.
Takie cierpienie że to takie szlachetne. A z drugiej strony to w tym obrazku jest trochę racji. np. mnie już znudziło to gadanie o Polakach ile to przeszli, ale dla mojego dziadka to historia tylko liczy się w życiu i zawsze zawsze będzie wszystko oceniał właśnie w kontekście tego jakie on miał dzieciństwo, a jaka ja jestem rozpieszczona i mam wszystko bo moge się uczyć i imprezować.
Polecam zernkąć:
http://kwejk.pl/obrazek/1938650/
Nina

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Jako studentka polonistyki chciałabym zwrócić uwagę na to, że w całych "Dziadach" Mickiewicza nie ma takiego zdania, iż "Polska jest Chrystusem narodów" :).

Katsumi
Gość

A tutaj chyba piszą, że jednak w Dziadach… http://dzi.ostatnidzwonek.pl/a-253.html
Jak nie tam, to gdzie?

Ja się zgadzam z Niną, że w Polsce jest za dużo tego gadania o przeszłości cały czas. A że Ruscy nas najechali, a że Niemcy, Powstanie Warszawskie potrzebne było czy niepotrzebne. Jaruzelski zbrodniarzem był czy nie…
Historii i patriotyzmu do garnka nie włożę. Czas patrzeć w przyszłość i tworzyć nowe miejsca pracy i rozwijać przedsiębiorczość.
Jednym słowem: Gospodarka, głupcze! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

studentko polonistyki owszem studiujesz interesujesz się tym i wiesz to cenna uwaga że w dziadach nie ma ani jedengo zdania o tym, a ja na lekcjach właśnie taką interpretację dziadów miałam. Może Mickiewicz tego ,,nie napisał" ale większość polonistów tak to interpretuje 😉

pozdrawiam Nina

Katsumi
Gość

Nie ma 🙂
Ja w ogóle nie jestem fanką lektur obowiązkowych, bo za dużo w niej martyrologii i ogólnego pierdolenia od czapy ( te książki wcale nie są ponadczasowe!). Ja lektur czytałam tylko tyle, ile musiałam, a i często na lekcjach się zdażało czytać pod stołem Wiedźmina czy co 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Od razu skojarzyło mi się z moją obecną sytuacją.. cóż, podobno jestem piękną dziewczyną. Ja uważam się raczej za normalną, ale faceci, których spotykam twierdzą inaczej 🙂 Studiuję już drugi rok i przez te 2 lata wielu kolegów z roku chciało ode mnie czegoś.. w sensie, nie wiem, umówić się, czy cokolwiek. A ja? Ja naprawdę nie mam ochoty na spotkania z facetami. Nie potrzebuję tego, jestem na etapie, że dobrze mi samej 🙂 I zaprzyjaźniłam się z jednym chłopakiem z mojej grupy – wiemy o sobie wszystko, często ludzie nawet nas pytają, czy my coś… I niedawno dowiedziałam się,… Czytaj więcej »

Justinee
Gość
Justinee

Przeczytałam i po raz kolejny stwierdzam, że szacunek do samej siebie to ważna rzecz i róbmy swoje, nie patrząc na innych, pozdrawiam! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Napisze o swoich doświadczeniach w tej kwestii żeby wzmocnić to co piszesz. Bo taki problem faktycznie istnieje. Jaki? Problem "mężczyzn" tak nędznych i tak małych, że gdy jakaś dziewczyna ich nie zechce, piętnują ją jako kurwę. Ja i moje dwie siostry. Ja w związku, młodsza w niejednym związku i z paroma przygodami na koncie, najmłodsza – singiel do 20 roku życia. Poważnie. Nigdy z nikim nie była, mało kto ją chociażby zauroczył, nie pchała się do rozdziewiczania w czasie gdy wszystkie jej koleżanki owszem. Po prostu długo jej to nie interesowało i tyle, szanuję to. Dlaczego zatem z naszej trójki… Czytaj więcej »

