Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Gdy w brzuchu burczy…




Miewasz takie sytuacje? Siedzisz do wieczora na uczelni, najbliższy punkt ze smacznym jedzeniem jest daleko, albo nie masz przy sobie gotówki, w brzuchu burczy a za oknem mniej więcej tak:
Teoretycznie masz przerwę/okienko, ale nie dość, że aura nie zachęca, to jeszcze jest daleko. 
Właśnie mi się to zdarzyło – pół dnia przebiegałam w gonitwie za swoimi sprawami, drugie pół przesiedziałam na uczelni. Miałam ponad godzinę wolnego ale… no właśnie, aura paskudna, parasol został w domu, razem z – o zgrozo – portfelem. W kieszeni miałam jakieś drobniaki. Na zupę z uczelnianej stołówki by starczyło, ale – sorry, za darmo bym tam nie zjadła. Więc co, chemiczny rogalik z automatu? Nie tym razem 🙂 
Na szczęście przypomniałam sobie, że jakis czas temu dostałam kod z możliwością przetstowania usługi pyszne.pl 
Co za ulga! 
Aplikację ściągnęłam już wcześniej, ale można to zrobić w każdej chwili 🙂 Na szczęście na mojej uczelni jest bezpłatne wifi, więc mogę korzystać nawet wtedy, kiedy nie mam pakietu 🙂 
Czym jest pyszne.pl? To portal do zamawiania jedzenia przez Internet, bez konieczności poszukiwania w Internecie stron lokali które dowożą pod wskazany adres – kto korzysta z pakietów ten dobrze wie, że każde złe wyszukanie “zjada” cenne megabajty, więc jest to udogodnienie.
Pyszne.pl to strona i aplikacja do zamawiania jedzenia na wynos przez Internet. W bazie mają ponad 1500 lokali serwujących pizze, makarony, obiady, pierogi, dania orientalne i chyba wszystko, co przyjdzie nam do głowy 🙂 To, co jest dla mnie szczególnym udogodnieniem to podgląd na “gwiazdki” jakie użytkownicy przyznają restauracjom – nie muszę już wklepywać ich nazw do wyszukiwarki i szukać po całym necie, bo mam wszystko w telefonie, w jednej aplikacji. Wygoda! 
Postanowiłam sprawdzić, czy inne zalety to ściema, czy prawda 🙂
Jestem leniem, więc nie chciało mi się nawet rejestrować, wpisałam jedynie miasto i ulicę na której jest biblioteka. Bardzo fajna, nowoczesna, ale przez to, że budowana przy dużym udziale środków Unijnych, nie posiada żadnego baru, bufetu, nawet automatu kawą. Porażka. 
Po wstukaniu wypluło mi 23 restauracje. Najpierw w oczy rzuciła mi się ta: 
Całkiem sensowne potrawy i ceny. Nie oszukujmy się, kiedy mam chwilę na uczelni, nie mam czasu na jakieś dwudaniowe zestawy obiadowe, raczej na coś, co czybko przekąszę bez noża i widelca. Nie byłam jednak jedynym głodomorem, więc przeglądając ze znajomymi ofertę innych lokali, ostatecznie padło a ten: 
Po wrzuceniu do koszyka tego, co nam odpowiadało, przeszłam do płatności online (heloł, nie miałam portfela ;-)).Można też płacić gotówką czy na inne sposoby, dlatego jest to niesamowicie wygodne. Po wpisaniu adresu i piętra, dostałam ekspresowego smsa z informacją, że moje zlecenie zostanie zrealizowane w ciągu 45 minut. I rzeczywiście, dostawca pojawił się w minucie numer 42 😉 
A co zamówiliśmy?
3 zwykłe drobiowe kebaby, jeden wołowo-indyczy jedna tortila wołowo-indycza i dwie pizze. 
Gdybym była sama i miałabym więcej czasu, prawdopodobnie skusiłabym się na obiad z restauracji indyjskiej 🙂 Ostatecznie i tak było pysznie. 
Ok, ale czym to się różni od zamawiania z pizzerii na telefon? Pyszne.pl jest na pewno świetną alternatywą dla osób nieśmiałych – nie muszą nic mówić, wystarczy wstukać odpowiednie dane. Po drugie – oszczędza masę czasu! Zazwyczaj będąc poza domem przeszukiwałam Internet w poszukiwaniu miejsca z fajnym jedzeniem, po czym rozczarowana denerwowałam się, że nie dowożą w dane miejsce… W dodatku (ale nie mówmy o tym głośno :)) appki można użyć na nudnym wykładzie i cichaczem zaznaczyć właściwe opcje te 30 minut przed jego końcem i wyjść już na gotowe 😀 Dla mnie – świetna sprawa! No i te wszystkie dni kiedy masz na imię Ania, bierzesz inną torebkę i zapominasz wrzucić do niej portfela. Mając kasę na paypalu czy w innej usłudze dajesz radę ;)) Aha, jedzenie jest dokładnie w tej samej cenie, co w lokalu 🙂 
Mam nadzieję, że liczba restauracji jaka jest dostępna w tej usłudze, będzie się powiększać. Ja jestem zachwycona! I przy okazji – najedzona 🙂 

