Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Gdy w brzuchu burczy…




Miewasz takie sytuacje? Siedzisz do wieczora na uczelni, najbliższy punkt ze smacznym jedzeniem jest daleko, albo nie masz przy sobie gotówki, w brzuchu burczy a za oknem mniej więcej tak:
Teoretycznie masz przerwę/okienko, ale nie dość, że aura nie zachęca, to jeszcze jest daleko. 
Właśnie mi się to zdarzyło – pół dnia przebiegałam w gonitwie za swoimi sprawami, drugie pół przesiedziałam na uczelni. Miałam ponad godzinę wolnego ale… no właśnie, aura paskudna, parasol został w domu, razem z – o zgrozo – portfelem. W kieszeni miałam jakieś drobniaki. Na zupę z uczelnianej stołówki by starczyło, ale – sorry, za darmo bym tam nie zjadła. Więc co, chemiczny rogalik z automatu? Nie tym razem 🙂 
Na szczęście przypomniałam sobie, że jakis czas temu dostałam kod z możliwością przetstowania usługi pyszne.pl 
Co za ulga! 
Aplikację ściągnęłam już wcześniej, ale można to zrobić w każdej chwili 🙂 Na szczęście na mojej uczelni jest bezpłatne wifi, więc mogę korzystać nawet wtedy, kiedy nie mam pakietu 🙂 
Czym jest pyszne.pl? To portal do zamawiania jedzenia przez Internet, bez konieczności poszukiwania w Internecie stron lokali które dowożą pod wskazany adres – kto korzysta z pakietów ten dobrze wie, że każde złe wyszukanie “zjada” cenne megabajty, więc jest to udogodnienie.
Pyszne.pl to strona i aplikacja do zamawiania jedzenia na wynos przez Internet. W bazie mają ponad 1500 lokali serwujących pizze, makarony, obiady, pierogi, dania orientalne i chyba wszystko, co przyjdzie nam do głowy 🙂 To, co jest dla mnie szczególnym udogodnieniem to podgląd na “gwiazdki” jakie użytkownicy przyznają restauracjom – nie muszę już wklepywać ich nazw do wyszukiwarki i szukać po całym necie, bo mam wszystko w telefonie, w jednej aplikacji. Wygoda! 
Postanowiłam sprawdzić, czy inne zalety to ściema, czy prawda 🙂
Jestem leniem, więc nie chciało mi się nawet rejestrować, wpisałam jedynie miasto i ulicę na której jest biblioteka. Bardzo fajna, nowoczesna, ale przez to, że budowana przy dużym udziale środków Unijnych, nie posiada żadnego baru, bufetu, nawet automatu kawą. Porażka. 
Po wstukaniu wypluło mi 23 restauracje. Najpierw w oczy rzuciła mi się ta: 
Całkiem sensowne potrawy i ceny. Nie oszukujmy się, kiedy mam chwilę na uczelni, nie mam czasu na jakieś dwudaniowe zestawy obiadowe, raczej na coś, co czybko przekąszę bez noża i widelca. Nie byłam jednak jedynym głodomorem, więc przeglądając ze znajomymi ofertę innych lokali, ostatecznie padło a ten: 
Po wrzuceniu do koszyka tego, co nam odpowiadało, przeszłam do płatności online (heloł, nie miałam portfela ;-)).Można też płacić gotówką czy na inne sposoby, dlatego jest to niesamowicie wygodne. Po wpisaniu adresu i piętra, dostałam ekspresowego smsa z informacją, że moje zlecenie zostanie zrealizowane w ciągu 45 minut. I rzeczywiście, dostawca pojawił się w minucie numer 42 😉 
A co zamówiliśmy?
3 zwykłe drobiowe kebaby, jeden wołowo-indyczy jedna tortila wołowo-indycza i dwie pizze. 
Gdybym była sama i miałabym więcej czasu, prawdopodobnie skusiłabym się na obiad z restauracji indyjskiej 🙂 Ostatecznie i tak było pysznie. 
Ok, ale czym to się różni od zamawiania z pizzerii na telefon? Pyszne.pl jest na pewno świetną alternatywą dla osób nieśmiałych – nie muszą nic mówić, wystarczy wstukać odpowiednie dane. Po drugie – oszczędza masę czasu! Zazwyczaj będąc poza domem przeszukiwałam Internet w poszukiwaniu miejsca z fajnym jedzeniem, po czym rozczarowana denerwowałam się, że nie dowożą w dane miejsce… W dodatku (ale nie mówmy o tym głośno :)) appki można użyć na nudnym wykładzie i cichaczem zaznaczyć właściwe opcje te 30 minut przed jego końcem i wyjść już na gotowe 😀 Dla mnie – świetna sprawa! No i te wszystkie dni kiedy masz na imię Ania, bierzesz inną torebkę i zapominasz wrzucić do niej portfela. Mając kasę na paypalu czy w innej usłudze dajesz radę ;)) Aha, jedzenie jest dokładnie w tej samej cenie, co w lokalu 🙂 
Mam nadzieję, że liczba restauracji jaka jest dostępna w tej usłudze, będzie się powiększać. Ja jestem zachwycona! I przy okazji – najedzona 🙂 