Justinee
Gość
Justinee

Wywiązała się interesująca dyskusja i warto zwrócić uwagę na omówiony problem. Najgorsze jest oczernianie, które dotyka. Co do opisywanych przykładów facetów-urażona, męska duma,
lepiej żyć fantazjami niż rzeczywistością(żałosne).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tu Anonim z 09:51 😉 Zgadzam się, to bardzo poważny problem. Zawsze byłam pewną siebie, otwartą na ludzi dziewczyną. A teraz? Zawsze, gdy mój przyjaciel mówi mi, że musi ze mną o czymś porozmawiać spodziewam się kolejnej plotki. Wiem, że nie jestem taka i wiem, że to co mówią to kłamstwo, jednakże i tak mnie to dotyka. Mogę sobie tłumaczyć, że 'hej, nie jesteś krzesłem, nie rusza Cię gdy ktoś nazwie Cię krzesłem', jasne.. ale to nie jest takie proste. Nie chcę się tłumaczyć nikomu, nie mam z czego… Wiem, że rozmowa z nimi też nic nie da, nawet nie… Czytaj więcej »

Katsumi
Gość

Jeśli ktoś Cię atakuje bezpośrednio, to oczywiście można mieć zestaw wypróbowanych tekstów i już 🙂 Gorzej, jeśli się to dzieje za plecami. Na to jest jedna recepta – olać i robić swoje 🙂Ja na studiach trzymałam się z kilkoma osobami i nawet nie wiem co inni o mnie mówili i czy mówili coś wcale. Trzeba zawsze patrzeć na swój interes, bo studia się skończą i każdy pójdzie w swoją stronę, a to co zrobisz w trakcie to twoja wygrana lub przegrana. Mam na myśli, że można spędzić ten piękny czas na zamartwianiu się, lub też na znalezieniu swojej paczki przyjaciół… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Po co to robią? Ażeby się dowartościować. To jedyna odpowiedź. Tylko że nie mają wokół siebie przyjaciół, znajomych którzy porozmawialiby z nimi o ich zachowaniu wobec innych osób, wobec kobiet, wszelkich mniejszości (którzy są swoistym testem na człowieczeństwo), o tym jak siebie również traktują i jakie to może mieć skutki w ich dalszym życiu.
Ad.

Płaszczoobrosła
Gość

Trafne uwagi. Niestety niektórzy moi znajomi mają taką mentalność. Zarabiasz 25 zł/h na korepetycjach, a nie 7 zł/h na ulotkach? Nie znasz życia. Stać Cię na dobrej jakości kosmetyki? Materialistka. Odchudzasz się? Po co i tak zaraz przytyjesz. Biorę jakiś supelement ziołowy, choćby i na regenerację wątroby – po co to bierzesz, tylko wątrobę sobie trujesz, mimo tłumaczeń Itd. itd. Same te osoby natomiast zwykle nic ze sobą nie robią, żeby mieli coś więcej z życia, żeby czuli się lepiej, żeby coś osiągnęli. Natomiast ja mogę sobie zarzucić to samo co Ty, mimo, że wiem, że czegoś nie ukradłam to… Czytaj więcej »

ważki
Gość

Jeszcze, żeby choć dali Ci do zrozumienia, że ich zdaniem ściągasz i pozwolili się obronić… Pisałam maturę z historii sztuki jako jedyna w szkole, więc na sali byłam ja i przepisowa 3 egzaminatorów. Po fakcie i od osób trzecich dowiedziałam się, że egzaminatorzy mieli ze mną problem, bo miałam długie, rozpuszczone włosy i nie widzieli, czy przypadkiem nie ściągam… Czułam się strasznie! A przecież mogli mnie po prostu poprosić o związanie włosów, jak tak bardzo ciężko było im 3 pilnować mnie jednej… Niesmak i "trauma" na studia… I oczywiście świetna opinia w oczach innych – a historia krążyła wśród uczniów… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chciałabym się odnieść do wypowiedzi 'ważki' 🙂 Dokładnie chodzi o wątek z czytaniem opowiadania na głos. Mianowicie mam straszną traumę od czwartej lub szóstej klasy podstawówki. Moja nauczyciela od polskiego bardzo lubiła wytykać błędy na wypracowaniach przy całej klasie. Przeczytała zatem mój strasznie głupi błąd.. Było mi strasznie przykro, kiedy cała klasa wybuchła śmiechem.. Do tej pory pamiętam to wydarzenie jakby ono mało miejsce wczoraj. Mimo, że wypracowanie było napisane na bodajże 4 ( jeżeli dobrze pamiętam), to nawet się z niej nie cieszyłam. Popłakałam się jak przyszłam do domu i tyle z tego wszystkiego. Dla mnie jako dziecka było… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z góry przepraszam za literówki czy błędy 🙂

Monika.