Testował ktoś z Was tę usługę? Co robicie, kiedy za oknem leje, w portfelu pustka a w brzuchu burczy? 🙂 U mnie jak na złość w te dni jedzenie które sobie przygotowałam kończy się już na pierwszej “przerwie” ;-)) 
Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :
lub polubisz na fejsie 😉 
PS. Zachęcam do głosowania na moją książkę, to jeden klik 😉 tytuł “Jak stać się szczęśliwym człowiekiem”, pierwsza na liście 🙂 
Źródła zdjęć: jeden, dwa

Uściski, Ania

47
Dodaj komentarz

avatar
22 Comment threads
25 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyróżowa szminkaKangaroooAleksandra Niemiecka Sofa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

to coś dla mnie, jestem bardzo nieśmiała i wciąż czekam na rtykuł o nieśmiałości 😉

LotsOfSources
Gość

A już myślałam, że kto jak kto ale Ty osobom nieśmiałym poradzisz przełamywanie strachu 😉 a tak bardziej serio- własnie jestem głodna a wizję poznego obiadu mam za jakieś 2 godziny- niech żyje awaryjne jabłko zachomikowane na dnie torby 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No co ty 🙂 pestki dyni sa idealne na powstrzymanie glodu. Wiesz ile w nich dobroci, kwasów tluszczowych, zjadając lyżkę spokojnie można wytrzymać 2-3 godz.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nieee serio 🙂 zjadam pestki i dyni, i slonecznika niesamowicie mnie sycą i wytrzymuję. Zapomnialam się podpisac z emocji i okazji pierwiosnka, miasto skąpane w slońcu, dziś wszyscy na 'imprezie' u anwen takie przyśpieszone blogowe babyshower ;D zaglądam na Aniamaluje, a tu zdjęcie zuchwalej sterty fastfooda 😉 gdzieżby indziej ;D
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

aaa to i ja muszę jeść treściwie pelne posilki wysokoenergetyczne i to już nawet nie tylko zimą, bo musze dojsć do swej normalnej wagi, dwa razy w ciągu kilku lat schudlam niezamierzenie przez kryzys zdrowotny że wyglądalam jak cień czlowieka 8 kg. z 50 teraz powoli a sukcesywnie rośnie. Tyle że nie jestem ektomorfikiem, więc po mnie nie bylo widać chudości tylko mizerność i szarość na twarzy. Nie zazdraszczaj, raz w ciągu dnia taka porcja pestek u mnie daje radę, a tak poza tym jem calkiem normalnie, a nawet dużo.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

miewam i ja napady nie niezdrowe jedzonko – co oni tam dodają, że tak kusi – ale muszę się hamować, bo wiem że jak sobie pofolguję, to zniweczę caly plan odśluzowania zatok… a w sumie doskonale mi idzie, dzień w dzień po ssaniu pozbywam się dużych ilości (sąsiad musi mieć ubaw, z lazienki slychać odglosy potwora ;])
A te sińce to nie przypadkiem plytko unaczyniona skóra?
~Niki

margaritum
Gość

Znam ten problem, pracuję w budynku wyczyszczonym przez Unię ze wszystkich punktów kulinarnych.
Duży plus za koszt dostawy, chociaż to pewnie zależy od wielkości zamówienia.
Ogólnie fajna opcja, do wypróbowania:)

Karola S.
Gość

Sama korzystam z podobnych rzeczy i ogólnie jest to bardzo wygodna sprawa jak się człowiekowi nie chce gotować, albo w sytuacji, w której gotować nie ma jak 🙂 Poza temat nasunęła mi się taka myśl, po przeczytaniu, że jest to świetne rozwiązanie dla osób nieśmiałych, bo nic nie muszą mówić, że za niedługo całą komunikacja werbalna chyba wyginie 😛 Wszystko będziemy robić przez aplikacje. A przecież osobie nieśmiałej najbardziej by pomogło właśnie pogadanie z kimś. Raczej ciężko będzie rozwiązać problem nieśmiałości siedząc pod kocem w pokoju i komunikując się ze światem przez kompa 🙂 Przynajmniej mi pomogło wyjście do ludzi,… Czytaj więcej »

Karola S.
Gość

Chore gardło to już dobry powód 😉 A Nieśmiałki niech łąpią za słuchawkę i konwersują 🙂 Mają z tego w końcu aż dwa plusy: krok w kierunku pozbycia się nieśmiałości i pyszne jedzenie 🙂

wonka080
Gość

Ja nie jestem nieśmiała, ale zamawiać jedzenia przez telefon nie cierpię 😉 Tłumacz, że chcesz to duże, a to małe, w restauracji jest gwar i kobieta Cię mało co słyszy 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

też ostatnio zamawiałam, ale nie w Bydgoszczy. Może nie z wykładu, a z zebrania pracowniczego 🙂 szybko przeklikane i dowóz akurat dwie minutki po rozpoczęciu się przerwy na lunch. Pizza była dobrą odmianą dla bufetu w mojej korpo 🙂