Testował ktoś z Was tę usługę? Co robicie, kiedy za oknem leje, w portfelu pustka a w brzuchu burczy? 🙂 U mnie jak na złość w te dni jedzenie które sobie przygotowałam kończy się już na pierwszej “przerwie” ;-)) 
Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :
lub polubisz na fejsie 😉 
PS. Zachęcam do głosowania na moją książkę, to jeden klik 😉 tytuł “Jak stać się szczęśliwym człowiekiem”, pierwsza na liście 🙂 
Źródła zdjęć: jeden, dwa

Uściski, Ania

47
Dodaj komentarz

avatar
22 Comment threads
25 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyróżowa szminkaKangaroooAleksandra Niemiecka Sofa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

to coś dla mnie, jestem bardzo nieśmiała i wciąż czekam na rtykuł o nieśmiałości 😉

LotsOfSources
Gość

A już myślałam, że kto jak kto ale Ty osobom nieśmiałym poradzisz przełamywanie strachu 😉 a tak bardziej serio- własnie jestem głodna a wizję poznego obiadu mam za jakieś 2 godziny- niech żyje awaryjne jabłko zachomikowane na dnie torby 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No co ty 🙂 pestki dyni sa idealne na powstrzymanie glodu. Wiesz ile w nich dobroci, kwasów tluszczowych, zjadając lyżkę spokojnie można wytrzymać 2-3 godz.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nieee serio 🙂 zjadam pestki i dyni, i slonecznika niesamowicie mnie sycą i wytrzymuję. Zapomnialam się podpisac z emocji i okazji pierwiosnka, miasto skąpane w slońcu, dziś wszyscy na 'imprezie' u anwen takie przyśpieszone blogowe babyshower ;D zaglądam na Aniamaluje, a tu zdjęcie zuchwalej sterty fastfooda 😉 gdzieżby indziej ;D
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

aaa to i ja muszę jeść treściwie pelne posilki wysokoenergetyczne i to już nawet nie tylko zimą, bo musze dojsć do swej normalnej wagi, dwa razy w ciągu kilku lat schudlam niezamierzenie przez kryzys zdrowotny że wyglądalam jak cień czlowieka 8 kg. z 50 teraz powoli a sukcesywnie rośnie. Tyle że nie jestem ektomorfikiem, więc po mnie nie bylo widać chudości tylko mizerność i szarość na twarzy. Nie zazdraszczaj, raz w ciągu dnia taka porcja pestek u mnie daje radę, a tak poza tym jem calkiem normalnie, a nawet dużo.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

miewam i ja napady nie niezdrowe jedzonko – co oni tam dodają, że tak kusi – ale muszę się hamować, bo wiem że jak sobie pofolguję, to zniweczę caly plan odśluzowania zatok… a w sumie doskonale mi idzie, dzień w dzień po ssaniu pozbywam się dużych ilości (sąsiad musi mieć ubaw, z lazienki slychać odglosy potwora ;])
A te sińce to nie przypadkiem plytko unaczyniona skóra?
~Niki

margaritum
Gość

Znam ten problem, pracuję w budynku wyczyszczonym przez Unię ze wszystkich punktów kulinarnych.
Duży plus za koszt dostawy, chociaż to pewnie zależy od wielkości zamówienia.
Ogólnie fajna opcja, do wypróbowania:)

Karola S.
Gość

Sama korzystam z podobnych rzeczy i ogólnie jest to bardzo wygodna sprawa jak się człowiekowi nie chce gotować, albo w sytuacji, w której gotować nie ma jak 🙂 Poza temat nasunęła mi się taka myśl, po przeczytaniu, że jest to świetne rozwiązanie dla osób nieśmiałych, bo nic nie muszą mówić, że za niedługo całą komunikacja werbalna chyba wyginie 😛 Wszystko będziemy robić przez aplikacje. A przecież osobie nieśmiałej najbardziej by pomogło właśnie pogadanie z kimś. Raczej ciężko będzie rozwiązać problem nieśmiałości siedząc pod kocem w pokoju i komunikując się ze światem przez kompa 🙂 Przynajmniej mi pomogło wyjście do ludzi,… Czytaj więcej »

Karola S.
Gość

Chore gardło to już dobry powód 😉 A Nieśmiałki niech łąpią za słuchawkę i konwersują 🙂 Mają z tego w końcu aż dwa plusy: krok w kierunku pozbycia się nieśmiałości i pyszne jedzenie 🙂

wonka080
Gość

Ja nie jestem nieśmiała, ale zamawiać jedzenia przez telefon nie cierpię 😉 Tłumacz, że chcesz to duże, a to małe, w restauracji jest gwar i kobieta Cię mało co słyszy 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

też ostatnio zamawiałam, ale nie w Bydgoszczy. Może nie z wykładu, a z zebrania pracowniczego 🙂 szybko przeklikane i dowóz akurat dwie minutki po rozpoczęciu się przerwy na lunch. Pizza była dobrą odmianą dla bufetu w mojej korpo 🙂