Mila
Gość

Doskonały tekst, nie można się z Tobą nie zgodzić 🙂 Jeszcze jakiś czas temu nie byłabym gotowa na sukces, ale teraz jestem – odcięłam się do tego wszystkiego, od "piszczących bramek", nieżyczliwych ludzi, niemiłych uwag. Pracuję w domu i zarabiam dosyć dobrze, na pewno lepiej niż osoba, która ma minimalną krajową i 8 godzin jest poza domem, ale czemu miałabym się tego wstydzić? Tego, że bez studiów i papierków okazałam się na tyle bystra, że sama sobie znalazłam pracę w branży o której nie miałam w ogóle pojęcia? Że na wszystko sobie zapracowałam sama, wszystkiego sama się nabawiłam, przepracowałam godziny… Czytaj więcej »

Mila
Gość

Tak, mają żal do mnie, że im się nie powiodło 😀 a przecież nie stałam im na drodze i nie kazałam wybrać takiej a nie innej drogi 😉
Dziękuję 🙂

Justinee
Gość
Justinee

'Jeśli chcesz osiągnąć sukces, nie ważne, czy mały, czy duży, musisz być gotowy na krytykę wszystkiego. ' Pozwolę sobie zacytować to zdanie i zapisać sobie w pamięci, bo stanowi kwintesencję tekstu. Tak, nie da się ukryć nie dojrzałam do sukcesu, siedzi we mnie polaczek-cebulaczek,którego staram się zwalczać, zmieniać, także swoje myślenie.. Duma z tego kim jestem( z tym mi ciężko i nad tym pracuję, nad niskim poczuciem własnej wartości), z tego, że żyję wwolnym kraju, mam co jeść, cieszę się małymi sukcesami, wyciągam w miarę możliwości wnioski z potknięć, to jednak JEST ważne.Aniu, od ponad pół roku, to Ty zmieniasz… Czytaj więcej »

Urszula Phelep
Gość

No właśnie, jak to jest z Polakami, którzy są tak wspaniałymi ludźmi, kiedy trzeba, a na co dzień rzucają swoim rodakom świnie pod nogi (zauważyłam bowiem, że wobec obcokrajowców są o wiele bardziej otwarci, radośni i gościnni – wiem z doświadczenia, mój mąż jest Francuzem). Czy nie moglibyśmy zmienić tego nastawienia, tego myślenia à la "koń w klapkach"? To nie jest aż tak trudne, ale potrzeba chęci. Sama również staram się usunąć "polaczka" z mojej głowy. 😉
Bardzo dobry tekst Aniu – jak zawsze trafiasz w sedno i podziwiam cie za odwagę, której mało w blogosferze.

Aleksandra FashandRoll
Gość

Piszesz bloga? Za normalną robotę się weź, a nie głupoty w głowie! 😉

Jak zwykle trafne spostrzeżenia. Dobry tekst.