Marianna Greenleaf
Gość

Zamawiam czasem na pyszne.pl po prostu z domu, z lapka 😉 Zazwyczaj klikam na jakieś noodle <3 Fajna sprawa, często jest dostawa przed czasem i jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby jedzenie było np. zimne.
A w pracy/na uczelni to jestem zawsze przygotowana na atak głodu, noszę przy sobie coś do jedzenia albo chociaż do przegryzienia 😉 W kryzysowych sytuacjach lecę do automatu albo ewentualnie (jak jest już duży dramat) do KFC przy uczelni, ale to się rzadko zdarza, bo mam dość uporządkowany plan każdego dnia.

Marianna Greenleaf
Gość

P.S. Coś się dzieje u Ciebie z kodem, bo w Operze rozjeżdża mi się cały tekst – pierwszy raz jest taka sytuacja.

Marianna Greenleaf
Gość

Tak, już jest ok! 🙂

Agata Fedko
Gość

dzięki za info – fajna sprawa:) i czasem faktycznie można się skusić 🙂

megirosa
Gość

Czytając to było czuć tę nutkę artykułu sponsorowanego 😉 Mimo wszystko wygląda to ciekawie, choć ode mnie minus za brak wersji aplikacji na Windows Phone. Poza tym w swoim mieście już mam ulubioną pizzerię, gdzie również można zamawiać online 🙂

megirosa
Gość

to nie miało być złośliwe jak coś 🙂

Oleandrra
Gość

Korzystam z pyszne.pl od dawna, wg mnie świetna sprawa!
A ten patent z dostawą na uczelnię jest świetny. Kiedyś mam ochotę wypróbować to w podróży pociągiem – ciekawe czy dowiozą na dworzec np. w Poznaniu, kiedy pociąg będzie stał 15min – na pewno jest to fajniejsze, niż jedzenie które można kupić w pociągu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O mój Boże, ja jestem z tych, co się nie mogą zmusić do dzwonienia po usługi, boją się sprzedawców itd. Właśnie siedzę głodna i marzę o pizzy, ale czekam aż tato wróci do domu i mi zamówi. A mam 19 lat lol ;d

maugomaugo
Gość

ja zazywczaj zabieram ze sobą jedzenie ne uczelnię/oracy z domu – raz, że w "zwykłych" restauracjach nie mam za bardzo co zjeść (dieta roślinna), a płacenie prawie 20 zł za dwa liście sałaty, pół pomidora i kawałek ogórka nie sprawia mi frajdy ;P
więc zazwyczaj taszczę banany bądź wafle ryżowe, a w torebce zawsze mam mały pojemnik z przegryzaczami na czarną godzinę 😀 np. jakieś orzechy, ziarna słonecznik,a pestki dyni, migdały itp.
Mi się ta aplikacja raczej nie przyda, ale dla niektórych pewnie będzie jak znalazł 😉

Elżbieta Haque
Gość

Gdybyś próbowała szukać w sieci lub na mieście knajp zrzeszonych w tym serwisie, mogłabyś się mocno rozczarować 🙂

Ania Abakercja
Gość

fajna inicjatywa. podobna do bistro24.

jakbym miała lansiarski telefon obsługujący takie aplikacje może bym skorzystała skoro 3x kebab tylko 21 zł 😉 ale mam tylko cegłofon bez internetu, więc odpada.

Aleksandra Anna
Gość

sporo takich rozwiązań jest i dla wielu są one pomocne 🙂

agazmaluje
Gość

Dzięki, właśnie zaczynam zaznajamiać się z różnymi aplikacjami, więc fajny pomysł na post 🙂

Niemoralna
Gość

Tak mnie zaitrygowała ta historia, że już ściągnęłam tą aplikację 😀

Aleksandra Niemiecka Sofa
Gość

Aplikacji na telefonie jeszcze nie mam, ale może by się przydała? Spróbuję 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Troszkę zbocze z tematu. Przez naszą "kochaną UE" zrobili remont na jednym z wydziałów Politechniki Gdańskiej, przez to nie ma ksera, automatów i małego baru z jedzeniem :(( Studenci stracili ostatnie przydatne rzeczy na uczelni 🙂

Kangarooo
Gość

swietna aplikacja, mysle, ze przyda mi sie na moim telefonie, fajnie, ze o tym napisalas.:)

różowa szminka
Gość

Ja wolę iść do baru na kampusie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, mogłabyś zrobić post o motywacji, jak jej nabrać itp?Lenistwo i brak motywacji to najgorsze z moich problemów i nie potrafie sobie po prostu z tym poradzić. Myślę że jest więcej takich osób jak ja, więc taki post może byc przydatny 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Widzę że pyszne.pl płaci kodami rabatowymi za reklamę wieeelu bloggerom.
🙂

Previous
Mój pierwszy film na youtube! :)
Gdy w brzuchu burczy…