Marianna Greenleaf
Gość

Zamawiam czasem na pyszne.pl po prostu z domu, z lapka 😉 Zazwyczaj klikam na jakieś noodle <3 Fajna sprawa, często jest dostawa przed czasem i jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby jedzenie było np. zimne.
A w pracy/na uczelni to jestem zawsze przygotowana na atak głodu, noszę przy sobie coś do jedzenia albo chociaż do przegryzienia 😉 W kryzysowych sytuacjach lecę do automatu albo ewentualnie (jak jest już duży dramat) do KFC przy uczelni, ale to się rzadko zdarza, bo mam dość uporządkowany plan każdego dnia.

Marianna Greenleaf
Gość

P.S. Coś się dzieje u Ciebie z kodem, bo w Operze rozjeżdża mi się cały tekst – pierwszy raz jest taka sytuacja.

Marianna Greenleaf
Gość

Tak, już jest ok! 🙂

Agata Fedko
Gość

dzięki za info – fajna sprawa:) i czasem faktycznie można się skusić 🙂

megirosa
Gość

Czytając to było czuć tę nutkę artykułu sponsorowanego 😉 Mimo wszystko wygląda to ciekawie, choć ode mnie minus za brak wersji aplikacji na Windows Phone. Poza tym w swoim mieście już mam ulubioną pizzerię, gdzie również można zamawiać online 🙂

megirosa
Gość

to nie miało być złośliwe jak coś 🙂

Oleandrra
Gość

Korzystam z pyszne.pl od dawna, wg mnie świetna sprawa!
A ten patent z dostawą na uczelnię jest świetny. Kiedyś mam ochotę wypróbować to w podróży pociągiem – ciekawe czy dowiozą na dworzec np. w Poznaniu, kiedy pociąg będzie stał 15min – na pewno jest to fajniejsze, niż jedzenie które można kupić w pociągu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O mój Boże, ja jestem z tych, co się nie mogą zmusić do dzwonienia po usługi, boją się sprzedawców itd. Właśnie siedzę głodna i marzę o pizzy, ale czekam aż tato wróci do domu i mi zamówi. A mam 19 lat lol ;d

maugomaugo
Gość

ja zazywczaj zabieram ze sobą jedzenie ne uczelnię/oracy z domu – raz, że w "zwykłych" restauracjach nie mam za bardzo co zjeść (dieta roślinna), a płacenie prawie 20 zł za dwa liście sałaty, pół pomidora i kawałek ogórka nie sprawia mi frajdy ;P
więc zazwyczaj taszczę banany bądź wafle ryżowe, a w torebce zawsze mam mały pojemnik z przegryzaczami na czarną godzinę 😀 np. jakieś orzechy, ziarna słonecznik,a pestki dyni, migdały itp.
Mi się ta aplikacja raczej nie przyda, ale dla niektórych pewnie będzie jak znalazł 😉

Elżbieta Haque
Gość

Gdybyś próbowała szukać w sieci lub na mieście knajp zrzeszonych w tym serwisie, mogłabyś się mocno rozczarować 🙂

Ania Abakercja
Gość

fajna inicjatywa. podobna do bistro24.

jakbym miała lansiarski telefon obsługujący takie aplikacje może bym skorzystała skoro 3x kebab tylko 21 zł 😉 ale mam tylko cegłofon bez internetu, więc odpada.

Aleksandra Anna
Gość

sporo takich rozwiązań jest i dla wielu są one pomocne 🙂

agazmaluje
Gość

Dzięki, właśnie zaczynam zaznajamiać się z różnymi aplikacjami, więc fajny pomysł na post 🙂

Niemoralna
Gość

Tak mnie zaitrygowała ta historia, że już ściągnęłam tą aplikację 😀

Aleksandra Niemiecka Sofa
Gość

Aplikacji na telefonie jeszcze nie mam, ale może by się przydała? Spróbuję 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Troszkę zbocze z tematu. Przez naszą "kochaną UE" zrobili remont na jednym z wydziałów Politechniki Gdańskiej, przez to nie ma ksera, automatów i małego baru z jedzeniem :(( Studenci stracili ostatnie przydatne rzeczy na uczelni 🙂

Kangarooo
Gość

swietna aplikacja, mysle, ze przyda mi sie na moim telefonie, fajnie, ze o tym napisalas.:)

różowa szminka
Gość

Ja wolę iść do baru na kampusie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, mogłabyś zrobić post o motywacji, jak jej nabrać itp?Lenistwo i brak motywacji to najgorsze z moich problemów i nie potrafie sobie po prostu z tym poradzić. Myślę że jest więcej takich osób jak ja, więc taki post może byc przydatny 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Widzę że pyszne.pl płaci kodami rabatowymi za reklamę wieeelu bloggerom.
🙂

Previous
Mój pierwszy film na youtube! :)
Gdy w brzuchu burczy…