Dagmara
Gość

Dlatego właśnie ludzie boją się iść własną ścieżką… by nikt im nie powiedział, że marnują czas na głupoty czy coś w tym stylu. Strach przed oceną blokuje działanie. Im człowiek jest starszy, tym bardziej do niego dociera, że jednak warto być sobą, mieć odwagę i się nie przejmować zdaniem innych, ale by do tego dojść, trzeba zebrać doświadczenia… O tak sobie powiedziałam mądra, choć i mnie za często (!) się zdarza wszystkim przejmować 🙂

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Już nie rano (między kawą, a kreską na oku) przeczytałam cały tekst. Uważam, że jest potrzebny, bo ludzie w Polsce… zdecydowanie mniej się uśmiechają i cieszą. I faktycznie – zazdrość i zawiść jest czymś na porządku dziennym.Nie zgadzam się z niektórymi zdaniami (np. cześć o historii Polski jest, moim zdaniem, napisana tendencyjne, ponieważ założenia socjalizmu nie zakładały braku jakiejkolwiek własności prywatnej, ale po prostu równy podział dóbr – poza tym gdyby nie okres "komunizmu" w Polsce, nasz kraj nadal byłby w ponad 80 % przepełniony analfabetami; dodatkowo: Polska wcale nie przeszła łagodnie "okresu zmian" – do teraz dotykają nas konsekwencje… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dobry temat. Zgadzam się.Chciałam tu dodać coś o sobie.. Zostalam adoptowana, zazwyczaj dzieci adoptują do rodzin -bogatszych. I tak było w tym przypadku. Kasa=szczęście. No wyszło troszkę inaczej. Patologia tylko, że bogatsza. Ale nie ważne.. Chodzi o to, że ja zawsze się tego wstydziłam Tych pieniędzy. Każdy zawsze mówił co ty wiesz, masz wszystko i tak dalej. Zawsze czułam się gorsza.. Wiem jak to brzmi księzniczka i jeszcze jej zle.. Nie chodzi ze wszystko miałam, nigdy mnie nie interesowało to "wszystko" o którym inni tak opowiadali. Ja zawsze chciałam uczuć.. Zresztą ja nigdy nie widziałam całych tych "pieniędzy".. Ciuchy kupuje… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej, az sie chce Cie przytulic, zebys poczula sie lepiej:) nie przejmuj sie narezkaniem innych. Nie warto – nawet jesli ich sytuacja sie poprawi, nadal będą narzekac. Jak im pomozesz – będą chcieli wiecej. Uwierz w siebie, zadbaj i dawaj ludziom to, co chesz im dawac. Ja zawsze patrze na to tak – są ludzie bogaci, ktorzey daja innym wiele serca, ale nie kryją sie ze swoimi pieniędzmi. Np. Dominika Kulczyk – fajnie, ze pomaga a jednoczesnie kupuje drogie ciuchy i pozuje na ściankach. I tak wszytskim nie dogodzisz. Mozesz pomoc, ale pomagaj tez sobie. Tez mozesz narzekac, ze masz… Czytaj więcej »

Kamila Ziel
Gość

Jak czytam ten post to widzę siebie sprzed dwóch lat, ciągłe wymówki, ciągłe użalanie się nad sobą, ciągłe mówienie wszystkim jak cierpię i tłumaczenie że "jemu" się udało bo miał farta i znajomości! Niestety, u mnie to wszystko wzięło się z wychowania, moja rodzicielka do dziś uważa że nic nie ma, nic nie osiągnęła, a wszyscy mają wszystko bo są chciwi, cwani ect…Dziękuję SOBIE za dzień w którym się otrząsnęłam, zrozumiałam że wcale nie jest tak jak mama próbowała mi wpoić przez całe moje życie i dzięki temu z każdym dniem jestem coraz spokojniejsza, szczęśliwsza, ale jeszcze nie do końca… Czytaj więcej »

pidzamowa
Gość

Ostatnio w Lublinie jedna osoba zwróciła mi uwagę, że jestem za młoda i to widać w moich wierszach, że są młodo- naiwne. Była to jedyna krytyczna uwaga w morzu pochwał, ale przez chwilę mnie ruszyła. Przez chwilę, bo potem uświadomiłam sobie, że no tak… przecież jestem młoda, najmłodsza z zaproszonych gości, ale przecież tego nie zmienię! No nic nie poradzę na to, że mam 22 lata! 🙂

paranoJa
Gość

A ja mam to szczęście, że mogę powiedzieć, że jestem gotowa na sukces. Mam twardą i dupę, o serce.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Taa… dokładnie wczoraj przy okazji wyborów do PE poróżniłam się z ciocią (która oczywiście głosować nie poszła). Ciocia marudziła bowiem, że nie ma sensu chodzić na wybory, bo wszyscy tam są po to, żeby się "nachapać", a prawdziwi ludzie tacy biedni etc (nie będę wypisywała tej litanii żali, źle mi się od tego robi zawsze).Zapytałam ją, kto konkretnie jej zabrania żeby pójść, kandydować i też się "nachapać", zamiast być taką "biedną". Nie potrafiła odpowiedzieć… Masz świętą rację Aniu, ludzie bardzo nie lubią, jak im się zabiera ulubioną wymówkę: przecież się nie da. Moja ciocia jest tego absolutnym uosobieniem i potwierdza… Czytaj więcej »

LESS IS MORE
Gość

No i tak to jest 🙂 Właśnie wczoraj o tym myślałam sobie… Liczę jednak, że z biegiem lat trochę się to zmieni, gdy więcej pokoleń nie znających komunizmu wejdzie w dorosłość. Ja chcę osiągnąć sukces, uważam że zasługuję na to czego chcę i zapracuję sobie na to. I wydaje mi się, że coraz więcej ludzi przestaje się wstydzić tego, że chcą więcej. Jeszcze trzeba wiedzieć jak to osiągnąć i będzie git.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Lubię Twojego bloga. Myślę, że jesteś fajną, wartościową dziewczyną i po części mogę zgodzić się z Twoim tekstem, jednakże: 1. transformacja u nas nie przebiegła bezboleśnie w porównaniu z Ukrainą (ofiary strajków, internowania, prześladowania – warto zaktualizować wiedzę na ten temat), ogólnie ciężko jest porównywać oba zjawiska – jakiej tu skali użyć? 2.nie wiem jakie środowisko wokół siebie obserwujesz – niestety te teksty o niepełnosprawności nie wzięły się znikąd – wiele osób żyje w skrajnej biedzie, bez żadnej pomocy socjalnej, bez perspektyw na zatrudnienie – nie dlatego, że nie chcą, ale dlatego, że tej pracy nie ma i tej "oświecony… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wkrecasz sobie bariery. Masz z czego zyc? To sie ciesz i pomysl co jeszcze mozesz zrobic zeby bylo lepiej zamiast rozsiewac wizje apokalipsy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Albo wyjedz do Wloch to zobaczysz, ze tam pracy jeszcze mniej, a mimo to ludzie zawsze pogodni, bo taka maja mentalnosc

Anna Kulik
Gość

Z mojej strony nie doznasz żadnej krytyki. Ujęłaś w słowa dokładnie moje zdanie na ten temat. Cieszę się, że to napisałaś bo po przeczytaniu komentarzy i tekstu chciałam odpowiedzieć. Ale dzięki Tobie już nie muszę.

Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nikt nie twierdzi, że Ci którym się nie udało to lenie, ale możliwości jest naprawde wiele. Jeśli ktoś nie chce rozwijać przedsiębiorczości,. to jest to jego wybór i jego decyzja, nie ma prawa narzekac, że zarabia mało. Czy ja jako przedsiębiorca mam płacić takim ludizom więcej, z litości? Płacę tyle, ile warta jest ich praca. Sklep musi na siebie zarabiać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sama wynajmuje mieszkanie w dzielnicy pelnej patalogii i widze ludzi marnyjacych swoje zyccie. Jestem ze wsi,wynajmuje strszna nore,bo znam cene wybicia sie z pijacej rodziny. Dlaczego ja po zawodowce, znalazlam prace i skonczylam zaocznie lo a teraz robie studia a inni nie? Jesli nie chca walczyc o lepsze zycie,nie moj problem. Nie chce wspierac w podatkach zasilkow dla tych,ktorym brak odwagi. Bierne zycie =marne perspektywy finansowe,taka jest cena biernosci i ci ludzie ja ponosza. Sa slabi? A kto im kaze?

Szara Wiewiórka
Gość

Nie osiągnęłam nic wielkiego, ale temat jest mi wyjątkowo bliski. Jak poszłam do szkoły w UK, w mojej klasie było kilkoro Polaków. Dziewczyny wzięły mnie pod skrzydła, bo nie znałam angielskiego. Byłam im wdzięczna, że tłumaczyły mi zadania na matematyce, ale nie trwało to długo. Zadania te były na niższym poziomie niż to, co przerobiłam w Polsce, więc jak poznałam podstawowe słówka, rozwiązywałam jedno za drugim, bez większego wysiłku. Na angielskim zamiast siedzieć i mówić, że nie rozumiem (to był sposób niektórych Polaków na nic nie robienie), brałam słownik i pisałam odpowiedzi na pytania nauczycielki. Gramatycznie leżały, ale merytorycznie miały… Czytaj więcej »

Szara Wiewiórka
Gość

Dodam jeszcze, że za granicą Polacy mają taką właśnie opinię zawistnych, co dostrzegają Anglicy i ludzie innych narodowości: jak Polakowi się uda objąć fajne stanowisko, nagle zapomina on o innych i nosi nos wysoko w górze. A np. u Hindusów jest zupełnie inaczej, oni są strasznie zjednoczeni i bardzo sobie nawzajem pomagają. Ja co prawda nie zaobserwowałam wielu tak skrajnych przypadków, wręcz wierzę, że to się trochę zmienia i np. na mojej uczelni Polacy w miarę się razem trzymają, ale coś w tym jest, bo już kilka osób spytało mnie dlaczego Polacy są właśnie tacy.

Polka w UK
Gość

Oooo tak, zawisc wsrod Polakow w Anglii to niesetety standard. Chyba dlatego nie mam tu wcale znajomych z Polski, bo ci , ktorych mialam wykruszyli sie wlasnie przez zazdrosc. Kiedy tylko dowiedzieli sie, ze ide na studia, niemal poumierali z zazdrosci, jakbym im jakas krzywde tym wyrzadzila… Smutne. Swietny tekst Aniu!

Szara Wiewiórka
Gość

Poważnie!? O rany, a ja Cię szczerze podziwiam, że dałaś radę na studiach, i to niełatwych, z taką masą obowiązków! 😉

Polka w UK
Gość

Dzieki 🙂 Latwo nie bylo z dwojka wymagajacych dzieciakow, ba, nadal nie jest, bo jeszcze 3 tygodnie do konca 🙂 Laly sie lzy i pot, a najgorsze dopiero przede mna – szukanie pracy, myslalam, a ze bedzie latwiej 🙁

Cukrowy motyl
Gość

Dzięki Tobie umiem własnie opisać emocje jaka ostatnio mi towarzyszy kiedy to chwaliłam się z małych sukcesów i planów komuś oczywiście zostają zganioną za to. Pracuje jednak nad tym aby dorosnąć do sukcesu i jeżeli nie zabraknie mi motywacji (nie mogę sobie na to pozwolić) to nie będzie mnie obchodzić co inni o tym myślą. Obecnie wolę jednak przytaknąć i powiedzieć, że ktoś ma racje spisując mnie na straty… tak łatwiej. Jak najbardziej zła moja postawa, ale ja i tak robię swoje i muszę nauczyć się siedzieć cicho zanim nie będę miała dowodów. Wolę sie z małych sukcesów nie chwalić… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jedno słowo przychodzi mi do głowy: Faktycznie! Kiedy byłam mała bawiłam się z koleżanką z sąsiedztwa i kuzynami (też z sąsiedztwa :P) i zawsze było mi głupio, bo miałam więcej zabawek niż oni. Wprawdzie przychodzili do mnie, żeby się nimi ze mną bawić, ale jakoś zawsze się wstydziłam tego, że mam więcej niż oni. Wtedy jeszcze nie byłam świadoma tego, że przecież na większość moich zabawek zapracowałam sama. Pomagając rodzicom, babci, cioci… Taki system miałam w domu. Za dobre uczynki dostawałam jakieś drobne, które odkładałam, żeby móc sobie coś kupić. Było to dla mnie normalne i naprawdę się wstydziłam tego,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Poruszyłaś temat, który dręczy mnie od bardzo długiego czasu. Można powiedzieć że wszystko o czym piszesz sprowadza się do pewnych cech charakteru: zawiści , narzekactwa i malkontenctwa. Ludzie którzy mają nieudane życie( z jakiegoś powodu lub wedle ich mniemania), są nieszczęsliwi i ponurzy, i nie lubią tych którzy śmieją się jak "głupi do sera",po prostu nie rozumieją szczęśliwych, optymistycznie podchodzących do życia osób. Tacy ludzie mają inną mentalność, żyją jakby w innym wymiarze, mówią innym językiem niż ci którzy odważnie realizują swoje życie i pokonują codzienne problemy. Ale co najgorsze, mam wrażenie , że właśnie tacy "negatywni"ludzie próbują "zarazić" innych… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ciąg dalszy…(komentarza powyżej)Jakiś czas temu dwie moje znajome bardzo mnie zdenerwowały gdyż uważają się za bardziej " doświadczone życiowo" (ich słowa) bo są w stałych związkach partnerskich, a że jestem singielką więc według nich jestem gorszej kategorii, nie ma ze mną o czym rozmawiać.Nie powiedziały tego dosłownie ale tak to można zrozumieć. Nie ukrywam, zabolało mnie to. Ale nie będę brała pierwszego lepszego żeby coś im udowodnić. Pozostanę wierna swoim przekonaniom. A z tymi koleżankami już nie utrzymuję takich kontaktów jak dawniej. Wkurza mnie też gdy inna zamężna koleżanka mówi żebym się nie marwiła, że jeszcze sobie kogoś znajdę .… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kurczę!! Jak dobrze, że są inni, którzy byli w podobnej sytuacji jak ja 🙂 Również byłam (w sumie nadal jestem) w toksycznej znajomości. Dokładnie tak jak napisała autorka komentarza w tym fragmencie: "miałam kiedyś kumpelę z którą znałyśmy się od podstawówki,razem przeżyłyśmy pierwsze wspólne imprezy, wakacje, wyjazdy, zwierzałyśmy się ze swoich problemów miłosnych ogólnie mówiąc mówiąc byłyśmy bardzo zrzyte ze sobą. Moja kumpela była bardziej tą dynamiczną "połową" to ona mnie wyciągała na te imprezy ja byłam raczej domatorką, nieśmiałą romantyczką i miałam swój świat. To ona mnie z niego wyciągała do ludzi. Bardzo ją podziwiałam, była moją idolką. Niestety… Czytaj więcej »

skórzana torebka
Gość

Bardzo dobry artykuł. Uważam żę każdy powinien być gotowy na sukces i nie wstydzić się tego kim jest albo co robi… Ale jak wiaodmo na sukces trzeba zapracować jednym przychodzi to łatwiej innym trudniej ale nigdy nie można się tego wstydzić. trzeba robić wszystko by być dumnym z tego co się osiągneło

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też muszę oddać książki do bibloteki , które trzymam od matury (zaraz jakieś 3 lata ) … Święte słowa co napisałaś , nikt nie powinien wstydzić się swoich sukcesów ,świadczą one o naszej inteligencji , ciężkiej pracy i wytrwałości , a to naprawdę piękne cechy , jednak niestety duża cześć naszego narodu jest tak skonstruowana , że sama nie ruszy swoich czterech liter by polepszyć swoje życie i innym też szansy nie da … i tylko człowieku rusz się z miejsca , to gotowi cię zagryźć … smutne ;(

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Odciąć się od tego typu ludzi. Jak? Kiedy ten typ ludzi to cała moja rodzina…

Bell
Gość

Teksty z ostatnich dwóch tygodni są, w moim odczuciu, najlepszymi na blogu jak do tej pory 🙂 Rzadko komentuję blogi – niestety, bo to świetna okazja do twórczej dyskusji oraz jeden z podstawowych czynników, które sprawiają, ze ludzie trafiają na mojego bloga – ale dzisiaj po prostu musiałam 🙂Ja ze swojego słownika wyrzucam słowo niemożliwe, dzięki mojemu chłopakowi, który z dnia na dzień coraz bardziej udowadnia światu, że możliwe jest wszystko. Najpierw postanowił że schudnie i spełnił swój cel – 10 kg w trzy razy krótszym czasie, niż zaplanował, A zaplanowane miał 3 miesiące. To bardzo dużo, sama uważam że… Czytaj więcej »

Pozytywka
Gość

Bell Twoje słowa pokazujące przykład Twojego chłopaka są bardzo inspirujące i motywujące! 🙂 Aż chce się działać! Co do zawistnych i zazdrosnych ludzi o sukcesy innych, czy o to, że inni mają lepiej, to oni zawsze istnieli i pewnie się od nich nie uwolnimy, więc warto skupić się na sobie, zamiast przejmować innymi. Wiadomo, czasami jest ciężko, zwłaszcza gdy łączy nas z kimś bliższa relacja, jednak to najlepsze co możemy zrobić. Niestety muszę przyznać, że i mnie zdarzało się niemile o kimś pomyśleć, tylko dlatego że udało mu się coś lepiej niż mnie albo po prostu coś mu się udało,… Czytaj więcej »

London Lavender
Gość

Super tekst naprawdę! Trochę wiem o czym piszesz bo tu w Londynie nawet nie wiem czy nie jest to jeszcze bardziej widoczne. Ogólnie utarło się, ze najgorszy pracodawca to właśnie Polak, on wie jak Cię wykorzystać i jak trudno masz w kraju.Najgorszy kolega z pracy też Polak, nie pozwoli zebyś zarabiał więcej niż on i pierwszy na Ciebie doniesie. Oczywiście generalizuje , sama pracowałam z Polakami i częściowo poznałam super ludzi, ale większość z nich nie jest gotowa i zazdrości. Najwazniejsze zeby mieć przed sobą cel lub wiele małych celów i je realizować niezależnie czy się to komuś podoba czy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak a propos pikających książek – ja zawsze podchodzę do ochroniarza i mówię "mam ksiązki z biblioteki" wskazując na kod kreskowy. I zdarzyło mi się, że kasjerki przy pikaniu pytają czy są książki, choć przyznaję, że zawsze się zastanawiam czy będzie mnie słychać 😉 To wina biblioteki, która źle je rozmagnesowuje – zdarzało mi sie, że książki z Bibliteki Śląskiej pikały w bibliotece publicznej (gdzie panie zawsze dobrze je rozmagnesowują).

Isabel
Gość

Przeczytałam jednym tchem… genialny tekst. Niestety "hejterzy" zawsze się znajdą. Ci najgorsi są z najbliższego otoczenia.. Co mnie obchodzi zdanie babki z bloku obok albo kogoś w necie kogo nie znam ale…ale kiedy najbliższe otoczenie (rodzina) próbuje podciąć ci skrzydła to już tak lajtowo nie jest 🙁

Patrycja
Gość

Masz rację Aniu, kiedyś przekonanie, że skoro ktoś ma pieniądze to znaczy, ze nierób, że złodziej i należy z nim zrobić porządek zabije w ludziach resztki człowieczeństwa. To przykre patrzeć jak sami sobie do gardeł skaczemy.

Aleksandra
Gość

Hej 🙂 świetny tekst! U mnie doszło do tego, że boję się dobrze wyglądać, bo ludzie uznają mnie za głupią i zapatrzoną w siebie. Raz pamiętam, że poryczałam się bo głupio mi było, że żyję na trochę lepszym poziomie niż moje koleżanki i nie mam 5 rodzeństwa tylko młodszą siostrę. Też jestem niegotowa na sukces. Założyłam kilka miesięcy temu bloga lekcjesukcesu.blogspot.pl, ale boję się go prowadzić, bo boję się krytyki osób, które nic nie osiągnęły i nie odkryły jeszcze swojego talentu. Zainspirowałaś mnie. Może niedługo pojawi się nowy post :). Pozdrawiam! 🙂

Previous
100 dni bez spodni – wrażenia
Czy dorosłeś do sukcesu? – Motywacyjny poniedziałek